Dodaj do ulubionych

Rezygnacja

23.12.08, 00:52
Kocham alkoholika i ćpuna. Piwo jest na porządku dziennym, wódka w weekendy, kokaina temu towarzyszy,on praktycznie nie jest trzeźwy cały tydzień. Nie mieszkamy już razem, ale widzę postępujący proces degeneracji tego człowieka i jestem przerazona. Bo widzę, jak spala się młody, inteligentny, atrakcyjny mężczyzna, choć i z tą atrakcyjnością coraz gorzej...Nie wiem co robić, nie mogę mieć pretensji i wymówek, bo wiem, że nie jest to metoda. Jak mu pomóc, widzę , że leci w dół po równi pochyłej i nie wiem co robić. Ostatnio to już nawet nie jest kokaina, ale coś czego nie rozpoznaje, nie jest wtedy sobą. Znajomi mówią,że zostało mu góra 5 lat.. Nie chcę na to się zgodzić, ale czy mam jakieś wyjście. Dodam, on ma do czego wracać, ma ciepły, fajny dom.
Jestem zrezygnowana, bo widzę, jak go tracę. Każdego dnia, krok po kroku. Co robić?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Rezygnacja 23.12.08, 07:17
      maashaven napisała:
      > Kocham alkoholika i ćpuna...
      > ... widzę, jak spala się młody, inteligentny, atrakcyjny mężczyzna
      > Jak mu pomóc... Co robić?
      ______________________________________________.
      Pozwol mu osiagnac swoje dno jak najszybciej...!
      Moze nalezy do tych szczesciarzy i uda mu sie je
      przezyc...!?). Jezeli tak, to bedzie on znowu
      najcudowniejszym mezczyzna dla Ciebie...! ;-)
      A...
      Ps. Ale czy Ty potrafisz tak pomagac..!? - (watpie mocno!).
    • 1962wolf Re: Rezygnacja 23.12.08, 09:10
      zostaw go jego wlasnemu losowi-
      jesli masz na niego jakis realny wplyw:
      dzieci
      majatek wspolny
      itd
      mozesz go "postraszyc" utrata tego-ale to zadna gwarancja
      i mozesz miec 100% pewnosc-nawet jesli przestanie brac i pic--to
      okaze sie wtedy zupelnie innym czlowiekiem, niz ten ktorego kiedys
      znalas
      tak to dziala.
      dlatego lepiej zajmij sie zrozumieniem samej siebie, swych
      oczekiwan, potrzeb itd
      albo poprostu zyj swoim zyciem-a poprzednie zycie wykresl.
      • jerzy30 ni nie zrobisz - to jego gorzala i jego 23.12.08, 09:35
        dragi - niech chla i niech wali w zyle.
        Zostaw go z tym.
        jak zobaczy ze cos stracil [ciebie] to moze [moze] sie opamieta i
        pojdzie na leczenie.
        Jesli nie to pojdzie na cmentarz - szybciej niz te 5 lat.
    • tenjaras Re: Rezygnacja 23.12.08, 11:27
      jak zdobędziesz wiedzę na temat uzależnienia to będziesz lepiej go
      rozumiała, jak zaczniesz spotykać się z psychologiem, znawcą
      tematyki uzależnień lub terapeutą uzależnienień, to możesz wspólnie
      opracować konkretną strategię działań przybliżających mu osiągnięcie
      dna, bo wtedy jest szansa (pół na pół) że wytrzeźwieje, jak
      zdobędziesz adresy placówek odwykowych i grup samopomocowych,
      będziesz miała gdzie go wysłać, gdy będzie gotów przyjąć pomoc
      • andreas077 Re: Rezygnacja 24.12.08, 23:55
        Dziwię się ludziom kiedy bez potrzeby tracą czas i własne zdrowie, jak ktoś nie
        chce, to jako sens zmuszać go, niech robi to co uważa za słuszne, jego zdrowie,
        jego przyszłość. Co tu doradzać?
        • tenjaras Re: Rezygnacja 25.12.08, 10:58
          andreasie uzależnienie pozbawia sił działania, człowiek potrafi
          przez to doprowadzić się do stanu umysłu, który podpowiada, że bez
          uzależniacza "ani rusz", w końcu nie rusza wcale, nie jest w stanie
          odpalić - i to nie musi być jeszcze np. kompletne stoczenie
          alkoholowe, to taka specyficzna niemoc

          wtedy pomoc drugiego człowieka jest konieczna, jeśli ten człowiek
          jest odpowiednio przygotowany, pomoc będzie właściwa
        • maashaven Re: Rezygnacja 25.12.08, 17:49
          Nie godzę sie na słowa" bez potrzeby tracą czas". Nie wiesz o kim, do kogo, i o czym mówisz.
          • andreas077 Re: Rezygnacja 25.12.08, 23:28
            Ale jakie to ma znaczenie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka