Dodaj do ulubionych

O zainteresowaniu problemem

26.02.08, 17:51
Wczoraj syn ze szkoły podstawowej przyniósł ulotkę że odbędzie się
spotkanie z psychologiem w temacie " jak ustrzec dziecko przed
wpadnięciem w szpony nalogu?" czy jakoś tak, dyrekcjam szkoly
serdecznie państwa zaprasza.
To pomyślałem że pójdę, za pięć 17 już tam byłem, żeby miejsce
zająć, a tam jedna panienka lat circa 22 i pyta się czy jestem
rodzicem? a ja że owszem, a pani? a ona że to z nią to spotkanie.
to spytałem czy pisze pracę na studia w temacie, a ona że nie że
pracuje jako terapeuta uzależnień na ...Ostrowskiej, dokończyłem
ja.
I pogadaliśmy kilkanaście minut, przy czym to ja chyba więcej
mówiłem.A panienka oczy rooobiła. A potem przyszła pani
nauczycielka i powiedziala ; przykro mi proszę państwa, ale ten
psycholog chyba nie przyjedzie.
A ja na to : nie, spotkanie się odbyło,to jest pani psycholog, ja
reprezentuję rodzicow dzieci tej szkoły i wlaśnie skonczyliśmy.

(po co ta rura przyszla, juz mialem panią terapeutkę na kawę
zaprosić, a tak to wyszliśmy ze szkoły w trójkę i odjechała autem)
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: O zainteresowaniu problemem 26.02.08, 17:59
      yuraathor napisał:
      > (po co ta rura przyszla, juz mialem panią terapeutkę na kawę
      > zaprosić, a tak to wyszliśmy ze szkoły w trójkę i odjechała autem)
      __________________________________________________.
      Tak szczegolowo to Ty Billa nie musisz nasladowac...! :-()
      A... ;-))
      • yuraathor Re: O zainteresowaniu problemem 26.02.08, 18:10
        To Bill na 12 kroczach tez pracowal???
        • aaugustw Re: O zainteresowaniu problemem 26.02.08, 20:36
          yuraathor napisał:
          > To Bill na 12 kroczach tez pracowal???
          ________.
          Na 13...!
          A... ;-))

          • ela_102 Re: O zainteresowaniu problemem 26.02.08, 21:17
            Moja córka miała też takie spotkania..
            w podstawówce rzeczywiscie zainteresowanie bliskie ZERU...
            w Gimnazjum...bylo bardzo ciekawie...
            zaproszono Alkoholika - terapeutę...(mojego pierwszego zresztą)
            z wielka haryzmą do młodzieży...
            Zrobil ogromne wrazenie...pozwolil im mówić..
            bardzo wielu już "pipijalo" i to calkiem niezle..
            przestraszyli sie na dobre...(po jego opowieściach)

            w Liceum...tez poswiecono temu tematowi wiele Uwagi..
            zaproszono Teatr z Krakowa...w którym grali sami susi Narkomani...
            i byla "spikerka" jednego z nich..
            Bardzo DUZE wrazenie..i dlugo jeszcze potem rozmawiali o tym miedzy
            sobą...

            Moja córka powiedziala..wtedy ze Ona tez moglaaby udzielić prelakcji
            na temat "uzaleznień" ;-)a tak powaznie jest to temat...bardzo
            częstych rozmów w klasie na przerwie...wiele dzieciaków nie wie co
            się dzieje z ich rodzicami...(pijacymi)
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: O zainteresowaniu problemem 26.02.08, 23:12
              ela_102 napisała:

              > Moja córka miała też takie spotkania..
              > w podstawówce rzeczywiscie zainteresowanie bliskie ZERU...
              > w Gimnazjum...bylo bardzo ciekawie...
              > zaproszono Alkoholika - terapeutę...(mojego pierwszego zresztą)
              > z wielka haryzmą do młodzieży...
              > Zrobil ogromne wrazenie...pozwolil im mówić..
              > bardzo wielu już "pipijalo" i to calkiem niezle..
              > przestraszyli sie na dobre...(po jego opowieściach)

              hehe ciekawe na jak dlugo, pewnie do najblizszej dyskoteki, bo
              czymze opowiesci starego zgreda wobec blysku swiatel i buczenia
              basow podlanego wypitym w ukryciu winem:)

              Tez mialem takie sptkanie. JEdyne co pamietam, to ze jego opowiesci
              wydaly sie wszystkim cholernie wielka abstrakcja.
              Pan zaczal od slow "pilem wszystko oprocz smoly i lepiku" i od tego
              momentu byl odbierany raczej jak kosmita niz "jeden z nas".

              • e4ska Re: O zainteresowaniu problemem 27.02.08, 00:40
                W łódzkiej lokalnej telewizji pokazali prelegentow jednego takiego spotkania.
                Akurat dziecko włączyło do śniadania. Będzie ze trzy, może pięć miesięcy temu.

                stare pryki - do tego jakaś facetka z ostro żłobioną twarzą...

                potem wypowiedzi prymusków klasowych, którym sie bardzo podobało. Mnie ongiś też
                podobał sie apel z okazji rewolucji październikowej, bo lepszy apel niż nudna matma.

                Szkoda, ze kiedyś nie łaziły trójki mityngowe. Teraz dzieci mają lepiej.

                no żeby teraz po szkołach nauczać bezwstydu...
                :((((((((((((((((((
        • tenjaras Re: O zainteresowaniu problemem 26.02.08, 21:47
          tititi ;-)
    • e4ska Re: O zainteresowaniu problemem 27.02.08, 00:28
      Yura... tak po dobroci i szczerze, nie gniewaj się.

      Mam stare znajome po fachu i tematy pedagogiczne mi nieobce.
      Wiesz, kto przylezie zawsze, jak ostatni......., na szkolne spotkania w sprawie
      alkoholu - pt. "Dyrekcja serdecznie zaprasza"

      przylezie ociec pijok po leczeniu albo z AA....

      i wyznaczona z urzędu młoda terapeutyczna de (nikt starszy tam nie pójdzie, ona
      musi), która musi na takich spotkaniach robić za publikę, gdyby przylazło was
      kilku. A tak - telefon do psychologa, że przylazł jeden aby Yura... uprzejme
      gadu gadu... serduszko piku piku... i obśmiały sie potem, kiedyś uprzejmie
      został wyautowany.

      A nie róbże ty dziecku wstydu na drugi raz. Idź na mityng - po co tak naprawdę
      polazłeś do szkoły? Jaki był twój cel? Popisuj sie na mityngach.

      Poważnie - nie rób krzywdy dzieciom. Nie jest żadnemu przyjemnie, że jego ojciec
      pijok jest.

      i tyle.
      • e4ska Re: O zainteresowaniu problemem 27.02.08, 00:31
        Aha, tu jeszcze gorzej... ona była niby tym psychologiem.

        To niech się wprawia, niech się wprawia... do ściem.

      • ela_102 Re: O zainteresowaniu problemem 27.02.08, 11:52
        Eska:
        A nie róbże ty dziecku wstydu na drugi raz. Idź na mityng - po co
        tak naprawdę
        polazłeś do szkoły? Jaki był twój cel? Popisuj sie na mityngach.

        Poważnie - nie rób krzywdy dzieciom. Nie jest żadnemu przyjemnie, że
        jego ojciec
        pijok jest.

        i tyle.

        ha ha ha...ja już nawet zapomniałam że mozna tak mysleć..
        dzięki za przypomnienie eska...
        a ty co robisz zeby twoj syn się Ciebie nie wstydził?
        codziennie idziesz do sklepu Monopolowego i zakupujesz "coś" niby
        dla siebie...aby ludziska nie pomyśleli że Ty pijaczka tylko zwykły
        konsument...a potem twój mąż "smakosz" to wypija?
        bardzom ciekwa.....
        toć to jest dopiero wstyd..udawać że wszystko jest ok.gdy nie jest:-(
      • tenjaras Re: O zainteresowaniu problemem 27.02.08, 13:54
        > i wyznaczona z urzędu młoda terapeutyczna de...

        taaa... lepiej się było uczyć matmy niż łazić gdzie chwalono
        myślenie dyktowane, bo widzę, że jeszcze Ci nie przeszło...
      • aaugustw Re: O zainteresowaniu problemem 27.02.08, 16:48
        e4ska napisała:
        > Mam stare znajome po fachu i tematy pedagogiczne mi nieobce.
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Tez mi cos... - Ja znam samego worona, wiec tematy terapeutyczne
        tez mi nie obce...! ;-)) (nawet oblatywacza samolotow znam!).
        ____________________________________________________________.
        e4ska napisała dalej:
        > Wiesz, kto przylezie zawsze, jak ostatni......., na szkolne
        spotkania w sprawie alkoholu - pt. "Dyrekcja serdecznie zaprasza"
        > przylezie ociec pijok po leczeniu albo z AA....
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        To u nas pedagodzy rozwiazuja ten problem inaczej, eska...!
        Do szkoly na takie spotkanie z mlodzieza (16-18 lat), nie
        przychodzi zadna mloda "andzia pindzia", lecz my -
        doswiadczeni "w rzemiosle" alkoholicy...!
        Tam gdzie ja bylem, bylo nas 3 grupy po trzech alkoholikow...
        W kazdej klasie jedna grupa... - bez nauczycieli, bez terapeutow,
        bez rodzicow trzymajacych za raczke swoje pociechy - sam na sam...!
        (mamy kolejne zaproszenia...!).
        A...
        Ps. Z ta "rewolucja i matema", juz ci tak zostalo...!? ;-))
      • yuraathor Eska nie obraź się... 28.02.08, 11:29
        widzę że czytanie ze zrozumieniem nie jest twoja mocną stroną.
        To ja miałem być tą publiką i inni rodzice gdyby przyszli.
        Polazłem z ciekawości co też pani psycholog ma rodzicom
        potencjalnych, przyszłych nałogów do zakomunikowania.Wstydu memu
        dziecku nie zrobiłem, wstyd to był jak dawniej do starszego pijany
        na wywiadówke lazilem.
        Teraz to syn z dumą mówi : mój tata nie pije. a na mityngu wczoraj
        byłem, tylko co ty o tym wiedzieć możesz
      • gocharl Re: O zainteresowaniu problemem 28.02.08, 11:44
        e4ska napisała:
        Nie jest żadnemu przyjemnie, że jego ojcie
        > c
        > pijok jest.

        Przyjemnie napewno nie jest,ale skąd taki dzieciak pijącego ojca
        może nabyć wiedzę o alkoholiźmie?...uważasz,że taka wiedza jeste
        zupełnie nieprzydatna młodym ludziom ?..oczywiście ,że i tak zrobią
        co zechcą...ale dzięki tej wiedzy dokonuja wyboru...sami i swiadomi
        zagrożeń...i nieprawdą jest ,że takie spotkania nic nie dają...w
        mojej rodzinie młody człowiek wziął sobie bardzo do serca tą
        wiedzę...dokładnie to widzę obserwując go na codzień...

        W domu gdzie jest obecny alkohol dziecko widzi krzywdę...swoją ,
        matki lub ojca...nie zdaje sobie sprawy z problemu , więc uważam,że
        informowanie dzieci o zagrożeniach jest potrzebne...

        Hejka Gocha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka