Gość: rezydent
IP: *.tktelekom.pl
25.10.08, 12:30
Spowiedz polskiego rezydenta...
Treść: Dobry wieczor Panstwu,tak sobie pomyslalam, ze sprobuje sie
podzielic z Panstwem kilkkoma refleksjami z perspektywy dzis juz
dosc doswiadczonego rezydenta, ktory jednak rozpoczynal te prace
majac nieco powyzej 20 lat.
Mialam to szczescie trafic do solidnej i duzej firmy turystycznej w
ktorej znalazl sie ktos kto wglebil mnie w szczegoly tej profesji.
Na kursie pilotow procz wszystkich jakze waznych bo technicznych
rzeczy, zasad i zachowan mowilo sie troszke o samych klientach ale
jak sie pozniej bardzo wyraznie przekonalam- ile kolwiek godzin by
sie na ten temat nie przeznaczylo - to jednak nie odda esencji tego
co potrafia i jak potrafia zachowywac sie ludzie podczas wyjazdow.
Jak wspomnialam zajmuje sie ta profesja juz kilka lat i nieobce mi
sa na tym forum komentarze na temat przeze mnie obslugiwanych
kierunkow jak i mniej samej. szczesliwie po dzien dzisiejszy-
wiekszosc pozytywnych LECZ..ile czlowiek musi sie napatrzyc, co
zobaczyc i jak zszokowac podczas tej pracy- to juz tylko moi koledzy
po fachu i firmy pracujace z ludzmi chyba wiedza.Zacznijmy od
poczatku...
Mialam szczescie ( lub pecha) wyrosnac w srodowisku gdzie
przekonanie o tym iz trezba ukonczyc studia wyzsze i w duzym stopniu
to takze one wyrozniaja pewien rodzaj elity w kraju. Ludzi
wyksztalconych, inteligentnych, obytych, kulturalnych itp. Szlam
sobie tak wiec przez te mlode lata az doszlam do jednago z duzych
polskich B.P. nadmienia ze studia wyzsze mialam ukonczone i nadal
trwalam w przekonaniu ze ludzie z ktorymi spotkam sie podczsa
wyjazdow z pewnoscia beda kulturalni i jak przystalo na czlowieka z
minimum srednim wyksztalceniem - kindersztuba nie bedzie im obca.
Moj pierwszy wyjazd:
Oczywiscie przyznaje, ze problemy o ktorych zaraz napisze mialy
rowniez czasami wine lezaca po stronie biura podrozy, ja sama
rowniez podczas tych kilku lat popelnilam kilka bledow za co
najszybciej jak moglam - odpowiednie osoby przepraszalam ale...
jakze otworzyly mi sie oczy kiedy po raz pierwszy , podczas jednego
z pierwszych przylotow do miejsc ktore obslugiwalam wyszlo dwoch
Panow- jeden kierowal sie prosto w moja strone trzymajac juz
przygotowana wizytowke w rece ktora zatrzymal jakies 15 cm przed
moimi oczymy slowami : No...teraz juz Pani mysle ze wie jak dalej
wobec mnie i moich znajomych postepowac...
Z samej wizytowki pamietam bardzo dobrze imie i nazwisko po dzien
dzisiejszy i nazwe pracodawcy- NIK najwyzsza Izba Kontroli.
Wtedy jeszcze nie do konca zrozumialam , ze Pan juz chyba do takiego
zachowania byl przyzwyczajony i najwyrazniej oczekiwal ze wpadne w
zachwyt a zaraz potem w poklony i polece zalatwiac mu na boku lepsze
pokoje w hotelu.
Ech...gdybym to ja wiedziala wtedy ze jest to dopiero wierzcholek
gory lodowej...
Z miesiacami a potem latami sie okazalo ze prawnicy, lekarze,
profesorowei maja jakis naweyk wyciagani wizytowek albo chwalenia
sie kim sa i jakie stanowisko zajmuja . Z kazdym miesiacem nasza "
elita" obdzierala i obdziera po dzien dzisiejszy mnie jakichkolwiek
zludzen ze ja w kraju mamy.
Nowobogaccy- zachowujacy sie jakby wszystkie rozumy i wszelka pokore
zjedli.." bylem tam, widzialem to, znam tego, jezdze tym..."
W moim kajeciku z wizytowkami mam juz ich z blisko 300 z czego byc
moze 15 dano mi w dobrej woli by miec kontakt i pozostac nawet
przyjaciolmi na polu prywatnym. Reszta- jesli chjciala sie
zaprzyjaznic - nawet jesli zasiadala na znaczacych stolkach
wspolczesnej Polksi- pisala adres na kartce, wbijala numer do
komorki.
No i jeszcze reklamacje.
nie bede bronic biur bowiem zaliczaja one swoje wpadki i bledy wiec
jest czesc uzasadnionych reklamacji. Rece mi natomiast opadaja kiedy
je czytam a pod koniec widze podpis " Menadzer z rodzina" albo
jeszcze lepiej " My i Nasi zamozni znajomi"
POLACY...RECE OPADAJA.....
Mimo kilku lat dosiwadczen jestem nadal mloda osoba. Mloda lecz juz
kompletnie odarta z jakichkolwiek zludzen inteligentnej elity. Ja
roaumiem- ze jezeli chodzi o te elite to moje pokolenie dobijajace
do 30 jest juz skazone prywatnymi wyzszymi uczelniami w ktorych
poziom pozostawia wiele do zyczenia wiec i ludzie sa
powiedzmy...przecietni.
Ale Ci, ktorzy wprawili mnie podczas wyjazdow swoim brakiem
jakiejkolwiek kindersztuby, chamstwem i PRYMITYWIZMEM z oslupienie
to w wiekszosci przedtawiciele przedzialu wiekowego 30-40 lat i
Naszych rodzicow 50 lat i wzwyz...
Ach, no i zapomnialam wspomniec o redaktorach telewizyjnych....Brak
mi slow..." Czy Pani wie, ze my jestesmy z telewizji..... i nalezy
Nas szczegolnie trakowac bo zawsze mozemy sie zemscic..." BRAK MI
SLOW....