Dodaj do ulubionych

PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał

09.05.07, 00:59
Proszę opiszcie krótko wasze wrażenia z pierwszego pilotażu-czy był on
całkiem samodzielny,czy pod okiem doświadczonego pilota, na długiej czy
krótkiej trasie, ważne dla was uwagi;
"ten pierwszy raz" jeszcze przede mną-jestem na etapie zbierania cennych inf.
z doświadczeń innych;
pozdrowienia dla wszystkich!
Obserwuj wątek
    • id.kulka Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 09.05.07, 09:42
      Pierwszy pilotaż to tak naprawdę nie był pilotaż:-) Pojechałam na doczepkę na
      wahadło do Włoch i tylko się przyglądałam.
      Prawdziwy chrzest bojowy nastąpił parę dni później. To także miał być taki
      wyjazd instruktażowy, lecz dzień przed dowiedziałam się, że jadę sama. Do
      Chorwacji, w której nigdy wcześniej nie byłam.
      To był wyjazd-katastrofa;-) Okropny stres i straszni kierowcy. Co prawda
      świetnie znali trasę, więc odpadł mi przynajmniej ten problem, ale strasznie
      mnie zmaltretowali psychicznie.
      Byłam gotowa zrezygnować z pilotażu raz na zawsze;-)
      Na szczęście dałam sobie jeszcze jedną szansę. I wciągnęłam się w pilotowanie
      na całego:-)
      Nikt się nie rodzi świetnym pilotem, to wymaga sporo pracy i wysiłku, ale i
      satysfakcja jest duża.
      Życzę powodzenia na pierwszych trasach. I pamiętaj - to wciąga ;-))
      Pozdrawiam,
      Kulka.
      • id.kulka Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 09.05.07, 09:46
        A jeśli miałabym coś radzić... Ja bym na ten pierwszy raz wybrała trasę znaną -
        nieważne, czy długą czy krótką. To pomaga poczuć się pewniej.
        Choć są tacy, co od razu po kursie rzucają się na głęboką wodę, jadą w obce
        trudne trasy i świetnie sobie radzą, więc to różnie bywa:-)
        • katia_1985 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 09.05.07, 11:59
          Witam!
          Ja ze swojego pierwszego wyjazdu wróciłam kilka dni temu. Trasa dość długa (Litwa, Łotwa, Estonia, Rosja), a do tego kompletnie mi nieznana, nawet z prywatnych wyjazdów,a kierowcy tak jak i ja byli tam po raz pierwszy, więc mozesz sobie wyobrazić jak strasznie się denerwowałam... ale wszystko było dobrze... poradziliśmy sobie dzięki pomocy pilota drugiego autokaru i mapie:) grupa bardzo udana, sympatyczna i punktualna:)
          powiem szczerze, że był to dla mnie trudny wyjazd, bo wszystko było nowe i musiałąm się sporo nakombinowac, ale jestem naprawde bardzo zadowolona!
          oczywiscie nie było idealnie, wiele rzeczy musze jeszcze dopracowac, poukładac sobie... ale przeciez każdy jakos zaczyna!
          i już czekam na kolejną wycieczke:)
          pozdrawiam Kasia
      • mariarella Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 16.05.07, 00:19
        czasami bywaja ludzie urodzeni piloci... ale pracy tez wkladaja duzo...
        w kazdym razie oby pierwszy nie byl ostatni = heh
    • fjord2007 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 12.05.07, 05:48
      Witam wszystkich o poranku!

      Dziękuję za wypowiedzi do tematu.Będą mi bardzo pomocne;liczę na to, że praca
      pilota "wciągnie mnie" na wiele, wiele lat.

      Życzę Wam powodzenia na szlaku.
      Pozdrowienia!
      • gosiaolsztyn Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 16.05.07, 12:41
        Piewrszy raz jest bardzo ważny, ale mnie mozna sie zrażać.Nawet jak pojedziesz
        gdzies 100-tny raz zawsze może sie coś wydarzyć .Ważne aby podchodzić do
        wszystkiego ze stoickim spokojem .Na swoj pierwszy pilotaż pojechałam w
        miejsce, ktore bardzo dobrze znałam, kierowcy byli wspaniali- do dziś korzystam
        z rad, ktore mi wtedy dali , ale za to grupa zdemolowała mi hotel. Przezyłam ,
        pilotuje dalej i sprawia mi to ogromna frajde.
        Wszystkiego nie przewidzisz, ale to ważne aby jak najlepiej przygotować sie do
        wycieczki-wowczas ewentualny wolny czas na miejscu możesz przeznaczyć na
        doskonalenie swojego warsztatu/ pobuszowanie po miejscowej księgarni , IT,
        obejrzenie nowej trasy ,która następnym razem zaproponujesz grupie itp. /
    • gwiazda2010 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 31.05.07, 22:33
      hej! Jestem Kaśka. Wczoraj przeszłam pomylśnie ostatni etap egzaminu na pilota.
      I jestem happy. Teraz czekam na papierki i do biur. Wiem co czujesz. Też sie
      obawiam swojej 1 wycieczki, która mam nadzieję że wkrótce nastąpi. To dopiero
      będzie egzamin prawdziwy. Poradzimy jakoś pozdrowienia
      p.s.strach ma wielkie oczy
      polotka z białegostoku
      • sufler2006 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 01.06.07, 10:24
        Kim jest POLOTKA?;)
        • ona1987 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 01.06.07, 10:51
          ja pierwszy raz jechałam na 2-dniową wycieczkę z dzieciakami. Trasa
          Wieliczka/Kraków. Szczęście, że grupa niezbyt wymagająca (III-V klasa
          podstawówki). Kierowca był wyrozumiały i bardzo mi pomagał, dawał po cichu
          jakieś wskazówki.
          Było trochę niepewności, stresu (korki, spóźnienie itd.) ale było ok.
          A potem, z kolejnymi tygodniami, miałam wycieczki 3-dniowe na tej samej trasie,
          tylko jeszcze doszedł Ojców. Także jeszcze trochę i nie będę trawić Krakowa:}

          Powodzenia!
    • fjord2007 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 01.06.07, 12:23
      HEJ!
      Dzieki za przekaz waszych doswiadczen.
      To ogromna pomoc na poczatek.

      Pozdrawiam serdecznie!
      • persepolis1 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 02.06.07, 15:33
        Mój pierwszy pilotarz to Gdańsk- Kaszuby ( kilka miejsc) z dzieciakami 7 letnimi

        i było jak w "czeskim filmie"...

        Na początek 1 h spóżnienie bo policja długo kontrolowała nasz autokar, gdy
        podjechalismy pod szkole nauczycielki sie na nas rzuciły...

        Wyskoczylam do szkoly podpisac umowe...

        Ruszamy... ( ani ja ani kierowca wsrod wrzaskow nie przeliczylismy osob)

        zamiast 5 opiekunek na 21 dzieci było ich 8 !!!

        i się zaczęło , a dodatkowo to było 1 osoba wiecej niż miejsc !!


        ..... po załatwieniu sprawy było już okej....

        Zaskoczyło mnie tylko że nauczycielki i rodzice mogą być tak niepoważni i
        bezpardonowi....
        • brzoskaa Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 03.06.07, 23:56
          moj pierwszy byl do Malborka i Gniewu, milo i sympatycznie;) drugi ... to byl
          dopiero chrzest, a teraz...kocham to po prostu! mimo ze caly czerwiec w trasie a
          moze wlasnie dlatego;)
          • ewulek525 Re: PIERWSZY pilotaż-skomentujcie prosze 06.06.07, 10:20
            A ja postaram się opisac swój pierwszy raz jako pilotka. Pojechalam do wloszech
            na objazdowke po raz pierwszy jako pilot. Co prawda bylam tam już 2 razy ale
            jako turystka wiec wydawalo mi się ze sobie poradze. Mialam grupe z liceum z
            Krakowa. Przezylam koszmar! Okazalo się ze kierowcy tez byli pierwszy raz. Nie
            mieli map (czesc kupilam ze swoich pieniedzy). Mieli GPS ale nie dzialal. Do
            Rzymu dojechalismy na 22 a jeszcze trzeba było dojechac ok. 25 km za Rzym do
            hotelu. Ponieważ nie moglam znalezc wlasciwej drogi wzielam taxi – co prawda
            kosztowalo mnie to 45 euro ale jakos przezylam. Z Wenecja było to samo mimo
            mapy pomylilam drogi musielismy zawracac a jako ze kierowca zawrocil przed
            bramkami na autostradzie zlapala nas drogowka i wlepila mandat. 130 euro które
            musialam pokryc z wlasnej kieszeni. Nie moglam trafic na parking Tronchetto.
            Generalnie sypalo się wszystko. Kierowcy mnie zmaltretowali psychicznie i
            mowili ze pomoga ale za… wiadomo za co.
            Po 3 dniach dostalam pilota innego który pomogl pilotowac i jezdzil z nami.
            Po powrocie do biura dostalam bure i powiedziano mi ze jak się dogadamy nie
            będzie problemow ale kasy nie dostane. Machnelam reka i wolalam nie zadrazniac
            sytuacji.
            Mam teraz debet na koncie bo wybralam kase na mandat z bankomatu i do
            zaplacenia tel komorkowy za rozmowy telefoniczne (oczywiście miedzynarodowe) bo
            musialam się umawiac z przewodnikami dzien wczesniej.
            Mialam generalnie problemy z topografia miasta. Przekonalam się ze być raz czy
            drugi nie znaczy znac na tyle żeby dojechac.
            Nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze gdzies wybiore. Jestem przerazona.
            Wycieczka rozlozona na lopatki. Ludzie zli bo czesc rzeczy nie zobaczyli. Tyle
            ze jak prosilam o zejscie na konkretna godzine to i tak schodzili pol godz.
            pozniej.
            Było 5 panow wychowawcow którzy mieli wszystko w nosie. Nie interesowali się
            mlodzieza. Coz trudno mam niezla nauczke.
            Chcialam wobec tego spytac jak pilotujecie wycieczki po raz pierwszy w nowym
            nieznanym miescie? Generalnie nie mialam klopotu z omawianiem miejsc czy ich
            historia a problem stanowil dojazd do nich. Ja wiem ze pilot winien znac trase
            ale jak ja znac skoro się jest pierwszy raz? Przeciez nie zawsze się jest
            wszedzie, nawet doswiadczonemu pilotowi trafiaja się miejsca w których nigdy
            nie był.
            Skomentujcie bardzo proszę. Pozdrawiam
            Ewa
            • viva_barca Re: PIERWSZY pilotaż-skomentujcie prosze 10.06.07, 12:30
              Witaj,

              Moj pierwszy sezon tez byl porazka.
              Jedyne biuro ktore zgodzilo sie mnie zatrudnic to bylo studenckie biuro
              Funclub - jedne z najtanszych.
              Mialam zaly sezon pilotowac na wahadle do Wloch i Chorwacji a potem na koniec 2
              tygodnie na miejscu.
              Na trasie powrotnej z Wloch oprowadzalam Wenecje.
              Nie bylam przedtem ani we Wloszech ani w Chorwacji.

              Grupy zdarzaly mi sie rozne. Ale najgorsze problemy byly ze strony biura -
              stanowczo odradzam to biuro! Nic nie bylo zorganizowane, na miejscu okazalo sie
              ze to co napisali w broszurze dla turystow to byla smciema, standard hotelu
              odbiegal od obiecanego, autokar z zepsutymi siedzeniami na tak dluga trase,
              wiecej turystow niz miejsc w hotelu itd, ceny fakultatywnych wycieczek drozsze
              itd.
              Dodatkowo ludzie mysla ze za 700 zl zwiedza cala Europe.
              Najgorsi byli kierowcy ktorzy byli zboczeni. Znali trase co prawda ale caly
              czas nie dawali mi spokoju.
              Na miejscu nie mialam swojego pokoju, zakwaterowali mnie razem z tymi
              zboczencami!
              Jak zlozylam skarge do biura to uslyszalam ze jak mi sie nie podoba to moge
              zakonczyc wspolprace.
              Poza tym placili marnie i wszystkie koszty takie jak rozmowy telefoniczne czy
              dojazdy musialam pokryc z wlasnej kieszeni.
              Na koniec biuro nie chcialo mi wyplacic pieniedzy bo wplynelo kilka reklamacji.
              Na pilota za bledy w organizacji wycieczki. Ze pilot niby nie zalatwil na
              miejscu tego co za co zaplacili (biuro po prostu oszukalo turystow).

              Zacielam zeby i pilotowalam przez 2 miesiace zeby zdobyc doswiadczenie.
              Ale szczerze mowiac zniechecilo mnie to do pracy i na jakis czas dalam sobie
              spokoj.

              Najwazniejsze jest zeby jechac z dobrego biura, zeby nie martwic sie o
              podstawowe kwestie organizacyjne typu brak miejsca w autokarze czy hotelu dla
              turysty.
              I zeby na poczatku jechac w miejsce ktore sie zna.
              I nie byc zbyt dobrym dla turystow, byc konsekwentnym i nie starac sie dogodzic
              wszystkim. Jednemu dogodzisz, to potem inni zaczna marudzic.

              Na nastepny raz udalam sie do Wloch z innego biura i czulam sie juz pewniej,
              wszystko bylo w miare ok.
              Teraz mam stala prace i rzadko pilotuje, jezeli juz to czasami tylko na krotkie
              wycieczki tak dla przyjemnosci i traktuje to tylko jako takie hobby.

              Pilot wycieczek to bardzo ciekawa praca! Ale to tez uzeranie sie z ludzmi.
              Bywaly momenty kiedy bylam zachwycona i szczeslowa i tez momenty kiedy
              obiecywalam sobie ze to ostatni raz i wiecej nigdzie nie jade!

              Powodzenia!


              • chuky Re: PIERWSZY pilotaż-skomentujcie prosze 19.06.07, 22:44
                Ja natomiast bardzo dobrze i miło wspominam swoj pierwszy pilotaż. Była to
                wycieczka szkolna do Łeby. Byłam w tym mieście pierwszy raz, a do tego z dnia
                na dzien dostałam zlecenie, więc nawet nie mialam za bardzo czasu na jakies
                przygotowanie. Ale jechałam z doświadczonym kierowcą. Dzieciaki były dosyć
                grzeczne, opiekunki trochę gorzej. Były złe, że kierowca krzywo patrzył na
                problemy żołądkowe jednego z chłopców. Ja byłam tak przejęta swoją rolą, że
                zostawiłam mojego kochanego Zenita podczas przerwy obiadowej. Wszystko jednak
                poszło zgodnie z planem :)Wróciłam do domu i następnego dnia wcześnie rano znów
                wsiadłam do autokaru, tym razem na inną trasę... Uważam ze w tym zawodzie liczy
                się zaradność, kreatywność... A pierwszy raz chyba rzeczywiście najlepiej
                wybrac się na wycieczkę szkolną gdzieś w Polsce.
                • us33 Re: PIERWSZY pilotaż-skomentujcie prosze 03.07.07, 00:33
                  mj pierwszy raz... fajny wąek, refleksyjny a jednocześnie instruktażowy. Mój
                  pierwszy raz to były Wlochy, standard wenecja rzym asyż MC. Dostałem to zlecenie
                  i pomyślałem sobie, że zwiedzę sporo fajnych miejsc w których nigdy nie byłem.
                  Wtedy po raz pierwszy pojąłem powiedzenie podróże kształcą. Najbardziej kształcą
                  pilotów i to jeszcze przed wyjazdem :) Ja tydzień siedziałem nad przewodnikami
                  mapami itp. Gdy jednak wsiadłem do autobusu i wystoartwaliśmy ( powitanie,
                  brawka, bla bla) to zmartwiałem, bo okazało się że kierowcy teź jadą po raz
                  pierwszy na fajną wycieczkę :) Ale poszło jak trzeba - drugiego dnia w rzymie
                  usłyszałem od turystów - Pan to chyba rzyga tym wiecznym miastem, pewnie pan co
                  2 tygodnie tu jest:)
                  I wiecie, do dziś kocham tę adrenalinkę, gdy jestem gdzieś po raz pierwszy i za
                  Boga nie mogę się z tym zdradzić turystom ;) Jak już bylem objeżdżony we
                  Wloszech, miałem stresową sytuację w Sienie. Jestem tam po raz pierwszy, stajemy
                  na parkingu w takim dołku, gdzie są tylko dwa kible otwarte od 8, jes 7 rano,
                  zero tubylców, moi ludzie łażą po placu a ja kombinuję co robić - dostałem tel z
                  biura, że nie mam przewodnika, no pal sześć, obcykany jestem z przewodników itp,
                  tylko cholera nie wiem w ktorą stronę mam poprowadzić grupę bo mgła jak cholera :)
                  Moim zdaniem 2 rzeczy najbardziej pomagają pilotowi - umiarkowana, ale jednak
                  pewność siebie, która udziela się grupie i to, żeby przygotować się solidnie
                  zwląszcza z miejsc gdzie się nie było.
    • kzawal Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 15.08.07, 11:22
      Ja mam dobre wspomnienia z pierwszego razu. Wyjazd po europejskich parkach
      rozrywki plus bruksela i paryz lizniete jednego dnia. w paryzu bylem na
      wyjezdzie szkoleniowym w brukseli mnie nigdy nie bylo, ale pilotka w biorze
      przygotowala mnie bardzo dobrze wiec jechalem w miare spokojny. okazalo sie ze
      kierowcy tez nie sa zbyt doswiadczeni jesli chodzi o bruksele (ogolnie byli
      swietni i zawsze chcialbym z takimi jezdzic) jeden byl raz wiele lat temu drugi
      nigdy. w autokarze byl gps ktory byl ogromna pomoca. Jedyny stresujacy moment
      byl w dniu kiedy po brukseli byl wjazd na wieze eifla w paryzu a potem rejs po
      sekwanie. program byl bardzo napiety i nie wiedzialem czy zdarzyumy do hotelu
      przed zamknieciem recepcji, gdybysmy mieli nie zdarzyc to trzeba bylo zadzwonic
      problem w tym ze ja poo francusku ani mru mru a we francji czesto nie znaja
      angieslkiego. oczywiscie grupa sie pogubila bo przejscie 5 m ze statku do
      autokaru nawet jak pilot wskazuje droge okazuje sie dla turysatow czasami zbyt
      trudne :). wybrnalem z sytuacji tak ze poprosilem innego pilota (pod wieza eifla
      zawsze mnostwo polakow) ktory znal jezyk zeby zadzwonil i uprzedzil hoytel o
      spoznieniu.

      Zawsze moznza sobie poradzic. Teraz jade na ta wycieczke kolejny raz
      najwidoczniej sie sprawdzilem :)

      pozdrwaiam wszystkich pilotow a poczatkujacym zycze szczescia w ttrafianiu na
      dobrych kireowcow
      • sabina85 Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 15.08.07, 13:51
        Mój pierwszy pilotaż to wycieczka do Pragi,wycieczka
        zakładowa.Wydawało mi się, ze nie powinno być większych problemów. W
        Pradze przedtem już byłam.Jednak wiele punktów programu było dla
        mnie zupełnie nowych więc musiałam się solidnie pzygotować. Na
        miejscu okazało sie, że moja wyobrażnia nie zawsze pokrywała się z
        rzeczywistością. Udawałam jednak, że znam wszystko dobrze i turyści
        w ogóle się nie zorientowali, że to mój pierwszy raz.Wycieczka ta
        jednak była dla mnie chrztem bojowym.Po pierwsze nie działał
        mikrofon!Cokolwiek chciałam powiedziec musiałam wstać i krzyczeć!Po
        drugie, a może po pierwsze od momentu wejścia do autokaru grupa
        zaczęła pić wódę( godz.4.30.).Na każdym postoju zapijali piwem.Potem
        chcieli co chwila siku, a w dodatku szef biura podr. już na poczatku
        zaznaczył, żebym nie była zbyt zasadnicza, bo to jego znajomi,
        którzy często korzystaja z jego usług.Przy zakwaterowaniu okazało
        sie,że łożek jest dokładnie tyłe ile osób,ale nie przemyślane pod
        wzgl.płci.Ostatecznie wypadło mi spac z kierowcą:-)no nie,
        ostatecznie zrobiliśmy małe przemeblowanie i kier. spał z
        turystami.Za to częstowali go wódką. Nie odmawiał.W nocy większość
        grupy szła "na Pragę", wracała na śniadanie i tak zmotywowana ,po
        śniadaniu szła ze mną zwiedzać.Teraz już wiem, jak postępowałabym z
        takimi turystami,wtedy byłam zbyt ugrzeczniona.Zaskoczyło mnie
        to ,że wszystko było inaczej niz na kursie.
        • jainie Re: PIERWSZY pilotaż-dokąd i jak się udał 15.08.07, 22:11
          Kurs skończyłam w kwietniu. Kilka dni temu wróciłam z wyczekiwanej pierwszej
          wycieczki. Rzuciłam się na głęboką wodę - 11 dni rowerkiem po Mazurach (
          pierwszy raz w wielu miejscach) z Niemcami - i okazało się, że UMIEM PŁYWAĆ :)!
          Program wycieczki - doskonały, ze strony biura wszystko dopięte na ostatni
          guzik, grupa wspaniała, świetny kierowca!
          Miałam sytuacje trudne już pierwszego dnia: zgubiony na lotnisku bagaż (znalazł
          się) i kradzież portfela z dowodem, kartami i kasą (konsulat, policja - też
          jakoś poszło!)
          Przyjazdówki to świetna forma pilotażu! W przeciwieństwie do większości tutaj
          nie chcę wyjeżdżać za granicę. Kocham to uczucie, kiedy Niemcy wyrażają zachwyt
          nad naszym krajem! Bo Polska jest jedyna, niepowtarzalna, cudowna!!!
          W niedzielę jadę na kolejną wycieczkę z Niemcami :) :)!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka