Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Stałem na brzegu Tejo

    05.07.06, 13:41
    Byłem w krainie głoski SZ. Deszkulpe, keriamusz dosz coszteletasz esztufadasz
    sfasz fawor. Wydaje mi się, że poprosiłem o jakieś żebra do zjedzenia, ale
    głowy nie dam. Unikając jednak wycieczek osobistych, chciałbym jedynie
    spróbować sporządzić subiektywny poradnik kupującego wina w Portugalii,
    rezygnując (choć pewnie to się nie uda) z pisania o szczepach, kupażach i
    profilach aromatyczno-smakowych (choć i tak z tym ciężko mi idzie).

    Byłem tam przez chwilę, robiłem różne rzeczy, ale przy każdej nadarzającej
    się okazji nie odmawiałem sobie przyjemności popatrzenia na zawartość półek
    sklepowych (od czasu do czasu też coś kupiłem). Wydaje się, że najlepiej
    robić zakupy jednak w supermarketach, ze względu na wybór i ceny. Myślę tu
    przede wszystkim o niskiej i średniej półce, na których rozpiętość cenowa
    wynosi od 1 do 10 euro, a których brak w Polsce tak bardzo mi doskwiera.
    Owszem jest na nich mnóstwo win przemysłowych. Jednak w tym przedziale jest
    również cała masa win od uznanych producentów. Można za te pieniądze kupić
    większość podstawowych etykiet z Douro (Cotto, Crasto, Roriz itd.) i Beiras,
    było nie było regionów najbardziej prestiżowych. Z Alentejo, Ribatejo i
    Estremadury prawie wszystko. Nie mówiąc już o verde z Minho. To ze szczepu
    loureiro kosztuje 1, 2, 3 euro. Bardziej ambitne ze szczepu alvarinho od 5 do
    8 euro. No w każdym razie jak widzę butelkę Altano od Symingtonów i Bruno
    Pratsa za niecałe 16 złotych to buzia mi się śmieje. O tej butelce autorzy
    Win Europy piszą że nudne, ale za taką cenę nie mam większego problemu żeby
    samemu się przekonać dlaczego nasi uczeni gdy je degustowali wyglądali
    zrezygnowani przez okno albo opędzali muchy znad swoich wysokich czół.
    Nie bez przyczyny napisałem o dobrym winie za 1 euro. Widać dopadł i mnie
    słynny syndrom wakacyjny. Jadłem w podrzędnej knajpie wieprza po alenteżańsku
    (kawałki wieprzowiny wymieszane z omółkami, zupełnie niesamowite), do którego
    piłem białe wino stołowe również z Alentejo. Wydało mi się wręcz ambrozją.
    Był to Real Lavrador z Adega Cooperativa de Redondo (kupaż roupeiro i rabo de
    ovelha), który w sklepach kosztuje od 99 eurocentów do 1,29 euro. Pewnie w
    Warszawie od razu bym się żachnął i zaczął się krzywić, ale tam... Podróże
    zmieniają perspektywę. Naprawdę świetne.

    Polecam supermarkety, ale nie wszystkie. Ogromny wybór jest w sieci
    Continental, Jumbo (należy do Auchan) i Intermarche (tu poziom bywa różny).
    Najwięcej emocji budzi rzecz jasna ekskluzywna oferta El Corte Ingles. Myślę
    tu nie tylko o domu towarowym w centrum Lizbony, ale całej sieci ich
    supermarketów w Portugalii (m.in. w centrum handlowym na przedmieściach
    Sintry w Beloura). Trzeba przy tym pamiętać, że w tym ostatnim przypadku obok
    supermarketu (gdzie jest stoisko z winem), działają delikatesy (gdzie też
    jest stoisko z winem, ale innym). Narażę się aktywnej na forum grupie
    lidlowskiej, ale w Portugalii propozycja Lidla jest strasznie marna.
    Na najciekawsze promocje trafiłem w sklepach Jumbo. A propos win dobrze
    znanych również w Polsce można było na przykład kupić Mimosę od Casa
    Ermelinda Freitas za niecałe 8 euro, a z nieco wyższej półki Vinhas Velhas i
    Quinta do Ribeirinho od Luisa Pato za odpowiednio 12 i 13 euro oraz Redomę od
    Niepoorta (za niecałe 18 euro!).
    Faktem jest, że dziwne rzeczy dzieją się z winami bardzo drogimi. Takim
    dobrym punktem odniesienia jest m.in. Incognito z winnic Cortes de Cima. W
    Warszawie w sklepach Petera Pulaskiego można je kupić za niecałe 40 euro, co
    jest ceną chyba nieosiągalną w samej Portugalii gdzie ceny tej samej etykiety
    w supermarketach wahają się od 50 do 60 euro, a sklepach specjalistycznych
    dochodzą do 70. Widać spekulacje dają znać o sobie.

    W Lizbonie byłem kilka dni, ale wystarczyło żeby zajrzeć do dwóch bogato
    zaopatrzonych sklepów specjalistycznych. Napoleao (o którym była już mowa na
    forum) przy Rua dos Fanqueiros 70 i Coisas do Arco do Vinho w Centro Cultural
    de Belem przy Rua Bartolomeu Dias, Loja 7/8. Wybór potężny. Rzadkie etykiety.
    W Belem widziałem m.in. flaszkę vinho do gelo od Filipy Pato, o której pisał
    już Anjos. Cena około 12 euro. Radzę zaopatrzyć się w biurze turystycznym w
    darmowy przewodnik ?Follow Me. Lisboa?, w którym można znaleźć szczegółowe
    informacje na temat wielu innych sklepów z winami, do których z braku czasu i
    możliwości nie udało mi się dotrzeć.

    Radzę również ostrożnie podchodzić do zakupów w sklepach z winami w kurortach
    turystycznych, zarówno tych na wybrzeżu, jak i tych położonych dalej, w głębi
    interioru. Ceny bardzo wysokie, wybór różny, a w promocjach często sprzedają
    zwykłe wina stołowe, które 50 m dalej w zwykłym spożywczym można kupić dwa, a
    nawet trzy razy taniej.

    W każdej większej księgarni można kupić przewodniki po winach portugalskich
    np. Vinhos do Portugal, autorstwa Jose Paulo Martinsa (recenzowany już na
    łamach naszego MW). Ten polecam bo jest przejrzysty i łatwy w użyciu, przede
    wszystkim dla osób, które chciałyby się przedrzeć się przez ten gąszcz
    portugalskiej różnorodności.
    Jest też kilka tytułów prasy winiarskiej. Do rąk trafił mi m.in. miesięcznik
    Blue Wine. Wysoka kultura edytorska, świetny papier, piękne zdjęcia. Z
    przyjemnością bierze się to do ręki, widać profesjonalną rękę osoby
    odpowiedzialnej za oprawę artystyczną (w odróżnieniu od naszego chałupniczo-
    pasjonackiego MW). Treści takie jak zwykle - panele tematyczne (ja czytałem o
    alvarinho; zabawne ale dziennikarze portugalscy przekonują w odróżnieniu od
    autorów Win Europy, że to bardzo długowieczne wino - rocznik 1995 r. od
    niektórych producentów karzą trzymać nawet do 2010 r.!), recenzje nowości
    (m.in. wina Dado, sklasyfikowanego jako stołowe, które jest wspólnym
    przedsięwzięciem Nieporta i pana Castro z Dao, więc kosztuje ok. 40 euro),
    profile wybranych producentów (m.in. Antonio Carvalho, biodynamika który
    produkuje w Estremadurze 6 tys. butelek rocznie białego wina, które obecnie
    jest bardzo modne na tamtejszym rynku), oceny knajp i rekomendacje wypraw
    enoturystycznych oraz felietony (m.in. J. Robinson).

    Mam jeszcze dwie drobne uwagi na temat win portugalskich do autorów naszego
    przewodnika, które pewnie wynikają z tego, że od jego ostatniej edycji
    upłynęło już trochę czasu. Pierwsza to taka, że Symingtonowie spuścili nieco
    z tonu i ich flagowa Chryseia nie kosztuje 80 euro, ale 50-60, a w
    Continentalu widziałem ją nawet za 45 euro. Po drugie, butelki od Quinta do
    Fojo nie są wcale takie trudne do zdobycia. Leżą sobie grzecznie na półkach
    delikatesów w El Corte Ingles i nigdzie nie chcą się ruszyć. Problem może
    tkwi w cenie. Żeby je kupić, trzeba opłacić bilet na księżyc, gdyż jeden
    egzemplarz kosztuje 125 euro (tańsze etykiety po ok. 40-60 euro).

    I to tyle.

    Można oczywiście dać sobie spokój z tymi wszystkimi historyjkami o winie.

    Można zamówić w ciemnym barze bica cafe i studiować Księgę Niepokoju,
    autorstwa Fernando Pessoa, bo to wielki portugalski poeta i pisarz był...

    Można popijać tanie porto nad brzegiem Tagu i wypatrywać czy karawele
    wracają...

    Można wlewać w siebie piwo Sagres, wrzeszczeć na całe gardło Forca Portugal!
    i podziwać talenty portugalskich piłkarzy, którzy odsyłają do domu Holendrów
    i Anglików...

    Można także pójść ciemną nocą do brazylijskiego lokalu, gdzie rytm, zmysły i
    wibrujące obrazy zlewają się w jedno, walnąć kilka strzałów ginginha i
    podziwiać piękność nocy, której przodkowie pochodzili pewnie z Mozambiku albo
    Bissau...

    Można tam robić bardzo dużo różnych rzeczy. Polecam podróż. No i jednak wino.

    pozdrawiam, życząc miłych wakacji

    rurale
    Obserwuj wątek
      • Gość: docg Porco alentejano (też kiedyś tam stałem) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.06, 19:17
        rurale napisał:
        Jadłem w podrzędnej knajpie wieprza po alenteżańsku
        (kawałki wieprzowiny wymieszane z omółkami,

        • rurale Ratingi nad Tejo 06.07.06, 13:20
          A propos tego co napisał deo dodam jedynie, że spotkałem się z bardzo różnymi
          systemami ocen win w portugalskim piśmiennictwie. Jedni oceniają w skali do 20,
          inni do 100, a sam Martins do 8 punktów. Miłośnicy ratingów mogą więc mieć
          problem.

          Wracając na chwilę do Symingtonów. Altano dorobiło się wersji reserva. Flaszki
          są do kupienia m.in. w sklepie na lotnisku (ok. 10 euro).

          pozdrawiam
      • Gość: p.olina Re: Stałem na brzegu Tejo IP: *.dip.t-dialin.net 06.07.06, 21:47
        Ladnie napisales.
        Zapachnialo mi sardynka z grilla :))
        Dla mnie przygoda z winem rozpoczela sie wlasnie tam...
        • Gość: anjos mile... IP: 83.240.140.* 14.07.06, 14:41
          Bardzo ladnie napisane, pozdrowienia dla autora !
          .
          Teraz wszyscy moga zrozumiec, jak ja milosnik winek czuje sie mieszkajac w
          Portugalii juz od wieeeeelu lat.
          .
          Moje winka portugalskie : wina.no.sapo.pt/
          • rurale anjos! 17.07.06, 09:54
            Mam tylko jedną drobną uwagę do Twojej, skądinąd bardzo sympatycznej, strony. W
            części o butelkach z Minho i Galicji zapakowałeś zdjęcie białego wina z Bucelas
            od Caves Velhas. No, a przecież skoro to Bucelas, to jest to raczej Estremadura
            (przepraszam Ysztrymadura)...

            Sam za namową naszych uczonych kupiłem butelkę z Bucelas od Quinta da Murta
            (trzy euro i kilkadziesiąt eurocentów) z ostatniego rocznika 2005 (z ładnymi
            azulejos na etykiecie). Bardzo miłe doświadczenie. Nie sądziłem, że na tak
            gorącej ziemi można zrobić tak przyjemne, żywe, przyjemnie kwasowe i opanowane
            wino. Jednym słowem Bucelas dobra rzecz...

            pozdrawiam
            • Gość: star Re: anjos! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.07.06, 09:43
              > to jest to raczej Estremadura
              > (przepraszam Ysztrymadura)...

              a nie Isztrymadura;-)
              pzdr
              star

              Za wikipedią: wymowa e ->
              W niektórych sylabach akcentowanych wymawiane jako e otwarte, czyli takie jak w
              polskim tenho (mam)
              W innych sylabach akcentowanych wymawiane jako e zamknięte, nieistniejęce w
              polskim, ale zbliżone do sposobu, w jaki wymawiamy e w niemieckim See, tylko
              krótsze cera (wosk)
              W sylabach nieakcentowanych jak krótkie i (na początku wyrazu) lub bardzo
              krótkie y (w innych pozycjach) editar (edytować), leite (mleko)
              • Gość: star jeszcze inaczej IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.07.06, 10:06
                czyli nie ysztr... ani isztr... a jednak akcentowane e czyli esztr... wg
                dictionary.reference.com/search?q=estremadurapzdr
                star
                • rurale Re: jeszcze inaczej 19.07.06, 10:16
                  Sam nie wiem. Powtarzam za chłopem, którego grzecznie pytałem o rota do vinho
                  (rutu du vinju?). Potem poszedłem do baru i zamówiłem dla córki kuka kolu sfasz
                  fawor. Komunikacja pełna:)

                  pozdrawiam
      • Gość: PK Re: Stałem na brzegu Tejo IP: *.icpnet.pl 14.07.06, 19:48
        Dołączę się do pochwał nad "piórem" autora.

        Jednak co do cen nie do końca się zgodzę. Dwa tygodnie temu przejechał przez
        prawie całą Portugalię - rozpocząłem w Porto a skończyłem w Albufeirze i muszę
        przyznać że najtaniej wina spotkałem właśnie na wybrzeżu w sklepach Soaresa.
        Wspomniana Redoma z 1996 kosztowała niecałe 14 euro, Chryseia 39 euro.

        Pozdrawiam
        Przemek


        • rurale Re: Stałem na brzegu Tejo 14.07.06, 23:49
          Fajnie. Jest zatem wiecej informacji. W koncu tak powinnismy traktowac to forum. Opowiedz o swoim
          doswiadczeniu.

          pozdrawiam

          rurale

          PS. Soares? Kto to? Wybacz, ale naprawde bylem tam tylko przez chwile. Prawa do uogolnien nie mam
          zadnego. Stad ta krotka impresja.
          • Gość: PK Re: Stałem na brzegu Tejo IP: *.icpnet.pl 15.07.06, 14:21
            Soares to właściciel sieci sklepów jak również winiarni herdade da Malhadinha
            Nova, która była już opisywana w Magazynie Wino. Wina są już w Polsce -
            widziałem reklamę w ostatnim MW.

            Co do doświadczeń hmm niestety nie mam takiej łatwości w pisaniu jak niektórzy
            forumowicze, a i moja wiedza o winie nie jest tak ogromna, wymienie tylko parę
            win które mi zapadły w pamięć:
            1) Monte de Peceguinha tinto od Soares 8 euro
            2) Quinta dos Aciprestes Reserva Red 2003 ok 10 euro
            3) Adega Cooperativa de Lamego Lamescus tinto reserva 2 euro ( to było
            prawdziwe zaskoczenie)
            4) Quinta do Crasto 13 euro
            5) Burmester Porto Ruby 5 euro.

            Kilkanaście butelek przyjechało ze mną także może coś jeszcze okaże się godnego
            uwagi. Niestety ubolewam nad tym że nie udało mi się znaleźc Valle Pradinhos
            polecanego przez Anjosa na jego stronie.
            • rurale Re: Stałem na brzegu Tejo 17.07.06, 12:15
              Z tego wynika, że Soares to dobry adres dla tych, którzy lecą na wakacje do
              Algarve. Znalazłem w sieci więcej informacji o adresach. Z samej strony
              właściciela sieci, niewiele można się dowiedzieć. Trzeba mailować.

              Garrafeira Soares (Algarve)
              Tel: 289 510460 - Fax: 289 510469
              info@garrafeirasoares.pt
              www.garrafeirasoares.pt

              Albufeira (3):
              - Largo Eng. Duarte Pacheco, 7
              - Rua Alexandre Herculano, 13, Areias de Sao Joao
              - Av. Francisco Sá Carneiro, 100, Montechoro

              Vilamoura (2):
              - Marina de Vilamoura, Ed. Marina Plaza, loja 28
              - Av. da Marina, Ed. Marina Plaza, loja 17

              Portimao (3):
              - Rua Marques de Pombal, 59, Alvor
              - Rua Afonso de Albuquerque, Praia da Rocha
              - Av. Tomás Cabreira, Ed. Varandas da Rocha, loja 22, Praia da Rocha

              pozdrawiam
              • Gość: PK Re: Stałem na brzegu Tejo IP: 83.238.246.* 17.07.06, 14:20
                A ja dodam coś z praktyki:
                Albufeira - wszystkie sklepy są niedaleko siebie - myślę, że promieniu 200m. Są
                one zlokalizowane w strarym mieście. Najlepszym jest sklep na Largo Eng.
                Duarte Pacheco, 7 - największy wybór. Koniecznie trzeba wejść na I piętro!!

                Pozdrawiam
                Przemek
      • Gość: albuquerque Re: Stałem na brzegu Tejo IP: 217.11.129.* 19.07.06, 11:05
        Cieszę się, iż tak ciepło mówi się o winach portugalskich i Portugalii. Choć
        nauczyłem się języka portugalskiego w Brazylii i tam też ongiś mieszkałem, to
        przeszedł mnie dreszcz emocji, gdy stałem nad brzegiem Tejo w Lizbonie i
        cofnąłem się w myslach o 500 lat i zobaczyłem oczyma wyobraźni odpływające do
        nowego świata portugalskie karawele. Przyznam, iz pasjonuję się tym tematem i
        dlatego też mam nieco wybujałą w tym temacie wyobraźnie:-))
        A teraz o winach portugalskich. Z łatwością przekonałem brata, który prowadzi
        pensjonat nieopodal Biebrzańskiego Parku Narodowego (www.zagrodakuwasy.pl), by
        wprowadził wina portugalskie z Atlantiki. Niebawem okazało się, iż strzał był
        w "10". Dzięki udanemu, choć jeszcze niewielkiemu doborowi win i niskim cenom,
        wina te zyskały uznanie gości. Podczas ostatnich upałów wypijali "wiadrami"
        vinho verde Gatao, a goście z Niemiec świętowali tym winem zwycięstwo nad
        Portugalią...Zauważyłem także, iż goście a szczególności panowie zamawiają wino
        Meia Pipa:-)). Smakuje im także Quinta de Bons Ventos a panie zachwycają się
        Moscatelem.
        Drogi forumowiczu, jeżeli udajesz się w kierunku Augustowa, to jesteś mile
        widziany w Zagrodzie Kuwasy, gdzie może zjeść pyszny obiad i napić się wina
        portugalskiego. Z pewnością zostaniesz na dłużej:-))
        Zapraszam
        • rurale Re: Stałem na brzegu Tejo 19.07.06, 13:26
          Dziękuje za zaproszenie na ?wiadro?. Na pewno kiedyś skorzystam.

          pozdrawiam
          • Gość: anjos wymowa IP: 83.240.140.* 21.07.06, 15:06
            Estremadura to sie po prostu wymawia Estremadura.
            Ale sprobujcie powiedziec anjos, hehehehehe.
            .

            Gatão to "klon" Mateus Rose, swietne do pizzy i w gorace dni.
            pozdro
      • Gość: star ciekawy link nt okolic Tejo i nie tylko IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.09.06, 22:15
        www.i-winereview.com/reports/i-wine-review-portugal-tasting-final-1-22-06.pdf
        pzdr
        star
      • Gość: star Pato IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.01.07, 21:19
        probowal ktos moze (sa w Polsce?) wina Lokal (Calcario i Silex)?
        www.filipapato.net/redwines.php
        pzdr
        star
        • rurale Re: Pato 14.01.07, 19:21
          Sprowadza je Manuel. Można kupić m.in. u niego w winiarni na Merliniego. Przeszkodą w spróbowaniu
          jest cena. To drogie wino - 180 zł.

          pozdrawiam
      • Gość: star Re: Stałem na brzegu Tejo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:40
        mila dla ucha strona najstarszej posiadlosci
        www.realcompanhiavelha.pt/
        ktora wyprodukowala m.in. odlotowe oldskulowe Colares z odmiany Ramisco
        a my mielismy okazje je sprobowac z rocznika 1987
        pzdr
        star
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka