andnow2
17.05.09, 07:36
to tytuł relacji na portalu epoznan.pl za GAZETA WYBORCZA – POZNAŃ,
str. 1, ostatnia aktualizacja: Piątek, 2009.05.15, 11:52:
www.epoznan.pl/index.php?section=news&subsection=news&id=13876
z procesu rodziców domagających się odszkodowania za błąd pani
anestezjolog.
Poniżej obszerny cytat z relacji:
"Rodzice dziewięciolatka, który po zabiegu wycięcia migdałków nie
może samodzielnie żyć, domagają się od Szpitala im. Krysiewicza
sześciu milionów złotych zadośćuczynienia. Biegli sądowi nie dają
nadziei – chłopiec nigdy nie wróci do zdrowia.
Zabieg przeprowadzono w 2004 roku. Podczas wycinania migdałów doszło
do paskudnych powikłań, bowiem serce dziecka przestało bić w wyniku
niedotlenienia. Mózg chłopca został uszkodzony, lecz anestezjolog
nikomu o tym nie powiedział. Sprawa trafiła do prokuratury.
Anestezjolog Mirosława K. odpowiedziała za błąd w sztuce lekarskiej
i sfałszowanie dokumentacji medycznej. Otrzymała rok i sześć
miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz kilkuletni zakaz pracy.
Ubezpieczyciel proponuje rodzicom chłopca 180 tys. złotych i
dożywotnią rentę - 4,5 tys. złotych miesięcznie. Syn nie mówi i nie
chodzi, nie może nic chwycić do ręki, sam nie załatwia potrzeb
fizjologicznych. Samodzielnie nie siedzi i nie stoi. Rodzina
wyprowadza się z szeregowca, bo pokój chłopca znajduje się na
piętrze, a schody są kręte. Zatrudnia na etat opiekunkę za 2,5 tys.
złotych. Od dwóch lat chłopiec cierpi na padaczkę, która nasila się
i dokonuje kolejnych uszkodzeń mózgu. Rodzice chłopca wydali już od
czasu wypadku ponad 500 tys. złotych. „6 mln to kwota najbardziej
odpowiednia. Nie ma matematycznego sposobu, by wyliczyć, jakie
dokładnie zadośćuczynienie powinni otrzymać. Bo tego, co się stało,
nic nie zrekompensuje” – mówi reprezentujący rodziców mecenas Zenon
Marciniak. Prawniczki szpitala i PZU poprosiły o miesięczną przerwę.
W tym czasie chcą się odnieść do złożonego 14 maja wniosku o
podwyższenie renty."