majkaola 14.09.09, 16:42 3 IVF, 7 transferów, 33 lata Miało się udać, mieliśmy ogromne szanse. Stać nas, ale czy warto poświęcać zdrowie? Może wybrać inną drogę? Kiedy dojrzałyście do takich decyzji?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grosik68 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 14.09.09, 17:05 Ja po trzech transferach i drugim (przestymulowanym) IVF - 20-30 jajeczek na kazdym jajniku - prawie wykonczylam sie psychicznie, depresja, klinika itd. Problemy z plodnoscia mielismy oboje, wiec sytuacja dodatkowo utrudniona. Ale niektore kobiety dobrze znosza kuracje hormonalne, takze latwiej sie potrafia obchodzic z rozczarowaniami... Kiedy kto powie dosc, to bardzo indywidualna sprawa. Nie kazdy musi stanac przed "byc albo nie byc". Ale z pewnoscia musicie ta decyzje podjac wspolnie. Adopcja takze moze doprowadzic do spelnionego maciezynstwa. Zycze powodzenia i madrych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
kotzmiot Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 14.09.09, 19:40 U nas było 8 inseminacji, 1 IVFicsi- 2 criotransfery. Łącznie 4 lata czekania. Niby mamy jeszcze 6 mrozaczków, ale już niedługo rozpoczynamy proces adopcyjny. I powiem szczerze, że w tym momencie cała nadzieję i wszystkie siły kierujemy w te stronę. Oczywiście wykorzystamy zarodki które już są i to szybko, żeby móc odetchnąć pełną piersią i przygotowywać się do bycia rodzicami adopcyjnymi. Nas też stać na kolejne próby, ale szkoda nam czasu i sił pakowanych w coś, co może nigdy nie skończyć sie sukcesem. Jest tez strach przed konsekwencjami jakie niesie stymulacja hormonami. Prawdopodobnie były one u mnie przyczyną guzków w piersi- usunięcie jednego podejrzanego i wizyty w Centrum Onkologi dały mi do myślenia. Jeśli adopcja wchodzi u Was w grę to radzę nie czekać zbyt długo. Jeśli się chce adoptować niemowlaka wiek rodziców ma znaczenie, a i czekać też trzeba 2-3 lata. Pozd i przepraszam za długi wywód. Kot zmiot. Odpowiedz Link Zgłoś
luciola9 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 14.09.09, 20:13 5 inesminacji, 32 lata, mąż 34 Płacz, depresja, żal, smutek, gorycz itp- sama wiesz. 2008r. - decyzja o adopcji. Emocje opadły a my nareście czekamy na nasze dziecko, we wrześniu jedziemy na 3 spotkanie. Żałuję, że zdecydowaliśmy się tak późno.... ale może tak własnie miało być. Teraz liczę tylko kolejne miesiące i nie przejmuje się czy urósł mi pęcherzyk, czy pękł, czy mialam owulację...... itp Nareście mogę spać spokojne. Porozmawiajcie wspólnie z mężem i zastanówcie się co jest ważne i czego pragniecie.. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
first-kantabile Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 14.09.09, 23:11 A moja przyjaciółka starała się przez 5 lat z mężem. Miała 3 inseminacje z nasieniem z banku spermy, bo mąż bez szans. Dziecko, które mają teraz poczęło się w nocy, kiedy pierwszą noc spało u nich adoptowane maleństwo...Nikt nie mógł uwierzyć!Cud? Może i tak-ale jest wiele par, które adoptując-odpuszcza sobie walkę-i to staje się "środkiem" do poczęcia własnego potomka.Powodzenia-ja jestem na początku drogi...oby nie było stromo pod górkę... Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 15.09.09, 07:02 Nam udało się przy 4 transferze (3 icsi). Ale fakt faktem, dwie pierwsze zrobiłam w g***nianej klinice (nie miałam tego świadomości), gdzie nie mogło się udać. Też się zarzekałam, że więcej stymulacji nie będzie. I pewno wybralibyśmy życie bez dziecka. Adopcja to jednak bardzo poważna decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
farlinka Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 15.09.09, 08:39 A my dyskutowalismy juz na poczatku leczenia jak dlugo zamierzamy sie starac. Teraz jestem na stymulacji hormonalnej, jezeli beda wskazania to 3 inseminacje, 3 ivf. Ale takie sa tutaj procedury leczenia tego typu co nasz przypadkow, a prywatnie nie bedziemy sie leczyc. Na adopcje nie jestem gotowa. Latwiej przechodzic terapie, kiedy wiem jak dlugo (mniej wiecej) to potrwa. Ja mam 26, m 28 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kasialu Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 15.09.09, 14:42 U nas trzyletnie starania. Jedno IVF nieudane w czerwcu 2004. Decyzja o adopcji jednogłośna. Rozpoczęcie kursu. 13 Wrzesień 2004 dowiedzieliśmy się, że jest dziewczynka 5 mies i czeka na nas.... Myślę, że już wtedy byłam w ciąży Następnie było 8 mies walki o dzieci - ciąże ado i biolo zagrożone. Efekt: 12 maj 2005 otrtzymaliśmy prawa rodzicielskie do naszej córeczki, 4 czerwiec 2005 urodził się synuś. Dzisiaj jestem najszczęśliwszą mamą cudnej pieciolatki i boskiego czterolatka Odpowiedz Link Zgłoś
grosik68 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 16.09.09, 22:21 kasialu brzmi bajkowo... Gratuluje Wam!!! Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ikakole Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 17.09.09, 12:43 My z mezem mamy po 33 lata , trzy nieudane podejscia inv , razemm dziewiec lat wali . Jeszcze niedawno pisalam na tym forum ze bede walczyc do konca , ale niestety opadlam z sil . Zdecydowalismy sie na adopcje , a jesli kiedys urodzi sie na dziecko biol , to tym bardziej bedziemy szczesliwi .Zawsze chcielismy miec wiecej dzieci .Przestalo mi zalezec juz na genach , krwi , czy nazwisku , marze tylko o tym aby pojawila sie istotka ktora by nadala naszemu zyciu sens i rozpromienila nasz dom . Odpowiedz Link Zgłoś
capucine Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 17.09.09, 17:03 My staraliśmy się 4 lata. chyba jeszcze nie tak długo ale byłam wykończona psychicznie i nie widziałam sensu dalszej walki. W styczniu zglosiliśmy się do Ośrodka Ado, zakończyliśmy procedurę, dostaliśmy kwalifikację i czekamy. Wróciłam do życia, odżyłam, mam nadzieję, bo wiem, że na końcu tej drogi czeka wyczekiwane dzidzio...i to jest realne. nie ma już dla mnie znaczenia, że nie urodzę; nie chcę tracić życia, czasu na walkę. mąż też był obcy jak go poznałam a teraz jest mi najbliższą osobą na świecie. z dzidziem będzie podobnie Odpowiedz Link Zgłoś
grosik68 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 17.09.09, 17:12 "mąż też był obcy jak go poznałam a teraz jest mi najbliższą osobą na świecie" - jakie to madre! Dla nas kobiet to jest prostrze, dziecko staje sie nasze z momentem, gdy wezmiemy je w ramiona. Tylko szkoda, ze niektorzy mezczyzni uwazaja, ze tylko ich geny sa najlepsze Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka_a Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 17.09.09, 21:35 pomyślałam identycznie: jakie to mądre zdanie; rzecz niby oczywista, a właściwie niewiele osób sobie to uświadomia Odpowiedz Link Zgłoś
jula1232 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 18.09.09, 09:23 U nas było 4 lata starań- problem endoemtriozy! Ja chyba byłam za słaba psychicznie na dalsza walke o dziecko. decyzja o adopcji była najwspanialsza decyzja naszego życia! Przeszliśmy kurs, szkolenie, poznaliśmy wspaniałych ludzi z którymi utrzymujemy kontakt do dziś. Mamy od października 2008 roku córeczke, obecnie ma 11 m-cy jest kochana, cudna , nasza. Oczka ma niebiesiutkie, włoski blond podobna jest do M)) Kochamy ja ponad zycie, i nie widze problemu genów, itp. Zreszta oa jest tak podobna do nas, jakby była z naszych genów Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka_a Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 23.09.09, 22:15 Gratuluję wielkiego szczęścia! Czy bardzo długo czekaliście na Wasze maleństwo (od momentu trafienia do ośrodka adopcyjnego)? Odpowiedz Link Zgłoś
capucine Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 24.09.09, 17:56 No właśnie Jula, ile czekaliście na Małą? My czekamy od stycznia i zaczynam się już niecierpliwić...... No i gratulacje serdeczne..... Odpowiedz Link Zgłoś
kategra40 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 25.09.09, 18:25 Rozkleiłam się po przeczytaniu tych wypowiedzi.. Po 4 latach walki, stoję przed in vitro i jakoś nie wierzę w powodzenie... Zaczynam przyzwyczajać się do myśli, że będziemy sami... Mam to szczęście, że na razie wspólna walka jeszcze bardziej nas zbliża do siebie. Boję się, że jak przestaniemy walczyć i stracimy ostatnią nadzieję, wszystko się zmieni. Mój mąż nie chce adopcji. Pewnie jakbym postawiła ultimatum... , ale chcę,żeby to robił dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 25.09.09, 19:19 ja po pierwszym ICSI i dwoch TF Krio powiedzialam dosc. ale my zawsze chcielismy adoptowac dziecko. to byla najwspanialsza decyzja i pol roku pozniej poznalismy 9dniowe malenstwo) Odpowiedz Link Zgłoś
anitaja Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 30.09.09, 16:32 a może by tak adopcyjną grupę wsparcia stworzyć, jestem PO podjęciu decyzji o adopcji Odpowiedz Link Zgłoś
kotzmiot Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 30.09.09, 20:40 hej anitaja pomysł z grupą jest fajny ale chyba nie na to forum...zawsze można się przenieść na forum adopcja. My byliśmy już w ośrodku i pisaliśmy wstępne testy psychologiczne-kwalifikujące do procedury. Ile walczyliście jeśli można wiedzieć? pozdr kotzmiot Odpowiedz Link Zgłoś
agulek80 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 30.09.09, 16:54 Ja dojrzewam do tej decyzji. Jest już postawiona granica. Jeszcze 2 inseminacje i adopcja. Nie można się katować w nieskończoność. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiat99 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 01.10.09, 16:15 Prawdę mówiąc jesli chodzi o mnie to stracilam rachube w liczeniu transferów, zaszłam w ciąże po 7 albo po 8 transferze,leżałam 30 tygodni w ciąży, synek urodził się miesiąc przed czasem, też miałam 3 pogamy ivf. teraz mały za 3 tygodnie skonczy 2 latka a w okolicach jego 2 urodzin zgłaszam się do kliniki po mrozaki. Nie wiąże z tym jakiś większych nadzieji, ale teraz jest zupełnie inaczej. Wiem że jeśli by mi się wtedy nie udało, a w zasadzie nam, mi i mężowi to próbowalibyśmy dalej. Chociaż tamten okres pamiętam jako straszny koszmar,depresja itp itd to warto było, życzę wam dziewczyny tego samego, pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
anitaja Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 01.10.09, 16:34 ja miałam 3 programy IVF 6 transferów, gdyby się udało, to też mówiłabym, że było warto, jednak się nie udało a nie można próbować w nieskończoność. Na czwarty program nie mam sił ani zdrowia. Asiat99 nie możesz wiedzieć co by było gdyby... ja też myślałam, ze będę walczyć do upadłego, ale dzisiaj po tym co przeszłam patrzę na to inaczej. Dojrzałam Odpowiedz Link Zgłoś
agulek80 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 02.10.09, 15:24 Otóż to, nie można walczyć w nieskończoność....walka z wiatrakami nie ma sensu....jeśli się ciągle przegrywa bitwy, trzeba się zastanowić kiedy skończyć całą wojnę.... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 04.10.09, 19:22 ja podeszlam do trzech pelnych programow in vitro, i mialam w tym tylko jeden transfer, nie udalo sie w sumie jak moglo sie udac po jedynym transferze, niektorym sie udaje po 7-8 transferze, u mnie to by oznaczalo 8 programow in vitro! moglabym podejsc do jeszcze kolejnego, czwartego in vitro i tym samym do drugiego transferu, i tez sie moze nie udac ale gdzies jest granica mojej wytrzymalosci i sensu tego zabiegu dla mnie stracilam nadzieje jesli chodzi o in vitro i zajscia przeze mnie w ciaze dzieki tej metodzie, za malo daje transferow i tym samym mozliwosci wiec w kwestii in vitro z normalna stymulacja, mowie sobie dosc ale co dalej nie wiem, czekam narazie na komorke dawczyni, to tez tylko jeden transfer, ale moze komorka lepszej jakosci, moze sie ludze ale wiem ze jak nie bede probowac, to napewno przegram (mam tu tez na mysli adopcje), mam prawie 32 lata, daje sobie max 3 lata na podjecie decyzji o adopcji juz tyle czekam na dziecko (5 lat) ze moge w sumie jeszcze poczekac chociaz wolalabym nie, ale nie mam wyjscia Odpowiedz Link Zgłoś
betipp Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 09.10.09, 12:52 My powiedzieliśmy dość po 6 latach leczenia zmian klinik i lekarzy we wrześniu 2003 roku rozpoczęliśmy kurs w ośrodku adopcyjnym , a 26 stycznia 2004 r zadzwonił telefon , że synuś na nas czeka. Wspaniałe chwile płakałam i śmiałam się ze szczęścia, każdy kto adoptowała wie o czym pisze. Teraz mój synuś ma 6 lat jest cudownym dzieckiem śmiejemy się z mężem , że nie wiadomo czy gdybym urodziła syna czy był by tak podobny zwłaszcza do męża skóra zdjęta mały klonik swojego tatusia nawet okulista się złapał bo mówi na wizycie no to ja już wiem po kim syn ma wadę wzroku ( bo oczywiście wadę wzroku mają taką samą ). I jeszcze jedno jest ważne bo nikt tu o tym nie napisał ale idealnym rozwiązaniem jest kiedy dziecko wie , że ta kochana mamusia go nie urodziła. Bo są tematy poruszane przez syna w których musiała bym go okłamać gdyby nie wiedział , że jest adoptowany a to nie na tym polega . Prawda Oczywiście też bardzo podoba mi się to zdanie , że mąż też był obcy. Odpowiedz Link Zgłoś
jula1232 Re: Oczekiwanie 10.10.09, 12:52 Ja czekała ponad rok, nie ukrywam że dopomoglam naszemu szcześciu. Wzielismy noworodka, a teraz ten noworodek ma 1 roczek i jest najukochańszym Skarbem w naszym życiu! Odpowiedz Link Zgłoś
majkaola Re: Oczekiwanie 14.10.09, 20:23 gratuluję jula1232!!! no i trochę zazdroszczę, poki co mój M "nie jest gotowy" Odpowiedz Link Zgłoś
agulek80 Re: Oczekiwanie 16.10.09, 08:26 Zazdroszczę Skarba Niech Wam zdrowo rośnie i cieszy Odpowiedz Link Zgłoś
jucha32 Re: Oczekiwanie 16.10.09, 22:02 W 1998 roku wyszłam za mąż. Od 1999 roku zaczęliśmy walczyć o dziecko.Ta nierówna walka trwała 5 lat.Trzykrotnie zmienialiśmy kliniki leczenia bezpłodności.Zaserwowano mi miliony badań. Mojemu mężowi niewiele mniej. W ostatniej NOVOMEDICE w Myśłowicach przeszłam dwa zabiegi in vitro.Stwierdziłam przed tym drugim zabiegiem, że jak się nie uda to koniec tych wariacji z leczeniem. Do tego przeszłam dwa zabiegi operacyjne: klinową resekcję jajników i laparoskopie zwiadowczą. Byłam tym wszystkim bardzo umęczona. Po drugim zapłodnieniu lekarz nie powiedział wprost, ale dał nam do zrozumiena, że nie mam większych szans na zajście w ciążę. Drugi zabieg wypadł gorzej niż pierwszy. Stwierdziłam, że to już koniec. W 2005 roku adoptowaliśmy chłopczyka. W tej chwili ma 5 lat. Dwa lata póżniej urodziłam (ja przekonana o swojej niepłodności kobieta) syna. Oluś w tej chwili ma 3 lata. Od maja 2008 roku jestem wdową. Mój mąż zginął w wypadku samochodowym. Do dziś żałuję, że nie podjęliśmy wcześniej decyzji o adopcji. Może Oluś urodziłby się wcześniej i miał szanse pamiętać swojego ojca.Może Piotruś dłużej nacieszyłby się tatą jedynym, którego miał i którego kochał. Byli do siebie bardzo z wyglądu podobni. Mieli nawet tą samą grupę krwi - 0Rh+. Gdy serce Wam podpowiada, że już czas nie ignorujcie go. Pozdrawiam i życzę Wam łatwości w podejmowaniu ważnych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: Oczekiwanie 17.10.09, 09:26 tak my tez 2 lata temu poslismy do osrodka adopcji, pelni nadzieji i dostalismy kubel zimnej wody na glowe i odpowiedz dzieci do adopcji nie ma 5 lat czekania i 50% ze sie dziecko dostanie, no chyba ze sie chce chore albo ciemnoskore (nie zartuje, za kilka lat bedzie tak samo w Polsce, juz teraz czytam na forum adopcji ze sie czeka 2-3 lata) mysle ze dla nas bez szans, zwlaszcza ze ja jestem obcokrajowcem nigdy by mi dziecka nie przyznali 3-4 lata czekania dziewczynka z Chin wiek do 2 lat i cena 14.000 euro (oficjalna cena za uslugi tlumaczy i inne instytucje, przejazdy, wynajecie mieszkania na 2 tygodnie przed adopcja itp) trzymam sie tego, ale mam watpliwosci pol roku czekania, dziecko do rodziny zastepczej wraz z rodzicami biol (ladnie to ujeli nalezy utrzymywac dobre stosunki z rodzicami biologicznymi) znam z doswiadczenia jak to dziala, forma raczej przeze mnie nie do zaokceptowania Odpowiedz Link Zgłoś
jucha32 Re: Oczekiwanie 18.10.09, 12:41 Lusiasia to niesamowite co piszesz. To nieprawdopodobne, ale prawdziwe jeśli tak piszesz. Nawet nie wiem co powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: Oczekiwanie 18.10.09, 15:04 To zadna tajemnica, tak jest we wszystkich krajach EU (starej EU) i USA pewnie jak ktos nie sprobuje, to nie moze byc pewnym na 100 % wiec napewno kieruje sie opiniami i tym co czytam w gazetach dzis przeczytalam ze obecnie jest 10.000 dzieci ktore czekaja na rodzine zastepcza (tak zwana dluga czyli zapewnie do 18 roku zycia dziecka), najgorzej jest znalezc dla dziecka powyzej 3 lat pare tygodni temu czytalam artykul w najbardziej znanej gazecie (tak jak u nasz Rzeczpospolita) o parze ktora czeka na dziecko do adopcji juz 4 i pol roku, jesli nie dostana za pol roku dziecka (bo mozna czekac max 5 lat) zostana wyrzuceni z systemu i moga wpasc w widelka systemu adopcji zagranicznej (czyli z Azji, Ameryki Pd i RPA, bo tylko z tymi krajami sa jeszcze podpisane umowy) i czekac kolejne 3-4 lata na adopcje zagraniczna a tak poza tym o przyznaniu dziecka decyduje jeden urzednik czytalam tez kiedys w tej samej gazecie o kobiecie ktora wyjechala do Kambodzy i zatrudnila sie jako pomoc w domu dziecka i adoptowala niemowle po pol roku, to jest taka adopcja poza osrodkami adopcyjnymi (nie wiem jak to jest z legalnoscia, ale dziecko przywiozla i legalnie tu mieszka) twierdzila ze nic nie zaplacila Odpowiedz Link Zgłoś
majkaola Re: Oczekiwanie 22.10.09, 16:53 a ile mówi się w ośrodkach, w ktorych jesteście, jaki jest czas oczekiwania na dziecko? Ja się ciągle łamię, ale co zrobić, nie ma innej drogi do bycia mamą Odpowiedz Link Zgłoś
grosik68 Re: Oczekiwanie 23.10.09, 22:34 Lusiasia, ja znam przypadek niemieckiego malzenstwa, ktore wyjechalo do Peru, zyli i pracowali tam przez rok i legalnie zaadoptowali 2-letniego chlopca. Warunkiem byl roczny legalny pobyt w tym kraju, sama procedura trwala kilka miesiecy. Pozniej juz na odleglosc zaadoptowali jeszcze jednego chopca z tego samego domu dziecka, musieli go tylko odebrac. Ze nie placili jestem pewna. Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: Oczekiwanie 24.10.09, 06:59 Tak, wiem ze wyjazd do jakiegos kraju typu Peru, Kambodza pozwoliloby mi na adopcje szybko i bezplatnie (chociaz nie tak do konca) Problem w tym (albo nie problem tylko decyzja) ze ani ja ani maz nie mamy zamiaru mieszkac w Kambodzy albo w Peru rok ani nawet pol roku z roznych wzgledow osrodki adopcyjne tez sa bardzo przeciwne, takim adopcjom na wlasna reke, tez pewnie z roznych wzgledow Odpowiedz Link Zgłoś
grosik68 Re: Oczekiwanie 24.10.09, 13:26 Rozumiem, to nie bylo namawianie na ta droge, a jedynie potwierdzenie, ze taka droga jest mozliwa. To byli mlodzi ludzie, ktorzy zdecydowali sie na przygode zycia i pracy w Peru i spelnili sobie marzenie o dziecku. Ja osobiscie, gdybym mieszkala w Polsce, to mocno bym sie zastanawiala, czy chce miec kolorowe dziecko. Polska nie slynie raczej z tolerancji pod tym wzgledem. Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: Oczekiwanie 24.10.09, 19:16 ja znam pania, ktora ma adoptowana chinke, i dziewczybka ma juz teraz okolo 10 lat i moj tata sie spytal kiedys czy dziewczynka jest normalna, bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś
majkaola wracając do wątku... :) 27.10.09, 13:12 w Polsce jest na razie inaczej, chociaż przypuszczam że będzie coraz gorzej, w naszym ośrodku powiedziano nam ze czeka się 2-3 lat. Jednak to bardzo trudna decyzja, podziwiam dziewczyny, które są pewne, że to ta właściwa droga. Jak z tym dojrzewaniem jest u waszych M?? U nas to jednak ciągle problem Odpowiedz Link Zgłoś
kotzmiot Re: wracając do wątku... :) 27.10.09, 13:50 Z ta pewnością to jak to mówią "pewne są tylko podatki i śmierć". Po prostu nie możemy mieć biologicznego dziecka, a chcemy storzyć pełną rodzinę i dla siebie i dla dziecka-więc adopcja może nam to dać. U nas to naturalna kolej rzeczy po zakończeniu leczenia, innej drogi dla nas nie ma. Mąż bardzo chce być już tatą(a ja mamą), mamy w sobie tyle miłości, że nie było problemu z podjęciem decyzji. Obawy i lęki są i to normalne. Po to są szkolenia w ośrodkach, żeby je oswoić i pracować nad nimi. Ale przecież kiedy para czeka na dziecko biologiczne to też mają sporo strachów pozdr, kotzmiot Odpowiedz Link Zgłoś
pelikan00 wiek 27.10.09, 15:29 zastanawiam sie dziewczyny ile macie lat? ile maja lat wasi M? wiem, ze to tez ma znaczenie, i to nie male. czy liczy sie wiek, kiedy trafiacie do osrodka czy ten, kiedy przyznaja wam dziecko? u nas pojawia sie temat adopcji coraz czesciej, ale jeszcze nie podjelismy zadnej dyzycji, a wiek nas goni Odpowiedz Link Zgłoś
kotzmiot Re: wiek 27.10.09, 15:47 pelikan00, ja mam 30lat,M ma 32. Ważny jest wiek kiedy trafiacie do ośrodka. U nas powiedzieli, że do 35 r.ż można starać się o niemowlaczka, potem już o starsze dziecko. pozdr, kotzmiot Odpowiedz Link Zgłoś
capucine Re: wiek 27.10.09, 16:34 Co do pewności odnośnie adopcji? Ja mam 29 lat, M 34 l. Myśli o adopcji towarzyszyły mi od kiedy zorientowaliśmy się,ze z urodzeniem będzie problem - ta myśl właściwie pozwoliła mi zachować zdrowy rozsądek, bo w głębi cały czas wiedziałam, że jak się nie uda urodzić to jest jeszcze ta droga. Oczywiście nie byłam pewna od razu i tysiące wątpliwości jak u każdego. Myślę, że dużo dało mi czytanie wątków na 'nasz bocian'. Za każdym razem kiedy czytałam o łzach, szczęściu, radości jakie towarzyszyły w momencie pojawienia sie 'adotusia' miałam wrażenie, że to takie samo szczęście jak przy urodzeniu. Oglądałam nawet zdjęcia na bocianie i zielonej poczekalni, i myślałam, że przeceż każde z tych dzieci mogłabym pokochać i mogłoby być moje. O dziecko staraliśmy się od mniej więcej 5 lat, nie podchodziliśmy do in vitro ani inseminacji. Nie miałam siły na podjęcie kolejnych kroków, bo ta walka wykańczała mnie psychincznie i stwierdziliśmy z mężem, że nie chcemy spędzić najlepszych lat naszego życia na walce, która nie wiadomo jak się skończy, a z pewnością wykończy nas psychicznie. Myślałam, że nigdy nie wyzwolę się od tego ciągłego czekania, od nadziei, że w końcu w tym miesiącu się uda, od płaczu po każdej miesiączce. Myślałam , że nigdy nie będzie lepiej i że ten żal pozostanie na zawsze. Od jakiegoś roku temat leczenia całkowicie zamkniety. Jesteśmy po szkoleniu w ośrodku adopcyjnym. Nie wiem jak będzie, wciąż czekamy na dzidzia. Ale chyba to były dobre decyzje i dobra droga, bo dała mi spokój ducha, dała nadzieję. Podchodzimy do tego tak, że życie to tylko krótka droga, jakieś zadania do wypełnienia. Może dla nas jest właśnie takie? Jak to było już w którymś wątku powiedziane szkoda życia 'na walkę z wiatrakami'. A później nie wiadomo jeszcze jakie dylematy moralne (typu: jeden zarodek? 10 zarodków? zamrażać? wyrzucać? podarować w prezencie jak kotka?....) A wracając do adopcji, może miałam o tyle łatwiej, że mąż był od razu przekonany, nawet bardziej niż ja i zawsze żartuje, że tak lepiej, bo nie będę przechodzić uroków porodu. A problemy z adopcyjnym dzieckiem? Nidgy nie wiemy co będzie z naszym i czy w ogóle urodzi się zdrowe. Oczywiście to tylko moje podejście, szanuje każde inne przemyślenia i rozumiem inne decyzje, bo ból niepłodności jest ogromny i kobieta jest gotowa przejść tak wiele trudu żeby zrealizować się jako mama. Tyle tylko, że myślałam, że ten ból nigdy mnie nie opuści a jednak jest już lepiej. Życzę wyborów, które prowadzą do upragnionego macierzyństwa i dają spokój ducha i sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
beniusia79 moj maz nie chce "obcego" dziecka.... 27.10.09, 21:45 mamy z mezem corke. do niedawna nie wiedzielismy nawet, ze jej poczecie bylo jak wygrana w totka. maz ma "slabe" nasienie i to, ze wtedy sie udalo, graniczy z cudem. dzis patrze na corke jak na najwiekszy skarb, zastanawiam sie jak to sie stalo, ze sie wtedy udalo?... od 3 lat staramy sie bezowocnie o drugie dzieciatko. coraz czesciej rozmawiamy o in vitro. pierwsze rozmowy ze specjalistami i badanianie za nami. teraz czekamy na wyniki... nie wiem czy sie zdecyduje na inseminacje, nie wiem czy nas na to stac, nie wiem czy podolamy... rozmawialismy z mezem nieraz o adopcji, ja nie mialabym nic przeciwko-wrecz przeciwnie, uwazam, ze gdyby ludzie czesciej adoptowali dzieci, ´to nie byloby az tyle sierot na tym swiecie. maz jednak uwaza, ze byloby to dla niego obce dziecko, ze nie umialby go pokochac ... wiem tez, ze rodzina meza nie pochwalallaby tego pomyslu. kiedys byl juz taki temat poruszany i znam ich zdanie. osobom, ktore nie mialy problemow z poczeciem wlasnego potomstwa, latwo jest jest dyskutowac na tematy, o ktorych nie maja pojecia.... smutno mi, ze dla meza tak wazne sa geny. mysle, ze moglabym pokochac kazde dziecko, widze jednak, ze dla mezczyzn stanowi to problem. druga sprawy, gdyby mi sie udalo przekonac meza do adopcji, to pewnie i tak mielibysmy male szanse poniewaz meszkamy zagranica i jestesmy obcokrajowcami. kolejna sprawa to uciekajacy czas, ja mam 30 lat, mezowi niebawem stuknie 40, czasu mamy wiec niewiele... Odpowiedz Link Zgłoś
anitaja Re: moj maz nie chce "obcego" dziecka.... 03.11.09, 14:14 decyzja o adopcji nigdy nie jest łatwa, daj mężowi czas, oni chyba później dojrzewają do takich decyzji, ja jakoś nie pytałam rodziny o zdanie, to będzie "nasze" dziecko i jesli ktoś tego nie akceptuje, to jego problem. Mam nadzieję, że rodzina pokocha tak samo jak my. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: wiek 06.11.09, 12:25 My mieliśmy po 25 lat, gdy zgłosilismy się do ośrodka adopcyjnego. Dzięki temu z "rozmnażaniem" udało nam się wyrobić do 30-tki - nasz starszy syn ma prawie 5 lat, młodszy - 7 miesięcy. Wiek w ośrodkach adopcyjnych ma o tyle znaczenie, że panuje "zasada", iż różnica wieku między rodzicami a dzieckiem nie powinna być wieksza niż 40 lat. Dla nas adopcja była najlepszą drogą do rodzicielstwa, zdecydowaliśmy się na nią gdy dowiedzieliśmy się, że jedyną szansą na ciążę będzie in vitro ISCI (było to niespełna 2 lata po ślubie). Nie podeszliśmy do niego, wybraliśmy adopcję i nigdy nie żałowaliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
akinom29 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 06.11.09, 15:15 Po 4 latach bicia sie nie wiadomo po co mielismy do wyboru jedna z drog:INV (z nasieniem dawcy najprawdopodobniej) albo adopcje. Bylam juz zmeczona psychicznie i nie chcialam dalszego pchania w siebie chormonow. Wybralisy adopcje i jedno, co moge powiedziec, tom szkoda, ze tak pozno. Mam fantastycznie fantastyczna 14 miesieczna juz teraz corcie. Kocham ja nad zycie i jakos tak wcale nie czuje, ze to nie ja ja urodzilam. I nie wiedzialam, ze mozna kogos az tak kochac, tak bezwarunkowo, tak mnocno... - Odpowiedz Link Zgłoś
capucine jkl13 oraz akimon29 06.11.09, 17:31 jkl13 oraz akimon29 cieszę się, z tego co napisałyście. W kwestii in vitro jest obecnie tak ogromna presja; krążąc po tym forum myślałam, że jestem jedyną osobą, które nie zdecydowała się na tę procedurę. Gratuluję udanego rodzicielstwa i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła dołączyć do Was z postem o równie radosnym rodzicielstwie adopcyjnym. My już po kwalifikacji ale wciąż czekamy na nasze słoneczko. A wy jak długo czekałyście? Odpowiedz Link Zgłoś
majkaola Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 03.02.10, 16:07 a czy Wasi męzowie tez byli przekonani i pewni, u mnie jest problem, nie chce go zmuszać ani namawiać bo boję się, że potem może mieć problem, że dziecko nie jest "jego" Odpowiedz Link Zgłoś
capucine Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 03.02.10, 18:25 U nas pod tym względem było o tyle łatwiej, ze to mąż pierwszy zaczął mówić o adopcji a ja potrzebowałam więcej czasu na decyzję. Ale obydwoje daliśmy sobie kilka miesięcy na spokojne osowjenie się z tematem. Może w którymś momencie warto pójść na rozmowy do Osrodka, zacząć procedurę, rozwiać wiele wątpliwości (każdy z nimi przychodzi!, każdy sie boi, zastanawia jak to będzie,...), zobaczyć że to nie takie straszne jak się wydaje. Ostatecznie w każdym momencie można się wycofać. Na bocianie czytałam o panach, którzy się wahali a póżniej to oni zwariowali na punkcie maleństwa. A wygląda na to że całościowo trzeba trochę poczekać. My czekamy ponad rok a tu dalej nic nie słychać. Zaczyna się dłużyć... W tym momencie nie mam już żadnego żalu za ciążą, porodem,.... (moja koleżanka która nie dawno urodziła oznajmiła mi : 'naprawdę nie masz czego żałować') chcemy tylko 'gotowego' dzieciaczka I zacytuję jeszcze inną koleżankę, bo bardzo mnie urzekła swoją reakcją na moje wątpliwości jak będziemy używać słowa 'mamo, tato' kiedy pojawi się nie przez nas urodzone dziecko. A ona na to: ' No co ty? Ja do mojego kota nawet mówię 'chodź do mamy''. Mam nadzieję, że faktycznie tak łatwo to przyjdzie i życzę podjęcia dobrych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: kiedy powiedzieć dość? adopcja? 09.02.10, 09:05 Na pierwszego syna czekaliśmy 11 miesięcy (od pierwszej wizyty w ośrodku do zabrania synka do domu), na drugiego czekalismy w ośrodku 2,5 roku i... nie doczekaliśmy się. Zdecydowaliśmy się na adopcję ze wskazaniem i po kilku miesiącach od podjęcia tej decyzji zostaliśmy rodzicami drugiego syna. A co do męża - o adopcji rozmawialiśmy jeszcze przed ślubem, nie wiedząc jeszcze o naszych problemach. Dlatego adopcja była dla nas naturalną drogą do rodzicielstwa, a nie ostatecznością. Odpowiedz Link Zgłoś