mdm123
20.10.10, 15:20
Witam,
próbowałam znaleźć wątek o interesującej mnie tematyce. Ale bezskutecznie....
Chciałabym poruszyć tematykę psychiki po kolejnych - nie udanych - próbach zajścia w ciążę. Takich par jak my z mężem jest cała masa w tym kraju. W naszym przypadku są tą 4 inseminacje, 2 nie udane transfery (po mikroiniekcji). Przed nami chyba jeszcze tylko 2 kolejne próby (mamy zamrożone 4 komórki). Dodam, że jesteśmy pod opieką warszawskiej kliniki, na którą ogólnie nie narzekamy. Wcześniej oboje przeszliśmy szereg szczegółowych badań. Nieprawidłowości nie stwierdzono.
I tu zaczyna się jazda.... O dziecko staramy się ok 3 lat. Siebie zawsze uważałam za bardzo silną psychicznie osobę. I nagle okazuje się, że po prostu siebie nie poznaję!
Na pocżatku nie udanych prób był tylko żal i płacz. Z biegiem czasu zaczęła we mnie rosnąć przerażająca wściekłość! To już nie zwykły szloch! Po prostu zupełnie siebie nie poznaję.
Najgorsze, że coraz trudniej mi panować nad nią w życiu codziennym. To tak jakby ogarniał mnie rodzaj raka.....tylko robiący spustoszenia w psychice.
Czy któraś z Was poradziła sobie z takim stanem?