Dodaj do ulubionych

ciąża zagrożona

27.02.04, 16:48
Moje drogie! Dziś znowu po 2 tygodniach wylądowałam na izbie przyjęć z powodu
krwawienia. Już od rana czułam, że jest coś nie tak - jakby część objawów
ciąży zniknęła. Poszłam do łazienki i na papierze zobaczyłam krew, koszmar.
Jednak cały czas miałam nikłą nadzieję, bo nie było żadnego bólu ani skurczów.
Pojechałąm taksówką - na lekarza czekałam godzinę! Na USG zobaczyłam zarodek -
chyba 6mm (nic nie rozumiem z tych skrótów na zdjęciach, ale to chyba to...)
i usłyszałam bijące serduszko (które biło wolniej niż moje 113/min., moje
tłukło się jak oszalałe, bo lekarz przez pięc minut nic nie mówił - ja
patrzyłam w sufit usiłując się na czymś skupić, a on oglądał monitor, włączył
odsłuch, uslyszałam jakieś bicie serca, wolniejsze niż moje własne). Na
koniec powiedział, że mimo krwwawienia rokowania są dość dobre. Zamiast
luteiny mam brać duphaston. No i od poniedziałku - na zwolnienie do 12
tygodnia (pracuję w szkole).
Mam wrażenie, że dziś dane było mi przezyć całą gamę uczuć - od przerażenia,
zwątpienia, lęku, beznadziei (czekając na lekarza chlipałam dyskretnie, bo
naokoło przewijali sie ludzie) po spokój, radość i moment ekstazy.
W pewnym momencie miałam myśl, że jeśli to koniec, to musi mieć to jakiś
sens. Że widocznie to nie ten właściwy moment.
Ale Bogu dzięki, wszystko jest dobrze i mam nadzieję, że tak będzie do końca.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka