jak zaczac

19.05.07, 14:35
jestem zona i matka ... i pracownikiem... w miare szanowanym... ze wzgledu na
posiadanie dziecka zdecydowalismy sie , ze bede pracowac na pol etatu, czas
dla dziecka, domu etc. Zawsze pracowalam na calay etat, mialam prestizowe
stanowisko, ludzi do pomocy wokol siebie, zycie szlo sila rozpedu. Resztki
czasu i sil wykorzystywalam na aktywna opieke nad dzieckiem, na realizowanie
pomyslow bycia we dwoje...Ale przeprowadzilismy sie, do innego kraju, moja
praca nie jest juz tak prestizowa... kiedys mialam sekretarke, teraz mam
wrazenie, ze czesto sama za nia robie. Rozwala mnie to. Poniewaz pracuje na
pol etatu, mam za duzo czasu... kiedys kazda godzina byla spedzona
efektywnie... a teraz? Na poczatku pobytu tutaj wcale nie pracowalam. Poniewaz
bylam dobrze zorganizowana, to do poznego popoludnia zalatwilam wszystko co
mozliwe, a pozniej byla nuda. I wino na tarasie. I rozpijanie sie, dzien po
dniu. Zawsze lubilam sie napic. Ale tak na imprezce. Lampeczke czegos tam.
Teraz pije codziennie. Ukrywam to przed mezem. Dziecko jeszcze za male, zeby
zrozumiec o co chodzi, wie tylko, ze mamusi nie chce sie bawic, czytac, uczyc
- bo jest zmeczona.
Wiem, ze jestem alkoholiczka, wiem to nawet zbyt dobrze, ale po tych
wszystkich stanach depresyjnych zwiazanych z obcym krajem, w ktorym nie
potrafie sie odnalezc, z malo satysfakcjonujaca praca i z ta ogromna nuda...
Kiedy jestesmy z mezem, kiedy cos sie dzieje, cos robimy, gdzies jedziemy -
nie czuje potrzeby picia - nie taka ogromna przynajmniej.
Na ten weekend (maz wyjechal , bo musial) mialam tyle planow... tyle chcalam z
dzieckiem zrobic... wszystko idzie w leb... bo mnie sie chce napic... Nie
upijam sie, mam pod opieka dziecko, ale popijam, wprpwadzajac sie w stan
lekkiego, bardzo lekkiego rauszu...
Boje sie, ze zniszecze zycie swoje, mojego meza, ktorego kocham i oklamuje
(chociaz on i tak sie czegos domysla - podkreslam, nie upijam sie) i mojego
dziecka...
Jak zaczac? Terapii nie rozpoczne,bo jestem gdzies tam, na koncu swiala... Co
robic? Ja juz naprawde nie chce tak zyc...
    • tranzyt80 Re: jak zaczac 19.05.07, 15:00
      alekxa1 napisała:
      > Wiem, ze jestem alkoholiczka, wiem to nawet zbyt dobrze, ale po tych
      > wszystkich stanach depresyjnych zwiazanych z obcym krajem...

      -bardzo watpie by to Twoje lekkie popijanie bylo wynikiem alkoholizmu,
      na alkoholizm to trzeba sobie naprawde "zapracowac",glownie bardzo dlugimi
      latami wczesniejszego popijania lub ostrego picia ciagami,w alkoholizmie nie ma
      tego,ze po wypiciu pierwszego kieliszka,znudzilo sie nam picie bo mamy cos
      bardziej interesujacego na uwadze,

      przypuszczam,ze u Ciebie w pierwszym rzedzie,moze chodzic o jakies stany
      depresyjne,
      i tu nalezaloby glownie mierzyc,polozyc najciezszy "odwaznik",
      a te Twoje lampeczki wina,to z pewnoscia na razie tylko "lekarstwo"...czyli
      sprawa wtorna,postaraj sie,siebie sama zalalizowac,gdzie mogloby cie uwierac...



      • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 15:23
        Jesli dwa kieliszki wina, zamiast sniadania (w weeked) i dwa kieliszki wina
        zamiast obiadu, w kazdy inny dzien, to normalna sprawa, to sie ciesze... ale nie
        do konca w to wierze. Wiem, ze cos jest nie tak i tym sie martwie.
        • tranzyt80 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:16
          samotnosc roznie sie niekiedy broni,a Ty jako czlowiek,potrzebujesz bliskiego
          towarzystwa i prawdziwych przyziemskich zainteresowan,odpowiednich ludzi i
          normalnych zadan,w ktorych bedziesz sie mogla okreslac,sprawdzac i zarazem
          przegladac,dowartosciowywac,
          z powodu dwoch kieliszkow nie tragizuj i ... bron cie panie boze od
          tych "nawiedzonych duchowo" grup alkoholikow...zacznij tylko teraz jeszcze
          tam,z tym programem od boga;),a wolne zycie masz z glowy,gwarantowane ze do
          konca i w swietej "trzezwosci" :)))
    • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 15:06
      a co ma terapia do bycia na koncu swiata??
      nie znasz zupelnie jezyka??

      w sumie nie bylo problemu z byciem w obcym kraju, zawsze znalazlabys powod
      dlaczego nie mozesz podjac terapii.

      ja jestem za granica, tu podjelam terapie, tu korzystam z AA.
      Dzieki AA mam dwie pieczenie przy jednym ognisku: trzezwienie plus darmowe
      konwersacje jezykowe.
      literature AA dalo sie ze slownikiem przerabiac - oprocz trzezwienia mialam
      porzadna lekcje jezyka dotyczaca spraw uczuciowych i duchowych - dzieki temu na
      terapii spokojnie moge omawiac wszelkie problemy uzywajac konkretnych okreslen.

      Ponadto, powiadaja ze wrobla i Polaka spotkasz w kazdym zakatku swiata -
      poszukaj, moze znajdziesz grupe polskojezyczna AA gdzies w poblizu.
      • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 15:28
        Znam jezyk. Dobrze, nawet bardzo dobrze... Ale mentalnosc tutejszych ludzi mnie
        przeraza... moze dlatego boje sie tutejszych grup...
        Moze masz racje, moze nadinterpretuje co nieco... Zazdroszcze otwarcia i
        samozaparcia...
        • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 15:37
          znasz mentalnosc tubylcow, masz okazje poznac mentalnosc tubylczych alkoholikow.
          Nie mow tylko ze przeraza cie na pojscie na terapie grupowa, zeby nie
          dowiedziec sie ze: no tak, jak Polka to alkoholiczka :), bo wiesz, to jakos nie
          pasuje wsrod grupy nie-Polakow alkoholikow, nam nawet wypada byc
          alkoholikiem :)))

          zawsze jeszcze mozesz sie przejsc na prywatne rozmowy. mentalnosc mentalnoscia,
          ale alkoholizm ten sam.
          • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 15:42
            dzieki rauchen -chyba poszukam tu czegos - chociaz nie wiem czy do miasta nie
            bede sie musiala przejechac, u mnie we wsi, to nawet pediatre trudno znalezc :(
            A Polak - to wiadomo - alkoholik :)
            • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 15:50
              wiesz, lepiej cos robic niz nic nie robic.

              A na dzisiaj, jesli nie pijesz jeszcze, pomysl, czy przed nalaniem sobie
              kieliszka, nie mozesz zrobic czegos innego - chociazby napisac cos tutaj.
              na temat problemu, na temat checi napicia sie.
              Niektorzy powiadaja, ze jak dostali numery telefonu do trzezwych alkoholikow,
              zeby dzwonic z kazdym problemem i o kazdej porze, juz samo podejscie do
              telefonu, nawet nie dzwonienie, pomagalo zeby tego kieliszka juz nie nalac.
              • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:02
                niestety byl juz kieliszek, niestety...
                teraz sie zastanawiam jak powiedziec mojemu mezowi...
                kiedys sie zapytal "czy ty masz problem z alkoholem?"
                odpowiedzialam: "nie"
                A on mi wierzy...
                nie wiem czy naprawde, czy taki naiwny czy tak mu wygodniej, slepy jest do kwadratu?
                Jak mam mu to powiedziec? Kochanie, Twoja zona to alkoholiczka? Tak po prostu?

                • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 16:25
                  pamietam z innego forum, gdzies dosc dawno,
                  jak kobieta odpowiedziala swojemu mezowi, ze woli byc trzezwa rozwodka niz
                  pijana mezatka.
                  Trzezwosc ma naprawde dla alkoholika ktory chce przestac pic, ktory przestal
                  pic wartosc nie do opisania.

                  zreszta, nie taki diabel straszny.
                  jesli problem z alkoholem masz, to masz go, niewazne czy o nim mowisz czy nie.
                  Czy ci sie wydaje ze ktos o tym wie, czy sie wydaje ze nie nikt o tym nie wie.
                  • addicted11 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:34
                    Trzezwosc ma warosc nie do opisania, dobre samopoczucie ma wartosc nie do
                    opisania, przyjazn ma wartosc nie do opisania, kontakt z drugim czlowiekiem ma
                    wartoscc...


                    takie slogany.

                    co bylo pierwsze jajko czy kura?
                    Czy najpierw trzeba byc trzezwym by byc szczesliwym czy byc szczesliwym by byc
                    trzezwym?

                    wg mnie jedno i drugie a trzezwosc bez pasji i checi zycia nie ma zadnego
                    sensu, to sztukla dla sztuki.

                    nie dj sobie wmowic, ze jak bedziesz nieszczesliwa to znaczy ze zle
                    trzezwiejesz.
                    Bo szczescie to warunek a nie przyczyna trzezwosci.
                    Oczywiscie w pewnych sytuacjach jest jego warunkiem, ale samo niepicie i
                    chodzenie na mityngi to tylko rozwiazania zastepcze, dorazne.
    • addicted11 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:16
      Wedlug mnie jestes na wczesnym etapie alkoholizmu i potrzebne Ci sa jakies cele
      w zyciu, cos co zastapi alkohol, samo niepicie bedzie Cie tylko frustrowalo.
      Znalazlas sobie bardzio szybka, latwa i wygodna sposobe "relaksowania sie",
      alkohol niestety jest bardzo zaborczy.

      Na sam problem z powstrzymaniem checi picia moze doraznie pomoc Ci chodzenie na
      mityngi, choc wg mnie masz lagodna depresje maskowana i podkrecana alkoholem,
      wiem, bo sam tak mialem, chociaz ja pilem wiecej niz jedna lampke dziennie,
      raczej 4 albo 5 piw, ale niewazne ile sie pije, wazne ze t jest wazna czesc
      zycia.

      Masz jakies pasje, cos co Cie kreci, hobby?

      Oczywiscie, kazde hobby przy hobby alkoholowym wysiada- bo to nie chemia i
      poprawa nastrojue nie jest "100% gwarantowana", ale jezeli nie znajdziesz celu
      i sensu zycia jakkolwiek trywialnie by to nie brzmialo- to bedziesz niepijaca
      nieszczesliwa osoba, a to tylko troszeczke lepsze niz pijaca nieszcesliwa osoba.



      • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 16:28
        ach addi,
        jak sie czyta niedokladnie to sie potem bzdurki wypisuje, no nie???

        :))
      • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:31
        to nie tak z ta lampka... to nie lampka dzennie, tylko... lampka na sniasdanie ,
        lampka na 2 sniadanie, lampka na obiad, podwieczorek i kolacje...
        Hobby... jest, ale wysiada przy winku :(
        • addicted11 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:36
          alekxa1 napisała:

          > to nie tak z ta lampka... to nie lampka dzennie, tylko... lampka na
          sniasdanie
          > ,
          > lampka na 2 sniadanie, lampka na obiad, podwieczorek i kolacje...
          > Hobby... jest, ale wysiada przy winku :(


          Kazde hobyy wysiada przy winku, i to jest jak najbardziej normalne- bo to po
          prosu chemia, sztuczny rozweselacz, a jak lubisz malowac to niestety nie kazdy
          obraz namalowany da ci zadowolenie:)

          Nienormalne jest niwwidziec tej prawidlowosci i zagrzebywac sie z zludzeniach,
          czym jest wlasnbie alkoholizm.
          • addicted11 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:40
            Nie ma bardzej sztucznego szczescia niz to wywolane alkoholem czy narkotykami.

            Porownalbym to do pracy kontra zlodziejstwo- normalnie zeby miec pieniadze
            trzeba sie natyrac, ale wystarczy: torebka babci z renta na ulicy Buch! i w
            nogi- i juz pieniadze sa.


            Chemia to taka wlasnie kradziez szcescia- nie zaplacic a miec.
            Nie sprawdza sie niestety na dluzsza mete, bo w koncu cie lapia i ladujesz w
            pierdlu w celi z innymi zlodziejami:)
            • tranzyt80 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:43
              widze,ze zmieniles juz zawod,czyzby na Bajkopisarz ?;)
              • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 16:58
                no tak, a wracajac do zawodu:
                addi, a nie znasz sie na pedagogice plastikowych miseczek do salaty?
                Wyobraz sobie ze kupilam miseczke do salaty, z pokryweczka, plastikowe, tylko
                klej nie chce zejsc co to papierek informujacy do czego jest miseczka byl
                przytwierdzony; nie wiesz addi jak to usunac, bo woda z plynem do mycia naczyc
                nie daje rady, nie bede tego tarla czyms ostrym bo miseczke porysuje;
                ty addi znasz sie zarowno na zywnosci jak i konserwacji urzadzen do zywnosci:
                jak mam usunac ten klej z tej miseczki???

                :)
                • rauchen Re: jak zaczac 19.05.07, 17:00
                  o kurde, to chyba nie to forum..

                  :)))))
                • addicted11 Re: jak zaczac 20.05.07, 09:09
                  rauchen napisała:

                  > no tak, a wracajac do zawodu:
                  > addi, a nie znasz sie na pedagogice plastikowych miseczek do salaty?
                  > Wyobraz sobie ze kupilam miseczke do salaty, z pokryweczka, plastikowe, tylko
                  > klej nie chce zejsc co to papierek informujacy do czego jest miseczka byl
                  > przytwierdzony; nie wiesz addi jak to usunac, bo woda z plynem do mycia
                  naczyc
                  > nie daje rady, nie bede tego tarla czyms ostrym bo miseczke porysuje;
                  > ty addi znasz sie zarowno na zywnosci jak i konserwacji urzadzen do zywnosci:
                  > jak mam usunac ten klej z tej miseczki???
                  >
                  > :)


                  rauchen, musze przyznac, ze w ogole nie kupuje Twojego poczucia humoru.

                  Tak sie zastanowilem i wyszlo mi, ze jeszcze nigdy- nawet raz- nie rozsmieszyly
                  mnie twoje "dowcipy".
                  Sa tak kanciaste, przypominaja mi dowcipkowanie lokalnego przedstawiciela small
                  byznesu na konferencji, takie niby smieszne a usta ani troche nie chca sie
                  wygiac.

                  ALe pociesze Cie, Augusta smiesza- bo on ma tak samo sztywne dretwe dowcipy jak
                  ty- podobny styl- zero jakies surrealizmu, zero jakiejs groteski w dobrym
                  wydaniu tylko pseudomadra taniocha a-la przetrawiony Jan Pietrzak.

                  Rauchen, obejrzyj sobie Monthy Pythona, Simpsonow, poczytaj Tytusa Romka,
                  posluchaj Manna i Materne, poogladaj Allena - od nich sie ucz a nie od
                  terapeuitow, Pietrzaka i Danca.



                  A Tranzyt z tym bajkopisaniem- to wyjasnie Ci jak chlop krowie na rowie- podaje
                  prosta metaforke aby nowa osoba na forum jakos szybko pojala o co chodzi,
                  lepsze to niz amatorskie oracje wielkich doswiadoczonych co to wszystko
                  widzieli i wszedzie byli.


        • tranzyt80 Re: jak zaczac 19.05.07, 16:47
          alekxa1 napisała:

          > to nie tak z ta lampka... to nie lampka dzennie, tylko... lampka na
          sniasdanie
          > ,
          > lampka na 2 sniadanie, lampka na obiad, podwieczorek i kolacje...

          -krotko mowiac,przejdzmy na butelki...:)
          to ile w sumie butelek wypijasz dziennie i od kiedy to trwa,miesiac...rok... ?
          • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 17:14
            kilka butelek tygodniowo... czasem zadnej, bo dziecko woze na chor , tance, do
            logopedy i inne takie i nie mam nawet czasu o tym myslec, to znaczy myslec mam
            czas , ale z realizacja cienko, a czasem dwie dziennie... bo obowiazkow brak...
            • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 17:16
              jak dlugo? moje mysli o poprawiniu sobie nastroju lampeczka czy tez pozniej
              buteleczka winka zaczely sie ponas dwa lata temu
              • tranzyt80 Re: jak zaczac 19.05.07, 17:30
                wyglada to nieciekawie,bo zapuscilas sie z piciem juz dosc daleko,to nie sa
                poczatki,jak sadzilem na poczatku,to nawet nie jest juz zamaczanie od czasu do
                czasu grubego palucha u nogi,w celu sprawdzenia przed skokiem,jaka zimna woda,
                Ty wskoczylas juz dawno i plywasz okazale w alkoholu,
                pozostaje pytanie,dlaczego tak naprawde pijesz...z przyzwyczajenia? z depresji?
                zycie nie pasuje?
                • alekxa1 Re: jak zaczac 19.05.07, 17:47
                  Chyba zycie nie pasuje. Kiedys bylam "kims", super praca, super zycie. W srdniej
                  wielkosci miescie, tak ponad 200.000 mieszkancow. Chcialam ratowac byt mojej
                  rodziny wiec sie przeprowadzilam ( nie byt w sensie finansowym , ale
                  emocjonalnym)... do meza... najpiew przez pol roku zadnej pracy, gotowanie
                  obiadkow i sprzatanie domu - nie bylam do tego przyzwyczajona (odkad pojawilo
                  sie dzecko, mialam od tego pania), a pozniej praca, ktora nie spelnila moich
                  oczekiwan.Nie jest to praca uwlaczajaca, ale jak wczesniej pisalam wczesniaj
                  sama mialam sekretarke, a teraz wrazenie, ze sama nia jestem. Dlugo sie
                  ksztalcilam i pracowalam nad tym, zeby cos osiagnac zawodowo,a teraz mam w tym
                  wzgledzie tyly. Inajomych nie mam. Kilka osob, zwiazanych z firma, ktore o
                  niczym innym mowic nie potrafia. ja juz sie nawet kobieta nie czuje, kiedys
                  piekna i atrakcyjna. Niczego to nie usprawiedliwia... ale jednak... Chcialam
                  dobrze - nie wyszlo.
                  • tranzyt80 Re: jak zaczac 19.05.07, 19:17
                    Chcesz wrocic "rozwoa" Przeszlosc ? Ha! Niejedna by chciala mlodosc :))
                    Zrozum jedno,ze Twoje obecne ocena i spojrzenie na rzeczywistasc sa
                    "wykrzywione",tylko nie protestuj!,to jest fakt nie do podwazenia,
                    dzisiaj nie jestes w stanie "prawdziwie" ocenic swojej sytuacji zyciowej,
                    kierujesz sie glownie uczuciami i odczuciami,nie myslisz "trzezwo" i nie
                    wyciagasz wnioskow jak trzezwy,zdrowy czlowiek.A to ,ze nie pijesz kilka
                    dni,nie ma tu zadnego wplywu,Ty jestes ciagle "jakby pijana".Alkoholizm jako
                    choroba,rozwija sie bardzo dlugo,niekiedy i dwadziescia...a nawet trzydziesci
                    lat.Pijacemu,w pewnym czasie,zycie wymyka sie zupelnie spod kontroli i moze byc
                    tylko gorzej.Swiadomosc alkoholika umie go bardzo sprytnie oszukiwac i na tym
                    mniej wiecej polega tragizm tej nieuleczalnej i smiertelnej choroby.Organizm
                    uzalezniony fizycznie dlugie od alkoholu i mozg pojony latami alkoholem,na
                    pewno zostawiaja trwale zmiany.Malo tego,choroba ta w swojej skaplikowanej
                    naturze dziala takrze jak wir dla
                    osob Ci najblizszych.Pijac dalej,zaczniesz wciagac automatycznie,twoich
                    najukochanszych w tzw. wspoluzaleznienie(powodujace psychiczne zmiany a
                    powodujace u roznych osob rozne choroby psychiczne).

                    Wpisz w wyszukiwarke haslo "alkoholizm" i czytaj o samej chorobie,pomin teksty
                    na temat wszelakich cudotworczych organizacji "uzdrawiajacych",a skup sie
                    raczej na rzeczowych i naukowych artykulach.

                    • dota110 Re: jak zaczac 20.05.07, 01:29
                      Moze szczera rozmowa z mezem.Poczujesz ulge ze nie jestes sama z tym
                      problemem ,moze razem bedzie latwiej podjac sluszna decyzje co dalej.Ja tez
                      mialam ten problem i szczere rozmowy naprawde pomagaja chociaz tez myslalam ze
                      nic juz nie mozna zrobic.A jednak udalo sie nie pije odkwietnia ,a pilam
                      codziennie od 3 lat.
    • alekxa1 Re: jak zaczac 20.05.07, 07:17
      dziekuje wszystkim za wypowiedzi. Dzisiaj jest piekny poranek, zapowiada sie
      piekny dzien. Chce go przezyc inaczej niz zazwyczaj... Dobrze jest miec
      swiadomosc, ze nie tylko ja jedna, ze moge liczyc na odzew, wsparcie.
      • wioleta4 Re: jak zaczac 22.05.07, 20:26
        Mi duzo pomaga sport.Biegam,plywam,cwicze
        Dzieki dziecku staram sie nawiazywac nowe kontakty towarzyskie.
        Wszystko byle nie obijac sie po domu,i konczyc dzien z kieliszkiem w reku...
    • alekxa1 Re: jak zaczac 29.05.07, 15:26
      o alkoholizmie wiem sporo... przynajmniej tak mi sie wydawalo. Moj najblizszy
      przyjaciel jest alkoholikiem. Byl nim juz wtedy kiedy go poznalam. Pijacym
      alkoholikiem. Na poczatku nie zdawalam sobie z tego sprawy. Uczylam sie tej
      choroby przy nim. Przez lata. Byl na terapii w zakladzie zamknietym. Ale chyba
      nie chcial przestac pic. Mial kilka wszywek, one skutkowaly - na krotko
      oczywiscie. Powoli stawalam sie chyba osoba wspoluzalezniona. Wiele
      podporzadkowalam checi pomocy jemu, co chyba tak naprawde nie bylo pomoca. Ale
      napatrzylam sie na delirki i wszystko co jest z tym zwiazane. Jezdzilam w nocy
      do szpitala etc. Moj przyjaciel aktualnie nie pije (ale to znowu wszywka), w
      okresie swojego picia stracil wszystko: rodzine, prace, pieniadze. To juz byla
      bardzo zaawansowana forma alkoholizmu. I jest, bo tu nic sie nie cofnie. I moze
      stad, ze widzialam, doswiadczylam wziely sie moje podejrzenia, ze moze ja
      rowniez... Bilans ostatniego tygodnia: bylo ogladanie meczu przy piwie w gronie
      znajomych - nie pilam, byla impreza tzw. grillowa w gronie znajomych - wypilam 3
      lampki wina - moglam wiecej, ale powiedzialam wystarczy... Teraz w domu jest
      skrzynka piwa i butelka wodki - nie chce i nie pije... Ja juz nie wiem na jakim
      etapie sie znajduje. Wiem, ze nawet jesli nie... to granica jest bardzo
      cienka... Boje sie. Chyba tak po prostu sie boje.
    • drak02 Re: jak zaczac 29.05.07, 15:59
      Mysle ze warto posłuchac rauchen i nawiazac kontakt z grupa AA, wszyscy
      alkoholicy bez wzgledu na narodowosc maja podobne przezycia i nie sadze aby tak
      ktokolwiek rozmyslal nad twoim pochodzeniem.
      Poza tym, gdybym byl na twoim miejscu pozbylbym sie z domu alkoholu - trudno
      jest myslec o abstynencji majac pod reką spory zaps trunkow.
      Poza tym , unikałbym imrez ktore wiaza sie z piciem. Istotnym elementem jest
      organizacja dnia i tygodnia. IM wiecej pracy i im mniej nudy tym mniej mysli o
      piciu. Czas ktory teraz przeznaczasz na picie i rozmyslanie o piciu powinein
      byc wypelniony inna trescia, konkretnymi zajeciami. Nuda i samotnosc sprzyja
      sieganiu po alkohol.
      • alekxa1 Re: jak zaczac 29.05.07, 16:04
        drak, no wlasnie... widze, ze nie przeszkadza mi zapas alkoholu w domu, wiem ze
        nie musze spasc pod stol na imprezie, nie musze wcale na niej pic etc., ale boje
        sie... tych nachodzacych mnie "checi" na wypicie.
        • drak02 Re: jak zaczac 29.05.07, 16:16
          Alex, nie chodzi o to czy przeszkadza Ci zapas alkoholu czy nie. Pytałas jak
          zacząć , dlatego napisałem aby pozbyć sie alkoholu, to pierwszy pomyslnej
          abstynencji. Jeżeli przszkadza Ci twoje picie i chcesz przestac pić to powinnas
          zaczac od kompletnej abstynencji, zero alkoholu. Powinnas nie tylko pozbyc sie
          alkoholu ale wogole unikac sytuacji gdzue alkohol moze sie pojawić.
          Zapomnialem dodac do poprzedniego mojego postu ze budzac sie rano powinnaś
          postawic sobie jasne zadanie- dzisiaj nie piję.

          Co do obecnosci alkoholu w domu- sama obecnosc alkoholu w zasiegu ręki ,
          powoduje że podswiadomie i swiadomie rozwazamy wariant napicia sie.
          alekxa1 napisała:

          > drak, no wlasnie... widze, ze nie przeszkadza mi zapas alkoholu w domu, wiem
          ze
          > nie musze spasc pod stol na imprezie, nie musze wcale na niej pic etc., ale
          boj
          > e
          > sie... tych nachodzacych mnie "checi" na wypicie.
    • alekxa1 Re: jak zaczac 29.05.07, 16:27
      hm... mysle, ze masz racje. Mam w domu piwo i wodke - trunki za ktorymi nie
      przepadam. Gdyby bylo tutaj wino, pewnie zastanawialabym sie nad wypiciem
      lampeczki... Na alkoholowych imprezach tez sie zastanawiam... i jesli pije -
      wyznaczenie sobie granicy przychodzi mi z niejakim trudem.
    • alekxa1 Re: jak zaczac 29.05.07, 16:28
      a "dzisiaj nie pije" - tak wlasnie staram sie robic
Inne wątki na temat:
Pełna wersja