Dodaj do ulubionych

Eska do Ciebie

17.03.07, 20:48
Eska, mam nadzieje, ze mnie jeszcze pamietasz z tego forum. Ponad trzy
miesiace temu postanowilem nie wracac juz na to forum. I tak tez traktuje
ten watek. Nie jako udzial w forum ale list bezposrednio do Ciebie. Nie mam
innej drogi.
Otoz mam prosbe do Ciebie i byc moze pewna propozycje.
Ale najpierw co nowego u mnie. Sprawy sie dramatycznie skomplikowaly. Zona
zachorowala na czerniaka (pisalem kiedys o "brodawce" na nodze). Mialem
nadzieje, ze ten fakt zmniejszy jej problemy z alkoholem. Jest akurat
odwrotnie. Pije czesciej i wiecej majac teraz doskonaly argument typu:
przeciez i tak umre.
Probuje zalatwiac roznych psychologow, szukam pomocy gdzie moge, ale zona nie
chce z tej pomocy skorzystac.
I wlasnie dzisiaj, kiedy zdesperowany po raz pierwszy zajrzalem na to forum
od trzech miesiecy, wpadl mi do glowy pomysl, moze zwariowany, a moze nie.
Dlaczego mam prosic o pomoc psychologow czy specjalistow AA ktorych zona
nie akceptuje, a nie poprosic o pomoc Ciebie, ktora szanujemy oboje z zona.
Tak Eska, chcialbym bardzo zaprosic Cie do siebie liczac na rozmowy z moja
zona i ze mna. Mysle, ze to nam bardziej pomoze, jestes osoba doswiadczona i
znasz te problemy lepiej niz kto inny. Czy jest to bardzo glupi pomysl?
Oznacza on wyjscie z anonimowosci dla Ciebie i dla mnie (ale tylko dla nas).
Oczywiscie pokryl bym wszelkie koszty takiej wizyty. Jesli ta propozycja jest
dla Ciebie do przyjecia, odpisz mi. Szczegoly techniczne omowimy w nastepnym
liscie.
To bylaby dla mojej zony (i dla mnie) dopiero niespodzianka!!!
Mam tez inna propozycje, ale ujawnie ja dopiero wtedy jesli odezwiesz sie.
Obserwuj wątek
    • sarkoid *-* 18.03.07, 00:02
      tak btw, to chyba niektórych ze stałych tu bywalców żal dupę ściska, że Ecco2
      zwróciłeś się do Eski w tak ważnej życiowej sprawie...
      fajnie, że tak zrobiłeś- miałeś cywilną odwage nawet napisac wątek o tym, a
      przecież moża było napisać maila na adres gazetowy;-)

      szanuje Eskę za to że tu jest-wiele jej słów również i mi pomogło
      w każdym razie powodzenia w Twoim życiu

      szacunek również dla "braci" myślących inaczej;-)
    • e4ska Re: Eska do Ciebie 18.03.07, 11:40
      Ecco, wieczorem napiszę - to co przeczytałam dziś w nocy - zasmuciło mnie bardzo.
      Pozdrawiam - eska:)
    • e4ska Re: Ecco... 18.03.07, 22:41
      Wczoraj - kiedy przeczytałam twój post - przyznam - pierwsze odczucie - lecieć
      na ratunek. Tak od razu...
      ale dokąd? i po co?

      Ecco, jeśli admini mają jakiś wgląd do operacji moich forumowych, mogliby
      zaświadczyć, że nie zajrzałam do tamtego wątku. Niech to będzie po prostu z
      pamięci. Twoje pisanie utkwiło mi - jak zadra.

      Chodziło mi o fabularność... a teraz, Ecco, nazwałabym to raczej: powtarzalność.
      Szkoda, że nasze życie przebiega wedle schematów. W pewnym sensie - żyjemy wedle
      reguł, które determinują nie tylko nasze działania, ale - co gorsza - uczucia.

      Jesteśmy roślinami, Ecco... smutne, ale tak jest.

      Wedle prawideł naszego współczesnego theatrum mundi znalazłeś się w miejscu, w
      którym znalazł się wspomniany gdzieś tam przeze mnie - może w Twoim wątku -
      profesor medycyny. Zawiózł swoją śmiertelnie chorą kobietę do znachora, ojca
      mojej koleżanki. Znachor akurat gnój na polu przyorywał, przywołali go, ledwie
      się opłukał... i tymi samymi rękami warzył ziółka i mruczał zaklęcia... a oni
      czekali cierpliwie.

      Nie wiem, czy się udało. Koleżance mojej, kiedy mi to opowiadała, chodziło o
      podkreślenie wartości wiedzy jej ojca. Sama też była mądrą kobietą. Kiedyś
      spaliliby ją na stosie. Źle wyszła za mąż. Śmieszne: za pijaka:(

      Ecco, zawiózłbyś Żonę do takiego znachora - gdybyś go miał. Ale znachorów coraz
      mniej. Za to jest eska...

      Nie mogę pomóc, bo brak mi szaleństwa właściwego szamanom i wróżkom - nie wierzę
      w swoje jakieś tam... jestem zwykłą kobietą, pijaczką, która przestała pić, bo
      kocha życie.

      Bo mogłabym zaszkodzić. Bardzo... we wszelkim działaniu należy sie wesprzeć
      doświadczeniem. Takowego nie posiadam.

      bo mogłabym zaszkodzić sobie. Ja mam zaledwie serce:)

      bo uważam, że to właśnie Tobie pomoc potrzebna, Ecco... bo się zatraciłeś... a
      przecie siedzisz w swoim ciele - naprawdę, jesteś Ecco, z krwi i kości. Ecco,
      nie jesteś swoją żoną, która pije i choruje na czerniaka... to Ty się boisz.
      Więc przestań się bać.

      dla Żony mogłabym dać telefon - mojego serdecznego kolegi, chorego na
      stwardnienie rozsiane, żeby jej pokazał, czym jest optymizm i wola życia. Jeśli
      kolega zgodzi się - podam.

      Twojej Żonie - odwyk zamknięty, prywatny - radziłabym. Z prośbą, żeby jej nie
      gnębiono terapiami. Żeby po prostu mogła spokojnie odzwyczaić się od butelki, a
      jeśli zechce, to porozmawia z terapeutami.

      tylko tyle mogę powiedzieć, Ecco - a Żonie Twojej: kobieto, jeśli nawet cierpisz
      na śmiertelną chorobę, to nie chlaj... no miejże choć trochę godności -
      zwłaszcza wtedy, gdy idziesz na szafot.
      bo jeśli dostaniesz ułaskawienie, to będzie straszny wstyd... i stanie się Twoje
      zdrowie - czymś zupełnie bez sensu:)

      • ecco2 Re: Ecco... 19.03.07, 16:52
        Eska, dziekuje za odpowiedz, troche sie spodziewalem wlasnie takiej, chociaz
        wolalbym, abys postapila wedlug pierwszego Twojego odczucia, odczucia tak
        bardzo kobiecego. Pytasz "po co?". Chociazby po to, ze ktos sadzi, ze Twoja
        pomoc moze okazac sie dla niego bardzo wazna. Ze ktos Ci ufa i ceni Twoje
        opinie i doswiadczenie. Dlaczego ufa; bo ocenia to po sposobie w jakim piszesz
        i wyrazasz swoje opinie. Dlaczego psycholog czy inny utytulowany "znawca
        problemu" mialby byc lepszy. Ty to wszystko przeszlas bo, jak napisalas -
        kochasz zycie. Ty z tego wyszlas, a moze przyszedl czas pomoc innym, nie tylko
        uczestniczac w forum. Ja tez kocham zycie, nie umiem tylko tej radosci
        przekazac mojej zonie.

        Eska, troche odwagi i wiary w siebie! Wiary w to, ze mozesz pomoc innym.

        Wbrew temu co piszesz, ludzie nie sa roslinami, gdyby tak bylo, nie pisal bym
        do Ciebie.
        A wiec, przemysl to raz jeszcze. Moje zaproszenie jest aktualne.

        Masz racje Eska, boje sie. Boje sie o zone, o siebie i moja corke. Ale nie
        martw sie, z drugiej strony mam wystarczajaco duzo sil, aby funkcjonowac
        normalnie w pracy i znajdywac jakies chwile przyjemnosci dla siebie.

        A teraz ta druga sprawa o ktorej Ci wspomnialem w pierwszym liscie.
        Moze ktos (np: Eska, Parys.....)zdobylby sie na wysilek i zebral co ciekawsze
        watki, ulozyl je w jakas calosc, napisal slowo wstepne i przedmowy do roznych
        historii z tego forum i opublikowal je w formie monografii!! W ten sposob
        powstala by oryginalna praca, bo pisana przez ludzi dotknietych ta choroba.
        Monografia ta miala by znacznie wiekszy zasieg niz nasze forum.
        Moglbym w tej sprawie pomoc zarowno organizacyjnie i finansowo. Mam znajomych w
        roznych redakcjach. Co o tym sadzisz?

        PS. Nie rozumiem Twoich uwag o fabularnosci i powtarzalnosci. Mam nadzieje ze
        mi wierzysz (bylem swego czasu oskarzany, rowniez przez Ciebie, o
        konfabulacje). Bo jesli nie wierzysz, to cala nasza korespondencja nie ma
        sensu.
        • dogrose Re: Ecco... 19.03.07, 17:17
          popieram pomysł i sposób patrzenia na życie. pozdrowienia
        • e4ska Re: Ecco... 19.03.07, 18:37
          "Nie rozumiem Twoich uwag o fabularnosci i powtarzalnosci. Mam nadzieje ze
          > mi wierzysz (bylem swego czasu oskarzany, rowniez przez Ciebie, o
          > konfabulacje). Bo jesli nie wierzysz, to cala nasza korespondencja nie ma
          > sensu".

          Ecco, nie mogłam uwierzyć swojego czasu, że nasze pijackie doświadczenia są
          takie same... wydawało mi się, że niektóre wyznania na forum to jest
          poświadczona życiem prawda, a nie powtarzane do znudzenia banały.

          Teraz - myślę, że gdyby redukować nasze biografie do pewnych powtarzalnych
          wydarzeń, to wyszedłby nekrolog w stylu - urodził sie w poniedziałek... Myślę
          też, że tym, co mnie przeraża w naukach terapeutyczo-psychologicznych, jest
          schematyzm.

          Ale my - nie jesteśmy schematami. I nie ma takich tabelek, takich wykresów,
          które mogłyby oddać to, co czuje Ecco i jego Żona.

          Wiedziałam skądinąd, że - kiedy pisałeś - dzieje sie źle... że żona Twoja wcale
          wytrzeźwieć nie chce. Mam od paru dni do czynienia z osobą w ciągu - nawet nie
          rozmawiam, bo byłoby - kup mi piwo...

          Umrze, jak nie wypije... też miła sympatyczna kobieta.

          To chyba jaki urok - żeby były te piguły... ale ich nie ma.

          a nam zostaje, Ecco, poczucie bezsilności...
          • ecco2 Re: Ecco... 19.03.07, 21:53
            Eska, bezsilnosc tak, ale moze i chec dzialania?
            Rozumiem. No coz, a jednak troche szkoda. Mimo wszystko mialem cicha nadzieje
            na spotkanie.

            A co w sprawie mojej drugiej propozycji?

            • baasil Re: dla eski 20.03.07, 10:15
              szacunek esko...
          • ecco2 Re: Ecco... 21.03.07, 09:13
            Eska, a wiec konczymy ten watek. Moze za pare miesiecy poinformuje Cie, jak
            rozwinely sie sprawy, jesli jeszcze bedziesz na forum i jesli bede w
            odpowiednim nastroju.

            Sprawy monografii nie zainteresowaly Ciebie, a wiec zostawmy to na razie.

            Trzymaj sie. Widze ze na forum niezle sobie dajesz rade. Ja niestety musze
            zajac sie innymi sprawami, a zwalilo mi sie na glowe ich sporo (mowie o pracy)

            Pozdrawiam Cie

            Ecco
            • cortona Re: Ecco... 21.03.07, 14:58
              Ecco, jeśli się zakłada wątek, to potem nie ma się wpływu, kiedy on zostanie
              zakończony.
              A ja mam ochotę napisać coś do Eski i trochę nie mam kiedy, a trochę nie wiem jak.

              Eska, nigdy Ci nie podziękowałam za pomoc, a pomogłaś mi bardzo.
              Gdybym poprzestała na instrukcjach terapeutów, to musiałabym uznać sie za osobę
              chorą lub poważnie zagrożoną taką chorobą, która ciągle i nieuchronnie musi się
              rozwijać.
              Teraz nie myślę o sobie, że jestem alkoholiczką, ale i nie mam zamiaru pić, bo
              wiem, że w moim przypadku to bardzo ryzykowne.
              Nie powiem, że zachwycam się na trzeźwo światem, bo bywa różnie.
              Ostatnio mam trochę problemów, dopadają mnie jakieś lęki, ale nie koję ich
              alkoholem.

              Zastanawiam się, czy to klimat polityczny udzielił się temu forum, że
              z przyjacielskich pogawędek zmieniło się w miejsce kłótni i przepychanek.
              Szkoda...

              Eska, jesteś super. Gdyby tu byli sami mężczyźni, to trudniej byłoby mi im
              uwierzyć. A Ty jesteś baba, tak jak ja, tylko, że Ty jesteś baba z takim
              większym charakterem.
              Pozdrawiam Cię cieplutko:))



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka