Dodaj do ulubionych

Punkcja w dolarganie

09.12.10, 13:57
Napiszę informacyjnie o swoim przypadku, bo na taki zabieg zdecydowałam się po raz drugi.
Poprawcie mnie, ale chyba zazwyczaj punkcję pęcherzyków po stymulacji do in vitro robi się w krótkiej, płytkiej narkozie. Więc jeśli w ogóle coś boli, to raczej już po zabiegu, kiedy znieczulenie przestaje działać.
Ja już 2 razy miałam punkcję w dolarganie. Pierwszy raz dlatego, że miałam tylko 1 pęcherzyk, a za drugim razem miałam dwa i lekarz pewnie by się zgodził na znieczulenie ogólne. Ale wolał w dolarganie, bo nie musiał anestezjologa do zabiegu umawiać, a ja się zgodziłam.
Zabieg nie należy do przyjemnych, a przynajmniej nie bolało okropnie, ale są też plusysmile
- jeszcze leżąc na stole / fotelu zabiegowym dowiedziałam się, że jest jajeczko i po chwili, że drugie też jest,
- po jakiejś pół godzinie od zabiegu można spokojnie iść do domu (oczywiście w asyście, bo prowadzić samochodu nie można i ogólnie jest się lekko skołowanym),
- nie ma się wenflonu, którego organicznie osobiście nie cierpię.
No i już tylko plus dla mnie - w ciągu ostatniego roku miałam 3 znieczulenia ogólne, tylko jedno podobnie krótkie jak to do punkcji, wiec nie chciałam się ponownie obciążać.
Jeśli będę potrzebowała kolejnej punkcji, to po tym wpisie przypomnę sobie, że to jednak mnie cholernie bolało i wezmę pod uwagę znieczulenie ogólnesmile
Obserwuj wątek
    • sofi75 Re: Punkcja w dolarganie 09.12.10, 14:16
      > Zabieg nie należy do przyjemnych, a przynajmniej nie bolało okropnie, ale są te
      > ż plusysmile
      > - jeszcze leżąc na stole / fotelu zabiegowym dowiedziałam się, że jest jajeczko
      > i po chwili, że drugie też jest,

      - to jest plus bardzo wzgledny - ktos inny moglby sie dowiedziec, ze 'pierwsze puste' oraz 'o! i drugie tez'

      > - po jakiejś pół godzinie od zabiegu można spokojnie iść do domu (oczywiście w
      > asyście, bo prowadzić samochodu nie można i ogólnie jest się lekko skołowanym),

      - po pierwszej punkcji do domu moglam isc po godzinie, wiec drugi plus wzgledny. Natomiast przy drugiej punkcji mnie intubowano (czy ktoras ma pojcie po wuj? i czy komus sie to zdarzylo?) - wiec bylo mocno niefajnie, bo glos odzyskalam dopiero po godzinie, a jezyk mialam z drewna.

      > Jeśli będę potrzebowała kolejnej punkcji, to po tym wpisie przypomnę sobie, że
      > to jednak mnie cholernie bolało i wezmę pod uwagę znieczulenie ogólnesmile

      - skoro tyle plusow, to czemu jednak?
      • nunia01 Re: Punkcja w dolarganie 09.12.10, 14:30
        Ja bynajmniej nie zachęcam do punkcji w dolarganie. Po prostu piszę jak jest, albo może nawet jak było w moim przypadku. Przed pierwszą punkcją nie znalazłam żadnych informacji na ten temat, wszyscy pisali o znieczuleniu ogólnym, a ja się strasznie bałam. Przy drugiej punkcji uświadomiłam sobie, że od pierwszej zapomniałam jak bardzo boli.

        Ja przy pierwszej punkcji dowiedziałam się, że pęcherzyk był pusty. Ale jeśli nie mogą znaleźć, to szukają długo i dowiedziałam się już na sali. A informację za każdym razem przynosił mi mój lekarz, pani zerkająca w mikroskop nie wykrzykiwała nic na całą salę zabiegową.

        Mogli Cię intubować z różnych powodów. Mogłaś mieć problemy z oddychaniem samodzielnym, albo po prostu taką mają procedurę czy też ten konkretny anestezjolog tak pracuje. Ja spotkałam się np. z zakładaniem cewnika do każdego zabiegu, nawet takiego w króciutkiej narkozie. Uzasadnienia to nie miało żadnego - zwykła szpitalna procedura dla wygodny personelu. W innym szpitalu przy takich samych zabiegach nikt nawet nie myślał o cewnikowaniu.

        > - skoro tyle plusow, to czemu jednak?
        Bo boli jak cholera i nawet trzymająca za rączkę pani doktor nie pomaga. Może akurat na mnie dolargan nie działa? We łbie mi się nie kręci, chociaż ciągle się pytają. A jeśli będzie jeszcze potrzeba punkcja, to już się trochę odsunę w czasie od tych dotychczasowych znieczuleń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka