Dodaj do ulubionych

Refleksje polskiego rezydenta

IP: *.tktelekom.pl 25.10.08, 12:30
Spowiedz polskiego rezydenta...
Treść: Dobry wieczor Panstwu,tak sobie pomyslalam, ze sprobuje sie
podzielic z Panstwem kilkkoma refleksjami z perspektywy dzis juz
dosc doswiadczonego rezydenta, ktory jednak rozpoczynal te prace
majac nieco powyzej 20 lat.
Mialam to szczescie trafic do solidnej i duzej firmy turystycznej w
ktorej znalazl sie ktos kto wglebil mnie w szczegoly tej profesji.
Na kursie pilotow procz wszystkich jakze waznych bo technicznych
rzeczy, zasad i zachowan mowilo sie troszke o samych klientach ale
jak sie pozniej bardzo wyraznie przekonalam- ile kolwiek godzin by
sie na ten temat nie przeznaczylo - to jednak nie odda esencji tego
co potrafia i jak potrafia zachowywac sie ludzie podczas wyjazdow.
Jak wspomnialam zajmuje sie ta profesja juz kilka lat i nieobce mi
sa na tym forum komentarze na temat przeze mnie obslugiwanych
kierunkow jak i mniej samej. szczesliwie po dzien dzisiejszy-
wiekszosc pozytywnych LECZ..ile czlowiek musi sie napatrzyc, co
zobaczyc i jak zszokowac podczas tej pracy- to juz tylko moi koledzy
po fachu i firmy pracujace z ludzmi chyba wiedza.Zacznijmy od
poczatku...
Mialam szczescie ( lub pecha) wyrosnac w srodowisku gdzie
przekonanie o tym iz trezba ukonczyc studia wyzsze i w duzym stopniu
to takze one wyrozniaja pewien rodzaj elity w kraju. Ludzi
wyksztalconych, inteligentnych, obytych, kulturalnych itp. Szlam
sobie tak wiec przez te mlode lata az doszlam do jednago z duzych
polskich B.P. nadmienia ze studia wyzsze mialam ukonczone i nadal
trwalam w przekonaniu ze ludzie z ktorymi spotkam sie podczsa
wyjazdow z pewnoscia beda kulturalni i jak przystalo na czlowieka z
minimum srednim wyksztalceniem - kindersztuba nie bedzie im obca.
Moj pierwszy wyjazd:
Oczywiscie przyznaje, ze problemy o ktorych zaraz napisze mialy
rowniez czasami wine lezaca po stronie biura podrozy, ja sama
rowniez podczas tych kilku lat popelnilam kilka bledow za co
najszybciej jak moglam - odpowiednie osoby przepraszalam ale...
jakze otworzyly mi sie oczy kiedy po raz pierwszy , podczas jednego
z pierwszych przylotow do miejsc ktore obslugiwalam wyszlo dwoch
Panow- jeden kierowal sie prosto w moja strone trzymajac juz
przygotowana wizytowke w rece ktora zatrzymal jakies 15 cm przed
moimi oczymy slowami : No...teraz juz Pani mysle ze wie jak dalej
wobec mnie i moich znajomych postepowac...
Z samej wizytowki pamietam bardzo dobrze imie i nazwisko po dzien
dzisiejszy i nazwe pracodawcy- NIK najwyzsza Izba Kontroli.
Wtedy jeszcze nie do konca zrozumialam , ze Pan juz chyba do takiego
zachowania byl przyzwyczajony i najwyrazniej oczekiwal ze wpadne w
zachwyt a zaraz potem w poklony i polece zalatwiac mu na boku lepsze
pokoje w hotelu.
Ech...gdybym to ja wiedziala wtedy ze jest to dopiero wierzcholek
gory lodowej...
Z miesiacami a potem latami sie okazalo ze prawnicy, lekarze,
profesorowei maja jakis naweyk wyciagani wizytowek albo chwalenia
sie kim sa i jakie stanowisko zajmuja . Z kazdym miesiacem nasza "
elita" obdzierala i obdziera po dzien dzisiejszy mnie jakichkolwiek
zludzen ze ja w kraju mamy.
Nowobogaccy- zachowujacy sie jakby wszystkie rozumy i wszelka pokore
zjedli.." bylem tam, widzialem to, znam tego, jezdze tym..."
W moim kajeciku z wizytowkami mam juz ich z blisko 300 z czego byc
moze 15 dano mi w dobrej woli by miec kontakt i pozostac nawet
przyjaciolmi na polu prywatnym. Reszta- jesli chjciala sie
zaprzyjaznic - nawet jesli zasiadala na znaczacych stolkach
wspolczesnej Polksi- pisala adres na kartce, wbijala numer do
komorki.
No i jeszcze reklamacje.
nie bede bronic biur bowiem zaliczaja one swoje wpadki i bledy wiec
jest czesc uzasadnionych reklamacji. Rece mi natomiast opadaja kiedy
je czytam a pod koniec widze podpis " Menadzer z rodzina" albo
jeszcze lepiej " My i Nasi zamozni znajomi"
POLACY...RECE OPADAJA.....
Mimo kilku lat dosiwadczen jestem nadal mloda osoba. Mloda lecz juz
kompletnie odarta z jakichkolwiek zludzen inteligentnej elity. Ja
roaumiem- ze jezeli chodzi o te elite to moje pokolenie dobijajace
do 30 jest juz skazone prywatnymi wyzszymi uczelniami w ktorych
poziom pozostawia wiele do zyczenia wiec i ludzie sa
powiedzmy...przecietni.
Ale Ci, ktorzy wprawili mnie podczas wyjazdow swoim brakiem
jakiejkolwiek kindersztuby, chamstwem i PRYMITYWIZMEM z oslupienie
to w wiekszosci przedtawiciele przedzialu wiekowego 30-40 lat i
Naszych rodzicow 50 lat i wzwyz...
Ach, no i zapomnialam wspomniec o redaktorach telewizyjnych....Brak
mi slow..." Czy Pani wie, ze my jestesmy z telewizji..... i nalezy
Nas szczegolnie trakowac bo zawsze mozemy sie zemscic..." BRAK MI
SLOW....

Obserwuj wątek
    • Gość: Oleńka Re: Refleksje polskiego rezydenta IP: *.aster.pl 25.10.08, 12:51
      Jako żona pilota z 10 letnim doświadczeniem powinnam się podpisać od
      tym co napisałaś i poużalać wraz z Tobą. Ale po przeczytaniu calości
      napiszę tylko: zmień zawód. Nie masz pasji, to widac w tym co
      piszesz. Nic nie robisz żeby zmienić segment w którym pracujesz. Moj
      mąż nigdy nie napisze o klientach na forum pblicznym, on opowiada o
      problemach tylko mi. Raczej o coraz mniejszych dlatego że tak
      ustawia sobie prace żeby mieć z takimi kientami coraz mniej do
      czynienia. O tym co piszesz o reklamacjach to cieżko się
      wypowiedzieć, gdyż On jako solidny pilot reklamacje widział raz w
      życiu na oczy, i nie byla to reklamacja na niego tylko musiał się
      ustosunkować do zarzutów, że coś co bylo w programie się nie odbyło.
      Reklamacja była oczywiście podpisana imieniem i nazwiskiem a nie tak
      jak opisujesz. Mój mąż kocha to co robi, 80 % to chęc jeżdzenia po
      swiecie 20 % to chec pracy z ludzmi i dzielenia sie z nimi olbrzymią
      wiedzą jaką posiada. W tym wszystkim dodatkowo jest 100 % pasji. I
      wiem że można sobie tak ulożyc prace zeby z takimi ludzmi o jakich
      piszesz miec minimalna stycznosc. Pomysl o tym albo zmien prace, bo
      Twoje zgorzknienie wkrótce zacznie odbijac się na klientach.
      • ka_ja1 Re: Refleksje polskiego rezydenta 25.10.08, 16:42
        Nic nie robisz żeby zmienić segment w którym pracujesz.
        Zatem proszę napisz jak zmienić "segment" w pracy rezydenta????

        > mąż nigdy nie napisze o klientach na forum pblicznym, on opowiada
        o
        > problemach tylko mi.

        To chyba nie jest zbrodnia?! Dziewczyna przedstawiła swój punkt
        widzenia i w zupełności ma racje:)


        > ustawia sobie prace żeby mieć z takimi kientami coraz mniej do
        > czynienia.
        A jak to robi wybiera sobie osoby z którymi pojedzie lub nie? Rozwiń
        temat bo to bardzo interesujace=) Pilot wycieczek wybierajacy sobie
        klientów:)


        Mój mąż kocha to co robi, 80 % to chęc jeżdzenia po
        > swiecie 20 % to chec pracy z ludzmi i dzielenia sie z nimi
        olbrzymią
        > wiedzą jaką posiada.

        To nie wyklucza spotkania ludzi delikatnie piszac "upierdliwych"
        którym nie spodaba sie np. jeden z hoteli na objezdzie


        > wiem że można sobie tak ulożyc prace zeby z takimi ludzmi o jakich
        > piszesz miec minimalna stycznosc.

        proszę napisz bo to niezwykle interesujace jak rezydent może mieć
        minimalna styczność z takimi ludzmi??? I jak ma sobie ułożyc w
        związku z tym prace?!
      • Gość: paris Re: Refleksje polskiego rezydenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 21:47
        Żono pilota!!! Ja również od 10 lat jestem pilotem jednego z największych
        polskich biur podróży i zapewniam Cię, kocham swoją pracę, ale ta "miłość" nie
        oślepiła mnie, potrafię obiektywnie spojrzeć na klientów i ocenić ich
        zachowania. Podczas tych dziesięciu lat spotkałam się z różnymi sytuacjami,
        różnymi ludźmi i niestety, podpisuję się pod opinią "rezydenta".... Czasami ręce
        opadają... Szczegółów oszczędzę,można książkę napisać.
        • Gość: Sumite Re: Refleksje polskiego rezydenta IP: *.multimo.gtsenergis.pl 31.10.08, 22:10
          A wyobrażasz sobie jaką ksiazkę mogłaby napisać pielęgniarka,
          lekarz, recepcjanista w przychodni czy szpitalu, dyspozytor
          pogotowia ratunkowego, sanitariuz czy lekarz a nawet kierowca
          karetki pogotowia ratunkowego o ratownictwie górskim czy wodnym nie
          wspomnę,pracownik pogotowia energetycznego, gazowego, wodociągowego,
          ciepłowniczego, technicznego spółdzielni, strażnik miejski,
          policjant, dyspozytorzy tych służb, call center w kazdej firmie, a
          nawet ekspedientka w każdym sklepie, pracownik banku, developer.
          Każdy, mający kontakt z klientem mógłby napisać ksiązkę o klientach.
          Tylko po co ?
    • ka_ja1 Re: Refleksje polskiego rezydenta 25.10.08, 13:36
      Oleńka staszne glupoty wypisujesz, oj straszne! Nawet komentowac sie
      niechce! Zupełnie nie znasz charakteru pracy rezydenta lub pilota po
      tym co napisałaś to wątpię czy mąż jest pilotem a jeżeli tak nawet
      nie chwal sie tym co napisałaś!!!!

      Bardzo dobrze że Pani rezydent napisała to co napisała!!! Polski
      turysta to bardzo trudny turysta sama nie raz byłam swiadkiem
      żenujacych scen robionych przez turystów. Z taka pasja karmili sie
      pierdołami, czerwoni na gebach z emocji, czasami można pomyślec że
      od początku szukają dziury w całym taka ich pasja takie hobby. Potem
      leżą na plażach i cały pobyt przeżywają "kapiący kran w
      łazience".Straszne to wszystko jak można sobie i innym zatruć urlop.
      Rezydenci maja anielska cierpliwośc i wcale sie nie dziwie że czasem
      nie odbierają telefonu od upierdliwców. jeden z drugim przyjechali
      na urop i myslą że rezydent bedzie ich w lektyce nosił!!! Paranoja!
        • Gość: Rezydentka Rezydentka do Oli IP: *.tktelekom.pl 25.10.08, 18:29
          Odpowiem Ci Olu tak...
          wladam nie tylko angielskim ale dwoma innymi jezykami biegle
          rowniez. Jesli maz jest pilotem z dosiwadczeniem to z pewnoscia
          wiesz, ze Polacy wczasy spedzaja w duzej mniejszosci w krajach
          anglojezycznych z przewaga krajow Afrykanskich, poludniowo
          Europejskich, Ameryka Lacinska...masz wiec procz angielskiego caly
          wachlarz jezykow ktore czlowiek wykonujacy ten zawod powinien znac.
          Jezyk angielski to dzis tylko i az podstawa.

          Pilot skupia sie na wycieczce trwajacej zazwyczaj od 7 do 14 dni i
          dla profesjonalnych rezydentow spedzajacych poza domem do 10
          mkeisiecy w roku jest to nieco latwiejsza sprawa. Wjezdzasz z grupa
          do hotelu, jesli reprezentuje dobry poziom- nie masz problemow,
          jesli nie- nasluchasz sie, postarasz zamienic pokoje i nastepnego
          ranka wyruszasz w dalsza droge.My na rezydencjach...nie wyruszamy.
          Procz prowadzenia ( czesto) wycieczek fakulatatywnych ( normalny
          pilotaz) pilnujemy realizacji przez hotel i kontrahenta wczesniej
          zawartej przez biuro podrozy umowy. I w zaden sposob nie mamy
          mozliwosci wybrac sobie turystow z ktorymi bedziemy mieli blizszy
          badz dalszy kontakt.
          Pamietaj Olu, ze wiekszosc rezydentow jest aktywnymi pilotami a nie
          kazdy pilot kiedykolwiek pracowal jak rezydent.
          Zgadzam sie z Toba ze z mojego postu moze wyplywac nuta rezygnacji
          bo mysle ze wielu z nas ma takowe momenty. Mnie najzwyczajniej
          ludzie odarli ze zludzen ze nawet podczas sytuacji stresujacych
          potrafia zachowac sie jak ludzie a nie grupa prostakow. i tyle.
          Pewnie jeszcze napisalas cos z czym sie nie zgadzam ale w locie
          odczytuje twoj post wiec odniose sie do niego lepiej nastepnym razem.

          Pozdrawiam tak czy inaczej,
          porozmawiaj z mezem, moze tak naprawde nigdy nie wglebilas sie w to
          co Ci opowiadal badz on nie o wszystkim mowil- czasami ze zmeczenia
          i zdziwienia najzwyczajniej nam sie juz nie chce.
          • Gość: Oleńka Re: Rezydentka do Oli IP: *.aster.pl 26.10.08, 23:10
            Rezydentko, moja odpowiedz na pewno nie miala na celu obrażenie
            Ciebie, tylko wlasnie wkurzyla mnie ta Twoja rezygnacja. Podtrzymuje
            to co pisalam wczesniej. Rozmawiam z moim mezem duzo o jego pracy bo
            wlasciwie glownie tym zyjemy.... chcialam Cie moim postem zachecic
            do zmian w zyciu a jednoczesnie nie rezygnowania z czegos co cie
            interesuje - jesli oczywiscie tak jest. Moj mąz zna parę jezykow i
            nadal sie uczy ale głownie stosuje angielski gdyż akurat on jezdzi z
            kameralnymi grupami np Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone.
            Wiec ani nie Europa ani nie Afryka.

            Trzymam kciuki zebys cos zmienila pozytwnie w swoim zyciu.

            Ps. aha, nie bardzo rozumiem jak rezydent moze byc aktywnym pilotem
            siedzac w jednym miesjcu pare miesiecy...

            I jeszcze jedno. ja nie neguje ze takich turystow jakich opisujesz
            nie ma. Są, wiem bo jestem "aktywną" turystką i wiele widzialam,
            ale moze jednak pomysl nad pilotazem wtedy latwiej Ci bedzie
            wybierac.
    • sanpja Re: Refleksje polskiego rezydenta 25.10.08, 16:21
      Żenujące.
      A ja myślałam, że to tylko ludzie niżej wykształceni ( sama nie mam wyższego
      wykształcenia :) ) potrafią narzekać, że trawa jest za mało zielona, a taki
      rezydent czy pilot musi "szczerzyć zęby" i zapewniać że jutro będzie zieleń
      bardziej intensywna.
      Nigdy nie miałam kłopotów z rezydentem, zawsze podpowiedzieli coś ciekawego i
      byli pomocni o każdej porze dnia i nocy. I obym nie zmieniła nigdy zdania bo
      wiadomo są ludzie i ludziska.
      Wiadomo co do biur podróży to różne mam zdania.
      Jedną mam dla ciebie radę - olewaj to - zbieraj te wizytówki jak chcesz , ale
      zapewniam cię, że gdybyś chciała skorzystać z którejś to na pewno nie będą cię
      pamiętać. Wiem to z doświadczenia.
      Dla takich ludzi musisz być szczególnie uprzejma bo ci zaraz zrobią koło tyłka
      ale ja na twoim miejscu jedną ręką brałabym taką wizytówkę a drugą wyrzucała do
      kosza.
      I nie pomoże tu miłość do ludzi - sama pracuję z ludźmi i uwielbiam swoją pracę
      ale czasami nóż w kieszeni się otwiera....

      Chętnie poczytałabym więcej takich numerów z wizytówkami itp...
      Może trzeba to wziąć na wesoło i tyle.

    • lena575 Re: Refleksje polskiego rezydenta 25.10.08, 18:43
      No to jeszcze raz napiszę, bo wpisuję to do każdego z takich wątków -
      nie nadajecie się do tej pracy! Być moze wasze firmy powinny
      kierować was na kursy "praca z trudnym klientem". Spora część firm w
      dzisiejszej Polsce nastawiaonych na klienta i współpracujących z
      klientami organizuje pracownikom takie kursy. Bo wyobraźcie sobie, w
      każej pracy, gdzie ma się bezpośredni a nawet "tylko" telefoniczny
      kontakt z klientem jest się narażonym na to samo."Kim ja jestem"
      i "od jutra nie pracujesz" lub - jak ostatnio w wykonaniu
      prezydenckim - "jesteś na mojej krótkiej liście" - to klasyka we
      współpracy z trudnym klientem. Tu nawet nie ma co się śmiać.
      Wyobraźcie sobie działy windykacyjne różnych firm. To dopiero
      wyzwanie!!! A nam takich ludzi i radzą sbie świetnie. Bez agresji.
        • lena575 Re: Refleksje polskiego rezydenta 25.10.08, 19:47
          Sorry, piszę tu do wszytskich tych rezydentów czy pracowników biur
          którzy uskuteczniają takie wpisy (o tym z jakimi to okropnymi
          kilentami mają do czynienia) lub mają zamiar takiego coś zrobić -
          jak nadmieniłam na początku, bardzo podobne wpisy rezydentów lub
          pracowników biur pojawiają się z dużą regularnością.
          Dla nie jak ktoś opisuje swoich klientów "publicznie" - czy to
          sprzedawca pietruszki,majtek czy sprzętu RTV czy lekarz czy
          pracownik biura - to uważam,ze powinien zmienić zawód.
      • Gość: rezydentka do leny IP: *.tktelekom.pl 25.10.08, 19:04
        Lano,
        poweim Pani tak- tyle pani litow juz ty zauwazylam i tak anty
        nastawienie i wlasnie agresje z pani strony do kogokolwiek kto
        napisze cokoilwiek z punktu widzenia nie-pani, ze stracila poani u
        mnie wiarygodnosc.
        zbyt duzo pani, stanowczo.

        p.s. nigdzie nie napisalam ze jestem czy staje sie pod wplywem
        klientow agresywna. Nasza praca to cierpliwosc cierpliwosc i
        cierpliwosc.
        • Gość: turysta Re: do rezydentów IP: *.chello.pl 25.10.08, 19:24
          Tam jest w każdej branży gdzie się pracuje z klientami. Myślicie, że ci sami
          ludzie jak przyjdą kupić TV za 10 tyś, czy komputer za 6 tyś., czy samochód za
          150 tyś, to są mniej wymagający?
          Nie tylko przy wycieczkach tak jest, ale wszędzie. Sprzedaj takiemu klientowi
          dom za kilka milionów, to jest dopiero trudne zadanie.
          Wasza praca to przy tym mały pikuś.
          • lena575 Re: do rezydentów 25.10.08, 19:57
            Dokładnie, dziwi mnie to niepomiernie, bo każdy jest gdzieś klientem
            i każdy gdzieś robi coś dla innych czyli obsługuje własnych
            klientów. Czy to warsztat samochodowy, czy księgarnia czy
            restauracja, pośrednictwo nieruchmości. Mogę wejść, sprawdzić ceny i
            nie kupić a pracownika biura najbardziej chyba złości to,ze klient
            wchodzi, pyta i idzie gdzieś indziej zapytać.
        • lena575 Re: do leny 25.10.08, 19:51
          Uważam,że ten kto pracuje dla klientów nie powinien opisywać
          ich "publicznie". Dla mnie jest niskich lotów. Jak wyżej napisałam,
          cyklicznie ktoś tu coś tak samo podobnego uskutecznia... najpierw
          pisze,że jest cierpliwy a potem coraz bardziej wychodzi z niego
          agresja. Więc moze pani da juz spokój bo byle "zagrywka" takiego
          turysty jak ja wyciągnie z pani wszystko ... niekoniecznie dobre. Co
          widać już po tym pani wpisie:))))
          • ka_ja1 Re: do leny 25.10.08, 20:32
            Uswiadamianie ludziom błędów i karygodnego zachowania jak
            najbardziej jest tematem do opisywania i do rozmów im wiecej tym
            lepiej. I nic do rzeczy tu nie ma czy to klient czy nie klient czy
            ksiadz czy św walenty. Kultura obowiazuje wszędzie i ma działac
            rzecz jasna w obie strony najgorsze jest to ze osoby które w taki
            sposób sie zachowują zupełnie maja to gdzieś i często to dla nich
            normalne.

            Dlatego pisać o tym należy! niech poczytaja ludziska pare słów
            prawdy o sobie - a oni juz najlepiej będą wiedzieli że to o nich
            tylko pytanie czy to do nich trafi? Watpię.
              • Gość: gosc Re: klient-pilot-rezydent IP: *.Red-79-147-245.staticIP.rima-tde.net 25.10.08, 21:14
                Zadziwia mnie to, ze ktos wytycza normy, o czym mozna pisac na forum.
                Mamy demokracje i kazdy moze pisac o czym chce. Jezeli niezadowolni
                turysci moga pisac o BP i pilotach czy rezydentach, podajac do tego
                ich imiona i nazwiska, to dlaczego pilot czy rezydent nie ma prawa
                napisac czegos o turyscie? I bardzo dobrze ze cos mozemy przeczytac
                o zachowaniu naszym w czasie urlopu. Wujezdzamy na urlop
                indywidualnie, albo w grupie ok. 50 osob, bo wiecej nie wchodzi do
                autokaru i mamy pojecie tylko o tym co sie dzieje na okolo nas.
                Pilot takich grup jak nasza ma setki, rezydent przyjmuje tygodniowo
                tez setki tyrystow. To, ze sie napatrza i nasluchaja to pewne. I to
                co nam tu napisza oparte jest na wlasnych doswiadczeniach. Moze my
                turysci wyciagniemy z tego jakies wnioski. Pomijam ten najczesciej
                uzywany na forum: "zmiencie prace". Jest zupelnie bez sensu.
                • lena575 Re: klient-pilot-rezydent 25.10.08, 23:08
                  Przeczytaj co rezydentka napisała do mnie. To właśnie idealnie
                  odzwierciedla pracownika biura. I powiem więcej, kilka nawet
                  nieagresywnych uwag na temat pracy rezydentów wyzwoliłoby w
                  niej ... to co u każdego tak samo jak ona piszącego na ten sam
                  temat ... oni nie lubią klientów.
                  Nikt nikomu nie narzuca o czym ma pisać lub nie pisać ale jeśli
                  prcownik biura pisze o takich "problemach" z turystami jako o czymś
                  nieprawdopodobnie wręcz uciązliwym to ... po prostu powinien albo
                  odbyć jakieś szkolenie do pracy z klientami albo zmienić pracę.
                  Ten temat to już "klasyka" tego forum.
                    • lena575 Re: Lena 25.10.08, 23:35
                      Obawiam się,ze to wam, pracownikom biur podróży potrzebne ziółka jak
                      już spędzacie na tym forum prywatny czas :) Osobiste "wycieczki" są
                      tego dobrym dowodem. A nerwowość z jaką odbieracie moje wpisy jest
                      dowodem na to,że moja obecność jest tu potrzebna :))))) Ile bym
                      czasu na tym forumu nie spędziła to i tak za mało - jak widać .
                      Potraktowalibyście to jako szkolenie ... a wy po prostu nie chcecie
                      się rozwijać ... tępi jesteście ????
                      • Gość: Rezydent Lena IP: *.tktelekom.pl 25.10.08, 23:40
                        Zasadniczy blad:
                        Nie prywatny tylko w pracy. Nawet w sobotnie czy niedzielne
                        wieczory jesli trzeba, taka branza a Pani taki znawca i tego nie
                        wie ?? Prosze popatrzyc w okna central B.P kiedy gasna.

                        Koncze ta poemike bo juz wiedze ze na obrazanie sie Pani wzielo.
                        Widzi Pani, taka tempa pracownica a nie pozwolila by sobie na taką
                        riposte wzgledem Pani. Dobranoc.

                  • Gość: Rezydent. Lena, listy, agresja. IP: *.tktelekom.pl 25.10.08, 23:29
                    Umowmy sie tak drodzy Panstwo,
                    na kazde zapytanie, atak czy zarzut odpowiem pod warunkiem, ze nie
                    bedzie to Lena. Zbyt duzo sie juz naczytalam, Pani chyba " singiel"
                    i swoja przyjemnosc upatruje w agresywnych listach do pracownikow
                    biur.

                    P.S. Prosze o wybaczenie innych singli bo sa " ludzie i ludzie " i
                    nie mam w zamiarze tu nikogo obrazic acz wspomniana wyzej pani
                    kojarzy mi sie z pewnym stereotypem. Niestety.
      • Gość: wszystko polskie Zyczliwa sugestia. IP: *.client.stsn.net 26.10.08, 04:10
        Zmien prace. Meczysz sie bardzo. Odbije sie to na twojej psychce.
        Sens bycia rezydentem rozwodnil sie tobie i umknal zupelnie.
        Zarabiasz na chleb i maslo pomagajac podrozujacym ludziom
        z punktu A do punktu E. Twoje oceny podrozujacych nie maja
        zadnego znaczenia. Nigdy nie odkryles, ze na podroze z biurem
        placa takimi samymi pieniedzmi ludzie madrzy ludzie mniej madrzy,
        ludzie wyksztalceni i ci zupelnie bez. Masz typowa dla Polakow
        pracujacych w uslugach sposob dowartosciowania sie przez ocene
        innych. Nie przeceniaj sie wiec - jestes tylko rezydentem.
        I nim pozostan. Swoje opinie w wolnej chwili wepnij sobie glebiej
        i zajmij sie rezydentura. To jest twoj chleb.
        • ka_ja1 Re: do Pani rezydent 26.10.08, 08:23
          Co tu duzo pisać jak kończą sie argumenty to zaczyna sie atak! i
          zwracanie uwagi na pisownie ciekawa jestem gdzie wy wszyscy
          pracujecie?? Wszyscy tacy mądrzy, douczeni:)wykształceni itp.
          Te posty napisane "wyscie" "odezwało sie to" "tepa rezydentko"
          " do szkoły nieuku" ktos tu nie chce miec doczynienia z kims "takim"
          podczas podróży - tu rada proszę sobie samemu organizować wyjazdy.
          Skoro tak łatwo oceniacie innych może teraz czas ocenić siebie
          analizując swoje wpisy tu chyba się zgodzimy że one nie świadczą o
          Waszym nad poziomie ale wręcz przeciwnie.

          Pani rezydentko z mojej strony wielki szacunek i ukłon w strone
          pracy która Pani wykonuje bo wiem z własnych obserwacji ( okiem
          turysty ) że to bardzo niewdzieczny zawód. Sama kilka razy zwracałam
          uwage na niestosowne zachowania "towarzyszy podrózy" przed
          spotkaniami z rezydentem jak i w trakcie. nerowe pukanie palcem na
          zegarek kiedy rezydent miał czelność sie spóznić 10 min na spotkanie
          itp.... oj jakie było zdziwienie że ja zamiast sie bratać z marudami
          śmie stanąć po drugiej stronie barykady:)

          Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwałości:)
          • Gość: Sumite Re: do Pani rezydent IP: *.multimo.gtsenergis.pl 26.10.08, 09:33
            A moim skomnym zdaniem rezdydent czy rezydentka (bo pisze i tak i
            tak) nie ma predyspozycji do zawodu. Można prześledzić sobie
            powyższą "rozmowę" i doskonale to widać. Od razu dzieli ludzi na
            tych "którzy mają rację" czyli takie samo zdanie jak ona i
            takich "na których pytnia nie będzie odpowiadała". Na prosty i
            logiczny wywód,że pracownikom biur powinno organizować się kursy
            przygotowujące do pracy z klientem już ustawiła się do rozmówcy
            agresywnie - z tą panią nie rozmawiamy! Jak to wygląda w życiu?
            Pewnie tak samo. I potem dziwi się,ze ludzie są chamscy choć
            sam/samaa wywołuje te nieporozumienia. Tylko,że dla każdego kto ma
            pojęcie o pracy z klientem, o zarządzaniu ludźmi to włąsnie jest od
            razu widoczne: kompleksy i niewiedza. Rzeczywiście, na tym forum od
            czasu do czasu widać takie same wpisy rezydentów więc jeśli nie
            pisze tego jedna osoba to obawiam się,że takich mama za dużo.
            Ogłoszenie "pracownika bez doświadczenia do biura podróży przyjmę"
            daje do myślenia.
            • desi.desi Re: do Pani rezydent 26.10.08, 18:40
              Drogi Panie turysto - businessmanie. Skoro Pan taki wyksztalcony, to
              moze Pan wezmie pod uwage, ze spedzajac pol roku gdzies na koncu
              swiata i korzystajac z zagranicznych sieci i komputerow (gdzie
              polskich znakow nie ma), mozna sie poprosu od pisania polskich liter
              odzwyczaic... A generalnie, to istnieje niepisana zasada, ze w
              komunikacji internetowej polskich znakow sie nie uzywa... ale co ja
              bede Panu tlumaczyc, Pan przeciez po Politechnice jest ;)
              • Gość: turysta Re: do Pani rezydent IP: *.chello.pl 26.10.08, 19:03
                Droga desi, przecież oni piszą z Polski, z IP pl. Poza tym nie ma takiej zasady
                i wszędzie na każdym polskim forum istnieje zasada pisania po polsku, używania
                polskich znaków, liter i zachowania interpunkcji. Tak robią ludzie wykształceni,
                przynajmniej ci co to im się chce. To tylko leniwi tak to sobie tłumaczą.
                Oprócz braku polskich znaków było jeszcze sporo innych byków, wymienione gdzieś
                wcześniej, "tą" itp.
                Możesz mi nie tłumaczyć, bo takiej zasady nie ma.
                Nie jest ważne zresztą, forma nie jest najważniejsza ( chociaż świadczy o
                człowieku), treść też jest denna.
                Zazdrościsz mi firmy i wykształcenia, że piszesz to z taką pogardą?
                Zadała pytanie i dostała odpowiedź.

                  • Gość: turysta Re: re: do większości na tym forum IP: *.chello.pl 26.10.08, 20:55
                    Jak ktoś zadaje pytanie, to ja grzecznie odpowiadam.
                    Zawsze tu były walki, odkąd pamiętam, nic się nie zmieniło.
                    Dobrze, że nie padają wyzwiska itp. jak na innych forach.
                    Trzeba walczyć o czystość języka na forum, bo ludzie myślą, że w internecie
                    można pisać jak popadnie, niechlujnie i beż żadnych zasad, a to nie jest prawda.
                    Temat odgrzewany, więc emocje także. Ja już czytałem na tym forum wszystko i
                    takie opowieści pracowników to żadna nowość.
                    • Gość: Rezydent Rezydent o bledach ortogfraficznych IP: *.tktelekom.pl 27.10.08, 13:20
                      Do wszystkich tych, ktorych nadrzędnym problemem w mojej wypowiedzi
                      stały się literowki, tą, i inne byki.
                      Cóż, pisząc teksty w pospiechu i jednoczesnie pracujac nie
                      zauważyłam błędów i na kolanach przepraszam Wszystkich tych, ktorzy
                      poczuli sie urażeni.
                      Umowmy sie tak, ze gdy zaczne pisac " poŻuceni", "mEnager"- to mnie
                      wszyscy razem zlinczujecie. Frajda bedzie co ?
                      A poki co, wróce do swojego zwyklego pisania- jednego e-maila w
                      jezyku hiszpanskim, drugiego po arabsku a reszty po angielsku i
                      zaczne zastanawiac sie jakiz to wstyd jest, ze posrod kilku rzeczy
                      pisanych na raz- przestawily mi sie literki badz palnelam blad ktory
                      tak razi w oczy szanowne grono.
                      Czasem cos w oczy kole, bledy rażą ale chyba zmieniliscie tor klotni
                      na temat na jaki kazde z Was moze sie wypowiedziec i z krytykowac.
                      A w calym pierwszym moim e-mailu chodzilo9 przeciez o cos zupelnie
                      innego.

                      P.S. Pisze raz rezyden raz rezydentka poniewaz robilam to w biegu
                      nie analizujac po tysieckroc poprzedniego tekstu lecz podpisujac sie
                      spontanicznie.
                      Nota bene- forma " rezydentka" nie jest najtrafniejsza. Podobnie jak
                      w przypadku " Pani adwokat" a nie adwokatki ladniej jest do kobiet
                      trudniacych sie tym fachem zwracac sie " pani rezydent".
                      Co do poprawnosci gramatycznej - Szanowne Grono Polonistow przebaczy-
                      nalezaloby sie zapytac jezykoznawce czy jest poprawne czy aby na ten
                      temat znow nie wybuchnie klotnia.
                      • Gość: Misiu Re: Rezydent o bledach ortogfraficznych IP: 212.122.214.* 28.10.08, 00:06
                        -> Rezydent

                        Witam,

                        Nadrzędnym błędem to nie jest, niemniej może świadczyć o braku dbałości o
                        poprawną formę wypowiedzi.

                        Albowiem może okazać się, że pracujesz w podobnym stylu - chaotycznym i niedbałym.

                        Twój pierwszy post nie świadczy raczej o jakimś upodobaniu do szczegółów.

                        Co do charakteru pracy - a czego się spodziewałaś?
                        Ludzie są różni, wychowani w różnych warunkach społeczno-gospodarczych. Jesteś
                        osobą młodszą ode mnie ok. 10 lat i nie pamiętasz już chyba jak zachowywali się
                        ludzie, gdy poczuli zapach pieniądza na początku lat 90-ych ub. wieku.

                        A czy BP też są takie w porządku w stosunku do klienta? Już nie chce mi się
                        komentować tych "pseudo umów", które przerzucają całą odpowiedzialność na
                        klienta albo tłumaczą się, że to wina linii lotniczych lub hotelu. To za co w
                        końcu odpowiada BP? Jakich ja dobieram sobie kontrahentów - to mój problem, a
                        nie mojego klienta, nieprawdaż?

                        Nie dziw się, że ludzie w pewien sposób "asekurują" się, chcąc - być może - być
                        lepiej traktowanymi, mieć lepszy pokój, itp.
                        Trochę wody w Wiśle musi upłynąć, żeby ta nieufność ustąpiła.


                        Pozdrawiam,

                        Misiu
                • desi.desi Re: do Pani rezydent 26.10.08, 21:16
                  To co napisalam nie ma nic wspolnego z polskim adresem IP. Zdaje
                  sie, ze niektorzy maja problem ze zrozumieniem tekstu czytanego ;)
                  Pytania nie bylo, to tylko moje zdanie na poruszany temat. A zasada
                  jest, jak najbardziej - widac samo wyksztalcenie nie zawsze
                  wystarcza Panie turysto, czasem trzeba jeszcze poszperac w tym
                  internecie, od ktorego to jest Pan takim znawca ;)
                  Co do tresci postow - kazdy ma prawo pisac to co mysli, Pan
                  rowniez... niestety...
                  • Gość: turysta Re: do desi IP: *.chello.pl 26.10.08, 21:42
                    Nie ma takiej zasady i nigdy nie było. Na wielu forach dodatkowo są specjalne
                    przypomnienia o pisaniu po polsku i jest to przestrzegane, np. moderatorzy
                    zwracają na to uwagę.
                    Ty też nie używasz polskich znaków, więc będzie się wykłócać godzinami, na pewno
                    piszesz zza granicy, albo po prostu Ci się nie chce, he he. Lenie zawsze sobie
                    wytłumaczą swoje lenistwo, bo zasady, bo coś tam.
                    Wykształcenie jak widać zabolało, bo kolejny raz o tym wspominasz, he he he.
                    Pytanie padło: "ciekawe jakie Wy macie wykształcenie i jakie zawody wykonujecie".
                    Tłumacz sobie swoje lenistwo i niechlujstwo zasadami panującymi w internecie,
                    tak tak :)
                    Jestem uczestnikiem wielu for od dawna i wiem jakie są zasady, więc mnie nie
                    pouczaj z łaski swojej.
                    P.S. Jeśli chcesz uzyskać literkę "ż", to trzeba dodatkowo wcisnąć jeszcze jeden
                    klawisz , za trudne?
                    • desi.desi Re: do desi 27.10.08, 10:08
                      Prosze Panie turysto - Pana zasada (ktorej to podobno nigdy nie
                      bylo) w linku ponizej:
                      www.winter.pl/internet/litery.html
                      Rozumiem, ze swoja edukacje z internetem rozpoczal Pan niedawno i
                      nie sa Panu znane te stare konwencje z czasow, gdy Internet dopiero
                      do PL dotarl, nie ma sie czego wstydzic ;)
                      Dodatkowo Panu powiem, Panie turysto po Politechnice (tak, zeby mogl
                      Pan nadal twierdzic, ze mnie boli Pana wyksztalcenie ;)), ze nie
                      kazdy ma mozliwosci pisania z polskimi znakami, nawet bedac w PL
                      (np. terminal z linuxem). Generalnie zasada na forum jest pisanie w
                      taki sposob, by tresc byla czytelna dla innych uzytkownikow i na
                      gazeta.pl nie ma zadnej mowy o polskich znakach...
                      Rozumiem oczywiscie, ze nie umiejac inaczej odpowiedziec na post
                      Pani rezydent, przyczepiles sie do malo waznego problemu znakow
                      diaktrycznych (za trudne slowo? ;)). Jak dla mnie to tylko
                      swiadectwo Twojego niskiego poziomu wyksztalcenia, albo kultury
                      osobistej, albo jednego i drugiego...
                  • Gość: Ramona Re: do Pani rezydent IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.08, 21:44
                    popieram panią rezydentkę. Też mam wykształcenie i firmę, ale jako
                    NORMALNY człowiek nie chwalę się swoją pozycją społeczną na
                    wycieczkach bo jest to prostackie. Ale jak widzę jak zachowują się
                    NASI rodacy za granicą to masakra. Ostatnio odpuszczam sobie
                    kierunki typu Egipt czy Tunezja bo to siedlisko prostactwa (
                    oczywiście nie zawsze i normalnym turystom zwracam honor)wybieram
                    raczej dalsze egzotyczne podróże i miejsca gdzie NASI kochani
                    turyści nie docierają. Spotkałam się z różnymi rezydentami, sa
                    lepsi i gorsi, ale nawet kurs radzenia sobie z upierdliwym klientem
                    nie ma szansy powodzenia wobec niektórych delikwentów. Pozdrawiam
                    wszystkich normalnych turystów i rezydentów.
                    • liczek Re: do Pani rezydent 26.10.08, 21:52
                      Jestem turystką, jeżdżę z biurami i uważam, że praca pilotów i rezydentów jest pracą trudną, niewdzięczną i chyba nie najlepiej płatną. Dlatego też cenię dobrych pilotów i rezydentów.
                      Sama też pracuję z klientami, więc wiem, jacy potrafią być różni i nieprzewidywalni.
                      Ale też wiem, że klienci, czyli po prostu ludzie - tacy są, (bądź bywają). I już!
                      Klient to klient – musi być zadowolony, gdyż od jego zadowolenia bezpośrednio i wprost proporcjonalnie zależy moje wynagrodzenie. Cóż taki charakter pracy…
                      Gdy jadę na wakacje, jestem klientem. Oczekuję profesjonalizmu, zdając sobie jednocześnie sprawę, że nie każdy pracownik BP profesjonalistą jest (a miło by było).
                      Czytam to forum w ramach relaksu, planowania kolejnej podróży i okazuje się, że ….. jestem regularnie uświadamiana, że należę do jakiejś dziwnej grupy TYPOWYCH (z wszystkimi przynależnymi temu pojęciu epitetami) POLSKICH TURYSTÓW.
                      I niby jak ja mam na to zareagować?
                      Precyzyjniej: jakiej mojej reakcji oczekują ubolewający nad polskim turystą piloci i rezydenci?
                      Czy mam:
                      - przeprosić za wszystkich,
                      - przekonywać, że ja jestem tym dobrym turystą,
                      - zobowiązać się, że nigdy nie pytana nie będę odzywała się do pilota i będę ze wszystkiego zawsze zadowolona,
                      - zignorować żale i uogólnienia pilotów, uznając że mnie to nie dotyczy i się nie wypowiadać na forum (co do tej pory czyniłam)???

                      Niestety, moją reakcją jest złość na oceny, uogólnienia, brak dystansu i oczernianie grupy populacji, do której chcąc nie chcąc należę.
                      Następstwem mojej złości jest niechęć do BP, do wyjazdów zorganizowanych, do spotykania fajnych i mniej fajnych pilotów itd. etc.
                      Myślę, że można dużo rzeczy robić, ale warto zastanowić się - w jakim celu?
                      Być może pani Rezydent spowoduje swoimi postami, że otrzyma kilka wizytówek mniej, a jakiś lekarz zatai swoją profesję, ale że przy okazji biura podróży stracą na zawsze jakiś procent swoich potencjalnych klientów, to co…..?

                      • Gość: Rezydent Rezydent do liczek IP: *.tktelekom.pl 27.10.08, 13:34
                        I do takich postow ze strony klienta bardzo chetnie sie odniose:
                        Ma Pani PELNA racje piszac, ze moje czy nasze uogolnienia sa
                        krzywdzace.
                        Ma Pani siwta racje, ze przez pewna grupe " najmadzrejszych"
                        klientow cierpia Ci ludzie ktorym za to jak sie zachowuja i za ich
                        poziom nalezy sie najwyzsza mozliwie jakosc uslug.
                        jako kolejna osoba przeczytala Pani moje pierwszy list i w
                        odpowiedzi nie ma zadnego opluwania czy kpienia z literowek czy
                        bledow ale konstruktywne i merytoricznie prawidlowe uwagi. I wlasnie
                        dla takimch klientow jako pilot czy rezydent staje na rzesach zeby
                        naprawic blad biura jesli pod wyjazdu sie on pojawi, wyciagnac spod
                        ziemi i zmienic pokoj jesli wskazany jest nieodpowiedni i w koncu
                        osobiscie podprowadzic do sklepu gdzie dostanie pani lokalne
                        smakolyki czy pamietaki za 1/3 ceny w stosunku do tych naganiajacych
                        turystow.
                        Mnie niejednokrotnie zdarzaja sie podczas sezony klienci ktorzy sa
                        niezadowoleni z jakiejs uslugi biura ale swoje rozczarownaie i
                        pretensje przedstawiaja spokojnie i konkretnie. Dla takich klientow
                        chce sie je naprawiac.

                        PROSZE O WYBACZENIE WSZYSTKICH JEZYKOZNAWCOW, ROBBIE DWIE RZECZY
                        JEDNOCZESNIE WIEC MOGA POJAWIC SIE BLEDY.
                        • Gość: turysta Re: Rezydent do liczek IP: *.chello.pl 27.10.08, 19:50
                          Pomińmy polskie litery, nieważne. Merytorycznie o rezydentach, ok.
                          Rezydentka pewnego biura podróży nie przyjeżdża na spotkanie w hotelu, umówiona
                          i zaplanowane spotkanie. Trudno, dało się to jakoś przeżyć.
                          Inny rezydent kłamie, pytam go: czy co noc będzie w hotelu dyskoteka?
                          Odpowiedź: nie, tylko dzisiaj, bo święto itp. Pytam po kolejnej nocy: dzisiaj
                          też była, czyli codziennie i co z tym robimy? Odpowiedź: nic.
                          Pytam: czemu hotel ma 3 * a wszędzie piszecie, że ma 4 ? Odpowiedź: bo to taka
                          nasza klasyfikacja.
                          Pytamy rezydenta o możliwość wypożyczenia samochodu, odradzają, bo
                          niebezpiecznie, bo policja łapie itp. Wszystko tylko po to, aby sprzedać swoje
                          bardzo drogie wycieczki. Wypożyczamy samochód, jeździmy, nic się nie dzieje,
                          kolejne kłamstewko.
                          Nigdy nie składałem reklamacji i nie walczyłem z biurem.
                          Spotkałem też fajnych rezydentów, fajnych turystów i okropnych rezydentów i
                          okropnych turystów.
                          Byłem na wielu wycieczkach, na różnych kontynentach i widziałem już wiele.
                          Jeździłem z różnymi biurami i samodzielnie.
                          • desi.desi Re: Rezydent do liczek 27.10.08, 21:32
                            O prosze, teraz mozemy pominac polskie litery? A niedawno to byl
                            glowny temat tego forum ;) To doprawdy straszne, ze na tak
                            zaklamanych rezydentow Pan trafil. Moze wreczyl Pan swoja wizytowke,
                            ale firma i stanowisko nie spowodowaly zadnego zachwytu? Czas sie
                            pogodzic ze swoim niskim poziomem...
    • xenagos do wszystkich 27.10.08, 16:06
      Witam wszystkich Formumowiczow.
      Na poczatku chcialabym zaznaczyc, ze nie przebywam w Polsce od wielu lat i nie
      mam polskich znakow w komputerze, natomiast zarowno ze wzgledu na wyksztalcenie,
      jak i doswiadczenie w branzy turystycznej postanowilam wziac udzial w dyskusji.
      Wlasciwie moge przychylic sie do zarowno pozytywnych, jak i negatywnych opinii
      na temat rezydentow i pilotow. Nie mozna powiedziec, ze kazdy rezydent czy pilot
      jest dobry, tak samo jak kazdy klient/turysta zly. Wszystko zalezy od sytuacji,
      wagi problemu, mozliwosci rozwiazania sytuacji konfliktowych. Rzeczywiscie nie
      nalezy mowic, ze turysci sa zli, czy tez ich oceniac, biorac pod uwage fakt, ze
      maja wplyw na ksztaltowanie sie turystyki, co za tym idzie - chociazby wplyw na
      to, jak wiele miejsc pracy pojawi sie dla pilotow, czy rezydentow w danym
      sezonie. Z drugiej jednak strony, pojawia sie problem, ze nie zawsze dany
      produkt turystyczny trafia do odpowiedniego segmentu klienta, co z kolei
      powoduje rosnaca liczbe reklamacji, negatywnych opinii na temat biur podrozy, itp.
      Co rozumiem przez "odpowiedni segment klienta" wybierajacy dany produkt
      turystyczny? -
      - jezeli klient placi za dany produkt np 3000 euro za osobe, przy zalozeniu:
      wysokiego standartu hotelu, wyzywienia, lotu rejsowego - moze (chociaz rowniez
      zalezy to od warunkow ogolnych uczestnictwa w imprezach turystycznych) traktowac
      oplacona przez siebie usluge jako niestandardowa, czy tez w pojeciu danego
      rynku turystycznego (w tym przypadku mowa o polskim rynku) - ekskluzywna.
      - jezeli klient placi za dany produkt turystyczny 400 euro za osobe- powinien
      liczyc sie z tym, ze realizowany lot bedzie lotem czarterowym, ze rowniez
      podczas pobytu w wybranym miejscu wakacyjnym wszelkie uslugi beda realizowane
      przede wszystkim na podstawie ceny, jaka zaplacil w biurze podrozy.
      Takie sa niestety realia turystyki.
      Znam pilotow i rezydentow, ktorzy traktuja swoj zawod jako zabawe, ale sa tez
      tacy, ktorzy wykonuja swoj zawod z pasja - nie tylko do podrozy, ale tez do
      kontaktu z klientem. To, ze zawod ten jest trudny i czesto niewdzieczny, nie
      oznacza, ze spisany na straty... Wystarczy bowiem odrobina checi, zaangazowania,
      ale do tego potrzebne sa tez mozliwosci - czyli: warunki, jakie stwarza dana
      firma, aby ten cel zrealizowac.
      Zdarza sie niestety bardzo czesto w turystyce polskiej, ze rezydenci, czy tez
      piloci sa wrecz ponizani przez klientow, nasuwa sie pytanie: dlaczego?
      Na to pytanie pilot lub rezydent odpowie: "z bezradnosci, czesto z zazdrosci, z
      braku wiary w siebie, z niewiedzy...;
      turysta natomiast odpowie: "bo zaplacilem..."
      Czesto turysta polski nie dostrzega, ze pilot czy rezydent swiadczy usluge, ze
      jest to osoba, na ktora mozna liczyc w danym kraju cokolwiek zlego by sie nie
      dzialo; najczesciej turysta nie bierze pod uwage tego, ze osoba obslugujaca dany
      kierunek posiada na jego temat informacje, wiedze merytoryczna - ze osoba ta
      ciezko na to pracuje, aby takie informacje zdobyc i je przekazac...
      Sprzedaz domu za kilka milionow jest trudna - owszem, ale turysta zapomina
      czesto, ze ten rezydent czy pilot rowniez prowadzi firme, rowniez sprzedaje
      domy, mowi w kilku jezykach, posiada wyzsze wyksztalcenie - czy jest w tym cos
      zlego? - nie sadze... - jest to chec samorealizacji, czy tez chec wykorzystania
      mozliwosci.
      Na temat turysty polskiego prosze stworzyc analize SWOT, ktora chociaz w czesci
      zobrazuje mentalnosc Polakow wyjezdzajacych na wakacje:
      S - znajomosc jezykow obcych, chec poznawania swiata
      W - brak znajomosci jezykow obcych, kompleks narodowosciowy, brak srodkow
      finansowych na zorganizowanie czasu w miejscu wypoczynku
      O - chec poznawania swiata
      T - kompleks narodowosciowy, "przerost formy nad trescia", przechwalanie siebie
      i swoich mozliwosci, traktowanie siebie jako osoby nadrzednej w stosunku innych
      osob (chociazby osob wykonujacych swoja prace, zarowno Polakow jak i innych
      narodowosci)
      Z analizy SWOT wynika, ze najwiecej punktow w przypadku turysty polskiego to...
      porazki.
      Jakkolwiek by nie napisac SWOT, wszystko sprowadzi sie do "T" - bo moze 5
      turystow polskich na 100 nie zalicza sie do grupy: leniwych, niezadowolonych,
      zaliczajacych.
      I co na to inni Forumowicze? Co na to Forumowicz "Turysta"?
      Dodam tylko, ze jest to moje zdanie, owszem subiektywne, jednak poparte
      literatura z dziedzin: Rynek turystyczny, Turyzm, Turyzm na swiecie, Turyzm w
      Polsce, Turystyka polska, Turystyka swiatowa i wiele wiele innych.
      Pozdrawiam i zycze udanych wakacji.
        • Gość: jz Re: Re; do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 20:01
          Co nieco babciu mozna dodac.
          Faktem niezaprzeczalnym jest malo pochlebna ocena naszego rodaka na saksach.
          Niestety.
          Faktem tez jest nieumiejetnosc dostosowania sie rezydentow do tego typu turysty
          i czesto do jakiegokolwiek typu. Wszystkim wiadomo ze ludzie niepewni siebie,
          grajacy jakas role ktora im nie przystaje sa jak opary benzyny.
          Jedna iskra i BUM. Mamy konflikt i nerwy.
          Obserwowalem prace rezydentow.
          Co wyniklo.
          Za malo precyzji.
          Uwazam ze wiekszosc rezydentow to mili mlodzi ludzie i sadze ze swoja prace
          staraja sie wykonac solidnie.
          Lecz nie uswiadamiaja sobie ze sa malo precyzyjni i brak im
          tzw. madrosci zyciowej.
          Przyklady.
          Wycieczka z Krety na Santorini.
          Wysiadamy z katamaranu. Bieg do autokaru bo rezydent jest mlody i ma mlode nogi.
          Jedziemy autokarem. Miasto Oia. Rezydent, reka w gorze, usmiech na twarzy i bieg
          pod gorke. Ze 40 stopni a wiadomo cienia tam nie ma. Peleton zamiast ogladac to
          i tamto rozciaga sie a wszyscy skupiaja sie na niknacej w oddali rece
          usmiechnietego rezydenta.
          Miasto Thira jak wyzej.
          Powrot.
          Wysiadamy ze statku.
          Parking. Autokarow kilkadziesiat.
          Rezydent z standardowym usmiechem wskazujac reka w lewo skos informuje. Bialy
          autokar w drugim rzedzie.
          Ludzie zaliczaja rundy. Okazuje sie ze nie bialy lecz bialo niebiesko czerwony i
          nie w drugim rzedzie lecz tuz za tylkiem rezydenta.
          A ciezko bylo napisac kartke z nazwa miejscowosci, hotelu i umiescic ja za szyba
          autokaru.
          Pytanie do rezydenta. Kiedy podstawiony bedzie autokar.
          Mila odpowiedz. Jutro bedzie wywieszona kartka.
          To jutro to 21. Polowa hotelu przez caly dzien sprawdzala tablice.
          Dziwice sie ze ktos puka w zegarek.
          Puka i dobrze ze tylko w zegarek.
          To tylko dwa przyklady.
          Rezydenci.
          Moze intencje macie dobre.
          Ale wiecej precyzji.
          Dokladnej i w pore udzielonej informacji.
          Myslcie i starajcie sie patrzec oczami tych ktorych podjeliscie sie miec w opiece.
          Bardzo czesto oni tej opieki potrzebuja.
          To wcale nie jest takie trudne i nie wymaga zaangazowania jakies nadludzkiej
          energii.
          Sadze ze wasze bledy to drobne pierduly.
          Ale jak juz wspomnialem w niektorych okolicznosciach te pierduly moga byc ta
          przyslowiowa iskra rzucona na opary benzyny.



          • xenagos Re: Re; do wszystkich 27.10.08, 20:46
            Nawiazujac do postu, zgadzam sie po czesci: rezydenci i piloci - myslcie w pracy
            co robicie i nie robcie bledow, biorac pod uwage zwlaszcza wiek uczestnikow
            wycieczki (mam na mysli np szybkie przemieszczanie sie pomiedzy zwiedzanymi
            obiektami)
            turysci/klienci - pobyt na wakacjach nie zwalnia od myslenia, nie robcie z
            siebie kozlow ofiarnych, troche werwy, optymizmu i nie bojcie sie powiedziec, ze
            cos Wam sie w koncu podoba lub cos jest po prostu ladne, lub czyjas praca dobrze
            wykonana...
        • Gość: wnuczek Re: Re; do wszystkich IP: *.chello.pl 27.10.08, 21:05
          Oj wiele można by dodać babciu. To chyba o Was piszą rezydenci, bo my np. znamy
          języki i potrafimy się np. zameldować w hotelu. Niedawno dwie babcie prosiły
          mnie o pomoc przy zakwaterowaniu w Hiszpanii, bo nie znały języka a rezydent im
          nie pomógł. Babcie kupiły wycieczkę i miały w niej zapewnioną pomoc polskiego
          rezydenta, ale rezydenta nie było, bo się zmył. Ja im pomogłem i się nie dziwię,
          a rezydent zaraz napisze na forum jacy to ci polscy turyści głupi, bo nie znają
          języków itp. Ja się nie dziwię, że ktoś może nie znać języka, a rezydenci mają z
          tego ubaw. Smutne to, niestety.
          • desi.desi Re: Re; do wszystkich 27.10.08, 21:43
            Nie bylo jeszcze na tym forum zadnego negatywnego komentarza
            rezydenta/pilota na temat nieznajomosci jezykow, wiec prosze nie
            pisac, ze rezydenci maja z tego ubaw. To co sie tu zdarza to
            komentarze dot. glownie zachowania i podejscia polskich turystow
            malkontentow, ale nie znajomosci lub nie jezykow obcych. Nie bede
            komentowac tego, czy rezydent byl czy tez nie podczas kwaterowania
            klientow (ja osobiscie nigdy takiej sytuacji nie mialam, ale moze to
            dlatego, ze zawsze trafiam na kompetentnych rezydentow ;)), nie
            mniej jednak milo z Pana strony, ze niezbednej pomocy Pan udzielil.
            • Gość: Misiu Re: Re; do wszystkich IP: 212.122.214.* 27.10.08, 23:40
              desi.desi napisała:

              > Nie bylo jeszcze na tym forum zadnego negatywnego komentarza
              > rezydenta/pilota na temat nieznajomosci jezykow, wiec prosze nie
              > pisac, ze rezydenci maja z tego ubaw.

              Witam,

              Raczysz chyba żartować albo czytasz to forum od miesiąca.


              Pozdrawiam,

              Misiu
          • Gość: babcia Re: do wnuczka IP: *.gprs.plus.pl 28.10.08, 08:55
            Trochę mnie zabolał Twój wpis, że to o "nas" - czyli babciach piszą
            rezydenci bo jesteśmy nieporadne, nie znamy języków obcych Wyczułam
            cień pogardy, jeżeli się mylę to przepraszam.
            Mam 70 lat, od 1995 roku podróżuję po świecie 2 razy w roku, od 14
            lat jestem babcią,prawie zawsze zabieram ze sobą wnuczkę.Pierwszy
            raz była ze mną na Fuerteventurze jak miała 3 i pół roku w miesiącu
            marcu. Znam 3 języki obce - angielski, francuski i
            rosyjski.Napisałam to aby dowartościować siebie i inne babcie
            • Gość: wnuczek Re: do wnuczka IP: *.chello.pl 28.10.08, 10:04
              Nie, nie to nie o Tobie konkretnie, to o babciach, które ja spotkałem.
              Rezydenci niestety z pogardą się wypowiadają o takich turystach na forum i to
              często ( w innych wątkach). Super, że znasz języki, ale nie wszyscy niestety
              znają. Sporo ludzi liczy na pomoc rezydenta i jej nie dostaje. W zamian
              pojawiają się pogardliwe wpisy na forum.
              Ja też wyjeżdżam 2-3 razy w ciągu roku i spotkałem już mnóstwo turystów i
              rezydentów, różnych.
          • Gość: Rezydent Rezydent apropo znajomosci jezykow IP: *.tktelekom.pl 28.10.08, 14:26
            Nikt z Nas Rezydentow czy pilotow nie ma ubawu z nieznajomosci
            jezykow obcych przez Polakow. I nikt nie twierdzi ze faktycznie
            Polacy ich nie znaja. To jakas bzdura.Co sezon pojawia sie wiecej
            osob wladajacych jezykiem obcym.I nalezy byc z tego dumnymi, do
            glowy by mi nie wpadlo by bawic sie sytuacja gdy ktos nie wlada
            obcym jezykiem ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?! Niby z czego ? Nikt z Nas
            nie zna sie na wszystkim.
      • Gość: turysta Re: do xenagos IP: *.chello.pl 27.10.08, 19:23
        A co ja mam do tego niby mieć ? Przecież pisałem wyżej, że to wszystko już było
        na forum wałkowane setki razy. Było o złych turystach i złych rezydentach i jak
        zwykle nie można uogólniać. Są źli rezydenci, leniwi i mający wszystkich gdzieś
        i są klienci opisani przez Was.
        Jednak nie wszyscy są tacy sami i to wie każdy.
        Nie chce mi się na ten temat rozwodzić, bo na prawdę to wszystko już było
        omówione na forum.
        Masz do mnie jeszcze jakieś pytania ?
        • xenagos Re: do turysta 27.10.08, 20:09
          Nie mam do Pana pytan i nie przypominam sobie, zebysmy mowili sobie per "ty"...
          Oto wlasnie przyklad obycia polskiego turysty (tego zlego turysty) - brak
          szacunku, obeznania i kultury osobistej. To wlasnie o takich klientach/turystach
          pisalam m.in. wczesniej. Czesto obserwuje prace rezydentow/pilotow wlasnie w
          kontakcie z takimi klientami jak Pan. Troche szacunku i oglady, zwlaszcza w
          rozmowach z kobietami prosze Pana, pomimo, ze sie nie znamy... Ale - bardzo
          prosze, bez urazy... Po prostu wymieniamy swoje poglady. Myslalam jednak, ze moj
          post pomoze Panu ustosunkowac sie do calej sytuacji i przemyslec pewne
          stwierdzenia, ktore pozwolil Pan sobie zamiescic wczesniej na forum.
          Widze jednak, ze nic z tego. Moje koncowe pytanie natomiast bylo pytaniem
          retorycznym, rzecz jasna.
          Pojawia sie jednak kolejne... - czy mozliwe jest prowadzenie firmy przez Pana,
          sprzedaz domow za kilka milionow klientom, cokolwiek innego, jezeli nie wie Pan
          czym jest analiza SWOT, segment klienta i tym podobne (z tego, co Pan pisze
          wynika, ze nie rozumie Pan tych pojec, ktore nie odnosza sie tylko do turyzmu,
          ale tez do innych dziedzin gospodarki)? Sam Pan sobie zaprzecza tym co Pan
          pisze. Nie jest sztuka pochwalic sie czyms, czego tak naprawde sie nie ma..., i
          o tym wlasnie pisalam w skroconej analizie turysty polskiego - prosze spojrzec -
          punkt "W" i "T".
          Poza tym polecam literature, ktora pomoze Panu zrozumiec nie tylko "turyzm" -
          jako pojecie nadrzedne w stosunku do "turystyki", ale pomoze Panu zrelizowac
          marzenia (chociazby prowadzenie firmy mam na mysli) - mi.in. publikacje prof. M.
          Bachvarova, prof. A. Matczaka, czy tez prof. S. Liszewskiego. No, moze jeszcze
          cos z prowadzenia przedsiebiorstwa - publikacje prof. T. Wasniewskiego.
          Literatura - teoretyka, ale bardzo madra...
          Pozdrawiam i zycze udanych wakacji oraz sukcesow w prowadzeniu firmy.
          • Gość: turysta Re: do xenagos IP: *.chello.pl 27.10.08, 20:26
            Ha ha ha, no to rzeczywiście. Na forum wszyscy sobie piszą per "Ty" i nikt się o
            to nie obraża, niezależnie od wieku, czy pozycji. To taka zasada, szkoda, że
            szanowna Pani rezydentka o tym nie słyszała. Co szanowna pani o mnie wie, czy
            się spotkaliśmy kiedyś ? To już jest przegięcie szanowna Pani rezydentko.
            Nic szanowna Pani o mnie nie wie i proszę szanowną Panią o nie zgadywanie, bo
            słabo to szanownej Pani wychodzi. Nigdzie nie pisałem czym się zajmuję, więc
            proszę nie zgadywać.
            Do czego mam się ustosunkowywać ? Czy jak komuś wręczałem jakieś wizytówki, czy
            ja pisałem jakieś reklamacje, czy ja się skarżyłem, czy cokolwiek dotyczyło mnie
            ? To pytanie retoryczne, rzecz jasna :)
            Nie muszę realizować marzeń, bo mam swoją firmę od 10ciu lat i szanowna Pani
            rezydentka nie musi mnie niczego uczyć. Nie sprzedaję domów i nigdzie nie
            napisałem co robię. Pani turyzm i naturyzm mnie nie obchodzą.
            Proszę wrócić do swoich lektur.
            Biję pokłony dla szanownej Pani rezydentki.

              • xenagos Re: do szanownej i wielmożnej Pani xenagos 27.10.08, 21:11
                Tutj akurat Pan sie myli co do wykonywanego przeze mnie zawodu, ale nie bede
                wyprowadzac Pana z bledu.
                Prosze spojrzec w swoje wczesniejsze posty...
                Coz moge wiecej napisac... - "to juz przegiecie" prosze Pana - Pana stwierdzenia
                i forma wypowiedzi.
                Zenujace, ze mamy takiego turyste forumowicza (i oby to jednego) - i tutaj
                zaoszczedze sobie pisania wielkich liter i per Pan...
                Jednym slowem nic Pan nie zrozumial z moich postow, a szkoda, ale coz - poziomem
                doswiadczenia i wyksztalcenia roznimy sie zdecydowanie.
                Moze inaczej - moje posty kieruje do grupy Turystow/Klientow, ktorzy chca
                zwiedzac swiat - po prostu. A skoro Pan twierdzi: "a co ja mam do tego...", czy
                tez: "turyzm, naturyzm"...hmmm...- po co Pan w ogole pisze? Oby jak najmniej
                takich turystow Polakow.
                Zakompleksionym "p"olaczkom bez kultury dziekuje za uwage.
                I na tym koncze dyskusje z Panem, bo oprocz wyksztalcenia i doswiadczenia, rozni
                nas tez strefa czasowa.
                Pozdrawiam i zycze udanych wakacji.
                ... i o to chodzi...doprowadzic takich jak Pan do szalenstwa...
                • Gość: turysta Re: do szanownej i wielmożnej Pani xenagos IP: *.chello.pl 27.10.08, 21:37
                  Tak to właśnie jest, jak samemu się pisze forumowicz turysta to ok, ale od
                  innych się wymaga.
                  Akurat ja jestem idealnym turystą, płacę, jadę, nie wykłócam się, dogaduję się z
                  miejscowymi, nie robię kłopotów, nie piszę reklamacji.
                  Nic szanowna Pani o mnie nie wie i proszę nie zmyślać. Jakby wszyscy byli tacy
                  jak ja to takie wątki by nie powstawały. Oby jak najwięcej takich turystów, a
                  jak najmniej takich przemądrzałych pseudo-psychologów zza granicy.
                  Zapyziałej Polonii też dziękujemy, pouczaj swoich nowych rodaków o wielce
                  wielmożna Pani xenagos.
                  Kto się bez kultury odezwał jako pierwszy do mnie?
                  Trzeba było napisać " pan forumowicz turysta", a nie pouczać innych.
                  Do szaleństwa, ha ha he, ja mam ubaw z wielce szanownej Pani xenagos.
                  Banda idiotów nawet świętego potrafi wyprowadzić z równowagi.
      • Gość: Misiu Re: do wszystkich IP: 212.122.214.* 27.10.08, 23:38
        xenagos napisała:

        > Czesto turysta polski nie dostrzega, ze pilot czy rezydent swiadczy usluge, ze
        > jest to osoba, na ktora mozna liczyc w danym kraju cokolwiek zlego by sie nie
        > dzialo; najczesciej turysta nie bierze pod uwage tego, ze osoba obslugujaca dan
        > y
        > kierunek posiada na jego temat informacje, wiedze merytoryczna - ze osoba ta
        > ciezko na to pracuje, aby takie informacje zdobyc i je przekazac...
        > Sprzedaz domu za kilka milionow jest trudna - owszem, ale turysta zapomina
        > czesto, ze ten rezydent czy pilot rowniez prowadzi firme, rowniez sprzedaje
        > domy, mowi w kilku jezykach, posiada wyzsze wyksztalcenie - czy jest w tym cos
        > zlego? - nie sadze... - jest to chec samorealizacji, czy tez chec wykorzystania
        > mozliwosci.

        Witam,

        Osobiście, wolałbym żeby pilot/rezydent skupił się na swojej pracy, a nie na
        sprzedaży domów.

        To, że pilot/rezydent powinien posiadać "wiedzę merytoryczną" (i - mam nadzieję
        - w większości przypadków posiada), to jest to chyba oczywiste - za to przecież
        płacę. Chyba, że uprawnienia uzyskał za czapkę gruszek, a posadę po znajomości.

        Mam nieodparte wrażenie, że Twoje przemyślenia - to wypisz-wymaluj farmazony
        wciskane studentom, i to raczej marnej uczelni prywatnej, których absolwentów
        jest całe zatrzęsienie w BP. Jaki klimat panuje w Meksyku w lipcu to oni nie
        potrafią odpowiedzieć, ale o segmentach i destynacjach - owszem, ale co z tego?

        Jestem wyłącznie turystą i cały proces planowania i wdrażania "produktu
        turystycznego" guzik mnie obchodzi. Tak samo jak to, ile lat czy wyrzeczeń
        kosztowało pilota/rezydenta przygotowanie do zawodu.
        Czy Ty się tak zastanawiasz korzystając z innych usługodawców?
        Śmiem wątpić.

        Sam prowadzę firmę już od wielu lat i koszty (w jakimkolwiek sensie) to
        wyłącznie mój problem.
        Usługobiorca oczekuje usługi wykonanej profesjonalnie i na czas.
        A klientów też mam różnych, zresztą jak każdy, kto prowadzi działalność usługową
        i ma częsty kontakt z klientem. Taka praca. Koniec kropka.


        Pozdrawiam,

        Misiu
        • liczek Re: do xenagonas 28.10.08, 08:40
          Co zrozumiałam z wypowiedzi xenagos?

          Zrozumiałam:
          piloci, rezydenci, BP – są w zasadzie OK.
          turyści są BEEEE (bo 5 z 100, to troszkę powyżej błędu statystycznego)

          Poza tym pogubiłam się… zwłaszcza, jeśli chodzi o analizę SWOT.
          A czy języki obce są słabą czy mocną stroną, to już zupełnie nie jestem w stanie wywnioskować z tej analizy, bo mi się to po prostu zeruje…
          Zawsze wydawało mi się, że SWOT pomaga przy diagnozie jakiejś sytuacji, którą chcemy ulepszyć, prognozuje jej rozwój itp.
          Tymczasem dowiaduję się, że w fachowych publikacjach rynku turystycznego, za pomocą tej techniki określa się mentalność turysty. Rozumiem, że w celu zmiany i ulepszenia turysty?
          Z tego, co mi wiadomo, to do określenia mentalności grupy (w tym przypadku części populacji) należałoby użyć zdecydowanie porządniejszego narzędzia badawczego: kilka wystandaryzowanych formularzy, jakiś eksperyment, albo i kilka, manipulacja nastrojem też by się przydała, a później te tysiące tysiąców danych (bo badamy przecież grupę reprezentatywną) poddajemy przynajmniej analizie ANOVA i analizie regresji wielokrotnej i uzyskujemy wyniki – statystycznie mniej lub bardziej istotne, które potwierdzą, bądź nie nasze hipotezy (o ile je w ogóle poprawnie postawimy). I nie zapominajmy poza tym, że nic nas nie będzie uprawniało do przenoszenia uzyskanych wyników poza badaną grupę…

          Ale po co tyle zachodu, skoro mentalność POLSKIEGO TURYSTY W OGÓLE można oszacować na podstawie analizy SWOT….


          Dla niewtajemniczonych oraz chętnych zrobić może nieco inną analizę SWOT:

          Wikipedia.pl podaje:
          Technika analityczna SWOT polega na posegregowaniu posiadanej informacji o danej sprawie na cztery grupy (cztery kategorie czynników strategicznych):
          • S (Strengths) – mocne strony: wszystko to co stanowi atut, przewagę, zaletę analizowanego obiektu,
          • W (Weaknesses) – słabe strony: wszystko to co stanowi słabość, barierę, wadę analizowanego obiektu,
          • O (Opportunities) – szanse: wszystko to co stwarza dla analizowanego obiektu szansę korzystnej zmiany,
          • T (Threats) – zagrożenia: wszystko to co stwarza dla analizowanego obiektu niebezpieczeństwo zmiany niekorzystnej.
          Informacja, która nie może być poprawnie zakwalifikowana do żadnej z wymienionych grup, jest w dalszej analizie pomijana jako nieistotna strategicznie.
          • W niektórych wykładniach mówi się: mocne strony i słabe strony, to czynniki wewnętrzne, szanse i zagrożenia — to czynniki zewnętrzne;
          • W innej interpretacji: mocne strony i słabe strony to cechy stanu obecnego, a szanse i zagrożenia, to spodziewane zjawiska przyszłe.
          • xenagos do turysty, do liczek 28.10.08, 10:27
            Dziekuje za sklasyfikowanie mnie do grupy idiotow.
            Na szczescie sa jeszcze madrzy ludzie na tym forum, z ktorymi mozna porozmawiac,
            chociaz oni przestaja pisac...
            Turysto drogi - nic Pan kompletnie nie rozumie, nie jestem w stanie pomoc Panu,
            a szkoda... pana bezsilnosc jest razaca i z tego wlasnie mozna "miec ubaw'.
            Staralam sie z Panem rozmawiac, a nie Pana obrazac, skutki jednak widze marne...

            Pozdrawiam z uczelni panstwowej, a nie prywatnej i nie bazujacej na wikipedii i
            nadal zycze udanych wakacji :)

            (elementy analizy swot moga byc przypisane zarowno do zagrozen, jak i szans, no
            chyba, ze uczymy sie z wikipedii :))
            • Gość: gosc Re: do turysty, do liczek IP: *.Red-79-147-245.staticIP.rima-tde.net 28.10.08, 12:58
              Xenagos oczywiscie, ze jest wielu turystow, ktorzy popieraja Twoj
              watek. Problem w tym, ze znaczna mniejszoscia. Na forach
              turystycznych w wiekszosci pisza turysci niezadowoleni. Turysci,
              ktorzy uwazaja, ze jak zaplacili(wszystko jedno ile) to im sie
              nalezy. I jak widzisz czesto jest to dla nich argumentem. Turysci
              nie zorientowani co, kto i dlaczego( bo poco), przeciez zaplacili,
              to wymagaja. Pilota i rezydenta maja przed soba, a wiec to on
              odpowiada za wszystko. Ci ktorzy sa zadowoleni( nie rozumiem
              dlaczego) bardzo rzadko to uzewnetrzniaja. I to dotyczy wszystkich
              klientow, nie tylko w turystyce. Niestety tacy jestesmy. Na wszystko
              narzekajacy, zakompleksieni, zazdrosni i nie wiemy co to
              samokrytyka.
              Jako, ze zaraz znajdzie sie ktos, kto napisze ze pewnie pracuje w
              BP, musze go rozczarowac.
              Od 30 lat mieszkam zagranica. Wyjezdzam z BP z kraju w ktorym
              mieszkam. Tez maja wpadki i niedociagniecia. Roznica w tym, ze
              turysta wie kto za co jest odpowiedzialny. Nie przyszlo by mi do
              glowy winic rezydenta za opoznienie lotu, ani ze nie podal godziny
              odlotu tegoz opoznionego lotu. Ze mnie nie zawiadomil osobiscie o
              problemie. Ze nie byl przy zakwaterowaniu. Nigdy nie mialam
              rezydenta przy zakwaterowaniu. Ze hotel nie taki jak w katalogu? To
              nie wina rezydenta. Nie zawsze moze zmienic na inny. On tylko
              wykonuje polecenia pracodawcy. Cokolwiek by nie napisac i tak
              wiekszosc stwierdzi: co mnie to wszystko obchodzi, zaplacilem i
              wymagam. No i tacy wlasnie jestesmy.
              • lena575 Re: do turysty, do liczek 28.10.08, 17:18
                A ja z xenagosem absolutnie się nie zgadzam. Przeprowadził sobie
                analizę SWOT i z góry przyjął założenia które mu potwierdziły jego
                zdanie. Czyli to,ze Polak ma "kompleks narodowosciowy, "przerost
                formy nad trescia", przechwalanie siebie i swoich mozliwosci,
                traktowanie siebie jako osoby nadrzednej w stosunku innych osob
                (chociazby osob wykonujacych swoja prace, zarowno Polakow jak i
                innych narodowosci)" a to juz świadczy o jego barku profesjonalizmu -
                jeśli twierdzi,ze na tym się zna. Ta analiza była taka "dla bardzo
                ubogich" i nieznających :D Albo ma taki sytl - co gorsze, albo
                daaawno w Polsce nie był i stąd takie założenia.
                Podał nam kilka tytułów książek "turyźmie" jakby przeciętnego (a
                nawet bardzo zaawansowanego) turystę w ogóle musiało interesować to
                czego pracownicy zajmujący się turystyką uczyli sie na studiach czy
                nawet kursach. Zainteresowanie nasze ogółem organizacji turystyki
                jest tak ogromne jak człowieka korzystającego z samochodu
                problematyka motoryzacji światowej albo użytkownika prądu zjawiskami
                elektrotechnicznymi a nawet rozszczepianiem jąder i
                przekształcaniiem ich w energię elektryczną. Zawsze można
                człowiekowi któremu samochód się psuje powiedziec,ze na motoryzacji
                światowej się nie zan, skarżącemu się na wuyłaczenia prądu .... no i
                turyście któremu biuro spieprzyło wczasy - że powinien pocczytać o
                turyźmie ... nie wiadomo czy płakać czy śmiac się.
                Nieprawdą jest, że rezydent jest osobą niemającą niczego wspólnego z
                biurem, które sprzedało wczasy turyście. Jest jego pracownikiem tak
                jak każdy pracownik mający kontakt z klientem reprezentuje swoją
                firmę. I nie ma co mówic o tym,że on nie musi być z klientami przy
                zakwaterowaniu, nie musi powiadamiać gdy coś jest źle bo ...
                właściwie nie wiadomo po co on tam jest. Za nic nie odpowiada,
                niewiele może i nie ma co na niego liczyć. Turysta wyjeżdżający
                pierwszy, drugi raz, nieznający języka obcego moze miec problem z
                dużą iloscią rzeczy a ... to jest własnie szansa dla rezydentów.
                Uważam - z analizy wychodzi mi więcej szans niż zagrożeń (Polacy
                uczą się języków obcych, jeżdżą po świecie, są ciekawi świata - co
                muszę napisać, podróżując i po świecie i po Polsce i uprawiając
                klika ciekawych sportów i spotykając podobnych ludzi, patrząc na
                moich zanjomych i znajomych mioch zanjomych) , że Polacy przestana
                potrzebowac narzekającego, niezadowolonego rezydenta. Nie będzie
                potrzebny im przy zakwaterowaniu, wykwaterowaniu i na lotnisku.
                Cieszcie się,ze tacy ludzie jeżdżą na wczasy i macie klientów. Nie
                twórzcie kolejnego watku o tym jacy to okropni oni bywają.


                • desi.desi Re: do turysty, do liczek 28.10.08, 21:21
                  Owszem, kazdy moze miec inne zdanie i mozesz sie z czyjas opinia nie
                  zgadzac, ale powiedz mi prosze czym rozni sie analiza SWOT xenagos
                  od Twojej analizy? Gdzie Twoja teza, argumenty i wniosek? Ja widze
                  tylko Twoj wynik rozumowania, nie podparty jednak zadnymi dowodami.
                  Gdzie ta cala analiza, z ktorej wynikaloby, ze jest wiecej szans niz
                  zagrozen?
                  Owszem, szary kierowca samochodu nie musi sie znac na motoryzacji
                  swiatowej, ale ten bardziej inteligentny bedzie chcial miec chociaz
                  jako takie pojecie o aucie, ktore posiada. Tak samo turyzm dla
                  przecietnego turysty bedzie haslem zagadka, ale ten bardziej
                  inteligentny bedzie dazyl do tego by miec chociaz jakiekolwiek
                  pojecie o destynacji, na ktora sie wybiera. Niestety wiekszosc
                  naszych polskich turystow zalicza sie do tej pierwszej grupy - jest
                  gdzies, ale tak do konca sam nie wie gdzie, a przede wszystkim po
                  co... ale zawsze moze sie pochwalic, ze przeciez jest za granica ;)
                  Nie znalazlam w wypowiedzi xenagos (chociaz dlugo szukalam ;))zadnej
                  wzmianki o tym, by rezydent byl osoba nie majaca nic wspolnego z
                  biurem. Jest wrecz przeciwnie - rezydent to przedstawiciel i
                  reprezentant biura i to wlasnie na nim skupiaja sie wszystkie ataki
                  (bo zadowolony klient z zasady nie przyjdzie i nie pochwali). To
                  rezydent walczy (tak wlasnie walczy, bo niejednokrotnie to wlasnie
                  jest walka z hotelem lub lokalnym kontrahentem) o lepszy hotel,
                  pokoj, widok, generalnie o to, by klient byl zadowolony. To rezydent
                  naprawia niedociagniecia BP, bo przeciez nie swoje wlasne (rezydent
                  nie podpisuje przeciez umow z hotelami, liniami lotniczymi, nie
                  odpowiada za tresci zawarte w katalogu, itp.). Ktos moze powiedziec
                  i bardzo dobrze, bo za to mu placa. Owszem, napewno nikt za darmo
                  nie pracuje, a juz napewno nie w tak trudnym zawodzie, ale ja
                  uwazam, ze to poczucie obowiazku, a u niektorych rezydentow wrecz
                  pasja i cale zycie.
                  Polacy niestety (a moze stety dla naszych rezydentow i pilotow ;))
                  beda potrzebowali rezydentow, tak jak do tej pory. Polacy to w
                  wiekszosci (w wiekszosci, bo zdarzaja sie wyjatki) narod
                  zakompleksiony, wiecznie niezadowolony, niezorientowany i
                  narzekajacy, ktory na kazdym kroku trzeba prowadzic za reke i
                  pomagac we wszystkim co wymaga chocby najmniejszego wysilku.

                  I jako, ze zadowoleni turysci nie uzewnetrznaja swoich uczuc
                  wzgledem rezydentow, to ja w tym miejscu przelamie ta bariere. Otoz
                  dziekuje za kompetencje, profesjonalizm i zaangazowanie (para
                  poli) :)

                  Droga lena575, a tak mi przyszlo do glowy, ze Ty przeciez ciagle
                  piszesz, ze z niemieckimi biurami latasz. Rozumiem, ze twoja analiza
                  dotyczy niemieckiego rynku biur podrozy i ich klientow ;)
                  • voyager747 Re: do turysty, do liczek 28.10.08, 21:59
                    Jakoś nie zauważyłem, aby w większości Polacy nie radzili sobie za granicą, aby
                    w większości byli niezadowoleni, w większości potrzebowali prowadzenia za rękę.
                    Jeżeli w 30o osobowej grupie 5 osób jest niezadowolonych, nie radzących sobie,
                    nie potrafiących się dogadać, to czy to jest większość ?
                    Jeśli biura wysyłają po 200 tyś. ludzi rocznie i mają np.2tyś. reklamacji, to
                    czy to jest większość? Nie znam dokładnych statystyk reklamacji, to już
                    pracownicy musieliby napisać, ale pewnie nie mogą, bo to tajemnica.
                    Nie jest to na pewno większość.
                    Jest dokładnie odwrotnie, to większość sobie jakoś radzi, a zdarzają się tacy co
                    sobie nie radzą, nie są zadowoleni itp.
                    Całe te wątki opisujące "polskiego turystę" nie są o większości, tylko o
                    nielicznych.
                    Nie widziałem też nigdy jak ktoś wręczał wizytówki, albo się chwalił, ze jest
                    lekarzem, dziennikarzem itp. Znowu jest to mityczna większość, ale przeze mnie
                    nigdy nie zaobserwowana.
                    Podobnie na forum, wszyscy piszą o wpadkach biur, ale powstają też wątki typu:
                    zadowoleni z wakacji i też się tam wpisuje mnóstwo osób.
                    Nie jest to większość, tylko nieliczni.
                      • desi.desi Re: do turysty, do liczek 29.10.08, 10:35
                        No coz... jak dla mnie ten link, to tylko wyliczanka - kto ile razy
                        i gdzie byl - nic wiecej... nie przedstawia dla mnie zadnej
                        wartosci, jesli chodzi oczywiscie o kwestie zadowolenia z danego
                        wyjazdu, bo brak tu podstawowej informacji, a mianowicie - co sie
                        podobalo, i co spowodowalo, ze dany wyjazd zostal zakwalifikowany do
                        tych udanych wlasnie...
                        ale Ty oczywiscie mozesz miec inne zdanie w tej kwestii :)
                        • liczek Re: do desi.desi 29.10.08, 14:22
                          Ta wyliczanka pokazuje, że procentowo to większość wyjazdów forumowiczów jest
                          udana. Czy dla turyzmu to bezwartościowa informacja?
                          Jeżeli desi.desi potrzebuje szczegółowych informacji o kryteriach wyjazdu
                          uznawanego za udany - proponuję stworzyć taki wątek.
                          • desi.desi Re: do desi.desi 29.10.08, 14:35
                            Ta wyliczanka nic nie pokazuje. Przede wszystkim post mial
                            temat "zadowoleni z wycieczki", a zatem z gory nalezaloby zalozyc,
                            ze beda sie tam wpisywac tylko Ci, ktorzy przynajmniej jeden swoj
                            wyjazd beda oceniac pozytywnie. Nie mozesz zatem wyciagnac wniosku,
                            ze wiekszosc wyjazdow forumowiczow jest udanych, bo Ci niezadowoleni
                            swoich wpisow tu nie zrobili...
                            Patrzac natomiast na cale forum, to jednak przewazaja tu posty
                            niezadowolonych malkontentow... Wniosek - jest dokladnie odwrotnie.
                  • lena575 Re: do turysty, do liczek 29.10.08, 16:07
                    Chciałabym zauważyć z pewną nieśmiałoscia,że ja analizy nie robiłam.
                    Wytknęłam xenagosowi,ze bez żadnych dany a tylko przez siebie
                    założone i to takie które miały mu potwiedzic jego zdanie ją zrobił.
                    I to wszystko o alnalizie SWOT :))))))
                    Inteligentny człowiek jeździ samochodem o którym wie tyle ile musi
                    (częśc ludzi kompletnie nietechniczna też jeździ i też jest
                    inteligentna). Normalnie od napraw i całokształtu ma warsztaty
                    samochodowe - tym bardziej,ze w samochodach jest tyle elektroniki,ze
                    nasze zainteresowanie możemy sobie zostawiść na to czym zajmujemy
                    się profesjonalnie.
                    Turyzm nie jest zainteresowaniem miejscem odwiedzanym. Turyzm to
                    pojęcie związane z całokształtem spraw i zagadnień (geograficznych,
                    społecznych, gospodarczych, kulturalnych, prawnych itp.)
                    interesujących wyłącznie ludzi zajmujących sie nimi.
                    Jeśli ktos po kursie chciał nas "epatować wiedzą" na temat pojęć
                    to ... cienko mu się udało. Pojęcia zna, zastosowac mało umie :)
                    Nie latam ciągle z niemieckimi biurami, latam często bez biur, latam
                    i z polskimi, spotykam Polaków, znam ludzi, mieszkam w Polsce i mam
                    inne zdanie o ogromnej wiekszości Polaków niz rezydenci. Wy też nie
                    widzicie tych 99% turystów "bezproblemowych", ten 1-2 % was bardzo
                    bolą. Polska mentalność - jakbyscie to powiedzieli? Mioże od siebie
                    należy zacząć szukanie i eliminowanie tych "polskich przywar" ?
                        • voyager747 Re: do turysty, do liczek 29.10.08, 19:30
                          Pomińmy wyliczankę, niech Wam będzie. Czy większość polskich turystów składa
                          reklamację ? Czekam na liczby, ile jest reklamacji w jakimś dużym biurze w
                          Polsce ? Czy jest to większość ?
                          Jakoś nikt się nie ustosunkował do tego zagadnienia?
                          Ile reklamacji rocznie ma Triada, Itaka, Neckermann, TUI, Exim itp.
                          Ilu wysyłają turystów rocznie i czy większość jest niezadowolona?
                          Tutaj pole do popisu mają pracownicy biur, którzy tak chętnie udzielają się na
                          forum. Proszę napiszcie coś konkretnego, to ważna informacja.
                          Czekam na liczby.
                          • voyager747 Re: do turysty, do liczek 29.10.08, 19:48
                            Wracając do wątków na forum, zawsze jest tak, że jak ktoś napisze, że jest
                            niezadowolony z jakiegoś biura, to wpisuje się tam też mnóstwo osób zadowolonych
                            i piszą, że np. byli już 5 razy z tym biurem i było ok. Czyli większość znowu
                            przeradza się w mniejszość, bo 1 niezadowolony piszę, że biuro X jest be, a pod
                            spodem 10 zadowolonych pisze, że biuro X jest cacy.
                            Przykładowe wątki o Triadzie czy Itace, zawsze mnóstwo ludzi pisze, że oni byli
                            ileś tam razy i było ok.
                            Większość a mniejszość, to ważne.
                            • lena575 Re: do turysty, do liczek 29.10.08, 21:33
                              Ja przypuszczam,że to biadolenie uciemiężonego rezydenta czy
                              pracownika biura uskutecznia niewielka liczba stale tu siedzących na
                              forum pracowników biur. Oni doskonale znają nasze niki i doskonale
                              pamiętają kto i co pisze. To oni te niki zmieniają :))))
                              Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę lena575 i zobaczyć jak wiele tu
                              piszę i co piszę :)))
                            • Gość: zeus Re: do turysty, do liczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 21:59
                              Wyglada na to ze komercja przeplata sie z faktami.
                              To chyba domena internetu.
                              Kiedys wszedlem na forum motoryzacyjne.
                              Zainteresowany bylem ocenami opon samochodowych.
                              Jedni konkretnych marek gumy chwalili pod niebiosa inni wieszali na nich psy.
                              Najciekawsze sa oceny wlascicieli DAEWOO MATIZ i podobnych aut ktorzy w rubryce
                              styl jazdy deklaruja "szybki i agresywny".
                              Wbrew pozorom to co napisalem ma wiele wspolnego z nasza rodzima turystyka. To
                              kwestje mentalnosciowe uksztaltowane przez historie.
                              Koniecznie chcemy blysnac. Nadrobic zasciankowe opuznienia.
                              Nie znaczy to ze stawiam naszych turystow w zlym swietle.
                              Tacy juz jestesmy. To sie zmienia. Polacy tak naprawde dopiero sie docieraja.
                              Poznaja nowe i sie ucza. Na razie turysci z zachodu czesciowo sa gora. Nie
                              przypadkiem pisze czesciowo. Gdyby zafasowl dochody Polakow naszym sasiadom zza
                              odry to pewnie stac by ich bylo na bilety do lasu. A nasi jakos potrafia.
                              To dobrze wrozy.
                    • desi.desi Re: do turysty, do liczek 30.10.08, 13:48
                      lena575 napisała:

                      > Uważam - z analizy wychodzi mi więcej szans niż zagrożeń

                      Patrzac na powyzsze trudno sie zgodzic z tym, ze zadnej analizy nie
                      robilas ;)
                      Proponuje dokladniej czytac posty i moze troche dluzej zastanawiac
                      sie nad odpowiedzia...
                      W moim poscie jest mowa o inteligentnym kierowcy, a nie o
                      inteligentnym czlowieku. Te dwa pojecia nie zawsze sa jednoznacze ;)
                      Dziekuje za tak obszerna definicje pojecia turyzmu - wprost z
                      portalu wiedzy Wiem onet.pl. Pojecie, widze, juz poznalas, ale
                      zastosowac malo umiesz :)
                      Proponuje pozostac przy tym, czym zajmujesz sie profesjonalnie, a
                      pozostale kwestie pozostawic ludziom majacym o nich jednak wieksze
                      pojecie.
                      • lena575 Re: do turysty, do liczek 30.10.08, 15:15
                        Może masz problemy z Ctr+C i Ctr+V więc pomogę
                        "Uważam - z analizy wychodzi mi więcej szans niż zagrożeń (Polacy
                        uczą się języków obcych, jeżdżą po świecie, są ciekawi świata - co
                        muszę napisać, podróżując i po świecie i po Polsce i uprawiając
                        klika ciekawych sportów i spotykając podobnych ludzi, patrząc na
                        moich zanjomych i znajomych mioch zanjomych)".
                        A może tylko uważniej czytać. To jest moja analiza bo z alanizą SWOT
                        skończyłam w drugim punkcie :))
                        Inteligentny kierowca nie musi być być człowiekiem technicznym - jak
                        już wcześniej piałam (uważniej czytać!!!), no, i techniczny człowiek
                        nie musi być inteleigentnym kierowcą. Kieorwca to coś innego niż
                        mechanik a nawet eklektryk samochodowy :) A do tego całokształt
                        motoryzacji ma jeszcze mniej wspólnego.
                        Moze warto czasem coś wyabstrahować zanim klikniesz "wyślij" :)))
                        Proponuję nie zajmowac się ogólniejszymi tematami jak masz problemy
                        ze szczegółami :)))
                        • desi.desi Re: do turysty, do liczek 30.10.08, 15:44
                          Niektorzy maja problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego, a u Ciebie
                          dochodzi jeszcze kwestia trudnosci ze zrozumieniem i zapamietaniem
                          tekstu przez siebie pisanego...
                          Rozumiem, ze na forum jest wiele postow, ale moglabys chociaz
                          pamietac, o tym co sama piszesz, bo w tej chwili jedyne co moge ci
                          powiedziec, to - zaprzeczasz samej sobie...
                          Raz piszesz, ze analizy nie robilas, za chwile stwierdzasz, ze
                          cyt: "To jest moja analiza...".
                          Raz piszesz o inteligentym czlowieku, za chwile twierdzisz, ze
                          pisalas o inteligentnym kierowcy...
                          Nie dosc, ze nie rozumiesz tego, co pisza inni i uzywasz pojec, o
                          ktorych nie masz zielonego pojecia (turyzm ;)), to jeszcze sama nie
                          bardzo wiesz co piszesz...
                          Moze warto czasem zastanowic sie nad soba samym...
                          Sluze pomoca, jesli cos w mojej wypowiedzi nie bylo dla Ciebie
                          zrozumiale :))
                          • lena575 Re: do turysty, do liczek 30.10.08, 18:22
                            Jeśli jesteś racownikiem biura to doskonale wiem skad twoje
                            problemy. Przeczytaj jeszcze raz co ja, co ty, wyknocypuj o co
                            chodzi i ... przemyśl :)))Jeśli potrafisz :)))
                            Nie poawanturujesz się ze mną :))))))))
                            • liczek Re: do lena575, do desi.desi 30.10.08, 18:59
                              Dziewczyny,
                              niby sobie dyskutujecie, niby się kłócicie, wszystko okraszone uśmiechami (uśmieszkami?).... a może pójdziemy na wirtualną kawę, pogadamy o kosmetykach, facetach i takich tam....?
                              Forum to takie dziwne miejsce.........
                              • voyager747 Re: do pracowników bp 30.10.08, 19:12
                                A ja ciągle czekam na liczby, na większość niezadowolonych, na ilość reklamacji.
                                Pracownicy biur gdzie jesteście ?
                                Czy większość jest taka jak piszecie, czy nieliczna mniejszość ?
                              • xenagos Re: do lena575, do desi.desi 30.10.08, 22:32
                                Zdecydowanie przychylam sie do wypowiedzi desi.desi.
                                Przenoszac sie na wirtualna kawe, nic nie zyskamy, a wrecz przeciwnie - lena575
                                nadal bedzie probowala byc najmadrzejsza i wszystkich bedzie pouczac, uzywajac
                                swojego kiepskiego tonu...
                                To musi byc porazka zyciowa - tak byc odbieranym przez swiat...
                                • Gość: Rezydent Rezydent o Lenie575 IP: *.tktelekom.pl 31.10.08, 13:47
                                  Dzien dobry wszystkim,
                                  widze ze niewiele myslilam sie co do osoby Leny575. Juz dawno
                                  przestalam sie z tym forowiczem liczyc poniewaz zjadl lub zjadla
                                  wszystkie rozumy. Chocbym nie wiem jak z kims sie nie zgadzala, nie
                                  odwaze sie go wyzwac tu od tepych. pani/Pan lena nie ma z tym
                                  najmniejszych problemow.
                                  Czy wspol-forowicze - jestescie klientami czy pracownikami biura
                                  podrozy, kazdemu nalezy sie szacunek i kon kretne ale kulturalne
                                  odpowiedzi.

                                  Pozdrawiam i jesli macie Panswto jakies pytania dot. turystyki i
                                  bede w stanie odpowiedziec- pytajcie.
                                  Moze minimalnie zmniejszy sie odleglosc miedzy interesem biura a
                                  klientow.
                                • Gość: Rezydent Rezydent od Lenie c.d. IP: *.tktelekom.pl 31.10.08, 13:54
                                  Ach i przestrezgam innych,
                                  gdy napisze sie cos negatywnego nt Leny- zazwyczaj wyskakuja jekies
                                  nowe 2, 3 komentarez ( oczywiscie negatywne wobec mnie) wpisane
                                  przez nowych forowiczow.
                                  Chwile pozniej Ci forowicze przestaja pisac. Zawsze sie pojawiaja w
                                  odpowiednim momencie i zawsze w obronie.
                                  Tak sobie mysle, ze mam dostep do roznych komputerow wiec czemu by i
                                  sobie poklasku nie dostarczyc :-)
                                  • lena575 Re: Rezydent od Lenie c.d. 31.10.08, 14:14
                                    Zawsze gdy napiszę coś do "rezydentów" lub rezydentów to od razu
                                    wyskakują 2-3 wpisy z dokładnie tymi sami tekstami co wy :)))
                                    Hahahahaha:)
                                    Stąd moje podejrzenie (a moze pewność), ze to ta sama osoba tulb
                                    najwyzej 2 z podobnych lub tego samego biura. Niki pozmieniane a
                                    teksty te same. Nawet ten xego... cośtam najpierw pisze,że już dawno
                                    w Polsce nie mieszka a tu ... cały Polak z tekściorem "rezydenckim"
                                    typowego polskiego pracownika biura z tego forum. Żałosne.
                                    Porażką życiową jest bycie takim pracownikiem biura. Zaupełne zero
                                    umiejętności rozmów z klientem, negatywne nastawienie do turystów.
                                    Tragedia,że takich włąsnie mamy. Tlko spora część turystów omija ich
                                    i następni będą omijali. KONKURENCJA !!!!
                                    • Gość: Rezydent. Re: Rezydent od Lenie c.d. IP: *.tktelekom.pl 31.10.08, 14:20
                                      Nawet w godzinach pracy Pani/ Pan siedzi na tym forum ?!?!?!?!?!?
                                      Osoby pracujace w branży- rozumiem choc nie o każdej porze jest
                                      nawet na to czas. Albo Pan/Pani jest " z branżyI i pluje na swoich.
                                      Albo czerpie ciagla satysfakcje z przesiadywania na forum chyba z 10
                                      godzin dziennie i dopiekania innym . Zdecydowanie samotna osoba.
                                      • lena575 Re: Rezydent od Lenie c.d. 31.10.08, 14:36
                                        Mam dzsiaj szczęśliwie dzień wolny :)))
                                        Wystraczy wrzucić w wyszukiarkę lena575 i zanleźć to
                                        moje "dopiekanie". Polecam.
                                        Coś mi się wydaje,ze jakiemuś jednemu wielonikowccowi nadepnęłam na
                                        odcisk na tym forum :)))
                                        Ilu konkretnych info na konkretne tematy związane z turystyką
                                        udzieliłeś na tym forum?
                            • desi.desi Re: do turysty, do liczek 30.10.08, 22:39
                              I jeszcze do tego masz mylne skojarzenia :)
                              Nie mam zamiaru z nikim sie tu awanturowac, nie lezy to w mojej
                              naturze :) Ale skoro Ty zaczelas kwestie awantury, to smiem sadzic,
                              ze Tobie sie to zdarza. Z kim najczesciej? Z rezydentami i
                              pilotami? :)
                              Teraz rozumiem Twoje zdenerwowanie - post "refleksje polskiego
                              rezydenta" ubodl w czuly punkt, bo przeciez ciezko sie czyta o sobie
                              samym :)
                              • voyager747 Re: do turysty, do liczek 30.10.08, 23:08
                                A masz już jakieś liczby potwierdzające te mityczne większości ?
                                Ktoś ma liczby, konkrety ?
                                Jeśli nie to znaczy, że nie ma żadnej większości niezadowolonych polskich
                                turystów, nie ma typu polskiego turysty i cały ten wątek nie jest o większości,
                                tylko o nielicznych przypadkach.
                                Wszędzie się znajdzie czarna owca.
                                Tak uogólniając można by napisać, że wszystkie( lub większość) nasze biura są
                                słabe, wszystkie oszukują, wszyscy rezydenci są leniwi i nieprofesjonalni.
                                Wszyscy wiemy, że to nie będzie jednak prawdą.
                                  • lena575 Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 14:17
                                    Pracownicy ... szumnie powiedziane, podejrzewam,ze na tym forum
                                    stale siedzą ci sami. 2-3 umierających z niudó bo klientów coraz
                                    mniej przy dużej konkurencji. Przychodzą, pytają i widząc
                                    takich "kompetentnych" i "otwartych" uciekają czym prędzej. Potem
                                    taki pisze ze złoscią,że kupują gzie indziej.
                                    Pojęcia nie mają o statystyce, turyzm ... trudne słowo a
                                    zastosowanie wręcz niemożliwe.
                                    • desi.desi Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 14:40
                                      Hahaha - chyba Ci sie posty droga lena575 pomylily ;)
                                      Tak, turyzm to trudne slowo, a raczej zagadnienie, zastosowanie
                                      niemozliwe, ale dla Ciebie (ciesze sie, ze w koncu to do Ciebie
                                      dotarlo) ;)
                                      Polecam sasiedni watek "Artykul o reklamacjach w Pulsie Biznesu"
                                      (link ponizej). Szczerze sie usmialam, jak go przeczytalam, tak jak
                                      zazwyczaj z Twoich postow :)
                                        • lena575 Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 14:49
                                          Przeczytałam i uważam,ze żenujące jest np coś takiego

                                          Koloryt mają również wycieczki objazdowe. Po jednej z nich, do
                                          Grecji, dwie turystki złożyły skargę na kierowcę autokaru.

                                          — Kierowca miał się podobno zwrócić do dwóch turystek w dojrzałym
                                          wieku słowami: "hej, laski, gdzie lecicie?" (na parkingu, w czasie
                                          postoju na toaletę) oraz "ale raczek się z ciebie zrobił" (komentarz
                                          na temat opalenizny jednej z pań) — wspomina Pińkowska, która
                                          upomniała kierowcę i firmę przewozową.

                                          Cóż, dla niektórych pań w sile wieku określenie "laska" może być
                                          komplementem.

                                          Tylko ćwok z polskiego biura podróży mógł to napisać. To jest mniej
                                          niż dno!!!!!!!
                                          • lena575 Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 15:01
                                            Następne - jeśli w hotelu powinien być shower cap to powinien być
                                            bez względu na to czy pan był łysy, to nie ma nic do rzeczy.
                                            Panie przy basenie dla dzieci też nie muszą mieć dzieci (skąd biuro
                                            o tym wie ???) by, jeśli nie pływają - wylegiwać się w płytkiej
                                            wodzie.

                                            Typowe odpowiedzi/komentarze dziadowskiego biura, które nie odpowe
                                            na temat tylko uskuteznia chamskie podchody, nie podeprze się
                                            faktami czy prawem tylko uskuteczni czepiactwo.
                                            Jak na tym forum kobieta w ciąży opisywała jak to wykpuiła wczasy w
                                            centrum miast, sprzedano jej na zadupiu i na reklamacje mogła tylko
                                            usłyszeć,że w ciąży nie powinna jeźzić na wczasy. Typowo polskie.

                                            Jak to pisał Gogol : "z czego się śmiejecie? sami z siebie się
                                            śmiejecie">
                                            • desi.desi Re: do turysty, do liczek 01.11.08, 18:21
                                              Jesli powienien byc shower cap, bo jak wynika z artykulu, w tym
                                              przypadku biuro tego nie gwarantowalo w katalogu... a to, ze Pan byl
                                              lysy, jak widac, nie mialo wplywu na odpowiedz jaka otrzymal z BP.
                                              To wtracenie mialo jedynie na celu uwypuklic, jak maly problem (a
                                              jak dla mnie to wrecz zaden problem) urasta do rangi kolosa.
                                              Zazwyczaj, jesli dziecko jest uczestnikiem wycieczki, to biuro moze
                                              wiedziec o tym z... umowy?
                                              Poprostu przyklady bezpodstawnych reklamacji klientow BP...

                                              That's it!
                                          • desi.desi Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 15:05
                                            Zastanow sie moze jednak, czy warto dalej na forum pisac, bo Twoje
                                            posty nie wnosza nic do watku. Twoja niewiedza jest tak zenujaca, ze
                                            doprawdy nie wiem juz czy mam sie smiac czy plakac...
                                            Autorem artykulu jest Jacek Konikowski - dziennikarz, a nie
                                            pracownik polskiego BP...
                                            I gdybym nie miala za grosz kultury, tak jak Ty, to okresleniem
                                            cwok, moglabym okreslic wlasnie Ciebie. Nie zrobie tego, bo to
                                            wlasnie byloby mniej niz dno!
                                            • lena575 Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 15:17
                                              Tak, tylko ćwok może na takie chamowate uwagi kierowcy napisać,że
                                              niektóre panie byłyby zadowolone. To jest typowo polskie
                                              prowincjonalne "podrywanie", chamskie i bezczelne. Typowo polski
                                              burak zachowuje się poniżej dan i ma hahahaha ubaw. Biuro powinno go
                                              ukarać a nie pokazywać tego jako "argument nieuzasadniający
                                              roszczenia". To jest włąśnie ten skrajnie niski pozom i śmiejącego
                                              się i piszącego.
                                              • desi.desi Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 15:33
                                                Tak, tylko cwok moze obrazac czlowieka, ktorego nie zna i nie
                                                przeczytal ani jednego jego artykulu (no moze z wyjatkiem tego z
                                                pb ;)). I to jest wlasnie chamskie i bezczelne.
                                                Uswiadomie Cie w kolejnej rzeczy, w ktorej nie orientujesz sie i
                                                czego rowniez nie wiesz... Wiekszosc kierowcow w Grecji mowi tylko
                                                po grecku, wiec zastanow sie, jak opisywane Panie mogly cos
                                                zrozumiec :)
                                                Zakladam, ze prezentuja poprostu ten sam styl co i ty, stad i twoje
                                                oburzenie...
                                                • lena575 Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 16:23
                                                  Wycieczka objazdowa z Polski z greckim kierowcą ... z biura w którym
                                                  pracujesz takie wypuszczasz? z takimi kierowcami? Mysleć, mysleć ...

                                                  Jeśli w jego zachowaniu nie widzisz nic niestosownego to ...
                                                  prezentujesz styl tego polskiego "Greka".
                                                  Moża tobie (i tobie podobnym) podbudowują poczucie włąanej wartości
                                                  takie zachowania ale ogromnej większości NIE. Moze poracuje nad
                                                  poczuciem wartości, są kursy, można poczytać.
                                                  • desi.desi Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 17:11
                                                    Cyt: "Koloryt mają również wycieczki objazdowe. Po jednej z nich, do
                                                    Grecji, dwie turystki złożyły skargę na kierowcę autokaru."
                                                    Czytac i myslec proponuje. Minely te czasy, gdy do Grecji na objazd
                                                    jezdzilo sie autokarem. W tej chwili lata sie samolotem glownie do
                                                    Aten i Salonik, skad zaczyna sie objazd z greckim kierowca wlasnie.
                                                    Juz nawet nie chce mi sie ciagle powtarzac, ze nie rozumiesz tego co
                                                    czytasz i ze twoja wiedza o turystyce jest znikoma...
                                                    Zapisz sie na jakies kursy, a najlepiej to zmien forum :)
                                                  • desi.desi Re: do turysty, do liczek 31.10.08, 18:16
                                                    Wystarczy czytac uwaznie. Podpowiedz dla tych, co nie potrafia
                                                    kojarzyc faktow - nazwisko osoby, ktora opowiada o tej reklamacji
                                                    (pojawia sie conajmniej dwu-krotnie w artykule, raz z nazwa BP).
                                                    Zdarzenie inne, BP to samo :)