Dodaj do ulubionych

jak długo?

30.08.08, 15:46
jak długo mówiły po swojemu Wasze dzieci?

moja córka - 27 mcy - od ponad roku mówi płynnie we własnym, bardzo
skomplikowanym języku. ta płynność w wysławianiu się tak trudnych
kombinacji to nawet wzbudza ogólną sensację i zadziwiła pediatrę już
z pół roku temu. ona opowiada, prowadzi rozmowy przez swoje
plastikowe komórki i co tam znajdzie zamiast, po swojemu czyta
gazety i książeczki, zupełnie swobodnie udziela skomplikowanych
odpowiedzi, niestety nie wiadomo co mówi:( zasób tych jej
nieludzkich słów jest przeogromny, zmienia sie co jakiś czas i przy
różnych czynnościach inaczej brzmi, więc słowa te muszą coś oznaczać
dla niej, choc mnie trudno jest je wyłapać, bo ona rzadko używa ich
pojedynczo, np. jakoś nazywając jedną rzecz, ona wygłasza całe
zdania i nie ma najmniejszych problemów z wysławianiem się.
to wydawało sie zabawne i piekne dobre pół roku temu, ale teraz, gdy
jej rówiesnicy juz całkiem ładnie mówią to zaczynam się martwić.
pediatra mówiła, żeby dac jej jeszcze z pół roku, np. na
zrozumienie, że my jej nie rozumiemy:)
bardzo dobrze słyszy, rozumie, wykonuje polecenia, wie gdzie co
leży, skąd przynieść, rozpoznaje przedmioty i osoby na zdjęciach,
wydaje się być naprawde bystra i rozgarnięta, o ile sama do tego
doszła albo jej się to podoba. jest jednak dość wyrośnięta, większa
od swej trzyletniej koleżanki i przez to własnie wygląda jak w sumie
jakaś opóźniona:)
z ludzkich wyrazów mówi mama, tata, nie, nie ma, nie chcę, chodź,
mniam mniam, jakies tam inne dada, baba, papa, opa (przy róznych
wygłupiankach, fikołkach), bam (przy upadkach), ałała (przy
uderzeniu), sii sii (na kota) zupełnie rozumnie i w kontekście.
jest niechętna do współpracy, nie chce by jej czytac książeczki,
zabiera je i czyta po swojemu, nie słucha np. wierszyków czy
bajeczek, nie ogląda bajek, tylko uwielbia muzykę na vivie, tańczy i
wygibuje, na dźwięk swych ulubionych piosenek czy reklam leci przez
cały dom (80 m2), rozpoznaje je w radiu czy produkty z reklam w
sklepie.
kupuję jej rózne edukacyjne zabawki czy książeczki w stylu pierwsze
słowa, czytam i pokazuję itp. ale ona jest niechętna. nie znosi
zabaw w jakieś powtarzanie słów i nie powtarza.ucieka przy różnych
próbach takiej nauki. wymyśliłam jej nawet takie uproszczone słowa
typu piciu czy właśnie mniam mniam i akurat tylko mniam mniam
przypadło jej do gustu, od razu, za pierwszym razem, a piciu tylko
wie, żeby się napić ale nie powie. jest zupełnie do tyłu ze
wszystkimi tymi dzieciowymi pakietami, bo nawet nie sposób nauczyć
jej gdzie ma oko, nos czy brzuszek, bo się wymiguje. za to wie gdzie
ma na sobie buciki, skarpetki czy włosy, jakby reszta była niegodna.
wysmiewa tez te wszystkie sroczki co kaszki warzyły czy idzie
kominiarz po drabinie, w ogóle działają jej na nerwy te dzieciowe
rymowanki, to co, mam jej Szekspira deklamować?
mieszkamy na wsi, mamy zwierzęta, psy, kota, kozę i kózkę, ma z nimi
doskonały kontakt, nawet tak jakos sie podobnie dogadują:)
ciekawe, że znane jej zwierzątka narysowane w książeczkach czy na
bajkach są dla niej nie rozpoznawalne, jakby wiedziała, że nie są
prawdziwe, że przeciez kotek czy piesek nie chodzą w bucikach i nie
mówią! te prawdziwe, realne, np. w filmach przyrodniczych, cieszą ją
i pokazuje je po swojemu nazywając i coś o nich opowiadając.
nie mam pomysłów na zabawy, mamy teraz nową nianię, która bardzo
dużo mówi, wręcz cały czas, córka bardzo ją lubi, bez wahania tuli
się do niej i robi jakies cacy cacy. normalnie tylko w niej jakaś
nadzieja, bo może jakimś innym sposobem i z samego osłuchania moja
córka zrozumie jak mówić po ludzku.
nie spotkałam podobnego dziecka, znani mi jej rówieśnicy, np. do
jakiegoś czasu nie mówili prawie wcale, a juz napewno nie wygłaszali
tak płynnych monologów, a potem powoli zaczynali z mową, np.
przekręcając, nie kończąc słow czy omijając sylaby, ale tak czy owak
można je zrozumieć, a moja córka świergoli jakby z kosmosu była.
czasem wygladamy jak jacyś obcokrajowcy, bo ta nawija z predkością
światła jakby w jakimś holenderskim:)
martwi mnie ten mały postęp w nauce normalnych słów i jej upodobanie
do swego własnego języka, bo jakby przez to uwielbienie i płynność
nie widzi potrzeby mówienia po ludzku.
są tu mamy ze starszymi dziećmi, jak długo to będzie trwać, jak to
wyglądało u was?
będę wdzięczna za odpowiedzi i podpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • basiek-79 Re: jak długo? 30.08.08, 17:40
      Mój Mati ma 26-miesięcy i też niesamowicie płynnie z piękną
      intonacją rozmawia we własnym języku. Na szczęście oprócz tego mówi
      około 30-stu wyrazów " po polskiemu" i od niedawna zaczął powtarzać
      proste słowa.
      To jego dziamgolenie kiedyś mnie śmieszyło, ale teraz mam serdecznie
      dość. Jest bardzo wysoki jak na dwulatka ( 95 cm wzrostu ) i wszyscy
      go biorą za co najmniej 3-latka.
      Byliśmy 2 razy u logopedy i ma stwiedzony opóźniony rozwój mowy.
      Jednak logopeda powiedziała, że nie mam się czym za bardzo martwić,
      bo mówi ładnie takie wyrazy jak "koło" czy " światło". Po prostu
      będzie mówić póxniej niż jego rówieśnicy (oczywiście po polsku).
      Matiemu bardzo pomogły programy " Mądry maluch", które uwielbia i
      zaczął się od nich interesować bajkami.
      u nas problem jest z wykonywaniem poleceń, bo gadzina moja jest
      bardzo charakterna i ajk mu się nie chce, to mnie najzwyczajniej w
      świecie zlewa:) Jak mu się podoba, to wykonuje te polecenia.
      Ponoć w jakiejś części opóźniony rozwój mowy jest uwarunkowany
      genetycznie. Mój mąż i teść też późno zaczęli mówić. Logopeda
      mówiła, że to też może mieć znaczenie. Mój teść, a dziadek Matiego,
      ponoć gadał po swojemu nawet powyżej 3-roku życia.
      Iwona, czasem mam wrazenie, ze pozostało nam uzbroić się w anileską
      cierpliwość i przemycać te "głupie" książeczki ile się da.
      Basia
      • paniiwonka1 Re: jak długo? 30.08.08, 20:29
        wiesz Basiu, ja podobnież szybko umiałam mówić, ale mój mąż sie
        ociągał:) ale jeżeli moja córka miałaby odziedziczyć jeszcze po moim
        teściu i takie głupoty gadać, to lepiej jak ja tego nie rozumiem co
        ona mówi:)
        ja wierzę, że ona sie rozkręca, trudno, że dopiero, bo akurat
        ostatnie hasła 'łyknęła' w ostatnich dwóch tygodniach, ale zawsze to
        jakis postęp:)
        ale martwi mnie jeszcze coś, że chyba nigdy, wśród tych wszystkich
        skomplikowanych słów z ś, ć, dź, cz, sz w połączeniach, nigdy nie
        słyszałam k i g, więc logopeda chyba załamałaby ręce, bo nijak moja
        córka nie powiedziałaby 'koło':(
        pocieszam się, że ta moja cierpliwość zawsze była wynagrodzona, jak
        tylko martwiłam się czymś, że ona np. coś za długo czegoś tam nie
        umie, np. nie chodziła i nie chodziła, to nagle wstała na drugi
        dzień i już umiała, jakby chodziła od zawsze:)
        normalnie to ona chyba jest jak to niemówiące dziecko z kawału, co
        to kompot zawsze był:)
        • lavvendowa Re: jak długo? 02.09.08, 12:27
          Z tego, co wyczytałam w necie (a swego czasu szukałam tu odpowiedzi an wiele
          pytań), także na tym forum, dzieci (zdrowe, słyszące i dobrze poza mową
          rozwinięte) dzielą się na dwa gatunki;): albo w ogóle nie mówią, ewentualnie
          kilka słów czy sylab - albo nawijają od rana do nocy, ale po wojemu. Moja córka
          (3 lata i 3 miesiące) zaczęła chętnie rozmawiac po polskiemu:) dopero po
          trzecich urodzinach pod wpływem zajęc z logopedką i pracy ze mną w domu. Teraz
          jest na takim etapie, że zrozumiała sens powtarzania i uczenia się "normalnych"
          słów (bo jej to ułatwia kontakt z otoczeniem, z rówieśnikami, z babcią, a nawet
          z nami, chociaż my/rodzice w miare rozumieliśmy jej narzecze). Także ja już
          jestem spokojna, czego i wam zyczę:) a tak an marginesie, to za granicą wszyscy
          byli przekonani, że ona swietnie mówi na swój wiek, kiedy jako dwulatka
          "rozmawiała" (jest b. kontaktowym dzieckiem) z ożywieniem z każdym, kto się
          nawinął. Po prostu rozmówcy myśleli, że ona mówi po polsku:)))
          • lavvendowa Iwonko 02.09.08, 12:38
            Przeczytałam o Twoim Ludziku!
            :*
            • mamamisiasia Re: Iwonko 02.09.08, 22:06
              a moze po prostu warto sie wybrac do logopedy? Co do dziedziczenia- maz tez
              dlugo nie mowil i okazalo sie, ze on i nasz synek maja te same zaburzenia. Maz w
              dziecinstwie byl uwazany za nadmiernie ostrozne dziecko (w kontekscie- taki
              madry, bo nie pcha rąk tam gdzie inne dzieci), synek ma zdiagnozowane zaburzenia
              zwiazane z rownowaga i czuciem (kiedys takich rzeczy sie po prostu nie
              diagnozowano). Wiec nie zawsze z tym dziedziczeniem jest w porzadku. Pediatry
              bym sie nie sluchala, bo srodze sie zawiodlam na nich. Moj tez jest charakterny
              i nie chcial powtarzac- okazalo sie, ze ma problemy z powtorzeniem ruchu (to sie
              bodajze nazywa dyspraksja). Wiec tez nie bawil sie w roznego rodzaju
              nasladowania (sroczki, pokazywanie do wierszykow itp.), zawsze robil wszystko po
              swojemu, a my sie cieszylismy, ze taki indywidualista. Teraz dalej ma problemy z
              nasladowaniem, bo nie potrafi dokladnie powtorzyc ruchu, ale jest o niebo
              lepiej, bo jest rehabilitowany. Byl diagnozowany przez logopede, rehabilitanta i
              psychologa.
              • paniiwonka1 Re: Iwonko 03.09.08, 08:55
                dziekuje dziewczyny.
                wybierzemy się do logopedy. mam nadzieję, że specjaliści
                znają "jakiś myk" na moją oporną córkę, bo wiary mam akurat w tym
                względzie znacznie mniej.
                córka, im starsza, przejawia coraz więcej cech mojego własnego
                charakteru, temperamentu i upodobań, co nie wróży oszałamiającej
                współpracy:(
    • basiek-79 Do paniiwonka1 30.07.09, 23:23
      Jak tam z mówieniem u twojej córci?
      Ciekawa jestem bardzo, bo mój syn ruszył do przodu, jest na etapie
      gadulstwa dwuwyrazowego, ale czasem, jak mu "brakuje" słów to rusza
      jego dawny sposób mówienia - takie dziamgolenie po swojemu. Kurcze,
      jakby m/ógł, to by książki w tym języku pisał:)
      Mamy za to inny problem. Mati nie chce odpowiadać na proste pytania(
      raz na 10 nrazy zapytany odpowie, czy chce jeść czy pić - a przecież
      już potrafi odpowiedzieć tak lub nie ). Za parę dni mamy wizytę u
      psychologa dzieciecego, bo mamy też problem z samodzielnym
      załatwianiem się ( chodzi od kwietnia w majtach, ale ciągle
      podsikuje, a kupa tylko w majtki i w dodatku się chowa, jak ma ją
      zrobić).
      Twoja córcia odpowiada na pytania? Jak u was z tym własnym językiem?
      • paniiwonka1 Re: Do basiek-79 03.08.09, 10:49
        dziękuje Basiu za zainteresowanie:)
        mowa mojej córki ruszyła wraz z pojawieniem sie nowej - gadającej
        non stop - niani. nie jest to jakis galopujący postęp, bo zasób słow
        jest wciąż mały, ale córka od razu mówiła zdaniami, od jakiegoś
        czasu prawidłowo odmienia wyrazy. wciąż używa jakichś swoich nazw i
        prowadzi monologi w swoim języku, ale chyba odczuwa potrzebę
        mówienia po ludzku i cieszy się, że jest rozumiana.
        cieszę się, że jest postęp, że co i rusz jakieś nowe słowa. daleko
        do ideału, ale widać, że wszystkie interesujące ją słowa przychodzą
        jej łatwo, wyskakuje z każdym nowym, jakby od dawna je znała.
        na pytania odpowiada i sama konstruuje własciwe treścią i formą
        zdania pytające. tyle, że ona nie jest zaciekawska a i jakby nie
        potrzebuje treściwie odpowiadać na pytania.
        ja widzę i ciesze sie z postępu. natomiast otoczeniu bardzo
        przeszkadza ta jej wątła mowa. wszyscy oczekują, że będzie nawijała
        jak rówieśnicy co jej ślina na język przyniesie, tak jakby kazdy
        dzieciak musiał tyle ględzić, zagadywać do każdego i klepać
        wierszyki na zawołanie. a już jak słyszę, że powinniśmy do niej dużo
        mówić i czytać książeczki to normalnie mam ochotę puścić pawia. bo
        my normalnie nie mówimy do dziecka tylko smsy piszemy. no i co ja
        poradzę, że moja córka woli program telewizyjny oglądać albo gazetki
        z cyfry + niż książeczki. ostatnio obsiadły nas na wizycie u babci
        jakieś ciotki i obce baby i dawaj córkę mą zagadywać, domagać
        się "porozmawiania". moja córka grzecznie i cierpliwie
        odpowiadała "no' w sensie tak oraz "nie", i nic poza tym. co ja się
        nasłuchałam, wszystkie porady bezcenne ofkors. po czym mała
        spojrzała na mnie i mówi: " mamo, chodź już jedziemy do domu,
        proszę":)
        od jakiegos czasu lubi oglądać bajki na mini mini, ma swoich
        ulubionych bohaterów. może nie, żeby to było jakieś wielkie
        zauroczenie i pasja, ale widać, że Ernie, Harry, Noddy, Ola, Sam i
        Pat są wyróżnieni bo się nazywają, a np. Peppa już nie:)

        z odpieluchowaniem zwlekaliśmy, ale poszło szybko i sprawnie. co do
        kupy to też jakiś czas był regres, chowanie się i produkcja w gacie.

        poza tym jest bardzo bystra; sprytna, silna i sprawna fizycznie; ma
        doskonałą orientację, w przeciwieństwie do mnie, bo ja to jak ta
        przysłowiowa blondynka i sierota, co się o własne nogi potykam i
        pomiędzy drzwi się nie mieszczę. po mnie jest za to spokojna i
        grzeczna:)

        cieszę się, że i u Twojego synka jest postęp. zobaczysz, że sie
        nasze dzieci rozgadają, ostatecznie wydaje mi się, że ważniejsze
        jest co się mówi a nie ile:)
        napisz prosze, co tam po tej wizycie u psychologa, jak będziesz
        mogła i chciała oczywiście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka