alekxa1
19.05.07, 14:35
jestem zona i matka ... i pracownikiem... w miare szanowanym... ze wzgledu na
posiadanie dziecka zdecydowalismy sie , ze bede pracowac na pol etatu, czas
dla dziecka, domu etc. Zawsze pracowalam na calay etat, mialam prestizowe
stanowisko, ludzi do pomocy wokol siebie, zycie szlo sila rozpedu. Resztki
czasu i sil wykorzystywalam na aktywna opieke nad dzieckiem, na realizowanie
pomyslow bycia we dwoje...Ale przeprowadzilismy sie, do innego kraju, moja
praca nie jest juz tak prestizowa... kiedys mialam sekretarke, teraz mam
wrazenie, ze czesto sama za nia robie. Rozwala mnie to. Poniewaz pracuje na
pol etatu, mam za duzo czasu... kiedys kazda godzina byla spedzona
efektywnie... a teraz? Na poczatku pobytu tutaj wcale nie pracowalam. Poniewaz
bylam dobrze zorganizowana, to do poznego popoludnia zalatwilam wszystko co
mozliwe, a pozniej byla nuda. I wino na tarasie. I rozpijanie sie, dzien po
dniu. Zawsze lubilam sie napic. Ale tak na imprezce. Lampeczke czegos tam.
Teraz pije codziennie. Ukrywam to przed mezem. Dziecko jeszcze za male, zeby
zrozumiec o co chodzi, wie tylko, ze mamusi nie chce sie bawic, czytac, uczyc
- bo jest zmeczona.
Wiem, ze jestem alkoholiczka, wiem to nawet zbyt dobrze, ale po tych
wszystkich stanach depresyjnych zwiazanych z obcym krajem, w ktorym nie
potrafie sie odnalezc, z malo satysfakcjonujaca praca i z ta ogromna nuda...
Kiedy jestesmy z mezem, kiedy cos sie dzieje, cos robimy, gdzies jedziemy -
nie czuje potrzeby picia - nie taka ogromna przynajmniej.
Na ten weekend (maz wyjechal , bo musial) mialam tyle planow... tyle chcalam z
dzieckiem zrobic... wszystko idzie w leb... bo mnie sie chce napic... Nie
upijam sie, mam pod opieka dziecko, ale popijam, wprpwadzajac sie w stan
lekkiego, bardzo lekkiego rauszu...
Boje sie, ze zniszecze zycie swoje, mojego meza, ktorego kocham i oklamuje
(chociaz on i tak sie czegos domysla - podkreslam, nie upijam sie) i mojego
dziecka...
Jak zaczac? Terapii nie rozpoczne,bo jestem gdzies tam, na koncu swiala... Co
robic? Ja juz naprawde nie chce tak zyc...