wscieklyuklad
08.08.14, 19:35
No i na zakończenie, żeby Renia mogła sobie nieco porechotać.
Przez kilka lat cierpliwie czekałem na ten dzień.
Chwilę, gdy motylki, rozchichotane i radosne, postawią kropkę nad "i".
Przez tych kilka lat udawało im się zachować rozsądek na tyle, że żadnego z postów - choć wiadomo, że dotyczących mnie, nie można było uznać za "dowód w sprawie".
Jak wyznały dziś rankiem motylki - ONE NIGDY NIE UJAWNIŁYBY MOICH DANYCH PERSONALNYCH.
Motylki przez kilka lat udawały, że nie mają nic wspólnego z pomawianiem mnie na ich forum. Rechotały z powodu wpisu na portalu Znany lekarz - ależ to frustrat popiskiwały radośnie! Co za kretym - leczy się sam u siebie i - aby dodać sobie znaczenia - ogłasza to -zapewne nieświadomie, bo komputerowa ci noga - w miejscu, w którym to lekarz odpowiada na wpis pacjenta.
W wątku poprzednim, Kogucik napisał, iż najlepiej usunąć ten wpis i zakończyć sprawę. Innymi słowy - daje do zrozumienia, że jeden klik myszą anuluje niefortunny post (gdyby naturalnie był on wynikiem pomyłki).
Motylki nie zadały sobie naturalnie pytania: dlaczego ten wpis tkwi od tak długiego czasu narażając mnie (nawet w opinii samej Renatki) na śmieszność w moim środowisku.
Zadam motylkom proste pytanie: czy napotkały w jakimkolwiek innym miejscu "ZL"na wpis, w którym lekarz chwaliłby sam siebie? Odpowiedź może być tylko jedna: NIE MA TAKIEGO MIEJSCA. Innymi słowy - informacja o takim wpisie identyfikuje autora w sposób jednoznaczny. Jednak nie w aspekcie prawnym!
Osoba pozwana z łatwością wybroniłaby się od zarzutów, stwierdzając, iż miała na myśli kogoś zupełnie innego! Zapytana: Kogo? odrzekłaby bez namysłu: nie pamiętam!
I na tym sprawa by się skończyła!
Motylki długo zachowywały rozsądek - prowokowane do zacytowania lub podania linka, gdzie można taką wypowiedź przeczytać, chichotały: cwaniaczek, ale nas podpuszcza udając idiotę, bo wie, że taki wpis to obciach!
Chichorycus nigdy by nie zdradził danych osobowych (ja pierwiaszczę - poproszony o dyskrecję tenże dyskretny chichorycus nie tylko rozpowszechnił przesłany w zaufaniu - i z prośbą właśnie o dyskrecję - filmik, który był i jest przyczynkiem do inwektyw rzucanych pod adresem Sorelliny- zdjęcie z Łodzi wklejone przez Karen było szczęśliwie wiadrem zimnej wody na zachwycone swą "urodą" motylki, bo z czym do gościa?).
Motylki mogły stracić rozsądek w jeden jedyny sposób - poprzez wklejenie pozostałych postów z portalu Znany lekarz w nadziei, że potwierdzą, iż to właśnie ten portal, nad jakim rozwodzą się tak uporczywie.
No i dziś motylki podpisały na siebie wyrok stwierdzając, że do portalu o jakim mowa dotrze się wklejając posty przeklejone specjalnie w tym celu przez Sorellinę.
chichorykus zaśmiewał się pewnie przez pół nocy. Astronemus nie spał do 2.30, by egzaltować się sprawą.
Motylki wy moje!
Przyznałyście się, że wszystkie inwektywy dotyczyły mnie (chichorycus potwierdził prawdziwość moich danych osobowych ujawnionych pośrednio (bo dopiero poprzez wejście na wspomniany portal na podstawie pozostałych - i już nie mego autorstwa - wpisów).
No to jak, śmiejemy się?
Mamy dowód nieodparty, kto i z kogo szydził zezwalając na terminologię "dr Pavulon, dr Potasik, dr Piramidon, dr Mengele itp., zamieszany w aferę łódzkich "skór"?
Jak myślicie, co teraz winno się stać?
WPIS POZOSTANIE JAKO DOWÓD! I ZA NIC GO NIE USUNĘ!
AŻ DZIW, ŻE DAŁYŚCIE SIĘ ZŁAPAĆ NA TAKI DEAL!
Mogę tylko dołączyć do rechotu Renatki.
Chachachacha! Albo jeśli wolicie, to hahahahaha!
Koguciku - przepraszam i dzięki!
To już ostatni mój post poświęcony tym istotom.