Dodaj do ulubionych

in vitro - kolejne podejścia

20.10.10, 15:20
Witam,
próbowałam znaleźć wątek o interesującej mnie tematyce. Ale bezskutecznie....
Chciałabym poruszyć tematykę psychiki po kolejnych - nie udanych - próbach zajścia w ciążę. Takich par jak my z mężem jest cała masa w tym kraju. W naszym przypadku są tą 4 inseminacje, 2 nie udane transfery (po mikroiniekcji). Przed nami chyba jeszcze tylko 2 kolejne próby (mamy zamrożone 4 komórki). Dodam, że jesteśmy pod opieką warszawskiej kliniki, na którą ogólnie nie narzekamy. Wcześniej oboje przeszliśmy szereg szczegółowych badań. Nieprawidłowości nie stwierdzono.
I tu zaczyna się jazda.... O dziecko staramy się ok 3 lat. Siebie zawsze uważałam za bardzo silną psychicznie osobę. I nagle okazuje się, że po prostu siebie nie poznaję!
Na pocżatku nie udanych prób był tylko żal i płacz. Z biegiem czasu zaczęła we mnie rosnąć przerażająca wściekłość! To już nie zwykły szloch! Po prostu zupełnie siebie nie poznaję.
Najgorsze, że coraz trudniej mi panować nad nią w życiu codziennym. To tak jakby ogarniał mnie rodzaj raka.....tylko robiący spustoszenia w psychice.
Czy któraś z Was poradziła sobie z takim stanem?
Obserwuj wątek
    • jag_2002 Re: in vitro - kolejne podejścia 20.10.10, 23:19
      po paru latach zostaje tylko zal, odzywajacy sie w roznych momentach
      zycze udanej kolejnej proby
      • alonka7 Re: in vitro - kolejne podejścia 21.10.10, 11:55
        Sama mialam wiele prob, co trwalo kilka lat (5 pelnych programow plus dwa razy mrozaki).
        Jak dawalam rade:
        a) mialam zaufanie do lekarza i do kliniki - nie zmienialam jej, nie kwestionowalam zdania lekarza, a ten mowil, ze powinno sie udac
        b) zanim zaczelam bylam tam u psychologa (w mojej klinice), ktora powtarzala, ze w ostatecznym rozrachunku decyduje "czysty fart' (pure luck) - to po prostu musi byc ten szczesciliwy zarodek i juz. To pozwolilo mi zmniejszyc lub prawie wyeliminowac poczucie winy, ze sie nie udalo;
        c) staralam sie myslec, ze od tego nie zalezy cale moje zycie. Ze NAJWAZNIEJSZE W ZYCIU JEST ZYCIE i moim obowiazkiem jest przezyc je jak najlepiej i juz. Zrobic to co w mojej mocy (ale nie wiecej). To trywialne ale prawdziwe.
        d) zeby zwiekszyc prawdopobienstwo trzeba probowac... Nie ma innej drogi.
        Skad masz wsparcie? Moze konsultacja psychologiczna pomoze Ci lepiej sobie z tym radzic? Moze inne rzeczy w zyciu ? Przeciez dziecko nie stanowi sensu zycia rodzicow - rodzice musza miec rowniez inne drogi spelnienia a wtedy dziecko jest wolne.
        To moje sposoby - zycze Ci znalezienia sily w sobie.
        • mdm123 Re: in vitro - kolejne podejścia 21.10.10, 13:24
          Bardzo dziękuję za te mądre słowa.
          Wiem, że mam oparcie w moim mężu. Wiem, że mogę ufać swojemu lekarzowi. A to już dużo.
          Zastanawiałam się nad wizytą u psychologa. Ale ciągle wierzę, że sama się ze sobą uporam.
          Na razie staram się odwrócić uwagę od spraw istotnych. Zawsze tak robiłam jeśli nie miałam żadnego wpływu na wynik (takie sportowe podejście do tematu).
          Z uwagi na kłopoty z kręgosłupem nie mogę już grać w kosza czy chodzić na areobic. Po prostu zmęczyć się fizycznie. Teraz koleżanka podsunęła mi zajęcia z jogi. Zawsze byłam bardzo energiczna więc joga wydaje mi się zbyt statyczna. Ale może się mylę........ Może to jest niezły sposób na "wyczyszczenie" szarych komórek z tej złości jaka mnie zalewa.

        • arpona Re: in vitro - kolejne podejścia 21.10.10, 13:36
          Alonka7, dzięki za te słowa!

          Właśnie takich wskazówek nam potrzeba, a nie pocieszeń osób, które nie znają bólu niepłodności z autopsji, że wszystko będzie dobrze i że kiedyś na pewno się uda.
    • alonka7 Re: in vitro - kolejne podejścia 21.10.10, 17:59
      Dziekuje. Chcialabym dodac, ze udalo mi sie w wieku prawie 41 lat - jestem w 24 tygodniu.
      Dziewczyny: Wy jestescie na pewno mlodsze wiec macie wieksze szanse.
      • mdm123 Re: in vitro - kolejne podejścia 22.10.10, 08:41
        Mam szczerą nadzieję, że pójdę w Twoje ślady. Tym bardziej, że przede mną magiczna 40.
        Życzę Wam zdrówka. Jestem pewna, że będziesz wspaniałą mamą.
      • arpona Re: in vitro - kolejne podejścia 22.10.10, 21:33
        Mi już bliżej niestety do 40-tki niż 30-tki i to właśnie jest czynnik mocno wpływający na moją wiarę w powodzenie kolejnych podejść, ale Twój przykład dowodzi, że warto próbować! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka