Dodaj do ulubionych

alkohol - twarda milosc???

IP: 217.153.24.* 23.04.03, 13:57
Skrot: Gosc jest alkoholikiem. zaszytym. zapija przynajmniej raz w tygodniu.
Musze tu przyznac, ze nie do kompletnego zgnojenia sie, tylko kilka piw, ale
zawsze. Na AA jesli chodzi, wraca tak zdolowany, ze najpozniej nastepnego
dnia zapija. Wczoraj poszedl na terapie, pozniej do pracy a potem kolega mu
postawil kilka piw.
Postawilam mu kiedys warunek, ze musi mi mowic prawde. Mowi. Postawilam
drugi, zeby nie przychodzil zapity do domu. przychodzi.
Ja chyba jednak zle reaguje. zamiast docenic, ze mowi prawde (bo przeciez
mogl udawac trzezwosc) wyrzucilam goscia z domu.
najbardziej mnie ruszylo to, ze zapil tego samego dnia, kiedy byl na terapii
i wyszedl zadowolony. teraz na pewno bedzie szukal okazji i kumpli od
stawiania, chyba ze go chwyci lekowa (lenkowa), ale ile razy tak mozna?
najgorsze jest to, ze dzis (wczoraj wszystko bylo wyrazniejsze) nie wiem czy
dobrze zrobilam wyrzucajac go, bo przeciez ani sie nie zgnoil, ani nie
sklamal. a mogl. czepiam sie? czy moze staram sie w durny sposob egzekwowac
reguly twardej milosci? doradzcie!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 23.04.03, 14:18
      Dałaś mu wybór i on tego wyboru dokonał. To, że mówi prawdę, to bardzo ładnie z
      jego strony, ale też i żadne wielkie halo - mówienie prawdy to NORMA, a nie
      super osiągnięcie i wielka łaska. Jeśli on pije i nie chce przestać (a skoro
      pije mimo terapii i mityngów, to znaczy, że prawdopodobnie mu tej chęci
      brakuje) to masz do wyboru - albo to tolerować (ze wszystkimi konsekwencjami)
      albo nie tolerować (również ze wszystkimi konsekwencjami). Pamiętaj, że
      niektórzy alkoholicy tak bardzo chcą pić, że zapijają się na śmierć i nikt -
      najczulsza i najbardziej skłonna do poświęceń żona, matka czy kochanka, ani
      najlepszy przyjaciel nie odwiedzie ich od tego. Jeśli sami nie zechcą przestać
      pić, to nic się na to nie poradzi. A żeby zechciał przestać, musi zacząć być mu
      naprawdę niedobrze z tym piciem.
      • Gość: kubek34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.ld.euro / 10.100.48.* 23.04.03, 14:33
        Witaj !!!
        tylko tyle i aż tyle - Annette masz całkowitą rację....
    • Gość: mika Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 23.04.03, 19:46
      Oczywiscie,ze dobrze zrobilas! Jesli on ma ochote na takie zycie to jego
      wybor.Ale Ty tez masz wybor.Albo wybierzesz swoja wolnosc albo wpadniesz w
      kanal typu: moze powinnam docenic,ze mowi prawde,moze powinnam docenic,ze
      przyszedl na wlasnych nogach, moze powinnam docenic,ze zwymiotowal w lazience a
      nie w pokoju?wypil tylko kilka piw a nie kilkanascie?
      Zycze Ci zebys w tych wszystkich zmaganiach nie zgubila sama siebie.
      • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 24.04.03, 16:48
        no wlasnie. Dzieki za juz, BARDZO prosze o jeszcze.
        Gosciu nie poszedl w ciag, tylko sie zastraszyl, przeprosil, naskladal obietnic
        i ... moim zdaniem nic sie nie zmienilo. Wrocil do rodziny, ale juz jest na
        etapie pogodnego powrotu do normalnosci. juz sie wprasza na kolacje itd. chyba
        nie traktuje powaznie tego co sie stalo. Chyba uwaza, ze skoro
        POWIEDZIAL 'przepraszam', to juz jest powod do wybaczenia. ale tzw czyny nie
        ida za nim: dzis przebablowal dzionek, nie zalatwil ani jednej z kilkunasto
        punktowej listy spraw!
        Chyba wyjade na weekend albo co?
        • Gość: mika Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 22:10
          Witaj!
          Jesli tylko mozesz jedz i zastanow sie nad sytuacja.Odpowiedz sobie na pytanie
          gjak bdezie wygladalo zycie z tym czlowiekiem przez najblizsze np10 lat? Czy
          masz sie skupic na tropieniu czy pije? Czekaniu czy sie zmieni?itd.Czy moze
          chcesz zyc swoim zyciem? Miec pasje i sile na ich realizowanie? Znajomych z
          ktorymi masz o czym rozmawiac,ktorzy wzbogaca Twoje zycie? Moze chcialabys
          wieczorem spokojnie poczytac ksiazke i posluchac muzyki a nie nasluchiwac czy
          przyjdzie, o ktorej i w jakim stanie? Co on w tej chwili ma Tobie do
          zaofiarowania? Boisz sie samotnosci? A nie gorsza jest samotnosc z kims?
          Myslisz,ze bez niego zycie bedzie gorsze? Czy aby napewno?
          Jedz sprobuj spojrzec z dystansu na to co sie dzieje.
          Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 25.04.03, 09:19
          Gość portalu: ja7 napisał(a):

          > no wlasnie. Dzieki za juz, BARDZO prosze o jeszcze.
          > Gosciu nie poszedl w ciag, tylko sie zastraszyl, przeprosil, naskladal
          obietnic
          >
          > i ... moim zdaniem nic sie nie zmienilo. Wrocil do rodziny, ale juz jest na
          > etapie pogodnego powrotu do normalnosci. juz sie wprasza na kolacje itd.
          chyba
          > nie traktuje powaznie tego co sie stalo. Chyba uwaza, ze skoro
          > POWIEDZIAL 'przepraszam', to juz jest powod do wybaczenia. ale tzw czyny nie
          > ida za nim: dzis przebablowal dzionek, nie zalatwil ani jednej z kilkunasto
          > punktowej listy spraw!
          > Chyba wyjade na weekend albo co?

          Z tego co wiem - zaszycie się jest bardzo nieskuteczną metodą leczenia
          alkoholizmu. W kilku znanych mi poradniach nie przyjmują na terapię osób z
          wszytym esperalem. Słyszałam od terapeutów i pacjentów że terapia Anticolem też
          nie jest zbyt skuteczna (delikatnie mówiąc). Efekty przynoszą mityngi AA,
          najlepiej w połączeniu z terapią. Ale tylko pod warunkiem, że alkoholik
          naprawdę chce przestać pić. I chce przestać nie dla żony, nie dlatego, że
          obiecał, nie dlatego, że szef postawił ultimatum, tylko dlatego, że ma dość, że
          cierpi i nie chce już dłużej żyć w ten sposób. Esperal powoduje, że nie pije bo
          nie może, a nie dlatego, że nie chce. Niech wyciągnie z siebie tabletki i wtedy
          będzie widać, czego on naprawdę chce.
          To że nie traktuje poważnie całej sytuacji może wynikać z tego, że i Ty nie do
          końca tak ją traktujesz. Jeśli chcesz, żeby zrozumiał, to pokaż mu, że jesteś
          zdecydowana - nie pozwól na wpraszanie się na kolacje, nie idź na ustępstwa. To
          metoda małych kroczków: dziś krótka rozmowa, jutro wpadnie i zapyta, czy nie
          poczęstujesz go na herbatką (nie odmówisz, bo nie wypada, prawda?), pojutrze
          zajrzy na kolację, a za tydzień zostanie do śniadania. To Ty decydujesz, na
          jakich warunkach ma ten układ funkcjonować. Nie musisz czekać, aż pójdzie w
          ciąg, żeby powiedzieć: odejdz. Możesz to zrobić w dowolnym momencie i z każdego
          powodu, jeśli tylko tego chcesz. Masz wybór: akceptujesz picie albo nie
          akceptujesz. A czynny alkoholizm to coś więcej niż samo picie: to skrzywione
          myślenie, zaburzenie emocji, nieodpowiedzialność, skrajny egoizm, kłamstwa
          wobec siebie i innych - i wiele innych nieumiejętności. To może naprawić tylko
          udział w mityngach lub terapii. Esperal nic tu nie pomoże.
          • Gość: bruno555 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.proxy.aol.com 25.04.03, 10:33
            jestescie goopie cipy.
          • Gość: bruno555 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.proxy.aol.com 25.04.03, 10:37
            czytajac was doszedlem do wniosku
            ze wy jestescie przyczyna jego picia.
            Sam musze isc wypic bo was nawet
            czytac po trzezwemu nie mozna.brrrrrrr
            wstretne brudne cipy brrrrrrzydze sie wami
    • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 25.04.03, 11:50
      Macie racje. boje sie samotnosci, nie jestem konsekwentna w odmawianiu. tak
      bardzo bym chciala wierzyc, ze on CHCE przestac pic. ale nic na to nie
      wskazuje.
      macie racje - szkoda zycia. ale o ile jest to latwo powiedziec, bardzo trudno
      przyjac do siebie!
      nie mniej juz sie spakowalam, po poludniu wyjezdzam na dlugi weekend i .. niech
      sie dzieje co chce. moze mi sie jakos odkreci? ale to trudne po jakims tam
      czasie! Strasznie mi ciezko!
      • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 25.04.03, 16:10
        Gość portalu: ja7 napisał(a):

        > Macie racje. boje sie samotnosci, nie jestem konsekwentna w odmawianiu. tak
        > bardzo bym chciala wierzyc, ze on CHCE przestac pic. ale nic na to nie
        > wskazuje.
        > macie racje - szkoda zycia. ale o ile jest to latwo powiedziec, bardzo trudno
        > przyjac do siebie!
        > nie mniej juz sie spakowalam, po poludniu wyjezdzam na dlugi weekend i ..
        niech
        >
        > sie dzieje co chce. moze mi sie jakos odkreci? ale to trudne po jakims tam
        > czasie! Strasznie mi ciezko!


        Życzę Ci cudownego wypoczynku, pięknej aury i pogody ducha. Wiem, że Ci ciężko,
        wiem, jakie to trudne. Sama przechodziłam przez podobne doświadczenie, ale znam
        je też i z drugiej strony - tej pijącej. Dziewieć lat temu trafiłam na leczenie
        odwykowe i stało się to dzięki temu, że moi bliscy nie mieli dla mnie
        pobłażania. Przez długi czas wybierałam picie, ale w końcu poczułam, że dalej
        tak się nie da. Poźniej miałam okazję przeżyć to, co oni przeżyli ze mną. I
        wiem, że tylko twarda miłość ma zastosowanie w relacji z alkoholikiem.
        Pozdrawiam Cię serdecznie!
        Jestem z Tobą.
        A.
      • Gość: mika Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 12:06
        Haloooo ja7 gdzie zniknelas?
        Jesli mozesz i masz ochote oczywiscie daj znak co sie dzieje u Ciebie bo jakos
        sie martwie. Paradoksalnie ale jestem dzis w podobnej sytuacji jak Ty. Jak
        sobie radzisz?Prosze odezwij sie.
        • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 26.05.03, 14:05
          Hej,
          Zniknelam, bo .... sama nie wiem.
          Wyjechalam na dlugi weekend. Goscia napadla lekowa, zaczal chodzic na mityngi
          AA, potem znalazl dorywcza prace. W tzw. miedzy czasie znowu nawiazalismy
          kontakty dyplomatyczne, dzis jest 32 trzezwy dzien... niby wszystko OK, ALE:
          - od kiedy dostal prace, przestal chodzic na mityngi, bo 'nie wyrabia czasowo i
          psychicznie'
          - na prosby, zeby w takim razie probowal sam przerabiac 12 Krokow - kompletna
          porazka: dwa podejscia, opisal jeden przypadek ad. pkt.1 i tyle.
          - praca zaczela byc bardziej niz dorywcza - nie codzienna. Na pytanie czy
          pojdzie na mityng dowiedzialam sie, ze dla niego jest najwazniejsze ze nie pije
          i ze mu sie nie chce pic, ze sie dobrze czuje psychicznie, wiec mityngi i
          terapie moze sobie odstawic...(!)

          nie mam pojecia co robic - przec do przerobienia krokow? codziennie przypominac
          o mityngach? jakiej argumentacji uzyc, zwlaszcza, ze same mityngi zle na niego
          wplywaja - nakrecaja go na picie. Z drugiej strony - dlaczego to nie wychodzi
          od niego?
          Powiedzialam mu, ze ustalilam sobie wewnetrznie deadline - jesli do tego czasu
          nie zobacze ze pracuje na soba nastapi ostateczne pozegnanie. Problem w tym, ze
          de facto nie ustalilam tego deadline'u, prawdopodobnie dlatego, ze sie chce
          jeszcze ludzic?
          slaba jestem i tyle.
          • Gość: kubek34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 212.160.236.* 26.05.03, 14:38
            Gość portalu: ja7 napisał(a):

            " przestal chodzic na mityngi, bo 'nie wyrabia czasowo i psychicznie'- na
            prosby, zeby w takim razie probowal sam przerabiac 12 Krokow - kompletna
            porazka: dwa podejscia, opisal jeden przypadek ad. pkt.1 i tyle. praca zaczela
            byc bardziej niz dorywcza - nie codzienna. Na pytanie czy pojdzie na mityng
            dowiedzialam sie, ze dla niego jest najwazniejsze ze nie pije i ze mu sie nie
            chce pic, ze sie dobrze czuje psychicznie, wiec mityngi i terapie moze sobie
            odstawic...(!)"

            skąd ja to znam....


            "jakiej argumentacji uzyc, zwlaszcza, ze same mityngi zle na niego wplywaja -
            nakrecaja go na picie."

            czy aby napewno - w sumie dobra wymówka....

            pozdrawiam....

            • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 26.05.03, 15:03
              to ze mityngi na niego zle wplywaja, to wiem - po wielu przychodzi "wykrecony"
              i wiele trzeba bylo energii wsadzic w 'zmiane tematu'. po wyjsciu z kilku - w
              drodze do domu zapil.
              na razie prowadzi program 24h + unika okazji choc widac, ze nie umie jeszcze
              zyc obok alkoholu - bylismy w sobote na koncercie na wolnym powietrzu, po
              godzinie poszlismy, bo Gosc sie meczyl widokiem budek z piwem i nawalonych
              malolatow. A siedzielismy zupelnie z boku, nikt w okolicy nie szalal
              specjalnie...
              nie wiem jak mam mu wytlumaczyc, ze 'nie picie' to za malo. ze brakuje mu
              fundamentu psychicznego do zapicie???
        • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 26.05.03, 14:06
          oj, wyslalm za szybko.
          Mika, a co z Toba?
          • Gość: mika Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 21:37
            Witaj ja7
            Od kilku dni jestem sama!
            Pracuje w miejscu gdzie ludzie przychodza sie napic.Od stycznie nie pije wcale
            alkoholu bo... przestraszylam sie,ze za duzo i za czesto pije i przez to wiele
            spraw zaniedbuje.Balam sie,ze bedzie mi ciezej nie pic bez zmiany pracy.Na
            szczescie okazalo sie,ze potrafie nie pic,bawic sie bez alkoholu,rozwiazywac
            problemy.Pewnie,ze teraz musze poniesc konsekwencje swoich zaniedban ale tak to
            juz jest.Moj towarzysz nie chce zobaczyc,ze ma problem z alkoholem.Twierdzil,ze
            moze nie pic wcale przez tak dlugi czas jak chce.Od stycznia nie udalo mu sie
            nie napic przez caly miesiac. Ustalilismy,ze nie bedzie przychodzil do mnie
            jesli wypije. Raz zlamalam zasade i wpuscilam do domu to potem zdarzalo sie
            znow.Przed 1,5 miesiacem postawilam sprawe tak: albo nie pijesz przez rok czasu
            albo rozstajemy sie.On na to,ze go terroryzuje i on nie ma problemu. Po
            dyskusji stanelo na tym,ze nie pije przez dwa miesiace i w tym czasie idzie do
            poradni. Wlasnie kilka dni temu napil sie ze znajomym ktory zalatwic mial mu
            bardzo powazna sprawe i uwazal,ze jest tym usprawiedliwiony.A potem powiedzial
            bardzo znamienne slowa :"ja niczego nie ustalalem to Ty mnie do tego
            zmusilas"....... Kazalam mu sie wyprowadzic.Nie pozwole zeby mnie ktos
            sprowadzil do roli kontrolera i sprawdzacza, napil sie? czy nie? klamie? czy
            nie? gdzie byl? smierdzi piwem czy nie? Wyprowadzil sie..... A ja jakos
            zyje.... Uwazam ze to on musi rozwiazac swoj problem ale zeby tak bylo to
            najpierw musi zobaczyc,ze go ma. Ja jakos sobie poradze ale ;przynajmiej jestem
            wolna i odpowiedzialna za siebie..
            Pozdrawiam Cie serdecznie. Odezwij sie.
            • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.03, 00:31
              ja jestem od jakiegoś czasu sama,zabrał ciuszki,majtki parę innych świętych dla
              mnie relikwii- efekt: jestem jeszcze słabsza niż z nim,płaczę w aptece, albo
              wyciągajac jego skarpetkę pięknie brudną, znalezioną pod pralką. Ale wierzę
              (choć naiwna jestem pewnie jak bobo),że uda się nam kiedyś, bo on mój, mój,
              mój. To nie twarda miłośc, a miłość absolutna.
              • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 30.05.03, 05:01
                Wróci ,nic się nie bój.Gdzie mu będzie lepiej?Napije się ,popije a jak będzie
                już bardzo zmęczony a Ty gotowa czuła i kochająca zjawi się.I będzie wam jak w
                raju...Do następngo razu.
                • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.03, 12:08
                  no to nie wróżysz mi łatwego żyćka. Mam straszne poczucie zagmatwania. Spagetti
                  z sosem. wszystko zklejone i trudne do zjedzenia.
                  Rozum:głupia ty, mów nie, uczucie: o taak,takkk, powiedz- wróć.Życie z takim
                  człowiekiem to jak misja życiowa, totalne poświęcenie wszelkiej energii, bo on
                  żeruje kosztem moich sił witalnych. Nie wiem, czy na takie wsysanie mnie mogę
                  mu pozwolić(to mówi rozum), ale jak mam go zostawić bez tego wsparcia. Nie
                  umiem mu pomóc,on nie chce mojej pomocy, Zrobiłabym naprawdę dużo, żeby poczuł,
                  że na czymś mu w ogóle zależy, żeby czuł cokolwiek, oprócz zagubienia,
                  frustracji, wyrzutów sumienia. On jest młodzikiem, ja młódką,może będzie dobrze.
                  Ja nie wiem, czy mogę być wobec siebie w porządku,mam pewien talent i nie mogę
                  go zmarnować, a teraz jest czas największego rozwoju. Za parę lat być może
                  skończyłabym jako zgorzkniała babinka podtrzymująca zapitego dziada, bym go i
                  siebie nienawidziła, bym nami pogardzała, plułabym złością, okładała go laską,
                  torebką po głowie.
                  • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 30.05.03, 12:25
                    Piszesz o tym, co Ty zrobiłaś dla niego. Ale co on zrobił dla Ciebie? Dlaczego
                    chcesz bardziej dbać o niego niż o siebie? Czyżbyś nie była dla siebie
                    wystarczająco dużo warta? I czy miłość polega na tym, że jedna strona jest
                    kochana, uwielbiana, wspierana i dba się o nią ze wszystkich sił, a druga
                    strona... kocha, uwielbia, wspiera i dba? Jeden daje a drugi bierze? Nie
                    powinno byc przypadkiem po równo? A ja zauważyłam, że niektórzy bardzo kochają
                    takie osoby, które im by wszystko oddały właśnie za to, że są dla nich "takie
                    dobre". Czy to nie pachnie przypadkiem wyrachowaniem?
                    Pozdrawiam Cię i jestem z Tobą,
                    A.
                    • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.03, 13:54
                      ale to,że rozbudził uczucia aż tak silne, to jest dla mnie największym darem,
                      bo wszystko inne mam , bo bozia mnie hojnie obdarowała, bo zawsze byłam
                      szczęśliwa, bo życie było bajką, a teraz koniec z kloszem, teraz chłoszcze,
                      teraz bywa niesmacznie, teraz po prostu zaczyna się życie dorosłe i pupa trochę
                      boli. Skoro ja tyle dostałam , to może muszę jakoś się odwdzięczyć, może na tym
                      polega bycie dobrym, z potrzeby wewnętrznej, a nie z wyliczania, kto komu ile
                      jest w stanie zaoferować, i czy oferty są tożsame,. Ja kocham i chcę być
                      kochana, to jasne, ale nie oczekuje od niego poświęceń, bo ich nie
                      potrzebuję , a wiem, że on potrzebuje.
                      • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.03, 22:47
                        „pewnej rzeczy nie jestem w stanie przyswoić: dlaczego uważacie, że nie ma
                        szansy. Skoro picie ma podłoże natury psychicznej, to poprzez rozwuiązanie
                        problemów z uświadomieniem własnego ego, nie będzie potrzeby sięgania po środki
                        doraźne, jak ALKOHOL.”

                        Witaj Szpachla, pozwolisz, że włączę się do waszej dyskusji...
                        Przepraszam Cię najmocniej, ale w swoim rozumowaniu alkoholizmu robisz
                        zasadniczy błąd.
                        Pozwoliłem sobie na cytat z Twojej wypowiedzi, bo zawarta w nim teza jest
                        absolutnie błędna.
                        Picie nie ma podłoża w psychice czlowieka,absolutnie!!!
                        To w wyniku długotrwałego i nadmiernego spożywania alkoholu ulega zmianie
                        psychika człowieka.
                        W wyniku tego wartości, takie jak rodzina, praca czy rozwój intelektualny spada
                        na plan dalszy.
                        Celem nadrzędnym staje się alkohol. To on zajmuje pierwsze miejsce. W tym
                        momencie następują zmiany w psychice
                        Aby alkoholik zaprzestał picia są potrzebne radykalne przewartościowania, musi
                        dostać porządnie w tyłek od życia (w domyśle od alkoholu).Bardzo rzadko zdarza
                        się by osoba uzależniona po rozpadzie rodziny czy związku zaprzestała picia.
                        Taka sytuacja wręcz potęguje spożywanie alkoholu. Dzieje się to, dlatego że
                        ustępują wszelkie hamulce, które słabo, bo słabo, ale jeszcze działały. Po za
                        tym taki człowiek wpada w taka depresję a wtedy wydaje mu się, że jedynym
                        wyjściem jest picie. To pomaga, ale na ten czas, gdy jest oszołomiony
                        alkoholem. Natomiast, gdy trzeźwieje cierpienie wraca, więc musi od nowa się
                        napić.

                      • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 05.06.03, 12:34
                        Gość portalu: szpachla napisał(a):

                        > ale to,że rozbudził uczucia aż tak silne, to jest dla mnie największym darem,
                        > bo wszystko inne mam , bo bozia mnie hojnie obdarowała, bo zawsze byłam
                        > szczęśliwa, bo życie było bajką, a teraz koniec z kloszem, teraz chłoszcze,
                        > teraz bywa niesmacznie, teraz po prostu zaczyna się życie dorosłe i pupa
                        trochę
                        >
                        > boli. Skoro ja tyle dostałam , to może muszę jakoś się odwdzięczyć, może na
                        tym
                        >
                        > polega bycie dobrym, z potrzeby wewnętrznej, a nie z wyliczania, kto komu ile
                        > jest w stanie zaoferować, i czy oferty są tożsame,. Ja kocham i chcę być
                        > kochana, to jasne, ale nie oczekuje od niego poświęceń, bo ich nie
                        > potrzebuję , a wiem, że on potrzebuje.


                        Czy ja dobrze zrozumiałam - jesteś mu tak wdzięczna za to, że obdarzyłaś go
                        miłością i wspierasz go i chcesz go chronić, że z tej wdzięczności jeszcze
                        bardziej chcesz poświęcić dla niego wszystko co masz? To nie jest jego zasługa,
                        że go kochasz, tylko Twoja i to on mógłby być Ci wdzięczny!
                        Zgadza się, w miłości nie chodzi o wyliczanie, kto ile komu, ale jeśli ktoś
                        wykorzystując moją miłość tylko bierze, a sam nic z siebie nie daje - to ja się
                        na takie coś nie zgadzam. Bo ja żyję najpierw dla siebie, a dopiero potem dla
                        kogoś. I to nie egoizm, chodzi o to, że po prostu jestem człowiekiem takim inni
                        i z tej racji mam prawo do zaspokajania swoich potrzeb. Nie urodziłam się po
                        to, żeby być tylko i wyłącznie narzędziem do zaspokajania potrzeb innych. Nie
                        jest tak, że istnieję tylko po to, żeby to innym było dobrze - szczególnie
                        kosztem mojego cierpienia.
                        A mi osobiście znani alkoholicy, w czasie kiedy pili, prawie wszyscy kochali
                        takich ludzi, co to wszystko byli gotowi im oddać, wszystko wybaczyć, wszystko
                        zaakceptować i nic nie chcieli za to w zamian. A jak ci ich bliscy czegoś
                        zaczynali chcieć albo nie chcieli czegoś dać, to stosunek alkoholika
                        diametralnie się zmieniał - już się nie było jego ukochanym króliczkiem, tylko
                        WYRACHOWANĄ (tak właśnie!), plastikową, zimną, złą, podłą, skąpą, pazerną,
                        nietolerancyjną, zepsutą, nie rozumiejącą ludzkiego cierpienia, nie umiejącą
                        współczuć, nieinteligentną osobą, niegodną miłości takiego wspaniałego,
                        wrażliwego, ciepłego, inteligentnego, pełnego dobroci dla świata, ale
                        niedocenionego, pokrzywdzonego przez lod i niezrozumianego człowieka, jak on...
                        Oczywiście on był wspaniałomyślny i dawał szansę poprawy. Nawet jak już
                        powiedział wszystko, co myślał na jej temat i zgrzytając zębami ogłosił, że
                        takiej wstrętnej osoby nie chce nigdy więcej widzieć na oczy, bo zasługuje na
                        PRAWDZIWĄ KOBIETĘ, a nie takie zero i dno, to jeszcze parę miesięcy później
                        dzwonił i DAWAŁ OSTATNIĄ SZANSĘ...
                        Tak było u mnie i paru innych znanych mi osób (różnej płci, żeby nie wyglądało,
                        że to tylko faceci-alkoholicy tak robią). Nie pozwól, żeby tak było w Twoim
                        wypadku.
                        Życzę Ci dużo czerwcowych truskawek, rozgwieżdżonych nocy i miłości tak
                        wielkiej i pełnej poświęceń, jaką żywisz do niego - ale do siebie samej...
                        A.
                    • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.03, 16:58
                      no niewiem, spotkaliśmy się , odczułam, że mnie kocha, że tęsknił, a zaraz
                      potem zostałam zlekceważona, olana, pozatym pije, bo mu ciężko.
                      dobra nie wiem, co robic, nie pójdę przecież do mamusi i nie wypłaczę się na
                      jej cycuszku, a osoba, która wie o całej sprawie, sama była w analogicznej
                      sytuacji, no przynajmniej zbliżonej i ewidentnie zaleca mi wyrwanie sie z tej
                      chorej sytuacji, bo ta patologia na mnie się również odbije. Jego uzależnienie
                      odbija się na każdej dziedzinie mojego życia , szczególnie na psychice, bo
                      pragnę mu być ulgą, przyczyną wszelkiego dobra, a wiem, że to tak nie działa.
                      Jeżeli on nie będzie chciał rozwiązać swojego problemu, dotąd nie widzę żadnej
                      logicznej podstawy, by z nim być. Moja troskliwość pewnie go w tej sytuacji
                      musi deprymować, bo uważa, że mnie krzywdzi, że płaczę przez niego, a on jest
                      niedorozwinęty emocjonalnie, nie nadaje się do bycia partnerem. To jego opinia.
                      Ja wiem, że kocham, tylko nie mogę być z nim, bo on podświadomie mnie nie chce.
                      Jest młody , chce jak wszyscy się wyszaleć, a tu wiążąc się z kimś musi być
                      grzecznym dzidziusiem, pić mleczko i spatu,. Wcale tak nie musibyć, można się
                      przyzwyczaić, jak bawić się bez alkoholu. Nie chcę być dla niego ograniczeniem,
                      a on chyba mnie tak postrzega. Myślę ,że właśnie na tym polega efekt
                      uzależnienia, że widzi się pewne aspekty inaczej, w lekko spaczony sposób.
                      • angela-rt Re: alkohol - twarda milosc??? 30.05.03, 22:20
                        Przeczytałam tylko pierwszy post i wiecej nie chce powiem jedno uciekajjjjjj i
                        jemu i sobie pomozesz
                        • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 00:08
                          no wiesz, ucieczka to jest prymitywne doraźne rozwiązanie, bo uczucie trwa, a
                          problem zawsze będzie istniał w świadomości, że przecież była duża szansa, żeby
                          mu pomóc się odnależć, zeby powrócił do normalności, a ja egoistycznie go
                          zostawiłam i przekreśliłam bardzo wartościowego,inteligentnego i wrażliwego
                          chłopaka, moją największą miłość. Ja wiem,że mi łatwo nie jest, ale sam sobie
                          nie będzie w stanie pomóc. Moje dobro łączy się z jego dobrem, jak jego
                          zostawię, nie wybaczę sobie jego degeneracji, upodlenia, zezwierzęcenia. Na
                          razie jesteśmy osobno, on popija, ja cierpię bez niego i ogólnie śmierdzące
                          skarpetki. Będzie dobrze, prawda?
                          • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 04:39
                            Nie.A właściwie to tak.To zależy dla kogo.
                            W zasadzie wiesz wszystko na temat współuzależnienia,z tym,że wnioski wyciągasz
                            dokładnie odwrotne do właściwych.Na tym polega paradoks alkoholizmu,że
                            pomagając w sposób taki jak "pranie skarpetek" pomagasz mu pić nadal.
                            • Gość: kubek34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.ld.euro-net.pl 31.05.03, 18:47
                              Witaj !!!
                              Nie - nie będzie dobrze...
                              pozdrawiam
                              • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 19:44
                                pewnej rzeczy nie jestem w stanie przyswoić: dlaczego uważacie, że nie ma
                                szansy. Skoro picie ma podłoże natury psychicznej, to poprzez rozwuiązanie
                                problemów z uświadomieniem własnego ego, nie będzie potrzeby sięgania po środki
                                doraźne, jak ALKOHOL. Przecież staż picia jest krótki, on to jeszcze dzidziuś,
                                a są przykłady wyjscia z takich i gorszych kłopotów. No chyba, że naoglądałam
                                się za dużo kopciuszka, a szczęśliwe zakończenia to taka bzdura, żeby łatwiej
                                było żyć,czyszcząc popiół w kominie. A ja wierzę w takie bzdury i basta.
                                • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.03, 22:50
                                  „pewnej rzeczy nie jestem w stanie przyswoić: dlaczego uważacie, że nie ma
                                  szansy. Skoro picie ma podłoże natury psychicznej, to poprzez rozwuiązanie
                                  problemów z uświadomieniem własnego ego, nie będzie potrzeby sięgania po środki
                                  doraźne, jak ALKOHOL.”

                                  Witaj Szpachla, pozwolisz, że włączę się do waszej dyskusji...
                                  Przepraszam Cię najmocniej, ale w swoim rozumowaniu alkoholizmu robisz
                                  zasadniczy błąd.
                                  Pozwoliłem sobie na cytat z Twojej wypowiedzi, bo zawarta w nim teza jest
                                  absolutnie błędna.
                                  Picie nie ma podłoża w psychice czlowieka,absolutnie!!!
                                  To w wyniku długotrwałego i nadmiernego spożywania alkoholu ulega zmianie
                                  psychika człowieka.
                                  W wyniku tego wartości, takie jak rodzina, praca czy rozwój intelektualny spada
                                  na plan dalszy.
                                  Celem nadrzędnym staje się alkohol. To on zajmuje pierwsze miejsce. W tym
                                  momencie zaczyna się zmiany w psychice.
                                  Aby alkoholik zaprzestał picia są potrzebne radykalne przewartościowania, musi
                                  dostać porządnie w tyłek od życia (w domyśle od alkoholu).Bardzo rzadko zdarza
                                  się by osoba uzależniona po rozpadzie rodziny czy związku zaprzestała picia.
                                  Taka sytuacja wręcz potęguje spożywanie alkoholu. Dzieje się to, dlatego że
                                  ustępują wszelkie hamulce, które słabo, bo słabo, ale jeszcze działały. Po za
                                  tym taki człowiek wpada w taka depresję a wtedy wydaje mu się, że jedynym
                                  wyjściem jest picie. To pomaga, ale na ten czas, gdy jest oszołomiony
                                  alkoholem. Natomiast, gdy trzeźwieje cierpienie wraca, więc musi od nowa się
                                  napić.
                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.03, 11:12
                                    no widzisz, ty uważasz, że najpierw alkohol, potem zmiany w psychice. Z
                                    pewnością tak jest u człowieka, który już se trochę w życiu butelek na koncie
                                    zapisał, i już parę latek te buteleczki opróżniał. Z Nim jest trochę inaczej.
                                    Nie trochę, a właściwie odwrotnie. On jest wyjątkowo inteligentny i wrażliwy.
                                    Zaczął odczuwać pustkę i ogólne zniechecenie do życia, które kiedyś nie było
                                    dla niego łatwe,(głupi ludzie zrobili mu kuku). Myślę, że alkohol u niego ma
                                    zagłuszać tę cholernie męczącą obojetność, i sprawiac, że coś jeszcze moze się
                                    wydawać cacy. Pił trochę dwa lata temu, teraz przez rok w ogóle. Obecnie
                                    wkracza w dorosłość,musi podejmowac poważne decyzje, a on sobie z tym nie
                                    radzi, stąd powrót do picia. Myślę, że psycholog mógłby mu pomóc.
                                    Proszę jedynie o radę,czy powinnam do niego wrócić. Nie chcę byc dla niego
                                    obciążeniem. Nie chcę, by się czuł za mnie odpowiedzialny, poza tym, on uważa,
                                    ze mnie krzywdzi, co jest bzdurą. Z kolei jeżeli będziemy razem, może będzie mu
                                    łatwiej podjąc leczenie. Proszę o radę w tej sprawie. Będę wam wdzięczna i
                                    pogilam po brzuszku.
                                    • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.03, 15:39
                                      Posłuchaj kochanieńka twój przypadek jest równie poważny jak uzależnienie
                                      twojego lubego,a może nawet poważniejszy...Ale przecież to o niego chodzi.
                                      Tak to prawda piłem kilkanaście lat i to bardzo ostro. Teraz po wielu trudach
                                      udaje (a może wiem jak to robić?) mi się nie pić. Moja abstynencja trwa
                                      zaledwie pięć lat, i uwierz mi, że nie ma wpływu na uzależnienie to czy ktoś
                                      pije nadmiernie rok czy dwadzieścia lat. Tak samo beż znaczenia jest to czy
                                      ktoś pije denaturat czy whisky, brandy lub inne markowe trunki. Tak samo jest
                                      uzależniony.
                                      W zasadzie w twojej wypowiedzi jest jedno istotne zdanie, pozwolisz, że
                                      przytoczę je: cyt. „Myślę, że alkohol u niego ma zagłuszać tę cholernie męczącą
                                      obojetność, i sprawiac, że coś jeszcze moze się wydawać cacy. Pił trochę dwa
                                      lata temu, teraz przez rok w ogóle. Obecnie wkracza w dorosłość,musi podejmowac
                                      poważne decyzje, a on sobie z tym nie radzi, stąd powrót do picia.”
                                      Ta wypowiedź pozwala zdiagnozować go jako alkoholika. Nic dodać nic ująć.
                                      Ostatnia sprawa, jeżeli z powodu jego popijania nie jesteście razem, a
                                      postanowisz wrócić, to wtedy niewątpliwie utrudnisz mu wyjście z nałogu. To
                                      potwierdzi każdy, kto przeszedł przez piekło alkoholizmu. Pozdrawiam...
                                      Aha jeszcze jedno dla alkoholu nie ma również znaczenia czy ktoś jest wyjątkowo
                                      inteligentny czy wyjątkowo wrażliwy jego działanie jest takie same.Poza tem
                                      pomyśl troszkę...
                                      • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.03, 16:21
                                        Swięte słowa,święte słowa-tylko czy naprawdę koleżanka chce usłyszeć to co
                                        piszesz.A może dokładnie jest na odwrót.I znów nasuwa się rada-poczytać to
                                        forum,niektóre wątki bardzo mądre,można dla siebie coś wyciągnąć,znależć
                                        podobne sytuacje.A co do rówwności-tu naprawdę sąwszyscy równi jak w prawdziwej
                                        komunie-choroba nie wybiera.Jeśli pisać o inteligencji-to np lekarze są bardzo
                                        częstymi pacjentami.Z moich znajomych w zeszłym tygodniu zapiło dwu,oby dwaj po
                                        terapi i ok 3 miesiącach abstynencji.
                                      • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.03, 16:38
                                        Stachu kochanieńki. To wszystko, co mówisz jest oczywiste, a ty chyba sobie
                                        pomyslałeś, że dla mnie to novum będzie. Tylko o jedno mi chodziło, jak dla
                                        niego będzie lepiej, ze mną ,czy bez. Ty mówisz bez, za tę radę dziękuję. Czyli
                                        chodzi o to, że moja miłość go nie zmobilizuje do niczego, bo będzie wiedział,
                                        że mu wybaczę, tak kochanieńki? Tylko jedno jest jeszcze dla mnie
                                        niejasne:wszyscy stawiają tezę- Z alkoholikiem nie ma życia, bo to na całej
                                        linii porażka,żadnych szans, uciekaj dziewczyno i takie tam.. A przecież wy
                                        jakoś wracacie do życia mniej więcej normalnego(wiadomo, że już w pewien sposób
                                        napiętnowanego). I co, wy nie chcecie z nikim się wiązać? Nikogo nie
                                        uszczęśliwicie? celibat? Mogiła? Samotnia? Alienacja?
                                        • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.03, 18:11
                                          Nadużywanie alkoholu jak pisałem zmienia psychikę. Alkoholik to taki
                                          czlowiek,który nie dopuści myśli o swoim uzależnieniu.Mało tego będzie szukał
                                          usprawiedliwienia dla swojego postępowania, będzie wskazywał dowody na to, że
                                          nie jest tym, kim jest w rzeczywistości. Będzie wykorzystywał wszystko, co
                                          stworzy mu furtkę do picia. Pamiętasz jak pisałaś, że kategorycznie zażądałaś
                                          mówienia prawdy? To ją masz-ja wypiłem to wiesz i jesteś spokojna,a ja i tak
                                          jutro się napiję i też powiem prawdę, że piłem. To jest szaleństwo w którym Ty
                                          bierzesz udział,ty to szaleństwo sama tworzysz i wikłasz w nie jego.
                                          Ja piłem kilkanaście lat może dwadzieścia, i sądzisz, że ten czas piłem
                                          bezprzerwy?Jak tak by było to już bym nie żył. Miałem przerwy tygodniowe
                                          półroczne i dwie najdłuższe, bo prawie po dwa lata (22 miesiące i 19 miesięcy)
                                          i co udowadniałem?Że nie jestem alkoholikiem. Najgorsze, że sam w to wierzyłem.
                                          I zawsze wracałem do picia. Teraz jest coś innego jakbym przenicował stary
                                          surdut na nowy,inny.Tak musiałem zmienić swoją psychikę.
                                          Alkoholikiem jest się do końca zycia,nie zależnie od tego czy piję czy nie. Ci,
                                          co nie piją są trzeźwymi alkoholikami, a ci, co piją –czynnymi. Taka jest
                                          między nami różnica.
                                          Ja nigdzie nie powiedziałem, że masz go absolutnie rzucić!!!Ty nie masz pomagać
                                          mu w piciu,nie masz służyć parawanem, a już absolutnie tłumaczyć jego. To jest
                                          Twoje zadanie,Twoja pomoc!!!
                                          Jak z tego wynika to jedyne wyjście jest zostawić go, dopóty dopóki pije. Jak
                                          przestanie, a musi to uczynić samodzielnie nie pod żadną presją, to możesz
                                          dokonać wyboru. To jest trudne ja wiem, tym bardziej, że kochasz.
                                          Czytałem posty Hepika, Kubka i innych. Wiem jak to było z nimi. Musieli zapewne
                                          swoim bliskim udowodnić że stać ich na wybór, wybór między rodziną a gorzałą.
                                          Wykonali prawidłowy ruch w swoim życiu, kto wie czy nie najważniejszy, taką
                                          wiesz, życiową zagrywkę, najlepszą w zyciu. Może napiszą jeszcze coś o tym...
                                          • Gość: kubek34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.ld.euro-net.pl 01.06.03, 19:10
                                            Witaj!!!
                                            Tak jak napisałem - NIE BĘDZIE DOBRZE , chyba że nie masz doczynienia z
                                            alkoholikiem a z osobą pijącą tzw. normalnie. Jeśli jest alkoholikiem to może
                                            być tylko gorzej...psycholog, psychiatra to jest niby jakieś wyjście -
                                            próbowałem przez 5 lat z miernym wynikiem (ale mówię o sobie).Kiedy przestałem
                                            pić - po roku od czasu odejścia żony, wtedy kiedy chyba już niżej upaść nie
                                            mogłem (naprawdę to było dno - moje dno). Leczenie trwało prawie 6 miesięcy (
                                            szpital zamknięty - to było moje trzecie leczenie).Następne dwa lata trwały
                                            moje próby odzykania zaufania u rodziny - na dziś wiem że tak do końca to
                                            chyba tego zaufania nie odzyskam już nigdy ale z drugiej strony myślę że dwa
                                            lata to i tak nie dużo...
                                            I jeszcze jedno - to czy ktoś jest inteligentny czy też nie nie ma chyba
                                            żadnego znaczenia( to z moich obserwacji), nawet więcej im ktoś jest lub myśli
                                            że jest bardziej mądry, wykształcony czy też jak piszesz inteligentny - tym
                                            dłużej trwa przyznanie się do tego że wobec alkoholu jest bezsilny...a im
                                            szybciej to zrobi tym mniej strat tak dla niego jak i dla wszystkich wokół...
                                            pozdrawiam...
                                          • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.03, 20:53
                                            stachu, pomyliły ci się moje wypowiedzi z tymi innej dziewczyny. Ja nic nie
                                            narzucałam, nie żądałam mówienia prawdy, bo mieszkaliśmy razem i wszystko było
                                            jasne. Mówił,że idzie po alkohol , to szedł i tyle. Wiem , że alkoholicy dzielą
                                            się na czynnych i biernych, ale są nimi immanentnie. Mój nieszczęśnik ma
                                            świadomość swego nałogu, miał ją bardzo wcześnie. Tylko nie umie dokonac
                                            właściwego wyboru, jakiego dokonali ci ludzie, którzy mi pomagają zrozumieć
                                            fenomen, z jakim się spotkałam pierwszy raz w życiu, i to spotkanie od razu
                                            było 3. stopnia. Właśnie o to mi chodziło, co mi powiedziałeś, że mam czekać na
                                            jego decyzję, potem będzie kolej na moją. A jakie one będą i kiedy i czy w
                                            ogóle będziemy szczęśliwi , to tylko bozia na chmurce raczyć wie. Tak więc
                                            codziennie przed lulaniem paciorek. Za nas i za was na forum też zmówię.
                                            • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- do niego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.03, 21:00
                                              to jest do mojego majonezu, który może to czyta. Postaraj się byc miłym w
                                              smaku, bez konserwantów i pełnowartościowym kieleckim. Twoja pasta jajeczna.
                                              • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.03, 17:24
                                                jakoś się uspokoiłam, chyba najgorszy okres po rozstaniu za mną. teraz będę
                                                czekać rok, może dłużej. Ale ja wierzę w dobro naszej kulki ziemniaczanej.
                                                • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.03, 19:19
                                                  Witaj Szpachla!!!
                                                  Powiem Ci cos na ucho. On na pewno zrozumie, napisałaś przecież, że jest
                                                  niezwykle inteligentny.
                                                  Druga sprawa to nie ma innego wyboru. Każdy inny, po za Tobą jest zły.
                                                  Na początku może troszkę figlować z alkoholem, ale on go szybko przywoła do
                                                  porządku.
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.03, 19:43
                                                    Stachu, bo ja taka mała jestem jeszcze, a tak dużo z siebie wykrzesać umiem, to
                                                    jak ma się nie udać. Po prostu to moja miłość życia , a nie jakaś pseudo-
                                                    misja , nie sposób na samodowartościowanie, nie, bo to wszystko fe, ble i
                                                    grrrr. A więc przetrwam jak malaria w formie przetrwalnikowej w
                                                    krwioobiegu,przycupnięta cichutko z boku, ale taka miła malaria niosąca góry
                                                    toffi i lodów pomarańczowych dla mojego , najmojejszego.
                                                  • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.03, 09:51
                                                    Witaj Szpachla !!!!
                                                    Z Twoich postów płynie tyle dobroci i miłości. Tyle nadziei...
                                                    Dla mnie wybór jest prosty, dla Ciebie warto zrobić wszystko i jeszcze więcej...
                                                    Kiep jest ten, kto tego nie rozumie.
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 14:51
                                                    staszku fistaszku,
                                                    dzięki- za mleczko ptasie, wiesz, ja teraz jak hi-men mam bary i karczycho, a
                                                    himenowi zawsze wszystko szło jak z płatka kokosowego. Ja kokosów nie chcę,
                                                    chcę uczynić mojego paproszka terminatorem( tym dobrym, rzecz jasna), co to go
                                                    nic zniszczyć nie może. Ja himen on termisiek. i tak byśmy sobie żyli długo i
                                                    szcęśliwie.
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 23:58
                                                    czekam spokojnie, jakby on z rodziną na coroczne, tunezyjskie wylegiwanie na
                                                    piachu wybył z naszego mieszkania. Te pseudo wakacje trwają juz niemal dwa
                                                    tygodnie.
                                                    Przyzwyczaiłam się do tego, że on gdzies tam sobie jest, nie ze mną. Jakby
                                                    wszystko gra, pasi i nie uwiera, ale plasterki i tak na stópkach są.Udaję,że
                                                    wcale źle nie jest, że to tak chwilowo i nie płaczę za serdelkiem, bo on wróci
                                                    opalony i nieco bardziej w południowym nastroju. Przecież ja mam na nas jeszcze
                                                    3 razy tyle czasu, co przeżyłam, to co mam biadalić, jak baba nad dziurawym
                                                    pontonem.
                                                  • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc???- 04.06.03, 05:28
                                                    Bardzo fajne te próbki literackie a niektóre skojarzenia powalające.Masz
                                                    talent,tylko unikaj zdrobnień-dla mnie to zbyt jak dla mnie infatylne.A Stachu
                                                    widzę ugotowany.W tym wieku tak się zdarza(zauroczenie młodością?)A mnie już na
                                                    początku spodobał się nick Szpachla,zapowiadało się
                                                    niekonwencjonalnie ,przynajmniej w formie(bo merytorycznie to wiadomo-
                                                    alkoholizm)i się nie zawiodłem POZDR
                                                  • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.03, 06:09
                                                    Witajcie
                                                    Drogi przyjacielu Hepiku jak zawsze wnikliwym okiem wszystko zauważysz.
                                                    To prawda, że jestem ugotowany i Tylko przez szacunek dla cierpienia i uczucia,
                                                    jakim darzy Szpachla swojego Termiśka, będę zachowywał się przyzwoicie. Posunę
                                                    się nawet dalej, gdy bym wiedział, że on tu gdzieś na forum jest lub tylko
                                                    czyta, to dostałby ode mnie (słownie oczywiście).
                                                    Pozwolić czekać takiej dziewczynie jest karygodnym postępkiem, ale jednocześnie
                                                    po raz kolejny pokazuje jak potężnym „medium” jest alkohol.
                                                    Jeżeli swoim gadulstwem ulżymy troszkę Szpachli, to proszę Cię Hepiku
                                                    kontynuujmy to...
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.03, 16:44
                                                    kluchy wy moje (bo zgodnie z zaleceniami bez zdrobnień),
                                                    truskawami was poleję i śmietanichą 32%, bo kluchom w ten ukrop takie zabiegi
                                                    są w smak.
                                                    A teraz od babola, co wam wdzięcznym za to miodzisko niezmiernie:
                                                    głasku po pleczyskach.
                                                  • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc???- 04.06.03, 18:33
                                                    Truskawki jeszcze drogie.
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 21:08
                                                    te babska zdzierają jak mogą, a ludziom truskawki paranoją się stają,
                                                    truskawek, truskawek..ha, a ja u mamusi byłam odblokować zawieszony system, to
                                                    sowicie obdarowała mój żołądek truskawkami, młodymi ziemniaczkami, kapuchą(a
                                                    miało być bez zdrobnień), lodami o smaku tiramisu i innym fikuśnym jadłem.
                                                    Zadziałało awaryjne uruchamianie, i znów wszystko cacy funkcjonuje.
                                                  • stachu34 Re: alkohol - twarda milosc???- 04.06.03, 22:55
                                                    Szpachelko tylko spoko z tym obfitym jadłem,bo jak Twój milusiński kochaneczek
                                                    Cię zobaczy,to nie pozna.Jeszce gorzej bo może to wziąć za omamy wzrokowe
                                                    spowodowane niedoborem alc.Niewykluiczam takiej możliwości że się
                                                    napije...ponownie.hehehehe (wyślij chociaż zdjęcia tych truskawek w śmietance)
                                                    POzdrówka
                                                    ps.Hepik jak piliśmy to zapewne dużo drożej nas kosztowało,i nie żałowaliśmy.
                                                    Teraz szkoda nam na truskawy?Nieeee,napewno nie...
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 23:34
                                                    no masz rację, ale nie ma tego złego, bo to na cerę i w ogólę, witaminki te
                                                    sprawy..
                                                    Skoro on na-niby wakacjach, i niby ma opalony wrócić, to ja nie chcę przy nim
                                                    blado wypaść.A co se żałować słońca będę, to akurat jeszcze za darmo, no
                                                    chyba,że na starość sflaczałą skórą zapłacę.Ale dzis jak wenus (williams-hi hi)
                                                    wyglądam -bosko doprawdy.
                                                  • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc???- 05.06.03, 05:31
                                                    Jeśli opalony ma wrócić to może on te truskawki rwie gdzieś w kieleckiem?
                                                    (tzn.tam rosły gdy byłem młodszy teraz świętokrzyskie)
                                                    I tylko jeszcze pytanie,tak z czystej ciekawości,lubię gotować,jaka to kuchnia-
                                                    truskawki,młode ziemniaki i takaż kapusta?Jakoścośtu zgrzytami.Pozdr.
                                                  • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc???- 05.06.03, 05:38
                                                    I jeszcze do Stacha-Weź 2-3 truskawki,łyżkę oliwy.Truskawki przetrzyj przez
                                                    gęste sito,by usunąć nasiona.Nałóż równą warstwą na twarz i zmyj po15 minutach.
                                                    Truskawki mają garbniki ,które wygładzają zmarszczki.
                                                    Jak dobrze ,że to nie forum Ojcoszefa.
                                                  • Gość: szpachla murarska Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 07:16
                                                    kuchnia prosto z serca to.Tych ingredjentów znacznie więcej było, ja tylko
                                                    wymieniłam selewktywnie, co mi akurat na język ślina przyniosła.A było więcej:
                                                    zapiekane z mozzarellą pomidory, łososie, których nie jadam, i takie tam
                                                    wyrafinowane rarytasy.wszystko to piknie doprawione.
                                                    A tę maseczkę to od jakiego wieku należy stosować, czy jak rowy mariackie
                                                    dopiero pobrużdżą twarz? Poza tym, no wiesz..., biedny stachu, mam nadzieję,że
                                                    nie padnie ofiarą kwasów wstrzykiwanych w podbródek.
                                                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc???- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.03, 19:38
                                                    ale ja go ubóstwiam
    • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 05.06.03, 11:55
      przepraszam, czy moge?
      moze chcecie jeszcze tkwic w truskawieńkach i innych pysiulkach?
      Szpachla - z calym szacunkiem - przeczytaj swoje posty i zastanow sie nad soba.
      Milo ze go kochasz, ze potrafisz o tym poetycko gadac, ale czy to jest zdrowa
      milosc?

      Stachu, Hepiku i inni - strasznie sie ciesze ze jestescie w tym watku.
      Poradzcie mi - na ile wazne w waszym procesie odstawiania picia byly (sa?)
      mityngi, indywidualna praca nad krokami, dziennik uczuc?

      Gosciu chetnie mowi o pracy nad soba i ... tyle. ma zrywy, zabiera sie np. do
      dziennika uczuc, poczym pisze go az jeden dzien. Bierze sie za kroki -
      opracowuje az jeden podpunkt. Na mityngi juz prawie nie chodzi...

      Mnie krew zalewa, ale nie wiem, czy jak mu bede truc nad uchem, to czy nie
      osiagne odwrotnego efektu? poza tym - jak dlugo mam za niego pamietac? czy to
      jest terapeutyczne?
      Narazie zyjemy z soba ale obok siebie, on ma wyraznie powiedziane, ze go
      wspieram w walce z samym soba no i ma te 41 dni na liczniku. Ale caly czas nie
      ma bazy, jakiegos fundamentu na ktorym moglby sie oprzec kiedy go znowu
      najdzie 'zajaczek alkoholowy'. Nie wyrabia sobie zaplecza stoperowego. W tym
      chcialabym mu pomoc, ale kompletnie nie wiem jak, jak wielkie ma to znaczenie
      itd. dlatego prosze Was o pomoc!
      • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 05.06.03, 12:42
        Mityngi, Kroki, dziennik - to podstawa. Bardzo dobra jest też terapia grupowa.
        Jeśli chodzi o mityngi to zaleca się na początek 90 mityngów w 90 dni. Jak
        mawiają - przprowadź ciało, a umysł sam po pewnym czasie dołączy.
        Pilnowanie za niego nie jest terapeutyczne - będzie to robił, bo mu każesz, a
        nie dla siebie samego.
        Nad wejściem dla odwiedzających żon w ośrodku odwykowym w Stanominie, widnieje
        napis:
        NIE PRZEZ CIEBIE PIŁ I NIE DLA CIEBIE BĘDZIE TRZEŹWIAŁ
        Nic dodać, nic ująć.
        Pozdrawiam!
        A.
      • Gość: szpachlątko, dziet Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 12:50
        wiesz,ja myślę, że mi w ten sposób troszkę lżej. A ty bidulko znajdź trochę
        więcej ciepła, bo mi tu gumą winerfresh zawiewa( w drazetkach, rzecz jasna)
    • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 05.06.03, 13:04
      szpachla - winterfresz jest przeznaczony dla ciebie. li i jedynie.

      Anette - dzieki ze jestes!
      wiem ze dla mnie nie bedzie trzezwial (nie chciala bym tego), ale wiem, ze
      Gosciu ma problem z ukladania planu dnia. Czy powinnam mu sugerowac te mityngi?
      podsuwac 'niezauwazalnie' dziennik uczuc itd?
      czy umawiac sie z nim np. ' no to spotkajmy sie jak wyjdziesz z mityngu'?

      kolejny problem - nie wybral sobie jeszcze 'maciezystej' grupy. Czy powinien
      przed 90 dniem?, kiedy jeszcze nie ma pelnego rozeznania ?
      • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 13:12
        ej nie tak ostro ...ja ci kuku nie robię . Skoro mamy podobne problemy, to nie
        kąś, bo mi też nie najłatwiej
      • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 05.06.03, 14:09
        Jak już kiedyś pisałam, znam problem z obu stron, więc napiszę jak ja
        reagowałam na sugerowanie i przypominanie. Otóż ja się obrażałam. Że co oni
        sobie myślą, że ja sama nie umiem sobie pójść na mityng?! Chcą mnie kontrolować
        i kierować moim życiem!(Zamiast być wdzięczna, że ktoś się o mnie troszczy, to
        ja miałam pretensje). Ale też, żeby nie to, że ktoś mnie zwyczajnie wziął za
        łeb i zaprowadził do poradni to pewnie do tej pory bym piła (Czasem więc warto
        kogoś zmusić). Kiedy jednak zorientowałam się że niektórym bardzo zależy na
        moim trzeźwieniu, odkryłam też, że można ich fajnie szantażować - jak będziecie
        dla mnie niedobrzy, nie zrobicie tego co ja chcę, albo będziecie czegoś chcieli
        ode mnie, to przestanę się leczyć. Oczywiście nie robiłam tego w pełni
        świadomie i z wyrachowaniem, ale faktem jest że tak się właśnie zachowywałam.
        Najlepiej mi zrobiło, jak ktoś na mityngu powiedział:
        "Cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych. Może ktoś chwilę popłacze, jeśli się
        zapiję na śmierć, ale świat będzie się toczył dalej, ludzie dalej będą żyli,
        kochali się, śmiali, budzili, zasypiali, chodzili do pracy - beze mnie..."
        Wtedy NAPRWDĘ załapałam o co w tym wszsytkim chodzi...
        Ale nie radzę startować do alkoholika z tekstem: "Nikogo nie obchodzi, czy
        będziesz pił czy nie", szczególnie w gniewie, bo po pierwsze to nieprawda, a po
        drugie może zechcieć Ci udowodnić, że jak "ruszy" to dopiero zobaczymy, czy Cię
        nie obejdzie!
        Generalnie nie potrafię Ci dać jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pierwsze
        pytanie. Ja zrobiłabym tak: nie sugerowała nadmiernie, nie zmuszała, nie
        namawiała, ale dałabym odczuć, że może liczyć na wsparcie z mojej strony i
        pomoc, o ile o nią poprosi. Możesz też spróbować zapoznać się z jakąś literturą
        n.t. jak postępować z alkoholikiem.
        Co do grupy macierzystej, to ja nigdy jej świadomie nie wybierałam. Po prostu
        chodziłam tam, gdzie najlepiej się czułam. Na początku w swojej poradni, potem
        znalazłam fantastyczną grupę na warszawskim Powiślu. Nie każda grupa każdemu
        odpowiada (choć są tacy, którym ŻADNA grupa nie pasuje, ale wtedy to już
        wiadomo, o co chodzi). Ja sama przestałam chodzić na spotkania jednej grupy ze
        względu na częste awantury w czasie mityngów, na drugiej nie odpowiadała mi
        nadmiernie - moim zdaniem - religijna orientacja.
        Pozdrawiam i jestem z Tobą,
        A.
        • kubek341 Re: alkohol - twarda milosc??? 05.06.03, 14:13
          Witaj!!!
          Cóz jak zwykle nic nie dodam - po prostu napisałbym to samo.
          pozdrawiam
          • Gość: kubek34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 212.160.236.* 05.06.03, 14:34
            Witajcie !!!
            Taki cytat z innego forum ale bardzo mi się podoba i temat jakby podobny :

            "I jak świat światem tak wiem, ze miłość jest , istnieje, ja wiem jak ja
            pielęgnować, jak podsycać, wiem, ze jest, tylko czasami ja nie jestem z tamtej
            bajki, i tzw, dwie połówki musza sie jednak dobrać.

            Ja już wybrałam, teraz zadbam o siebie (o rany jakie to popularne słowo w tym
            temacie alkoholizm), przestaję już być Dzepetto co naprawia Pinokia. Chociaz
            jak tak to teraz przeczytałam co napisałam to chyba jeszcze tak do końca nie
            wierzę w to, ale zapewne mi się to uda.
            Ja sie sama naprawie."


            pozdrawiam...

            • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 19:50
              Wchodzę i co widzę?Najpierw masa wpisów z datą 5.05Myślę poszaleli? A tu lekko
              nieprzyjemnie,panie jakąś niechęcią zaiskrzyły.A Stachu gdzieś przycupnął i się
              nie odzywa.A na poważnie to Ja 7 ma rację,to był jej wątek i jej problem i
              wcale nie do żartów,a my trochę się zapomnieliśmy.A żatując na forum Ojca-Szefa
              też nas gonią.Co do meritum swoje refleksje chyba dopiero nad ranem
              spiszę.Pozdr.
              • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.03, 21:12
                Witajcie wszyscy moi mili!!!
                Faktycznie na moment spuściłem oko z wątku, a tyle się narobiło. Powiem
                szczerze nie jestem tego w stanie już objąć myślowo. Generalnie zgadzam się z
                Anette i nic dodać nic ująć.
                Jednak o jedno chciałbym prosić, nie kłóćcie się dziewczyny. Łączy was jeden
                wspólny problem, i po to tu jesteśmy, aby sobie radzić z tym. Szpachelko i Ja7
                podajcie sobie rączki na zgodę. Wtedy będzie mi łatwiej…
                Hepik i Kubek w tej materii potrzebuję waszego wsparcia.
        • Gość: kubek34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.ld.euro-net.pl 05.06.03, 22:17
          Witajcie !!!
          Każde z nas jest inne i inaczej reaguje, czuje i myśli i nie ma w tym nic
          dziwnego, i jak myślę ani to czas ani miejsce na wzajemne złośliwości. Jedne
          posty są poważne, inne zawierają odrobinę humoru i cóż w tym złego - naprawdę
          nie wiem...
          Przez te parę lat(już parę - bo dwa to chyba para?) nauczyłem się sluchać
          innych i w każdej wypowiedzi zawsze odnajduję część samego siebie...
          i to tylko tyle.

          Pozdrawiam
          • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 22:26
            Ogólnie jestem za.
            W szczególe również.Nie kłócimy się.Wymieniajmy poglądy.Zwracamy się do
            siebie"wielce szacowny(a) Panie(Pani)...
            I z Kubkiem też się zgadzam.Instytucja informacji zwrotnej to dla mnie było
            największe odkrycie terapii.Oj,przydałoby się to w normalnym życiu dla
            wszystkich,nie tylko alkoholikom.
            • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.03, 23:12
              Znowu musze sie z wami zgodzić,ale robię to z wielką satysfakcją.Dzięki za
              wsparcie,tylko co z dziewczynami...nic?
              • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 02:37
                ja praecież sama łapeczkę podałam, bo ja mam tego samego guza na głowie
                • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 06:21
                  Gość portalu: szpachla napisał(a):

                  > ja praecież sama łapeczkę podałam, bo ja mam tego samego guza na głowie

                  Bez zdrobnień miało być,chyba taka była umowa?Jeśli nie była na piśmie,to ustna
                  też jest wiążąca w świetle prawa.Pozdr,chyba się dzisiaj spóźnię.
          • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 06:10
            Jeszcze raz przeczytałem ,tym razem całościowo i na spokojnie,wszystkie posty w
            tym wątku.Utwierdziłem się w przekonaniu,że to iż Ja 7 warknęła ma pełne
            uzasadnienie.Ona założyła wątek ,swój problem opisała,poprosiła o radę,spotkała
            się z odzewem.Potem weszła Szpachla-problem podobny-i my, tzn.Stachu i moja
            skromna osoba skupiliśmy się na jej osobie,bo nawet nie na
            problemie,zapominając o Ja7.I całkiem dobrze ,że się upomniała o siebie.To też
            jest pozytywne-potrafi zadbać o swój interes.A nam,piszę też w imieniu
            Stacha,chyba się nie obrazi,trochę powiało wiosną.Ale panowie po 40 tak
            mają,zwłaszcza w obliczu dwudziestokilku latek.Zwłaszcza,że obaj z Stachem
            szczupli jesteśmy,luster używamy tylko przy goleniu (niedawno załapałem o co
            chodziło z tym lustrem)No cóż,reasumując -przepraszać nie będziemy,w necie tak
            bywa-ktoś zaczyna,potem się wycofuje a wątek dalej żyje w zupełnie innych
            układach osobowych i ma się dobrze.Vide ONA(czy nie minęły już dwa tygodnie?)
            Ale to trochę tak-budujesz swój grajdoł na
            plaży,porządny,duży,głęboki.Korzystasz z niego dwa dni a w trzecim zastajesz
            obce w nim osoby -może krew zalać?Ale one nie zrobiły tego z premedytacją.
            To tyle w tym temacie,aby Stachu mógł ogarnąć myślowo kwestię sprzeczki a ja
            się wytłumaczyć.
            A co do sedna -mitingów ,dziennika uczuć,kroków...
            Czytając posty Ja 7 nie można dowiedzięć się,ba ,wywnioskować o wieku jej,jej
            partnera,stanie cywilnym,dzieciach a więc wpływie alkoholu na całość sytuacji Z
            sposobu pisania wyobrażam ich sobie jako paręlekko po 30,(choć mogęsię mylić)
            Poruszam tę kwestię-bo z jednej strony piszesz z pewnym dystansem(lekką ironią)
            o swym partnerze ale zachowujesz się jak taka nadopiekuńcza mamuśka w stosunku
            do 14 latka.Wąs mu się sypie a mamuśka-Śniadanko wziąłeś?Zadanko odrobiłeś?
            Pamiętaj,nie biegaj na przerwie bo się spocisz.I czapeczkę załóż,to nic ,że
            wyglądasz w niej idiotycznie,ale w uszka ci będzie ciepło.I tak się zachowuje
            choć zdaje sobie sprawę,czytała gdzieś,że jest nadopiekuńcza.Ale to jest
            silniejsze od niej
            U Ciebie identycznie-miting za pół godziny,ile uczuć dzisiaj zapisałeś?poczytaj
            literaturę AA ,wiesz ,że dobrze ci to zrobi.
            Przecież to działa zapewne dokładnie odwrotnie.A nawet napewno.Jasne,że
            chodzenie na mitingi jest potrzebne a nawet konieczne.Ale to musi wypływać z
            własnej potrzeby.Równie oczywiste,że czasami się nie chce-zwłaszcza ,gdy
            zaczynamy wątpić" czy ja napewno jestem alkoholikiem?:I wtedy trzeba właśnie
            iść tym bardziej.Czy to musi być akurat 90 na 90?Jeśli ktoś tak to odczuwa to
            tak.Ja chodzę raz w tygodniu.I tylko gdy zaczynam odczuwać ,że coś się dzieje
            nie dobrego idę dodatkowo.I jest taki paradoks im mniej chętnie w danym
            momencie się tam idzie tym więcej się z tamtąd wynosi.Przynajmniej ja tak
            mam.Przyznam się że dzienniczka nie piszę,miałem z tym problemy jeszcze w
            czasie terapi dziennej,co spotykało się z reprymendą terapeuty.I myślę że
            miał,ma rację.Ale tu się akurat nie mogę przemóc.Alkoholicy mają wszyscy
            kłopot z wyrażaniem uczuć,prowadzenie go służy właśnie uświadamianiu sobie że
            takowe posiadamy.I wreszcie kroki-przerabianie ich samemu,a zwłaszcza robienie
            tego bez przekonania,tylko dlatego bo tak wypada dla mnie jest zupełnie bez
            sensu.To tak jak idę w niedzielę do kościoła bo co by powiedziała
            sąśiadka,gdyby zauważyła ,że żona idzie sama a tam stoję na dworze i słyszę
            tylko odgłos grających organów.
            Stwierdzenia typu -mitingi nakręcają mnie do picia-to już całkowita
            paranoja.Działa mechanizm iluzji i zaprzeczeń,oszukuje Ciebie,bo siebie nie
            musi.Dobrze wie że tak nie jest.A jeśli nawet to nie sam miting tylko głód
            alkoholowy.
            Ale się rozpisałem,robi się późno więc pozdrawiam.Widzę,że teraz Szpachelka (a
            miało być bez zdrobnień)zamilkła.POZDR>
            • Gość: ONA Re: do Hepika!!! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 14:04
              Gość portalu: hepik1 napisał(a):


              > > Vide ONA(czy nie minęły już dwa tygodnie?
              Minęły, i co z tego? A co to, przymus pisania obiązuje, czy co?
              Jesteś niepoprawny, Hepik.
              A dziś właśnie odpisałam!!!
              PS. Przeczytałam z ciekawości, o czym tu pisujecie, i muszę powiedzieć, że nie
              spodobało mi się, że Szpachla tu "wlazła". I czym Wy ze Stachem się
              zachwycacie? Stylem 18latki? Jej miłością? a raczej umiejętnością pisania o
              niej? Każdy tak potrafi, tylko Wy tu przecież nie o poezji macie rozmawiać - a
              rozwiązywać konkretne problemy. Załóżcie sobie wątek literacki i rozmawiajcie!
              Sorry, trochę się uniosłam, a nie było to miom zamiarem
              Ależ to forum wciąga. Wychodzę - życie jest piękniejsze.
              ONA
              • Gość: stachu34 Re: do Hepika!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.03, 15:40
                Przepraszam, masz nie słuszne zarzuty.Ja, zauważ już dawno nie piszę....
                Niecny Hepik podejrzewał mnie o hehehe.... zaloty
              • stachu34 Re: do Hepika!!! 13.06.03, 19:49
                Hepik Ty mi zarzucałeś flirt ze Szpachlą,dlatego skończyłem.A tu jest
                reprymenda.Przyjmuje z pokorą.
                • Gość: ONA Re: do Stacha! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 21:01
                  Stachu, nie gniewaj się, absolutnie nie chciałam Cie obrazić. A poza tym,
                  znowu zaczynamy nie na temat... i możemy obrazić Ja7. Chyba powinniśmy zalożyć
                  wątek pod tytułem - "Klub stałych bywalców" - i niech każdy piszę co chce. Co
                  Ty na to?
                  Pa
                  Wyjść z tego internetu się nie daje...

                  • Gość: stachu34 Re: do Stacha! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.03, 21:49
                    Tak odebrałaś moje posty?Ja?Ja nie mam za co się obrażać,tylko próbuje troszkę
                    też odskoczyć od alkoholizmu.To też się przydaje...
                  • Gość: stachu34 Re: do Stacha! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.03, 21:51
                    Z tym nowym forum to dobry pomysł...zmiana tematu się przyda.
      • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 02:52
        Słuchaj , ma duszko, jeżeli zdominowałam swymi trelami twój wątek, to
        przepraszam,bardzo nawet. Nie umiem kamyków inaczej ze swoich kapciochów
        wyrzucać, jak w ten sposób, a sens, uwierz mi jest ten sam, co twój, szukam
        pomocy
        • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 06:18
          W offie pisałem,więc ostatnie zdanie nie aktualne.I to cieszy.
          I całkiem osobiście -A jego liczba 44.Tyle lat dzisiaj skończyłem.W tym 27
          towarzyszył mi alkohol.Cztery miesiące i sześć dni temu zostawiłem go gdzieś w
          rowie,mam nadzieję,że nie spotkam go gdzieś przypadkiem.Bo bez niego jest po
          prostu mi dobrze.Czasami ogarnia mnie niepokój,że za dobrze.
          • stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? 06.06.03, 07:53
            Witaj Hepik, ale się rozpisałeś…modem pożarł troszkę kasy…może pomyśl o
            neostradzie?
            Przeczytałem wszystko, co napisałeś i masz absolutne pełnomocnictwo do pisania
            w moim imieniu.
            Ja jeszcze poczekam aż dziewczyny się pogodzą, Szpachla wyciągnęła rączkę do
            zgody. Mam nadzieję, że to samo zrobi Ja7.
            Wtedy dam im wirtualnej buzi…
            Hehehe dziadek da im buzi? Nawet wirtualnej?
            • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 23:05
              stachu34 napisał:

              > Witaj Hepik, ale się rozpisałeś…modem pożarł troszkę kasy…może pomy
              > śl o
              > neostradzie?
              > Przeczytałem wszystko, co napisałeś i masz absolutne pełnomocnictwo do
              pisania
              > w moim imieniu.
              > Ja jeszcze poczekam aż dziewczyny się pogodzą, Szpachla wyciągnęła rączkę do
              > zgody. Mam nadzieję, że to samo zrobi Ja7.
              > Wtedy dam im wirtualnej buzi…
              > Hehehe dziadek da im buzi? Nawet wirtualnej?

              a właśnie ,że nie pożarł.Dopiero teraz na to wpadłem,że można pisać w offline
              i potem wysłać.Na żywo bym aż tak nie szalał.A stałe łącze mam znowu mieć już
              na 100%(inna sprawa,że po raz któryś) wprzyszłym tygodniu.A wtedy drżyjcie
              forumowicze.Za życzenia dzięki
          • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 08:57
            Tak więc trzymaj się dzielny wojaku,
          • Gość: Annette Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.de.ibm.com 06.06.03, 12:28
            Gość portalu: hepik1 napisał(a):

            > I całkiem osobiście -A jego liczba 44.Tyle lat dzisiaj skończyłem.W tym 27
            > towarzyszył mi alkohol.Cztery miesiące i sześć dni temu zostawiłem go gdzieś
            w
            > rowie,mam nadzieję,że nie spotkam go gdzieś przypadkiem.Bo bez niego jest po
            > prostu mi dobrze.Czasami ogarnia mnie niepokój,że za dobrze.

            Wszystkiego najlepszego! Życzę Ci kolejnych 44 lat - w trzeźwości i pogodzie
            ducha.
            A na ten niepokój że za dobrze bez alkoholu, to ja bym na Twoim miejscu uważała.
            A.
            • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.03, 22:56
              Hepik nie skojarzyłem że masz urodzinki.
              Wszystkiego najlepszego...
              • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.03, 20:19
                Czemu nikt się nie wpisuje?Brak mi was...
                Chociaż jeden wpis podobno jest...tylko gdzie?
                Hepik na twarzy nie mam za dużo zmarszczek,aczkolwiek uważam że dodaje powagi
                i męskości(męskości,nie długości!!!).
                Podałeś dobre rady na tę przypadłość ( zmarszczki),to może masz przepis na
                wzrok?
                • Gość: szpachu-ciachu Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.03, 20:21
                  to ja wpisałam do wcześniejszych naszych pogaduszek tylko tyle, że mój apollo
                  jest boski.
                • Gość: szpachla na wzrok Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.03, 20:23
                  chrup marchewę gacku włochaty
                  • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.03, 21:32
                    Dzięki Ci Szpachelko szanowna za podpowiedź.
                    A jeżeli chodzi o marchewkę,to ja nie królik...Pozdrówka
                    • Gość: szpulka Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.03, 22:00
                      a jeżeli tak , to bojkot sałaty, bo to królików pasza treściwa. I w ogóle nic,
                      co zielone, mięcho też odpada, bo to jakieś tam lewki, nie lewki i inne gady
                      pożerają. Nic najlepiej ,tylko energię z kosmosu, .
                      A na oczka, to naprawdę kup witaminę A
                      • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.03, 22:15
                        ...wolał bym co innego...
                        Na przykład...hmmm?wiesz...
                        • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.03, 22:16
                          uuuj, ja tu uszy chowam.
                          • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.03, 23:01
                            Czemu uszy chowasz?Źle coś powiedziałem?Zastanawiam sie na głos...
                            Oj ta wyobraźnia...
                            Napewnop nie jest to alc...
    • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 08.06.03, 08:50
      Towarzystwo piękne -między "liściami z Ameryki PŁ" a "Masturbacja a
      impotencja"rozwija się flirt.
      • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.03, 15:30
        Hepik,Hepik...co sugerujesz?
        ps.
        złożyliśmy Ci wszyscy zyczenia urodzinowe...a Ty nawet kawki nic?
        • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 08.06.03, 16:24
          Zanim wszedł mój post to ten wątek był akurat w takim towarzystwie.I tak mi się
          jakoś śmiesznie to kojarzyło.Hm,na tą kawę to raczej nie mam pomysłu,ale
          dzisiaj za godzinę będę parzył na mitingu,więc o Was pomyślę.Za życzenia
          jeszcze raz dzięki.
          • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.03, 09:58
            i nastąpił happy end.
            • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 09.06.03, 17:01
              Chcialam podziekowac wam za 'bycie'.
              Szpachla, nie gniewaj sie, a na guza przyloz sobie lod.
              Hepiku - sciskam pourodzinowo! zycze samej trzezwosci, jak sie da najwiecej

              Nie bylo mnie przy komputerze, bo mialam spore zawirowania. jest mi ciezko i
              tyle.
              dzieki za proby rozszyfrowania mnie- hepiku bingo - ja mam 33, Gosciu fizycznie
              39, psychicznie 14, Jestem nadopiekuncza kretynka, bez innego oparcia niz wasze
              posty.
              Dobija mnie dorosly dziad umiejacy nazwac rzecz po imieniu tylko na lekowie
              polibacyjnej (wlasnie wykasowal 46 dniowy sukces). Prosi mnie o wsparcie. Jakie
              moge mu dac wsparcie bez jego pracy nad soba?
              wszystko (rozum) mi mowi, ze powinnam to olac. ale wiem, ze nikt inny mu nie
              pomoze (chyba ze sobie znajdzie teraz jakas laske z mieszkaniem). Powtarzam mu
              od miesiecy ze w zdrowieniu ma we mnie wsparcie, a wiec wczoraj po dwudniowej
              lekowie ... zniknal. Jeszcze nie osiagnelam stanu pt. 'dosc', ale ciezko mi jak
              nie wiem.
              dobrze ze mam odskocznie w postaci znajomych, ktorzy nie wiedza co sie dzieje,
              wiec nie ma ponurej litosci.
              dzis musze konczyc - raz jeszcze dzieki za wasza obecnosc
              • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.03, 19:36
                Wiesz kobieto, silna jesteś, mi się zaczęło układać i jestem szczęśliwa.
                To,że duży ten twój, to tylko cholera na złe mu wychodzi, bo biologicznie to
                on odpowiedzialnym tatusiem powinien być, a nie nieodpowiedzialnym knotem. I on
                to też dobrze wie.
                No ale to nałóg, na którym się jeszcze mało znam, i obym nie musiała go
                wpółdoświadczać już nigdy więcej. Dlatego nic nie będę radzić, bo nie mam
                żadnego prawa i tylko życzę ci wielkich muskułów i opanowania Van Damme'a.
                • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 10.06.03, 10:15
                  :))
                  najgorsze jest to, ze jesli juz mi sie wlaczy 'zle myslenie' to bardzo trudno
                  to zahamowac. Gosciu zniknal, ale nie poplynal. a ja spodziewalam sie
                  najgorszego. dzis chce mi sie spiewac, ale mam poczucie, ze przy najmniejszych
                  oznakach zle myslenie wroci.
                  Z jednej strony wierze w niego, ze sobie poradzi, ale z drugiej boje sie ze
                  rzeczywistosc mnie przerasta.
                  mozg to jednak dziwna rzecz
                  • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.03, 21:53
                    problem terminatora - unicestwiony. Oczywiście wiem, że to coś, co do końca
                    wisieć będzie jak pajączek inki-dinki.
                    Swoją drogą to niezły Transformers z mojego trabancika, jakim był niedawno.
                    Trans-trabi właściwie.
                    A co z wami? prąd wam odcięło?
                    • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 13.06.03, 19:35
                      Czy tu jest normalnie ? Zaczynam mieć obsesję.Prąd mam.Tylko boję się ,że
                      system automatycznie mnie wygeneruje.Pozdr.
                      • Gość: hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.03, 03:23
                        Wczoraj napisałem to co napisałem,i potem pprzez długą chwilę tego szukałem a
                        myśmy zaczęli już drugą stronę w tym wątku.Może to iracjonalne ale zawsze mnie
                        cieszą takie dłuższe wątki,świadczy to ,że rozmówcy traktują się
                        poważnie ,lubią się lub kłócą ale nie są sobie obojętni .Jeden tylko mankament
                        czysto techniczy-o jedno kliknięcie więcej i chwila na czekanie na otwarcie
                        strony.
                        To,że nie potrafiłem znaleźć swojego postu jest też dowodem jak wczoraj byłem
                        nieźle zakręcony.Nie,nie pijany.Ale w takim stanie psychicznym ,który wiąże się
                        z moim alkoholizmem.
                        • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 16.06.03, 12:04
                          a ja sie wlasnie zastanawialam, czy nie zrezygnowac z tego watku, bo za dlugi i
                          zle 'wchodzi'. jestem malo doswiadczonym forumowiczem i zastanawiam sie czy nie
                          przeniesc tego watku na jakis nastepny, tyle ze ciesze sie kiedy moge czytac
                          Wasze posty - rady, one sa tutaj, a pytania sa i beda wiecznie takie same:
                          sprowadzaja sie do jednego 'jak zyc?'
                          (mala szansa na pozytywny rozwoj rozmowy)
                          • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 19.06.03, 04:28
                            To tez jest wyjście,wcale dobre a przynajmniej nienajgorsze.Ona zakłada taki
                            watek tyle czy akurat się przyjmie,tego już nie byłbym taki pewny.Pozdr.
                            • Gość: szpachla Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.03, 11:57
                              zamilkłam na czas pewien z pewną niepewnością, czy moje posty powinny się tu
                              jeszcze pojawiać. mój pan, pomimo permanentnej pustki, posuwa się jakoś przez
                              życie, ze swoja panią po prawicy. picie prysło. Profesjonalna lektura
                              przeczytana. postanowienia poczynione. Pustka pogłębia się nieco,ale przejdzie
                              mam nadzieję... pieknie , przecudownie, pączek, cukier puder.Pozdrowienia
                              • Gość: archeolog Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 23:11
                                Tu się narodziła idea Klubu.Ale nie tylko dlatego opuszcza otchłań
                                • Gość: jaga Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 01:44
                                  Czytałam kiedyś ten wątek, podobał mi się. Czy Ciebie, Hepiku, też zżera
                                  ciekawość co z ja7 /już dość dawno zniknęła/ szpachlą, Anette ?
                                  co u Onej/?/-Jony to wiemy. Myślę, że dobrze zrobiłeś odkopując ten wątek -
                                  archeologia to fajna dziedzina, myślę, że i mnie może wciągnąć.
                                  • Gość: hepik Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 06:42
                                    Ja 7 była jeszcze potem w innych wątkach,to mniej więcej okres bytności
                                    forty,arti.Tak to jest,że ludzie znikają.Sporo się przewinęło ,wielu się
                                    pamięta,inni niezauważenie.Forty zdecydowała się na terapię,i to widocznie jej
                                    całkowicie wystarcza,inni znajdują może inne fora albo uważają ,że to nie ma
                                    sensu albo wiele innych powodów może być.Niektórych próbowałem wyciągać za
                                    uszy,czasami się udaje ,czasem nie.W sumie tak jak w życiu a trudno wymagać by
                                    co tydzień czy miesiąc stawali do raportu:).Ale wszystkich serdecznie
                                    pozdrawiam.
                                    • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.03, 17:07
                                      No,no wzruszyłem się...jak czytałem oczywiście.
                                      Mogliby uczestnicy tego wątku odezwać się,to prawda.
                                      Ja jestem tak przeziębiony,że mam wrażenie zbyt "małej czaszki",a z całą
                                      pewnoscią tak nie jest.Intelekt napewno mnie nie przerasta w to nie wierzę.
                                      Dołączam się do pozdrowień Hepika.
                                      • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 23.11.03, 17:17
                                        No ja się nie dziwię Stachu,ta szpachelka w flirciku z Tobą:))Stach 52 się
                                        pojawił na Alk.twój los-ale to nie ty ,co?Tak tylko pytam,z ciekawości,bo nic
                                        mi do tego.
                                        • Gość: stachu34 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.03, 18:01
                                          Nie Hepiku to nie ja...Nie mniej warto powitac mojego imiennika.
                                          Przez szacunek dla was,moich przyjaciół, nawet nie śmiałbym zmieniać nicka...
                                          • Gość: ja7 Re: alkohol - twarda milosc??? IP: 217.153.24.* 24.11.03, 16:20
                                            witajcie!
                                            jestem tu od czasu do czasu, ale jako ze mam sporo na glowie = malo czasu, nie
                                            udzielam sie. Strasznie mi milo byc wykopaliskiem!:)))
                                            u mnie jak na razie ok - gosciu nie pije (z upadkami jednodniowymi raz na kilka
                                            miesiecy - teraz ma 'staz' prawie 3 miesieczny. to znaczy ze przed swietami
                                            prawdopodobnie zapije.
                                            nie bawie sie juz w terapeute, ktorym nie jestem i nie chce byc. Jesli zapije -
                                            znowu bede mu podtykala pod nos to co kedys napisalam po jego zapiciu: ze nie
                                            ma bazy na wypadek 'ssawy alkoholowej', a to moze wypracowac tylko
                                            metodami 'naukowymi'. Mam to napisane w dwoch wersjach: dluzszej na
                                            czas 'pokoju' i krotsze a dosadniejszej na czas pozapiciu.:))
                                            To co mnie najbardziej drazni to swiadomosc, ze jestem jedyna bliska mu osoba,
                                            ktora wierzy w niego. (w niego, ale nie mu!) zastanawiam sie czasami czy to nie
                                            jest przejaw naiwnej durnoty (mojej wlasnej).
                                            A zupelnie z innej strony - ciesze sie bardzo Jago, Ona-Jono, Stachu, Hepiku,
                                            ze tu wciaz jestescie. Juz to kiedys gdzies pisalam - takie miejsce w
                                            przestrzerni jest bardzo wazne!
                                            tymczasem zblizaja sie swieta i zima, jade na inauguracje sezonu w dolomity, a
                                            tam leje deszcz. maja ludzie problemy...:)))
                                            bardzo Was wszystkich pozdrawiam
                                            • hepik1 Re: alkohol - twarda milosc??? 24.11.03, 18:53
                                              No proszę...Może i dobrze,że deszcz,przynajmniej się nie połamiesz;))Pozdr.
                                              • Gość: jaga Re: Do Ja7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.03, 21:28
                                                O, Kochana, to naprawdę duży problem - pogoda /szczególnie deszcz w dolomitach/
                                                wtedy kiedy wyjazd jest zaplanowany, oczekiwany /cieszysz się?/ a Hepik jak
                                                zwykle bardzo troskliwy. Przejawy durnoty odpuść sobie:-) lepiej stań przed
                                                lustrem, uśmiechnij się do tej osoby z przeciwka i powiedz, że bardzo ją
                                                lubisz, jest sympatyczna, rozsądna i należy jej się w życiu wszystko co
                                                najlepsze - dobrze aby gościu o tym wiedział. W terapeutę nie bawisz się, bo
                                                po troszę nim jesteś. Wiara, nadzieja, miłość - w coś wierzyć trzeba, inaczej
                                                wszystko traci sens. Odezwij się jeszcze czasem, choćby na potwierdzenie mej
                                                teorii, że wiele osób tu zagląda ot tak, incognito. Serdecznie pozdrawiam.
                                                • Gość: ja7 Re: Do Ja7 IP: 217.153.24.* 25.11.03, 09:48
                                                  dzieki Kochana! mam nadzieje ze u Was wszystko jak najlepiej. jeszcze przed
                                                  wyjazdem sie odezwe, ale dzis mam znow jakis mega-nawal, wiec tylko Pozdrawiam
                                                  naj serdeczniej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka