Gość: Marysia
IP: *.pl
01.06.01, 14:52
W Amsterdamie dokuczylo mi zle traktowanie turystow. W informacji na
Dw.Centralnym kazano czekac poltorej godziny na podanie ceny biletu do Londynu.
Nie pomogl moj podeszly wiek i gorace prosby do wolnych akurat kasjerow.
Podobnie bylo w informacji turystycznej naprzeciwko dworca, gdzie nie chciano
powiedziec nam czy stoimy we wlasciwej kolejce bez odstanie kolejnych 2 godz. W
kantorze lupia strasznie biednych turystow bowiem pobieraja 7% prowizji przy
wymianie pieniedzy podczas gdy w najblizszym banku prowizja wynowi 2,4%.
Wszedzie wolno palic papierosy! W biurze podrozy, w punkcie foto- wszedzie
dmuchaja w nos klienta dymem. Stad pewnie na ulicach tyle niedopalkow. W
Centrum jest niesamowicie tloczno, w nocy zycie glosne plynie, ale powoduja to
glownie turysci. Moze wiec Amsterdamczycy odgrywaja sie na turystach za balagan
i wrzaski? Rankiem jest to chyba najbardzie zasmiecone miasto na swiecie.
A Amsterdam mimo tych nieprzyjaznych wydarzen i tak mi sie podobal i chetnie
pojade jeszcze raz zeby dokonczyc zwiedzanie.