Dodaj do ulubionych

melancholia..........

01.11.04, 08:58
Zatrzymajmy dzisiaj zabiegany swiat, niech ten dzien bedzie dniem zadumy i
wspomnien........
Obserwuj wątek
    • cwi Znakomity humorek 01.11.04, 09:09
      Wyjaśnij tylko dlaczego dzis mamy zadumywac sie? Oraz co wspominac?
      Z tego co wiem dzis jest Święto Wszystkich Swietych - zmarlych i żyjących - a
      Zaduszki (Swieto Zmarlych) jutro dopiero.

      (Jak już coś obchodzić, to pod właściwą datą...)

      Cwi
      • lubie.pomponiki Re: Znakomity humorek 01.11.04, 09:42
        cwi napisał:
        Wyjaśnij tylko dlaczego dzis mamy zadumywac sie? Oraz co wspominac? Z tego co
        wiem dzis jest Święto Wszystkich Swietych - zmarlych i żyjących - a Zaduszki
        (Swieto Zmarlych) jutro dopiero. (Jak już coś obchodzić, to pod właściwą
        datą...) Cwi

        dzięki cwi, dziekuję w imieniu wszystkich wciąż błądzącnych koffanych
        czatusiów, którzy dzieki tobie błądzą już trochę mniej boś strażnikiem
        wszelkich prawd (a juz zwłaszcza tych Najwyższych)
        Pompon z Kaszaną, Jogurtem, Kotami i Wrodzonym Debilizmem
        • lubie.pomponiki Re: Znakomity humorek 01.11.04, 09:44
          sory cwi
          zapomniałam o naważniejszym
          to dla ciebie:
          cmooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooook
          • cwi Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:27
            re-cmok.
            Pozdrów jogurt i kaszanę :-)))
      • gumek83 Re: Znakomity humorek 01.11.04, 09:46
        tak jak mowisz, nie inaczej, za-dum(a)ny to Ty jestes, szkoda ze tylko jutro,
        nie masz co wspominac, bo sam jestes wspomnieniem dla niektorych, over
        • cwi Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:27
          Agressio ex ignorantio. Ot, co.
          • kaszanka.w.aerozolu Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:38
            cwi, o agresji wewnątrzgatunkowej świetną książkę napisał Konrad Lorenz ("Tak
            zwane zło"), ale po co ja ci to piszę, napewno ją czytałeś
            • cwi Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:39
              Przyznam się, że nie czytałem.
              • kaszanka.w.aerozolu Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:41
                to może przeczytaj, nie ma tam wprawdzie nic o Prawdach Najwyższych i
                Objawionych, ale jestem przekonana, że potrafisz się zniżyć do takiego poziomu
                • cwi Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:45
                  Dziękuję za właściwy poziom przekonań.
                  • lubie.pomponiki Re: Znakomity humorek 01.11.04, 10:50
                    Uprzejmie proszę.

                    Pompon

                    Głową o ścianę
                    • nonstop Re: Znakomity humorek 01.11.04, 11:40
                      Oh, When the Saints Go Marching In...
                      • lubie.pomponiki Re: Znakomity humorek 03.11.04, 00:37
                        można kochać i być kochanym będąc śmieciem i ta miłość zmiecie wszystko,
                        najgorszy brud i największe cierpienie

                        --------
                        duo cum faciunt idem, non est idem
      • freya Kiepski humorek 01.11.04, 16:30
        Kiepski, bo zadumałam się dziś nad pewną pracą magisterską...
        ;)
    • sarna_z_lasu Re: melancholia.......... 01.11.04, 13:55
      Jak masz 14 osób np.na obiedzie
      to mam dzień zabiegać czy go zatrzymać ?
    • ewka5 Re: melancholia.......... 01.11.04, 14:15
      za kazdym razem "wzrusza" mnie niepomiernie taka "zaduma" wewnatrzwatkowa. Jej
      konsekwencja przede wszystkim.
      Rozumiem, ze to ma byc dzien zadumy i wspomnien nad tym, jak tu komu przyp.
      (zeby nastepnego roku bylo jeszcze bardziej?)
      • cwi Re: melancholia.......... 01.11.04, 14:37
        Ha! to też także chciałem wiedzieć dlaczego dziś i nadczym.
        Czy chodfzi o rezultaty wyboró ukraińskich, czy coś mi umyka.
        Nawet założyłem w duchu, że doszło do lekiej pomyłki w datach,
        ale to założenie sprowadziło już li tylko gromy. Nie wiem niestety,
        czy aby z nieba.

        Cwi - wspomnienie dla niektórych
      • cichodajka1 Re: melancholia.......... 01.11.04, 14:45
        I to nie ważne w jakim temacie...
        Nie ważne w jakim dniu.
        Nie ważne kto ?
        Aby tylko.
      • lubie.pomponiki Re: melancholia.......... 03.11.04, 07:29
        ewko, mnie to jednak naprawdę wzrusza, dałam temu wyraz w swoim wątku; nie
        widzę żadnego powodu, dla którego gumek badz ktokolwiek inny nie mialby zrobić
        tak samo, jest to wszakże nasze forum, wszystkich koffanych czatusiów
        a konsekwencje? no cóż, zawsze się znajdzie ten pierwszy: Wielki Inkwizytor,
        Wielki Naprawiacz Świata, Największy Mędrzec itp., który "to tez takze chcialem
        wiedziec dlaczego dzis i nadczym; czy cos mi umyka? Nawet zalozylem w duchu, ze
        doszlo do lekiej pomylki w datach, ale to zalozenie sprowadzilo juz li tylko
        gromy. Nie wiem niestety, czy aby z nieba".
        nie, nie z nieba Drogi Cwi - wspomnienie dla niektórych, nie sa to zadne gromy,
        gromy to ty ciskasz, widac masz taki nieodparty imperatyw wewnetrzny, niestety
        czasem znajduje sie jakis cymbal z pomponami, ktory psuje ci szyki, ale szyj
        dalej, szyj

        Pompon

        Głową o spróchniały pień
    • agni_me Jaka, u bogów, melancholia? 01.11.04, 16:50
      Czytam o łzach, zadumach, wspomnieniachm melancholiach i zastanawiam się, czy
      aby na pewno żyję w tym samym kraju. Przecie Wszystkich Świętych to najbardziej
      rodzinne święto ze wszystkich.

      Mama piecze sernik i robi mięsa, ciotka Ania nieśmiertelnego kurczaka i
      szarlotkę –gnieciucha, ciocia Zyta najlepsze na świecie pierogi, ktoś mówi, że
      bierze kawę i herbatę, najmłodszy brat mamy, Wicia, mówi, jak co roku, że on
      weźmie swoje nóżki. Śmiejemy się, jak to Babcia, mama mojego taty, zawsze
      zabierała sporą piersiówkę nalewki malinowej na spirytusie i że w czasie mrozów
      to był jedyny ratunek. Mamy do odwiedzenia kilka cmentarzy.

      Na cmentarzach tłumy. Pełno znajomych, dalszej i bardzo dalekiej rodziny,
      dzieci dzieci, pań, co gdzieś kiedyś, stryjenek stryjenki w dziesiątym
      pokoleniu, tych wszystkich: no jak nie pamiętasz, przecie to ciocia Nina, córka
      tego wujka, który z dziadkiem był u nas, jak miałaś dwa latka. Całusów,
      gorączkowej wymiany informacji o narodzinach, ślubach, zgonach, numerów
      komórek. Chodzenie tabunami, bo przecie jakoś po drodze jest nam grób teściów
      cioci Anki , do Pawełków i pana Gruszczyńskiego, o którym nic nie wiadomo, poza
      tym, że babcia kazała pamiętać. Dzieci moczą palce w roztopionej stearynie i
      smarują się nią niemiłosiernie, ciągle giną zapałki i zapalniczki, ktoś
      zostawia torbę ze zniczami „przy wujence Marii” i trzeba wracać i jakoś wracają
      po nią wszyscy. Sinawe nosy, uśmiechy nieszerokie, uściski dłoni. Wreszcie
      słychać: no co, jedziemy?

      I jedziemy do dalekiej kuzynki, do której jeździmy, dlatego chyba, że jej dom
      stoi najbliżej dawnego domu Babci. Kuchnia, w której dziwnym trafem mieścimy
      się wszyscy. Mięsa, ciasta, kawa po chamsku (szklanka i fusy), ciasto w dłoni,
      bo talerzyków nie ma dla wszystkich i brak świątecznego zadęcia. Ot niby
      wpadliśmy na chwilę. Wymienianie informacji, kto był, kogo nie, dlaczego, kto
      zdrowy, kto chory, kim jest ta pani w kapeluszu, która się rzuciła na ciocię
      Olę i mówiła do niej Dobrodziejko. Ciągle ktoś wchodzi, ktoś wychodzi, nowe
      powitania i pożegnania. Jesteśmy.

      Z dzieciństwa pamiętam groźnego pana w długiej, brązowej skórze, który witał
      się z Babcią, jakiś daleki krewniak mojego Dziadka. Nie zamieniłam nigdy z nim
      słowa, mama i tata też nie. Rok temu pojawił się u rodziców, mówiąc, że się
      starzeje i chce się pożegnać. Okazał się cudownym człowiekiem, bawił
      opowieściami sprzed wieku, bo przecie urodził się w 1905 roku. Niedawno
      zadzwonił i powiedział, że nie może przyjechać na Wszystkich Świętych, bo
      chory. Prosił o zapalenie zniczy w kaplicy jego rodziców i braci. Kilka godzin
      temu, wbrew wszelkim zasadom, nad grobem wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam.
      Zapytałam, czy słyszy. Słyszał. Powiedział: widzisz dziecko, gdzie dziś byłbym
      bez rodziny? Znowu zaprosił do siebie. Nie wiecie może jak dojechać do Nowego
      Miastka?
      • gumek83 Re: Jaka, u bogów, melancholia? 01.11.04, 17:41
        dziekuje :)
      • she_5 agni:))) (n/t) 01.11.04, 18:18

      • wodniczka37 Re: Jaka, u bogów, melancholia? 01.11.04, 21:29
        Mądrze, pięknie i wzruszająco... nawet jeśli w zamierzeniu miło być
        obrazoburczo :) Ja również dziękuję za to wspomnienie, Agni.
      • lubie.pomponiki Re: Jaka, u bogów, melancholia? 03.11.04, 07:37
        Nie wiecie może jak dojechać do Nowego Miastka?

        jagnięcinko, ja wiem tylko jak dojechać do Krakowa, wiesz, to taka mieścina
        koło Mogiły;
        kohana jagnięcinko, wszystko super, ale dlaczego na żadanym ze stołów nie ma
        choćby pół jogurciku?
        ja bym prosiła o uśmiech choćby, ale tu, nie na czacie, tam nie mam wstępu,
        wiesz, opy to w ogole nie mają mózgów i wywalają równo jak leci: kaszanę,
        pompony, co za życie, ech...
        buha
        :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka