Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Top 100 Wine Spectator

    16.12.03, 23:57
    Z ogromna przyjemnoscia przeczytalam, ze wsrod 7 win hiszpanskich
    wymienionych na liscie Top 100 Wine Spectator na 38 miejscu znalazlo sie
    jedno z moich zeszlorocznych "odkryc": Numanthia z bodegi Vega de Toro
    (D.O.Toro oczywiscie).
    Tylko, ze Hiszpanie byli chyba bardzo zaskoczeni wyjatkowo duza w tym roku
    iloscia hiszpanskich pozycji na tej liscie (zazwyczaj byly to 2-3 wina), w
    zwiazku z tym mam sprzeczne relacje co do rocznika. Czy ktos z majacych pelny
    dostep moglby mnie oswiecic w tej kwestii? (1999, ktory pilam, byl
    wysmienity - i pomyslec, ze taka przyjemnosc kosztowala mnie jedyne 30 Euro!)
    Bede zobowiazana :-)
    Obserwuj wątek
      • winoman Re: Top 100 Wine Spectator 17.12.03, 00:55
        holita napisała:

        > Z ogromna przyjemnoscia przeczytalam, ze wsrod 7 win hiszpanskich
        > wymienionych na liscie Top 100 Wine Spectator na 38 miejscu znalazlo sie
        > jedno z moich zeszlorocznych "odkryc": Numanthia z bodegi Vega de Toro
        > (D.O.Toro oczywiscie).

        Ten rocznik, który piłaś, 1999.

        > Tylko, ze Hiszpanie byli chyba bardzo zaskoczeni wyjatkowo duza w tym roku
        > iloscia hiszpanskich pozycji na tej liscie (zazwyczaj byly to 2-3 wina),

        Szybkie przejrzenie listy dało mi 5 win z Hiszpanii.

        w
        > zwiazku z tym mam sprzeczne relacje co do rocznika. Czy ktos z majacych pelny
        > dostep moglby mnie oswiecic w tej kwestii? (1999, ktory pilam, byl
        > wysmienity - i pomyslec, ze taka przyjemnosc kosztowala mnie jedyne 30 Euro!)
        > Bede zobowiazana :-)

        Pozdrawiam!

        • Gość: holita Re: Top 100 Wine Spectator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 09:44
          winoman napisał:
          > Szybkie przejrzenie listy dało mi 5 win z Hiszpanii.

          Z moich informacji wynika, ze jest 7:
          4. Clos Mogador (Priorato)
          38. Numanthia (Toro)
          67. Dominio de Tares (Bierzo) - !!! (to bedzie moj pierwszy winny zakup jak
          tylko sie wybiore do Hiszpanii)
          73. Finca Allende (Rioja)
          83. Cims de Porrera (Priorato)
          85. El Albar Excelencia (Toro)
          91. Emilio Moro (Ribera del Duero)

          W porownaniu z 3 winami w zeszlym roku (Les Terrasses 1999, Laurona 1999 y
          Mauro 1999), to prawdziwy sukces!
          Dziekuje za info i pozdrawiam bardzo serdecznie
          • cecyl Re: Top 100 Wine Spectator 17.12.03, 11:07
            Cholera jasna! Jak się reszta świata (a szczególnie yankesi) dowie jakie wina
            mamy w Hiszpanii to koniec z nami. W Polsce pojawiły się juz wina z bierzo,
            alem jeszcze nie próbował (bo prawde mówiąc Kochamwino raczej mi je odradzał).
            W Hiszpanii mówi się, że bierzo bedzie w najbliższych latach rewelacją. I
            bardzo dobrze, może ceny priorato i ribera del duero trochę sie urealnią (ale
            wątpię). Jak widzisz Holita wcale się nie raduję owym przyrostem win
            hiszpańskich na liście WS (a między nami i prywatnie - na tej liście z
            powodzeniem mogłoby się pojawić co najmniej drugie tyle win hiszpańskich).
            Czytałem kiedyś artykuł uzasadniający socjologicznie i rynkowo wysoką pozycję
            win włoskich, która wynikała z rynkowo - gastronomicznej siły (restauracje,
            sklepiki)emigracji włoskiej w USA. Rozumiem, że teraz czas na lobby
            kastylijsko - leońskie.
            • Gość: holita Re: Top 100 Wine Spectator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 15:22
              Oj, trącasz czułe struny...
              Jestem zakochana w Hiszpanii bezgranicznie - ale nie bezkrytycznie. Moje
              podniebienie "wychowało się" na winach hiszpańskich. Kiedyś uważałam, że
              powinny zajmować miejsce co najmniej równe włoskim w książkach, przewodnikach i
              publikacjach wszelakich. Teraz jednak, po kilku latach w winiarskim biznesie,
              myślę, że Włosi w tej dziedzinie akurat znacznie Hiszpanów wyprzedzili (ilość
              fantastycznych mniej i bardziej znanych apelacji, rodzimych szczepów wydobytych
              z zapomnienia, młodych winiarskich "gwiazd", etc.). I uważam, że jeśli weźmiemy
              pod uwagę całokształt, to nie równać się Hiszpanii z Włochami na dzień
              dzisiejszy. (pozycji Kalifornii nie komentuję, bo od zawsze wydaje mi się
              absurdalnie wysoka - ale cóż, w końcu to Amerykanie są najlepsi w marketingu...)

              Niemniej jednak jestem głęboko przekonana co do tego, że 7 win na liściw WS,
              podobnie jak 12 stron w Atlasie Hugh Johnsona (w porownaniu z 26 stronami
              włoskimi) to stanowczo za mało. Ta dysproporcja nigdy nie przestała mnie razić,
              pomimo, iż przyznaję Włochom prymat. Ale niestety - winni tu są chyba sami
              Hiszpanie (sois unos PASOTAS increibles, tio).

              Zapytaj swoich znajomych albo ludzi na Forum: skąd jest oliwa z oliwek? (odp.:
              z Włoch, oczywiście). Skąd pochodzą najlepsze sery? (odp.: Francja, Szwajcaria,
              Holandia). Słynna szynka? (odp.: z Parmy).
              Czy ktoś u nas wie, że Hiszpania eksportuje oliwę do Włoch, a tam jest ona
              butelkowana (oczywiście mówię tu o dużej skali, a nie o małych, rodzinnych
              firmach włoskich, które produkują wyborne oliwy)? Że w Hiszpanii jest ponad 100
              gatunków WYŚMIENITYCH serów? Że szynka parmeńska ma się tak do jamón serrano
              (zwłaszcza de bellota) jak Peugeot do Rolls-Royce'a?
              Otóż NIKT tego nie wie. Bo Hiszpanie nie umieją się promować i już. Win też nie
              umieją promować. W tym roku ekipa Wine Spectatora skosztowała podobno ponad
              12.500 win - ciekawe jaki procent z tego stanowiły wina hiszpańskie? Jestem
              pewna, że niewielki w porównaniu z Francją, Włochami czy Kalifornią. A jaki
              tego powód? - cóż, o to należałoby spytać fachowców z WS...
              Masz rację - zdecydowanie czas na lobby kastylijsko-leońskie. Czego sobie,
              Tobie i Hiszpanom gorąco życzę. :-)
              • giorgio_primo Re: Top 100 Wine Spectator 17.12.03, 17:25
                Gość portalu: holita napisał(a):

                (pozycji Kalifornii nie komentuję, bo od zawsze wydaje mi się
                > absurdalnie wysoka - ale cóż, w końcu to Amerykanie są najlepsi w
                marketingu...

                Zgadzam się, choć tak naprawdę tych win niemal nie znamy. To co jest w Europie
                nie jest chyba reprezentatywne. Pewien Zinfandel z 1997, choć niewątpliwie
                przerysowany, zrobił na mnie wielkie wrażenie - import z USA.

                > Niemniej jednak jestem głęboko przekonana co do tego, że 7 win na liściw WS,
                > podobnie jak 12 stron w Atlasie Hugh Johnsona (w porownaniu z 26 stronami
                > włoskimi) to stanowczo za mało. Ta dysproporcja nigdy nie przestała mnie
                > razić,
                > pomimo, iż przyznaję Włochom prymat.

                Zgadzam się, ale jak na ilość obecnie produkowanych ciekawych win włoskich (i
                pewnie hiszpańskich), nadal występuje (niemal wszędzie w literaturze) dziwna
                dysproporcja w stosunku do Francji.

                > Zapytaj swoich znajomych albo ludzi na Forum: skąd jest oliwa z oliwek?
                (odp.:
                > z Włoch, oczywiście).

                Nie sądzę. Akurat w Polsce swojego czasu oliwy w większości pochodziły z
                Hiszpanii i Grecji, która to Grecja może ubolewać chyba najbardziej nad pozycją
                rynkową ich znakomitych oliw...

                > Słynna szynka? (odp.: z Parmy).

                Z całym szacunkiem dla "Jamon", które istotnie w bardziej "masowych" wersjach
                jest lepsze od tzw. "parmeńskiej", to jednak "topowe" sezonowane szynki włoskie
                jakie miałem okazję próbować były absolutnie fantastyczne.

                > Czy ktoś u nas wie, że Hiszpania eksportuje oliwę do Włoch, a tam jest ona
                > butelkowana (oczywiście mówię tu o dużej skali, a nie o małych, rodzinnych
                > firmach włoskich, które produkują wyborne oliwy)?

                I tak pewnie pozostanie, jeśli Hiszpanie nie będą bardziej agresywni na rynku.
                Czy komuś we Francji śniło się 30-40 lat temu, że np. z amerykańskiego rynku
                wymiotą ich Włosi do spółki z Australią???

                > Że szynka parmeńska ma się tak do jamón serrano
                > (zwłaszcza de bellota) jak Peugeot do Rolls-Royce'a?

                Najwyraźniej nie miałaś doczynienia z dobrym "crudo"... :-))) Zapewniam.

                > Otóż NIKT tego nie wie. Bo Hiszpanie nie umieją się promować i już. Win też
                nie
                >
                > umieją promować. W tym roku ekipa Wine Spectatora skosztowała podobno ponad
                > 12.500 win - ciekawe jaki procent z tego stanowiły wina hiszpańskie?

                Thomas Matthews, "etatowy" tester win hiszpańskich w WS, spróbował w ostatnim
                roku ponad 450 wchodzących na rynek roczników win hiszpańskich. Niezależnie od
                mojego sceptycyzmu co do ocen w WS, to co wyniknęło z tego jest sygnałem, że
                coś jest jednak nie do końca OK. "Punktową" pozycję Hiszpanii "ratują" niemal
                wyłcznie "butikowi" i często stosunkowo nowi producenci (3 najlepiej ocenione
                wina pochodzą od producentów o historii krótszej niż 15 lat). Z tych 450 win
                wynik 90-100 osiągnęło niewiele ponad 50 win, 70 miało wynik od 85-89 a 84 wina
                plasują się pomiędzy 80 a 84. Jeżeli do tego dodamy, że tak utytułowana
                apelacja jak Rioja (najlepiej rozpoznawalne wino hiszpańskie!), z ponad 100
                testowanych win tylko 6 (!) osiągnęło powyżej 90 pkt., to jest to negatywny
                sygnał dla rynku.

                > Jestem
                > pewna, że niewielki w porównaniu z Francją, Włochami czy Kalifornią. A jaki
                > tego powód? - cóż, o to należałoby spytać fachowców z WS...

                Ilość testowanych win w WS jest odzwierciedleniem obecności tych win na rynku
                USA - o tym nie należy zapominać (WS to jednak amerykańskie pismo). Byłbym
                raczej ciekaw jak podobna "analiza" wypadłaby w Decanterze - wszak Albion pała
                większą atencją do Hiszpanii niż USA.

                Reasumując, wierzę w ciągu najbliższych paru lat możemy spodziewać się
                zdecydowanego wzrostu zaintersowania winami z Hiszpanii i to pewnie z
                tzw. "nowych" (rzecz jasna dla obcokrajowców!) regionów. Dla mnie na razie
                pozostaje wciąż problemem, mimo niewielkiej ostatnio ilości próbowanych win
                hiszpańskich (po dość dawnym już etapie picia tylko i wyłącznie tychże), że
                poza nielicznymi wyjątkami te wina są zbyt czesto podobne do siebie, co kładę
                na karb wszechobecności amerykańskiego dębu. Takie generalizacje są ryzykowne,
                ale poza jednym czy dwoma ostatnio pitymi "prioratami" (do tego z tej "nieco"
                wyższej cenowej półki) zbyt wielu winom brakowało pewnej rześkości,
                kwasowości... nie wiem jak to określić, ale jakiegoś istotnego "punktu
                zaczepienia" - czegoś co pozostaje na długo w pamięci.
                • holita Re: Top 100 Wine Spectator 17.12.03, 22:37
                  giorgio_primo napisał:
                  > Najwyraźniej nie miałaś doczynienia z dobrym "crudo"... :-))) Zapewniam.
                  >
                  Och, mialam, mialam. Zreszta glosze wszem i wobec chwale wloskich wedlin
                  (przypominaja hiszpanskie :-)). Tylko naprawde: czy jadles kiedys NAPRAWDE
                  dobra hiszpanska szynke (Pata Negra, Jamon de Bellota, czy jak zwal tak zwal)?
                  Swinie, z ktorych pochodzi taka szynka, zyja "na wolnosci" (wiesz, tak jak
                  bydlo w Argentynie i owce w naszych gorach) - chodza sobie po polach i sie
                  pasa, a nie siedza zamkniete w chlewikach czy zagrodach. Na poczatku odzywiaja
                  sie trawa, roznymi roslinkami, etc. az osiagna wage ok.90-110 kg. Wtedy
                  przechodza na diete CALKOWICIE oparta na zoledziach (jakies 10 kg zoledzi
                  dziennie zjada sobie taka jedna swinka- oczywiscie nikt jej tego nie podaje na
                  tacy, tylko musi je sama wygrzebac, a przy okazji zjada rowniez rozne roslinki,
                  ziola, etc. co wplywa pozniej na smak i aromat miesa).
                  Nie wiem czy w jakimkolwiek innym kraju istnieje cos takiego (Wlosi, ktorych
                  pytalam, robili wielkie oczy - a kazdy Hiszpan wie o co chodzi). Kilogram
                  takiej szyneczki kosztuje ok. 30-40 Euro (a cala noga wazy 6-8 kg)
                  Jesli swinka oprocz zoledzi i roslinek dostawala rowniez pasze, to szynka
                  nazywa sie Jamon de Recebo (jest nieco gorsza, ale tez tansza). A jak swinka
                  zywila sie pasza, to szynka nazywa sie po prostu Jamon Iberico. Oczywiscie
                  pasze maja specjalny sklad i musza otrzymac autoryzacje Consejo Regulador
                  (bo "jamon iberico" rowniez ma swoje apelacje).
                  No, a potem jest jeszcze caly ceremonial zwiazany z krojeniem takiej "pata
                  negra" (plasterki musza byc cieniusienkie, prawie przezroczyste). Myslisz, ze
                  byle kto moze tak wziac sobie i pokroic? O, moj drogi! Jak pracowalam w
                  hiszpanskiej restauracji z szynkami (o wdziecznej nazwie "Don Jamon"), to
                  szynke kroil tylko szef albo glowny kucharz! Jak gl.kucharz mial dzien wolny, a
                  szef na chwile wyszedl, to "jamon de bellota" sie po prostu nie serwowalo!
                  Nie musze chyba dodawac, ze krojenie takiej szynki maszyna mozna porownac do
                  picia Chateau Margaux z plastikowych kubeczkow...

                  >"Punktową" pozycję Hiszpanii "ratują" niemal
                  > wyłcznie "butikowi" i często stosunkowo nowi producenci (3 najlepiej ocenione
                  > wina pochodzą od producentów o historii krótszej niż 15 lat).

                  No wlasnie. Z tym sie zgadzam jak najbardziej - dlatego przyzanje Wlochom palme
                  pierwszenstwa. Mam jednak nadzieje, ze Hiszpania zacznie ich wreszcie na
                  powaznie "doganiac" (choc czarno to widze).

                  > Byłbym
                  > raczej ciekaw jak podobna "analiza" wypadłaby w Decanterze - wszak Albion
                  pała
                  > większą atencją do Hiszpanii niż USA.
                  Ja osobiscie cenie sobie bardziej opinie Decantera - byc moze wlasnie
                  dlatego... A tak na powaznie, to w Decanterze wyglada to duzo lepiej niz w WS,
                  ale i tak pokazuje wyrazna slabosc win hiszpanskich w porownaniu z wloskimi (o
                  Francji juz nawet nie wspomne). Czyli: przed hiszpanskimi bodegueros jeszcze
                  duuuuuzo pracy!

                  Przepraszam jesli zanudzilam na temat szynki (ale uwierz, "pata negra" to po
                  prostu MISTRZOSTWO SWIATA - nigdzie nie ma czegos tak wspanialego!)
                  Pozdrawiam cieplo :-)
                  • cecyl Re: Top 100 Wine Spectator 18.12.03, 01:25
                    No Holita, chyba muszę dać znać do BRH Królestwa Hiszpanii, że tu peany pod
                    niebiosa. Od tego czytania tylko mi ślinka... Dobrze, że popijam Pata Negra,
                    Valdepenias, Gran Reserva 1995 (fenomenalna relacja cena - jakość, muszę
                    sprawdzić bo wydawało mi się, że kiedyś ta Pata była w złotej, psiakrew,
                    siateczce, co nigdy nic dobrego nie wróży, ale może to był inny rocznik, albo z
                    tej siateczki, na szczęście zrezygnowali, ech to zamiłowanie Hiszpanów do
                    baroku społemowskiego). Zgadzam się z Tobą i z giorgio_primo: wina hiszpańskie
                    ogólnie rzecz biorąc (czyli pomijając parę wyjątków) są siermiężne, pozbawione
                    finezji, przyciężkawe, monotonne (co wynika z dominacji tempranillo), ale do
                    kuchni hiszpańskiej (nie ma takowej, ale załóżmy, że wiemy o co chodzi) -
                    jedyne. Przy wielu daniach kuchni katalońskiej czy aragońskiej, połączonych
                    Kastylii itd. wiele win francuskich czy włoskich zostaje "zduszonych". I vice
                    versa. Dla wielu smakoszy dobra nawarra może zdusić np.farfalloni delicati.
                    Takie przynajmniej są moje doświadczenia, choć niejednokrotnie żałuję, że
                    racząc się np. w okolicach miłej memu sercu Tuluzy czymś arcypysznym popijam to
                    winem z Cahors czy Gaillac, które bardzo lubię, ale akurat wino z pobliskiego
                    Somontano czy z Nawarry bardziej by pasowało. I na odwrót też bywa. Holita ma
                    rację co do promocji, ale Hiszpanom przez wiele lat wystarczała
                    sprzedaż "turystyczna" - miliony litrów np. do NIemiec, tak zepsuła sobie
                    wizerunek Walencja i Utiel Requena (mam nadzieję,że odżyje, bo mam do niej
                    wielki sentyment). Z kolei Włosi poprzez swoją emigrację do USA potrafili
                    przenieść tam również swoje nawyki kulinarne i potrzeby, i zarazić tym w USA
                    innych. Hiszpanie emigrowali do Ameryki Łacińskiej i dzięki Bogu mamy dzieki
                    temu trochę tam winnic. Zeby skończyć: zauważyłem, że w różnych regionach
                    Hiszpanii coraz śmielej sięga się po jakby ciut zapomniane rodzime szczepy:
                    garnacha, monastrell, bobal, cariniena/mazuela, graciano, mencia. To może
                    zróżnicować wina hiszpańskie. Myślę, ze sukces Castana z Yecli na tym właśnie
                    polega. Choć kto wie czy to wszystko nie jest uleganie hierarchiom smaku
                    Wielkiego Kipera czy Tajnego Związku Nieuchwytnych Sommelierów, bo coraz
                    częściej mam wrażenie, że spektrum smakowe win się zawęża i wszystko robi się
                    na kilka kopyt.
                    • winoman Re: Top 100 Wine Spectator 18.12.03, 01:35
                      > Dobrze, że popijam Pata Negra,
                      > Valdepenias, Gran Reserva 1995 (fenomenalna relacja cena - jakość, muszę
                      > sprawdzić bo wydawało mi się, że kiedyś ta Pata była w złotej, psiakrew,
                      > siateczce, co nigdy nic dobrego nie wróży, ale może to był inny rocznik, albo
                      z
                      > tej siateczki, na szczęście zrezygnowali, ech to zamiłowanie Hiszpanów do
                      > baroku społemowskiego).

                      Siateczki nie pamiętam, Pata Negra chyba jej nie miała, przynajmniej przez kilka
                      ostatnich lat. A "barok społemowski" sobie zapisałem :-)))

                      Pozdrawiam!
                    • giorgio_primo Re: Top 100 Wine Spectator 18.12.03, 11:51
                      cecyl napisał:

                      ...Choć kto wie czy to wszystko nie jest uleganie hierarchiom smaku
                      > Wielkiego Kipera czy Tajnego Związku Nieuchwytnych Sommelierów, bo coraz
                      > częściej mam wrażenie, że spektrum smakowe win się zawęża i wszystko robi się
                      > na kilka kopyt.

                      Nie wiem, czy piszesz o Hiszpanii, czy ogólnie o Świecie? Jeśli o Świecie, to
                      nie zgodzę się - mam wrażenie, że chyba wlaśnie mamy obecnie doczynienia z
                      renesansem "lokalności" i mody (jakże chwalebnej!) na oryginalne, specyficzne
                      miejscowe smaki. Wiadomo, że poprzez nowoczesną technologię zmienione i pewnie
                      całe szczęście, ale jednak bardzo różnorodne.
                  • hania55 O świniopasaniu jeszcze 18.12.03, 09:43
                    holita napisała:

                    > giorgio_primo napisał:
                    > > Najwyraźniej nie miałaś doczynienia z dobrym "crudo"... :-))) Zapewniam.
                    > >
                    > Och, mialam, mialam. Zreszta glosze wszem i wobec chwale wloskich wedlin
                    > (przypominaja hiszpanskie :-)). Tylko naprawde: czy jadles kiedys NAPRAWDE
                    > dobra hiszpanska szynke (Pata Negra, Jamon de Bellota, czy jak zwal tak
                    zwal)?
                    > Swinie, z ktorych pochodzi taka szynka, zyja "na wolnosci" (wiesz, tak jak
                    > bydlo w Argentynie i owce w naszych gorach) - chodza sobie po polach i sie
                    > pasa, a nie siedza zamkniete w chlewikach czy zagrodach. Na poczatku
                    odzywiaja
                    > sie trawa, roznymi roslinkami, etc. az osiagna wage ok.90-110 kg. Wtedy
                    > przechodza na diete CALKOWICIE oparta na zoledziach (jakies 10 kg zoledzi
                    > dziennie zjada sobie taka jedna swinka- oczywiscie nikt jej tego nie podaje
                    na
                    > tacy, tylko musi je sama wygrzebac, a przy okazji zjada rowniez rozne
                    roslinki,
                    >
                    > ziola, etc. co wplywa pozniej na smak i aromat miesa).
                    > Nie wiem czy w jakimkolwiek innym kraju istnieje cos takiego (Wlosi, ktorych
                    > pytalam, robili wielkie oczy - a kazdy Hiszpan wie o co chodzi).


                    Korsykańskie świnie również żyją na wolności i żywią się tym, co znajdą -
                    głównie żołędziami. Dzięki temu korsykańska wieprzowina i wędliny z niej
                    zrobione są po prostu bajecznie pyszne.
                    • amsti Re: O świniopasaniu jeszcze 18.12.03, 11:24

                      >
                      > Korsykańskie świnie również żyją na wolności i żywią się tym, co znajdą -
                      > głównie żołędziami. Dzięki temu korsykańska wieprzowina i wędliny z niej
                      > zrobione są po prostu bajecznie pyszne.

                      Krowy w Alpach Austriackich też sobie luzem chadzają. Dlatego Milka jest taka
                      pyszna ;):)/


                      • hania55 Re: O świniopasaniu jeszcze 18.12.03, 11:37
                        amsti napisał:

                        >
                        > Krowy w Alpach Austriackich też sobie luzem chadzają. Dlatego Milka jest taka
                        > pyszna ;):)/
                        >
                        A nie dlatego, że świstak zawija?
                        • giorgio_primo Jak donoszą ostatnio... 18.12.03, 11:54
                          ..., w znacznie już gorszej reklamie TV, to jednak podobno od masowania
                          grzbietów.
                  • giorgio_primo Re: Top 100 Wine Spectator 18.12.03, 11:45
                    holita napisała:

                    > Tylko naprawde: czy jadles kiedys NAPRAWDE
                    > dobra hiszpanska szynke (Pata Negra, Jamon de Bellota, czy jak zwal tak zwal)?

                    Jadłem to, co serwujący i krojący (ręcznie) człowiek w barze uważał za
                    najlepsze co może istnieć w Hiszpanii. Fakt, że było to w Katalonii, ale lokal
                    był bardzo wyspecjalizowany w szynkach...))) Producenta nie pamiętam. Dodam, że
                    w barze tym było około 30-40 rodzaji szynek. "Nóżek" wisiało chyba ze 200 w tym
                    niewielkim pomieszczeniu...

                    > Swinie, z ktorych pochodzi taka szynka, zyja "na wolnosci" (wiesz, tak jak
                    > bydlo w Argentynie i owce w naszych gorach) - chodza sobie po polach i sie
                    > pasa, a nie siedza zamkniete w chlewikach czy zagrodach. Na poczatku
                    odzywiaja
                    > sie trawa, roznymi roslinkami, etc. az osiagna wage ok.90-110 kg. Wtedy
                    > przechodza na diete CALKOWICIE oparta na zoledziach (jakies 10 kg zoledzi
                    > dziennie zjada sobie taka jedna swinka- oczywiscie nikt jej tego nie podaje
                    na
                    > tacy, tylko musi je sama wygrzebac, a przy okazji zjada rowniez rozne
                    roslinki,
                    >
                    > ziola, etc. co wplywa pozniej na smak i aromat miesa).
                    > Nie wiem czy w jakimkolwiek innym kraju istnieje cos takiego (Wlosi, ktorych
                    > pytalam, robili wielkie oczy - a kazdy Hiszpan wie o co chodzi). Kilogram
                    > takiej szyneczki kosztuje ok. 30-40 Euro (a cala noga wazy 6-8 kg)
                    > Jesli swinka oprocz zoledzi i roslinek dostawala rowniez pasze, to szynka
                    > nazywa sie Jamon de Recebo (jest nieco gorsza, ale tez tansza). A jak swinka
                    > zywila sie pasza, to szynka nazywa sie po prostu Jamon Iberico. Oczywiscie
                    > pasze maja specjalny sklad i musza otrzymac autoryzacje Consejo Regulador
                    > (bo "jamon iberico" rowniez ma swoje apelacje).
                    > No, a potem jest jeszcze caly ceremonial zwiazany z krojeniem takiej "pata
                    > negra" (plasterki musza byc cieniusienkie, prawie przezroczyste). Myslisz, ze
                    > byle kto moze tak wziac sobie i pokroic? O, moj drogi! Jak pracowalam w
                    > hiszpanskiej restauracji z szynkami (o wdziecznej nazwie "Don Jamon"), to
                    > szynke kroil tylko szef albo glowny kucharz! Jak gl.kucharz mial dzien wolny,
                    a
                    >
                    > szef na chwile wyszedl, to "jamon de bellota" sie po prostu nie serwowalo!
                    > Nie musze chyba dodawac, ze krojenie takiej szynki maszyna mozna porownac do
                    > picia Chateau Margaux z plastikowych kubeczkow...

                    Ja to wszystko doskonale wiem, bo interesuję się takimi "sprawkami".

                    Twierdzę jednak nadal że "crudo San Daniele" w dobrym wydaniu jest DLA MNIE
                    lepsze. Jest mniej słone, mniej suche i ma bardziej złożony aromat i smak.
                    Przypominam, że to w końcu jest moje zdanie i nie dyskredytuje ono w żaden
                    sposób produktu Hiszpańskiego, który w Polsce jadam częściej niż Włoski - jest
                    dostępny w każdym prawie sklepie za bardzo rozsądną cenę i powoli (choć
                    maszynowo;-))) obsługa sklepu uczy się jek należy toto kroić.

                    >
                    > >"Punktową" pozycję Hiszpanii "ratują" niemal
                    > > wyłcznie "butikowi" i często stosunkowo nowi producenci (3 najlepiej oceni
                    > one
                    > > wina pochodzą od producentów o historii krótszej niż 15 lat).
                    >
                    > No wlasnie. Z tym sie zgadzam jak najbardziej - dlatego przyzanje Wlochom
                    palme
                    >
                    > pierwszenstwa. Mam jednak nadzieje, ze Hiszpania zacznie ich wreszcie na
                    > powaznie "doganiac" (choc czarno to widze).
                    >
                    > > Byłbym
                    > > raczej ciekaw jak podobna "analiza" wypadłaby w Decanterze - wszak Albion
                    > pała
                    > > większą atencją do Hiszpanii niż USA.
                    > Ja osobiscie cenie sobie bardziej opinie Decantera - byc moze wlasnie
                    > dlatego... A tak na powaznie, to w Decanterze wyglada to duzo lepiej niz w
                    WS,
                    > ale i tak pokazuje wyrazna slabosc win hiszpanskich w porownaniu z wloskimi
                    (o
                    > Francji juz nawet nie wspomne). Czyli: przed hiszpanskimi bodegueros jeszcze
                    > duuuuuzo pracy!

                    Z tą Francją to już trochę mit. Wcale nie wyglda tak "różowo" ich ocena w
                    prasie... Co do Decantera, to jest z nim jeden problem: nie ma w nim złych ocen
                    wina. Właściwie nigdy. To nie zwiększa zaufania do pisma, no chyba że
                    zwiększa "zaufanie" u reklamodawców.
                    • Gość: holita Re: Top 100 Wine Spectator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 13:18
                      Mam propozycje nie do odrzucenia: wiosna wybieram sie do Hiszpanii, przywioze
                      kawalek najlepszej Jamon de Jabugo. Ty zalatwiaj "crudo San Daniele". Do tego
                      polski chlebus, dobra oliwa (hiszpanska? wloska?) i oczywiscie odpowiedni
                      zestaw win (postaram sie przywiezc Numanthie)- i zrobimy sobie male wlosko-
                      hiszpanskie forum porownawcze. Wybor miejsca do uzgodnienia (Poznan? Krakow?
                      Wwa?)
                      I tylko jednego nie moge przebolec: ze w Wwie i POznaniu idziecie sobie do
                      sklepu / na bazarek po hiszpanska szynke ("dostepna w kazdym prawie sklepie za
                      rozsadna cene"), a ja w tym krakowskim zascianku usycham z tesknoty!
                      (kulinarnej, rzecz jasna)
                      Zycie jest cholernie niesprawiedliwe. :-(
                      • Gość: docg Re: Top 100 Wine Spectator IP: 212.160.147.* 18.12.03, 13:30
                        Gość portalu: holita napisał(a):
                        "...w Wwie i POznaniu idziecie sobie do sklepu / na bazarek po hiszpanska
                        szynke (...) a ja w tym krakowskim zascianku..."

                        -
                        • Gość: holita Re: Top 100 Wine Spectator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 18:37
                          Niestety! Mieszkam kolo Kleparza. Codziennie robie tu zakupy - jest wszystko
                          wlacznie z kasztanami i swiezym bundzem, ale jamon iberico ANI SLADU... :-(((
                          Tak prawde mowiac, to pisze na tym Forum, bo w skrytosci ducha licze na jakas
                          swiateczna "paczke pocieszenia" ze stolicy albo z Poznania... :-)
                          Pozdr.
                          • giorgio_primo ??? 18.12.03, 19:48
                            A nie ma tam u was w Krokoffie, wrażego ideologicznie, Auchan??? Tam zwykle
                            jest pakowane, ale paskudnie drogie "jamon serrano" i na wagę całkiem smakowite
                            za mniej niż 70 za kilo. Nic wielkiego, ale zawsze świeżo krojone...

                            Co do propozycji przywożenia "crudo", to nie bardzo z prostej przyczyny: one
                            smakują pysznie, ale jak są świeżo krojone - a nogi całej nie przywiozę bo ani
                            kilkunastu kilo się tego nie zje w odpowiednim czasie i chyab się niestety nie
                            uda pokroić jak trzeba... A kosztuje niemiłosiernie dużo.
                            • holita Re: ??? 18.12.03, 22:27
                              Rozczarowanam wielce. Niemniej jednak podtrzymuje swoja oferte dot. jamon de
                              bellota, bo Hiszpanie (w dobrych sklepach) robia tak: kroja cieniutko (jak Pan
                              Bog przykazal) i pakuja prozniowo swiezo pokrojone. Trzyma sie toto niezle i do
                              Polski dochodzi w idealnym stanie.
                              Problem widze w czym innym: otoz chyba bedziemy musieli sie musieli umowic na
                              ew. degustacje na lotnisku w Wwie, tuz po moim powrocie - bo jamon jeszcze
                              NIGDY nie wytrzymal w moim domu dluzej niz 3 dni. :-)
                              A co do Auchan, to najblizszy jest w Katowicach... (Krakow to jednak zadupie)
                              Pozdrawiam i w dalszym ciagu zielenieje z zazdrosci.
                              • winoman Re: ??? 18.12.03, 22:46
                                > A co do Auchan, to najblizszy jest w Katowicach... (Krakow to jednak zadupie)
                                > Pozdrawiam i w dalszym ciagu zielenieje z zazdrosci.

                                Ja wczoraj w toruńskim Geancie kupiłem paczkę jamon curado, pokrojona idealnie,
                                w ustach się rozpływa. Może choć Geanta macie?

                                Pozdrawiam!

                                • winoman skoro już na szynki zeszło ... 19.12.03, 01:38
                                  W tym samym Geancie kupiłem też wyrób o nazwie "szynka włoska", na etykiecie
                                  natomiast czytamy "wyprodukowano w Polsce ... kraj pochodzenia Francja". Ktoś
                                  coś rozumie? W każdym razie zjeść się da, choć nie ma porównania z jamon
                                  curado, o której pisałem wcześniej.
                                  Pozdrawiam!
                                  • vilia Re: skoro już na szynki zeszło ... 19.12.03, 06:50
                                    Ha ha, a ja kupuje serek topiony. Na etykiecie jest adres firmy francuskiej,
                                    telefon, fax itp. itd. A obok - Product of Poland. Mysle ze na temat szynek i
                                    serow mozna tez podyskutowac na tym forum - bo przeciez, szczegolnie ser, to
                                    nieodlaczny dodatek do win...
                              • giorgio_primo "Wędlin" ciąg dalszy. 19.12.03, 12:33
                                holita napisała:

                                > Rozczarowanam wielce. Niemniej jednak podtrzymuje swoja oferte dot. jamon de
                                > bellota, bo Hiszpanie (w dobrych sklepach) robia tak: kroja cieniutko (jak
                                Pan
                                > Bog przykazal) i pakuja prozniowo swiezo pokrojone.

                                Oczywiście! Wszędzie tak robią... Natomiast mi empirycznie pewien restaurator
                                we Włoszech udowodnił, jaka jest różnica pomiędzy tak właśnie pakowanym i
                                krojonym moment przed podaniem. Te "foliowane" tracą masę subtelności
                                różnistych i mam wrażenie, że w takiej formie nie warto tych "topowych"
                                włoskich spożywać - będą się niewiele różniły od podstwowych. Może w wypadku,
                                jednak dużo bardziej suchej, hiszpańskiej to działa - nie wiem. Przy okazji
                                dowiedziałem się też, że cała "tajemnica" aromatu różnej maści "crudo", jest
                                ściśle związana z czasem w jakim zostanie skrojona cała noga - podobno po
                                kilkudziesięciu godzinach od "napoczęcia" następują jakieś tajemnicze,
                                niekorzystne zmiany. Potwierdza się to o tyle, że nawet dość przeciętne "crudo"
                                serwowane w lokalach o bardzo dużym "obrocie" wspomnianą szyneczką potrafi
                                pokazać duuużo więcej.

                                Przy okazji pobocznego wątku "wędliniarskiego": czy w Hiszpanii coś takiego jak
                                bresaola funkcjonuje? W końcu chyba wołowinę jada się też w sporych ilościach!
                                Z sezonowanych włoskich wędlin to właśnie chyba bresaola jest najbardziej
                                aromatyczna...
                                • cecyl Re: Bresaola, Cecina... 19.12.03, 23:30
                                  Jest w León - nazywa się cecina (najlepsza z okolic Palenci), tak jak ponoć
                                  bresaola najlepsza z Valtellina (ach, Livigno).Ponoc to samo w Szwajcarii i w
                                  Niemczech nazywa sie Bundnerfleisch, w Turcji Pastirma, a w Armenii Basturmia.
                                  Uwielbiam bresaolę (np. z ruccolą,oliwą)ale cecina jest nieco bardziej
                                  podsuszona, twardsza.Dziś byłaby wymarzona (choćby z geograficznych racji)do
                                  pitego właśnie "Castillo de Palazuelo" crianza 99, tempranillo z CS, DO Rueda
                                  (nie mam czasu wgłębić się w dziwne poszerzenie białych rued o tintos) -
                                  połączenie hiszpańskiej "chamskości" z nowoczesnym tryndem do zwiewnej
                                  lekkości, świeżości i innego wpółbakaliowo niedosuszonego parkerochłamu. Dobre
                                  wino, ale zbytnio zrobione pod Białego Człowieka. Myślę, że czas najwyższy
                                  napić się ile się da chamskich tempranillos i garnachas, bo gust Białego
                                  Człowieka wszystko wyrówna. Być może należałoby podjąć taki wątek. A więc ad
                                  rem: gdyby doszło do włosko - hiszpańskiego spotkania należałoby równiez
                                  pomyśleć o zetknięciu bresaoli z ceciną.
                                  • holita Re: spotkanie włosko-hiszpanskie 21.12.03, 17:19
                                    Ech, slinka mi leci... Mam nadzieje, ze spotkanie rzeczywiscie dojdzie do
                                    skutku. Ja sie nie wycofuje ze zobowiazan, dam znac jak bede znala dokladny
                                    termin wyjazdu do Hiszpanii, wtedy wszystko wyjdzie w praniu.
                                    A po swieach wybiore sie na wedrowke po krakowskich hipermarketach: moze
                                    faktycznie gdzies tam sie ukrywa jamon serrano?...
                                    Dzieki za info, pozdrawiam.
                                    • nie.my Re: spotkanie włosko-hiszpanskie 22.12.03, 10:57
                                      holita napisała:

                                      A po swieach wybiore sie na wedrowke po krakowskich hipermarketach: moze
                                      > faktycznie gdzies tam sie ukrywa jamon serrano?...
                                      > Dzieki za info, pozdrawiam.
                                      Smialo kieruj sie do Geanta, w sobote w wawie (Ul. Jubilerska) zakupilem jamon
                                      serrano (11,99pln/100g) pakowane w Hiszpanii ale po wczorajszej konsumpcji
                                      stwierdzilem (podobnie jak moja druga polowa), ze nie jest to zadna rewelacja.
                                      Zdaje sobie sprawe, ze byly to nedzne popluczyny po jamon dostepnym w Hiszpanii
                                      ale jak na pierwszy to mnie nie ruszylo.

                                      pozdrawiam

                                      NieMy
          • winoman Re: Top 100 Wine Spectator 17.12.03, 13:33

            > Z moich informacji wynika, ze jest 7:

            Zgadza się, jak na tę późną porę literki na monitorze były za małe i np. nie
            doczytałem, że Lurton El Albar Excelencia to też Hiszpania (Toro).
            Jako pokutę zadałem sobie uzupełnienie roczników :-))

            > 4. Clos Mogador (Priorato) 2001
            > 38. Numanthia (Toro) 1999
            > 67. Dominio de Tares Mencia (Bierzo) 2001
            > 73. Finca Allende (Rioja) 1999
            > 83. Cims de Porrera Solanes (Priorato) 2001
            > 85. El Albar Excelencia (Toro) 1999
            > 91. Emilio Moro (Ribera del Duero) 2000


            Pozdrawiam!
            • Gość: holita Hiszpanie i promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 15:33
              Dzięki. Pozostałe roczniki mi się zgadzają.
              A wracając jeszcze do wątku "promocyjnego", to Hiszpanie mają dużo świetnych
              pomysłów - gdyby tylko były one bardziej widoczne w mediach...
              Podaję fajny link (nie związany z winem, ale naprewdę jest super):

              www.tourspain.es/Portal/ES/Services/Campaigns/Default.htm
              W Polsce na razie widziałam w prasie jedno z tych zdjęć. Mam nadzieję, że
              wkrótce pojawią się następne.
              Pozdr.
      • vilia Re: Top 100 Wine Spectator 19.12.03, 06:45
        Kochani winomani! Toz tego forum nie da sie czytac bez odkorkowania czegos
        czerwonego!
        Czy wsrod 100 najlepszych jest jakies wino australijskie? Jesli kiedykolwiek
        trafi sie Wam butelka z rejonu Margaret River w Zachodniej Australii lub rejonu
        Barossa Valley w Poludniowej Australii - pijcie! Wina australijskie sa malo
        znane na rynku europejskim, ale sa wspaniale. Do tego kazdy rocznik dobry, bo
        klimat jest nadzwyczaj stabilny. Oczywiscie sa "lepsze" i "gorsze" roczniki,
        ale wszystkie sa dobre.
        generalnie wina australijskie sa ciezsze i bardziej aromatyczne od
        europejskich. Wiaze sie to z bardzo intensywnym mieszaniem gatunkow przy
        produkcji win. Praktycznie nie wiem, czy sa tu wina produkowane z jednego tylko
        gatunku. Na zdrowie! Cheers!
        • giorgio_primo Australia 19.12.03, 12:52
          vilia napisała:

          > Kochani winomani! Toz tego forum nie da sie czytac bez odkorkowania czegos
          > czerwonego!
          > Czy wsrod 100 najlepszych jest jakies wino australijskie? Jesli kiedykolwiek
          > trafi sie Wam butelka z rejonu Margaret River w Zachodniej Australii lub
          rejonu
          >
          > Barossa Valley w Poludniowej Australii - pijcie! Wina australijskie sa malo
          > znane na rynku europejskim, ale sa wspaniale.

          Znane, znane... i całkiem popularne.

          > Do tego kazdy rocznik dobry, bo
          > klimat jest nadzwyczaj stabilny. Oczywiscie sa "lepsze" i "gorsze" roczniki,
          > ale wszystkie sa dobre.

          To generalizacja niebezpieczna. Może w wypadku "masowych" win bardziej
          prawdziwa, ale i tak bym był ostrożny. Nawet Koonunga Hill Penfoldsa wykazuje
          olbrzymie różnice rocznikowe. Natomiast Shiraz Basket Press od Chateau Reynella
          pity z 3 roczników obok siebie ('96, '98, '99) pokazał ewidentnie wielkość '96
          i '98 oraz prawdziwą słabość '99. Oczywiście pewnie dotyczy to McLaren Valley.

          > generalnie wina australijskie sa ciezsze i bardziej aromatyczne od
          > europejskich.

          Cięższe często tak, ale czy aromatyczne bardziej? Nie sądzę, chyba, że
          jako "aromatyczność" uznamy potężny zapach który w dobrym wydaniu zwykle
          wydzielają. Dla mnie "aromatyczność" to coś dużo bardziej złożonego.

          > Wiaze sie to z bardzo intensywnym mieszaniem gatunkow przy
          > produkcji win. Praktycznie nie wiem, czy sa tu wina produkowane z jednego
          > tylko gatunku. Na zdrowie! Cheers!

          No i tu to zupełna nieścisłość! To właśnie Australia, wraz z innymi krajami z
          tzw. "Nowego świata" przoduje w produkcji jednoszczepowych win. Dodatkowo to
          kompletnie nie rozumiem jak miało by "intensywne mieszanie gatunków" wpływać
          na "aromatyczność"...

          Pozdrawiam, po wczorajszym fajnym Ca'Marcanda Promiss, średniej choć dość
          ciekawej Caremie DOC (Nebbiolo) i dość byle jakim Vintage '87 Porto od Fereiry.
          • winoman Re: Australia 19.12.03, 13:03
            > > Czy wsrod 100 najlepszych jest jakies wino australijskie?

            Oczywiście są, kilka znajdziesz w innym wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18&w=9424752


            > > Wiaze sie to z bardzo intensywnym mieszaniem gatunkow przy
            > > produkcji win. Praktycznie nie wiem, czy sa tu wina produkowane z jednego
            > > tylko gatunku. Na zdrowie! Cheers!
            >
            > No i tu to zupełna nieścisłość! To właśnie Australia, wraz z innymi krajami z
            > tzw. "Nowego świata" przoduje w produkcji jednoszczepowych win.

            Owszem, ale ... W Australii wino "jednoszczepowe" może zawierać do 15% wina z
            innego szczepu (bez śladu na etykiecie). Przy okazji, inne regulacje
            dopuszczają do 5% wina z innego rocznika i do 15% wina z innego obszaru niż
            podane na etykiecie.

            Pozdrawiam!
            • giorgio_primo Re: Australia 19.12.03, 13:29
              winoman napisał:

              > Owszem, ale ... W Australii wino "jednoszczepowe" może zawierać do 15% wina
              > z innego szczepu (bez śladu na etykiecie). Przy okazji, inne regulacje
              > dopuszczają do 5% wina z innego rocznika i do 15% wina z innego obszaru niż
              > podane na etykiecie.

              Owszem i to nie tylko w Australii tak bywa. Jednak wielu australijskich
              producentów z dumą informuje (np. na kontretykiecie do czego nie są
              zobowiązani), że to a to wino zostało zrobione właśnie ze 100% jakiegoś szczepu!
              • vilia Re: Australia 19.12.03, 15:09
                Ale... Czy piliscie te wina? I co o nich sadzicie?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka