Dodaj do ulubionych

Powody a przyczyny

20.04.07, 20:00
Wrocil jak Bumerang temat powodow picia nazywanych pretekstami i pretekstow
nazywanych powodami.

Zeby nie bylo, ze neguje stnienie czegos takiego jak preteksty- naswietle
diwe rzeczy.

Pretekst do picia w moim rozumieniu sytuacja, w ktorej np. nie powinienem
pic, bo ide do pracy, a wymyslam sobie pretekst- "wypije niewiele", " dawno
nie pilem", "bede lepiej spal i wyspie sie przed praca".

Wedlug mnie istnieja dwa nieporozumienia w temacie.
1.
Mieszanie powodow i pretekstow w jedna calosc- po to by stwierdzic, ze to
wszystko sa preteksty.
Wychodzi sie ttu z absurdalnego zalozenia, ze powody i preteksty nie moge
funkcjonowac obok siebie, ze jakoby istnienie pretekstow wyklucza mozliwosc
istnienia powodow.
2.
Mylenie braku powodw z nieprawidlowa reakcja na powody.
Nikt rozsadny nie kwestionuje, ze alkohol nie lekarstwem na niepokoj czy
stres.
Picie alkoholu np. na stres jest wiec nieprawidlowa reakcja, ale reakcja na
fakt istniejacy.
W calym zamieszaniu zapominamy, ze alkohol zmienia nasroj.
Alkohol dziala.
To, ze dziala krotkofalowo- to inna sprawa.
Ale dziala.
Jezeli ktos czuje niepokoj i odkrywa, ze po alkoholu niepokoj sie zmniejsza,
a zarazem nie jest swiadom nieprawidlowosci takiego sposobu reagowania- wtedy
sposobem na stres czy niepokoj jest napicie sie.
A wiec powodem picia jest zle samopoczucie, natomiast sposobme reagowania (
powtarzam- neiwlasciwym) jest picie czy cpanie.

Czy tu wysepuje mechanizm samooszukania?
tak i nie.
Otoz- czlowiek ktory czuje niepokoj ma silna potrzebe redukcji tego stanu.
Wie, ze wypicie alkoholu to spowoduje. To jest faklt, ktory zna.
Jednoczesnie zapewne wie, ze to rozwiazanie na krotka mete.
Jednak potrzeba redukcji napiecia jest tak silna, ze nastepuje jakies
wytlumaczenie tego, co przeszkadza- czyli swiadomosci, ze to nie pomoze na
dluzsza mete 9 ta swiadomosc przychodzi z reguly z czasem).
Wiec wymysla sobie, ze nastepnym razem to juz zrobi inaczej, ze jutro to juz
nie itp.
I pije.
Pije, bo chce zredukowac stres, a nie bo chce sie napic.

Potem, kiedy rozwinie sie alkoholizm, moze chciec sie pic caly czas, moze
chciec sie pic w nieodpowiednich momentach- i wtedy wymysla sie powody.
Ale to juz jest zupelnie inna bajka.

Powiem tak
Obserwuj wątek
    • baasil Re: Powody a przyczyny 20.04.07, 22:39
      powodem mego picia była "magiczna"moc alkoholu,pretekst-każdy był dobry.z
      czasem powód przekształcił się w przymus,więc pretekst stał się zbędny-"muszę
      pić by żyć".
      powodem z kolei dla,którego przestałem pić ,była chęć życia-"muszę przestać
      pić ,by żyć"-pretekstów jednak znajdowałem masę,ale do napicia się ,a nie do
      niepicia.
      logiki w tym za cholerę,ale jak pięknie można rozwijać temat...-
      powody,przyczyny,preteksty,skutki,etc.,etc.
      tylko po co?
      • addicted11 Re: Powody a przyczyny 21.04.07, 08:20
        TenJaras napisal:
        ja myślałem, że mi ręcę drżą i już, zawsze będą, a jak się nie napiję to
        bardziej

        teraz nie piję i wogóle nie drżą, jedynie w chwili mocnego napięcia
        emocjonalnego, ale to jest normalne

        A czy jestes w stanie przyjac do wiadomosci, ze komus rece drzec moga z innego
        powodu niz Tobie?
        Czy mozesz przyjac do wiadomosci, ze ktos jest inny niz Ty, ma inne problemy i
        inne potrzeby?


        baasil napisał:

        logiki w tym za cholerę,ale jak pięknie można rozwijać temat...-
        > powody,przyczyny,preteksty,skutki,etc.,etc.
        > tylko po co?


        po prawde.

        zwyczajna, stara prawde.

        bo ja moge zapytac- po co te sciemy?
      • addicted11 spostrzezenie 21.04.07, 08:22
        zauwazylem pewien dziwny symptom- u ludzi, ktorzy co chwila cytuja powiedzonko
        o wacie wyjetej z uszu- zauwazylem powazne probemy ze sluchaniem.
        czego przykladem powyzsze odpowiedzi na moj mail.
        Zero empatii- tylko nawijanie swojej odwieczej prawdy.
        • zyg_zyg_zyg Re: spostrzezenie 21.04.07, 12:12
          > Zero empatii- tylko nawijanie swojej odwieczej prawdy.

          a jak wyobrazasz sobie przejawy empatii w tym temacie?
          • addicted11 Re: spostrzezenie 21.04.07, 12:38
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > > Zero empatii- tylko nawijanie swojej odwieczej prawdy.
            >
            > a jak wyobrazasz sobie przejawy empatii w tym temacie?


            jak w kazdym innym, tak samo.
            a po zatym jak mozna sobie niw wyborazac empatii a zarazem nawolywac do wyjecia
            waty z uszu?
            To po co wyjmowac te wate, tak dla zabawy?

            Ide robic co innego bo zaraz Rauchen wlezie i napisze ze nic nie robie w zyciu
            oprocz 2 tematow.
    • tenjaras Re: Powody a przyczyny 21.04.07, 07:57
      ja myślałem, że mi ręcę drżą i już, zawsze będą, a jak się nie napiję to
      bardziej

      teraz nie piję i wogóle nie drżą, jedynie w chwili mocnego napięcia
      emocjonalnego, ale to jest normalne
    • addicted11 O, mam ilustracje. 21.04.07, 13:23


      Wezmy faceta, ktora ma problemy z piciem, pil poniewaz nie potrafil radzis
      sobie z paroma realnymi problemami- wg terapeuty jednak pil bo jest
      alkoholikiem. Chozi na mityngi AA

      gdy Czlowiek przestal pic uzaleznil sie od internetu-
      Zaczal chodzic na mityngi dla anonimowych internautow i zerwal z intrnetem

      Jako ze nie ma przyczyn to z mechanizmem nic nie zrobi wiec wpadnie w nalogowy
      hazard, potem sex, objadanie sie.

      I tak za 3 lata czlowiek ten bedzie mial w notesie:
      poniedzialek- mityng AA
      - wtorek mityng AH
      sroda mityng AI
      czwartek mityng AO
      piatek mityng AE
      sobota mityng AN
      niedziela zostaje na rezerwe.

      wtorki, czwartki, sobotyterapia poglebiona ( ktorej cel jest wlasciwie jeden-
      "odklamac" chorego i przekonac go ze jest uzalezniony bo jest uzalezniony)

      lista sygnalow ostrzegawczych- osatnio przekroczyla pozycje 1000.

      bedzie "trzezwial", wpadal w kolejne nalogi i wpadal w nowe mityngi.



      A mozna bylo na poczatku powiedzie mu pare prostych rzeczy: czlowieku, za duzo
      chcesz na raz, jestes niecierpliwy, nie umiesz panowac nad odruchami- i dac mu
      cwiczenia na te przypadosci, niech pracuje nad nimi.

      Proste, tanie i moze skuteczne.

      Ale nie, lepiej jest chodzi na mityngi i sluchac o dnie, wacie i wypatrywac
      wyzwalaczy i sygnalow ostrezgawczych.
      I wpedzac sie w depresje i kolejne nalogi.
      No bo zeby czlowiek nie pil to go trzeba przekonac, ze jest do dupy pod kazdym
      wzgledem i juz sobie sam w zciu nie poradzi.

      No i taki sobie, hehe, radzi w grupie.
      Coraz to nowszej

      przeciez suma sumarum chodzi o to, zeby nie pic tak?
      • zyg_zyg_zyg Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 14:23
        Na poczatku napisze, ze nie interesuja mnie teoretyczne rozwazania na temat
        przyczyn i powodow i nie wykaze empatii w tym temacie.

        Znam dwie osoby, ktore naleza do wiecej niz dwoch wspolnot dwunastokrokowych. I
        podejrzewam, ze nie jest to ich ostatnie zdanie. Troche mnie one przerazaja.

        Dla mnie kazde uzaleznienie ma podobne podstawy. Podejrzewam, ze mam tak, ze
        jezeli skupie sie wylacznie na zachowaniu abstynencji od substancji, to znajde
        nastepna substancje lub zachowanie, od ktorego sie uzaleznie.

        Mam takie doswiadczenie, ze po paru miesiacach abstynencji zaczelam myslec, ze
        wlasciwie nic sie nie zmienilo i ciagle jest mi do dupy i na co to wszystko? Bo
        oprocz powstrzymywania sie i chodzenia na mityng wlasciwie nic nie robilam. A
        jak zaczelam zgodnie z programem 12 krokow troche bardziej zagladac w siebie i
        na przyklad powoli porzadkowac przeszlosc czy przygladac sie swoim wadom to
        przyszla i radosc zycia. Dla mnie program 12k okazal sie skutecznym narzedziem
        do przywrocenia mnie do pelnego zycia.

        Nie interesuje mnie nomenklatura - nie wiem, czy zlikwidowalam przyczyny,
        powody, czy jeszcze co innego.

        Natomiast na samym poczatku potrzebowalam czegos w rodzaju listy wyzwalaczy i
        sygnalow ostrzegawczych oraz pracy wylacznie nad osiagnieciem abstynencji.
        • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 19:12
          zyg_zyg_zyg napisała:
          A
          > jak zaczelam zgodnie z programem 12 krokow troche bardziej zagladac w siebie
          i
          > na przyklad powoli porzadkowac przeszlosc czy przygladac sie swoim wadom to
          > przyszla i radosc zycia. Dla mnie program 12k okazal sie skutecznym
          narzedziem
          > do przywrocenia mnie do pelnego zycia.

          -przywrocenia mnie do pelnego zycia...booozeee,co za trupiaste
          sformulowanie,napisz lepiej,ze jestes szczesliwa,o ile jestes... ;),
          jeszcze zadna uczestniczka,po zakonczonej terapii w AA,nie napisala,ze czuje
          sie wolna i szczesliwa,

          zdajesz chyba sobie sprawe,ze rownie dobrze moglo pomoc ci tez 15 krokow
          buddyjskich,czy waszyngtonskich ;),wazne jest miec na uwadze,ze 12 krokow w
          AA,to tylko jedna z metod,nic mniej,nic wiecej,jednemu pomoze innemu
          zaszkodzi...

          • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 19:29
            > jeszcze zadna uczestniczka,po zakonczonej terapii w AA,nie napisala,ze czuje
            > sie wolna i szczesliwa,


            i tu masz racje tranzyt,bo w AA nie konczy sie terapii :)
            • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 19:32
              i jak ty tranzyt mozesz pisac o tych wielu sposobach jak ty sie w dwoch nie
              mozesz zorientowac :((
            • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 19:43
              jak to sie nie konczy,pijesz,pijesz,pijesz z tego AA,az masz dosc i konczysz...
              jak myszabrum,
              tylko ze ona po tym AA,tez trafic w szczescie nie moze,trafia w samych
              zonatych,pisze i jezyk pokazuje :)
              • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 19:54
                to ja myszy addiego moge odstapic - on nie zonaty i nie zapowiada sie zeby w
                najblizszym czasie byl...:)
                • myszabrum Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:01
                  Dziękuję, postoję :)
                  Addiego to ja tylko platonicznie, jak siostra :P
                  Ci żonaci też potrafią czas wypełnić :))
                  • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:32
                    myszabrum napisała:
                    > Dziękuję, postoję :)
                    > Addiego to ja tylko platonicznie, jak siostra :P
                    > Ci żonaci też potrafią czas wypełnić :))

                    -Rauchen zaproponowala Addiemu czas wypelnic w Egipcie,moze Twoja propozycja
                    bedzie w sumie bardziej "szkocka...;))
                    • myszabrum Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:36
                      A ja nic Addiemu proponować nie chcę :))
                      Ja mam swoje plany :)
                      Języczek dla Ciebie :P
                      • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:41
                        myszabrum napisała:

                        > A ja nic Addiemu proponować nie chcę :))
                        > Ja mam swoje plany :)
                        > Języczek dla Ciebie :P

                        .)
                      • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:42
                        oj mysza, nie wybrzydzaj jak stara panna,
                        dotrzecie sie z addim na pewno :)
                        • myszabrum Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:46
                          Ale ja jestem stara panna, to czemu mam nie wybrzydzać ;))?

                          On by się może i dotarł, ale trzeba by jakiej edukacji sentymentalnej, a mnie to
                          się już edukować nikogo nie chce :))
                        • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:56
                          Addi wychowalywal sie wsrod kobiet sam jak palec(matka,siostra,ciotki...)
                          i wie dokladnie czym i jak na prawde pachnie,kobieta ;)))
                          • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:59
                            no tak, i na urodziny, imieniny, pod choinke dostawal od nich....skarpetki :)))
                            • myszabrum Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 21:02
                              Addi biedak spadnie z krzesła, jak wejdzie na ten swój wątek :P
                              • aniolparys Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 21:50
                                A tak niewinnie się zaczęło. Jaka jest różnica między powodem i przyczyną ;-))
                                • addicted11 Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 09:37
                                  aniolparys napisał:

                                  > A tak niewinnie się zaczęło. Jaka jest różnica między powodem i przyczyną ;-))


                                  No po Tobie to sie wiekszej spodziewalem ze tak sie wyraze otwartosci na rozne
                                  punkty widzenia.

                                  Zaczelo sie owszem niewinnie, wlaciwie glownie co chcialem napisac ze preteksty
                                  i powody moga istniec obok siebie a granica jest niewyrazna.
                                  Ale na forum dominuje konserwatywne myslenie Aowskie- powod=pretekst i koniec
                                  kropka.
                                  Ciekawe, czy jak podoba mi sie kobieta to jej uroda to przyczyna czy pretekst
                                  do zakochania.
                                  Moze ktos mi sie spodobal bo mi sie juz podobal?
                                  To znaczy zakochalem sie bo bylem zakochany?


                                  Widzialem dzis w austobusie taka Niemke, ze nie moglem oderwac oczu, moj ideal,
                                  zeby nie jechala z kolezankami to bym podszedl.
                                  (kolezanki to pretekst czy przyczyna ze nie podszedlem?).


                                  • addicted11 Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 09:44
                                    A propo oszczednosci, to powiem tak: na alkoholu owszem zawsze oszczedzalem.
                                    Nie mydlilem sobie oczu zem smakosz i koneser tylko placilem za C2H5OH wiec po
                                    co przeplacac mialem?
                                    Zwazywszy na klimat w jakim zostalem wychowany to ja i tak jestem rozrzutny- i
                                    tak bo ogolnie jestem oszczedny, ale nie przesadzam, na przyklad owszem kupuje
                                    plyty glownie na wyprzedazach, ale kupuje je za 6 funtow a nie jak wiekszosc
                                    rozrzutnych zassac z internetu za darmo, kupic czysta plyte za 2 pensy i
                                    wypalic.
                                    Pomijajac siodme- nie kradnij.

                                    Nie wydaje tez kokosow na ubrania- wole kupic gazete.
                                    Nie jestem snobem i nie kupuje markowych towarow dla samego logo.
                                    Oszczedzam wode niezaleznie od tego, czy za nia place czy nie ( np teraz nie
                                    place a oszczedzam).

                                    Oszczednosc to cnota, sknerstwo to wada jak i zachlannosc.



                                  • aniolparys Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 10:43
                                    addicted11 napisał:

                                    > aniolparys napisał:
                                    >
                                    > > A tak niewinnie się zaczęło. Jaka jest różnica między powodem i przyczyną
                                    > ;-))
                                    >
                                    >
                                    > No po Tobie to sie wiekszej spodziewalem ze tak sie wyraze otwartosci na rozne
                                    > punkty widzenia.

                                    Że tak powiem - czepiasz się ;-))
                                    Tak lekko sobie zakpiłem z Twoich skłonności lingwistyczno-semantycznych. Obok
                                    wielu inteligentnych i dowcipnych wypowiedzi - łatwo wdajesz się w (moim
                                    zdaniem) wątpliwe dyskusje nad znaczeniem słów. Przypomina mi to aaugustwowskie
                                    alkoholik-drobnopijaczek. O czym tu dyskutować? Należy zgodzić się na definicję
                                    (lub autorytet podający definicję) - i określić stopień jej spełnienia.
                                    Nuda. Fakty są nudne. Dżentelmeni nie dyskutują o faktach. W Szkocji o ile mi
                                    wiadomo też.

                                    Jakieś subtelne różnice znaczeniowe pomiędzy przyczyną, powodem i pretekstem
                                    może i są. Ale kogo to obchodzi?
                                    Problem postawiony przez Ciebie można sformułować "co było pierwsze alkohol, czy
                                    to, że mnie nikt nie kocha". Ale takie określenie istoty problemu obnaża jego
                                    błahość i w sumie zbędność. Jajko czy kura. Kura ma to w dziobie.
                                    • addicted11 Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 16:02
                                      Do AP:
                                      Pewnie ze sie czepiam, po to jest forum.
                                      problem sformulowales prawidlowo, wedlug mnie nie jest blahy, ale niech Ci
                                      bedzie, kazdy ma swoja opinie.
                                      Do Rauchen:
                                      tesknisz?
                                      mnie nie bylo ale mnie godnie zastapilas.

                                      • rauchen Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 17:56
                                        no alez oczywiscie

                                        ps. To ja bylam ta niemka w autobusie :)))
                                        • addicted11 Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 19:22
                                          rauchen napisała:

                                          > no alez oczywiscie
                                          >
                                          > ps. To ja bylam ta niemka w autobusie :)))

                                          ta Niemka miala jakies 18 lat, slodka buzia, szczerosc i dobroc wymalowana na
                                          twarzy, nic z tych cech nie pasuje do ciebie, jakbym zobaczyl jakas nienawistna
                                          twarz, zacieta mine to byl pomyslal ze to ty.
                                          Juz bardziej skojarzyla mi sie z Augustem, hahaha.


                                          A wiesz rauchen, myslalem wczoraj o Tobie chwile w pracy.
                                          Tak zauwazylem, ze jak sobie piszemy na tym forum od ilus tam miesiacy to
                                          jeszcze nigdy, chyba nawet raz, nawet najmniejszy, Rauchen nie napisala ze Add
                                          ma w czymkolwiek racje.
                                          Na 1200 wpisow Addicta ty nie zgadzasz sie z 1200 postami.
                                          Niezly wynik, chyba wiekszej niezgodnosci charakterow to nie ma, w przypadku
                                          naszego malzenstwa sam Benedykt 16 przyjechalby udzielic rozwodu.

                                          • rauchen Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 19:30
                                            to my jeszcze slubu nie planowali a ty juz chcesz rozwod koscielny???

                                            a co do niezgodnosci charakterow, to najwazniejsza jest milosc i dzieci,
                                            charakter sie dotrze,
                                            pod warunkiem ze nie bedziesz latac za niemkami :))
                            • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 21:05
                              :)))

                              sama widzisz,skarpet naskladanych duzo,a chodzi boso ;)
                              • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 21:11
                                oszczedza na proszku do prania :)
                                • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 21:29
                                  wez teraz Addiego w obrone,moze wtedy...go przekonasz i pojedziecie do
                                  Egiptu,autostopem :)
                                  • rauchen Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 22:08
                                    jasne, autostopem i z wlasna przyczepa kampingowa, jak holendrzy,
                                    bo moze w Tesko tansze zarcie :)))
                                    • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 22:22
                                      powiedz mu,jak prawdziwie kochasz,powinien ci wystarczyc Ogien milosci,Woda
                                      morskich fal,Niebo(blekit i gwiazdy) i Ziemia(jako loze;),oczywiscie autostopem
                                      w ta i nazad :),

                                      a skarpety Addiego schowaj dla siebie,na potem;)
                • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 21.04.07, 20:26
                  rauchen napisała:

                  > to ja myszy addiego moge odstapic - on nie zonaty i nie zapowiada sie zeby w
                  > najblizszym czasie byl...:)

                  -jak Addi slyszy,jeszcze przed slubem,wyciagaj skarpete i chajda do Egiptu,
                  to tylko potwierdza sie jego przekonanie,lepsze dozgonne kawalerstwo,niz pusta
                  skarpeta,
                  nie na darmo zaprosili go "bracia" Szkoci,maja od kogo sie uczyc :)
                  widzieliscie kiedys prawdziwego alkoholika planujacego tak skrupulatnie wydatki
                  z pensji na alkohol,jak to opisywal Addi...:)
                • addicted11 Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 09:30
                  rauchen napisała:

                  > to ja myszy addiego moge odstapic - on nie zonaty i nie zapowiada sie zeby w
                  > najblizszym czasie byl...:)



                  Zapowiedzi to Ty lepiej zostaw ksiedzu na niedzielne ogloszenia parafialne.


                  • rauchen Re: O, mam ilustracje. 22.04.07, 10:43
                    o addi, nie bylo cie wczoraj caly wieczor..
                    Byles na naukach przedmalzenskich???
                    :)))
          • zyg_zyg_zyg Re: O, mam ilustracje. 23.04.07, 08:05
            > -przywrocenia mnie do pelnego zycia...booozeee,co za trupiaste
            > sformulowanie,napisz lepiej,ze jestes szczesliwa,o ile jestes... ;),


            "trupiaste sformulowanie" - to strrrasznie nieprzyjemny zwrot.
            Rzeczywiscie "pelne zycie" brzmi sztywno, belkotliwie i nic moze nie znaczyc.
            Ale jakbym napisala, ze jestem wolna i szczesliwa, to zaraz ktos inny by sie
            przyczepil.
            To nie bylo tak, ze jak nie mialam abstynencji, to nie zylam. Zylam. Patrzylam,
            sluchalam, czulam, zachwycalam sie, wzruszalam, lubilam itp. Ale pod tym
            wszystkim byla czarna dziura - czelusc (zaraz znowu mi sie dostanie), ktorej
            nigdy nie udawalo mi sie zatkac na trzezwo. A dzis jej nie ma - czasem wraca
            echo, ale tylko czasem i tylko echo.

            > jeszcze zadna uczestniczka,po zakonczonej terapii w AA,nie napisala,ze czuje
            > sie wolna i szczesliwa,

            Moze dlatego, ze skonczyla...? :-)

            Wolna? Tak, jestem wolna. Szczesliwa? Chyba za bardzo idealizuje to slowo, zeby
            napisac ze tak. Ale po prostu dobrze mi sie zyje - moze to juz szczescie?

            > zdajesz chyba sobie sprawe,ze rownie dobrze moglo pomoc ci tez 15 krokow
            > buddyjskich,

            Zdaje. Ale to tak, jakbym znalazla w koncu wygodne buty, ktore mi sie podobaja,
            a Ty bys pytal, czy zdaje sobie sprawe, ze to nie sa jedyne wygodne buty na
            swiecie. Nie spotkalam sie z krokami buddyjskimi i waszyngtonskimi :-). Nie
            pisze, ze 12 krokow pomoze kazdemu, tylko ze pomoglo MNIE.
            • tranzyt80 Re: O, mam ilustracje. 23.04.07, 08:45
              moze nieprzyjemny...chcialem tylko "wywolac do tablicy"... ;)

              zyg_zyg_zyg napisała:
              > To nie bylo tak, ze jak nie mialam abstynencji, to nie zylam. Zylam.
              Patrzylam,
              >
              > sluchalam, czulam, zachwycalam sie, wzruszalam, lubilam itp. Ale pod tym
              > wszystkim byla czarna dziura - czelusc (zaraz znowu mi sie dostanie)

              -za "czelusc"?...nie!tez bylem,w mojej,znam i czelusc i leciutkie "echa"...;)


              zyg_zyg_zyg napisała:

              > > jeszcze zadna uczestniczka,po zakonczonej terapii w AA,nie napisala,ze cz
              > uje
              > > sie wolna i szczesliwa,
              >
              > Moze dlatego, ze skonczyla...? :-)

              -masz racje,nie wpadlem na to...zawsze mnie zaskakujesz :)

              zyg_zyg_zyg napisała:

              > a Ty bys pytal, czy zdaje sobie sprawe, ze to nie sa jedyne wygodne buty na
              > swiecie. Nie spotkalam sie z krokami buddyjskimi i waszyngtonskimi :-). Nie
              > pisze, ze 12 krokow pomoze kazdemu, tylko ze pomoglo MNIE.

              -kroki buddyjskie sa bardzo skuteczne:to trzy kroki do przodu i padaczka na
              twarz,w tym stylu pokonujemy kilka kilometrow,przemyslenia wlasnych glupot
              wskazane...,o kroki waszyngtonskie trzeba spytac Prezydenta,zona postawila mu
              alternatywe"wybieraj,Laura albo Lyski"...on wybral i kroczy do dzis za Laura :),

              sa jeszcze kroki kombinacjii alpejskich,moje,czyli "Barani ;)" Zjazd z
              alkoholizmu na samo dno czelusci :),i powolna wspinaczka po pieknych wzgorzach
              Alpach,im wyzej tym piekniejszy krajobraz zycia...szczescia?


              zyg_zyg_zyg napisała:

              Nie
              > pisze, ze 12 krokow pomoze kazdemu, tylko ze pomoglo MNIE.

              -ciesze sie,ze pisze na forum glos rozsadku i szczescia?:)
    • addicted11 facet u lekarza 21.04.07, 13:27
      panie doktorze, czesto glowa mnie boli.
      no to masz pan paracetamol.
      za miesiac facet wraca- panie doktorze, teraz zaczal mnie boles zoladek, chyba
      od tego paracetamolu.
      no to damy oslonowy na zoladek.
      po miesiacu oslonowy tak odwkasil zoladek ze padla dwunastnica.
      no to damy sterydy.
      od sterydow wdala sie depresja- no to trzeba pacjenta ustwaic na prozac.
      efek uboczny- bol glowy.


      A facet po prostu spal z glowa przy kaloryferze.
    • wszczuka Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 07:38
      po co Tobie takie duperele ?
      Pijesz albo nie .
      Po co Ci teoria dlaczego pijesz.
      Pewnie chcesz albo zaczynasz tęskić za piciem.
      • addicted11 Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 08:26
        wszczuka napisał:

        > po co Tobie takie duperele ?
        > Pijesz albo nie .
        > Po co Ci teoria dlaczego pijesz.
        > Pewnie chcesz albo zaczynasz tęskić za piciem.


        Jak ja tego nie cierpie, programowe prostactwo w sosie dumy wlasnej.

        A co, jezeli chce mi sie pic?
        Moze wlasnie dlatego warto sie przyjrzec, dlaczego chce mi sie pic, czego mi
        brakuje, jaka potrzebe chce zaspokoic, od czego chce uciec?
        Jak wiesz co chcesz kompensowac piciem to mozesz cos z tym zrobic.

        A nie najbardziej glupia odpowiedz "pijesz bo chce Ci sie pic".
        No tak, chce i sie pic, i co dalej?
        Dlaczego?
        Chce mi sie pic bo chce mi sie pic?
        No dobra, idzmy dalej, chce mi sie pic bo chce mi sie pic.
        A dlaczego chce mi sie pic gdy chce mis ei pic?
        Bo chce mi sie pic???


        Mozemy tak sie bawic w kotka i myszke w nieskonczonosc.
        I do niczego konstruktywnego to nie prowadzi.

        Mozemy jedynie znalezc odpowiedz: to nie pij.
        I co wtedy?
        Nie pij i co?
        I co bedzie?
        bedziesz szczesiwy z niepicia skoro chce ci sie pic?
        To idz na mityng.
        I od pojsci na mityng odechce sie pic?

        Chyba ze chodzi o przyjecie zalozenia " jest zle ale moze byc gorzej".

        po to mi wlasnie takie duperele.
        nie kazdy jest ciosany z grubego drzewa.
        • tenjaras Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 10:25
          zajmij się kłopotami i przestań myśleć, że piłeś bo sobie nie radziłeś

          nie radziłeś sobie i piłeś

          teraz sobie radź i nie pij

          jeśli nie potrafisz sobie radzić z kłopotami, znajdź chętnych, którzy mogą Ci
          pomóc, to Twoja rola znaleźć sobie coś co Ci pomoże
          • addicted11 Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 15:35
            Kucze, wyszlo zupelnie opacznie.
            Wcale nie chcialem sie skarzyc ani potwierdzac ze chce mi sie pic.
            Chaielm tylko wykpic bezsensownowsc "zarzutu" Szczuki, ktory byl skromna
            reprezentacja pewnego glupiego dla mnie podejscia.


            Ja juz wiem, co mi pomaga, nie musze szukac bo znalazlem, niekore rzeczy juz
            robie, niektore dopiero bede, ale mi nikt nie musi szukac sensu zycia.

            Zupelne nieporozumienie.
        • rauchen Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 11:07
          gdzies dwa dni temu opisales mnie jako siedzaca przed monitorem LDC - czy jak
          mu tam - frustratke ktora ani nie wytrzezwiala i ktorej chce sie pic.
          No coz addi, moze to wlasnie ja jestem nie ciosana z grubego drzewa - nie
          pomyslales o tym?
          I co, chcesz byc taki jak ja - w twoim wyobrazeniu - tlumaczac sie zes nie z
          grubego drzewa ciosany?
          Jak na razie z tego co zauwazylam tylko ty potrzebujesz do szczescia
          legalizacji marihuany - tobie widocznie jest wciaz za malo i potrzebujesz dalej
          zmiany rzeczywistosci.
          Sam sie odcinasz od pozostalych, trzezwych alkoholikow grubym murem,
          podkreslajac swoja wyjatkowosc, z wieksza wrazliwoscia od nas.
          Czy taj jest naprawde? To ty moj drogi tak uwazasz i nie chcesz dostrzec faktu
          ze jest inaczej, a jest.
          • addicted11 Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 15:48
            rauchen napisała:

            > gdzies dwa dni temu opisales mnie jako siedzaca przed monitorem LDC - czy jak
            > mu tam - frustratke ktora ani nie wytrzezwiala i ktorej chce sie pic.


            ja pisalesm cos o picu???
            specjalnie odszukalem to co pisalem:

            " od tej pory wyobrazam sobie rauchen tak:
            siedzi dziewczyna przed ekranem LCD i obgryza paznokcie, rece scislo ulozone na
            myszce (hehe), policzki pasowe jak roze, tupie nerwowa noga z czestotliwoscia
            50 herzow i czeka na wpis Addicted 1 aby mu dolozyc.
            a na koncu dokleja usmieszek aby ktto nie pomyslal ze ona w nerwach cala.
            czas mija, ja coraz bardziej zrelaksowany, a Rauchen jak byla tak jest
            scisnieta, niedobrze z dziewczyna."

            tu nie ma slowa na temat picia, nawet najlzejszesz aluzji!!!
            Dziewczyno, co ci chodzi po glowie to dopiero teraz wyszlo!



            > No coz addi, moze to wlasnie ja jestem nie ciosana z grubego drzewa - nie
            > pomyslales o tym?
            > I co, chcesz byc taki jak ja - w twoim wyobrazeniu - tlumaczac sie zes nie z
            > grubego drzewa ciosany?


            Z grubego drzewa ciosany to nie o emocjach- to o podejsciu do zyciu- na chama,
            prostackim, bez watpliwosci, bez niuansow, jak chlop na roli- wzejdzie albo nie
            wzejdzie, innego wyjscia nima.
            Ty w mojej opinii z natury jestes myslaca osoba, ale wylaczylas w sobie
            swiadomie krytycyzm i niezaleznosc, bo ktos Ci wmowil, ze myslenie przeszkadza
            w trzezwieniu.
            A Szczuka swoim wpisem dal modelowy przyklad grubego drzewa- takie "psijesz
            albo nie psijesz, co tam bedzie psierdolil".
            mi to jest obce, nie cierpie takiego rozumowania i dalem temu wyraz.



            > Jak na razie z tego co zauwazylam tylko ty potrzebujesz do szczescia
            > legalizacji marihuany - tobie widocznie jest wciaz za malo i potrzebujesz
            dalej
            >
            > zmiany rzeczywistosci.

            jak za bardziej jestem za.
            Legalize it!


            > Sam sie odcinasz od pozostalych, trzezwych alkoholikow grubym murem,
            > podkreslajac swoja wyjatkowosc, z wieksza wrazliwoscia od nas.
            > Czy taj jest naprawde? To ty moj drogi tak uwazasz i nie chcesz dostrzec
            faktu
            > ze jest inaczej, a jest.


            nie uwazam, ze jestem najwrazliwszym alkoholikiem na swiecie, twierdze, ze
            naleze do tej grupy, ktoora pila "problemowo", alkoholizm typu zenskiego, to
            wszystko.
            zreszta nie uwazam sie za wrazlwiego tylko za nadwrazlwiego( choc coraz mniej)

            wrazliwosc uwazam za zalete a nadwrazliwosc za wade, zeby bylo jasne.
            • rauchen Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 21:22
              no i co addi, duzo ci dalo to ze wiesz, bo twierdzisz, ze twoj alkoholizm jest
              typu zenskiego?
              Pic sie przez to chce wiecej czy mniej niz zwyklemu alkoholikowi?
              A zwlaszcza w okresach napiecia przedmiesiaczkowego??
              I co, puchles?? Wody nabierales?? Tampony kupowales??
              No tak, kilka lat po terminie, a tu nic. no to faktycznie masz problem i musisz
              pic. Bo zapewne jestes w ciazy.
              Ale nie martw sie, eska twierdzi ze jak urodzisz dziecko, to przestaje sie byc
              alkoholikiem. Co prawda jej to nie pomoglo, ale jako wyjatek potwierdza regule.
              • addicted11 Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 09:05
                rauchen napisała:

                > no i co addi, duzo ci dalo to ze wiesz, bo twierdzisz, ze twoj alkoholizm
                jest
                > typu zenskiego?
                > Pic sie przez to chce wiecej czy mniej niz zwyklemu alkoholikowi?
                > A zwlaszcza w okresach napiecia przedmiesiaczkowego??
                > I co, puchles?? Wody nabierales?? Tampony kupowales??
                > No tak, kilka lat po terminie, a tu nic. no to faktycznie masz problem i
                musisz
                >
                > pic. Bo zapewne jestes w ciazy.
                > Ale nie martw sie, eska twierdzi ze jak urodzisz dziecko, to przestaje sie
                byc
                > alkoholikiem. Co prawda jej to nie pomoglo, ale jako wyjatek potwierdza
                regule.


                tak tak, sraly muchy bedzie wiosna.


                jak nie masz argumentu to potrafisz jedynie zakpic.

                a to takie proste. wystarczy zapytac jezeli komus chce sie pic- dlaczego mu sie
                chce.
                odpowiedz " bo jest alkoholikiem" mozna zbyc " a dlaczego jest alkoholikiem"
                i pytanie tak czy inaczej powraca.

                a odpowiedz na nie jest potrzebna z jednego powodu- bo dzieki niej wiadomo co
                robic.

                zapyatm Cie tak- jako, ze jestes bulimiczka.

                dlaczego chce ci sie jesc ( w sensie i potem wymiotowac?

                Bo jestes glodna?


                no to jedz, jak czlowiek jest glodny to powinien jesc.

                a anorektyczke zapytalbym: dlaczego nie jesz?

                i powinna pasc odpowiedz: bo nie jestem glodna.

                30 kilo wagi, niedobory witamin i nie jest glodna.
                ciekawe.





                • addicted11 Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 09:07
                  addicted11 napisał:

                  > rauchen napisała:
                  >
                  > > no i co addi, duzo ci dalo to ze wiesz, bo twierdzisz, ze twoj alkoholizm
                  >
                  > jest
                  > > typu zenskiego?
                  > > Pic sie przez to chce wiecej czy mniej niz zwyklemu alkoholikowi?

                  > a na pytanie odpowiem: pic przez to chce mi sie mniej.
                  • addicted11 Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 09:17
                    Rauchen, mam wrazenie, ze nalezysz do szkoly myslenia, ktora mowi, ze na kazde
                    pytanie moze istniec tylko jedna odpowiedz.
                    Nie wiem, czy mozna to nazwac szkola, chyba raczej kursem.
                    • rauchen Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 10:19
                      ty addi nalezysz do szkoly myslenia, ktora uczy jak sobie w glowie zrobic
                      smietnik.
                      Zaczynam miec wrazenie ze nawet jak gdziesz jedziesz autobusem, to na
                      przystanku uczysz sie na pamiec calego rozkladu jazdy, i to wszystkich lini
                      dostepnych, po to tylko zeby pozniej tak na wszelki wypadek miec cos do
                      powiedzenia, a noz ktos kiedys bedzie potrzebowal dojechac gdzies tam, a addi
                      sobie w glowie google wlaczy, bum buch tralala i juz w ciagu 10 minut bedzie w
                      stanie sluzyc pomoca.

                      Zajmujesz sie jednym, a mianowicie tlumaczeniem swojego picia i swojej
                      przeszlosci, nadajesz sobie jakies szczegolne prawa do bycia takim jakim
                      jestes, czyli ani szczesliwym, ani trzezwym, ani zabawnym.

                      Chodziles chyba kiedys addi do szkoly,i przeszedles tam kilka przedmiotow, z
                      ktorych w tym czasie nie zamierzasz byc specjalista, choc pewna ogolna wiedze z
                      nich masz, zawsze mozesz powrocic. Ale zapewne w tym momencie masz jakies
                      szczegolne zainteresowania do ktorych wiele z tamtych szkolnych przedmiotow,
                      nie jest ci potrzebnych na poziomie doktorskim. A ty tak na wszelki wypadek
                      probujesz jednak ja miec. Pytanie po co?
                      To samo robisz z alkoholizmem. Doktorat. Jednoczesnie szydzac sobie z tych
                      ktorzy z AA stworzyli sobie droge, opierajac sie na Wielkiej ksiedze.
                      probujesz byc bardzziej krolewski niz krol, bardziej cesarski niz cesarz, i
                      bardziej papieski niz papiez.
                      Masz glowe bardziej zajeta alkoholem niz ten alkoholik, ktory piec minut temu
                      wlasnie odstawil flaszke twierdzac ze konczy z piciem raz na zawsze.
                      Pytanie pod twoim adresem z mojej strony jest jak zawsze jedno: ile jeszcze,
                      jak dlugo jeszcze tak zamierzasz?????????
                      • addicted11 Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 17:27
                        Ej rauchen strasznie egaltowana jestes.


                        ja sie nie zajmuje tlumaczeniem swego picia bo juz sobie je dawno wytlumaczylem
                        a teraz to po prostu przekonuje do swojego pogladu innych.


                        To, czy jestem czy nie "ani szczesliwym, ani trzezwym, ani zabawnym."
                        to Twoja opinia, poczucie humoru mamy zdecydowanie rozne, skale wrtosci
                        rowniez, no i definicje szczescia inne- wiec z Twojego punktu widzenia to moze
                        i takki jestem.
                        Dla mnie Ty nie jeste trzezwa, bo jestes zapiekla, uparta, maloduszna,
                        pryncypialna do przesady, czepiasz sie do wszystkiego- to dla mnie nie jest
                        trzezwosc, a o byciu szczesliwym tez nie swiadczy, o tym swiadczy raczej
                        dystans, wielkodusznosc, otwartosc, zaciekawienie swiatem i innymi a nie
                        pozycja bojowa jak u Ciebie ( jak tez i u mnie, ale ja nie przekonuje ze jestem
                        super trzezwy i anielsko dojrzaly i szczesliwy).

                        Wbrew pozorom nie zaglebiam sie we wszystko co widze, zaglebiam sie w o, co
                        mnie interesuje i dotyczy, wtedy owszem- lubie zbierac dane i wiedziec jak
                        najwiecej, by po pierwsze wyrobic sobie wlasny poglad i by byl ona w miare
                        rozsadny.

                        A to:

                        Masz glowe bardziej zajeta alkoholem niz ten alkoholik, ktory piec minut temu
                        > wlasnie odstawil flaszke twierdzac ze konczy z piciem raz na zawsze.


                        to powinnas skierowac do siebie.
                        dwa posty nizej, ja nie pisze slowa o alkoholu a Ty piszesz, ze ja pisze caly
                        post o alkoholu.


                        Oczywiscie, temat alkoholizmu jest w moim zyciu wazny, jak na moj gust zbyt
                        wazny, powoli, bardzo powoli staje sie mniej wazny.
                        Tak samo jest wazny dla Ciebie, inaczej nie byloby Cie na tym forum.
                        To jest smieszne, siedzi dziewczyna na forum uzaleznienia od 2 lat, chodzi do
                        psychiatry i na mitygni, a komus zarzuca, ze w jego zyciu wazny jest alkohol.


                        miedzy nami jest subtelna roznica: ja probuje sie pozbyc alkoholu i alkoholizmu
                        z mojego zycia 9 czy skutecznie to inna sprawa) a Ty programowo swoje zycie
                        wokol niego zorganizowalas.
                        I Ty mi zarzucasz, ze moje zycie jest wokol alkoholu.
                        Rozumiem, ze wedlug Ciebie u niektorcyh zycie z wyboru krecace sie wokol
                        alkoholu jest symptomem nie myslanie o alkoholu
                        a starania o wyrugowanie tematu z cyia sa zyciem wokol butelki.
                        trudno, twoje zdanie.
                        poza tym, precyzujac.
                        Ja glowe mam zajeta nie alkoholem tylko alkoholizmem.
                        czy nie potrafisz zrozumiec, ze wszedlem w temat alkoholizmu, bo sam mialem
                        problemy z piciem, ale wszedlem i zobaczylem pelno zadziwiajacych mnie rzeczy i
                        mnie to mocno zajelo?
                        taka mam nature- ciekawosc, krytycyzm, dociekliwosc- i nie bede natury
                        modifikowal na odwrotna bo mi tak kaze terapeuta czy rauchen.
                        swoja nature oszukalem juz na terapii, robilem rzeczy wbrew sobie, i nie moglem
                        z tego sie wygrzebac dobre pol roku. dziekuje za dalsze doswiadczenia tego typu.


                        > Pytanie pod twoim adresem z mojej strony jest jak zawsze jedno: ile jeszcze,
                        > jak dlugo jeszcze tak zamierzasz?????????


                        i vice versa.



                        Rauchen, wiesz dlaczego nie lubie pracy i mam problemy z niektorymi
                        wspolpracownikami?
                        Odpowedz: bo traktuje ta prace jako tymaczsowa, robie co do mnie zalezy i sie
                        nie zaglebiam. nie robie za dwoch, nie udaje einsteina od linini produkcyjnych.
                        wisi mi to, bo wiem ze za kilka tygodni mnie tam nie bedzie.
                        inni angazuja sie w napieprzanie fizyczne jak w papieska pielgrzymke, probuja
                        byc najlepsi i wszystkow iedzacy. a mnie to wisi, moje japonskie
                        imie "Wisimulacha".


                        Twoja diagnoza jest wiec tylko czesciowo sluszna.




                        • rauchen Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 19:36

                          > ja sie nie zajmuje tlumaczeniem swego picia bo juz sobie je dawno
                          wytlumaczylem
                          >
                          > a teraz to po prostu przekonuje do swojego pogladu innych.


                          o kurde, addi, ale ja faktycznie malospostrzegawcza jestem - czy to znaczy ze
                          jak udam ze mnie przekonales do swoich pogladow, to przestaniesz pisac na
                          forum???

                          A swoja droga to wlasciwie dlaczego to twoje poglady maja sluzyc innym?
                          I jak niby przekonasz do swoich pogladow augusta?

                          tez zes sobie cele zyciowe wyznaczyl, pozazdroscic...:))))
                          • addicted11 Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 19:59
                            rauchen napisała:

                            >
                            > > ja sie nie zajmuje tlumaczeniem swego picia bo juz sobie je dawno
                            > wytlumaczylem
                            > >
                            > > a teraz to po prostu przekonuje do swojego pogladu innych.
                            >
                            >
                            > o kurde, addi, ale ja faktycznie malospostrzegawcza jestem - czy to znaczy ze
                            > jak udam ze mnie przekonales do swoich pogladow, to przestaniesz pisac na
                            > forum???
                            >
                            > A swoja droga to wlasciwie dlaczego to twoje poglady maja sluzyc innym?
                            > I jak niby przekonasz do swoich pogladow augusta?
                            >
                            > tez zes sobie cele zyciowe wyznaczyl, pozazdroscic...:))))


                            a dlaczego to August ma przekonac mnie?
                            on sobie wyznaczyl tak samo trudny cel, jak i ty tez zreszta.
                            ale Wam wolno?

                            • rauchen Re: Powody a przyczyny 29.04.07, 20:04
                              no bo ty addi drobnopijoczek jestes :))))
              • e4ska Rauchen w zenicie 29.04.07, 09:54
                Czytając posty Addiego trudno pominąć wpisy Rauchen. Od kilku co najmniej
                tygodni żaden wpis Rauchen nie tyczy się tematu. Oprócz pouczania Addiego i
                dowodzenia, jaki on głupi, hihihi... nic w tych postach nie ma. Jak to z
                trollami - patrzy sie na trolle z przymrużeniem oka. Zwłaszcza, że można czasem
                dowiedzieć się śmiesznych szczegółów - wiek też dużo tłumaczy... jeśli sie go
                właściwie ustawi - ani w jedną, ani w drugą, lecz w sam raz. Taka psychologia
                rozwojowa alkoholiczek, heh:)

                No - ale skoro aktywność twoja, Rauchen, pobudza Addiego do produkcji zabawnych
                tekścików, więc niech tak będzie. Jednak mnie sie nie chce trzepać bzdetów...
                mam zatem prośbę: bardzo proszę o niewmawianie mi np. takich poglądów:

                "eska twierdzi ze jak urodzisz dziecko, to przestaje sie byc
                > alkoholikiem. Co prawda jej to nie pomoglo, ale jako wyjatek potwierdza regule".

                Nie będę sie rewanżować i wymyślać podobnych głupot, poprzedzając - "Rauchen
                twierdzi" - bo gdyby komukolwiek z czytających przyszło do głowy, że ciąża i
                potomstwo uwalniają od alkoholizmu.... zgroza. Raczej nawet - pogłębiają- w
                specyficznych okolicznościach.

                Były tutaj wpisy o podobnej tematyce. W wątku Fajnej pisałam - tylko ja chyba
                poruszyłam problem:
                "Cóż, można być w ciąży, można mieć małe dziecko - i można pić.
                Ciąża nie zapobiega głodom alkoholowym. Jeśli Fajna tutaj napisała - wcale nie
                musi żartować. Przecież i tak mniej pije.

                To jest bardzo poważny problem... na tamtym forum przyznać się innym kobietom,
                że w domu pija oboje rodzice - no, mały szok. Stąd pytanie do nas - a myśmy
                zjechali...:("
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=61199224&a=61246269
                Nie ma co żartować z alkoholizmu kobiet w ciąży czy z dziećmi. Dramatyczna
                sytuacja - jedna z najfatalniejszych... w ciąży, a pije... oboje piją... a
                dzieci? Osąd moralny natychmiastowy.

                Więc uważaj, Rauchen - nie chcę przykładać ręki do wzrostu dzietności wśród
                pijaczek...

                Podkreślam stanowczo: ciąża nie leczy z alkoholizmu - jak też stosunek z
                dziewicem nie leczy hiva, gorzej, nawet syfa nie wyleczy:(((
                • rauchen Re: Rauchen w zenicie 29.04.07, 10:26
                  no przeciez eska sie nie rozdwoje,
                  a tak addi jest jeden i temat w kolko ten sam...toc to latwizna.
        • marek19552 Re: Powody a przyczyny 28.04.07, 13:14
          Chłopie kogo to obchodzi czy pijesz czy nie .To Twoja sprawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka