Dodaj do ulubionych

Masz wiadomosc

12.07.07, 20:02
Bedac na terapii poznalem pewnego goscia.
Facet ok. 50 lat, wyjatkowo inteligentny i oryginalny.
Dyrektor wielkiej firmy.

Bylo to jego drugie podejscie do terapii.
Wczesniej byl na terapii, potem chodzil na mityngi, ale wrocil do picia.
Tym razem byl juz madrzejszy.

Polubilismy sie- mimo, ze kontakt po terapii sie urwal, ale to jednak roznica
wieku, zainteresowan.
Rozeszly sie tez nasze drogi- ja zbuntowalem sie, odszedlem od AA, terapii.
Wiem, ze on chodzil na grupy wsparcia, terapie podtrzymujace, mityngi.

Potem nie mialem o nim zadnych wiadomosci az do dzis, gdy dowiedzialem sie,
ze nie zyje.


Umarl przez alkohol.
Nie wiem jak i dlaczego.
Ale to przykre.

Staral sie, probowal, stosowal do zalecen- i umarl.
Ja odwrotnie- i na razie zyje-

czy ten swiat nie jest nieco niesprawiedliwy?


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka