Dodaj do ulubionych

niepłodność i chyba rozstanie

28.06.10, 09:43
Witam!
Drogie forumowiczki, mój mężczyzna na 100 % nie może mieć dzieci, pozostaje
adopcja...Wiem to, a jesteśmy jeszcze przed ślubem, wiedziałam o tym prawie od
początku naszej znajomości(jestesmy kilka lat ze soba), tłumaczyłam sobie, że
pozostaje adopcja, najważniejsze byśmy sie my kochali i szanowali, to damy
radę....Ale teraz jak czytam o adopcji, jakie to trudne, jakie wymagania
trzeba spełnić... to popadam chyba w depresję...Sama już nie wiem co mam
robić.Chyba chęć posiadania w przyszłości dziecka wypaczyła moja psychikę... i
zabija naszą miłość...czy to normalne,czy macie podobne odczucia???Zastanawiam
się, czy dalej ciągnąć ten związek czy lepiej się rozstać(choć mam już 33
lata).Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • diabel_thazmansky Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 10:13
      Jeżeli znasz medyczną przyczynę jego bezpłodności (tzn. biopsja jąder wykazała
      ,że nie ma prawidłowych plemników) dopiero wtedy możesz określić człowieka
      bezpłodnym.
      A teraz hardcore:
      Zastanów się gdybyś to ty nie mogła mieć dzieci i przed planowanym ślubem twój
      facet cie zostawił?Czy to jest miłość?!!!!
      Chyba bardziej niż jego kochasz siebie.

    • majka771 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 10:20
      Ślub jest jeszcze nie postanowiony,tylko to ja mam podjąć decyzje wiedząc o
      problemie, a bezpłodność jest na 100 %, bo rozmawiałam z jego lekarzem.
      • pigulka1 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 10:30
        Wiem, że na tym forum rozmawiamy ciągle o tym, że chcemy mieć dzieci. Ale ja bym
        nie zostawiła mojego męża tylko z tego powodu, że nie możemy mieć potomstwa (u
        nas przyczyną niepłodności też jest czynnik męski). Kiedyś myślałam o adopcji,
        ale w tej chwili nie jestem przekonana. Jeśli się nie uda zajść w ciążę, to
        chyba pozostanie nam tylko pogodzić się z tym, że możemy być tylko ciocią i
        wujkiem dla dzieci znajomych i bliskich. Kochamy się i brak dzieci nie będzie
        przyczyną rozstania. Nie bardzo więc rozumiem Twoje pytanie. Powtarzając za
        poprzednim postem - a gdyby to on Cię zostawił z tego powodu?
        A nie myślałaś o banku nasienia? Jeśli Ty jesteś zdrowa, to może to jest szansa?
      • karolina.and Re: niepłodność i chyba rozstanie 02.07.10, 23:51
        W życiu nie jak w bajce wiem jedno,że nigdy nie zostawiła bym mojego
        męża gdyby nie mógł mieć dzieci ślub jest na dobre i złe musisz nie
        kochać swojego partnera skoro myslisz o rozstaniu...
    • lili2010 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 11:23
      Nie oceniałabym wartości człowieka po tym, czy jest płodny czy nie, nigdy nie
      chciałabym żeby ktoś z tego powodu rozważał czy ze mną być czy nie być. Uczciwe
      z Twojej strony wydaje się być to, że już teraz czujesz, ze możesz nie podołać.
      Jeśli go naprawdę kochasz, to prędzej bym się zastanowiła nad dawcą nasienia niż
      nad rozstaniem. Ja mam jedno dziecko o drugie staramy się 3 lata, nie znam
      przyczyn naszej niepłodności, ale dobijają mnie wszyscy, którzy pytają "czyja
      wina?" Czy to jest takie ważne czyja?? myślę, ze jeśli się jest razem i się
      kochacie to dacie radę i nie ważne z czyjego powodu dziecka nie ma, bo problem
      jest wspólny.Pozdrawiam.
    • kate302 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 11:47
      a nie rozpatrujesz innych opcji np. inseminacja nasieniem dawcy??
    • ana_pe Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 12:00
      Na pytanie co zrobić nikt Ci nie odpowie. Sama musisz sie głęboko nad tym
      zastanowic.
      Ja osobiscie także nie zostawiłabym swojego męża jakby nie mogł miec dzieci.
      Chociaz z drugiej strony moge sobie wyobrazic ze ten problem moze rozdzielic
      dwoje ludzi. To bardzo skomplikowane.
      Rzeczywiscie, mozliwe, ze inseminacja nasieniem dawcy Tobie da spełnienie
      macierzynstwa.
      Przemysl to dobrze. Trzymam kciuki.
    • majka771 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 13:04
      Zastanawiałam się już nad nasieniem dawcy, na początku byłam za, jednak teraz
      wiem, że nie dam rady, dlaczego?Bo jak kiedyś powiem dziecku, ze kto jest jego
      biologicznym ojcem? nie wiem...każdy ma prawo do swoich korzeni i do prawdy o
      swoim pochodzeniu....a całe życie w kłamstwie, to niekoniecznie...poza tym
      jestem katoliczką...kurcze, dlaczego to musi być takie trudne?
      • jeza_bell Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 13:42
        majka771 napisała:

        > Zastanawiałam się już nad nasieniem dawcy, na początku byłam za, jednak teraz
        > wiem, że nie dam rady, dlaczego?Bo jak kiedyś powiem dziecku, ze kto jest jego
        > biologicznym ojcem?

        Nie rozumiem Twoich wątpliwości...
        Czy Ty pytałaś mamę o to, kto jest Twoim biologicznym ojcem? Może Twoja mama pytała babcię? Naprawdę uważasz, że dziecku potrzebne są takie informacje? Nie spotkałam się nigdy w życiu z takim pytaniem od strony dziecka.
        Jest mnóstwo dzieci urodzonych metodą inseminacji nasieniem dawcy i ludzie potrafią być wdzięczni Bogu za nie i do głowy nikomu nie przychodzą powyższe rozterki. Skoro już zaczynasz się zastanawiać nad tym, to znaczy, że zdecydowanie ta metoda nie jest dla Was. Nie niszcz życia Wam i dziecku, które mogłoby w ten sposób przyjść na świat.

        ..poza tym
        > jestem katoliczką...

        W takim razie pozostaje Ci tylko Naprotechnologia, która nie kłóci się z zasadami wiary, ale też w nie każdym przypadku pomaga.
        Powodzenia
      • ciagle_walczaca Re: niepłodność i chyba rozstanie 25.07.10, 20:10
        Witam
        nasz problem to słabe nasienie męża.jesteśmy po 3 inseminacjach i
        będziemy podchodzić do in vitro. niewiem co nas jeszcze czeka ale
        czasami boję sie że jak nie zajdę w ciążę i nie urodzę dziecka to
        będę miała wyrzuty sumienia, że niezwiązałam się z kimś kto mi je
        mógł dać. kocham męża i nie wyobrażam sobie życia z kim innym to
        jednak takie myśli też mnie dopadają.
    • kasialu Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 13:52
      Majka, a co takiego przeczytałaś o adopcji, że wydała Ci się trudna
      i o jakich wymaganiach piszesz bo nie bardzo rozumiem...
    • majka771 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 14:44
      Adopcja jest trudna sama w sobie:Wymagania odnośnie :stażu małżeńskiego,dobrego
      stanu zdrowia-mój chłopak musi przyjmować hormon-testosteron do końca życia,
      więc nie wiem czy spełnilibyśmy wymagania odnośnie zdrowia...ja jestem
      zdrowa.....no i dochody-tu myślę, że byśmy poradzili, bo obydwoje pracujemy,
      czytałam, że dochód netto na 1 członka rodziny minimum 1008 złotych netto(chyba
      w Toruniu).No i te kolejki, podobno na malucha czeka się kilka lat...Naczytałam
      się o trochę też o dzieciach adoptowanych, że patologia, że duże problemy
      itp..Wiem zaraz mnie skrytykujecie za taki skrajny pesymizm, ale czy ktoś z Was
      tez ma aż tyle wątpliwości naraz?A może ktoś miał tez takie rozterki jak ja?
      • romashka Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 15:20
        Naczytałam
        > się o trochę też o dzieciach adoptowanych, że patologia, że duże problemy
        > itp..
        A pomyślałaś o tym, że nawet rodząc dziecko biologicznie nie będzie sielanki,
        tylko problemy wychowawcze? Że dziecko może być chore, albo źle się uczyć?

        no i dochody-tu myślę, że byśmy poradzili, bo obydwoje pracujemy,
        > czytałam, że dochód netto na 1 członka rodziny minimum 1008 złotych netto(chyba
        > w Toruniu).
        Starając się o dziecko chyba też bierzesz dochody pod uwagę - jeśli starasz się
        świadomie...

        > No i te kolejki, podobno na malucha czeka się kilka lat...
        No dobrze, a jeśli rozstaniesz się teraz ze swoim facetem, to co? W ciągu dwóch
        miesięcy znajdziesz nowego i zajdziesz z nim w ciąże?

        Powiem Ci tak: rozumiem, że jesteś na zakręcie życiowym, wydaje mi się jednak,
        że postępujesz bardzo egoistycznie.
        Myślę, że dla dziecka (biologicznego czy adoptowanego, urodzonemu dzięki iui czy
        aid) najważniejsza jest miłość i szczęśliwy dom. Jeśli masz takie rozterki, to
        myślę, że czegoś może w Waszym związku po prostu brakować. Dlatego uważam, że
        może rozstanie nie jest aż takim głupim pomysłem - może z niskich pobudek, ale
        oszczędzisz siebie cierpień w przyszłości. I przede wszystkim swojemu
        (przyszłemu) mężowi - myślę, że zasłużył na coś więcej niż bycie tylko
        narzędziem rozpłodowym...
        __
        A tam dalej i dalej, za tym pagórkiem piaszczystym,
        też jest lato. (K.I.Gałczyński)
        • 5maa1976 Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 15:27
          Jest jeszcze adopcja zarodka lub dawstwo nasienia, warto rozważyc taką opcję bo adopcja długo trwa i możecie nie zdążyć zanim ukończycie 35 lat albo 40 nie pamietam ale jest taki wymóg, ale Najważniejsza jest miłośc i szczęśliwy dom jak pisze poprzedniczka
          Pozdrawiam
        • lady_groszek Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 19:50
          o, i to jest podstawowe pytanie: czy Ty sobie wyobrażasz w ogóle z innym facetem dziecko mieć? czy chciałabyś kogoś innego za ojca swego dziecka? niezależnie od spraw technicznych. jeśli nie, jesli to jest ten, którego chcesz i koniec to nie ma tematu.

          możliwości konkretnie jeśli chodzi o dziecko w przypadku problemów z płodnością są różne. zmieniłaś zdanie raz, możesz zmienić i drugi i trzeci. masz do tego prawo.

          nie buduj w sobie żalu, że inni mają prościej itd., ty masz tak i już. trzeba walczyć w ramach możliwości, które są.

          z drugiej strony: dziecko gwarancją szczęścia też nie jest, ani życie bez dziecka nie jest bezwartościowe. pomyśl, dlaczego koniecznie i na sto procent musi dziecko być? a jak nie będzie, również z innym facetem, bo np. nie będzie chciał? do tej pory żyłaś bez dziecka - źle było? określiłabyś swoje życie jako bezwartościowe? ja wiem, że to jest forum poświęcone temu, jak jednak mieć ale poradzić sobie z niechcianą bezdzietnością też można bardzo dobrze i prowadzić ciekawe i szczęśliwe życie smile wprawdzie nie wiem tego z autopsji, ale uświadomienie sobie tego i otwarcie na tę możliwość mi osobiście bardzo pomaga smile

      • nena_v Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 19:14
        Oprocz adopcji jest jeszcze inna opcja - przejmuje sie dziecko od
        matki na zasadzie bezposredniej umowy (dokladnie nie pamietam), w
        kazdym razie omija sie wiekszosc uciazliwych procedur adopcyjnych.
        Czytalam artykul o tym w Twoj Styl albo Zwierciadle, nie pamietam,
        bylo to chyba rok temu. Szukaj w necie, chyba jest strona
        internetowa o tym. Powodzenia!
        • nena_v Re: niepłodność i chyba rozstanie 28.06.10, 19:22
          Ah, znalazlam, to jest adopcja ze wskazaniem:

          dziecko-i-prawo.wieszjak.pl/adopcja/212293,Adopcja-ze-wskazaniem-dozwolona-przez-prawo.html
      • mondrian4 Re: niepłodność i chyba rozstanie 01.07.10, 16:06
        > Adopcja jest trudna sama w sobie:Wymagania odnośnie :stażu małżeńskiego,dobrego
        > stanu zdrowia-mój chłopak musi przyjmować hormon-testosteron do końca życia,

        sorry .. jestem w takiej samej sytuacji jak twój facet. Nigdy w zyciu nie
        przypuszczałbym że przyjmowanie leku który kosztuje zdaje się 6 zł /3mc
        (omnadren) będzie kiedykolwiek jakąkolwiek przeszkodką w adopcji. Poza tym
        nikogo nie musi interesowac co kto nosi w spodniach czy na głowie i czy bierze
        testosteron czy nie. To nie ma zadnego znaczenia. W USA znam faceta który jest
        pilotem wojskowym po nowotworze jader. W Danii jest pilot cywilny. U nas
        regulaminowo w wojsku dostaje się kategorię E i wilczy bilet do wielu zawodów.
        Co kraj to obyczaj
        Ja bylem 10 lat temu dokładnie w takiej samej sytuacji jak twój chłopak. Cóż...
        jak masz go zostawić to lepiej zrób to tak żeby później nie łaził za tobą
        wmawiając sobie jakieś dyrdymały o wielkiej niespełnionej jedynej miłości która
        można jeszcze odratować. jak zadajesz sobie takie pytania nawet to sądze że
        wasz związek jest po prostu bez sensu a ty marnujesz mu czas. Sobie też zresztą.
        A co do jego reakcji. Cóz... no wyobraź sobie ze cię facet zostawia z takiego
        powodu i mówi "znajde sobie kogoś lepszego". No to chyba nie jest nic miłego.
        Będąc osobą dorosłą sądzę że powinnaś takie decyzje podejmować sama a nie pytac
        się na forum co masz robić bo nikt ci takiej recepty nie da.
        Mnie kiedyś tak potraktowano i wiem co to znaczy ale z perspektywy czasu widzę
        że to i tak nie miałoby sensu więc nie rwę z tego powodu włosów aczkolwiek przez
        kilka lat nie mogłem dojść do siebie i dziewczyna zdemolowała mi kompletnie
        życie zawodowe przede wszystkim. O prywatnym nie wspomnę bo mogłem dawno sobie
        życie ułożyć a tu ciągle coś było jeszcze miedzy nami. a dziś jest kompletna
        pustka
        Adopcja jest bardzo trudnym problemem do przetrawienia i nie bede nikogo ani
        namawiał ani zniechęcał. Moi znajomi mają problemy z takimi dziećmi niestety.
        nasienie dawcy to z kolei też problem na całe życie bo masz rację ze kiedyś
        trzeba dziecku powiedzieć ale z drugiej strony nie wiesz jak za 20 lat bedzie
        wyglądac ten świat i generalnie nie ma co zawracać sobie głowy takimi historiami.
        Każdy musi sobie odpowiedziec na pytanie czego chce od życia i jak zamierza je
        przeżyć. Łatwo komuś coś doradzić i poklepywac po plecach ale wiem ze decyzje o
        adopcjach i temu podobnych to najtrudniejsze decyzje w zyciu a z takimi każdy
        zostaje w gruncie rzeczy sam na sam.
        Wiem tylko ze nie chciałbym być w skórze tego kolesia który sie dowie że zostaje
        sam tylko dlatego ze ma jadra w stanie atrofii najprawdopodobniej lub wycięte.
        No nie jest to ni przyjemnego że tak powiem bo jest to zdarzenie mocno
        traumatyczne że tak to określę. ale jak maci sie ze sobą meczyć to innego
        wyjscia chyba nie ma ale zabieg trzeba przeprowadzić możliwie bezboleśnie wink
      • zetka31 Re: niepłodność i chyba rozstanie 01.07.10, 23:35
        Weźcie ślub, idźcie do banku spermy - w świetle prawa twój mąż
        będzie prawowitym ojcem dziecka.
        problem tylko w tym, ze nie kochasz tego faceta
    • alraune Re: niepłodność i chyba rozstanie 29.06.10, 12:49
      Jeśli masz takie dylematy... to lepiej się rozstań sad
      Dla dobra swojego i Twojego partnera...
    • a_nonima Re: niepłodność i chyba rozstanie 29.06.10, 14:58
      Adopcja jest procesem długotwałym, ale nic łatwo w zyciu nie
      przychodzi.
      J jednak myślę, że Ty nie chcesz być z tym facetem. W innej syt jego
      problem zdrowotny nie byłby przeszkoda do załozenia rodziny.

      ____
      Można odejść na zawsze, by stale być blisko ks Twardowski
      • kavainca Re: niepłodność i chyba rozstanie 29.06.10, 15:20
        Tez myślę, że tu nie o macierzyństwo lecz o faceta chodzi.
        Opowiesci o koszmarnych adoptowanych dzieciach traktuję jedynie jako
        racjonalizacją decyzji.Przynajmniej lepiej żeby tak było!
        • mysia26 Re: niepłodność i chyba rozstanie 30.06.10, 11:46
          Jeżeli adopcja to najlepiej żeby dziecko było jak najmłodsze. W przeciwnym razie
          grozi RAD Reactive Attachmen Disorder - Zespół Zaburzenia Więzi). Ale nawet z
          noworodkiem może być ciężko jeśli jego biologiczna mama piła alkohol w ciąży
          (FAS - Alkoholowy Zespół Płodowy). To nie jest wina tych dzieci że bywają
          "trudne" ale ich rodziców biologicznych że zapewniły im taki nieciekawy start w
          życiu. Niestety większość dzieci w domach dziecka to nie sieroty (jak było np.
          po wojnie) ale dzieci z rodzin patologicznych, którym zostały odebrane albo
          przez nie porzucone. Nie jestem przeciwniczką adopcji, uważam tylko że decydując
          się na nią trzeba wiedzieć na co być może trzeba być przygotowanym i że wcale
          nie musi być łatwo.
          Radzę sobie poczytać blog:
          prawiejakmama.bloog.pl/?ticaid=6a703
          • kavainca Re: niepłodność i chyba rozstanie 30.06.10, 13:03
            Rodzicielstwo generalnie nie jest łatwe.
            Mam w bliskiej rodzinie dzieci adoptowanie. I z FAS i z innymi
            zaburzeniami. Nie jest to łatwe, ale tez nie przekracza ludzkich
            mozliwości.
            ale to dyskusja akademicka i baaardzo na marginesie.
    • nika206 Re: niepłodność i chyba rozstanie 29.06.10, 15:22
      Witaj,
      Z Twoich wypowiedzi odnoszę wrażenie, że chciałabyś się rozstać z
      partnerem i szukasz tu jakiegoś potwierdzenia tej decyzji.
      A tą decyzję musisz podjąć sama ( choć masz już 33 lata)

    • przyszla_mamuska Re: niepłodność i chyba rozstanie 30.06.10, 12:15
      wszystko jest trudne na początku drogi, jak się z tym dokładnie prześpisz, to
      znajdziesz wyjście.
      u nas też problem u męża, ale nie wyobrażam sobie go zostawić bo chyba by się na
      maxa załamał. jeśli dwoje ludzi kocha się ponad wszystko, to można pokonać
      wszystkie problemy.
      na początku też nie chciałam słyszec o adopcji itp. na szczęście nam się udało i
      jestem akurat w ciąży, ale gdyby nie wyszło to nie wyobrażaliśmy sobie życia bez
      dziecka, czyjegokolwiek dziecka...

      trzymam kciuki i uważaj, bo w życiu różnie bywa, można łatwo spaść z deszczu pod
      rynne. znam kilka takich przypadków.
    • joanna29 Re: niepłodność i chyba rozstanie 01.07.10, 17:34
      U nas wyniki niemęża był wszystkie ok, u mnie niedrozność jajowodów
      i inne problemy. Zdecydowalismy się na leczenie, bo oboje chcielismy
      miec dzieci. Ja zapowiedziałam, że jak leczenie nie da rezultatów to
      ja od niego odejdę. Udało się i mamy synka. Ja bym odeszła, aby
      niemąż mógl poznac kogoś z kim by miał dzieci.
      U Ciebie troche sytuacja wyglada inaczej. Pytanie czy wystaczy Ci
      maż, czy jednak potrzebujessz dziecka aby być rodziną.
    • aurita Re: niepłodność i chyba rozstanie 01.07.10, 21:24
      a ja nie bardzo Ci wierze
      Jakim cudem bedac katoliczka masz narzeczonaego kilka lat bedac juz dosyc leciwa
      (nie bojmy sie tego slowa) panna?
      I jako katoliczka oczywiscie nie wspolzyjesz te kilka lat z narzeczonym?
      Jakim cudem bedac tylko narzeczona moglas rozmawiac z lekarzem o problemach
      obcego ci czlowieka?
      Jakim cudem planujac adopcje zwlekacie ze slubem (staz malzenski trzeba odpracowac)

      > Chyba chęć posiadania w przyszłości dziecka wypaczyła moja psychikę...
      i zabija naszą miłość

      a kiedy ty te przyszlosc planujesz?
    • pelikan00 Re: niepłodność i chyba rozstanie 02.07.10, 09:24
      przegadaj z partnerem inseminacje nasieniem dawcy, zanim podejmiecie
      decyzje, ktore moze tylko w tej chwili wydaja sie wlasciwie.
    • majka771 Re: niepłodność i chyba rozstanie 02.07.10, 18:20
      Możecie wierzyć bądź nie wierzyć..mój chłopak powiedział mi na początku naszej
      znajomości-ok.3 m-ce, że nie będzie mógł mi dać dziecka..płakałam pamiętam cały
      weekend...ale przetłumaczyłam sobie, że miłość jest najważniejsza, że przecież
      są inne rozwiązania...Ale chyba jestem za mało odważna, za dużo mam zasad, a
      może jestem trochę egoistką...już sama nie wiem...ciężko mi z tym wszystkim.Mój
      chłopak pierwszy zaproponował nasienie dawcy, ja byłam za adopcją...a teraz po
      prostu mam wątpliwości co do każdego rozwiązania...Czy wy też tak macie?czy
      jesteście zdecydowane na określoną metodę.Pozdrowionka
      • lilit2005 Re: niepłodność i chyba rozstanie 02.07.10, 18:43
        ja dowiedzialam sie ze moj maz jest bezplodny po paru latach
        znajomosci, kiedy jeszcze nie planowalismy slubu. Z tym ze
        wiedzielismy tylko tyle ze maz nie ma plemnikow w nasieniu. Jakis
        czas potem poszlismy razem do kliniki nieplodnosci, gdzie kazano
        mezowi zrobic hormony i biopsje. Nie zrobilismy. Decyzje o slubie
        podjelismy jakis czas potem, kiedy nie wiedzielismy czy znajda sie
        plemniki w jadrze czy nie. Umowilismy sie ogolnie, ze jak nie da
        zrobic in vitro to adoptujemy dzieci. Powiem ci, ze tez mialam mase
        watpliwosci (wychodzilam zamaz majac 31 lat), ale ostatecznie
        postanowilam "zaryzykowac". Na szczescie po biposji plemniki sie
        znalazly i mamy wspolne dzieci. Ale jakis czas temu maz mi
        powiedzial, ze gdyby nie udalo sie in vitro to on nie wie czy
        zdecydowalby sie na adopcje, ze kiedy o tym rozmawialismy przed
        slubem to on sie nad tym za bardzo nie zastanawial. W dodatku mamy
        juz za soba malzenski kryzys i zdalam sobie wtedy sprawe ze nie
        warto sie poswiecac. Majac za soba te doswiadczenia dzis
        doradzalabym kazdej kobiecie w podobnej do nas sytuacji nasienie
        dawcy (oczywiscie pod warunkiem ze maz to akceptuje).
      • nena_v Re: niepłodność i chyba rozstanie 02.07.10, 18:45
        Ja Cie rozumiem, choc Twoj problem mnie nie dotyczy, bo mam szanse
        na dziecko ze swoim mezem. Jednak z wielkim niepokojem czekalam na
        pierwsze wyniki spermy. Gdyby nie bylo szansy na jego nasienie, to
        pewnie bysmy uderzyli do jego brata wink
        Wydaje mi sie, ze jestes bardzo rozdarta, to chyba naturalne, daj
        sobie pewien czas na przemyslenie i zobaczysz jak sie sprawy potocza.
      • pelikan00 Re: niepłodność i chyba rozstanie 02.07.10, 22:09
        jesli on sam wychodzi z propozycja inseminacji nasieniem dawcy to
        mysle, ze to dobry poczatek na rozmowy i ewentualne decyzje. taka
        ciaze przezywa sie tak samo, wspolnie, od samego poczatku: test,
        pierwsze usg, rosnacy brzuszek, kopniaczki a potem porod i doprawdy
        dziecko staje sie w pelni wasze. was obojga!! i calkowicie nie wazne
        staje sie w jaki sposob sie pojawilo a pojecie dawcy pojawia sie
        tylko w momencie kiedy dziekujesz komus tam, ze pozwolil wam doznac
        tego cudu.
        oczywiscie do takiej decyzji trzeba dojrzec i jesli sie ja podejmie
        byc do niej przekonanym. zreszta tak samo jak do adopcji, do in vitro
        czy ogolnie do leczenia nieplodnosci!! trzymaj sie!!
      • lady_groszek Re: niepłodność i chyba rozstanie 03.07.10, 21:02
        ja się dowiedziałam, jak już byliśmy po ślubie.
        na razie mamy szanse na in vitro.
        egoizm jest dobry, zastanów się przede wszystkim, czy chcesz z nim zostać nawet jak nie będziecie mieć dzieci.
    • m-ysza Re: niepłodność i chyba rozstanie 03.07.10, 23:39
      Podstawowe pytanie: czy się kochacie? czy Ty go kochasz? Bo jeśli tak, to wierz mi, nic nie przeszkodzi prawdziwemu, szczeremu uczuciu. Nawet taki problem jak brak biologicznego potomstwa. Ale już samo stwierdzenie, że ciągniesz związek sprawia że mam wrażenie, że coś jest nie tak.Że problem płodności Twojego partnera to tylko pretekst.
      My też wiedzieliśmy przed ślubem, że ja mogę miec problemy z zajściem w ciążę, ale uczucie było silniejsze. Byliśmy dla siebie najważniejsi. I to się sprawdziło w dalszym życiu. Po drodze była walka o dziecko, nie udawało się, mąż stał za mną murem, na moje żarty, żeby poszukał sobie innej, która da mu dziecko mówił, że "brał" smile mnie nie dla dziecka ale dlatego, że kocha. Była ciąża i poronienie. Teraz się okazało, że mąż ma słabe nasienie i teraz ja stoję przy nim, wspieram go. On jest dla mnie najważniejszy. Mamy w planach IUI a jak nie wyjdzie to adopcja. Ale nigdy, przenigdy nie pomyślałam, że dla dziecka mogłabym opusic męża.Jesteśmy 11 lat razem.
      Musisz sobie zadac pytanie: co jest dla mnie najważniejsze? Bo jeśli dziecko, to faktycznie, lepiej się rozstac. Tylko jaką masz pewnosc że następny partner będzie płodny?
      A adopcja - chyba podstawowy warunek, to to, że zgodę dostaje małżeństwo. Stąd pewnie Twoje przekonanie, że jest bardzo ciężko. Ja znam przypadki bardzo szybkich adopcji.
      Pozdrawiam.
    • lidek0 Re: niepłodność i chyba rozstanie 27.07.10, 06:54
      Po tym wszystkim co przeczytałam faktycznie powinnaś się rozstać ze
      swoim partnerem. Zwyczajnie nie zasługujesz na niego. Nie zrobił w
      życiu nic co uniemożliwiłoby mu posiadanie dzieci a Ty go ot tak
      skresliłaś. Twój egoizm jest ważniejszy od niego. Nie liczysz się
      wogóle z tym co on czuje i przeżywa /jak sądzę/ Sama stałam po
      drugiej strone etej barykady, usłyszałam o lekarza, że nie mogę mieć
      dzieci i tylko adopcja wchodzi w grę, podczas kiedy mój maż miał
      rewelacyjne wyniki. Dziękuje losowi, że postawił go na mojej drodze,
      dał mi dużo wsparcia i siły. Trzymał nieomal za ręke kiedy szłam na
      HSG, nigdy przez myśl mu nie przeszło rozstanie, ukaranie mnie za
      coś czego nie zrobiłam. Czy przy kolejnym związku na początku
      będziesz prosić o wyniki nasienia? Przecież to będzie związek z
      wyrachowania i czytej chęci posiadania dziecka. Jeśli wogóle
      będziesz mieć dziecko to będę mu bardzo współczuła tak egoistycznej
      mamy. Tyle par korzysta z banku nasienia /tylu ojców kocha dzieci/ a
      jedyne o czym Ty potrafisz mysleć to jak powiedzić dziecku, że Twój
      partnet nie jest jego ojcem? Przykre ale prawdziwe. Niech Twój
      partner znajdzie kogoś, kto na niego zasłuży bo to na pewno nie
      jesteś Ty.
      Może to co napisałam jest brutalne ale prawdziwe bo wiem dokładnie
      co może czuć osoba będąca w sytuacji Twojego partnera.
      • rewolka404 Re: niepłodność i chyba rozstanie 27.07.10, 08:34
        mnie ten watek przeraza sad U nas to ja jestem ta "winna". Na poczatku to ja sie
        chcialam rozstawac, zeby moj ukochany mogl miec dzieci. Na szczescie skutecznie
        mi te chore mysli wybijal z glowy. Mowil, ze on przede wszystkim chce miec mnie
        a jak dodatkow bedzie mialm ze mna dziecko bedzie wiecej szczescia, beze mnie
        tego szczescia w ogole sobie nie wyobrazal. Na poczatku bralam to za jakas
        litosc, forme pocieszenia. Teraz wiem, ze to prawda i sama sie dziwie, ze mogla
        w to nie wierzyc. Nie wyobrazam sobie zycia w zwiazku z kims, kto planuje
        rozstanie z powodu choroby, jaka mnie spotkala...Na tym m.in. polega milosc,
        zeby razem isc przez swiat, wspolnie radzac sobie z przeszkodami spotkanymi po
        drodze.
        • saraanna Re: niepłodność i chyba rozstanie 07.08.10, 02:16
          Majka ,jezeli masz szanse urodzic wlasne dziecko ,a partner zgadza
          sie na dawce ,to nawet sie nie zastanawiaj.Moze bede brutalna,ale
          zycie uklada sie roznie.Teraz poswiecasz sie dla partnera,bo go
          kochasz,a co bedzie za 10 lat? Masz gwarancje,ze partner cie nie
          zostawi ,bo znajdzie jakas mlodsza,ladniejsza -i co wtedy,zostaniesz
          sama ze zmarnowana szansa na wlasne szczescie ,jakim jest posiadanie
          dziecka.Moze to jest czarny scenariusz ,ale zycie przynosi rozne
          niespodzianki.Ty jestes w komfortowej sytulacji,ze partner zgadza
          sie na dawce ,mysl przede wszystkim o sobie,bo to jest twoje zycie i
          masz prawo do spelnienia wlasnych marzen.
          • lusiasia Re: niepłodność i chyba rozstanie 08.08.10, 18:11
            Moze wystarczy tylko odpowiedziec sobie na pytanie czy chesz byc z tym mezczyzna
            bez dzieci?

            nie myslec o adopcji, bo adopcja to nie jest posiadanie dzieci biologicznych, tylko
            danie milosci, dziecku ktore nie ma rodzicow, a do tego sie nie dochodzi przez
            to ze ktos jest nieplodny tylko z innych pobodek
    • agusek00 Re: niepłodność i chyba rozstanie 13.08.10, 15:11
      A mnie dziwią te komentarze do autorki wątku, to chyba dobrze, że zastanawia się
      nad swoją przyszłością, nad związkiem? A tu same oburzone... Nie rozumiem
      kobiet, które nie zadają sobie takich pytań. Szczerze mówiąc, uważam, że to by
      było nierozsądne. W końcu jednym z ważniejszych celów związku jest potomstwo.
      Miłość jest ważna, ale takie decyzje trzeba przemyśleć, i najlepiej to robić na
      zimno. Lepiej, żeby Majka żałowała rok po ślubie?
      Ja sama jestem w takiej sytuacji, kiedy to mój mąż ma problem z płodnością, i
      też się dowiedziałam o tym przed ślubem. I uważam, że dobrze się stało, że
      wychodząc za mąż miałam świadomość w co się "pakuję". Miałam możliwość
      spokojnego przemyślenia, i wcale nie było tak, że od razu założyłam, że miłość
      wszystko zwycięży. I nie znaczy to wcale, że nie kochałam mojego wtedy
      narzeczonego, ale uważałam, i nadal uważam, że sprawy fundamentalne, a kwestia
      dzieci na pewno do takich należy, wymagają przemyśleń i zimnych decyzji.
      Dodam, że ani dnia nie żałowałam, że ostatecznie wzięliśmy ślub, jesteśmy ze
      sobą 6 lat i dziś patrzę na decyzję o małżeństwie jako na jedną z
      najtrafniejszych w moim życiu.
      • annamariamuff Re: niepłodność i chyba rozstanie 13.08.10, 20:46
        Tez dziwia mnie komentarze .Poza tym kobieta jest troche inna niz
        mezczyzna.W mezczyznie instynkt zazwyczaj sie budzi poprzez
        obcowanie z dzieckiem u kobiety jest inaczej pragnie i kocha
        dziecko jeszcze zanim ono sie narodzi .Porownywanie wiec
        nieplodnosci kobiety i mezczyzny to troche dwie rozne sprawy.Poza
        tym autorka ma 33 lata nie ma zbyt duzo czasu na szukanie swojej
        drogi (adopcja , nasienie dawcy )zwlaszcza ,ze do zadnej z tych drog
        nie jest przekonanaPoza tym majac 33 lata ma sie juz troche
        swiadomosci ,ze milosc to nie wszystko ,ze pewne wybory zyciowe moga
        zawazyc na calym naszym zyciu. Ja z mojego puntu widzenia,
        doswiadczenia zyciowego nie wiem czy bym zdecydowala sie na zwiazek
        z nieplodnym mezczyzna , dzieci sa dla mnie wazne a obie metody
        alternatywne, raczej wykluczam.
        • lusiasia Re: niepłodność i chyba rozstanie 13.08.10, 22:13
          milosc to nie wszystko, ale dzieci to tez nie wszystko

          ale oczywiscie lepiej sie zastanawiac przed slubem i wybrac kogos z kims sie
          chce byc, bez warunkowo, bez wzgledu na to czy beda dzieci czy nie
          • annamariamuff Re: niepłodność i chyba rozstanie 13.08.10, 22:28
            lusiasia napisała:

            > milosc to nie wszystko, ale dzieci to tez nie wszystko
            Fajnie by bylo miec wszystko
            >
            > ale oczywiscie lepiej sie zastanawiac przed slubem i wybrac kogos
            z kims sie
            > chce byc, bez warunkowo, bez wzgledu na to czy beda dzieci czy
            nie
            No i to chyba robi wlasnie autorka watku ona sie zastanawia.Wiem
            tez ,ze mozna podjac decyzje na "tak" a czasami i tak sytuacja
            nas przerasta i zwiazek sie konczy pozniej tylko jest za pozno na
            wlasne potomstwo.Mozna tez zdecydowac inaczej i nie spotkac nikogo z
            kim bedziemy chcieli dzielic zycie i z dzieci nici.Nie ma tez
            gwarancji ,ze autorka nie ma problemow z plodnoscia ... duzo tego .W
            tej sytuacji warto chyba zastanowic sie co naprawde czujemy do tego
            czlowieka
    • madry34 oddam nasienie dla pary 14.08.10, 22:13
      jestem mężczyzną 34 letnim zdrowym zadbanym bez nałogów 80kg wagi, 176
      cm,spokojny pracowity i przedewszystkim zdrowy a moja partnerka nie może mieć
      dzieci,wiem czym jest brak potomstwa i nie chcę by komuś komu można pomóc nie
      podać tego czego pragnie każda kochająca się para. Ja nie będę miał potomstwa
      ale nie chcę tej możliwości pozbawić mężczyzny który wie na czym mu zależy w życiu.
      Kontakt tylko meilowy. Mam badania i mogę zrobić ponownie. Resztę o sobie
      napisze na privie tylko osobom które szukają mnie. pozdrawiam. agatak166@wp.pl.
      i jeszcze jedno rozstanie to nie jest wyjście kochani...
    • nelcia181 Re: niepłodność i chyba rozstanie 03.09.10, 22:24
      Ja te nie uwazam, by zastanawianie sie bylo czyms zlym, ja podjelam taka deczyje i czasem
      zastanawiam sie, co by bylo gdybym zdecydowala inaczej, zycie jest trudne, a zycie z nieplodnoscia po
      stokroc trudniejsze i jezeli ktos pragnie dziecka najbardziej na swiecie, to zycie bez niego jest
      bolesne...
      • lidek0 Re: niepłodność i chyba rozstanie 04.09.10, 12:30
        "życie z nieplodnoscia po stokroc trudniejsze" i sądziesz, że jak od niego odejdzie właśnie z
        powowdu niepłodności będzie mu łatwiej? Wiem, że miłość to jedno a macierzyństwo to drugie ,
        tylko nie ma macierzyństw bez miłości a tu akurat miłości nie ma. Dla mnie miłość to uczucie bez
        względu na to czy jest się płodnym czy nie, tym bardziej, że chłopka nie jest winny swojej
        niepłodności .
        W zasadzie autorka wątku przed związaniem się z kimś powinna prosić o wyniki nasienia, bo do
        tego sprowadza się to wszystko. Żal mi go tym bardziej, ze jak już pisałam sama byłam kiedyś w
        jego sytuacji.
        • nelcia181 Re: niepłodność i chyba rozstanie 04.09.10, 15:40
          Ja nie napisałam, że ma od niego odejść, ale dobrze, że się zastanawia, nie można takiej decyzji
          podejmować pod wpływem emocji, ja swej decyzji nie żałuję, ale chcę tylko napisać, że czasem serce
          boli, gdy na biologiczne dziecko nie ma się szans...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka