lepszejutro
29.02.16, 15:53
ŁAJDACY I ZŁODZIEJE czyli firma RAINBOW TOURS S.A. z Łodzi.
Na wstępie dwie uwagi:
Łajdak - to osobnik wpędzający drugiego człowieka w kłopoty i spokojnie przyglądający się jak jego ofiara tonie.
Złodziej to ktoś , kto ma czyjeś pieniądze z tytułu zakupu lub usługi i nie zwracający ich, chociaż nie zrobił tego, za co mu zapłacono.
W grudniu zapłaciłem Rainbow Tours za wycieczkę do Indii i za załatwienie indyjskich wiz dla 2 osób.
31 stycznia na Okęciu w momencie odprawy, otrzymałem w kopercie od rezydentki Rainbowa pani Katarzyny Piątek, kartkę z telefonami do rezydentki w Delhi i z wizami.
Po przesiadce w Dubaju i wylądowaniu w Delhi, w momencie kontroli na lotnisku okazało się, że moja „wiza” jest de facto odmową wpuszczenia mnie do Indii.
Zostałem otoczony przez urzędników indyjskich i poinformowano mnie, że popełniłem przestępstwo usiłując nielegalnie dostać się na terytorium Indii i że grozi mi za to uwięzienie. Usiłowałem dodzwonić się do rezydentki Rainbow, ale okazało się, że otrzymane od Rainbow telefony są fałszywe. Polska ambasada w Delhi mimo iż była 9.30., nie odbierała telefonu. W Polsce była 5.00 rano i Rainbow nie pracował.
W międzyczasie zmieniono mi straż na uzbrojoną i umundurowaną i po odprowadzeniu do strefy imigracyjnej, przekazano decyzję o deportacji do Dubaju. Byłem bez paszportu, bagażu, możliwości picia i jedzenia. Osoba mi towarzysząca, po przejściu przez kontrolę powiadomiła ustnie rezydentkę i zabezpieczyła mój bagaż. Udało im się skontaktować z numerem alarmowym Rainbow w Polsce, ale pomoc z Rainbow była zerowa.
Wieczorem, po całodziennym przetrzymaniu mnie w strefie imigracyjnej lotniska, w asyście i za pokwitowaniem przez kapitana samolotu, wsadzono mnie na oczach wszystkich pasażerów do Boeinga Emirates i wyekspediowano do Dubaju, gdzie czekali na mój odbiór pracownicy urzędu imigracyjnego ZEA.
Rainbow nie wykazał żadnego zainteresowania moim losem, przez cały dzień nawet do mnie nie zadzwoniono. Wielką życzliwość okazali mi pracownicy linii Emirates i z lotniska w Dubaju, pomagając mi załatwić hotel, wyżywienie i pomimo nielegalności tego działania zwracając paszport.
Trzeciego dnia wróciłem do Polski, ze strony Rainbow nie padło żadne „przepraszamy”, firma konsekwentnie milczała przez 3 dni mając mnie gdzieś, nie interesując się, czy wróciłem z Indii, czy gniję w tamtejszym areszcie.
Po wywołanej przeze mnie telefonicznej awanturze u sekretarki prezesa, raczył do mnie zadzwonić pracownik, informując o tym, że rozpatrzą moją skargę błyskawicznie.
Oczywiście do dzisiaj milczenie trwa, nie zwrócono mi ani złotówki za moje koszty typu hotel, telefony itp. a także za niezrealizowaną wycieczkę.
Radzę więc wszystkim, zastanowić się kilka razy, nim zdecydują się powierzyć swój i bliskich los, wyjątkowo chamsko traktującej klientów firmie RAINBOW TOURS S.A. z Łodzi.
Są niewątpliwie rekordzistami Polski w niekompetencji i uważaniu klientów za dojne, durne krowy.
Spotkam się z nimi w sądzie, ponieważ mimo moich maili z Dubaju i telefonów do Łodzi z prośbą o spotkanie, łódzcy tchórze woleli schować głowy w piasek.