Dodaj do ulubionych

taba z alfa star

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 13:24
W grudniu byłam w Tabie na Synaju z biurem Alfa Star. I w zasadzie tylko
lokalizacja oraz hotel (Radisson) były OK. "Opieka rezydenta" okazała się
fikcją - nie żebym jej potrzebowała, ale byli ludzie, którzy wyraźnie gubili
się w nowej rzeczywistości i trochę informacji o lokalnych zwyczajach na
pewno by się im przydało. Tymczasem rezydent, miły egipski chłopak, mętnie
dukał po polsku, po angielsku mówić nie chciał, więc chyba nie umiał, i nigdy
nie było go na miejscu, kiedy mógłby się przydać (pracę rezydentów biur
brytyjskich można było z zazdrością obserwować na miejscu). Szczytem
wszystkiego było jednak skrócenie nam pobytu o całą dobę, rzekomo z powodu
odwołanego przez Central Wings lotu. Co więcej, zapakowano nas do samolotu,
który lądował w Katowicach zamiast w Warszawie, a stamtąd dwoma zdezelowanymi
busikami przerzucono w nocy i w zamieci (była to noc z 30 na 31 grudnia) na
Okęcie w Warszawie. W domu byłam o 4 nad ranem, taksówka z powodu zasp nie
była w stanie podjechać pod dom, więc brnęłam w śniegu do kolan z bagażami w
zębach. Czy to musi tak wyglądać? Czy w tym kraju nie ma porządnego biura?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka