Gość: paero123
IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl
19.09.05, 14:35
Po lekturze ostatnich watkow troche mam zamęt w głowie :-)
Pojawiły się pojęcia win "dobrych na początek" winnej przygody jak
i "odpowiednich dla wyrobionego" winopijcy. Odpowiednio: "łatwych"
i "trudnych" w odbiorze. W pewnych umownych granicach (z licznymi
wyjatkami) "tanich" i "drogich". Jako te łatwiejsze/tańsze/dobre na poczatek
okresla się wina, ktore poprzez swego rodzaju przystępność, łagodność
pozwolą "wciągnąć się" do winnego hobby ludziom, ktorzy nie są jeszcze
przygotowani na to "coś lepszego". Znowu te trudniejsze w odbiorze, w
domysle "wyzsza szkola jazdy", wymagaja pewnych umiejetnosci docenienia
odpowiednich cech danego wina, doswiadczenia, swiadomosci co nam smakuje jak
rowniez co i dlaczego uwazam/uwazane jest za wino przyzwoite, bez wad,
dojrzale, wysokiej jakosci czy klasy, wielkie, spektakularne itd. Pokazuje
się wina komercyjne vs "z
charakterem"/wyjatkowe. "Parkeryzacja"/"rollandyzacja" kontra
indywidualnosc/wyrafinowanie. Nowoczesna technologia/produkcja na duza skale
kontra tradycja/sztuka o znamionach wręcz artyzmu.
Do tego momentu powiedzmy, ze rozumiem :-)
No i pojawia sie stwierdzenie marka_101 o ze wino o znamionach "najwyzszych
lotow" (na przykładzie Bordeaux) to "nieco surowe, niedostępne, szalenie
wytrawne i w ogóle trudne w odbiorze dla osoby o nieduzym doświadczeniu" i
odpowiedz giorgio_primo, ze jest zupełnie odwrotnie i wielkie wino
to "spektakularne, łatwe w odbiorze i idealne do udowadniania niedowiarkom
jak fajnie jet pić dobre wino gdzie garbniki są poukładane a kwasowość w
ryzach". Giorgio mowi w uzupelnieniu swojej wypowiedzi "nie bez powodu
zresztą Cabernety z Nowego Świata, tak popularne, łatwe w odbiorze i często
będące winami "dla początkujących", są wzorowane na flagowych winach z
Bordeaux". Również amsti pisze "dojrzały bordos nie jest surowy" i "Kiedy to
wszystko
się ułoży (po odpowiednio dlugim dojrzewaniu - przyp.paero123) to wychodzi z
tego bogate wino z solidną strukturą i doskonałą
równowagą" a to co wskazuje marek_101 jako cos "trudnego w odbiorze" to po
prostu wino "młode (...) często rozhukane z nadmierną kwasością lub/i
dominacją tanin".
No i teraz tak: człowiek zaczyna pić wina łatwe w odbiorze, przyjemne,
komercyjne, potem przechodzi do win specyficznych, trudnych w odbiorze :-),
zdecydowanych, wymagajacych przygotowania i doswiadczenia, i dochodzi do
absolutnego "topu", najwyzszej pólki, wzorca, ktory okazuje sie byc
spektakularny, bogaty, ułożony, uporządkowany, zrównoważony i ... łatwy w
odbiorze i podobny do tych win, ktore pił na poczatku, bo były one wzorowane
na tych najlepszych??? Koło się zamyka? :-)
I jeszcze jedno: rozumiem, ze wino robi sie po to, aby je sprzedawac i w tym
celu ludzie w odpowiedniej ilosci musza je pic w odpowiednich ilosciach a nie
tylko degustowac (badz tez trzymac jako lokata kapitalu ale to juz inna
bajka). Wszyscy producenci nie moga, chocby chcieli, wzorowac sie na winach
wielkich bo:
a) to nie takie proste; aby wytworzyc wielkie wino wchodzi w gre wiele
czynnikow jak klimatyczne, glebowe, odpowiednie krzewy, odpowiedni
winemakerzy, odpowiednie beczki, technologie stanowiace tajemnice itp a
przede wszystkim odpowiednie inwestycje czyli pieniadze i CZAS a nie kazdy ma
takie pieniadze i checi aby poczekac na efekty/zyski tych
parenascie/paredziesiat lat.
b) na marke jednak pracuje sie latami a wielkie wino to czasem nie tylko to
co jest w butelce ale i cala otoczka, punkty, recenzje etc. ktore stanowia
znaczacy procent w ogolnej ocenie wina (wystarczy spojrzec na tzw.slepe
degustacje, gdzie nawet eksperci sie nie popisują i nie wylapuja tego, co
przy znajmosci nazwy pozwala im plawic sie w zachwytach)
c) jakby wszyscy robili wielkie wina to wielu producentom nie oplacaloby sie
zajmomowac ta branza bo zwykle jest pewien konflikt jakosc-ilosc a skoro
wszystkie wina sa jakosciowo najlepsze to cena wina musi spasc, do poziomu
wykańczającego mniejszych/slabszych producentow.
A wiec trzeba produkt "urozmaicic", aby stworzyc pewna oferte dla np.
milosnikow win garbnikowych, cierpkich, super-wytrawnych itp. Mozna to
zrobic "swiadomie" tj. wytworzyc wino wg wlasnych zalozen i dotrzec do tych
niszowych konsumentow, dac im cos w ich guscie. Badz zaproponowac własną
wersję "swietnego wina" o charakterze (smak, zapach itd) jaki nam jako
tworcom odpowiada i miec nadzieje, ze inni to zaakcepuja i kupią. Mozna tez
miec wino jakie sie ma, bo ma sie mozliwosci finansowe takie jakie sa,
winnice tam gdzie sie je ma etc. a po prostu umiejtnie sprzedac produkt jako
cos wyjatkowego, specyficznego, wyrafinowego, mozliwego w odbiorze tylko dla
wybranych, koneserow itd. Pomoze tu oczywiscie odpowiednio wysoka cena, bo do
tego zobowiazuje wrazenie, jakie producent chce wytworzyc. No i zawsze
znajdzie sie krytyk, ktory odpowiednio oceni nasze wino ;-)
Albo wrecz wykreowac potrzebę u konsumenta, powiedziec, ze wina przyjemne,
smaczne, przezwoite są be, bo to dla poczatkujacych, a prawdziwy milosnik win
nie idzie na łatwiznę, nie godzi sie na popijanie tego co "tłum", szuka
wyzwań, win "z duszą", "z charakterem", "z osobowością". I tu własnie jest
takie wino, my własnie go produkujemy z myślą o Tobie, wyjatkowym kliencie o
wyjątkowym podniebieniu ;-))) I takie są winami własciwymi i tymi, ktore
piją "lepsi" i prawdziwi 'winopijcy' :-)
Moze tak być? No bo w końcu ilu ma mozliwosc sprobowania tych najwiekszych
win, a jesli nawet to ilu przyzna się, ze nie widzi tej róznicy
uzasadniajacej ochy i achy albo, że przypominaja mu te wina z poczatku jego
drogi? :-))) A ilu podchodzi do takich win z prawiereligijnym/fanatycznym
nastawieniem i w kieliszku tego wina są gotowi zobaczyc Elvisa? ;-)
Takie sobie dywagacje :-) To jak to jest z tymi winami :-)?
Pozdrawiam