existenz.for.you
16.04.08, 13:24
wczoraj przeczytałam cały wątek szackiego i nasuwa mi się jedno pytanie. Powolę sobie je wam zadac i bardzo proszę o szczere odpowiedzi. Czy osoba uzależniona ( konkretnie chodzi mi o narkomana czynnego ) może się zakochać ? Jest zdolny do uczuć wyższych ? czy uczucie do drugiej osoby może być motywacją do podjęcia leczenia ? Pytam, bo ten fragment dał mi dużo do myślenia. Cyt:
Studencki czwartek - pub wypelniony rytmem, dymem i zapachem dziewczecych ciał -
no bomba przy barze tlum ludzi w koncu dostaje swoj kieliszek z cwiartka
pomaranczy - jedyna karma na dzis, w powietrzy czuju zielone liscie pod
postacia zapachu wplecione w ubrania tanczacych ogarnia mnie nieprzenikniona
chec znalezienia kogos kto ma COŚ " jak myslisz ten moze COS miec?" nie wiem
wbijam wzrok w podloge zaczepiajac po drodze o nogi jakiejs laski - fajne ale
to nie daje tyle radosci co smuklosc i gladkosc szkalnej rurki. przeczesuje
okiem sale szukam tych co najdluzej nie zlaza z parkietu " ciekawe skad maja
tyle pałera...a moze" dlaczego szukam szklanych oczu piaszczystych powiek i
bialej mocy? chcialbys byc w koncu wsrod swoich co szacki? trzezwi ...ba! nawet
ci trzezwiejacy nie sa dla ciebie kompanami takimi jak zacpany ludek
zapobiegliwie trzymajacy dzialke na potem. za chwile wybije 2. noc znowu
zastala mnie przy monitorze czy ja nie moge jak normalny czlowiek polozyc sie
i wstac rano wyspany , wypoczety i pelny energii i checi by zaczac nowy dzien?
dlaczego to ja snuje sie jak ciec z fioletowymi sincami pod oczyma, trupiobiala
twarza straszac dzieci sasiadow? za bardzo sie szacki szarpiesz miotasz sie
wyluzuj chlopie -myslisz? tak ..- dobra przemysle to- warto- ok - ale jutro
dzis juz nie mam siły....
sam wsrod scian"