Dodaj do ulubionych

swieta - jak je spedzaliscie

12.04.09, 11:01
jak jeszcze nie leczyliscie sie, piliscie i cala rodzina byla na Was wsciekla? nie mam ochoty zasiasc z bratem przy jednym stole. zyczenia tez sa bez sensu. Wam - ludziom starajacym sie wyjsc z nalogu zycze WESOLYCH SWIAT:).
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: swieta - jak je spedzaliscie 12.04.09, 11:52
      Paskudnie bywało, smutno, czasem przykro.
      udawane zyczenia, uśmiechy na zewnątrz i kwaśne miny w domu.
      siódma Wielkanoc trzeźwa mi się zaczęła i warto było czekać.
      warto dla atmosfery w domu, poczucia bezpieczeństwa , dla ufności w oczach
      dziesięcioletniego syna i rozmowy z tym 24 letnim przy świątecznym stole.
      zona tylko przytyła hi hi, ale wciąż ta sama
      • yuraathor Re: swieta - jak je spedzaliscie 12.04.09, 11:54
        pijący mąż działa jak srodek odchudzający!!!????

        no nie polecam, stwierdzam fakt
    • rushmoore Re: swieta - jak je spedzaliscie 12.04.09, 12:29
      Różnie bywało, w kazdym razie to pierwsze święta które pamiętam zupełnie na
      trzeźwo. Rok temu urządziłem w domu detox, byłem po ciągu i po kilkudniowej
      rekonwalescencji wstałem z łóżka na święta. Wcześniej też chlałem, ale udawałem
      że nie piję i się kryłem dość skutecznie. Te święta to święta nadziei -
      przedwczoraj wyszedłem z czteromiesięcznego odwyku. Na razie wszyscy delektują
      się moją trzeźwością. A ja najchętniej to bym chyba wrócił na odwyk.
      • e4ska Re: swieta - jak je spedzaliscie 12.04.09, 13:52
        E tam, Rush... co ty wypisujesz. Na odwyku lepiej? dusić się w ciasnych murach i
        oparkanionych ogrodach, kiedy wokół taki świat szeroki!

        Ja np. widzę puste puszki po piwach, butelki i buteleczki porozrzucane, pijaków
        lunatykujących, ale dobrze, bo JA nie muszę wydawać kasy na flaszki ani mnie nic
        nie mdli.

        Ty jakoś strasznie się boisz rzeczywistości, przypisujesz sobie same złe cechy.
        E tam, jak będziesz w kółko myślał o pijaństwie, to naprawdę wpędzisz się w
        ciężką chorobę psychiczną. Masz jakieś inne tematy oprócz utraconych szans?
        Poczekaj, znajdziesz sobie nowe plany, nowe szanse, jednak nie powielaj starych
        błędów. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

        Z odwyku często zamiast lwa trzeźwości wychodzi zając w galarecie... Nie bądź
        zającem, Rush.

        Nie pij i rób, co chcesz:))) (To moja osobista dewiza i bardzo mi się sprawdza
        we wszystkim, co robię)

        Zdrufki i głowa do góry.
        • rushmoore oj! 12.04.09, 15:59
          wolę być zającem trzeźwości niż lwem! ja już byłem lwem po pierwszym odwyku i
          zaraz zapiłem. Ale poza tym masz rację :)
    • e4ska Re: swieta - jak je spedzaliscie 12.04.09, 13:40
      Heh, Stokrotko:)
      Masz ty problem z bratem, który leczył się, leczył i de. blada??? Nadal pije w
      sposób żenujący?

      Ja, niestety (niestety dla pedagogicznych założeń leczenia alkoholizmu), bardzo
      mile wspominam święta z czasów pijackich. Były cudowne - no, gdyby nie ten ciąg,
      w który zapadałam po dawnych Wielkanocach. Ale ciąg był później. Potem. Nie w
      święta.

      W życiu bym nie pracowała (jak dzisiaj), tylko od Wielkiej Soboty testowałabym
      jadło i napoje. Zawsze ceniłam wesołe towarzystwo, a tego mi nie brakowało w
      domu własnym, rodzinnym, sasiedzkim. Jak wielu współbiesiadników dobrze się
      czułam w miłym stanie lekkiego podchmielenia, były spacery, odwiedziny, szalony
      dyngus, tańce i sto wygłupów, których w stanie trzeźwości nie wypadałoby czynić...

      Powiem tak: nie widzę znaczącej różnicy między świętami dawnymi a obecnymi -
      prócz zmiany warty przy świątecznym stole. Jedni zmarli, drodzy się narodzili...
      Żal tych, których już nie ma, z którymi nie pogada się, nie pożartuje.

      Wizyty zaczynam od dziś wieczora, potem wyjazd mały. Lubię święta w sensie
      wolnego czasu i świętego spokoju ze strony klientów. Kiedyś piłam, dziś nie piję
      i wesoło sobie żyję:)

      Rodzaj zachowań podczas pijaństwa, jak i abstynencji, zależy nie od alkoholizmu,
      ale od charakteru człowieka. A twój brat chyba niedobry ma charakter, skoro
      ciężko z nim przy świątecznym stole zasiąść, pogadać, pożartować.

      Ale może i bratu się odmmieni, i na niego przyjdzie czas?

      Czego życzę Tobie, Stokroteczko, i całej twojej rodzinie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka