Gość: zk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.08, 22:07 Tajemnice Ameryki łacińskiej ( Rainbow Tours)poprosze o opinie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
elzsko Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 10.09.08, 23:41 najwcześniej chyba w listopadzie- bo wtedy będzie po pierwszym terminie nowej destynacji RT Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 20:54 Po pierwszym terminie to bym się super opinii nie spodziewała. Ja miałam okazję zrobić w ubiegłym roku "pierwszy termin" z tym biurem na objeździe w Indiach. Porażka ! Teraz wiem, że trasa została dopracowana, ale niestety na pierwszej grupie trasa była zwyczajnie testowana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KASIA Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.08, 22:48 ktos juz wrócił ,prosze o opinie Odpowiedz Link Zgłoś
elzsko Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 21.12.08, 21:18 zobacz na forum: meksyk - są ogólne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przemko Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.09, 01:29 :) super weycieczka polecam Odpowiedz Link Zgłoś
elzsko Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 01.01.09, 01:57 @przemko aleeee się rozpisałeś, chłopie..:):) a coś więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 05.01.09, 21:45 Hola! Już wróciliśmy. Było cudownie. Program mieliśmy o wiele bogatszy od tego przedstawionego w katalogu - z inicjatywy Pani Pilotki lub dzięki pomysłom miejscowych przewodników zaglądaliśmy do wielu klimatycznych miejsc nie wymienionych w katalogu a dzięki inicjatywie współwycieczkowiczów w Belize zorganizowali nam rejs na rafę koralową. Pani pilotka była super - profesjonalnie przygotowana, zorganizowana, z wiedzą, bardzo uprzejma i życzliwa. Zajmowała się wszystkim dla naszej wygody - pilnowała walizek i ich transportu przez pracowników hotelu z autokaru do pokojów i odwrotnie, organizowała wspólne odprawy przy granicach, pomagała w realizacji naszych pomysłów, tłumaczyła, usprawniała i podpowiadała. Piątka z plusem! Lot do: 15 godzin, z międzylądowaniem w Mediolanie (ok. pół godziny), bez opóźnień. Lot z: 11 godzin, bez międzylądowania, 1,5 h opóźnienia. Jest jeden ciepły posiłek i jedna kanapka z herbatą/kawą/sokiem. Działa "podniebny bufet", puszczane są filmy. Tuż przed lądowaniem rozdają na pokładzie samolotu formularz celny do wypełnienia - podczas pierwszej odprawy w Meksyku odrywają większą jego część a zostawiają taki mały kawałek - nie wolno go zgubić, wymagają go potem przy przekraczaniu granic i podczas odprawy przed wylotem. Po Meksyku jeździliśmy szalenie wygodnym autokarem z klimatyzacją, przyciemnianymi szybami, barkiem, wc, tv, itepe. W Gwatemali zmieniliśmy go na mniejszego busa - niezbyt wygodnego, za to z mocniejszą klimą ;-) Drogi momentami bardzo kręte, ale kierowcy spisywali się na medal, nie zauważyłam ani jednej ryzykownej czy potencjalnie niebezpiecznej sytuacji. Bywały długie, kilkugodzinne przejazdy, ale widoki za oknem rekompensowały trudy (warto zaopatrzyć się w aparat foto, mający opcje robienia zdjęć przez szybę ;-)). Hotel w Cancun ("Oasis") był ogromny, nad samym brzegiem Atlantyku, z długim basenem, barami, restauracjami, sklepikiem, opieką dla dzieci oraz... tłumami pijanych amerykańskich i kanadyjskich studentów :-| Hotele na trasie - jeden bardziej malowniczy od drugiego, zazwyczaj też z basenami, cudownymi patio. Pokoje z wielkimi (i bardzo wysokimi) łóżkami, zawsze z klimatyzacją i łazienkami, często z tv. Jedzenie - proszę zaopatrzyć się w tabletki na wysoki cholesterol - bo na śniadanie CODZIENNIE jajecznica, czasem można było ją na coś zamienić - częściej nie było alternatywy. Obiadokolacja to zupa-krem, jakieś danie mięsne (gulasz + warzywa + ryż) i deser. Wystarczy w zupełności, w tym upale w ogóle nie chce się jeść, ale gdy ktoś zgłodnieje, można (i polecamy) spróbować miejscowych potraw "z ulicy". Raz zatrzymaliśmy się na lunch w knajpie na plaży - świeżutkie krewetki i inne ośmiornice jedzone w cieniu palmy, gdy pod stopami bielutki piasek oraz egzotyczne muszle a przed oczami lazur Morza Karaibskiego smakują jak ambrozja. Jedliśmy także z ulicznych ze straganów wskazanych nam przez pilotkę, nikt z wycieczki się nie pochorował. Kawa to czarna woda, bardzo słaba, "americano"; trzeba wychylić ze trzy filiżanki, by coś poczuć. Herbata to dla nich coś na kształt naszego rumianku, jeśli więc chcemy takiej, jaką się zazwyczaj pije u nas, należy wyraźnie zaznaczyć, że chodzi o herbatę CZARNĄ, po czym modlić się, by nie trafić na ich Liptona, który z kolei z herbatą ma tyle wspólnego, że jest w torebce ekspresowej, bo smakuje jak zalany... kawą właśnie. Albo wodą z termosa, w którym wcześniej była kawa. Lepiej odpuścić sobie napoje gorące i skupić się na sokach: są przepyszne, świeżo wyciskane, nierzadko na naszych oczach, niedosładzane. Arbuzowy - niebiański!, ananasowy przepyszny, z limonki świetny na upały. Piwa: w Meksyku polecam Modejo, w Gwatemali zdecydowanie Gallo, ale warto popróbować i innych. Wina - nam nie smakowały żadne. W Belize City radzę spróbować Gifiti, miejscowego bimbru ;-) Nigdzie nie było komarów, raz spadł lekki deszczyk, poza tym pogoda zachowywała się bez zarzutów. Do biegania po setkach schodków i po dżungli warto zabrać przewiewne buty trekkingowe, do zwiedzania miast, bazarów i wieczornych spacerów lepiej zakładać sandały. Nie wolno zapomnieć też o stroju kąpielowym: można było pływać w Oceanie Atlantyckim, Morzu Karaibskim, cenote, przy wodospadach oraz moczyć się w przyhotelowych basenach. Na późnowieczorne spacery i wczesnoranne wyjazdy przyda się jakiś polar. Jest bardzo mało czasu na zakupy, najlepiej przemyśleć w domu, co by się chciało przywieźć a na miejscu szybko się decydować. Nie warto kupować w dużych miastach i w Cancun. Najtaniej jest w Gwatemali, ale i tam trzeba się uważnie przyglądać, czy gdzieś malutkimi literkami nie jest wybite "made in china" ;-) Co warto kupować? Przepiękne są ręcznie robione hamaki, skórzane paski, damskie torby, poncha, kapelusze Panama, ceramika. Nasi znajomi i rodzina oszaleli na punkcie kawy z Hondurasu i czekolady z Gwatemali. Jeżeli chodzi o alkohol, to przypominam, że można przewozić trzy litry na głowę, a wwożenie do Polski Mezcala (z robakiem) jest zabronione ;-) Wycieczka jest skonstruowana jak historie u Hitchcocka - pierwszego dnia mamy Chichen Itza, nowy Cud Świata a potem coraz lepiej. Zabytki, po których można się wspinać (widok z Wielkiej Piramidy w Uxmal - u stóp dżungla po horyzont, z której wyłaniają się szczyty kolejnych budowli...), architektura Meksyku, krajobrazy Gwatemali, ludzie z Belize... Dwa tygodnie minęły nam jak we śnie. Uffff - jak obiecałam tak zrobiłam, opowiedziałam wam chyba już wszystko, ale jeśli macie jeszcze jakieś pytania z przyjemnością odpowiem :-) Buenas noches! Odpowiedz Link Zgłoś
elzsko Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 06.01.09, 07:33 deser a kto był pilotem? Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 07.01.09, 06:30 Pilotem, dobrym duchem naszej wycieczki, była p. Iwona :-) Odpowiedz Link Zgłoś
fakencziken Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 08.01.09, 23:40 Dzięki za super opis!! Już nie mogę się doczekać wyjazdu ;) Czy możesz napisać jak wygląda kwestia posiłków w ciągu dnia? Czy jest czas żeby zjeść coś lokalnego w knajpkach? Orientujesz się może czy hotele mają dostęp do internetu? Możesz polecić jakieś miejsca na zakupy fajnych pamiątek? Aha czy pojawiają się niekiedy sympatyczne tarantule lub inne takie tam? ;) pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 09.01.09, 22:34 Muszę Ci powiedzieć fakencziken, że największym minusem całej wycieczki jest brak czasu na samodzielne błądzenie, strasznie żal, ale przy tak napiętym programie to zrozumiałe, nie da się inaczej (choć my, rezygnując ze snu i odsypiając potem w autobusie, i tak trochę połaziliśmy na własną rękę późnymi wieczorami i rankami). W programie jest przewidziane kilka godzin "czasu wolnego" w ciągu dnia i ja go wolałam poświęcić na zakupy a nie na jedzenie ;-) ale i tak udało nam się na własną rękę zwiedzić kilka (ekhm) barów i popróbować co nieco. Poza tym jak pisałam - czasem zatrzymywaliśmy się w malowniczych miejscach na lunch a czasem pożeraliśmy podpowiedziane nam przez p. pilotkę lokalne frykasy podczas zwiedzania. W 90% hoteli przy recepcji stał sobie komputer z (płatnym) dostępem do internetu, więc spoko. Co do pamiątek - najpiękniejsze wg mnie torby i hamaki były w Panajachel; o dziwo najlepsze drobiazgi meksykańskie były w turystycznie oblężonym Chichen Itza (sprawdzać czy nie "made in china"); naprawdę oryginalną biżuterię z nasion, muszli czy kamieni oraz ręcznie wyrabiane figurki widziałam w Bonampak; wszelakie tkane materiały wszędzie w Gwatemali; kawa w Hondurasie, w Copan. Jeśli ktoś się odważy przemycać muszle (nie wolno wwozić do Polski) to warto kupować tylko w Livingstone. Tequillę i inne alkohole, za radą p. Iwonki kupiliśmy w Cancun tuż przed powrotem, żeby nie targać flaszek po całym Jukatanie i nie żałowaliśmy - w pobliskich centrach handlowych jest olbrzymi wybór. Wokół hoteli, zabytków i na placach głównych dużych miast jest najdrożej, w sklepikach na trasie, mijanych wioskach, lokalnych targach jest taniej. Pamiętajcie, że można mieć tylko 20 kg bagażu, więc w tamtą stronę lepiej zabrać walizkę w połowie pustą ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
fakencziken Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 09.01.09, 23:33 Aha i pytanko hmmm natury technicznej. Jak mieszkańcy podchodzą do kwestii robienia zdjęć? Oczywiście nie pytam o nachalne pstrykanie komouś w twarz. Czy mają coś przeciwko, czy na próbę zrobienia zdjęcia od razu jest prośba z 5 stron w stylu 1$? Kurcze ciągle mi jakieś pytnia przychodzą do głowy ;) To całkiem z innej beczki. Jakim samolotem lecieliście? P.S. Masz jakieś fotki z wyprawy? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichor Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 10.01.09, 19:26 Najwyższy czas abym się włączył do dyskusji zacząłem ten temat więc pora podziękować za info od Wszystkich Życzliwych. Dzięki wielkie mam wrażenie, że jestem przygotowany perfekcyjnie do wyjazdu/myślę, że RT również/.Czekam na info od Wszystkich którzy wybierają się w terminie 28.01-12.02 może na miejscu stworzymy super grupę. Pozdrawiam--z.rogoz@wp.pl Zdzichor Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichor Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 10.01.09, 19:44 Sorry dotyczy portalu Mexico to tam zacząłem temat. Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Errata 09.01.09, 22:01 Mała errata - Gifiti jest z Livingstone a nie z Belize :-) Odpowiedz Link Zgłoś
fakencziken Re: Errata 09.01.09, 23:23 WoW! Livingstone również się odwiedza? Tego nie mają w programie a miasto chyba naprawdę warte zobaczenia choćby ze względu na specyficzne położenie i atmosferę ;) Możesz napisać co ewentualnie zwiedzaliście ponad plan? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vivalavita@gazeta. Re: Errata IP: *.puchaczy.waw.pl 11.01.09, 22:06 Wyjeżdżamy za 2 dni - 14.01 Sladami zaginionych miast Majów, czyli trochę krótsza objazdówka - hotel ten sam. Ja mam b. prywatne pytanie. Mam czasem kłopoty z kręgosłupem lędźwiowym. Proszę o informację, czy przejazd - zwłaszcza przez Gwatemalę -jest trudny tzn. czy może mnie za bardzo "wytrząść". Drugie pytanie, to czy łazienki w hotelach na trasie są wyposażone we wszystko co potrzeba. Chcemy zabrac jak najmniej bagażu. Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 12.01.09, 19:54 Hola! Odpowiadam hurtem :) - zdjęcia. Nigdzie nie prosili nas o "łandola" za fotkę, ale np. w Meksyku reagowali raczej niechętnie na ich robienie i godzili się wyłącznie wtedy, gdy się od nich coś kupiło, więc w sumie wychodzi drożej niż 1$ ;). W Chiapas na aparat reagowali wręcz wrogo, w Gwatemali łagodnie się uśmiechali i odwracali, za to w Belize wręcz się dopraszali i pozowali :-D Ja najwięcej ciekawych zdjęć ludzi napstrykałam na targu w Solola, gdzie tubylcy nie dość, że malowniczy, to jeszcze nie zwracali uwagi na nic poza zakupami ;-) - samolot: Boeing 767-200, Air Italy, z polską obsługą - co mieliśmy ponad plan ciężko powiedzieć, bo to rodziło się raczej spontanicznie, z propozycji naszych (rafa w Belize), lokalnych przewodników oraz pilotki. Zrealizowaliśmy chyba wszystko co w katalogu (na pewno za wyjątkiem Aqua-Azul, bo w okolicy było zbyt niebezpiecznie i zdecydowaliśmy, że nie będziemy ryzykować, więc pojechaliśmy do Misol-Ha). Dzięki p. Iwonie, naszej pilotce, jej doświadczeniu, znajomości tematu i umiejętności nawiązywania ciepłych kontaktów z lokalnymi przewodnikami, obejrzeliśmy kilka zabytków i miejsc więcej, zmieniając nieco trasę lub wyjeżdżając wcześniej z hotelu, ale były to prawdziwe perełki i naprawdę warto było zrywać się po ciemku. - w hotelowych łazienkach zawsze były ręczniki i mydła, czasem szampon, balsam do ciała, butelkowana woda, raz nawet maszynka do golenia. Wszędzie był papier toaletowy i chusteczki higieniczne. W każdej łazience był prysznic (czasem z wanną). - w autobusie raczej nie trzęsło, bardziej bujało :-) Drogi, po których jeździliśmy, były zazwyczaj równe, wylane asfaltem, tylko często gwałtownie wspinaliśmy się w górę a potem nagle zjeżdżaliśmy w dół i mnie te bujania mdliły. W naszej grupie było 12 osób i po dużym autokarze rozchodziliśmy się tak, że każdy mógł się rozkładać na dwóch siedzeniach a w mniejszym - tylna kanapa była wolna i jedna z pań jechała tam sobie na leżąco. Mniejszy autokar, ten z Gwatemali, był mniej wygodny - nie rozkładało się w nim siedzeń i miał gorsze resory, ale dla mnie nie było to jakoś szczególnie dotkliwe. - nie było tarantul, w Cancun mieliśmy kraba w pokoju, w wielu hotelach po ścianach (ale raczej na balkonach i po korytarzach) biegały takie małe jaszczureczki, raz ktoś miał w pokoju mrówki. Oprócz tego z fauny (ale już w jej naturalnym środowisku) widzieliśmy m.in. małpy, tukany, pelikany, papugi (wielkie ary!), przepiękne iguany i krokodyla. Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
lastpinakolada Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 13.01.09, 00:25 Dzięki deser-t za relacje i śliczne fotki(jeszcze trochę,proszę)Pod koniec stycznia też jadę i mam szereg pytań ale najważniejsze to o bezpieczeństwo w Gwatemali i Hindurasie.Co z Aqua Azul?Czemu niebezpiecznie? Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: Tajemnice Ameryki Łacinskiej-Rainbow Tours 20.01.09, 21:54 lastpinakolada (co za nick, od razu przywołuje wspomnienia ;-p ) Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to nie było miejsca, żebyśmy się czuli zagrożeni. Owszem, miałam mieszane uczucia widząc uzbrojonych żołnierzy na każdym kroku np. w Chiapas, ale nie wchodząc samemu w ciemne uliczki, nie plącząc się późną nocą i nie zaczepiając tubylców (np. nie robiąc im zdjęć, gdy wyraźnie sobie tego nie życzą) było się zupełnie bezpiecznym, naprawdę. Do Aqua-Azul nie pojechaliśmy, bo od kilku dni słychać było o napadach na autokary turystyczne przez miejscowe oddziały partyzantów. Nasza niezastąpiona pani pilotka dzwoniła codziennie do swoich miejscowych informatorów by sprawdzić jak wygląda sytuacja, a że ta się nie poprawiała (zapewne przed świętami chcieli sobie chłopaki dorobić), nie zdecydowała się ryzykować i dobrze, bo Misol-Ha było niesamowite i bezstresowe ;-) Dołożyłam jeszcze kilka zdjęć - miłego oglądania :-) Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Na zaostrzenie apetytu 12.01.09, 22:23 fotoforum.gazeta.pl/u/deser_t.html :-) Odpowiedz Link Zgłoś
elzsko Re: Na zaostrzenie apetytu 21.02.09, 18:46 Misol Ha na pewno nie zrekopensuje Aqua Azul -/ porównanie zupełnie bez sensu/ ale to 'wypadek przy pracy' na terenie takich krajów.. Zwyczajnie w tym okresie partyzanci napadali na turystów i na kierowców autokarów. W takich sytuacjach - grupy zorganizowane, nie ryzykują. Ta wycieczka jest piękna, ale w dużej mierze zależy od pilota i od kondycji uczestników. Dla kogoś kto chce zobaczyć Meksyk - bardziej polecam Wielką Konkwistę, gdyż może czuć się trochę rozczarowany będąc pierwszy raz w Mex. Ja wróciłam w styczniu i jestem naprawdę zadowolona. Z wyłączeniem Cancun - wg mnie to okropnie tragicznie miejsce, ale co kto lubi. Odpowiedz Link Zgłoś