Gość: Tomasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.09, 11:07 Drodzy Forumowicze . Jakie macie spostrzeżenia z Polski w temacie sprzedaży win. Mój mały sklep z winem jest na krawędzi . Mały ruch , boję się, że może być plajta . Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: cava Re: Kryzys Straszy IP: 83.143.136.* 11.10.09, 20:32 tak obserwuję różne sklepy, są potężne marże, zwykłe wina po 30-40pln,a na stronie producenta te same po 3-4 euro, to lekka przesada, czy transport i inne koszty są aż tak wysokie że cena za euro wychodzi ok.10pln? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adaho Re: Kryzys Straszy IP: *.chello.pl 11.10.09, 22:59 Rynek jest płytki , więc importerzy ładują narzut marży do kosztów zakupu ( cena , transport , akcyza) - 100 % , żeby wyżyć. A potem płaczą , że rynek jest płytki ... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anatol Re: Kryzys Straszy IP: *.dag.pl 11.10.09, 20:57 Ciekawy temat. Moze sie ktos z wlascicieli sklepow jeszcze wypowie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprzedawca Re: Kryzys Straszy IP: *.subscribers.sferia.net 11.10.09, 23:44 Ja mam w sklepie od 30 do 40 procent marży. Żeby zarobić na swoją pencję i pensję właściciela muszę mieć miesięcznie 50000 zł obrotu. Kryzys na razie nas omija, aczkolwiek mogłoby byc lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu Re: Kryzys Straszy 12.10.09, 10:46 No cóż.... jestem Waszym klientem... Wina kupowałem wszędzie - na wakacjach zima i latem - w enotekach, hipermarketach, winnicach.. Na stacjach benzynowych, w sieci, w restauracjach... W Polsce wchodziłem praktycznie do każdego sklepu z winami jaki napotkałem. I nie wychodziłem z pustymi rękami.. Większe zakupy były przemyślane, mniejsze robione pod wpływem chwili.. W domu na stojakach mam zawsze od 100 do 200 butelek (zimny garaż, oprócz tego dwie lodówki na wina) Najczęściej niedrogich - takich od 4 do 10 euro. Butelek za ok 20 euro mam może 20, najlepszych (dla mnie) medoków - może z 10.. Kryzys zmienił moje przyzwyczajenia.. Kupuje mniej więcej tyle samo, ale niestety oglądam złotówke przed wydaniem. Kupuje głównie za granicą (mam niedaleko z Wrocławia) i w sieci. Polskich sklepów praktycznie nie odwiedzam.. jeep Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cava Re: Kryzys Straszy IP: 83.143.136.* 12.10.09, 19:59 w sieci niestety nie jest zawsze najtaniej, przekonałem się w moim osiedlowym sklepie, wina były ok.30% tańsze niż te same w necie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adaho Re: Kryzys Straszy IP: *.chello.pl 15.11.09, 23:52 Jak na sklep o takich obrotach macie chyba bardzo przyzwoite koszty wynajmu lokalu. Albo własny lokal . Koszty na poziomie 17 tyś . Jeżeli robicie ponad 50 tys ( sprzedawca , właściciel)- to jesteście nieźli . Pozdrawiam i szacun :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leon-Neon Re: Kryzys Straszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.09, 23:18 Gość portalu: adaho napisał(a): > Jak na sklep o takich obrotach macie chyba bardzo przyzwoite koszty wynajmu > lokalu. Albo własny lokal . Koszty na poziomie 17 tyś . > Jeżeli robicie ponad 50 tys ( sprzedawca , właściciel)- to jesteście nieźli . > Pozdrawiam i szacun :))) Ciekawe, czy rzeczywiście sklepy z winem w duzych miastach, nie powiązane z żadnym importerem są w stanie osiągać średnią dzienną sprzedaż na poziomie ok. 2000 zł (średnio 25 dni roboczych x 2 tys. = 50 tys. obrotu). Dalej - przy wcześniejszym założeniu 30-40% marży wychodzi z tego, że średnia dzienna marża to ok. 600-650 zł. Znowu razy 25 dni = 15-16 tys. miesięcznej marży. Koszty lokalu w przyzwoitej lokalizacji można sobie wyobrazić na poziomie ok. 4-5 tys. zł, dodatkowe koszty typu telefony, media, internet, paliwo, transport ok. 1 tys. czyli do podziału zostaje w granicach 10 tys., z czego warto też czasami wzbogacać zatowarowanie sklepu. Wciąż ok. 8-9 tys. na dwóch - no, można z tego żyć. Ale czy tak jest naprawdę? Żeby zrobić marżę 600 zł trzeba sprzedać dziennie ok. 40 flaszek. Patrząc na 'ruch' w winnych sklepikach miałbym wątpliwości - to są 4 butelki na godzinę. Kiedyś obserwowałem sklep z winami w jednym z centrów handlowych - przez 1h15' nie pojawił się tam nikt. W końcu straciłem cierpliwość i poprawiłem sprzedawcy wynik ;) Więc może jednak bardziej realistyczna jest dzienna marża 200-300 zł, a wtedy robi się mniej różowo. Chyba, że popełniam jakiś błąd i czegoś nie uwzględniam..? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomaszek Re: Kryzys Straszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 16:13 Ja już jakiś czas temu sprzedałem się;( ze sklepu typowo winnego zrobił się sklep winno-monopolowy, a to dlatego że w mojej miejscowości (130 tyś. mieszkańców) większość ludzi niestety robi zakupy za granicą. Jest jeszcze jeden powód- sieci- niestety importerzy sami na siebie bata kręcą, wykorzystują sklepy specjalistyczne, a polega to na tym, że jest wiele pozycji win które zostały wprowadzone do obrotu właśnie w tych sklepach , gdzie klienci zostali nauczeni pić te winka a po jakimś czasie importer stwierdza że przydałby się szybki obrót gotówka i wrzuca to samo wino z minimalną marżą do sieci. Tak właśnie tracimy klientów, którzy tak o to sobie myślą cyt. Tyle lat tam kupowałem to wino i płaciłem 35 zł a teraz w sieci mam po 28 zł to ładnie mnie tam ogołocili- jaką oni marże wielką mają? więcej tam nie idę. Ale mam nadzieję że importerzy obudza się z ręką w nocniku, bo sieci coraz więcej za index wołają, sklepów specjalistycznych jest coraz mniej, powstają sklepy ale z własnym importem (sam się nad tym zastanawiam). Dam wam przykład mamy jutro święto Beaujolais- najtańsze badziewie jakie udało mi się znależć w ofertach u importerów to było po 16-17 netto, a wiem że w Makro będzie po 12,00 netto. Jak mam konkurować z siecią? Leon nie dodałeś jeszcze opłat za zezwolenia- też miesięcznie może uszczuplić o jakieś 1000,0zł zysk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viniarenek Re: Kryzys Straszy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.11.09, 23:20 1. Co do marż i kosztów. Rzeczywiście część z importerów (zwłaszcza tych, którzy mają własną detaliczną sprzedaż np. w sieci, lub maja własnych klika sklepów) narzuca dość dużą marżę, która po "dorzuceniu" marży sklepowej powoduje, że wina są drogie. Próbując z większością importerów, których marże i ceny nie były porównywalne do jakości wina, zaczęliśmy sami importować do sklepu (ściślej, to nabywać wewnątrzwspólnotowo). Stąd stwierdzamy, że sama różnica w cenie wina na półce z tytułu tego, że jest sprzedawane w Polsce to może sięgać do ok. 8 PLN na półce (brutto), bo: akcyza, 1,185 PLN na butelce 0,75 i koszt transportu - np. z Toskanii to ok. 4 PLN to wszystko * 1,22 VAT-u. Do tego czas związany z procedurami akcyzowymi i koszt tego czasu. Cała reszta to już koszt dystrybucji i marża (oczywiście, która musi pokryć koszty, ale te są w każdym kraju, na Zachodzie może nawet wyższe) - stad nie powinny tworzyć istotnej różnicy zwiększającej cenę w Polsce (teoretycznie w Polsce powinny być nawet niższe koszty funkcjonowania). Raczej niestety na ceny wpływa niska ilość wypijanego/kupowanego wina, która nie pozwala na pokrycie kosztów stałych (amortyzacja, czynsz, pensje z ZUS) ale też i wspomniana pazerność importerów. To takie subiektywne spostrzeżenie po 1 dniu targów w Krakowie 2. Co do sprzedaży Październik po wrześniu u nas też była padaczka. Nikt nie wchodził. Listopad wygląda duużo lepiej. Ale nie wiem, na ile jestem reprezentatywny, bo ja mam 90% oferty w cenach do 50 PLN za butelkę (cena na półce), i nie są to wina "marketowe", lecz bardziej "markowe" (głównie za sprawą własnego importu). Jest duży problem z ich wyszukaniem - to zazwyczaj 10% oferty w danej półce cenowej u importera - a np. na targach w Polsce takich tańszych win zazwyczaj się nie wystawia - trzeba kupić próbki i na takie "trafić". Odpowiedz Link Zgłoś