daisy-8
11.07.03, 04:39
A właściwie zadłużyłam w człowieku. Pociąga mnie i tylko pociąga bo nic aż
tak świetnego w nim nie widze. - Widze że jest dobry we wszystkim, i pociąga
mnie jego wnętrze natomiast nie potrafi mi dać (albo nie chce) tego czego bym
chciała - dobrego humoru i dobrego nastawienia do życia.
Wiem że to "coś" ma ale mi nie daje mówiąc że traktuje mnie poważnie.
I niewiem czemu go kocham, skoro nie spełnia żadnego z moich oczekiwań
(różnimy sie praktycznie we wszystkim) - nawet rozmawiac ze soba nie potrafimy
- czy to nie nałóg?
Bardzo, bardzo mnie to boli, ale nie potrafie mu tego powiedziec.
Niewiem co mam powiedziec bo niewiem co mnie boli.
Boli mnie to że nie potrafi dać mi szczęścia, zupełnie jak alkoholiczka sie
czuje która zatraciła smak dobrego wina.
Może mi ktoś powiedzieć co jest grane?