Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bliżej źródła...

    29.09.06, 17:48
    Witam
    mam do Państwa zasadniczą kwestie:
    Przykłady:
    Pierwszy:
    Osoba nie z branży, klient indywidualny, nie hurtowy!, będąc na degustacji
    importera dostaje od niego 20% rabatu i zapewnienie o dostawie win do domu.
    Drugi:
    Osoba nie z branży, klient indywidualny, nie hurtowy, będąc na degustacji
    importera dostaje od producenta wina oferte by kupowa bezpośrednio u niego
    (producenta wina)i zapewnienie o dostawie win do domu.
    I teraz nachodzi mnie taka refleksja: po co komu w takim razie sklepy,stoiska
    z winami?
    Czy źle rozumuje?
    To raz, a dwa to to, czy to jest fair? i czy tak być powinno, czy raczej
    importerzy powinni się zająć importowaniem win a wytwórcy jego wytwarzaniem?
    Hym,
    to tyle,
    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • giorgio_primo Re: Bliżej źródła... 29.09.06, 18:52
        To jest fair do czasu jak importer informuje o takich praktykach swoich
        odbiorców hurtowych. To wolny rynek i nie ma nic zdrożnego że to ktoś robi.
        Zakładam, że wspomniani importerzy płacą za zezwolenie na sprzedaż detaliczną
        niezależnie od zezwolenia na hurt.

        Zupełnie inną kwestią jest czy cokolwiek ktoś na tym zyskuje. Jeśli taki
        importer planuje w dłuższej perspektywie czasu sprzedawać wyłącznie dla
        klientów indywidualnych to jego ceny "hurtowe" i tak są już "detaliczne" -
        inaczej nie byłby w stanie całej obsługi detalicznej sfinansować marżą
        detaliczną. Przy małym rynku Polskim i tak wielu importerów ma ceny właściwie
        detaliczne, bo i zakupy restauracji i sklepów są często mniejsze i bardziej
        rozdrobnione niż zakupy detaliczne "na zachodzie".

        Importerzy skupiający się na odbiorcach horeca i sklepach muszą się liczyć, że
        działając w ten sposób mogą tracić swoich stałych odbiorców hurtowych, jednak
        wyważenie zysków i strat może być różne dla różnych firm przecież.

        Na wykształconych rynkach wszyscy zrozumieli już doskonale, że przy pewnej
        skali sprzedaży nie ma sensu łasić się na relatywnie niewielki zysk przynoszony
        przez takie praktyki. Planujący długoterminowo swój biznes średni i duzi
        producenci win w swoich własnych "przyzakładowych" sklepach, często mają ceny
        nawet wyższe niż detaliści w regione, choś wiemy że mogli by mieć przecież ceny
        o połowę niższe kiedy pomijają dystrybutora i detalistę. Zdają sobie bowiem
        sprawę (podobnie jak poważni dystrybutorzy/hurtownicy) że przez własny kanał
        sprzedaży nie są w stanie sprzedać całej produkcji a przy tak nasyconym rynku
        można łatwo stracić kanały sprzedaży dotychczasowej. Sprawa nie dotyczy
        mikroproducentów, którzy są w stanie swoje kilka tysięcy butelek sprzedać
        samemu.

        Oczywiście są wyjątki, jak choćby Triacca z Lombardii, który ponad 80% nie aż
        takiej małej produkcji sprzedaje od dziesiątek lat bezpośrednio odbiorcom
        indywidualnym i to żeby było śmieszniej prawie wyłącznie w Szwjacarii. Mimo
        tego ceny trzyma zbliżone do sąsiadów, co może sugerować że jednak koszty tej
        operacji są spore. Bo niby dlaczego nie próbował by w tej sytuacji walczyć
        cenami ze swoją konkurencją z Valtellina?
        • giorgio_primo errata 29.09.06, 18:54
          miało być:

          Jeśli taki importer planuje w dłuższej perspektywie czasu sprzedawać wyłącznie
          dla klientów indywidualnych to jego ceny "hurtowe" i tak są już "detaliczne" -
          inaczej nie byłby w stanie całej obsługi detalicznej sfinansować marżą hurtową.
          • karul giorgio, 30.09.06, 04:44
            jedno tylko slowo - gratuluje znajomosci materii.
      • Gość: docg Re: Bliżej źródła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 01:03
        GP odpowiedział jako fachowiec, ja jako laik: sklepy winne są po to, żeby
        przyjść, pooglądać, pogadać, kupić parę flaszek. Jeśli chcesz większą ilość, ze
        2 - 3 skrzynki wina, to czemu nie kupić tego od importera lub producenta? Fakt,
        że jeśli importer poroponuje indywidualnemu klientowi taką samą cenę, jak
        sklepowi, to wydaje się nie fair, ale to nie jest sprawa klienta, bo ten kupi
        przeważnie tam, gdzie taniej.
        pozdrawiam
        • shogun_smutku Re: Bliżej źródła... 30.09.06, 11:04
          ;>
          dzięki za posty, brakowało mi szczególnie informacji o sytuacji za granicą,
          mogłem tylko wnioskować z zachowania winiarzy.
          Pytanie o fair-play zadałem bardziej od strony instytucji i roli jakie powinny
          pełnić(winiarz, sklep, importer). Nie było by go, gdyby i jedni i drudzy dawali
          ceny przy których importer czy sklep mógły chociaż konkurować.
          O dwóch przykładowych sytuacjach wiem od samego klienta, który przyznał się i z
          całej sytuacji jest bardzo zadowolony, czemu się nie dziwie, dla Niego taniej, a
          jak nie widać różnicy to po co przepłacać...
          Co do samych importerów to o tym, że sprzedają detalistom dowiaduje się od
          klientów własnie a nie od nich samych, wtedy bym wiedział w co się pakuje, co
          nei jest "fajne"
          Pozostaje liczyć na niedostrzeganie okazji przez reszte klientów no i na rodzaj
          przywiązania.
          Moje uszanowanie!
        • giorgio_primo Re: Bliżej źródła... 30.09.06, 12:23
          Gość portalu: docg napisał(a):

          > GP odpowiedział jako fachowiec, ja jako laik: sklepy winne są po to, żeby
          > przyjść, pooglądać, pogadać, kupić parę flaszek. Jeśli chcesz większą ilość,
          ze
          >
          > 2 - 3 skrzynki wina, to czemu nie kupić tego od importera lub producenta?

          Czasem z bardzo prozaicznej przyczyny z jakiej także ja kupuję w sklepie na
          swój prywatny użytek: po prostu w sklepie jest taniej niż u producenta jeśli
          pojawiam się u niego jako klient detaliczny. W wypadku win włoskich dotyczy to
          w przeważającej ilości wypadków w Toskanii a już w takim Tyrolu Południowym
          zaryzykuję twierdzenie, że zakup lokalnych win u producenta będzie w 99%
          przypadków droższy niż w sklepie. Zresztą trudno sobie wyobrazić, że wzorem
          garstki kompletnych oszołomów piszących na tym forum, do których się zaliczam,
          ktoś będzie podporządkowywał swoje urlopy trasom po hurtowniach, dystrybutorach
          i producentach wlekąc nierzadko za sobą znudzoną rodzinę.

          Idąc dalej tym tropem można w pewnym momencie dojść do wniosku, że przecież
          wogóle można nie kupować żadnego wina, bo przy odrobinie słowiańskiej
          pomysłowości można je mieć przez całe życie za darmo bez pośrednictwa pazernych
          importerów i sklepikarzy. Poruszając się po winnicach i targach winiarskich
          choćby w obrębie samej Europy, mając na podorędziu parę fajnych wizytówek i
          ładnie skonstruowane portfolio swojej działalności na niwie popularyzacji
          winopijstwa wśród rodaków lub wydrukowanych parę swoich recenzji win
          umieszcoznych choćby w internecie, po roku czy dwóch nawet nie będziesz musiał
          wychodzić po wino z domu - będziesz dostawał rok w rok kolejny rocznik nawet od
          kilkuset producentów. Starczy dla Ciebie i jeszcze zostanie dla znajomych i na
          prezenty.

          ;-)))

          > Fakt,
          >
          > że jeśli importer poroponuje indywidualnemu klientowi taką samą cenę, jak
          > sklepowi, to wydaje się nie fair, ale to nie jest sprawa klienta, bo ten kupi
          > przeważnie tam, gdzie taniej.

          To oczywiste w wypadku klienta w pełni świadomego swoich potrzeb lub pijającego
          całe życie jedno czy dwa wina. W innych wypadkach pewnie różnie to bywa.
          • docg Re: Bliżej źródła... 30.09.06, 17:56
            giorgio_primo napisał:

            > Gość portalu: docg napisał(a):
            >
            > > GP odpowiedział jako fachowiec, ja jako laik: sklepy winne są po to, żeby
            >
            > > przyjść, pooglądać, pogadać, kupić parę flaszek. Jeśli chcesz większą ilo
            > ść,
            > ze
            > >
            > > 2 - 3 skrzynki wina, to czemu nie kupić tego od importera lub producenta?
            >
            > Czasem z bardzo prozaicznej przyczyny z jakiej także ja kupuję w sklepie na
            > swój prywatny użytek: po prostu w sklepie jest taniej niż u producenta jeśli
            > pojawiam się u niego jako klient detaliczny. W wypadku win włoskich dotyczy
            to
            > w przeważającej ilości wypadków w Toskanii a już w takim Tyrolu Południowym
            > zaryzykuję twierdzenie, że zakup lokalnych win u producenta będzie w 99%
            > przypadków droższy niż w sklepie. Zresztą trudno sobie wyobrazić, że wzorem
            > garstki kompletnych oszołomów piszących na tym forum, do których się
            zaliczam,
            > ktoś będzie podporządkowywał swoje urlopy trasom po hurtowniach,
            dystrybutorach i producentach wlekąc nierzadko za sobą znudzoną rodzinę.

            • Gość: star Re: Bliżej źródła... IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 04.10.06, 13:21
              deo, zapewniam Cie ze nawet z darowanymi butelkami moga byc zwiazane swietne
              wspomnienia, a zarazem moglo to kosztowac wiecej wysilku i namyslu niz zakup wina

              pzdr
              star
      • Gość: nowy Re: Bliżej źródła... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 14:35
        Jeżeli na degustacji importer nagania do siebie klientów indywidualnych to
        faktycznie nie ładnie. Ale nie znam nikogo (może oprócz rodziny i najbliższych
        znajomych) kto biegnie po jedną albo dwie butelki do importera i jednocześnie
        nie znam nikogo kto pije dużo wina i kupuje 40 butelek w klepie w Polsce (a nie
        u bezpośredniego importera lub za granicą). Oczywiście dla sklepów byłoby
        idealnie gdyby importerzy sprzedawali wyłącznie w hurcie.
        Pozdrawiam.
      • fefik77 Re: Bliżej źródła... 04.10.06, 11:37
        Witam serdcecznie
        Degustacja jest bardzo pożyteczna. Jest po to, aby klient mógł sprawdzić bukiet
        wina, jaki jest jego smak. W sklepie może zobaczyć tylko butelkę, co jest
        napisane na etykiecie i tylko tyle. Czyli kupuje przysłowiowego "kota w worku".
        Podobnie jest z producentem danego wina. Klient, żeby mógł sprawdzić dane wino,
        musiałby spacjalnie jechać do niego, a w przypadku win chilijskich, to jest
        bardzo daleko. Chyba, że kogos na to stać. Nawet do Hiszpanii jest daleko.
        Pozdrawiam wszystkich smakoszy win.
      • yatsec To ja trochę z innej strony... 04.10.06, 12:48
        Mamy producenta, importera i kraj docelowy. Jesli importer ma głowe na karku i
        dobrze negocjuje to oczywiście wynegocjuje sobie wyłączność sprzedaży na
        terenie kraju do którego importuje. Wyłączność oznacza zakaz sprzedaży na
        terenie kraju określonych produktów przez inne osoby niż importer wliczając w
        to producenta. Oczywiście złamanie zakazu przez producenta powinno rodzić pewne
        konsekwencje.
        Co do degustacji czyli tzw. marketingu. Mozliwe jest taka sytuacja że importer
        sam pracuje na siebie i ponosi koszty wystaw, reklam itp, bądź współpracuje z
        producentem w tym kierunku.
        Tak wiec krótko mowiąc: jeśli importer sie zabezpieczył to producent sprzedając
        bezpośrednio narusza umowę, co rodzi konsekwencje. Jeśli importer sie
        niezabezpieczył, a do tego producent nie pokrywa kosztów marketingu ponoszonych
        przez importera to jest to tylko gra nie fair.
        Ale jak kroś napisał: co to za importer (w tym partner handlowy), który lasi
        nie na tak drobny zysk z detalicznej sprzedaży i gra nie fair...
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka