Dodaj do ulubionych

łap okazję

15.07.07, 09:54
Dzisiejszy dzień to okazja, z której możemy skorzystać. We wszystkich
dzisiejszych doświadczeniach - i tych złych, i tych dobrych - winniśmy
dostrzec okazję nie do pogardzenia.
Żadne nieprzyjemne przeżycie czy wydarzenie nie jest powodem do sięgnięcia po
pierwszy kieliszek, pierwszą działkę narkotyku lub tabletkę. Przykrości i
niepowodzenia to możliwość bliższego kontaktu z naszą Siłą Wyższą i wzrostu
duchowego.
Jak chleb jest pokarmem dla ciała, tak wszelkie doświadczenia mogą się stać
pokarmem dla duszy.

Czy odpowiednio wykorzystuję trafiające mi się w życiu okazje do rozwoju?
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: łap okazję 15.07.07, 09:54
      Kiedyś byłem mistrzem świata w łapaniu okazji. Nawet brak okazji był wspaniałą,
      wszystko wyjaśniającą okazją. Nigdy nie napiłem się alkoholu, dla samego
      alkoholu. Zawsze był jakis powód. Żyłem w świecie, który wymagał ode mnie
      wielkiego poświęcenia. Wszędzie wokół czychała na mnie okazja, a ja, biedny
      żuczek, musiałem jej ulegać.
      Pech chciał, że zrozumiałem, że to nie tak. Teraz, gdy już nie pije i potrafię
      się oskarżyć o tę odrobinę rozumu, który podpowiada mi jakie będą tego skutki,
      staram się wykorzystywać nadarzające mi się okazje życiowe, do czegoś znacznie
      większego niż alkoholowe upodlenie. Jestem alkoholikiem, więc nie mam umiaru w
      piciu - no to nie piję i mam w temacie spokój.
      Spotkanie ze znajomymi mogę wykorzystać do pogłębiania znajomości,
      niekoniecznie stanu upojenia. Trudności życiowe do wzmocnienia charakteru i
      opowiedzenia innym jak sobie poradziłem w danym temacie, a nie użalania się nad
      sobą i robienia z siebie nieudacznika - już nim byłem, wystarczy na jedno
      wcielenie.
      Wyzwoliłem się z alkoholizmu i moja rzeczywistość nie jest kreowana na potrzeby
      uzależnienia. Dzięki temu, mogę swoje okazje, wykorzystywać niczym windy na
      klatce schodowej własnego rozwoju osobistego.
      • rauchen Re: łap okazję 15.07.07, 13:47
        "Jestem alkoholikiem, więc nie mam umiaru w
        piciu - no to nie piję i mam w temacie spokój."

        Jesli chodzi o moj stosunek do alkoholu to wszstko do czego daze, i w jakis
        sposob mysle ze z czasem nabieram wiekszego przekonania i utrwalenia w sobie.

        A cala reszta pozostajaca problemem alkoholika to jego alkoholizm - chore
        emocje, chory stosunek do zycia, nad ktorymi trzeba pracowac.

        Rozmawiajac wczoraj z siostra przez telefon dostalam tego uczucia bezilnosci w
        stosunku do spraw, ktore raczej naleza do tych, ktorych zmienic sie nie da. I w
        oku mgnienia napadla mnie chec ucieczki, w ten znieczulony swiat, ktory
        osiagalam za pomoca alkoholu. Nie ochota na alkohol, ochota znieczulenia.
        I o ile w miare szybko bylam sie w stanie przekonac, ze raczej picie alkoholu
        nie wchodzi w gre, bo to nie rozwiazuje sprawy, to z checia ucieczki bylo
        trudniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka