05.07.09, 16:49
Witam, jestem z alkoholikiem. Pisze bo musze sie wygadać. Nienawidze
takich dni jak dzisiaj, choć wiem, że to normalne u niego. Ja
nazywam to głodem alkoholowym, on nazywa inaczej, zreszta niech
nazywa jak chce. Wczoraj sie położył o 22 spać i dzisiaj spał do
10:40 (obudzilam go telefonem, bo mielismy isc do kosciola). Ja
rozumiem że mozna sie chciec wyspać jak sie codziennie o 5:30 wstaje
ale bez przesady. To juz z przyzwyczajenia sie czlowiek wczesniej
budzi. Później do kosciola, tam oczywiscie mina jakby mu sie wcale
nie chciało isc. Później pretensje do mnie, bo spytalam czy jedzie
dzis do klubu abstynenta. To on glupie wymówki, że chce sobie
odpocząć (nie wiem co mu tam każą robić w tym klubie, chyba kopac
doły?) a po kosciele musi sobie zrobić obiad a to mu zajmie 1,5
godziny a to jeszcze by sie przespał ze 2 godziny a pozatym to mu
sie nic nie chce dzisiaj i tak wkołko... Poprostu głupie wymówki. Ja
tam go nie zmuszam broń Boże żeby jechał, ale jak nie mógł w
tygodniu pójść na 3 mityngi które odwiedza to mógłby z alkoholikami
chociaz w niedzile posiedzieć. Ciąg dalszy - właśnie wstał u nas
pada pożądny deszcz, myśle sobie nastepna wymówka że deszcz pada. To
mu mówie że pewnie zaraz przestanie, a on już zły cały i mówi "dobra
pojade ale jak mnie zmoczy to..." hehehe normalnie słowa dziecka. We
mnie sie zagotowało aż ale powiedziałam spokojnie "przeciez nikt ci
nie każe jechać". Po pół godziny przestało padać, i chyba coś go
ruszyło bo mi napisał smsa że jedzie do klubu. Ale pewnie jak ja
bede chciala sie spotkać z koleżanką to będzie zły (nasz nastepny
problem). I tak po krótce wygląda dzień głodu alkoholowego u mojego
partnera, który objawia się raz na miesiąc, raz na dwa miesiace.
Przepraszam ale jestem zdenerwowana i tak chaotycznie pisze. Dodam
że takie "akcje" dzieja sie tylko raz dwa w miesiacu tak jak juz
napisałam a przez reszte dni jest Ok, nawet sam proponuje że
chciałby dzis do klubu jechać, a to dzwoni do przyjaciół
alkoholików, no super facet ale są też takie dni jak te, których nie
znoszę i czasami jest tak fatalnie że chce mi sie płakać ale
zaciskam zęby i staram sie przetrwać to jakos bo wiem że i jemu
trudno. Poprostu wtedy staje sie jakby innym czlowiekiem, wszystko
go denerwuje, jest cyniczny, sarkastyczny, nie lubie wtedy z nim
rozmawiać przebywać, ale z drugiej strony też nie wiem jak sie
zachowywać. Nie moge ciagle dzwonic i sprawdzać go bo wiem ze go to
denerwuje, a boje sie też tak odciąć zupełnie od niego nieodzywać
sie. W sumie to w takie dni jak dziś staram sie nie kłócić z nim,
nie dyskutować, dusze w sobie złość no i namawiam na spotkanie z
alkoholikami bo wiem że z nimi o czymś tam może pogadać bo skąd ja
moge wiedzieć co siedzi w jego głowie. Jeszcze raz przepraszam że
tak chaotycznie. Pozdrawiam Mira-alanonka
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Te "dni" 05.07.09, 17:55
      Dziekuje Ci Miro-Alanonko, za ten list, ktory tu napisalas...!
      Przypomnialas mi mnie samego... - Tak bylo i u nas w domu...! ;-))
      Pozdrawiam serdecznie i zycze duuuzo wytrwalosci i konsekwencji:
      A...
    • 7zahir Re: Te "dni" 05.07.09, 19:23
      Czy naprawdę chcesz znosić meczarnie "tych dni" ?
      • aaugustw Re: Te "dni" 05.07.09, 22:00
        7zahir napisała (do al-anonki):
        > Czy naprawdę chcesz znosić meczarnie "tych dni" ?
        __________________________________________________.
        Odpowiem ja: Tam gdzie jest zrozumienie choroby, a
        zwlaszcza milosc, wtedy reszta jest "malym piwem"!
        A...
        • alfabezomegi Re: Te "dni" 05.07.09, 22:03
          aaugustw,mądre słowa!pozdrawiam
          • aaugustw Re: Te "dni" 05.07.09, 22:11
            Dziekuje Alfabezomegi...! ;-)
            Takze pozdrawiam:
            A...
    • mira-wisnia00 Re: Te "dni" 05.07.09, 22:50
      Powiem tak, trzezwiejemy razem. On leczy sie z alko a ja z wspóluzaleznienia i choc sa takie ciezkie dni to mozemy je przetrzymac wlasnie dlatego ze niepije. Macie racje ze kocham. To nieludzkie byc z kims i go nie kochac.
      • hepik1 Re: Te "dni" 06.07.09, 05:51
        mira-wisnia00 napisała:

        > Powiem tak, trzezwiejemy razem. On leczy sie z alko a ja z wspóluzaleznienia.

        Nie wiem jak jemu ale tobie to dosyć kiepsko idzie.
        (wniosek na podstawie tekstu z pierwszego postu)
        Ma chłop świętą cierpliwość ;)
        • mira-wisnia00 Re: Te "dni" 06.07.09, 07:30
          Wiem hepiku, ze u mnie kiepsko ale doskonale zdaje sobie sprawe ze nie latwo jest wykorzenic stare nawyki, myslenie i zachowania. Dlatego prosze o wyrozumialosc. Twoim zdaniem jak mam sie zachowywac wlasnie w takie dni jak ten? Odsunac sie, udawac ze wszystko jest Ok? Pozdrawiam
          • aaugustw Re: Te "dni" 06.07.09, 08:35
            mira-wisnia00 napisała:
            > Wiem hepiku, ze u mnie kiepsko ale...
            > ...Twoim zdaniem jak mam sie zachowywac wlasnie w takie dni jak
            ten? Odsunac sie, udawac ze wszystko jest Ok? Pozdrawiam
            ________________________________________________________.
            Uwazam, ze powinnas tak postepowac, jak to zrobilas tutaj
            lecz nie na zasadzie strazy pozarnej, kiedy sie juz pali,
            lecz systematycznie, regularnie w grupie ludzi starających
            się wyjść z tego samego problemu... - Działanie Grupy jest
            dzialaniem Sily Wyzszej, tak jakby Jej interes był ważniejszy
            niż własny to pozwala znaleźć dodatkowe siły...
            A...
          • hepik1 Re: Te "dni" 06.07.09, 08:46
            Sprawdzanie ,czy chłopczyk umył nogi przed udaniem sie na spoczynek czy zwracanie uwagi,żeby prosto siedział przy stole ,góra do 12-13 roku zycia ;)
            Niech każdy robi swoje,bo na tym to polega.
            Ty za niego nic nie jesteś w stanie zrobić,więc po co sie nakręcać wzajemnie?
      • 7zahir Re: Te "dni" 06.07.09, 09:53
        Mnie sie zdarzyło pomylić współuzaleznienie z miłoscią.
        Dzieki Al Anon zaczełam sie uczyc kochać siebie,
        to pierwszy krok do zrozumienia na czym to polega.
    • mira-wisnia00 Re: Te "dni" 06.07.09, 10:06
      Dziekuje wszystkim za komentarze, nawet te które poszły mi w pięty ;-
      ) Na grupe chodze i z niej nie zrezygnuje chociaż różnie to u nas
      jest... Ostatnio przypomina to spotkania na ploteczki a nie grupę,
      no i zdaje się że jedna osoba chce rządzić a tak chyba być nie
      powinno. Ja jestem najmłodsza z grupy dlatego nie chce nikomu nic
      zarzucać ani cokolwiek dyskutować bo mi nie wypada. Aczkolwiek żyje
      z nadzieją, że grupa znowu stanie się prawdziwą grupą, a nie wymianą
      doświadczeń n.t. pieczenia ciast, gotowania czy dolegliwości
      chorobowych. Chętnie przeniosłabym się do innej grupy ale u mnie w
      mieście jest takowa tylko jedna a gdzie indziej daleko... :(
      ...Oj ciężkie to życie z alko, ciężkie...
      • 7zahir Spróbuj pogadac tu: 06.07.09, 10:17
        www.alkoholizm.com.pl/forumalko/viewforum.php?f=15&sid=4a6d876693a7cca9259799dd6012ca70
        i tu tez cos znajdziesz dla siebie:
        www.alkoholizm.info.pl/czat_tecza.html
        Nie miałam zamiaru Ci dokuczać.
        Wiem co czujesz i wiem jak ja soebie z tym radziłam.
      • aaugustw Re: Te "dni" 06.07.09, 14:10
        mira-wisnia00 napisała:
        > Dziekuje wszystkim za komentarze, nawet te które poszły mi w
        pięty ;-) Na grupe chodze i z niej nie zrezygnuje chociaż różnie to
        u nas jest... Ostatnio przypomina to spotkania na ploteczki a nie
        grupę, no i zdaje się że jedna osoba chce rządzić a tak chyba być
        nie powinno. Ja jestem najmłodsza z grupy dlatego nie chce nikomu
        nic zarzucać ani cokolwiek dyskutować bo mi nie wypada. Aczkolwiek
        żyje z nadzieją, że grupa znowu stanie się prawdziwą grupą, a nie
        wymianą doświadczeń n.t. pieczenia ciast, gotowania
        czy dolegliwości chorobowych. Chętnie przeniosłabym się do innej
        grupy ale u mnie w mieście jest takowa tylko jedna a gdzie indziej
        daleko... :(
        > ...Oj ciężkie to życie z alko, ciężkie...
        _________________________________________________.
        Masz trzy wyjscia, aby to zmienic...!
        1.- Nie marudzic i godzic sie z tym stanem..
        2.- Samej dac przyklad i zaproponowac prace na Grupie nad gotowym od
        kilkudziesieciu lat Programie Al-Anon... - Stopnie, Tradycje i
        Codzienne Refleksje moge Ci wyslac, jezeli do mnie napiszesz na:
        awyst@t-online.de
        Gwarantuje, ze po paru tygodniach pracy nad gotowym Programem nawet
        Eska, ktora bardzo szanuje nie bedzie w stanie pojsc Tobie "w piety"!
        3.- Zalozyc wlasna Grupe Al-Anon...
        A... ;-))
    • e4ska Te "dni" - NUDA 06.07.09, 10:28
      Miro. Naprawdę wierzysz w jakieś "te dni", spowodowane głodem alkoholowym?
      Ponieważ jestem osobą, która przestała pić bez pomocy terapii i AA, z wielkim
      zdziwieniem i szerokim uśmiechem czytam o różnych cudeńkach, jakie zdarzają się
      leczonym alkoholikom.

      W ciągu czterech lat po zmianie stylu życia nigdy nie zdarzyły mi się "te dnie",
      "suche kace", "nawroty" i co tam jeszcze alkoholik sobie wymyśli. Napady głodu
      alkoholowego trafiają mi się - trwają od 5-15 minut, wtedy trzeba skorzystać z
      cierpliwej autoperswazji, ale żeby się dąsać na innych, okazywać złe humory,
      marudzić?????

      Twój alkoholik to prawdopodobnie buc, który nie umie z kobietą spędzić dnia
      wolnego od pracy. Zresztą - z czego tu się cieszyć przy niedzieli, kiedy jedyną
      rozrywką jest kościół (dla niewierzącego nabożeństwo - koszmarna nuda) i
      spotkanie w klubie z innymi pijakami, do których nic się nie czuje... a w domu
      marudna kobieta w stylu "Co ci jest, kochanie, żabuchno, pieseczku, kotku - nie
      śpij tyle, idź tu, idź tam, ble ble ble, ja wiem, co ci jest, chory chory misiu
      chory... kocham cię kocham kocham strasznie, ooo".

      Skaranie urojone z "tymi dniami" ;-)
      • deoand Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 14:39
        Eska Ty jestes taka mądra jak august tylko od d... strony

        Chęc napicia sie alkoholu jest normalną rzecza dla każdego mężczyzny a u
        alkoholika niepijacego czyli pozbawionego standartowego atrybutu męskosci w
        szczególności .

        Akurat naukowcy nazwali to głodem alkoholowym - jak go zwał tak go zwał ale
        efekt jest podobny - napicie sie alkoholu - chyba że uda sie jakims cudem
        nad tym głodem zapanować ..

        a ty eska jako kobieta nie zabieraj głosu w męskiej sprawie alkoholizmu bo
        jak juz ci pisałem nie raz ... kobiecie nic do picia to męska rzecz - jak
        ma za duzo to batem i do garów i rzeczywiście po alkoholiźmie kobiecym .

        pzdr deoand
        • pierzchnia Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 15:23
          Kobiete batem i jeszcze garnkiem,w głowę?
          Musiałeś mieć potężny głód alkohowy kiedy to pisałeś.
          • deoand Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 17:06
            Eskę to nawet dwoma batami i garnkiem jednym bo dwoma chyba sie nie da ... może
            wreszcie zrozumie co to jest alkoholizm a co to głód alkoholowy ..

            choc osobiście wątpię .

            deoand
            • pierzchnia Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 17:23
              Inwektywy to nie jest argument.
              • deoand Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 17:42
                jakie inwektywy .. pierzchnia ... zreszta ja piszę do eski a nie do ciebie ...

                a będąc na forach alkoholowych różnych od zdaje się kilku lat wypadałoby
                przeczytac co to jest alkoholizm , co to są ciągi alkoholowe co to sa nawroty
                choroby co to jest głod alkoholowy itp

                a nie wypisywać bzdur w stylu ... bocian przynósł mi dzieciątko
                • pierzchnia Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 17:54
                  Wychodzi na to,że Opisałeś jakiegoś kretyna,który nie ma nawet
                  wiedzy elementarnej.
                  • deoand Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 20:28
                    To jest wiedza eski na temat alkoholizmu - na temat leczenia alkoholizmu dr
                    woronowicza czy terapeutów -objawów choroby ..

                    u naszej eski mieniącej sie alkoholiczka - podobno choc do konca nie jest to
                    pewne - wszystko sprowadza sie do stwierdzenia

                    ktos pije dzień i noc - nie martw sie przestanie wystarczy mu powiedziec
                    przestan i juz ok i dalej pełna szczęsliwosc ..

                    bez głodu alkoholowego bez terapii bez niczego - ot po prostu pstryk i ok

                    a to niestety bzdura !!!!
                    • e4ska Kundel potrzebny od zaraz 07.07.09, 00:20
                      Widzisz, Deo - tak się nieładnie składa, że wiedza rozmaitych fojściakiewiczów
                      całkiem mi niepotrzebna... bo ja bez niej flaszki nie suszę. Poza tym uważam
                      wolnapiewicza za ignoranta. Niech sobie kto chce kupuje kopasiewiczowe mundrości
                      za drogie pieniądze - a one i tak głupie są. Choćbyś mu ołtarzyk postawił i
                      lapmki spirytusu podpalał - to będzie twój święty, ale nie mój...

                      Pomarzyć... Fajnie byłoby, gdybym po lekcjach u kulfoniewicza piła niczym
                      ......, smęciłabym nocami w stylu "Panowie..." albo latała z brukowcami pod
                      sławetny przybytek, żeby okna wybijać z żalu za utraconym komfortem picia.
                      :-))))))))))

                      Głupota "fachowców" polega m.in. na przyjmowaniu wszelkich bzdur sączonych
                      dzielnie przez alkoholików spragnionym fachowym uszom. Ja swojemu niedoszłemu
                      fachowcowi opowiedziałam bardzo wstrząsającą historię o głodzie, który dręczył
                      mnie dni kilka - dzień i noc w bardzo "intensywny" sposób. He he he ;-)))
                      Myślisz, że nie kupił? Ależ kupował z wielką radością, nawet śmiał się , biedny,
                      z moich cierpień - oboje się śmialiśmy, tylko każde z czego innego.

                      I ty też byś kupił, Deo - bo tego pragniesz. Pragniesz alkoholika
                      nieszczęśliwego, w poniżeniu, czołgającego się w prochu przed rozmaitymi
                      kosiakiewiczami - i dlatego drażni cię August, bo jest zadowolonym, pełnym
                      animuszu, pogodnym człowiekiem.

                      Głód alkoholowy - prawdziwy i ciężki do zniesienia znam doskonale - jest on
                      właściwy np. dla ciągów. Głodujący alkoholik dla flaszki zabije kogoś lub
                      siebie. I nic do niego nie trafia. To jest prawdziwy głód - a późniejsze
                      "chciejstwa" to słabe echo. Powrót do alkoholu najczęściej nie ma charakteru
                      "nawrotowego" czy "głodowego" - potem dorabia się ideologię. Mamy wtedy
                      najczęściej z działaniem impulsywnym, bezmyślnym, natychmiastowym - czyli
                      odpowiadałoby to moim osobistym doświadczeniom z nieoczekiwanymi krótkotrwałymi
                      chwilami głodu. Oczywiście, ludzie silnie uzależnieni mogą te napady przechodzić
                      bardzo ostro, a jeśli są słabi psychicznie, to w końcu giną.

                      Natomiast żeby w zachowaniu opisanego męża dopatrywać się objawów "głodu"??? Co
                      to, czy leczący się gościu nie może pofolgować swoim antyklerykalnym ciągotom,
                      tylko musi w niedzielę iść pod łokieć z kobietą, żeby rzucić na tacę?

                      Ja nie chodzę i nie rzucam, gdyż mniej niż piątki dać nie wypada, a wtedy robi
                      mi się nawrót z suchym kacem, jako że wolałabym piątkę przepić. Kościelna taca
                      działa na mnie wyzwalająco. A ja już dość wyzwolona jestem...
                      :-)
                  • e4ska Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 00:40
                    Nie martw się, Pierzchnia, kretynizmami Deo. Pijaki tak go wytresowały..
                    Cóż, Deo wie o alkoholizmie po tyle, po ile wszywka, odtrucie domowe czy
                    prywatny odwyk. Ale spróbuj go zapytać, jak zmontować domową bimbrownię, aby nie
                    wybuchła i fuzel nie leciał... albo jak się wysikać w środku klombu różanego
                    przed radą miasta - o, to zaraz będzie się jąkał i kręcił.

                    Nie traktuj Dea poważnie - chyba że wypowiada się w sprawach leczenia ciał
                    pijackich, a nie ciał astralnych.
                • hepik1 Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 22:31
                  deoand napisał:
                  >... bocian przynósł mi dzieciątko

                  Nie bocian a mąż.
                  I nie przyniósł a wyniósł.
                  I nie dzieciątko tylko walizki.
                  Zza próg.
                  I juz było po alkoholiźmie ;)
                  • e4ska Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 00:55
                    Smutne są te twoje łgarstwa, Hepik. Z twojej perspektywy patrząc.

                    Widzisz, alkoholik nie musi być domowym popychadłem. Zwłaszcza zwyczajny śląski
                    piwosz. Któremu nie wolno było z kolegami postać, pogadać, pośmiać się... i dla
                    którego terapia była jedyną formą ucieczki z domu. Dała prawo do chwilowej, ale
                    jakże miłej wolności.

                    Radziłabym dobrego psychoterapeutę - bo żadna ścierka do zbierania plwocin nie
                    pomoże tobie, Hepik.

                    Cóż z tego, że poplujesz sobie na monitor, kiedy trzęsiesz się ze strachu.
                    Przemoc domowa, doświadczana długo i boleśnie, poniżanie ze strony domowego
                    tyrana zmusza cię do ustawicznego charkotu.

                    Zadbaj o siebie, bo ci się całkiem pomiesza... co jest faktem, a co tylko twoim
                    chorym marzeniem.
                    • hepik1 Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 09:44
                      Z mojej perspektywy dla ukojenia twoich napiętych nerwów w "te dni" minione ;)

                      i26.tinypic.com/5e5ms1.jpg

            • hepik1 Re: Te "dni" - NUDA 06.07.09, 21:49
              deoand napisał:

              > Eskę to nawet dwoma batami i garnkiem

              Ścierą ,ścierą!
              Raz a pamięta sie do końca życia ;)
              • mira-wisnia00 Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 10:05
                Widze ze wynikla tu klótnia przez mój post. Odnosze wrazenie Esko, ze jestes strasznie samotna i bardzo odizolowalas sie od innych ludzi z powodu choroby. Wybacz mi jesli sie myle. Pozatym uslyszalam ze jesli okazuje jakakolwiek milosc do alko to jestem przegrana, a juz bron Boze powiedziec Kocham. Przykro mi, ale nie umiem byc zimna s... Dlaczego mam gardzic kims kto sie stara, nie pije i ratuje siebie. Moze kiedys tak robilam jak pil, ale nierozumiem dlaczego teraz mialabym chodzic odgrywac sie za to co mi robil. Jemu tez nie jest lekko. Dziekuje za wszystkie komentarze. P.s. Ja mimo wszystko wierze w glody alkoholowe i nawroty choroby.
                • hepik1 Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 10:12
                  Taka esko-norma,sie mira ,nie przejmuj.
                  I rób swoje :)
                • e4ska Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 11:13
                  E tam - to stare zaszłości forumowe, Mira, nie kłótnia. A ze w twoim wątku -
                  możesz czytać selektywnie.

                  Odnosze wrazenie Esko, ze jestes strasznie samotna i bardzo odizolowalas sie
                  od innych ludzi z powodu choroby

                  ?????

                  Czy dlatego, że nie miewam "tych" dni, które tobie psują niedziele? Otóż - ja
                  nigdy nie miewam ani nie miewałam "tych" dni - ani kobiecych, ani pijackich. Od
                  tego bozia dała nam rozum, abyśmy panowali nad swoimi chimerami, nie zadręczali
                  złym samopoczuciem naszych bliskich. Dlatego - pozostając osobą pogodną i wesołą
                  - mam spokojny dom, życzliwą i opiekuńczą rodzinę, przyjaciół prawdziwych, a nie
                  z musu (czyt. z klubu abstynenta).

                  Wasze niedziele... hmmm... jednej alkoholiczce pijaki pomagały pisać
                  wypracowania na terapię... i był tam też temat "Niedziela w moim domu" czy coś
                  koło tego. Oczywiście, byle pijak ze swoją fantazją jest w stanie stworzyć dobre
                  dzieło, byle za bardzo nie zmyślać i nie wprowadzać osób fantastycznych, np.
                  Marsjan czy rusałek.

                  A ty co byś napisała o Waszej niedzieli?

                  Zauważ - nie kwestionuję twojej miłości - kto inny się z ciebie naśmiewa w tej
                  kwestii - ja po prostu piszę, żeby się nie nabierać zbytnio na "te" dni
                  pijackie... Szukasz potwierdzenia, że rysy na waszej sielance wynikają z
                  "choroby". A jak jest inaczej? Nuda waszych niedziel może wynikać z...

                  I tu sobie sama resztę dośpiewaj. Szczerze - sama przed sobą. Potrafisz?
                  • aaugustw Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 14:50
                    e4ska napisała:
                    :::::::::::::::
                    _______________________________________________.
                    ;-)))))))) Eska, musze przyznac dobra jestes...!
                    Uklon w Twoja strone...!
                    Potrafisz sie obronic, a to juz jest trzezwe...!
                    Widze, ze te lata przebywania wsrod (m.in.) yhm,
                    "aowcow" zrobily swoje...!
                    A... ;-))))))
                    • e4ska Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 16:21
                      Auguście - bronić to ja się specjalnie nie bronię. Bo ani przed kim, ani przed czym.

                      Bardziej chodzi o to, że dziewczyna, które napisała post, może być manipulowana
                      przez alkoholika. No bo jeśliby mu tak naprawdę zależało na kochającej go
                      kobiecie, to czy nie mógłby dla niej być dobry w niedzielę? Ja idę do kościoła
                      od czasu do czasu - żeby np. matce zrobić przyjemność, bo ona martwi się o moje
                      zbawienie... A gdybym chciała posiedzieć w domu zamiast iść do klubu abstynenta
                      - byłabym dobra i uprzejma dla ukochanej osoby, żeby jej nie urazić, nie zasmucić.

                      Wiec jeżeli pijak siedzi kobiecie na głowie i wykorzystuje jej miłość - to co on
                      jest wart? A jeżeli kobieta swoją nachalnością i wścibstwem doprowadza do
                      pojawienia się "głodu" - to powinno się jej pewne rzeczy wskazać... że TE dni
                      mogą być tylko wykrętem, mogą maskować niebezpieczne dla obojga problemy,
                      powstałe z winy obu stron.

                      Czemu oni nie wychodzą RAZEM - na wspólne niedzielne zabawy, spotkania? Przecie
                      AA czy pokrewne organizują chyba podobne imprezy, a jeśli nie - może oboje wyjdą
                      z inicjatywą?

                      Smutne niedziele w pijackich rodzinach - nieważne, jakie są tego zjawiska
                      przyczyny - to bardzo niebezpieczne sytuacje. Zresztą ty dobrze o tym wiesz,
                      Auguście.

                      Pozdrowienia - dla autorki wątku, dla ciebie i dla wszystkich dyskutujących :-)
                      • aaugustw Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 19:36
                        Mnie dzisiaj "zlamalo" pod wieczor, musialem kimnac pare minut i
                        spalem prawie 40 min... (nie to nie wina Waszego pisania) ;-)
                        Teraz jestem juz po kolacji i po przeczytaniu Waszych postow, pisze
                        sobie dla relaksu... (zona oglada pogrzeb tego zboczenca...!).
                        Jak to fajnie poczytac wymiane doswiadczen miedzy innymi...!
                        Nic nie idzie na marne... - Wszystko tu sluzy trzezwieniu... -
                        Sluzy rozwojowi duchowemu, ktory nie potrafi sie cofac, jak to
                        wystepuje w "PP" - w "poezji pierzchni", ktory nadal jeszcze szuka i
                        wraca...!
                        Rozwoj duchowy to ulica jednokierunkowa...!
                        Na zakonczenie nawiaze do slow Eski, (cyt.):
                        > "Smutne niedziele w pijackich rodzinach - nieważne, jakie są tego
                        zjawiska przyczyny - to bardzo niebezpieczne sytuacje. Zresztą ty
                        dobrze o tym wiesz, Auguście." <
                        Eska, az za dobrze wiem o tym, jak to bylo u mnie w domu... -
                        brrr...!
                        Ano wlasnie; "bylo", bo juz od dawna, dzieki AA nie jest... -
                        Dzisiejsze niedziele trwaja w naszej rodzinie siedem (7) dni w
                        tygodniu i nie maja nic wspolnego z tymi niedzielami z dawnej
                        przeszlosci... - W tamtym moim (naszym) innym pijanym zyciu...!
                        A... ;-))
                        • aaugustw trzezwa ocena... - czyli nareszcie pogrzeb...! 07.07.09, 21:20
                          aaugustw napisał:
                          > ...zona oglada pogrzeb tego zboczenca...!.
                          - - - - - - - - - - -
                          Rafał Ziemkiewicz: Śmierć Heliogabala
                          O umarłych – kiedyś twierdzono – nie należy mówić źle, póki nie
                          ostygną. Ale dawne zasady chyba już nie obowiązują, a poza tym nie
                          wiem, czy kiedykolwiek dotyczyły monarchów. O Michaelu Jacksonie
                          wciąż zaś powtarzają media, że był „królem popu”.
                          Moim skromnym zdaniem zresztą błędnie, nie żadnym królem, lecz
                          cesarzem. Cesarzem popkultury, a konkretnie cesarzem Kaligulą.
                          Chociaż mnie osobiście bardziej niż z Kaligulą kojarzy się on z
                          Heliogabalem, takim, jakim go przedstawił Krasiński w zapomnianym
                          dziś niestety „Irydionie”. Nieszczęsny piosenkarz wydaje mi się
                          ucieleśnieniem wszystkich zboczeń i chorób psychicznych świata, w
                          którym „wszystko psuje się, rozprzęga i szaleje – bogi i ludzie
                          szaleją”. Chciałoby się powiedzieć jego zapłakanym fanom
                          ewangelicznymi słowy: płaczcie nad sobą.
                          Michael Jackson, moim skromnym zdaniem, był potworem; człowiekiem
                          pozbawionym empatii, normalnych ludzkich uczuć, zasługujących może
                          na współczucie, ale na pewno nie na podziw. I fakt, że morderczym
                          treningiem zrobiono z niego sprawną maszynę do śpiewania,
                          komponowania i tańczenia (nie znam się, ale skoro krytycy tak
                          twierdzą, to niech będzie) nie ma w gruncie rzeczy większego
                          znaczenia. Sądzę, że nie podziwiano w nim ani wokalisty, ani
                          tancerza, ani muzyka, tylko po prostu wielkie, straszliwe dziwadło.
                          Stwora, który urodził się jako Murzyn, a zamienił się w białą
                          dziewczynkę, który został miliarderem, nie wyrastając z dzieciństwa,
                          ponurego i okrutnego, jak dzieciństwo spędzone w lochu potwornego
                          czarownika czy ogra, który zrobił sobie kilkakrotnie więcej operacji
                          plastycznych niż przeciętny człowiek przechodzi w życiu zabiegów
                          stomatologicznych, chodził w maseczce tlenowej, bał się śmiertelnie
                          bakterii i tytułem zabawki zrobił sobie troje dzieci z probówki.
                          Przyznam szczerze, że o ile wszystko inne można uznać za dziwactwo,
                          chorobę czy nieszczęście, to właśnie myśl o owych dzieciach
                          sprawia, , że ilekroć słyszę o niedawno zmarłym amerykańskim
                          dziwadle, otwiera mi się nóż w kieszeni.
                          Jeśli – jak piszą biografowie – dzieciństwo Jacksona spędzone w
                          szponach chorobliwie ambitnego, tresującego go od maleńkości ojca
                          było piekłem, to i tak w porównaniu z tym, co urządził „swoim”
                          dzieciom, uchodziło może za sielskie.
                          Dzieci, które zrobił sobie współczesny Heliogabal, pozbawionych
                          matek czy stałych opiekunek, nie wolno było nikomu dotykać ani
                          przytulać, nie wolno było im mieć żadnych zabawek – wszystko, czego
                          dotykały, było jednorazowe, sterylne i zaraz po użyciu palone. Nie
                          umiem sobie wyobrazić cierpień tak traktowanych dzieci. Mogę tylko
                          przypuszczać, jak teraz staną się one obiektem walki, bo wiadomo, że
                          kto przechwyci prawo do opieki nad nimi, przejmie też część majątku
                          Potwora.
                          Los tych dzieci był jednak i jest zgodny z prawem i nikogo nie
                          wzrusza. W przeciwieństwie do banalnego faktu, że organizm poddany
                          tulu operacjom i nawalony tyloma chemikaliami w końcu odmówił
                          posłuszeństwa. Z punktu widzenia „jego” dzieci – szkoda, że nie
                          wcześniej.
                          - - - - -
                          A...
                          Ps. Ale to Ameryka, kraj nieograniczonych mozliwosci...!
                          Pogrzeb odbywa sie z wielka pompa...! (telewizor juz wylaczony).
                          • e4ska Re: trzezwa ocena... - czyli nareszcie pogrzeb... 07.07.09, 21:57
                            Heh, wszystko przez telewizory...

                            Przytaczasz artykuł, który nie ma nic do wątku Miry, ale chyba się nie obrazi -
                            u nas takie zwyczaje z krzaczkami nie na temat, które z głównego pnia biją sobie
                            na boki.

                            Wiesz, ja w ogóle nie oglądam telewizji, czytam w necie, segreguję, a to
                            wiadomości lokalne, a to jakieś strony czasopism, a to - co teraz całkiem
                            niemodne - słucham wieści gminnej. Ile można dowiedzieć się dziś od zwyczajnych
                            ludzi! Jeżdżą po całym świecie, widzą, oceniają... a ja uwielbiam słuchać. Mój
                            dentysta np. wyjeżdża od lat do Afryki i podczas plombowania słuchałam całkiem
                            ciekawych relacji - bo z gadaniem było trudniej.

                            Auguście - nie wiem, czemu takie zdarzenie zajmuje tyle uwagi. Sława i kasa
                            zabijają nieodpornych niczym alkohol - równie podstępnie i perfidnie. Wystarczy
                            nieraz, że kto ma z jakichś powodów przypływ gotówki, a zaraz mu się we łbie
                            przewraca. Pewien mój bliski znajomy dorobił się gwałtownie, zaraz aut super
                            szybkich nakupił i wydawało mu się, że nie obowiązują go prawa fizyki.

                            O czymś jednak trzeba pisać w prasie, w necie, pokazywać w telewizjach - i
                            dlatego mamy widowiskowe pogrzeby... Więc cieszmy się, że to jeszcze nie nasze,
                            Auguście. Czyż nie o to w tym wszystkim chodzi :-)
                            • aaugustw Re: trzezwa ocena... - czyli nareszcie pogrzeb... 07.07.09, 22:10
                              e4ska napisała:
                              > ... mamy widowiskowe pogrzeby... Więc cieszmy się,
                              że to jeszcze nie nasze, Auguście. Czyż nie o to w
                              tym wszystkim chodzi :-)
                              ________________________________________________.
                              To najwazniejsza sprawa, (rzecz oczywista), ale w
                              tym akurat "cyrku" zalezalo mi na zwroceniu uwagi
                              na to, ze cos takiego potrafi ludziom zrobic siano
                              z mozgu i w koncu oni sami nie wiedza co normalne,
                              a co nie i pytaja o to innych, w formie pytan retorycznych...
                              A...
                              Ps. O pogrzebie swoim - na razie - nie mysle, bo wiem sam
                              na co mnie jeszcze stac i jak sie czuje, a czuje sie
                              wspaniale... (i trzezwo...!) ;-))
                              • aaugustw Re: trzezwa ocena... - czyli nareszcie pogrzeb... 07.07.09, 22:13
                                aaugustw napisał:
                                > ... a czuje sie wspaniale... (i trzezwo...!) ;-))
                                __________________________________________.
                                Mialo byc: "wspaniale, bo na trzezwo...! ;-))
                                Dobranoc: A...

                  • mira-wisnia00 Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 16:27
                    Hehe sugerujesz esko, ze te dni to poprostu marudzenie alko na beznadziejny zwiazek? Przeciez nie jestesmy malzenstwem, nie mieszkamy razem wiec moze odejsc, droga wolna ja go nie trzymam. Tylko nie pisz mi ze jest ze mna bo mu wygodnie. Moze tak bylo jak pil. Teraz watpie. A co sie tyczy jeszcze tych dni to nie zdazaja sie one jedynie w niedziele jak ma wolne od pracy i "mnie na glowie" tak jak to sugerujesz. A wyjazdy do klubu proponuje dlatego, poniewaz kiedys sam powiedzial mi ze lubi tam jezdzic ale boi sie ze poczuje sie zaniedbana i moge sobie kogos znalezc bo jestesmy mlodzi. Ja nie planuje nic takiego przynajmniej narazie wiec go wspieram jak moge, bo wiecej zrobic nie jestem wstanie.
                    • e4ska Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 17:06
                      Nie - sugeruję, żebyś pomyślała TY. Przecie ja w waszym domku nie mieszkam i nie
                      wiem, jak wam jest. Mówię, że to wielka wygoda dla alkoholika nie ponosić
                      konsekwencji za swoje humory... Ileż to kobiet pyta: alkoholicy, czy też tak
                      mieliście? Ja odpowiadam: nie, ja tak nie miałam, a kiedy mnie co męczy, staram
                      się nie okazywać tego innym. Nieraz mówię wprost, że jestem rozdrażniona ) i
                      żeby się trzymać ode mnie z daleka... no wtedy się mnie próbuje pocieszać albo
                      wychodzę z domu na spacer - i chyba to jest najlepszy sposób na dołki.

                      Związek wasz nie jest beznadziejny, nic takiego nie śmiem powiedzieć, ale - moim
                      zdaniem - brak wam ciekawych pomysłów na wspólne spędzanie wolnego czasu. To
                      nie jest łatwym zadaniem uprzyjemnić sobie niedzielny wypoczynek.

                      Coś ci zresztą sugerowano... nie ja. Ale np. moja ostatnia niedziela: wstałam
                      przed szóstą, bo omówiłam się ze znajomymi na rajd rowerowy. Kiedy wróciłam, mąż
                      szykował się na wypad z kolegami - grillowanie z piwkowaniem. Zobaczyliśmy się
                      wieczorem - kiedy wracając od znajomej z prędkiej kolacji (spóźniona
                      solenizantka Alicja) kupiłam lody ( w nocnym alkoholowym sklepie), zjedliśmy je
                      w zgodzie, obgadaliśmy znajomych (życzliwie) i obejrzeliśmy DVD, płacząc ze
                      śmiechu, chociaż film był całkiem poważny....

                      Mąż mój nie jest alkoholikiem, więc mu wolno piwkować, gdy ma okazję. A twój
                      facet - cóż, może to nie głód, tylko tęsknota za tym życiem, które jest dla
                      niego zamknięte. Coś w rodzaju nawrotu...

                      Mnie jest łatwiej w związku z niealkoholikiem, bo "co to za chłop, który nie
                      pije" ;-)))

                      Twój związek też może być fajny, jeśli znajdziecie wspólnie coś więcej niż to,
                      co macie do tej pory.

                      Ale to jest tylko i wyłącznie moja refleksja - a ty szukaj swojej drogi.
                      Powodzenia i nie od razu Kraków zbudowano.
                      :-)
                      • mira-wisnia00 Re: Te "dni" - NUDA 07.07.09, 17:49
                        Dzieki esko za to co napisalas. A tak wogole to fajnie macie w domu, u nas tak nie jest, moze dlatego ze to dopiepo 10 mscy bez alko ale i tak sie cieszymy. Szczerze - zazdroszcze Ci. Pozdrawiam was.
    • rushmoore Re: Te "dni" 07.07.09, 22:24
      Te dni na szczęście mijają, przechodziłem to niedawno - z dwa tygodnie temu -
      ale jak już miną - to będziesz silniejszy. KAżdy nieprzepity dzień na głodzie to
      jak tydzień albo i miesiąc bez głodu. Powodzenia.
    • mira-wisnia00 Re: Te "dni" 07.07.09, 23:07
      No i stalo sie... Mielismy dzis ogromna klótnie (raczej moj monolog i placz bo on sobie olewal). Wiecie co, zobaczylam ze on sie wogole nie zmienil, nic kompletnie. Wiem ze 10 mscy to malo ale myslalam ze stac go na powazna rozmowe a tu nic. Przy okazji wydal sie w koncu nasz problem.nie bede sie rozpisywac. Ogólnie chodzi o to ze jak jest cos zle miedzy nami, poklocimy sie, ja placze to on zamiast porozmawiac to lezy pali papieroska a pozniej jakby nic sie nie stalo "co jest kotku?". Jak chce porozmawiac co jest nie tak co mnie drazni to zbywa mnie, jest cyniczny smieje sie albo wynajduje jakies okazje ze cos go tam boli spac mu sie chce. Jedyne co umial powiedziec to "co ja robie zle?" a jak mu tlumacze to znowu jakies dziecinne zachowanie. Mowie mu zebysmy sie rozstali bo mam dosyc tego ze jak jest zle to ja placze a on to olewa. Ale on nie chce. Nie wiem czy wygodnie mu tak. Wogole nierozumiem go, jak sie poklocimy to zamiast wyjasnic sobie to on ucieka od rozmowy i probuje mnie zbyc przytuleniem lub zmiana tematu. Mysli ze mi za chwile minie i bedzie Ok. To paradoks. Jego zachowanie jest takie samo jak pil. Myslalam ze jak przestal to moge mu powiedziec co jest nie tak miedzy nami i jakos wspolnie pomyslimy. Ale nie, ja szukam podobno klótni i nie ma po co gadac bo za miesiac wynajde co innego. Nie wiem w takich chwilach to boje sie ze z czasem bedzie gorzej ze juz wogole nie bedzie mozna liczyc na niego w trudnych chwilach. Nie wiem czy to choroba czy poprostu brak uczucia z jego strony. Caly czas slysze ze mnie kocha ale jak mamy problem to ucieka... Prosze napiszcie co o tym myslicie. Czy mam myslec o rozstaniu czy jak sie przestaje pic to takim sie jest?
      • kajda28 Re: Te "dni" 08.07.09, 09:46
        Twój post przypomniał mi o mojej koleżance, która związała się z
        przemocowcem. Ona kochała go, on ją kochał- ale był cholernie
        zazdrosny i miał swój wzorzec wyniesiony z domu co wolno a co nie
        kobiecie. Długo chodzili na terapię, nawet jeszcze po rozstaniu ona
        leciała do niego (on został w Anglii, ona wróciła do Polski), aby
        pójść na terapię. To nic nie dawało:( on poprostu taki był, taki
        wyniósł wzorzec z domu, i nie mógł się tego pozbyć, choćby bardzo
        chciał. Niekótrzy ludzie się nie zmieniają i to niezależnie czy
        piją alkohol czy trwają w abstynecji.


        >Mowie mu zebysmy sie rozstali bo mam
        > dosyc tego ze jak jest zle to ja placze a on to olewa.

        Dlaczego tylko mówisz? czy tą decyzję nie możesz podjąć sama? Na co
        czekasz na jego pozwolenie? czy na to aż się przestraszy i się
        zmieni?


        >Czy mam myslec o rozstaniu czy jak sie
        > przestaje pic to takim sie jest?

        Napiszę ci jaki był mój eks, najgorszy po tygodniowym cugu był
        następny tydzień, kiedy wracał do siebie, i próbował się wybielać,
        tłumaczyć, jeszcze ciągle pod wpływem alkoholu i prochów - strasznie
        bał się delirki. Póżniej pół roku był normalny, a w każde święta-
        przeważnie Wielkanocne nosiło go aby się napić, i albo zapijał, albo
        (miał 2,5 roku przerwy) alkohol zastępował psychotropami, oczywiście
        bez żadnych konsultacji lekarskich- kiedyś ten stan trwał ponad m-c,
        już wolałabym wtedy aby się napił, bo trwałoby to znacznie krócej.
        Pamiętam jak kiedyś się przyznał że go wszystko wkurza.Ale nie
        pamiętam abym chodziła wtedy na palcach. Kiedy poszedł na terapię,
        trochę się zmienił, np. zaczął rano robić śniadania :), wtedy i ja
        zaczęłam terapię, ale była to moja terapia jako DDA, a nie jako
        współuzależnionej. Były to chyba najlepsze miesiące w naszym
        małżeństwie, ja się zmieniłam, on się zmienił. Niestety nie
        przetrwało ono kolejnego cugu :(
        A tak poza tym , to zawsze ja byłam winna, to ja nie starałam się o
        naszą rodzinę, dom, nie dbałam o niego (główny jego zarzut to był
        taki że nie wybierałam mu ubrań w które ma się ubrać).


        MIra, zacznij sama decydować o swoim życiu, nie czekaj na zgodę
        innych. Może spróbujcie ustalić że dopóki on ma te "dni" to nie
        spotykajcie się, nie kontaktujcie się wtedy ze sobą, po co masz się
        zadręczać i być poszkodowana. Lepiej z daleka przeczekać ten zły
        stan, niech on będzie miał czas aby zatęsknić.
        • 1962-wolf Re: Te "dni" 08.07.09, 10:11
          u alkoholikow istnieje jeszcze cos takiego jak "syndrom
          otella"-jest to klinicznie zdiagnozowane. ma rozne stopnie
          rozwoju i eskalacji.i niestety jest nieuleczalne. przejawem
          jest przemocowosc miedzy innymi.
          tak po krotce.dlatego trudno sie w neci odniesc do
          konkretnego przypadku.
          trzeba miec duzo,duzo wiecej detali , by cokolwiek napisac
          wiarygodnego jako odpowiedx.
      • aaugustw Re: Te "dni" 08.07.09, 10:50
        mira-wisnia00 napisała:
        > ... Mielismy dzis ogromna klótnie (raczej moj monolog i placz bo
        on sobie olewal). Wiecie co, zobaczylam ze on sie wogole nie
        zmienil, nic kompletnie...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        A ile Ty sie zmienilas, ze mowisz w ten sposob o drugim...!?
        ________________________________________.
        mira-wisnia00 napisała dalej:
        > ... Przy okazji wydal sie w koncu nasz problem.nie bede sie
        rozpisywac. Ogólnie chodzi o to ze jak jest cos zle miedzy nami,
        poklocimy sie, ja placze to on zamiast porozmawiac to lezy pali
        papieroska a pozniej jakby nic sie nie stalo "co jest kotku?"...
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        Rozsadny gosciu... - Rozmowy nalezy prowadzic przed klotnia...!
        _____________________________________________________________.
        mira-wisnia00 napisała dalej:
        > ... Prosze napiszcie co o tym myslicie.
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        O czym...? - O co chodzi...!?
        _____________________________________.
        mira-wisnia00 napisała dalej:
        > ... Czy mam myslec o rozstaniu
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Z dwoch nieszczesc, nie powstaje jedno szczescie...
        (jezeli tak jest u Was, to mysl o tym... - A najlepiej uczyn to...!)
        _________________________________________.
        mira-wisnia00 napisała dalej:
        > ... czy jak sie przestaje pic to takim sie jest?
        - - - - - - - -
        Jakim niby...!?
        A...
        • arielka49 Re: Te "dni" 08.07.09, 11:18
          Zmilknij wreszcie Guciek ... i nie ośmieszaj się .

          ***********************************************
          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • aaugustw Ryk krowy...(!?). 08.07.09, 13:30
            Zdawalo mi sie, czy slyszalem ryk jakiejs krowy...!? :-\
            A...
            • arielka49 Re: Ryk krowy...(!?). 08.07.09, 18:26
              Puknij się w głowę , Guciek ...
              I doceń , że tym razem potraktuję Cię bardzo delikatnie.

              ***********************************************
              Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
              • aaugustw Re: Ryk krowy...(!?). 08.07.09, 18:35
                arielka49 napisała (do A...):
                > Puknij się w głowę...
                __________________.
                Puknąłem w stół...!
                A... ;-))
            • daleh Re: Ryk krowy...(!?). 08.07.09, 20:44
              aaugustw napisał:

              > Zdawalo mi sie, czy slyszalem ryk jakiejs krowy...!? :-\
              > A...
              ---------------------------
              Co Ty krowy doglądasz...
              Wreszcie jakaś uczciwa robotę znalazłeś...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka