addicted11
20.04.07, 20:00
Wrocil jak Bumerang temat powodow picia nazywanych pretekstami i pretekstow
nazywanych powodami.
Zeby nie bylo, ze neguje stnienie czegos takiego jak preteksty- naswietle
diwe rzeczy.
Pretekst do picia w moim rozumieniu sytuacja, w ktorej np. nie powinienem
pic, bo ide do pracy, a wymyslam sobie pretekst- "wypije niewiele", " dawno
nie pilem", "bede lepiej spal i wyspie sie przed praca".
Wedlug mnie istnieja dwa nieporozumienia w temacie.
1.
Mieszanie powodow i pretekstow w jedna calosc- po to by stwierdzic, ze to
wszystko sa preteksty.
Wychodzi sie ttu z absurdalnego zalozenia, ze powody i preteksty nie moge
funkcjonowac obok siebie, ze jakoby istnienie pretekstow wyklucza mozliwosc
istnienia powodow.
2.
Mylenie braku powodw z nieprawidlowa reakcja na powody.
Nikt rozsadny nie kwestionuje, ze alkohol nie lekarstwem na niepokoj czy
stres.
Picie alkoholu np. na stres jest wiec nieprawidlowa reakcja, ale reakcja na
fakt istniejacy.
W calym zamieszaniu zapominamy, ze alkohol zmienia nasroj.
Alkohol dziala.
To, ze dziala krotkofalowo- to inna sprawa.
Ale dziala.
Jezeli ktos czuje niepokoj i odkrywa, ze po alkoholu niepokoj sie zmniejsza,
a zarazem nie jest swiadom nieprawidlowosci takiego sposobu reagowania- wtedy
sposobem na stres czy niepokoj jest napicie sie.
A wiec powodem picia jest zle samopoczucie, natomiast sposobme reagowania (
powtarzam- neiwlasciwym) jest picie czy cpanie.
Czy tu wysepuje mechanizm samooszukania?
tak i nie.
Otoz- czlowiek ktory czuje niepokoj ma silna potrzebe redukcji tego stanu.
Wie, ze wypicie alkoholu to spowoduje. To jest faklt, ktory zna.
Jednoczesnie zapewne wie, ze to rozwiazanie na krotka mete.
Jednak potrzeba redukcji napiecia jest tak silna, ze nastepuje jakies
wytlumaczenie tego, co przeszkadza- czyli swiadomosci, ze to nie pomoze na
dluzsza mete 9 ta swiadomosc przychodzi z reguly z czasem).
Wiec wymysla sobie, ze nastepnym razem to juz zrobi inaczej, ze jutro to juz
nie itp.
I pije.
Pije, bo chce zredukowac stres, a nie bo chce sie napic.
Potem, kiedy rozwinie sie alkoholizm, moze chciec sie pic caly czas, moze
chciec sie pic w nieodpowiednich momentach- i wtedy wymysla sie powody.
Ale to juz jest zupelnie inna bajka.
Powiem tak