Gość: niezadowolona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.07.08, 15:07
Skandal! "Niezapomniane wrażenia" z Syrii
Pomijając stan niektórych hoteli na trasie objazdówki w Syrii ( np.
Sahara), Triada naraziła na na utratę zdrowia, a nawet życia! Wiele
razy podróżowałam z tym biurem, ale z takim czymś nigdy się nie
spotkałam. To co wydarzyło się w Syrii przechodzi wszelkie ludzkie
wyobrażenia!
Przekraczając granicę turecko-syryjską musieliśmy zmienić autokar z
tureckiego na syryjski, gdyż ten pierwszy nie posiadał wymaganych
dokumentów.
Pojazd, który podjechał wyglądał jak złom. Z tyłu nie działała
klimatyzacja, za to ściany od tyłu oraz podłoga przy ostatnich
siedzeniach niesamowicie się nagrzewały (w niektórych momentach
nawet parzyły) . Autobus zepsuł się już na przejściu
granicznym. "Naprawiono" go jednak szybko, po czym rozpoczęliśmy
naszą "niezapomnianą" podróż.
Zdezelowanym autokarem wjechaliśmy na górę, gdzie znajdowała się
twierdza Krak des Chevaliers. Zjeżdżając zaklinowaliśmy się w
wąskiej uliczce. Wtedy już
NIESPRAWNA BYŁA SKRZYNIA BIEGÓW, a mianowicie pierwszy bieg!!!
Autobus z ponad 40 osobami w środku zawisł nad przepaścią, a
kierowca nie mogąc nic zrobić, zaczął odkręcać lusterko, by jakimś
cudem przecisnąć się przez niebezpieczną ulicę. Nie wspomnę, co
czuliśmy podczas zjeżdżania z tej olbrzymiej góry.
Następnie skierowaliśmy się w stronę Damaszku, po drodze czekało nas
jeszcze zwiedzanie Kościoła św. Sergiusza w Maalouli. Oczywiście nie
dojechaliśmy tam!!! Autobus "rozkraczył" się na autostradzie. Pilot
nie śpieszył się z wyjaśnieniem co się stało. Zapadł całkowity mrok,
a my musieliśmy czekać na zewnątrz, gdyż w środku nie dało się
wytrzymać z powodu panującego zaduchu. Kierowca usiłował naprawić
pojazd przy ... świetle komórki, ponieważ nie posiadał latarki. Po
ponad 2 h czekania przyjechały po nas dwa busiki. Do Damaszku
dojechaliśmy z bagażami na kolanach około 1 w nocy. Zaczęliśmy
domagać się od pilota zmiany autobusu na nowy, gdyż czekała nas
podróż na pustynię. Powiedział on, że zrobi wszystko, by załatwić
nowy pojazd ( wątpliwe by cokolwiek uczynił w tym kierunku).
Następnego dnia zwiedzaliśmy Damaszek na pieszo w największym upale,
w stresie, poganiani przez lokalnego pilota. Do Maalouli (która
mieliśmy zwiedzić poprzedniego dnia) dojechaliśmy pożyczonym od
innej grupy autokarem.
Kolejnego dnia ( w planie- Pustynia Syryjska i Palmyra) przed
hotelem jak widmo zjawił sie nasz stary, podobno naprawiony
autokar. Część ludzi nie chciała do niego wsiąść. Pilot zagroził,
że zostawi ich samych w Damaszku.
Nie były to żarty. Podczas jazdy okazało się, że autobus jest nadal
niezdatny do jazdy (skrzynia biegów). Co chwile gasł, odpalał z
rozrusznika. Z trudem dojechaliśmy do Palmyry. Starożytne miasto
zwiedzaliśmy o godz. 12, gdy temperatura wyniosła ok 50 st. Droga
powrotna to prawdziwy koszmar. Autobus zatrzymywał się co chwilę, aż
stanął na środku pustyni i już nie ruszył. Pilot szybko "ulotnił"
się z pojazdu, nie podając żadnych informacji. Siedział za
autokarem, unikając konfrontacji z pasażerami. Po 30 min oznajmił
nam, że... autokar zepsuł się. Zachowywał się przy tym w sposób
skandaliczny. Był niegrzeczny, bagatelizował problem. Zamiast
uspokoić, rozdrażnił i prowokował!! Przecież w autobusie były dzieci
i osoby starsze! Gdyby cos się stało, nikt nie udzieliłby nam żadnej
pomocy! Po ponad 2 h czekania przyjechał po nas zastępczy 30-letni
autobus. Wyglądał on jak wyciągnięty ze złomowiska, każda szyba była
rozbita!!! Niektórych wcale nie miał! Do hotelu dojechaliśmy późną
nocą.
Byliśmy pewni, że nasz autokar, który pozostał na pustyni już nigdy
nie wyruszy w żadną drogę. Myliliśmy się jednak... Przed hotelem już
na nas czekał... Pilot znowu zagroził, jeśli nie wsiądziemy to nas
zostawi. Ponad to rozwinęła się nieprzyjemna rozmowa. Pilot odrzekł
ze mamy być mu wdzięczni, ze załatwił zastępczy autokar na pustyni i
nie spędziliśmy tam nocy. Skandal!!!!
Jakiś cudem dojechaliśmy do granicy. Oczywiście nie obeszło się bez
przemytu, a mianowicie ropy i alkoholu. Mam wrażenie, że tylko z
tego powodu nie mogliśmy zmienić tego złomu! 50 km od granicy czekał
na nas turecki autokar. Następnego dnia zepsuła się w nim
klimatyzacja. Przed sobą mieliśmy jeszcze 400 km drogi! Oczywiście
naprawa zajęła ponad 5 h, a my w tym czasie czekaliśmy !
TAK WYGLĄDAŁA OBJAZDÓWKA PO SYRII Z TRIADĄ. MIAŁY BYĆ NIEZAPOMNIANE
WRAŻENIA, BYŁ KOSZMAR! JESTEM SZCZĘŚLIWA,ŻE WSZYSCY WYSZLI Z TEGO
CAŁO, ZE NIC SIE NIE STAŁO. PRZESZLISMY OBÓZ PRZETRWANIA. ZAMIAST
POMOCY NAPOTKALISMY NIEKOMPETENCJĘ, SKANDLAICZNE ZACHOWANIE,
IGNOROWANIE LUDZI I PROBLEMU. PILOT NARAZIŁ NAS NA UTRATĘ ZDROWIA I
ZYCIA, BO JAK INACZEJ WYTŁUMACZYĆ ZJAZD AUTOBUSEM BEZ PIERWSZEGO
BIEGU Z NIESAMOWICIE STROMEJ GÓRY!!! BRAK MI SŁÓW I AŻ TRUDNO W TO
UWIERZYC.