paulina.oliwier
08.10.09, 13:54
logopeda u której byłam nie zrobiła nic poza powiedzeniem jakie
ćwiczenia mamy robić -to wiedziałam już zanim do niej poszłam, poza
tym kazała czekać.
Nie wiem czy mam iść do innego logopedy czy czekać pół roku.
Dziecko nie wypowiada świadomie nawet sylab, czy jakiś innych
ogłosów poza krzykiem i ,, eeee'' kiedy coś chce. Pół godziny muszę
mu tłumaczyć przed snem że jutro będzie oglądał bajki i jutro
pójdzie na dwór bo teraz trzeba iść spać itd. A on przez te pół
godziny płacze bo chciał by te bajki oglądać do rana.
Czasem czuję się jak idiotka tak mu gadając bo przez to że on mi nie
odpowiada mam wrażenie że on nie wie co do niego mówię. Ale
doskonale rozumie co mówię, tylko przez to że nie umie mi
odpowiedzieć tylko płacze, ja już głupieję.
Czy ktoś z was był z 2latkiem u logopedy i czy zrobiła coś więcej
niż mówienie żeby czekać.
Płyty Wianeckiej kupię dopiero w sobotę. Sama nie wiem co robić,
cały czas o tym myślę i myślę.
Mój mąż mówi że przesadzam że zacznie mówić, ale on nie czyta na tym
forum i nie wie ile może być przyczyn że nie mówi.
Teściowa już dawno uważa mnie za czarownice, bo tylko dziecko po
lekarzach bym ciągała, a jeszcze te wieczorne awantury, bo nie chce
iść spać, przez które chyba wszyscy myślą że ja go bije w tym pokoju
że takie krzyki. Kiedy ja go noszę o uspokajam i tłumaczę. Mam taką
nerwicę że czasem muszę wyjść z pokoju kiedy go usypiam bo już nie
daję rady.