Dodaj do ulubionych

AA i moja porażka

10.10.08, 21:57
Kochani
chodzę na mityngi ale nadal piję
myślę, że mój problem polega na tym, że ja po prostu chcę nadal pić
to smutne
dopóki sama nie zechcę przestać, to nawet AA mi nie pomoże
źle mi z tym wszystkim, ale nie oczekuję od Was pomocy bo wiem, że to ja muszę
sama podjąć decyzję
chyba tylko chciałam przyznać się do swojej totalnej porażki i fałszu, który
wciąż rządzi moim życiem.
Pozdrawiam Was serdecznie
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: AA i moja porażka 10.10.08, 22:00
      nietoperek:

      chyba tylko chciałam przyznać się do swojej totalnej porażki i
      fałszu, który wciąż rządzi moim życiem.

      to nie jest "chyba tylko"
      To jest "bardzo dużo"
      • super.kolo12 Re: AA i moja porażka 16.10.11, 21:59
        a czy czytalas wielka ksiege i czy masz sponsora
    • tenjaras Re: AA i moja porażka 10.10.08, 22:23
      to naprawdę rzadkie zjawisko, by ktoś "zaskoczył" za pierwszym razem

      masz szansę dopóki żyjesz
    • 7zahir Też tak miałam..... 11.10.08, 08:23
      i zastanawiałam się co ze mną jest nie tak?
      Zrozumiałam w końcu, że jestem za słaba,
      więc podjęłam radykalniejsze kroki - terapia zamknięta
      pomogła mi wyrwać się z tego diabolicznego zaklętego kręgu.
    • aaugustw Re: AA i moja porażka 11.10.08, 11:07
      blekitny_nietoperz napisała:
      > Kochani chodzę na mityngi ale nadal piję myślę, że mój problem
      polega na tym, że ja po prostu chcę nadal pić to smutne
      > dopóki sama nie zechcę przestać, to nawet AA mi nie pomoże
      > źle mi z tym wszystkim, ale nie oczekuję od Was pomocy bo wiem, że
      to ja muszę sama podjąć decyzję chyba tylko chciałam przyznać się do
      swojej totalnej porażki i fałszu, który wciąż rządzi moim życiem.
      > Pozdrawiam Was serdecznie
      ___________________________________.
      Wspaniala analiza samej siebie... - Ty to wszystko wiesz...!
      Wiec skoro chcesz pic, to pij... - A kiedy juz przegrasz i sie
      poddasz i Ty staniesz sie (!?) szczesliwa...!
      A...
      Ps. Na wczorajszy nasz Mityng AA przyszly dwie (obce sobie) kobietki.
      Obydwie na cyku.
      Jedna z nich wychodzila do ubikacji i nie wytrzymala do konca
      Mityngu...! ;-))
    • jmj Re: AA i moja porażka 18.10.08, 19:08
      Witaj,
      1) jak szukasz zmian - to dla mnie sukces,
      2) czy myslalas nad tym, jakie Twe potrzeby zaspokaja picie? to nie chec
      przestania, lecz nieradzenie sobie zaspokajasz pijac.
      jak brzuszek potrzeb bedzie syty, to potrzeby (picia) zanikna.
      pozdrawiam,
      jmj
      • joluska.pl Re: AA i moja porażka 21.10.08, 11:09
        Po 15 latach trzezwosci - tzw. "wpadka".Wylądowałam na detox-e/po 7
        dniowym ciagu/.Te 15 lat to przepiękny okres - swiadome życie.Chcę
        do tego wrócić i wiem, że jak się bardzo chce to mozna.Nie można
        jednak zapominać kim sie jest-ALKOHOLIKIEM DO KONCA SWOICH DNI.Mnie
        pamięc zawiodła i skutek-tak naprawdę zupełnie niepotrzebny.
        Trzymam za Ciebie kciuki - jeśli bedziesz CHCIAŁA - TO CI SIE UDA -
        a wierz mi - NAPRAWDĘ WARTO!!!POWODZENIA.
        • tenjaras Re: AA i moja porażka 21.10.08, 12:44
          wprawdzie nigdy nie zapiłem i nie do końca mogę mieć rację, ale nie
          chciałbym wrócić do stylu życia sprzed mojego pijaństwa

          wydaje mi się do otwieraniem furtki do powrotu do picia
    • pakeha Re: AA i moja porażka 02.11.08, 23:48
      samo AA Ci nie pomoze, ja tak uwazam. Chodzilam na mitingi, terapie i wciaz
      pilam a wrecz powiem ze opowiesci innych jeszcze mnie bardziej nakrecaly. Doszlo
      do tego ze cala ta "edukacja" spowodowala chec picia wiecej, szybciej,
      przechodzenia z jednej fazy do drugiej az juz nie moglam przestac, pilam ciagami
      po 2 tygodnie. W tym czasie zalatwialam juz miejsce w szpitalu na zamknietej
      terapii ale wciaz nie bylam gotowa. Pewnego dnia kiedy mialam fizyczne uczucie
      wiszacej nademna smierci (czy nie wiem jak to nazwac) i totalnego bezsensu i
      bezsilnosci pojechalam do szpitala i powiedzialam "dajcie mi szybko termin bo
      sie zapije na smierc" ze lzami w oczach. I dali. 7 tygodni, ale sie przylozylam.
      Chcialam nie pic. To bylo w 2002 roku i do dzis jestem trzezwa. Poczatki byly
      ciezkie. Bardzo. Ale sie da.
      Jest potwornie ciezko dojsc do momentu "chce juz nie pic". Dlatego tyle osob
      umiera. Dla mnie nie ma powrotu i mam nadzieje ze nigdy o tym nie zapomne.
      Kazdy pijak by pic musi klamac, kombinowac, zyc w strachu. Jest Ci z tym zle?
      spraw by bylo na tyle zle bys juz dluzej tak zyc nie chciala.To moja teoria.
      Niby glupia ale w moim przypadku podzialala bardziej niz przypuszczalam. Kazdy
      ma swoje granice, jeden musi isc do wiezeinia, inny w szpitalu, trzeci stracic
      dziecko. Ale pamietaj tez ze mozesz roznie dobrze wyladowac w grobie. Tu nie ma
      litosci.
      Pozdrawiam
      aska
      • tenjaras Re: AA i moja porażka 03.11.08, 11:27
        generalizując, nic nie pomoże, jesli my sami sobie nie pomożemy

        co z tego, że wymyślono przejścia dla pieszych i czerwone światła,
        skoro tam giną ludzie? przecież wymyślono to by ich chronić, a
        jednak nie potrafią lub nie chcą pozwolić sobie na ochronę

        tak samo działa program zdrowienia z alkoholizmu AA, terapie
        zamknięte, czy otwarte - w jakiej ja brałem udział w 2002 roku

        pozwoliłem sobie pomóc i dlatego dziś nie piję
      • wielkie.nieba Re: AA i moja porażka 11.12.18, 21:19
        Dziękuję za ten wpis :)
    • sandra9666 Re: AA i moja porażka 20.10.09, 23:42
      Hey ja mam podobny problem, od 10 lat popijam sobie wieczorami i ciezko jest mi
      to rzucic jak przychodzi wieczor to mnie nosi nie wiem co mam robic chyba trzeba
      isc na leczenie z rana w pracy sie czuje jak trup ale to jest silniejsze odemnie
      tak jak Ty nie mam silnej woli zeby to rzucic to jest taka potrzeba jak potrzeba
      najedzenia sie i bez tego nie darady zyc....
      • 7zahir Sandra 21.10.09, 19:26
        Piłam dokladnie tak samo jak Ty
        i tak samo myslalam.

        Teraz wiem, ze to nieprawda.
        Zobacz tu:

        www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1296

        forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html

        Poczytaj też w wątku HALT.
        • sandra9666 Re: Sandra 22.10.09, 23:13
          Wiesz, od wczoraj nie pije zaczelam sie kontrolowac jednakze mnie nosi dzieki za
          rade buzka
          • aaugustw Re: Sandra 23.10.09, 16:02
            sandra9666 napisała:
            > Wiesz, od wczoraj nie pije zaczelam sie kontrolowac jednakze mnie
            nosi...
            _____________________________________.
            A jak sprawa ma sie dzisiaj... - Ponioslo...!?
            A...

            • sandra9666 Re: Sandra 29.10.09, 10:56
              Tak
              • aaugustw Re: Sandra 29.10.09, 11:09
                sandra9666 napisała:
                > Tak
                _____________________.
                Samej trudno dac sobie rade,
                ale w grupie jest latwiej..!
                Pozdrawiam..- Glowa do gory:
                A... ;-)
                • public_enemy7 Re: do agustawa 29.10.09, 22:02
                  napisz mi gdzie twoim zdaniem jest sila AA ,ktora
                  pomaga mi wysmienicie
                  to dziala
                  nie wiem jeszcze gdzie jest moc
                  mam nadzieje ze znajde odpowiedz nie rychlo
                  pozdrawiam
                  • aaugustw Re: do agustawa 30.10.09, 16:50
                    public_enemy7 napisał:
                    > napisz mi gdzie twoim zdaniem jest sila AA ,ktora pomaga mi
                    wysmienicie to dziala nie wiem jeszcze gdzie jest moc mam nadzieje
                    ze znajde odpowiedz nie rychlo
                    > pozdrawiam
                    ___________________________________________________.
                    Ta Sila unosi sie nad kazdym stolem mityngowym AA, wypelniajac
                    pomieszczenia, w ktorych spotykaja sie osoby uzaleznione,
                    ktore pracuja tam na danym Programie dzielac sie przy tym
                    swymi doswiadczeniami... - Opisac tej Sily nie potrafie,
                    gdyz Ona jest niewidoczna, ale zato odczuwam jej dzialanie
                    wokol mnie i we mnie jednoczesnie... - Podlegam Jej i
                    jestem Jej wydany... - Ona zawarta jest takze w tym naszym
                    prostym, duchowym Programie AA, ktory az prosi sie
                    o to by przerabiac go w zyciu codziennym - realnym.
                    Ta Sila jest w jednosci calej naszej Wspolnoty AA...!
                    Ja nie wiem jak to dziala, ale to dziala...!
                    Odpisuje szybciutko dopiero teraz, bo ostatnio nie
                    mialem duzo czasu na pisanie, a teraz musze takze juz
                    konczyc, bo zaraz wyjezdzam na Mityng AA...
                    Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku...!
                    A... ;-)
                    Ps. Opowiesc o AA nie jest opowiescia o sukcesie w potocznym
                    rozumieniu tego slowa. Jest opowiescia o przetwarzaniu cierpienia,
                    ktore dzieki Lasce Sily Wyzszej owocuje postepem duchowym. (Jak to
                    widzi Bill, 35)
                    • public_enemy7 Re: do agustawa 30.10.09, 20:25
                      dzieki ze odpowiedziales auguscie
                      ja osobiscie tez nie mam czasu na pisanie
                      a nie chce pisac zeby pisac
                      jak bede dluzszym stazem to postarm sie cos
                      zplodzic sensownego i glebszego
                      narazie trzezwieje
                      a mityngi sa moja sila
                      pozdzrawiam
                      ------------------------------
                      i do zobaczenia na szlaku

                      ^aa
          • 7zahir Re: Sandra 23.10.09, 20:38
            sandra9666 napisała:

            > Wiesz, od wczoraj nie pije zaczelam sie kontrolowac jednakze mnie nosi dzieki za rade buzka>

            Długo Cie będzie jeszcze nosiło.
            Najtrudniejsze są dni wolne.
            www.psychologia.net.pl/slownik.php?level=45

            Pamietaj o programie 24 godzin:

            Plan 24 godzin jest bardzo elastyczny.
            W każdej chwili możemy go rozpocząć od nowa.
            Obojętnie gdzie byśmy się znajdowali i o jakiej porze, możemy postanowić, że nie weźmiemy alkoholu do ust przez następne 24 godziny, czy nawet przez 8 lub 1 godzinę zgodnie z prawdą, że każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, a każde wyzdrowienie z alkoholizmu zaczyna się od pierwszej godziny abstynencji. Później przyjdzie czas na stawianie następnych kroków i na następne godziny trzeźwości.

            Założenia tego programu wynikają z doświadczeń grup AA, a co potwierdzają nasze własne przeżycia. Ileż to razy mówiliśmy "tym razem to już naprawdę ostatni kieliszek w życiu", "dzisiaj tylko jednego, a później już nic". Bardziej realistyczne i mające większe szanse powodzenia jest przyrzeczenie (postanowienie) - "nie wypiję właśnie dzisiaj"

            Program ten jest dla ludzi uzależnionych zarówno od alkoholu jak i od narkotyków i innych substancji chemicznych.

            PROGRAM NA 24 GODZINY

            + Właśnie dzisiaj chcę spróbować przeżyć ten dzień dobrze i nie od razu załatwić w nim problemy całego mojego życia. Spróbuję przeżyć go tak, jak nie miałbym jeszcze odwagi żyć przez resztę mojego życia.

            + Właśnie dzisiaj chcę być szczęśliwy. Zakładam, że prawdą jest "najczęściej ludzie są na tyle szczęśliwi na ile postanowią nimi być".

            + Właśnie dzisiaj chcę dostosować się do tego co jest, a nie próbować dostosowywać wszystko do moich własnych życzeń. Chcę sprostać mojemu losowi jakikolwiek on będzie.

            + Właśnie dzisiaj chcę ćwiczyć mój umysł. Chcę poznawać rzeczy godne poznawania. Chcę nauczyć się czegoś użytecznego. Chcę czytać coś wymagającego wysiłku, myślenia, skupienia.

            + Właśnie dzisiaj chcę ćwiczyć moją wolę na trzy sposoby:

            1. zrobię coś dobrego i nie wypomnę tego ani nie pochwalę się tym

            2. dokonam co najmniej dwu rzeczy, na które zwykle nie mam ochoty

            3. nie okażę nikomu, że moje uczucia zostały zranione

            + Właśnie dzisiaj chcę mieć plan postępowania; mogę nie trzymać się go ściśle, lecz spróbuję uchronić się od pochopności i niezdecydowania.

            + Właśnie dzisiaj znajdę spokojną chwilę dla siebie i spróbuję się odprężyć. Spojrzę wtedy na moje życie z lepszej perspektywy.

            + Właśnie dzisiaj chcę pozbyć się obaw i cieszyć się tym co piękne. Ufam, że dając z siebie dużo światu, dużo przez to zyskuje.

            + Właśnie dzisiaj chcę być zgodny z otoczeniem. Chcę dobrze wyglądać być odpowiednio ubrany, mówić spokojnym tonem, być uprzejmym, nie krytykować niczego, nie wyszukiwać "dziury w całym" i nie zmieniać nikogo z wyjątkiem samego siebie.
          • franciszek1961 Re: Sandra 25.02.10, 15:34
            Zapraszam na Nowe Forum niepijemy.pl jest ono jeszcze w
            trakcie budowy,ale samo forum jest już gotowe do dyskusji
            niepijemy.pl/forum/
            Można również się już rejestrować w panelu rejestracyjnym.
            niepijemy.pl/forum...b0cbc7401cd1933
            Reszta podstron będzie rozbudowywana w miarę Waszych potrzeb i
            oczekiwań.
            Informacja dodatkowa;
            Poszukuję osób chętnych do opieki i moderowania poszczególnych
            tematów jak "Alkoholizm: "Ala-anon" DDA" " Narkomania"
          • jac1219 Re: Sandra 25.09.11, 16:06
            ja po 12 latach zapiłem zgubiła mnie pewność siebie ponieważ chciałem
            pić kontrolowanie i nic z tego chodzę na mitingi i nic mi to nie daje
            teraz wiem że może mi tylko pomóc odział zamknięty do tej pory robiłem to dla kogoś
            dziś chcę to zrobić dla siebie wiem że czeka mnie dużo pracy w moje trzeżwienie
            ale wiem że nie chcę już więcej pić.
            Pozdrawiam!
        • rozprzestrzenienie tajemniczy wątek HALT 17.03.12, 21:13
          7zahir napisała:

          ...
          > Poczytaj też w wątku HALT.
          >

          Co to za tajemniczy wątek HALT, na ktory tak czesto sie tu powolujecie, ale nigdy nie dacjecie do niego zadnego linka?
          • 7zahir Re: tajemniczy wątek HALT 26.03.12, 22:48
            rozprzestrzenienie napisał:

            > 7zahir napisała:
            >
            > ...
            > > Poczytaj też w wątku HALT.
            > >
            >
            > Co to za tajemniczy wątek HALT, na ktory tak czesto sie tu powolujecie, ale nig
            > dy nie dacjecie do niego zadnego linka? >

            Tu:
            forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83726447,HALT_.html
      • matylda_111 Re: AA i moja porażka 05.01.10, 10:20
        Pierwszy raz trafiłam do AA siedem lat temu.Wiedziałam,że jestem alkoholiczką i
        chciałam nauczyć się żyć bez alkoholu.Spodobało mi się,czułam się cudownie,pełna
        euforii.Wierzyłam,że mi się uda.Później były dodatkowo terapie,jedną udało mi
        się nawet skończyć.Nie piłam 8 m-cy,1 rok,1,5 roku,ale czułam się coraz gorzej z
        samą sobą.Nie akceptuję siebie od dzieciństwa tak dalece,że przeżycie każdego
        dnia zwłaszcza na trzeźwo graniczy z cudem.Czy chcę przestać pić?Tak.Jednak jak
        radzić sobie z tym "bólem emocjonalnym",który rozwala mnie sukcesywnie nie
        wiem.Przeprowadzałam setki rozmów z trzeźwiejącymi
        alkoholikami,terapeutami,psychologami.Wszyscy byli ogromnie zaskoczeni,że można
        w tak destrukcyjny sposób o sobie myśleć,ale ja tak mam i chyba już tak
        zostanie,a co za tym idzie moje szanse na trzeźwe,lepsze życie są po prostu
        nierealne.Powodzenia dla tych co "na szlaku"i tym co przed nim.
        • aaugustw Re: AA i moja porażka 20.01.10, 18:30
          matylda_111 napisała:
          > ... Przeprowadzałam setki rozmów z trzeźwiejącymi
          > alkoholikami,terapeutami,psychologami.Wszyscy byli ogromnie
          zaskoczeni,że można w tak destrukcyjny sposób o sobie myśleć,ale ja
          tak mam i chyba już tak zostanie,a co za tym idzie moje szanse na
          trzeźwe,lepsze życie są po prostu nierealne...
          ______________________________________________.
          Matylda_111, czy to nastawienie (zaprogramowanie
          siebie) nie jest przypadkiem fajnym alibi do dalszego
          picia alkoholu...!?
          A...
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: AA i moja porażka 21.10.09, 01:56
      Witaj w klubie.
      Ja przeszedlem przez terapie, nie pilem ponad rok. Potem wrocilem do picia,
      przez wlasciwie rok to bylo picie kontrolowane, potem przez kolejne pol roku
      picie nie kontrolowane, wiec mimo, ze psy wieszalem na terapii i AA,
      postanowilem "tam" wrocic". Zaczalem chodzic znowu na mityngi. I co?
      Pamietam, ze po jednym z pierwszych mityngow wracajac po drodze do domu kupilem
      piwo i wypilem, nie ze jedno -w sensie kilka.
      Kiedy bylem po terapii strasznie balem sie zapicia i paradoksalnie dlatego w
      pewnym stopniu zapilem. To tak, ze balem sie a raczej wiedzialem, ze nie
      wytrzymam w abstynencji do konca zycia, wiec balem sie " tego momentu", no i
      zachcialem go przyblizyc. Tym bardziej, ze slyszalem, ze traci sie komfort picia
      itp.
      Niestety, komfort picia powrocil. Wkrotce potem zaczalem pic bez zadnych
      wyrzutow, bez zadnej " traty komfortu". Moze co sie zmienilo to to, ze po
      terapii "uwierzylem", ze jestem alkoholikiem, wiec przestalem sie biczowac za
      tzw lejca. Po prostu uznalem, ze ja jako alko tak mam, ze jak wypije dwa piwa
      to chce nastepnych pieciu i tyle.
      Cale zycie "walczylem" z lejcem i przestalem.

      Dziwnie komfort picia jednak powrocil. To byla dla mnie super wiadomosc zreszta-
      bo myslalem, ze nie powroci.

      Teraz od wielu miesiecy kolysze sie, to znaczy wiem, ze nie powinienem pic, bo
      nie pije jak normalny czlowiek- nie zadowalam sie dwoma czy trzema drinkami
      tylko musze wypic osiem- no i po prostu problem jest jakby z glowy.

      Generalnie kontroluje picie, to znaczy wiem ile mi ono zabiera, ale wychodze na
      prosta, hamuje kiedy trzeba- i powiem szczerze nawet lepiej teraz hamuje niz rok
      temu, kiedy potrafilem przyjsc do pracy na calkowitym zejsciu, teraz wiem, ze
      bede sie zle czul, wiec hamuje- ale dlatego, ze musze, a nie ze chce.

      Wiem, ze jestem alkoholikiem na 100%, nie musze wypelniac testow, wiem z reakcji
      swojego organizmu, ale nic z tego sobie nie robie. Tzn robie w pewnym sensie, bo
      gdy odkrylem, ze przesadzam to zaczalem sie jakos kontrolowac, nie pic kiedy nie
      powinienem itp, ale kiedy wypije to czuje sie duzo lepiej, wiec to jest wg mnie
      alkoholizm.
      Alokoholizm to jest nie tylko wtedy, gdy sie lezy bez domu w rowie, alkoholizm
      to jest tez wtedy, gdy kiedy mam wieczor wolny to mnie ciagnie by wypic- i wiem
      ze jestem alkoholikiem.






      • aaugustw Re: AA i moja porażka 21.10.09, 09:20
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > Alokoholizm to jest nie tylko wtedy, gdy sie lezy bez domu w
        rowie, alkoholizm to jest tez wtedy, gdy kiedy mam wieczor wolny to
        mnie ciagnie by wypic- i wiem ze jestem alkoholikiem.
        ____________________________________________________.
        Jako trzezwy alkoholik dodam tylko, ze takie historie,
        jaka przedstawil nam tu beka one wszystkie maja swoj c.d. -
        one nie koncza sie wieczorkiem przed telewizorkiem z
        lampeczka wina w reku, lecz bez zmiany swych wad charakteru, swojej
        osobowosci przewaznie maja one swoje zakonczenie w rowie
        (z "odczlowieczeniem" sie - inclusiv).
        A...
        Ps. Zeby nikogo nie straszyc, celowo nie pisalem o smierci, ktora w
        tej chorobie zazwyczaj jest szybsza od wyladowania w rowie...!.
        (co za roznica, jedno i drugie konczy sie w dole...!) ;-)
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: AA i moja porażka 21.10.09, 09:35
          aaugustw napisał:

          > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > > Alokoholizm to jest nie tylko wtedy, gdy sie lezy bez domu w
          > rowie, alkoholizm to jest tez wtedy, gdy kiedy mam wieczor wolny to
          > mnie ciagnie by wypic- i wiem ze jestem alkoholikiem.
          > ____________________________________________________.
          > Jako trzezwy alkoholik dodam tylko, ze takie historie,
          > jaka przedstawil nam tu beka one wszystkie maja swoj c.d. -
          > one nie koncza sie wieczorkiem przed telewizorkiem z
          > lampeczka wina w reku, lecz bez zmiany swych wad charakteru, swojej
          > osobowosci przewaznie maja one swoje zakonczenie w rowie
          > (z "odczlowieczeniem" sie - inclusiv).
          > A...
          > Ps. Zeby nikogo nie straszyc, celowo nie pisalem o smierci, ktora w
          > tej chorobie zazwyczaj jest szybsza od wyladowania w rowie...!.
          > (co za roznica, jedno i drugie konczy sie w dole...!) ;-)


          -widzisz Auguscie, pierwszy raz sie chyba zgadzamy:) patrz moj kolejny mail, a
          dokladnie jego koniec:)
          • aaugustw Re: AA i moja porażka 21.10.09, 13:46
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

            > aaugustw napisał:
            > > (co za roznica, jedno i drugie konczy sie w dole...!) ;-)
            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            > -widzisz Auguscie, pierwszy raz sie chyba zgadzamy:) patrz moj
            kolejny mail, a dokladnie jego koniec:)
            ______________________________________.
            Tak, pod warunkiem ze wiesz, ze po osiagnieciu tych dwoch dolow nie
            trzeba wiecej juz pic...!!
            A... ;-)
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: AA i moja porażka 21.10.09, 09:34

        Nie dodalem jeszcze...
        Wlasciwie to wtedy, gdy jakis czas temu poszedlem kilka razy poszedlem na mityng
        AA i dalej pilem moglem pwiedziec, ze AA mi nie pomoglo, moglbym dalej nawet
        generalizowac- ze to nie dziala. Jednakze widzialem tam ludzi, ktorzy
        twierdzili, ze im AA pomaga. Widac wiec, ze pomaga nie wszystkim albo- ze trzeba
        przestac pic w jakis inny sposob, a AA po prostu jest dodatkowa podpora.
        Niektore przypadki wygladaja na "cuda"- sa ludzie, ktorzy mowia- probowalem
        wszystkiego, dziesiec detoksow, wiezienie, dwadziescia esperali, bezdomnosc- i
        dalej pili, dopiero gdy przyszli do AA to prestali. Ja mialem zero detoksow i
        wszywek a za to od razu polecialem do AA- i mi nie pomoglo. Mozna to rozumiec-
        znowu- dwuznacznie. Albo, ze jestem w zbyt dobrej sytuacji- bo AA dziala tylko u
        takich, co "sa gotowi", czytaj po odpowiednich przezyciach- albo ze ja jestem
        tak skrajnym alkoholikiem, ze nawet ci po 10 detoksach tak naprawde sa mniej
        uzaleznieni niz ja, bo w koncu oni przestali a ja nie- choc mowiac nie
        podkreslam, ze od pol roku albo troche wiecej hamuje- nie moge powiedziec, ze
        przestalem, bo kiedy tak mowie to po kilku tygodniach znowu pije, wiec wole
        mowic, ze ograniczam, chociaz moim celem jest abstynencja.
        Abstynencja jest wg mnie fajna rzecza, jesli tak to mozna ujac- to znaczy, jest
        korzysta pod kazdym wzgledem.
        I tu dochodzi kolejna rzecz w AA- ta bezwzgledna abstynencja. ZLamanie jej nawet
        minimalne to w AA calkowita porazka, jesli sie ja lamie to w AA mozna sie niezle
        zdolowac. Chociaz niby ludzie w AA mowia " keep coming back" czyli "nie poddawaj
        sie", chociaz niby rozumieja, bo sami przeszli- to nie tak do konca. Ktos tu sie
        kiedys zalil ostatnio na cos podobnego zreszta- cos czytalem.

        REasumujac moja koncepcja jest taka- pomijajac przypadki "genetyczne" w
        alkoholizm wpadaja czesto ludzie, ktorzy z jakichs powodow maja niedobor pewnch
        substancji w mozgu- niewazne jak to sie nazywa, objawia sie to wiekszym
        niepokojem i mniejsza umiejetnoscia relaksu. Alkohol uzupelnia te braki, ale do
        czasu i za duza cene. Gdy przestaje sie pic, wychodzi to na wierzch i wtedy
        trzeba znalezc droge, by to naprawic.

        Jak pisalem, mialem jakis rok temu kilka miesiecy zatracenia, picia bez umiaru i
        bez liczenia sie z tym, co i dlaczego. W pewnyn momencie zauwazylem, ze to za
        duzo wiec wyhamowalem i zaczalem "nie pic", mowie w cudzyslowie, bo czasem sa
        wpadki wiec nie moge powiedziec, ze nie pije. WIem jednak, ze gdy nie pije to
        wychodzi na wierzch to, dlaczego pijce gdy pije. Picie to taki jakby kokon,
        gdzie sie mozna schowac przed samym soba.

        Niestety, kiedys trzeba sie ze soba samym zmierzyc. Przedzej czy pozniej zostaje
        tylko jeden wybor- albo zapic sie, albo i tak te wojne ze samym soba stoczyc.
        Moze stad czasem te desperackie picie do upadlego u niektorych ludzi- widzac, ze
        ten moment nadchodzi, chca go jeszcze odwlec, a ze jest blisko to i trzeba sie
        napracowac, zeby nie nadszedl.



        • aaugustw Re: AA i moja porażka 21.10.09, 13:30
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > Wlasciwie to wtedy, gdy jakis czas temu poszedlem kilka razy na
          mityng AA i dalej pilem moglem pwiedziec, ze AA mi nie pomoglo,
          moglbym dalej nawet generalizowac- ze to nie dziala. Jednakze
          widzialem tam ludzi, ktorzy twierdzili, ze im AA pomaga...
          - - - - - - - - - - - - - - - -
          Ja takze bylem pare razy w garazu, i q-rde nie stalem sie
          machanikiem samochodowym...!
          A...
          • lindabel Do beki 22.10.09, 09:52
            > Ja takze bylem pare razy w garazu, i q-rde nie stalem sie
            > machanikiem samochodowym...!

            Dobre :)

            Może po prostu nie osiągnłeś swego dna? Alkohol daje zludzenie
            szczęścia, bez myślenia o konsekwencjach.
            Wszywki, anticol itp. to tylko lejce, a alkoholik i tak liczy dni, w
            których będzie mógł się napić. Tak więc umysł zostaje pijany, nawet
            jak się nie pije. Natomiast kilka "gościnnych wizyt" AA chyba jednak
            trochę ci dało, bo uswiadomiłeś sobie, że jednak jesteś alkoholikiem
            i próbujesz jakoś funkcjonować. I życzę Ci byś osiągnął swoje dno,
            od którego będziesz mógł się odbić.
        • tenjaras Re: AA i moja porażka 24.10.09, 18:31
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

          >
          > moja koncepcja jest taka

          Już tam, coś tam, przemyślałeś. Słynne "pranie mózgu" jakiemu zostałeś poddany
          zaczyna działać. To dobry znak. Jeszcze tylko paręnaście detoksów, kilka
          terapii, esperale, anticole i jeśli tylko uda Ci się to przeżyć ten cyrk jaki
          robisz sobie z siebie, będziesz miał swoją kolejną szansę. Chyba, że już miałeś
          i właśnie dokonujesz żywota, bo jak zauważyłeś, alkoholicy choć często zdychają,
          mogą śmierci się nie doczekać tak szybko jakby sobie życzyli ;-)
      • sandra9666 Re: AA i moja porażka 21.10.09, 22:37
        Beka, ja mam podobnie, przychodzi wieczor i juz zaczyna mnie nosicBeka, po pracy
        jak wracam jest wieczor i poprostu nie widze potrzeby pojscia spac zeby nie
        wypic z 3, 4 piw, boje sie tez faktu pozostania w trzezwosci, tej szarej
        wieczornej nudy w trzezwosci...
        • tenjaras Re: AA i moja porażka 24.10.09, 18:23
          Czekanie aż nadejdzie ten cholerny wieczór, kiedy wypija się te trzy, cztery
          piwa by poczuć się "lepiej", każdego dnia, wczoraj, dziś jutro, pojutrze i
          każdego następnego nie jest nudne!

          Dla kogo to odkrycie? Czemu służy?
      • miri.am57 Re: AA i moja porażka 03.10.15, 10:40
        Witaj ! Bylam na terapii 3 razy . Pierwszy sukces byl najdluzszy. Trwal 8 lat. Potem 2 lata a na koniec 8 miesiecy . Przyszlo lato z upalami i bylo po wszystkim. Wczoraj zadzwonilam do swojej terapeutki i zgodzila sie mnie przyjac na nowo. Podobnie jak ty nie umem rozstac sie z alkoholem na zawsze . Pije "kontrolowanie " przez jakis czas , a potem kontrola znika . Nie mniej jednak nie pije dluzej niz 3 dni . BOje sie tak naprawde bolu kacowego ! Kiedy dochodze do siebie mysle: jak moglam sobie znowu to zrobic. Przeciez tak dobrze jest zyc bez bolu , bez glodu itp. To dlaczego to cholerstwo wraca ? Nie bede tego analizowac ! Pytanie bylo retorczne. Zwykle zaczyna sie od Radlerka a konczy na Krupniku . Jesli masz zyczenie , odpisz! Mze bedziemy dla siebie zacheta do trzezwosci ! Pozdrawiam. Miriam .
        • europa2772 Re: AA i moja porażka 03.10.15, 13:32
          W tej chorobie nie ma sukcesów i porazek ( jedno i drugie to iluzja) , przestan się siłować z alkoholem ,a moze Ty kon to kup sobie siodło !
        • 7zahir To " cholerstwo wraca"....bo tego chcesz.... 03.10.15, 14:08
          .... bo tak naprawdę nie chcesz przestać pić.

          Byłaś na terapii więc Wiesz, że to od Ciebie zależy
          czy nauczysz się żyć bez potrzeby znieczulania.

          Każde zapicie jest lekcją.
          Zapytaj samej siebie gdzie popełniłaś błąd.

          Może nie przestrzegałaś tych zaleceń:
          grupawdrodze.blogspot.com/2010/06/zasady-dla-trzezwiejacych-alkoholikow.html
        • wolfbreslau Re: AA i moja porażka 04.10.15, 10:37
          miri.am57 napisał(a):

          > Witaj ! Bylam na terapii 3 razy . Pierwszy sukces byl najdluzszy. Trwal 8 lat.
          > Potem 2 lata a na koniec 8 miesiecy . Przyszlo lato z upalami i bylo po wszyst
          > kim. Wczoraj zadzwonilam do swojej terapeutki i zgodzila sie mnie przyjac na no
          > wo. Podobnie jak ty nie umem rozstac sie z alkoholem na zawsze . Pije "kontrolo
          > wanie " przez jakis czas , a potem kontrola znika . Nie mniej jednak nie pije d
          > luzej niz 3 dni . BOje sie tak naprawde bolu kacowego ! Kiedy dochodze do siebi
          > e mysle: jak moglam sobie znowu to zrobic. Przeciez tak dobrze jest zyc bez bol
          > u , bez glodu itp. To dlaczego to cholerstwo wraca ? Nie bede tego analizowac
          > ! Pytanie bylo retorczne. Zwykle zaczyna sie od Radlerka a konczy na Krupniku
          > . Jesli masz zyczenie , odpisz! Mze bedziemy dla siebie zacheta do trzezwosci
          > ! Pozdrawiam. Miriam .

          tak niestety wyglada zycie wiekszosci z nas uzaleznionych po, w trakcie itd etc terapii , mityngow itp
          • aaugustw Niedorobieni... 08.10.15, 14:30
            miri.am57 napisał(a):
            Witaj ! Bylam na terapii 3 razy . Pierwszy sukces byl najdluzszy. Trwal 8 lat.
            Potem 2 lata a na koniec 8 miesiecy . Przyszlo lato z upalami i bylo po
            wszystkim. Wczoraj zadzwonilam do swojej terapeutki i zgodzila sie mnie przyjac
            > na nowo. Podobnie jak ty nie umem rozstac sie z alkoholem na zawsze . Pije "ko
            > ntrolwanie " przez jakis czas , a potem kontrola znika ...
            - - - - - - - - - - - - - -
            wolfik dopisal:
            > tak niestety wyglada zycie wiekszosci z nas uzaleznionych po, w trakcie itd etc
            > terapii , mityngow itp
            _______________________________________________________________________.
            Moja sugestia: Pojsc jeszcze pare razy na terapie, stac sie potem przeterapeutyzowanym
            i wreszcie znikna calkiem te cholerne przerwy w piciu i to "kontrolowane picie", jak na
            prawdziwego chorego Alkoholika przystalo...!
            A...
            • europa2772 Re: Niedorobieni... 08.10.15, 15:46
              Tak się dzieje jesli krecisz sie w kółko z alkoholikami - a to nie tak!
    • daleh Re: AA i moja porażka 22.10.09, 08:49
      blekitny_nietoperz napisała:

      > Kochani
      > chodzę na mityngi ale nadal piję
      > myślę, że mój problem polega na tym, że ja po prostu chcę nadal pić
      > to smutne
      > dopóki sama nie zechcę przestać, to nawet AA mi nie pomoże
      > źle mi z tym wszystkim, ale nie oczekuję od Was pomocy bo wiem, że to ja muszę
      > sama podjąć decyzję
      > chyba tylko chciałam przyznać się do swojej totalnej porażki i fałszu, który
      > wciąż rządzi moim życiem.
      > Pozdrawiam Was serdecznie
      ---------------
      Tez to przerabiałem i na dziś widzę to tak...
      Ja tak na prawdę nie chodziłem na mityng,
      aby przestać pic, a nauczyć się pic kontrolowanie
      oraz znaleźć w wypowiedziach innych,
      ze to co ze sobą robię to norma u alko
      i nie ma się czym przejmować...
      Dopiero terapia uświadomiła mi na czym
      polega mój problem i nauczyłem się
      jak sobie z nim radzić...
      Wtedy dopiero odnalazłem się na mityngu...
      A bez mityngow, to jestem pewien,
      ze nie udało by mi sie trwale zaprzestać picia...
      • sandra9666 Re: AA i moja porażka 11.11.09, 23:14
        Hey, daleh :) jak chcesz ze mna popisac to mi podaj gg mam podobny problem, jak
        chcesz mozemy zawsze pogadac na ten temat...
        • sandra9666 Re: AA i moja porażka 11.11.09, 23:17
          jak cos to mozesz podac maila jesli nie chcesz dac gg tu pozdrawiam i zycze
          optymizmu chociaz ciezko go znalezc w naszej sytuacji...
    • rushmoore no cóż.... 29.11.09, 17:30
      chodzenie na AA i picie - też to przerabiałem.
    • ko-fankabeauty Re: AA i moja porażka 02.12.09, 11:54
      blekitny_nietoperz napisała:

      > Kochani
      > chodzę na mityngi ale nadal piję
      > myślę, że mój problem polega na tym, że ja po prostu chcę nadal pić
      > to smutne
      > dopóki sama nie zechcę przestać, to nawet AA mi nie pomoże
      > źle mi z tym wszystkim, ale nie oczekuję od Was pomocy bo wiem, że
      to ja muszę
      > sama podjąć decyzję
      > chyba tylko chciałam przyznać się do swojej totalnej porażki i
      fałszu, który
      > wciąż rządzi moim życiem.
      > Pozdrawiam Was serdecznie


      MODL SIE!

      Modl sie goraco do Boga. On ci pomoze.
      Wiem co pisze. Wyszlam z wielkiego uzaleznienia. Bez AA bez niczego.
      Poprostu ktoregos dnia odstawilam i tak jest do dzis. 22 LATA.
      Modl sie kochana.
      • ko-fankabeauty Re: AA i moja porażka 02.12.09, 11:55
        Chcialam dodac, ze 22 lata to nie moj wiek tylko okres
        abstynencji. :)))
        • aaugustw Re: AA i moja porażka 02.01.10, 18:03
          ko-fankabeauty napisała:
          > Chcialam dodac, ze 22 lata to nie moj wiek tylko okres
          > abstynencji. :)))
          _____________________________________________________.
          Czyli: w Twoim drugim zyciu (tym w abstynencji) masz 22 lata...!
          A... ;-)
          • ko-fankabeauty Re: AA i moja porażka 20.02.10, 05:08
            aaugustw napisał:

            > ko-fankabeauty napisała:
            > > Chcialam dodac, ze 22 lata to nie moj wiek tylko okres
            > > abstynencji. :)))
            > _____________________________________________________.
            > Czyli: w Twoim drugim zyciu (tym w abstynencji) masz 22 lata...!
            > A... ;-)


            Oj, tak,tak :DDDDD
    • jura_jm Re: AA i moja porażka 02.01.10, 08:20
      tiaa, bo trzebaa być na dnie !!!! ja byłem. tak naprawdę. nie chodziłem
      na terapie, nie zaszywałem się. od prawie 6 mieś.uczęszczam na mitingi
      - na początku często na siłę. teraz z chęci i .. obowiązku. ponadto
      zaczynam "czuć" siłę wyższą "boga" jakkolwiek go pojmuję, nie na siłę,
      tak normalnie. mnie aa pomaga, chodzę dalej, nie piję. trzeba zmieniać
      siebie - to najważniejsze - pozdrawiam i życzę wyjścia z tej pieprzonej
      choroby
      • aaugustw Re: AA i moja porażka 02.01.10, 10:02
        jura_jm napisał:
        > tiaa, bo trzebaa być na dnie !!!! ja byłem. tak naprawdę. nie
        chodziłem na terapie, nie zaszywałem się. od prawie 6
        mieś.uczęszczam na mitingi - na początku często na siłę. teraz z
        chęci i .. obowiązku. ponadto zaczynam "czuć" siłę wyższą "boga"
        jakkolwiek go pojmuję, nie na siłę, tak normalnie. mnie aa pomaga,
        chodzę dalej, nie piję. trzeba zmieniać siebie - to najważniejsze -
        pozdrawiam i życzę wyjścia z tej pieprzonej choroby
        _____________________________________________________.
        Podobnie bylo i ze mna: DNO, Mityngi AA, najpierw na sile,
        potem z checia, dzisiaj nawet gdyby mnie wyleczono do stanu
        picia kontrolowanego, powiedzialbym: Nie, dziekuje...!
        Chce zyc bez alkoholu i dalej rozwijac sie duchowo, zgodnie
        ze wskazowkami Programu AA wsrod innych alkoholikow z AA...! ;-)
        A...
        • ko-fankabeauty Re: AA i moja porażka 20.02.10, 05:19
          aaugustw napisał:

          > jura_jm napisał:
          > > tiaa, bo trzebaa być na dnie !!!! ja byłem. tak naprawdę. nie
          > chodziłem na terapie, nie zaszywałem się. od prawie 6
          > mieś.uczęszczam na mitingi - na początku często na siłę. teraz z
          > chęci i .. obowiązku. ponadto zaczynam "czuć" siłę wyższą "boga"
          > jakkolwiek go pojmuję, nie na siłę, tak normalnie. mnie aa pomaga,
          > chodzę dalej, nie piję. trzeba zmieniać siebie - to najważniejsze -

          > pozdrawiam i życzę wyjścia z tej pieprzonej choroby
          > _____________________________________________________.
          > Podobnie bylo i ze mna: DNO, Mityngi AA, najpierw na sile,
          > potem z checia, dzisiaj nawet gdyby mnie wyleczono do stanu
          > picia kontrolowanego, powiedzialbym: Nie, dziekuje...!
          > Chce zyc bez alkoholu i dalej rozwijac sie duchowo, zgodnie
          > ze wskazowkami Programu AA wsrod innych alkoholikow z AA...! ;-)
          > A...


          Nie ma czegos takiego jak picie kontrolowane.
          Alkoholik ma na cale zycie alkohol z glowy. Chocbys po 20 latach
          wypil kieliszek wodki, ruszasz do gazu jak za dawnych lat
      • ko-fankabeauty Re: AA i moja porażka 20.02.10, 05:14
        jura_jm napisał:

        > tiaa, bo trzebaa być na dnie !!!! ja byłem. tak naprawdę. nie
        chodziłem
        > na terapie, nie zaszywałem się. od prawie 6 mieś.uczęszczam na
        mitingi
        > - na początku często na siłę. teraz z chęci i .. obowiązku.
        ponadto
        > zaczynam "czuć" siłę wyższą "boga" jakkolwiek go pojmuję, nie na
        siłę,
        > tak normalnie. mnie aa pomaga, chodzę dalej, nie piję. trzeba
        zmieniać
        > siebie - to najważniejsze - pozdrawiam i życzę wyjścia z tej
        pieprzonej
        > choroby



        Super! Zawsze pros Boga o sile i te sile dostaniesz.
        Bog ci dal wolna wole i dlatego jesli nie prosisz o pomoc to Bog
        sie "nie wtraca" w twoje zycie. Robisz co chcesz. Jednak jesli
        prosisz Bog cie nie zawiedzie i tak jak piszesz te pomoc sie czuje.
    • aaugustw Re: AA i moja porażka 02.01.10, 18:10
      blekitny_nietoperz napisała:
      > Kochani
      > chodzę na mityngi ale nadal piję myślę, że mój problem polega na
      tym, że ja po prostu chcę nadal pić to smutne
      > dopóki sama nie zechcę przestać, to nawet AA mi nie pomoże...
      ___________________________________________________________.
      Tak... - To prawda, ale ja mysle, ze Ty chcesz przestac pic
      tylko nie mozesz przestac, dlatego nawet AA nie może Ci pomoc...!
      Trzymam kciuki za Ciebie w tym Nowym Roku, aby Sila Wyzsza
      obdarowala Cie zdrowa (trzezwa) swiadomoscia...!
      Jedyne co mozesz zrobic za te SW, to dalej chodzic na Mityngi AA...
      Pozdrawiam: A... ;-)
      • darekwolf Re: AA i moja porażka 02.01.10, 18:16
        wszystko w reku sily wyższej
        rola alkoholika ogranicza sie tylko do picia , póki może i ile
        może.a jak juz nie może , znaczy siła wyższa ukazała swoja
        moc.
        niektórym posmiertnie, lub pozazmysłowo
        obie sytuacje sa ok.
        pozdrawiam.i zycze zdrowia w 2010 roku.
        • aaugustw Re: AA i moja porażka 02.01.10, 18:46
          darekwolf napisał:
          > ... zycze zdrowia w 2010 roku.
          ____________________.
          Zdrowia duchowego...!
          A...
          • darekwolf Re: AA i moja porażka 02.01.10, 18:52
            kazdego zdrowia Auguscie.........kazdego i każdemu
            pa
            • aaugustw Re: AA i moja porażka 02.01.10, 18:58
              darekwolf napisał:
              > kazdego zdrowia Auguscie.........kazdego i każdemu
              _______________________________________.
              Kto zdrowy duchowo, ten takze i fizycznie zdrowy bedzie...!
              A...
    • aaugustw Re: AA i moja porażka 03.01.10, 18:46
      darekwolf napisał:
      > ......w dodatku coś Ci powiem Guciek.
      > na przestrzeni kilku lat spotkałem zadziwiająco sporo osób
      > ewidentnie chorych przewlekle, kalekich i rzeczywiście miały w
      > sobie takiego ducha.jakiego tylko zyczyć mozna tym wszystkim
      > skamlącym o wsparcie alkoholikom, i innym naciagaczom, co to
      > maja dwie ręce i nogi.......ale robic im sie nie chce i
      > choroba alkoholowa jest dla nich doskonała wymówką dla ich
      > lenistwa i bylejakości,a ducha mają "tycityci-malutkiego".
      > cały ten ich duch mieści sie na mityngu......potem jakos ulata
      > w pisdu
      ______________________________________________.
      I co ci daje takie zajmowanie sie innymi...!?
      Zajmij sie soba i swoim rozwojem duchowym... -
      Zawsze znajda sie lepsi i gorsi od ciebie, jak
      mowi Dyzyderata...!
      A...
      • aaugustw Re: AA i moja porażka 03.01.10, 19:05
        aaugustw napisał:
        jest: Dyzyderata...!
        winno byc: Dezyderata
        > A...
      • darekwolf Re: AA i moja porażka 04.01.10, 11:24
        aaugustw napisał:

        > darekwolf napisał:
        > > ......w dodatku coś Ci powiem Guciek.
        > > na przestrzeni kilku lat spotkałem zadziwiająco sporo osób
        > > ewidentnie chorych przewlekle, kalekich i rzeczywiście miały w
        > > sobie takiego ducha.jakiego tylko zyczyć mozna tym wszystkim
        > > skamlącym o wsparcie alkoholikom, i innym naciagaczom, co to
        > > maja dwie ręce i nogi.......ale robic im sie nie chce i
        > > choroba alkoholowa jest dla nich doskonała wymówką dla ich
        > > lenistwa i bylejakości,a ducha mają "tycityci-malutkiego".
        > > cały ten ich duch mieści sie na mityngu......potem jakos ulata
        > > w pisdu
        > ______________________________________________.
        > I co ci daje takie zajmowanie sie innymi...!?
        > Zajmij sie soba i swoim rozwojem duchowym... -
        > Zawsze znajda sie lepsi i gorsi od ciebie, jak
        > mowi Dyzyderata...!
        > A...


        lepsi o gorsi?.byc może. ale to nie lezy w kręgu moich
        zainteresowań.
        natomiast powiem, że wiele mi dało, gdy spojrzałem z bliska,
        jak osoby bardzo chore potrafią dzielić się z innymi tym co
        maja wewntarz siebie. taka jakś siłe miały.....trudno ja
        pokreslić. i spokój wewnetrzny.
        najpierw ich podziwiałem, a potem jakoś mi sie udzieliła cześc
        ich spojrzenia na zycie. zycie jest krótkie, tylko jeden raz i
        mozna je realizowac kazdego dnia, tak, by było pełne.
        oraz odrobina zasłuzonego lenistwa.bo bez tego ani rusz.
        • aaugustw Re: AA i moja porażka 04.01.10, 11:41
          darekwolf napisał:
          > lepsi o gorsi?.byc może. ale to nie lezy w kręgu moich
          > zainteresowań...
          _________________________________________________.
          Zmieniles temat, a mnie chodzilo o twoje porownywanie sie
          z innymi co jest czescia pijanego myslenia....!
          A...
          • darekwolf Re: AA i moja porażka 04.01.10, 12:26
            Auguscie.caly czas poruszasz sie w schematach i domyslach.
            ja nigdzie nie porównywalem sie do innych. opisalem tylko
            pewne istniejace sytuacja, istniejace zachowania osob, ktore
            poznalem.
            i tyle.
            gdybym sie porównywal napisalbym wprost:
            -jestm gorszy
            -jestem lepszy
            a to jak sie okazuje, jest Twoja domena i Twoje skojarzenia
            rodem z Dezyderaty.
            dla mnie osobiscie Dezyderata jest takim sobie wierszykiem. w
            dodatku nie jest to text w zaden sposób swiazany z AA..mnie
            osobiscie, Dezyderata kojarzyc się bedzie zawsze z Piwnicapod
            Baranami. tam jej miejsce i tam ma ona sens.
            • aaugustw Re: AA i moja porażka 04.01.10, 15:25
              darekwolf napisał:
              > ...dla mnie osobiscie Dezyderata jest takim sobie wierszykiem. w
              > dodatku nie jest to text w zaden sposób swiazany z AA..
              _________________________________________________.
              Tu takze sie mylisz... - Racje masz jedynie w slowach, ze ona
              (Dezyderata) nie jest literatura AA, ale jest w tej Wspolnocie
              zaadoptowana, wiec i zwiazana z nia...! (cbdo).
              A...
              • jerzy30 dezyderate AA sobie "pozyczylo" 04.01.10, 15:36
                tak samo jak "modlitwe o pogode ducha"
                Ani dezyderata ani modlitwa o pogode ducha nie sa tekstami
                napisanymi prez AA-owcow.
                Jedynie "modlitwa o pogode ducha" zostala przez AA [polskie]
                wykoslawiona ze starego tekstu.
                A ze AA stosuje te teksty - to im tylko chwala.
                • 7zahir Racja. 20.02.10, 10:38
                  forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84607788,O_autorze_Desideraty_.html
            • ko-fankabeauty Re: AA i moja porażka 20.02.10, 05:32
              darekwolf napisał:

              > Auguscie.caly czas poruszasz sie w schematach i domyslach.
              > ja nigdzie nie porównywalem sie do innych. opisalem tylko
              > pewne istniejace sytuacja, istniejace zachowania osob, ktore
              > poznalem.
              > i tyle.
              > gdybym sie porównywal napisalbym wprost:
              > -jestm gorszy
              > -jestem lepszy
              > a to jak sie okazuje, jest Twoja domena i Twoje
              skojarzenia
              > rodem z Dezyderaty.
              > dla mnie osobiscie Dezyderata jest takim sobie wierszykiem.
              w
              > dodatku nie jest to text w zaden sposób swiazany z
              AA..mnie
              > osobiscie, Dezyderata kojarzyc się bedzie zawsze z Piwnicapod
              > Baranami. tam jej miejsce i tam ma ona sens.
              >


              Przepraszam, co to jest dezyderata? :(
              • 7zahir Re: AA i moja porażka 20.02.10, 10:35
                ko-fankabeauty napisała:
                Przepraszam, co to jest dezyderata? :(

                Bywasz na mityngach?
                Tam sie ją czyta:
                fotografika.i-csa.com/fotografujemy/desiderata.html
    • darekwolf Re: AA i moja porażka 04.01.10, 11:18
      blekitny_nietoperz napisała:

      > Kochani
      > > dopóki sama nie zechcę przestać, to nawet AA mi nie pomoże
      > źle mi z tym wszystkim, ale nie oczekuję od Was pomocy bo wiem, że
      to ja muszę
      > sama podjąć decyzję
      > chyba tylko chciałam przyznać się do swojej totalnej porażki i
      fałszu, który
      > wciąż rządzi moim życiem.
      > Pozdrawiam Was serdecznie


      tematem jest AA i czyjaś porazka.....i faktycznie. jest to
      porazka konkretnej osoby w konkretnym przypadku, a AA ma tu nic
      do rzeczy.
      własciwie nie ma nawet potrzeby by wymieniac AA/ lub inna
      forme wychodzenia z czynnego nałogu/ zaraz obok własnej porazki.
      nie ma takiej opcji na swiecie, by cos się w "duszy"
      człowieka zmieniło wbrew niemu samemu.
      nawet sw. Paweł , gdy doznał objawienia ze strachu w drodze do
      Damszku, sam prosił o wybaczenie i sam sobie wymyslił patent
      na reszte zycia.
      mógł przeciez powiedzieć:
      "zgin przepadnij szatański pomiocie i nie wódź mnie na
      zgubę".uwierzyło, bo sam tak zadecydował
      nieco mu pomogł strach i udar słoneczny......ale to inna
      historia.
      • ania_rog155 Re: AA i moja porażka 25.07.10, 23:51
        Jestem alkoholiczką - piję w tajemnicy i nikt o tym nie wie. Mam 8 letniego Syna
        - boje sie..
        • 7zahir Re: AA i moja porażka 26.07.10, 08:18
          Rozumiem Cię Aniu.
          Tez ukrywałam swoje picie.
          Wpis tutaj jest pierwszym Twoim krokiem.

          Jeżeli chcesz pozbyć sie tego lęku,
          zrób następny.
          Poczytaj w watku HALT i innych.

          Wybierz sie na mityng AA, tam poczujesz i dostaniesz wsparcie,
          które jest Ci potrzebne i już nie będziesz czuła się osamotniona.
          Poczytaj tu:
          www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/aa3.htm
          Masz szansę zmienic swoje zycie na lepsze.
          Nikt do niczego nie będzie Cię zmuszał.
    • wojtekx5 Re: AA i moja porażka 17.01.10, 18:42
      przyznajesz sie do porażki żeby poczuć ulgę i się usprawiedliwic,że
      coś zrobiłas.żeby ktoś ci wspólczuł i zrozumiał że ty wiesz że masz
      problem.wyżaliłaś się i dalej żyjesz w zakłamaniu a powinnaś dostać
      kopa i przestać chlać.jestem alkoholikiem.gdy miałem 16 lat miałem w
      sobie piękne wartości;miłość,wiarę,nadzieję.byłem odważnym i
      honorowym chłopakiem.ceniłem dobro i piękno tego świata.chciałem
      stać się mężczyzną dobrym i opiekuńczym dla swojej przyszłej żony i
      dzieci.wierzyłem w Boga i ludzi a szlachetność rozsadzała moje
      serce.nic wielkiego,po prostu chciałem być dobrym człowiekiem.po 20
      latach picia dotarło do mnie,że ja właśnie taki jestem,że te
      wartości cały czas we mnie są.nie piję i w końcu jestem
      mężczyzną.jestem naprawdę sobą.nie rezygnuj z marzeń i bądż sobą.
      • darekwolf Re: AA i moja porażka 20.01.10, 11:58
        ja Cię chrzanię!
        mógłbym podwszystkim co napisał Wojtek się podpisać !

        wielki podzowim Wojtku dla Cibie.
    • wojtekx5 Re: AA i moja porażka 21.01.10, 19:30
      żeby było jasne;przestałem pić sam,ale jestem trzeżwy dzięki ludziom
      z którymi się spotykam w AA,którzy mnie otaczają i dzięki tym
      których nawet nie znam.dzięki takim jak wy;aaugustw,darekwolf nawet
      nie wiecie że mi pomagacie.sam nie dałbym rady,nikt nie da.
    • kasiarenka1 Re: AA i moja porażka 13.02.10, 19:28
      Pierwszy raz tu jestem.Wiec nie wiem czy na dobrą strone piszę...
      A po za tym" mam w czubie"
      Do nietoperz...
      Nie zgadzam się z Tobą do końca... Sama przestać pić. ok - alechyba się nie da, sama próbuję i kiszka...- bez wsparcia w życiowych codziennych sprawach - wiem,że... nie da się. Wiem po sobie i po swoich doświadczeniach. Mimo, ze posiadam wiedzę na temat alkoholizmu z terapii, czyli od psychologów i z mittyngów AA,(a chodziłam tam jako wsparcie męża)- to zaczełam pić , bo mnie przerosły wszelkie krzywdy... z tego co pamiętam to trza "zalać nieadekwatne, lub bezsensowne poczucie winy,- nie swoje- tylko nabyte przez mylne myślenie...poprzez poczucie krzywdy...i pustkę... samotnośc.. ew. "wyprany mózg"- ogólnie kiszka.Szczególnie trudne kiedy ma się do czynienia ze sprawcą psychicznej przemocy...
      Trafiłam do tej wiedzy jako osoba współuzależniona,Bo miałam męża alkoholika i jak się póżniej okazało też sprawce przemocy.
      Pozdrawiam.i Zyczę uzdrowienia...
      • aaugustw Rozmowki o trzezwosci przy kieliszku... 13.02.10, 21:10
        kasiarenka1 napisała:
        > ... Nie zgadzam się z Tobą do końca... Sama przestać pić. ok -
        alechyba się nie da, sama próbuję i kiszka...
        > ... posiadam wiedzę na temat alkoholizmu z terapii, czyli od
        psychologów i z mittyngów AA,(a chodziłam tam jako wsparcie męża)-
        to zaczełam pić , bo mnie przerosły wszelkie krzywdy... z tego co
        pamiętam to trza "zalać nieadekwatne, lub bezsensowne poczucie winy,-
        nie swoje- tylko nabyte przez mylne myślenie...
        > Trafiłam do tej wiedzy jako osoba współuzależniona,Bo miałam męża
        alkoholika i jak się póżniej okazało też sprawce przemocy.
        __________________________________________________.
        Tak to czasem bywa... - Dzisiaj on jest wspoluzalezniony
        a Ty pijesz... - Mysle jednak, ze to nie ta Twoja wiedza
        o alkoholu ci zaszkodzila...!?
        Interesujaca takze jest to co zapamietalas z tych nauk
        profesjonalistow, ze (cyt.): > ...trza "zalać nieadekwatne, lub
        bezsensowne poczucie winy,- nie swoje- tylko nabyte przez mylne
        myślenie...<
        Takie "zalewanie" ma ten plus, ze te winy nigdy sie nie koncza...!
        A... ;-)
        • kasiarenka1 Re: Rozmowki o trzezwosci przy kieliszku... 19.02.10, 20:15
          Ty... no.... - super!!! pierwsze słyszę ,że z uzależnienia przechodzi się we współuzaleznienie.(ale beka)
          Z życia wiem, ze jest wrecz odwrotnie...(mam wrażenie, ze nie masz pojęcia o tej chorobie).
          Dodam,ze nie interesuje mnie los byłego męża- jego choroby- jego sprawa- jego życie i dzis mnie nic do tego...
          Dziś niepokoję się swoim zdrowiem i dlatego tu napisałam. I chyba to był mój błąd... Poszukam gdzie indziej pomocy... Pozdrawiam.

        • kasiarenka1 Re: Rozmowki o trzezwosci przy kieliszku... 19.02.10, 22:40
          Sory...., czyli za to,że tak pózno poczytałam to forum... A przepraszam za to,że się wcześniej nie skapnęłam, że jesteś "najmadrzejszy" na świecie.
          Dla czytających- informacja,że moje pisanie do "aaugustw"- to zwyczajna aluzja- może ten ktos wreszcie zajarzy, że są mądrzejsi od niego i mają poważniejsze problemy.
          • 7zahir Re: Rozmowki o trzezwosci przy kieliszku... 19.02.10, 22:59
            Pomysl o sobie i o tym czego oczekujesz
            po tym forum.
            Nie wszyscy niestety traktuja je jako miejsce
            samopomocy.
            Jak chcesz porozmawiac powaznie
            napisz do kogos na priva.
    • franciszek1961 Re: AA i moja porażka 25.02.10, 15:31
      Zapraszam na Nowe Forum niepijemy.pl jest ono jeszcze w
      trakcie budowy,ale samo forum jest już gotowe do dyskusji
      niepijemy.pl/forum/
      Można również się już rejestrować w panelu rejestracyjnym.
      niepijemy.pl/forum...b0cbc7401cd1933
      Reszta podstron będzie rozbudowywana w miarę Waszych potrzeb i
      oczekiwań.
      Informacja dodatkowa;
      Poszukuję osób chętnych do opieki i moderowania poszczególnych
      tematów jak "Alkoholizm: "Ala-anon" DDA" " Narkomania"
    • kasiarenka1 Re: AA i moja porażka 25.05.10, 11:37
      Kobieto! na tym właśnie polega uzależnienie...
      Ja próbóję od jakiegoś czasu... pozbyć się tego dziadostwa,,, czyli uzaleznienia chemicznego od mojego organizmu ... i co? - gówno!nie potrafię... mimo, że psychologię człowieka poznałam....Narkomanom - dają detoks, a mnie alkoholiczki - nie stać na odizolowanie i leczenie- - takie czasy, szczególnie kiedy muszę sama zdbać o dzieci i dom....
      Bo to jest wielką sztuką- odzwyczaić swój organizm od chemii- tzw. alkoholu...TO JEST chemia... dzieki któtej wydaje nam się Łatwiejsze życie.... - i to nie nasza wina!- ale dzięki temu życie nasze jest na moment łatwiejsze, a potem problemy się kumulują...czyli jest coraz trudniejsze .

      MOTTO: alkohol jest woźnicą moich nastrojów , a ja "koniem"- Nie chcE być koniem!i żyć pod batem alkoholu!-
      • 7zahir Re: AA i moja porażka 25.05.10, 17:35
        Myslisz, ze znieczulona właściwie zadbasz o dzieci?
        Myslisz, że one tego nie widzą i nie czuja lęku?
        Wiesz, że wychowujesz przyszłe DDA?

        Jeżeli naprawdę chcesz przestać pić-znajdziesz sposób na taka
        organizację zycia, żeby się leczyć.
    • rocker12 AA.Nie ma wyboru. 15.12.10, 17:39
      Cześć też uważam by przestać pić trzeba samemu chcieć i mieć motywację.Doszedłem do wniosku ze picie w moim przypadku prowadzi do rynsztoka.Jaki mam mam więc wybór?Pozdrawiam
      • szupinska Re: AA.Nie ma wyboru. 19.07.11, 01:06
        Proszę odpowiedz mi jak sobie radzisz, mnie jest bardzo trudno, poradź mi jak znaleźć jakiś portal dyskusyjny, chciałabym porozmawiać...
        • e4ska Re: AA.Nie ma wyboru. 19.07.11, 11:02
          www.niepije.net/forum/portal.php
        • feniksmaxim Re: AA.Nie ma wyboru. 04.09.11, 00:54
          Witam Cię serdecznie. Parę słów na pytanka: "Jak sobie radzę, Tobie jest trudno, wytropić dobry portal dyskusyjny, porozmawiać ...". Otóż tak, zacznę od końca: u mnie Masz zielone światło, o każdej porze dnia i nocy możemy porozmawiać, chętnie podzielę się z Tobą moimi sposobami walki z tą słabością, Masz we mnie bratnią duszę, jestem alkoholikiem, ludzie powiadają trzeźwym (dzięki BOGU), ale musisz wiedzieć, że dawałem czadu nie źle ! (2) Portal dyskusyjny - z tym bywa różnie: w jednych jest pełno pychy i wyniosłości, co jeszcze bardziej dołuje i tak już przygnębionego wołacza o pomoc, w drugich totalna klapa i bezradność - pustkowie, martwa pomoc. Żale, usprawiedliwienia, itp. Wierz mi nie tędy droga. (3) Tobie jest trudno - nie wiem na jakim Jesteś etapie, ale Musisz wiedzieć jedno: Jesteś kobietą ! Wy kobiety macie nieporównywalną przewagę nad nami ! Macie podzielną uwagę, możecie robić trzy, cztery rzeczy naraz. My zrobimy to samo, ale pokolei. Wy cobyście nie robiły wkładacie w to całą swoją duszę i całe swoje serce, dlatego szybciej od nas się uzależniacie i trudniej z tego wychodzicie, ale wasze cechy i predyspozycje czynią z was niesamowicie skutecznego wojownika: ZWYCIĘZCĘ !!! Musi w Twym sercu, Twoja, powtarzam TWOJA suwerenna zapaść decyzja: DO ATAKU ! Jaka jest nagroda za tą walkę i wysiłek ? Otóż Wyobraź sobie, że za ten morderczy bój wieszają na Twojej szyi medale lub przypinają na Twojej piersi ordery pod nazwą: Pierwszy tydzień trzeźwości, Pierwszy miesiąc, Pierwszy rok, Pięć lat ! itd. ..., ale to jest pestka w porównaniu z tym, jak zauważysz co się wokół Ciebie dzieje, jak wszystko się zmienia na dobre, ludzie są inni i wszystko się układa !!! (4) Jak sobie z tym radzę - jestem na takim etapie, że ludzie których poznaję myślą że nigdy nie piłem, ludzie wiedzący o tym wiedzą również, że nie zmarnuję swojego wysiłku. Napisz coś więcej o swoim problemie i pytaj bez krempacji. Pamiętaj że Jesteś wśród nas i nie tylko kochaną przyjaciółką ! Nie pytaj za co Cię kocham, bo kocha się za nic !!! Nie wstyd upaść, wstyd to trwać w upadku. Nie odkładaj decyzji, postanów już teraz, jutro będziesz już jeden dzień trzeźwa ! GOOD LUCK :)
    • bakcyl38 Re: AA i moja porażka 07.09.11, 18:49
      Witaj,ja tez ciagle sie oszukiwałem ukończyłem terapie w kocborowie uciekając jak najdalej,od ludzi i ich spojrzeń.wyszedłem pełen sił i ze mnie już ten problem mam za soba,...duże oparcie w rodzicach i przyjaciół.Pewnie dam rade już znam czynniki i teorie,wystarczy wdrożyć je w życie,pestka.....Było inaczej pare tyg.owszem udało się,ale zacząłem popijac małymi kroczkami,piłem coraz wiecej,oczywiście twierdzac że nie pije okłamujac wszystkich co we mnie wierzyli.Wpadłem w ciąg i wszystkie kłamstwa się wydały.Wstyd ogromny!!!Teraz zaczynam z pokora druga terapie też zamkniętą w prabutach,boje się wstydu,ale jeśli chce walczyć o to co cenię,wiem na pewno że powinienem zrobic wszystko co moge aby przestać pić!!!Tego tez Ci życze.pozdrawiam
      • pierzchnia Re: AA i moja porażka 07.09.11, 19:16
        Dla niektórych osób / kiedyś czynnie uzależnionych/ wypicie - sporadycznej,jednej lampki wina nie wywoła ciągu, ale wystarczy jedno upicie się żeby wywołać powrót do nałogu.
        Ja odradzam wszelkie eksperymenty z alkoholem bo dwa razy już się nie wejdzie do tej samej rzeki.
        Ciąg mogą wywołać trzy piwa, ale i jeden kieliszek.
        • aaugustw Re: AA i moja porażka 07.09.11, 20:20
          pierzchnia napisał:
          > Dla niektórych osób / kiedyś czynnie uzależnionych/ wypicie - sporadycznej,je
          > dnej lampki wina nie wywoła ciągu, ale wystarczy jedno upicie się żeby wywołać
          > powrót do nałogu.
          > Ja odradzam wszelkie eksperymenty z alkoholem bo dwa razy już się nie wejdzie d
          > o tej samej rzeki.
          > Ciąg mogą wywołać trzy piwa, ale i jeden kieliszek.
          ___________________________________________.
          A ten ciag ktory mogą wywołać trzy piwa, ale i jeden
          kieliszek poprzedza wielomiesieczny nawrot tej choroby
          w glowie na dlugo, dlugo juz wczesniej zanim on sie
          potem objawi ciagiem alkoholowym...!
          A...
      • aaugustw Re: AA i moja porażka 07.09.11, 20:20
        bakcyl38 napisał:
        > Witaj,ja tez ciagle sie oszukiwałem ukończyłem terapie w kocborowie uciekając j
        > ak najdalej,od ludzi i ich spojrzeń.wyszedłem pełen sił i ze mnie już ten probl
        > em mam za soba,...duże oparcie w rodzicach i przyjaciół.Pewnie dam rade już zna
        > m czynniki i teorie,wystarczy wdrożyć je w życie,pestka.....Było inaczej pare t
        > yg.owszem udało się,ale zacząłem popijac małymi kroczkami,piłem coraz wiecej,oc
        > zywiście twierdzac że nie pije okłamujac wszystkich co we mnie wierzyli.Wpadłem
        > w ciąg i wszystkie kłamstwa się wydały.Wstyd ogromny!!!Teraz zaczynam z pokora
        > druga terapie też zamkniętą w prabutach,boje się wstydu,ale jeśli chce walczyć
        > o to co cenię,wiem na pewno że powinienem zrobic wszystko co moge aby przestać
        > pić!!!...
        _________________________________.
        Bardzo podobnie bylo u mnie i ze mna...!
        A...
        • pierzchnia Re: AA i moja porażka 07.09.11, 21:07
          Jak to kiedyś napisał Yura:
          " Upadamy, ale się podnosimy..."
          • aaugustw Re: AA i moja porażka 07.09.11, 21:11
            pierzchnia napisał:
            > Jak to kiedyś napisał Yura:
            > " Upadamy, ale się podnosimy..."
            _____________________________.
            Ztym, ze upasc to nie sztuka, sztuka jest umiec sie podniesc...!
            A...
            • pierzchnia Re: AA i moja porażka 07.09.11, 21:14
              Może lepiej choć raz upaść, żeby się przekonać - kto przyjaciel kto wróg.
              • aaugustw Re: AA i moja porażka 08.09.11, 15:05
                pierzchnia napisał:
                > Może lepiej choć raz upaść, żeby się przekonać - kto przyjaciel kto wróg.
                _____________________________________________________________.
                Pierzchnia, dla mnie nawet alkohol nie jest mi juz dzisiaj wrogiem...! :-\
                A...
        • 44suzuki Re: AA i moja porażka 09.09.11, 18:40
          Wstyd? Czy jak zachorujesz na grypę tez się wstydzisz? Kłamstwa to jeden z objawów tej naszej choroby i ciężko ich się pozbyć. Ale można, wierz mi. Nie piję od dwóch lat i nadal walczę, ale przychodzi mi to coraz łatwiej
    • 44suzuki Re: AA i moja porażka 09.09.11, 18:35
      To nie porażka, to choroba. Spróbuj spojrzeć na to w ten sposób. Przyznanie się do uzależnienia to za mało, trzeba przyjąć tożsamość osoby chorej. Trzeźwość to nie kara tylko nagroda za odwagę i cierpienia. Polecam ci książkę Ewy Woydyłło "Zgoda na siebie", nie musisz czytać jej od deski do deski. Jest naprawdę świetna. Może tam znajdziesz odpowiedź na swoje wątpliwości. Trzymam kciuki:)
      • hihot2 Re: AA i moja porażka 26.09.11, 11:47
        Odstawienie alkoholu jest proste. Motywacja do trzeźwienia też.
        Zapicia,wpadki itd - to jest kwestia wyboru i wolnej woli. choroba niczego nie determinuje.
        moge pic albo nie, moge isc na miting albo nie. Co wybiore?
        Proste jak konstrukcja cepa.
        • aaugustw Re: AA i moja porażka 26.09.11, 20:10
          hihot2 napisała:
          > Odstawienie alkoholu jest proste. Motywacja do trzeźwienia też.
          > Zapicia,wpadki itd - to jest kwestia wyboru i wolnej woli. choroba niczego nie
          > determinuje.
          > moge pic albo nie, moge isc na miting albo nie. Co wybiore?
          > Proste jak konstrukcja cepa.
          __________________________________________________.
          Raczej; proste, jak "sznurek w kieszeni"...
          Tym powyzszym tekstem - Hihot, wywolales we mnie chichot...!
          Gdyby bylo to tak proste, z pewnoscia nie byloby to choroba...!
          (ani zakretow...!) ;-)
          A...
          • hihot2 Re: AA i moja porażka 27.09.11, 12:02
            aaugustw napisał:

            > hihot2 napisała:
            > > Odstawienie alkoholu jest proste. Motywacja do trzeźwienia też.
            > > Zapicia,wpadki itd - to jest kwestia wyboru i wolnej woli. choroba niczeg
            > o nie
            > > determinuje.
            > > moge pic albo nie, moge isc na miting albo nie. Co wybiore?
            > > Proste jak konstrukcja cepa.
            > __________________________________________________.
            > Raczej; proste, jak "sznurek w kieszeni"...
            > Tym powyzszym tekstem - Hihot, wywolales we mnie chichot...!
            > Gdyby bylo to tak proste, z pewnoscia nie byloby to choroba...!
            > (ani zakretow...!) ;-)
            > A...

            "keep it simple stupid" - nic osobistego oczywiście :-).Całą filozofia-uczynić skomplikowane prostym - to istotnie przypomina sznurek w kieszeni - do czasu :-)
            • aaugustw Re: AA i moja porażka 27.09.11, 13:13
              hihot2 napisała:
              > Całą filozofia-uczynić skomplikowane prostym - to istotnie przypomina sznurek w kieszeni - do czasu :-)
              ________________________________________________.
              Program jest prosty, do czasu wprowadzenia go w zycie...! ;-)
              A...
              • hihot2 Re: AA i moja porażka 27.09.11, 15:57
                sofistyka-po to jest prosty zeby prosto sie go stosowało.

                > hihot2 napisała:
                > > Całą filozofia-uczynić skomplikowane prostym - to istotnie przypomina szn
                > urek w kieszeni - do czasu :-)
                > ________________________________________________.
                > Program jest prosty, do czasu wprowadzenia go w zycie...! ;-)
                > A...
                • aaugustw Re: AA i moja porażka 27.09.11, 17:30
                  hihot2 napisała:
                  > sofistyka-po to jest prosty zeby prosto sie go stosowało.
                  _______________________________________________________________.
                  Tak uwazali przed nasza era filozofowie zwani wedrownymi nauczycielami...!
                  Nie wiedzac jeszcze o tym, ze teorie moze tylko praktyk wykladac i nauczac..!
                  A...
    • alkocholiczka Re: AA i moja porażka 02.03.12, 14:48
      witam moj problem rowniez polega na tym ze nie moge zerwac z nalogie kiedys chodzilam na spotkania Aa ale i tak mi to nie pomoglo teraz rowniez mam problem z alkocholem chociaz przez dwa lata nie pilam po spotkaniach aa nie moge sobie z tym poradzic i nie mam komu sie wyzalic dlatego pisze to tutaj na form.wstyd mi z tego powodu ze pije ukradkiem poniewa mam dwojke dzieci ale to jest silniesze odemnie ...
      • aaugustw Re: AA i moja porażka 02.03.12, 18:42
        alkocholiczka napisała:
        > witam moj problem rowniez polega na tym ze nie moge zerwac z nalogie kiedys cho
        > dzilam na spotkania Aa ale i tak mi to nie pomoglo teraz rowniez mam problem z
        > alkocholem chociaz przez dwa lata nie pilam po spotkaniach aa nie moge sobie z
        > tym poradzic i nie mam komu sie wyzalic dlatego pisze to tutaj na form.wstyd m
        > i z tego powodu ze pije ukradkiem poniewa mam dwojke dzieci ale to jest silnies
        > ze odemnie ...
        __________________________________________________.
        Sama sobie nie poradzisz... - A jezeli naprawde zechcesz juz
        nie pic, wroc z powrotem do Wspolnoty AA, tam otrzymasz
        pomoc bezposrednia dla siebie i posrednia dla Twoich dzieci...!
        A...
      • 7zahir Re: AA i moja porażka 02.03.12, 20:03
        alkocholiczka napisała:

        > witam moj problem rowniez polega na tym ze nie moge zerwac z nalogie kiedys cho
        > dzilam na spotkania Aa ale i tak mi to nie pomoglo teraz rowniez mam problem z
        > alkocholem chociaz przez dwa lata nie pilam po spotkaniach aa nie moge sobie z
        > tym poradzic i nie mam komu sie wyzalic dlatego pisze to tutaj na form.wstyd m
        > i z tego powodu ze pije ukradkiem poniewa mam dwojke dzieci ale to jest silnies
        > ze odemnie ...>

        Najpierw podejmij decyzję - czy naprawdę chcesz przestać pić ?
        Nikt tego za Ciebie nie zrobi.
        Potem - jak już podejmiesz decyzję - działaj konsekwentnie:

        1. Zgłoś się na terapię:
        Placówki lecznictwa znajdziesz tutaj:
        www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=5&Itemid=10
        2. Skoro naprawdę nie piłas przez 2 lata
        zastosuj program 24 godzin : DZISIAJ nie piję
        www.alkoholizm.akcjasos.pl/163.php
        3. krok następny:
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html
        4.
        Wróć do AA - nie masz sie czego wstydzić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka