Gość: Toskanczyk
IP: 5.2.1R* / 212.177.57.*
10.09.02, 16:22
Ostatnie kilka tygodni mialem przyjemnosc spedzic we Wloszech. Spedze tu
jeszcze kilka, ale...
Jeden z owych tygodni spedzilem w Toskani. Bardzo narzekalem na ceny
degustowanych przeze mnie trunkow. Celowalem w Chianti 97 i 99, cena
marketowa to okolo 11EUR za buteleczke. Cena w Castello, ktore mialem
przyjemnosc odwiedzac, okolo 19, 25 EUR za te same roczniki. O roznicy w
jakosci nie bede sie rozpisywal. Jakiez bylo moje zdumienie kiedy odwiedzajac
jedna ze stron internetowych znalazlem cene tego samego Chianti, ktore
popijam sobie we Wloszech (to z supermarketu). Otoz Chianti Classico Villa di
Antinori w Polsce kosztuje 82 PLN. 100% wiecej. Winko w ktore zaopatrzylem
sie w zameczku Castello de Veranzano kosztowalo 19,98EUR. Czyli u nas
kosztowalo by ze dwie stowki, ze nie wspomne o roczniku 97 i 93, ktore
kosztowaly mnie 25EUR za buteleczke. Toz to straszne zdzierstwo. Wiem,
wiem ... fiskus.
Po zapijaniu sie slonecznym Chianti przezucilem sie na nieco drozsze od niego
Barolo. Mmmmmmmmmmm.... coz za pelnia smaku i aromatu. Chianti jest
niewatpliwei ubozsze (moim zdaniem). Poniewaz do tej pory uwazalem ze
Brunello di Moltancino jest zdecydowanie za drogie, unikalem go jak ognia.
Jednakze po odwiedzeniu naszej pieknej polskiej strony internetowej, gdzie
cena jednej buteleczki ksztaltowala sie miedzy 200 a 250 zlotych, z pewnoscia
popedze do najblizszego marketu i zaopatrzes sie w jedna buteleczki za jedyne
25EUR. A jezeli stwierdze, ze smaczek jest wart swojej ceny niewatpliwie
zaopatrze sie w kartonik lub dwa i w jakis zimny, brudny, warszawski,
listopadowy wieczor wypuszcze odrobine slonca uwiezionego w tym szlachetnym
trunku. A moze nawet maly wypad z powrotem do Toskani, do Moltancino...
Pewnie zdaze...