Gość: wiu
IP: *.saska.krakow.pl
13.04.04, 18:16
Cześć Dziewczyny, myślałam, że już nie wrócę na to forum, ale tydzień
temu ... miałam znowu łyżeczkowanie. To mój drugi raz. Boję się, że szanse
maleją ...
Niby miałam już "doświadczenie" w przeżywaniu takich rzeczy, ale mimo
wszystko, leżąc na stole operacyjnym zapytałam Go "dlaczego mi to robisz??".
To było takie dziwne, w szpitalu nawet już przestawałam plamić, a tu jedno
USG i koniec nadziei. A potem 10 minut zabiegu i ... po wszystkim. Nawet tego
samego dnia wyszłam do domu. Nawet mnei nic nie bolało, nawet ni emusiałam
nosić podpasek. Gdybym krwawiła, gdyby się ze mnie lało, to przynajmniej
poczułabym, że była ciąża i że ta ciąża się skończyła. A tak - czekam do
najbliższego okresu i jestem nieco zdezorientowana... Jeszcze tak niedawno -
ogromna nadzieja, błogie szczęście, już sie czułam mamą. Potem - jedno USG,
10 minut zabiegu, tydzień zwolnienia lekarskiego ... i już. Po wszystkim.
Nie wiem, co będzie dalej. Za trzecim razem to już będę wariować. Wiem, że
powinnam sie przebadać, ale trochę brak mi sił, by się za to wszystko brać.
No i na dodatek, jakby było mało, okazało się że mamy konflikt serologiczny z
mężem i jeszcze podejrzewali u mnie cukrzycę.
Może rzeczywiście będę mogła sobie pozwolic tylko na adopcję....?