pawelpp
29.01.06, 02:05
2001 Clos de la Coulée de Serrant AOC Savennières - Coulée de Serrant
Cudowny, niezwykle złożony, czysty, choć delikatny bukiet: morele, a raczej
brzoskwinie, kompot z lubaszek, gruszka w zalewie, może owoc głogu, także
cytrusy, suszone figi, miód, masło. Słodki, ale nie cukierniczy, brak wanilii
typowej dla win mocno beczkowych. Całe szczęście, że nie zastosowano nowej
beczki.
Bardzo skoncentrowane, ciężar tokaju – bez cukru, całkowicie wytrawne.
Niezwykła faktura, nie znam gładszej. Równowaga w najwyższym stopniu
doskonałości. Bujna owocowość, jakby leciutka słodycz i zarazem ziemista
mineralność. Duża strukturalna kwasowość, stopniowo układająca się w trakcie
dekantacji. Alkohol (13,5%) niewyczuwalny. Cudowna jedwabistość, koronka.
Nieprawdopodobny finisz, w którym przez co najmniej 45 sekund przewija się
nawzajem nie tylko brzoskwiniowa owocowość, ale i kwasowość, i mineralność.
Jest tylko lekko utlenione (wg autora wina to nie tyle utlenienie, co skutek
użycia bardzo dojrzałych winogron z zaczątkami botrytis). Nasuwa się analogia
do oksydacyjnego stylu win Joško Gravnera. Gravnera piłem, co prawda na
degustacji, ale uważnie: 2000 Ribolla oraz 1999 Bianco Breg. Wina te uważam
za zbyt utlenione i jakby nieco nieświeże (mimo to są dla mnie wybitne).
Sądzę, że Coulée de Serrant 2001 można pić bez dekantacji, ale było ono
przelane do karafki i trzymane w niej przez 26 godzin, zgodnie z zaleceniem
jego twórcy. Próbowaliśmy wina zarówno w sobotę jak w niedzielę, przed i po
dekantacji.
Wino jawi się nam jako łaskawe, ma drzwi otwarte na oścież, nie zamyka się,
wbrew początkowym moim obawom. Jest to skończone arcydzieło. Od 6 lat
świadomie degustuję różności z całej Europy i tej pory nie piłem lepszego
białego wina. Mając do czynienia z tym trunkiem nie mogę się oprzeć wrażeniu
kosmicznej harmonii, które udziela się naszym ciałom i duszom.
Stosowana konsekwentnie przez Nicolasa Joly’ego od 1984 r. biodynamiczna
uprawa winorośli przywraca naturalną równowagę zachwianą przez chemicyzację
rolnictwa. Chodzi o świadome i całościowe podejście do przyrody jako do
organizmu ze złożonymi powiązaniami. Ważne jest stworzenie
wina "prawdziwego", które oddaje całą złożoność znakomitego zresztą terroir.
Winorośl nie wymaga specjalnych zabiegów, a wino robi się samo, prawie bez
interwencji enologa. Biodynamika to życie w zgodzie z samym sobą, z przyrodą
i kosmosem.
Wywody Joly’ego w książce "Wine from Sky to Earth" mogą wzbudzać sprzeciw u
ludzi kierujących się klasycznym scjentyzmem i racjonalizmem. Książkę te
polecam otwartym i odważnym czytelnikom, którzy niepozbawieni krytycznego
osądu, będą w stanie z korzyścią dla siebie przyswoić 160 stron bardzo
emocjonalnego tekstu. Po degustacji Coulée de Serrant mogę z czystym
sumieniem stwierdzić, że w biodynamice jest coś słusznego.
www.coulee-de-serrant.com/
Wino można nabyć w Paryżu w sklepie Nicolas przy pl. Madeleine za 50 lub 60
euro, a książkę – zapewne w Amazon.com.