nie_pamietam_loginu
20.04.12, 00:55
Nie wiem w sumie jak zatytułować mój wątek..... Sprawa ma się tak; Jestem matką czwórki dzieci. 23, 21, 11 i 4lata. Moje macierzyństwo zaczęło się dosyć szybko bo gdy miałam niespełna 18 lat. Nie miałam juz wtedy rodziców, bliższej czy dalszej rodziny,żadnego wsparcia. Było ciężko ale że jestem upartą i przedsiębiorczą osobą, dawałam radę. Małżeństwo rozpadło się gdy dwoje najstarszych dzieci miało po 6 i 8 lat. Załozyłam nową rodzinę. Wszystko się poukładało.
Mąż "tyrał" by utrzymać nas i nasze wspólne dzieci ( te młodsze). Był zawsze wsparciem dla tych starszych. Po upływie kilkunastu lat postanowiliśmy coś zmienić w naszym życiu, w końcu te dorosłe teraz dzieci są wykształcone i mogą zarabiać na swoje utrzymanie. Ich ojciec nigdy im nie pomagał, odciął się od wszystkiego ograniczając się do płacenia śmiesznej kwoty alimentów które szybko uciął sądownie gdy młodzi skończyli edukację w LO. Nasze wspólne dzieci są dziećmi "po przejściach" cięzkie choroby, rehabilitacje i terapie do teraz, nie będę opisywać szczegółów.
Mąż znalazł pracę za granicą, wynajął mieszkanie dla nas i pojawiły się problemy. Dorośli nie chcą jechać. Jeden ok, ma pracę, przyjaciół a drugi bezrobotny, ma dziewczynę i jej nie opuści. Starsze dziecię pracuje i mówi że sobie tu poradzi jeśli brat zacznie też pracować i się dokładać. Wiadomo że nie zostawimy ich bez pomocy, ale chcemy obecne mieszkanie im zamienić na mniejsze z mniejszymi opłatami. Za obecne płacimy 1100zł miesięcznie. Synuś wie o planach od ponad pół roku i nadal nie zrobił nic by się zatrudnić. Popracuje po dwa dni i rezygnuje bo mu się nie podoba albo umówi się na okres próbny ale tam nie dociera.
Dziś się załamałam gdy usłyszałam od ">>>" że ma syn do mnie żal, że ja sobie wyjeżdzam z maluchami a ich tak po prostu chcę zostawić by sobie jakoś radzili.
Jechać ze mną nie chce a zostawić go to problem. No i co my mamy zrobić?
Mój mąż szczerze mówiąc to też już się podłamał bo jak mówi, swoje już wobec nich zrobił i powinien zająć się w końcu swoimi małymi z problemami i zaburzeniami. No a ja, stoje pomiędzy tym wszystkim i nie wiem już co robić.
Mam już po prostu dosyć.