27.02.08, 23:13
znowu to zrobil przyszedl od kolegi z nasza corka i poszedl.widze ze
pil chodziaz sie wymawial...ktory to raz?? przestalam liczyc. znowu
nas zawiodl. ciagle szukam odpowiedzi na pytanie -czemu cie
odejdziesz? nie wiem co mnie powstrzymuje...znow zawod, kolejny.
kupa dlugow..male dzieci, niepozaplacane rachunki. w domu nie ma
nawet cukru, telefon wylaczyl. samochod stoi przed domem a on ma
klucz.tysiace pytan i zadnej odpowiedzi.co robic. bylam juz raz w
domu samotnej matki. ale nie mam sily znow przez to przechodzic.on
znow mnie przekona. byla separacja. byly proby w aa. byly rozmowy.
nic, nie ma nic. nie mam juz sily sie blaznic. uciekac i wracac. nie
mamz kim pogadac.
placze . choc dzis myslam ze nie mam juz lez, a jednak. nie mam juz
sily..dlaczego mnie to spotkalo. nie umiem mu pomoc. znowu zabraknie
mi papierosow
Obserwuj wątek
    • daleh Re: znowu 27.02.08, 23:30
      Witaj...
      Nie potrafię Ci odpowiedzieć na dręczące Cie pytania.Bylem po drugiej stronie
      Twojego problemu i tez nie rozumiałem dlaczego robie coś wbrew logice,wbrew
      sobie.Dzis choć już nie pije od jakiegoś czasu tez nie znam prostej odpowiedzi
      dlaczego tak sie działo...
      Pozdrawiam...
      • nikolinaa Re: znowu 27.02.08, 23:54
        nienawidze alkoholikow. nie obrazam nikogo . po prostu nie znam
        zadnego ktory bylby "suchy" tzn ktory nie pije. predzej czy pozniej
        kazdy z moich znajomych alkoholikow(a znam ich wielu) wraca do
        chlania. niedawno sama odwozilam jednego na detox. to mial byc jego
        pierwszy krok.i nic. nienawidze kolegow moje meza
        alkoholikow.nienawdzie ich. oni rzadko sie u nas zjawiaja bo widza
        jak na nich patrze. ale nie moge tego powstrzymac. staram sie
        zrozumiec jak ciezko z tym skonczyc, ale mimo wszystko widze tylko
        ich rodziny; zony (mezow tez ale rzadziej) dzieci, matki. jak placza
        i rozpaczaja. kiedy bylam mala postanowilam sobie ze bede
        prezydentem i zakaze produkcji alkoholu ,hehe (moj ojciec stacza sie
        coraz nizej pije od mojego dziecinstwa)
        ciagle go nie ma. wiem przeciez ze nie zjawi sie na noc, ale czekam.
        tylko po co?
        jutro wyjde z domu... bede musiala znosic te wstretne spojrzenia.
        spojrzenia wspolczucia lub satysfakcji .
        dzieci spia. co beda przezywac za 7 lat razem ze mna?? pare miesiecy
        sielanki jak sen jest to zycie kiedy on nie pije a potem bolesne
        przebudzenie.
        chyba stasznie "mendze". nikomu nie bedzie sie chcialo czytac takich
        wywodow. wiadomo- nie ja pierwsza nie ostatnia.
        tylko szkoda zycia a moglo byc tak pieknie.
        • elkatxt Re: znowu 28.02.08, 00:39
          nie "mendzisz" ja chciałam przeczytać ... a to dla Ciebie :

          www.serenity.pl/ekartki/zycze/zyczeci.html
          • nikolinaa Re: znowu 28.02.08, 00:49
            Dzieki :)
            Najgorsze jest to ze ja niepotrafie odejsc, a nie chce doczekac
            40stki zanim sie obudze. To siedzenie mnie wykancza.Ten szmaciarz
            sie bawi a ja placze. A przeciez jest tyle spraw do
            zalatwienia...Mial dostac swietna prace, dobrze platna...a on ma
            wszystko w dupie, poszedl do kolegi i sie na.., w dodatku z
            dzieckiem.. .mam tego dosc i nie umiem tego skonczyc.
            • magtomal Re: znowu 28.02.08, 07:06
              Sama Napisałaś:
              >nie mam juz sily sie blaznic. uciekac i wracac. nie
              >mamz kim pogadac.

              a potem:
              >> Najgorsze jest to ze ja niepotrafie odejsc,

              Może uciekasz zakładając powrót? Czemu nie potrafisz odejść? Jeśli nie
              podejmiesz decyzji, doczekasz 40 w tym stanie. I Twoje dzieci będą dorastać w
              takim domu.
              Trudno cokolwiek doradzić. Ja przetrwałam koszmar picia mego Męża i cieszę się -
              jest mi teraz dobrze. Ale widzę, że u Ciebie jest naprawdę źle. A najgorsze co
              możesz zrobić, to być bierną, ograniczać się do płaczów, robienia awantur.
              Poszukaj może poradni leczenia uzależnień - są tam grupy dla współuzależnionych
              - mnie taka grupa pomogła - niby wszystko wcześniej wiedziałam (przeczytałam
              tonę książek), ale sama wiedza niewiele mi dawała.
        • kajda28 Re: znowu 28.02.08, 08:58
          musisz zacząć leczenie od siebie, terapia dla współuzależnionych, DDA. Co
          czułaś jako dziecko widząc swojego ojca pijanego? to samo fundujesz teraz swoim
          dzieciom.
          Ja zrobiłam wczoraj następny krok wyjścia współuzależnienia, żaliłam się
          kumplowi jakim dupkiem jest mój eks a on stwierdził rzecz tak oczywistą że aż
          wstyd że na to sama nie wpadłam- przecież dlatego się z nim rozwiodłam- bo jest
          dupkiem, więc czego od niego oczekuje. Wczoraj po raz pierwszy powiedziałam że
          go nie znoszę, nie lubię, zawsze odnosiłam się do niego tylko jak do alkoholika,
          osoby chorej. Zawsze było mi go żal, bo on chory, biedny, bo jak jest trzeźwy to
          jest w porządku- g.... prawda. Jakby był w porządku to by się leczył, to by
          robił wszystko aby być dalej trzeźwym, nie robił tego. Terapię przewidzianą na
          rok kończył w miesiąc- taki zdolny.
          • nikolinaa Re: znowu 29.02.08, 16:13
            Moj maz zawsze sie zapalal do jakich tam terapii poszedl kilka razy
            i koniec. Nie ma czasu, albo sie chcialo.
          • nikolinaa Re: znowu 29.02.08, 16:33
            Zawsze było mi go żal, bo on chory, biedny, bo jak jest trzeźwy t
            > o
            > jest w porządku- g.... prawda. Jakby był w porządku to by się
            leczył, to by
            > robił wszystko aby być dalej trzeźwym, nie robił tego. Terapię
            przewidzianą na
            > rok kończył w miesiąc- taki zdolny.

            Moj maz zawsze sie zapalal do jakich tam terapii poszedl kilka razy
            i koniec. Nie ma czasu, albo sie chcialo. Ma wogole slomiany zapal
            do wszystkiego. Nie umie nic doprowadzic do konca.
    • gocharl Re: znowu 28.02.08, 10:48
      nikolinaa napisała:
      dlaczego mnie to spotkalo

      Nie wiem dlaczego akurar Ciebie...zresztą zastanawianie się nad tym
      nic nie da...znasz już stan w którym się znalazłaś i go
      nieakceptujesz...skup się na tym...zapytaj siebie czego oczekujesz i
      zacznij to wprowadzać w życie...ja wiem,że zmiany są bardzo
      trudne,ale stojąc w miejscu nie wpłyniesz na poprawę swojego i
      dzieci życia...

      nikolinaa napisała:
      nie umiem mu pomoc

      Nie umiesz pomóc Jemu to może pomóż sobie i dzieciom...zacznij od
      siebie zmiany...wprowadź w swoje życie konsekwencję....spróbuj się
      spotkać z innymi kobietami ,które poradziły sobie ...to naprawdę
      jest możliwe...a alkoholika zostaw jemu samemu...nie zajmuj swoich
      myśli,że znowu dzisiaj się napił...nie masz na to absolutnie żadnego
      wpływu aby było inaczej...sama piszesz ,że były próby,rozmowy...i
      jak widzisz nic nie dały...wniosek jest jeden...On chce dalej
      pić...ważne jest czego Ty chcesz!!!...i ważne jest również jakie
      decyzje podejmiesz nie oglądając się na Niego...dbaj o siebie i o
      dzieci...
      Piszesz o swojej sytuacji finansowej....czy próbowałaś zwrócić się
      gdzieś o pomoc ?..nie masz się czego wstydzić...to nie Twój
      wstyd...Twoim zadaniem jest dać bezpiczeństwo sobie i
      dzieciom...Pomyśl o nich....On nie dba ...Ty nie dbasz to kto o Nie
      zadba?...Nie powinnaś cały czas zrzucać na Niego winy...On to On a
      Ty jesteś odrębną istotą ,która na dzień dzisiejszy czuje tylko
      zranienie...ale co mają wspólnego z tym dzieci ?...Spróbuj naprawdę
      pójść po pomoc ...może zacznij od Al-Anon....osoby które dokładnie
      tak samo jak Ty kiedyś były w podobnej sytuacji mogą dać Ci
      wskazówki co robić...jak zmienić swoje życie...

      Pozdrawiam serdecznie Gocha
    • nikolinaa Re: znowu 28.02.08, 11:49
      Wczoraj strasznie sie nad soba uzalam, ale bylam w wielkiem dole. W
      sumie dzis wcale nie jest lepiej. Jest taka piekna pogoda za oknem,
      robi sie cieplutko. To smieszne ale zawsze jak przychodzi wiosna,
      tzn jest jak dzis, on rozwala wszystko.
      Skorzystam z waszych rad i znajde grupe al-anon. Mieszkam w
      Niemczech, wiec bedzie z tym troche problemu. Nie znam niemieckiego
      na tyle dobrze zeby isc do niemieckiej grupy, ale cos znajde. Moze
      mi poukladaja w glowie. Mamy straszne problemy finansowe, gdybym
      zostala sama nie dam rady z tym wszystkim.
      Ja wlasnie to robie: tzn krzycze robie awantury- zlosc i zal sa tak
      wielkie we mnie ze czuje ze pekne jezeli to ze mnie nie wyjdzie.
      Robie to chociaz wiem ze to zle. Kiedys jeszcze w polsce chodzilam
      do psycholozki w osrodku AA.Czyli tez niby sporo wiem na ten temat.
      Boli mnie bo w sumie nasze zycie poza jego piciem oczywiscie, jest
      naprawde szczesliwe. cieniem klada sie tylko czasem mysli, jak dlugo
      potrwa ta sielanka lub jak bede sie czula kiedy nadejdzie znow ta
      noc kiedy go nie bedzie w lozku.
      Dzis znowu zrobil sobie ze mnie jaja. wzial auto, rowalil opone,
      mimo ze wiedzial ze mam na rano jechac do lekarza z dziecmi.
      Nie zdazylam, nie pojachalam. Zreszta nie bylo ani troche benzyny
      • gocharl Re: znowu 28.02.08, 14:38
        nikolinaa napisała:
        w sumie nasze zycie poza jego piciem oczywiscie, jest
        > naprawde szczesliwe.

        Jak to możliwe , kiedy główną rolę w Waszym małżeństwie gra wódka ?

        nikolinaa napisała:
        > Skorzystam z waszych rad i znajde grupe al-anon. Mieszkam w
        > Niemczech, wiec bedzie z tym troche problemu. Nie znam
        niemieckiego
        > na tyle dobrze zeby isc do niemieckiej grupy, ale cos znajde

        • Speckenreye 41 - 22119 Hamburg - Horn, (przy
        Kościele "Sankt-Olaf")
        Tel +49 0162 208 58 48
        poniedziałek - 1830
        • An der Falkenbek 10 - 21149 Hamburg - Neugraben
        Tel. +49 0162 208 58 48
        sroda - 1900
        Zajrzyj również tu:
        www.alkoholizm.akcjasos.pl/171.php#Scene_1
        Pozdrawiam serdecznie Gocha
    • kropka Re: znowu 28.02.08, 12:56
      nie płacz, tylko mysl o dzieciach i bierz się za robotę.
      Po pierwsze: jeśli masz gdzie się podziać, pakuj się i wychodź z domu razem z
      dziećmi. Mąż musi wiedzieć, że nie jest Ci potrzebny, ze poradzisz sobie bez niego.
      A poradzisz sobie spokojnie, nawet jeśli teraz wydaje Ci się, że nie dasz rady.
      Kobiety są dużo silniejsze od mężczyzn, i fizycznie i psychicznie. Jesteś matką.
      Instynkt macierzyński jest siłą niebywałą. Natura tak nas stworzyła (jak
      wszystkie zwierzęta :) że matki potrafia góry przenosić w obronie swoich dzieci.
      A Ty jesteś właśnie w takiej sytuacji: musisz bronic dzieci przed ich ojcem. Bo
      jak pijak zabiera córkę na popijawę, to jest groźnie. Pomijam fakt, że dziecko
      siedzi z pijakami, ale skąd wiadomo, czy nie dadzą mu alkoholu? Dla "zabawy"?
      Albo nie bluźnią przy małej? Albo się nie pobiją? Nie znasz pomysłów, które
      wpadną do pijanej głowy. Szczególnie jak jest ich kilka. Twoim obowiązkiem jest
      chronić dzieci i siebie. Zmykaj z domu jak najszybciej. I nie gadaj już z mężem,
      nie uprzedzaj go o swojej ucieczce z domu. Nie warto.
      Drugim krokiem jest poszukanie pomocy fachowców. Musisz znaleźć ośrodek
      zajmujący się rodzinami alkoholików i kobietami maltretowanymi. Bo Ty jestes
      psychicznie maltretowana przez męża. Nawet jesli Cię nie bije i nie robi piekła
      z domu (jeszcze), to maltretuje Ciebie i dzieci swoim chlaniem i
      nieodpowiedzialnością. Z tego co piszesz wydaje mi się, że powoli wpadasz w
      syndrom kobiety maltretowanej. Jeszcze nie jest tragicznie jesli myślisz o
      uwolnieniu sie od męża pijaka. Wykorzystaj to póki czas, bo nie za długo
      wpadniesz w stan psychiczny bez wyjścia.
      Trzeci krok to rozwód. Jesteś młoda, silna, masz małe dzieci i musisz je
      wychować na porządnych ludzi. Żeby im było łatwiej w życiu, a Ty żebyś miała z
      nich pożytek na starość. Nie żartuję. DDA (syndrom Dorosłych Dzieci Alkoholików)
      to juz zdiagnozowana choroba, która rzutuje na cale życie. Oszczędź jej swoim
      dzieciom, bo będa miały powazne kłopoty w dorosłym zyciu.

      Nie wmawiaj sobie, że mąż wytrzeźwieje i będzie cudnie. Nie daj się zwieźć jego
      obietnicom i słodkim słówkom. Łże jak bury pies. Jak każdy alkoholik, narkoman
      czy inny uzależniony. Nie daj się przekonać, że Ty i dzieci jesteście dla niego
      ważni. Gdyby tak było, to dawno przestałby pić. Najważniejsza jest wódka, potem
      wódka, potem wódka, potem kumple i wódka, a rodzina jest ważna żeby było gdzie
      pijany łeb złożyć i kaca wyleczyć.
      Uciekaj i zacznij nowe zycie. Zostaw go w cholerę z długami, z pustą lodówką i
      pełnym kubłem śmieci. Nie lituj się nad nim, zlituj się nad sobą i dziećmi.
      Jesli nie masz gdzie iść, zgłoś sie do domu samotnej matki, przetrzymasz. Szukaj
      fachowej pomocy dla siebie i dzieci. Zaczniesz nowe życie, być może biedne, ale
      spokojne i sensowne.
      Zakończę anegdotką :)
      Kiedyś w rozmowie ze znajomymi strasznie narzekałam na swojego męża. Że nie
      pomaga, że nie sprząta po sobie, że skarpetki rozrzuca... takie tam codzienne
      sprawy. I znajoma powiedziała: "nie marudź. Twój mąż świadczy o Tobie. Przecież
      sama go sobie wybrałaś"
      Czy chcesz, żeby ludzie mówili o Tobie "ta żona pijaka", "te dzieci pijaka"?
      Jesteś młoda kobita, silniejsza niz Ci się wydaje. Ułozysz sobie prawdziwe
      zycie, dobrze wychowasz dieci. A że nie będzie lekko? No cóż, nikt nam nie
      obiecuje przy urodzeniu, że będzie lekko łatwo i przyjemnie. Ale ma być w miarę
      spokojnie i z sensem.
      A to juz zależy od nas.
      ściskam serdecznie :))
      • nikolinaa Re: znowu 29.02.08, 00:10
        >Z tego co piszesz wydaje mi się, że powoli wpadasz w
        > syndrom kobiety maltretowanej

        Chyba wlasnie tak sie dzieje. Dzis zlapalam sie na tym ze mi go zal.
        Nie klocilam sie z nim tym razem(moze rano powiedzialm mu pare
        rzeczy ale nie tak jak zawsze tzn, z krzykiem).Wpuscilam go do
        domu. Spi sobie teraz "biedulek". Do dzis nigdy go nie wpuszczalam
        ani na noc ani w dzien, a jak wlazl to byly dziekie
        awantury.Wiedzial ze jak pije to do domu nie ma wstepu, nieraz
        wzywalam policje...niszczylam jego ubrania,nawet go bilam. Teraz
        jest w domu, spi , a ja czuje ze miekne.Naprade potrzebuje
        psychologa albo psychiatry. Mam metlik w glowie
        > Nie wmawiaj sobie, że mąż wytrzeźwieje i będzie cudnie. Nie daj
        się zwieźć jego
        > obietnicom i słodkim słówkom. Łże jak bury pies. Jak każdy
        alkoholik, narkoman
        > czy inny uzależniony
        Strasznie lze. Wiem o tym, czesto mnie oklamuje. Tak trudno to
        napisac i potem po sobie czytac. Podziwiam kobiety ktore mialy
        odwage odejsc, naprawde.To strasznie trudne. Tylko moj problem to ze
        ja go jeszcze kocham. Mimo wszystko. Wiem ze to was smieszy, albo
        pomyslicie sobie czytajac wszystko co jest wyzej -co za idiotka.
        Chcialbym go nie kochac, wtedy nie bylo by zadnego problemu, nie
        potrzebowalabym zadnych rad, wiedzialabym co robic. bo
        > Zaczniesz nowe życie, być może biedne, ale
        > spokojne i sensowne.

        nie chodzi o kase. Ja umialabym sie zmobilizowac.
        Eh musze isc moje baby placze najmniejsze.
        • kajda28 Re: znowu 29.02.08, 08:59
          >Tylko moj problem to ze
          > ja go jeszcze kocham. Mimo wszystko. Wiem ze to was smieszy, albo
          > pomyslicie sobie czytajac wszystko co jest wyzej -co za idiotka.
          > Chcialbym go nie kochac, wtedy nie bylo by zadnego problemu, nie
          > potrzebowalabym zadnych rad, wiedzialabym co robic.

          Więc właśnie że go kochasz powinnaś zacząć kochać "twardą" miłością. Tylko tak
          możesz mu pomóc. Odejście od niego, rozwód niczego nie przekreśla- a tylko tak
          możecie być jeszcze razem szczęśliwi. Dopiero kiedy straci wszystko, straci -a
          nie będzie się bał że straci- może zrozumieć że ma problem i powinien się
          leczyć, utrzymać abstynencję.
          To trudne, wiem. U mnie po prostu coś pękło, zaczełam mieć dość, zrozumiałam że
          nie jesteśmy wstanie nic zrobić aby on nie pił.
    • aaugustw Re: znowu 28.02.08, 17:54
      nikolinaa napisała:
      > Skorzystam z waszych rad i znajde grupe al-anon. Mieszkam w
      > Niemczech, wiec bedzie z tym troche problemu. Nie znam
      niemieckiego na tyle dobrze zeby isc do niemieckiej grupy... ale cos
      znajde
      - - - - - - - - - - - - - - -
      Mieszkam tez w Niemczech i jestem alko... - Dysponuje dokladnymi
      informacjami na temat polskojezycznych Grup Al-Anon i DDA... -
      Gdzie Ty mieszkasz?
      (mozesz takze od zaraz brac udzial w wirtualnym Mityngu Al-Anon,
      w jezyku polskim, jezeli zechcesz...!).
      _____________________________________________________.
      nikolinaa napisała jeszcze:
      ... w domu nie ma nawet cukru, telefon wylaczyl. ..
      ... placze . choc dzis myslam ze nie mam juz lez, a jednak.
      nie mam juz sily..dlaczego mnie to spotkalo...
      ... znowu zabraknie mi papierosow
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Nie wiem ile kosztuje cukier (zakupy robi zona, a ja musze to
      targac):-( mysle jednak, ze za 1 paczuszke papierosow moglabys
      kupic pare ladnych kilo cukru dla coreczki...!
      A...
      • nikolinaa Re: znowu 29.02.08, 00:13
        > Nie wiem ile kosztuje cukier (zakupy robi zona, a ja musze to
        > targac):-( mysle jednak, ze za 1 paczuszke papierosow moglabys
        > kupic pare ladnych kilo cukru dla coreczki...!
        On zanim sie nawalil poszedl do sklepu po pare rzeczy i zapomnial
        kupic tego cholernego cukru chociaz glownie po to poszedl
      • nikolinaa do augistw 29.02.08, 10:16
        Wyslalam ci wczoraj maila w sprawie tych spotkan
        • aaugustw Re: do augistw 02.03.08, 14:29
          nikolinaa napisała:
          > Wyslalam ci wczoraj maila w sprawie tych spotkan
          __________________________________________________.
          Odpisalem i podalem wszystkie namiary, a jezeli cos
          nie wyszlo (nowa poczta!?), napisz na moj prywatny adres:
          awyst@t-online.de
          A...

          • nikolinaa Re: do augistw 03.03.08, 15:19
            dziekuje ci bardzo ,dostalam wiadomosc i w tej chwili wlasnie
            zbieram sie w sobie zeby zadzwonic
            • martynita Re: do augistw 03.03.08, 16:49
              To ja Ci życzę odwagi, bo wiem, ile to wymaga wysiłku, żeby zrobić
              ten krok. To jest cholernie trudne. I trzymam kciuki!
              • ela_102 Re: do augistw 03.03.08, 17:23
                To jest cholernie trudne. I trzymam kciuki!

                ale sporo osób jest na tyle odważnych...żeby temu podołać.



                ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                • martynita Re: do augistw 03.03.08, 17:39
                  Wiem i daje mi to nadzieję, że ja też podołam każdemu kolejnemu
                  krokowi.

                  Do nikoliny
                  Jak chcesz się komuś wyżalić albo po prostu pogadać to daj znać.
                  Podam Ci numer gg i zawsze będziesz mogła pogadać ze mną. Wiem przez
                  co przeszłaś i przechodzisz nadal...
                • martynita Re: do augistw 03.03.08, 17:45
                  Ela, jak szłam pierwszy raz do ośrodka zapisać się na terapię to
                  cała się trzęsłam. Nie wiem, czego się bałam. Może tego, że
                  potraktują mnie tam tak jak policjanci, których wzywałam na
                  interwencję do domu rodzinnego, żeby zabrali ojca na Izbę? A może
                  jak znajomi, którzy pukali się w czoło z tekstem "przecież od gier
                  komputerowych nie można się uzależnić", a może bałam się tego, że
                  będę musiała przestać się użalać nad sobą(a to takie wygodne być
                  skrzywdzoną i cierpiącą) i wziąć życie w swoje ręce? Chyba tego
                  najbardziej...
                  • ela_102 Re: do augistw 03.03.08, 20:00
                    martynita:

                    może bałam się tego, że
                    będę musiała przestać się użalać nad sobą(a to takie wygodne być
                    skrzywdzoną i cierpiącą) i wziąć życie w swoje ręce

                    jesteś więc na wygranej pozycji...bo szukasz przyczyn w sobie...nie
                    w innych (moze pierwszy raz w zyciu)...czy otaczajacym cię świecie...
                    Niektórzy nie potafią nawet sobie uświadomić że się boją...

                    gratuluję:-)
                    • nikolinaa znow 05.03.08, 18:24
                      Szkoda. Nic z tego nie wyszlo, trzeba szukac dalej.
                      Teraz u mnie jest "dobrze". Tzn. nadszedl czas "spokoju" ktory
                      potrwa pare tygodni albo miesiecy.
                      Boje sie nawet czytac to co wyzej pislam. Mam jakas blokade przed
                      czytaniem tego.Nie wiem czemu.
                      Martynita napisze ci zaraz na poczte moj nr gg. Ty tez pisz smialo
                      jak bedziesz miala potrzebe :)
                      • trzydziestoletnia Re: znow 14.03.08, 19:09
                        Masz blookade przed czytaniem tego, co napisals kiedy bylo zle. Masz blokade przed wracaniem do tego, wspominaniem. Dobrze byloby w ogole wymazac to z pamieci i zycia. Wtedy moglabys nadal podtrzymywac iluzje o "szczesliwym zyciu" poza piciem. Wciaz zamykasz oczy na to co bylo, latwo zapomniec, znow wierzyc, ze bedzie inaczej. Im bardziej uciekasz od wspomnien, tym latwiej uwierzysz w iluzje poprawy.
                        • nikolinaa Re: znow 14.03.08, 20:56
                          Wiem, ze masz racje, dlatego mam zamiar zapisac sie na terapie dla
                          zon. Najgorsze jest ze ja sobie z tego zdaje sprawe. Boje sie chyba
                          tego, ze jedynym dla mnie rozwiazaniem bedzie musialo byc odejscie
                          od niego. To jest dla mnie bardzo trudne. Ale czy to jest iluzja, ze
                          kiedy on nie pije jest naprawde dobrym mezem i ojcem? Taki co czyta
                          bajki na dobranoc, wezmie na spacer, porozmawia...Nie chce pozbawiac
                          dzieci ojca.
    • keyshia Re: znowu 18.03.08, 16:56
      Nikolinaa doskonale Cię rozumiem,znam ten ogromny ból,że znów to
      zrobił,to ogromne rozczarowanie i smutek.Też wiele razy przez to
      przechodziłam,też myślałam,że juz wypłakałam wszystkie
      łzy,nienawidziłam Go za to,że znów to robi,że wychodzi pić pomimo
      tego,że cierpię,pomimo tego,że mamy małego dzidziusia.I tak znosiłam
      to ponad 2 lata.Mimo iż jestm bardzo młoda,czułam się staro,wypalona
      itd.Nic się nie zmianiało,on pił,stracił pracę i narobił długów.Nie
      wytrzymałam i odeszłam z dzieckiem,zaczełam myśleć o sobie,a przede
      wszystkim o maluszku.Wiedziałam,że pije do upadłego,dzień w dzień,że
      pożyczał pieniądze na wódkę,z domu zrobił melinę.Prosił,błagał i
      przepraszał,mówił,żebym została i pomogła mu wytrzeźwieć,że pójdzie
      się leczyć itd.Nie uleglam mu,sama siebie zaskakiwałam,że się nie
      dałam zmanipulowac po raz kolejny,byłam silna.Zaczełam żyć własnym
      życiem,nie interesowałam się nim,skoro wtedy wybrał wódkę.Cierpiałam
      bardzo,ale postanowiałam,że dopóki nie zacznie się leczyć,to koniec
      z Nami.I On tak pił i pił,narobił długów,stacił pracę i
      rodzinę.Poszedł się leczyć miesiąc temu,nie pije.Mówi,że jest
      zadowolony że nie pije,że niechce już pić,bo alkohol wszystko
      niszczy.Ja wiem,że potrafię już odejść,pzrynajmniej przez ten czas
      nie zamartwiałam się,że znow przyjdzie nawalony,że znów wyjdzie i
      mnie zostawi,to już mnie nie dotyczyło.Proszę Boga tylko o to,żebym
      nigdy już nie musiała przeżywać takiego ogromnego
      rozczarowania,które tak bolało.Mam nadzieję,że znajdziesz na tyle
      siły,że zaczniesz myśleć o sobie i dzieciach a nie o Nim.Pozdrawiam
      • nikolinaa Re: znowu 18.03.08, 23:26
        keyshia napisała:
        .Proszę Boga tylko o to,żebym
        > nigdy już nie musiała przeżywać takiego ogromnego
        > rozczarowania,które tak bolało.
        Wlasnie to jest to, co tak bardzo boli, rozczarowanie. Rozczarownie
        ze jednak sie razem nie zestarzejemy, Ze nie bedzie wspolnej
        przyszlosci...Bo ja jeszcze go nie zostawilam, ale widze ze on nie
        podejmuje zadnych krokow, zeby cos ze soba robic. Moj maz ma
        dluzsze przerwy w piciu i moze dlatego to wszystko tak dlugo trwa.
        Zatracilam juz w tym cala godnosc. Ale on nic nie rozumie. Choc
        zauwazyl ze cos sie zmienilo w moim postepowaniu. Pomalu ucze sie
        tym wszystkim nie przejmowac, zeby w koncu odzyskac wolnosc. Pomoglo
        mi w duzym stopniu to forum. Bo troche zmienilo sie moje myslenie.
        Nie przezywam tego juz tak strasznie jak kiedys, ze on sie napil.
        Staram sie cieszyc kazdym dniem.
        • magtomal Re: znowu 19.03.08, 06:56
          nikolinaa napisała:

          Rozczarownie
          > ze jednak sie razem nie zestarzejemy, Ze nie bedzie wspolnej
          > przyszlosci...

          Przyznaję: to rozczarowanie boli potwornie.

          Bo ja jeszcze go nie zostawilam, ale widze ze on nie
          > podejmuje zadnych krokow, zeby cos ze soba robic. Moj maz ma
          > dluzsze przerwy w piciu i moze dlatego to wszystko tak dlugo trwa.
          > Zatracilam juz w tym cala godnosc.

          Zatrważające, ile razy mówiłam/myślałam identycznie: że on nic nie robi, że ja
          już w tym wszystkim straciłam całą godność, a równocześnie żyłam nadzieją na
          kolejną "długą przerwę".

          >Ale on nic nie rozumie. Choc
          > zauwazyl ze cos sie zmienilo w moim postepowaniu.

          I to jest najważniejsze!. Jeśli sobie coś ułożysz, poprzestawiasz - Tobie będzie
          lepiej, łatwiej. I jak naprawdę skupisz się na sobie: do niego coś też zacznie
          docierać. To wielki paradoks: dopóki jesteśmy skupione na nich, prosimy,
          błagamy, płaczemy - nie mamy zupełnie na nich wpływu. Gdy sobie próby zmieniania
          ich odpuścimy , oni się zmieniają, chcą sami coś z sobą zrobić.
    • nikolinaa Re: znowu 18.08.08, 21:31
      Mam juz dosc dzis probowal mnie zgwalcic, moj maz...:( Jutro ide do
      adwokata. Czas to skonczyc.
      • aaugustw Re: znowu 18.08.08, 21:35
        nikolinaa napisała:
        > Mam juz dosc dzis probowal mnie zgwalcic, moj maz...:( Jutro ide
        do adwokata. Czas to skonczyc.
        _________________________________________________________.
        W tym nowym prawie niemieckim, biedny zuczek on bedzie...! :-(
        A... ;-))

        • nikolinaa Re: znowu 21.08.08, 19:46
          Odeszla mi milosc zupelnie. Az sie dziwie ze tak szybko. Dotad pobil
          mnie tylko raz kilka lat temu: Teraz przychodzi pijany do domu bije
          mnie i idzie sobie. I cigle przy tym mowi o milosci...Na szczescie
          tym razem nie uda mu sie mnie zmanipulowac. Szkoda ze musialam
          zarobic pare siniakow, przyjac pare ciosow zeby zmadrzec. Od teraz
          dostanie zakaz zblizania sie do domu i do mnie. Nie wiem tylko jak
          rozstrzygnal sie jego kontakty z dziecmi. Nie chce zeby bral je na
          spacery, bo wiem ze pije przy nich.
          Nie bedzie rocznej separacji jak to jest w Niemczech, od razu sprawa
          rozwodowa.
          W zmianie myslenia duzo dalo mi to forum za co jestem Wam wdzieczna:*
          • aaugustw Re: znowu 21.08.08, 21:02
            nikolinaa napisała:
            > W zmianie myslenia duzo dalo mi to forum za co jestem Wam
            wdzieczna:*
            ____________________________________________.
            Ciesze sie, ze nalezysz do tych osob, ktore potrafia stad
            wybrac dla siebie to, co im potrzebne... - Odrozniasz jedno od
            drugiego i co najwazniejsze wprowadzasz to w czyn...! - Gratuluje
            madrosci zyciowej i godnosci i zycze dalszej odwagi i konsekwencji!
            Pozdrawiam serdecznie:
            A... ;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka