turdoradca forum o UK i Irlandii 27.09.06, 00:17 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=720 Odpowiedz Link Zgłoś
turdoradca Ciemna strona Zielonej Wyspy 05.01.07, 14:27 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070104/swiat/swiat_a_1.html POLSCY IMIGRANCI Ciemna strona Zielonej Wyspy 90 tysięcy naszych rodaków dostało w 2006 roku legalną pracę w Irlandii. Jest ich tam 180 - 250 tysięcy. Wbrew optymistycznym doniesieniom nie mają łatwego życia Przyjeżdżają tu, bo mają swoje powody. Albo trudno im w Polsce związać koniec z końcem, albo rozwaliło im się życie i chcą zacząć wszystko od nowa, albo - ufni w swoje siły - zamierzają tu zrobić karierę. Towarzyszy im mocne postanowienie, że już nie wrócą albo wrócą, gdy już będzie poco. -Większość się spodziewa, że Irlandia powita ich z otwartymi ramionami - mówi Katarzyna Mejger, działaczka polonijna. - Nic podobnego. Coraz więcej osób po wylądowaniu tu przeżywa gorzkie rozczarowanie, bo nagle okazuje się, że to, co wiedzą o tym kraju, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. 7,65 euro za godzinę Barnaba Dorda, przedstawiciel związku zawodowego SIPTU, dostaje dziennie około 20 telefonów od Polaków, którzy skarżą się na irlandzkich pracodawców. Najczęściej chodzi o zaniżone zarobki. -Irlandczycy nie są przywiązani do przepisów -mówi Dorda. -Wychodzą z założenia, że prawo jest po to, by je łamać. Jeśli tylko mogą, unikają płacenia minimalnych stawek. A mogą często. Polak, który przyjechał tu spawać czy murować, przeważnie nie zna angielskiego. Trudno mu więc kłócić się z pracodawcą. W rezultacie często pracuje nie za 7,65 euro za godzinę, ale za połowę tej stawki. W Inniscrone na północy kraju 150-osobowa brygada Polaków zamiast 800 euro tygodniówki dostaje 300. Za 60 godzin pracy. - I to wcale nie są odosobnione przypadki -przekonuje działacz SIPTU. -Muszę przyznać, że jednak dziwię się tym Polakom, którzy decydują się na pracę za tak marne grosze -mówi Barbara, która mieszka tu od 10 lat. Nie chce podać nazwiska w obawie, że zaszkodzi to interesom firmy, którą prowadzi. - Tysiąc euro miesięcznie to majątek, ale tylko w Polsce. Tu ledwo wystarcza na utrzymanie. Walka o pracę Dobre czasy już się skończyły. Polacy niby nadal są w Irlandii szanowani za pracowitość, ale każdy rynek ma ograniczoną pojemność. A przecież na wyspę masowo ciągną także Rumuni, Bułgarzy, Litwini i Łotysze. Jest więc w kim wybierać. W takiej atmosferze trudno domagać się zapłaty za nadgodziny, za niewykorzystany urlop czy za brak przerw w pracy. -Rozczarowany Polak, który chciał się zwolnić z pewnej firmy transportowej, został pobity przez kierownika w obecności irlandzkich mechaników, którzy mieli niezły ubaw - opowiada Barnaba Dorda. -Na inspektorów pracy i policję nie ma co liczyć. Są bardzo mili, ale dość - jakby to ująć - powolni w działaniu. Trudno też oczekiwać pomocy od konsulatu RP. Pracuje pełną parą, ale dwóch konsulów to stanowczo za mało. Polskie władze obiecały przysłanie trzeciego, ale najpierw trzeba znaleźć nową siedzibę, bo obecna pęka w szwach. -Przyjmujemy dziennie 30 osób, odbieramy kilkadziesiąt telefonów - mówi konsul Ewa Sadowska. -Ludzie coraz częściej pytają, dlaczego polskie media piszą, że tu na wszystkich czeka dobra praca. Jednak są różnice mentalności Stawianie tezy, że w Irlandii jest gorzej niż w naszym kraju, byłoby nierozsądne, ale nie zmienia to faktu, że Irlandia wygląda w rzeczywistości zupełnie inaczej od tej widzianej z Polski. Nie każdy potrafi się tu odnaleźć - i to nie tylko z powodu kiepskich warunków pracy.Różnice kulturowe też potrafią wykończyć. A Irlandczycy mają zupełnie inną mentalność niż Polacy. -Są powolni, nigdy nie powiedzą ci, co myślą, a ich dobrotliwy uśmiech nie kryje żadnych emocji - tak podsumowuje ich Barbara. - Nie potrafią rozmawiać, potrafią tylko wymieniać się zdawkowymi uprzejmościami. W Dublinie jest co najmniej stu bezdomnych Polaków, rośnie liczba samobójstw (w 2006 roku doszło do dziesięciu). Bezrobocia podobno jeszcze nie ma, ale tylko dlatego, że - aby przeżyć - Polak jest wstanie podjąć się każdego zajęcia, za każde pieniądze. Marszałek Sejmu RP Marek Jurek obiecał w październiku irlandzkiej Polonii, że władze wykonają kilka ruchów, żeby ułatwić jej życie. Ma być trzeci konsul, zagraniczny okręg wyborczy i polska szkoła z prawdziwego zdarzenia. Konsula jednak nie będzie, jeśli nie znajdzie się nowa placówka. Utworzenie zaś okręgu wymaga zmian w konstytucji. A co do szkoły, to ma być, ale pod warunkiem że będzie zainteresowanie. Czegoś zabrakło: zapowiedzi, że Polacy wybierający się do Irlandii będą mogli liczyć w kraju na rzetelne informacje na jej temat. Kampania " Know before you go" uruchomiona latem ubiegłego roku przez ambasadę Irlandii jest nie tylko spóźniona o dwa lata. W powszechnej opinii tych, do których jest adresowana, zręcznie omija najważniejsze problemy. RAFAŁ KOSTRZYŃSKI Gdzie można odnaleźć Polskę w Irlandii Prasa "Polski Herald" - bezpłatny dodatek do piątkowego " Evening Herald" "Polski Express" - bezpłatny miesięcznik "Wyspa" - miesięcznik "Życie w Irlandii" - dwutygodnik "Polska Gazeta" - tygodnik Najpopularniejsze portale www.polskidublin.com www.irlandiaonline.pl www.polska.ie www.emigrantadvice.ie www.gazeta.ie www.zielonairlandia.pl Szkoły: Szkoła weekendowa w Blackrock pod Dublinem Kościoły polskie w Dublinie: Kościół św. Audoena, 14 High Street Kościół st. Michan, Halston Street Lekarze: Polskie Centrum Medyczne Medicus Puby: Pub Zagłoba Polski Pub Chaplins raf ___ Richard Waghorne analityk The Freedom Institute of Ireland Większość Polaków świetnie sobie radzi w naszym kraju. Ale są też tacy - co w tak dużej grupie ludzi jest nieuniknione - którym trudno się dostosować do panujących w Irlandii warunków. Głównymi przeszkodami są nieznajomość prawa pracy i języka. Sprawia ona, że imigranci mogą łatwo paść ofiarą nieuczciwych pracodawców albo na przykład przepłacać za wynajmowane mieszkania. To są jednak sporadyczne przypadki. Polacy są tu wciąż mile widziani - i to nie tylko dlatego, że cieszą się opinią doskonałych i dobrze wykwalifikowanych pracowników, ale także dlatego, że Irlandia i Polska mają ze sobą dużo wspólnego. To kraje o podobnej kulturze, katolickie, w których rodzina wciąż jest traktowana jako ważna część społeczeństwa. To właśnie dlatego wasi rodacy są tu tak dobrze przyjmowani. O wiele lepiej niż obywatele innych państw wschodniej Europy. Zdarzają się u nas przypadki przestępczości z importu, ale Polacy są wzorowi. Anna Paś redaktor naczelna miesięcznika "Polski Express" Polaków w Irlandii można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to studenci, którzy przyjeżdżają do nas na wakacje, druga to ci, którzy są tu już od ponad dwóch lat i nie zamierzają wracać do Polski, i trzecia - złożona z tych, którzy za pieniądze zarobione w Irlandii chcą założyć w swoim kraju własny biznes. Ci najczęściej przeżywają rozczarowanie, gdy okazuje się, że nie udało im się zaoszczędzić wystarczającej kwoty. Większość Polaków prowadzi tu normalne życie, już nie skupiają się tylko na odkładaniu pieniędzy do skarpety. Ale nie oznacza to, że nie mają żadnych problemów. Ostatnio dzwonią do nas i dzielą się z nami obawą, że po poszerzeniu Unii Europejskiej do Irlandii zaczną masowo przyjeżdżać Rumuni i Bułgarzy. Odpowiedz Link Zgłoś