Dodaj do ulubionych

niepłodność - pomoc

IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 20.02.01, 23:27
Okazuje sie ze w calej Europie tylko w Polsce placi sie za zaplodnienie invitro. Moim zdaniem takie zabiegi powinny byc dofinansowywane przez kasy chorych.
Pisze o tym dlatego ze od trzech lat nie moge zajsc w ciaze - invitro jest ostatnia deska ratunku. Jak na ironie losu pracuje w Domu Malego Dziecka i bardzo, bardzo kocham dzieci. Niestac mnie na kredyt - nasza zarobki razem z mezem wynosza 1200 zl.Jak mam sie pogodzic z takim losem?
Obserwuj wątek
    • Gość: M Re: niepłodność - pomoc IP: 213.77.91.* 23.02.01, 09:37
      Ewo czy nie myślałaś nigdy o adopcji. Czy potrafisz pogodzić się z tą całą batalią badań przed takim zabiegiem, wytrysku na rządanie i innych koniecznych i dla mnie upokarzających konieczności przy metodzie invitro? Ja też nie mogę, jak na razie mieć dzieci, ale wiem że jeżeli już będę wybierać to wybiorę adopcję. Boję się tak dużej ingerencji w człowieka - w moje dziecko. pozdrawiam.
      • Gość: miki Re: niepłodność - pomoc IP: *.veracomp.com.pl 23.02.01, 12:19
        zgadzam sie z M. , gdybym miała wybierac wybrałabym adopcje ( zresztą juz o niej mysle mimo iz jestem zdrową kobietą ).
        • Gość: M Re: niepłodność - pomoc IP: 213.77.91.* 23.02.01, 13:36
          nie potrafię sobie w ogóle wyobrazić, żeby ktoś miał robić takie eksperymenty na moim ciele i przyszłego dziecka. osobiście uważam, że jeśli już nie mogę mieć dzieci swoich, to znaczy że powinnam (jeśli już tak bardzo chcę je mieć) dać szansę jakiemuś maluszkowi, które do tej pory nie miało zbyt wiele szczęścia w tym cholernym życiu.
          • Gość: kasia Re: niepłodność - pomoc IP: *.btinternet.com 23.02.01, 23:06
            ja bym probowala chociaz raz....
            zawsze to wlasne...
            • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.01, 22:54
              Mysle dokladnie tak samo i zrobie wszystko zeby tak sie stalo. Bardzo prosze trzymaj za mnie kciuki moze wtedy invitro nie bedzie potrzebne, z pozdrowieniami Ewa
              • Gość: DONA Re: niepłodność - pomoc IP: 62.4.207.* 22.04.01, 22:44
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > Mysle dokladnie tak samo i zrobie wszystko zeby tak sie stalo. Bardzo prosze tr
                > zymaj za mnie kciuki moze wtedy invitro nie bedzie potrzebne, z pozdrowieniami
                > Ewa
                Wiem o czym mowicie
      • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.01, 22:51
        Myslalam i o adopcji ale jak wiesz pracuje w Domu Malego Dziecka i oprocz dzieci mam tez kontakt z ich rodzicami nie sa oni niestety zachecajaca wizja mojego dziecka. Mam w swojej grupie wielu ulubiencow, no moze raczej ulubienic kocham te dzieci ale niewyobrazam sobie tego abym mogla je adoptowac.Chce miec wlasne dziecko moze to zle zabrzmi ale tak po prostu jest.
        Serdeczne pozdrowienia - Ewa
      • Gość: DONA Re: niepłodność - pomoc IP: 62.4.207.* 22.04.01, 22:42
        O Jejku wiem o czym mowicie
    • Gość: zuzia Re: niepłodność - pomoc IP: *.btinternet.com 24.02.01, 00:02
      a ile kosztuje invitro ?
      • Gość: Ninka Re: niepłodność - pomoc IP: *.MS1.srv.t-online.de 24.02.01, 14:22
        Popieram adopcje, duzo dzieci jest potrzebujacych ciepla rodzinnego, milosci-domu.
        jednakze sa osoby, ktore by chcialy miec dzieci wlasne. mozliwosc invitro. Uciazliwe, niezawsze skuteczne, cholernie drogie jak na polskie zarobki. jedna proba okolo 1200zl., z tego co mi wiadomo.
        Znam jednak ludzi, ktorzy nie mogli miec dzieci wg medycyny, a je maja bez zaplodnienia invitro.
      • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.01, 22:45
        z tego co sie dowiadywalam wszystko zalezy od wieku czyli im starsza kobieta tym wiecej musi zaplacic za swoje szczescie. w moim przypadku jest to ok 10000zl wchodza w to koszty lekow stymulujacych, szereg badan no i oczywiscie zaplodnienie. Za zadne skarby nie zamierzam jednak z tego zrezygnowac. Chce miec wlasne dziecko - mysle ze to rozumiesz.
        z pozdrowieniami Ewa.
        • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 25.02.01, 21:14
          Ewa, rozumiem Cie doskonale - sama nie moge zajsc w ciaze (z powodu zbyt slabego nasienia meza). Przeszlismy w zeszlym roku 2 proby in vitro- nieudane niestety. Po drugiej zalamalam sie. Przez ponad pol roku plakalam z powodu bezsilnosci. In vitro to nie tylko wydatek pieniezny. To ogromna nadzieja na nowe zycie i jednoczesnie gwalt na organizmie kobiecym i meskim. Jednak ani przez chwile nie pomyslam ze moglabym przestac probowac. Nawet w chwilach najwiekszej rozpaczy, gdy po transferze 3 zarodkow zaden sie nie przyjal i czulam jakby ktos umarl. Teraz psychicznie wychodze na prosta i bede probowac jeszcze raz, az do skutku.
          • Gość: ala Re: niepłodność - pomoc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.04.01, 21:17
            Doskonale Ciebie rozumiem. My z mężem również staramy się o dziecko bardzo
            długo. Właśnie teraz jestem w trakcie badań do zabiegu in vitro. I nie
            pieniądze tutaj są najważniejsze mimo że ich na ulicy nie znajduję ale ta
            istotka którą mam nadzieję kiedyś przytulić. Jeśli możesz odezwij się i powiedz
            gdzie przeprowadzałaś poprzednie próby Pozdrawiam i życzę powodzenia ALA
        • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 05.03.01, 20:24
          Ja już raz próbowałam in-vitro. Nic z tego nie wyszło. Byłam załamana.
          Mimo iż in-vitro wywołuje burzę na organizmie i niesie za sobą wiele ujemnych
          skutków, to dałabym się "pokroić i posolić" na żywca, byleby z tego było
          dziecko. Na jesień będę próbować znów in-vitro, z tym, że nie wiem, czy
          przeżyję porażkę, jeżeli się nie uda.
          Co do adopcji-to straszna odpowiedzialność i nie wiem, czy bym mogła się
          zdecydować. Dzieci adoptowane też mają swoją osobowość, której nie znamy, więc
          nigdy nie wiadomo, co, mimo największych starań wyrośnie z takiego dziecka, a
          nigdy bym nie chciała żałować swojej decyzji.
          SWOJE, TO JEDNAK SWOJE.
          • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 05.03.01, 21:40
            Iwona, zostan w kontakcie - Juz od dawna mysle o tym aby nas, jeszcze nie
            matki - testujace na swoim ciele in- vitro, zgromadzic, abysmy sie mogly
            nawzajem wspierac. "Normalni" nas nie moga zrozumiec, bo przeciez poczęcie
            dziecka wydaje się byc najłatwiejszą rzeczą na świecie. A przeciez jest nas
            prawie 200,000 - co siodme małżeństwo w Polsce.

            Chcialabym aby wszystkie kobiety, ktore decyduja sie na in- vitro zdawaly sobie
            sprawe z psychicznych konsekwencji kazdej proby -z nadzieji jaką niesie i
            poźniejszych rozczarowan.O "dramacie" i sprzecznościach jakie pojawiają w
            sercu sie po transferze zarodkow do macicy, nikt mi nie mowil. Bede probowac w
            kwietniu po raz 3. Czy ktos zna recepte jak to przezyc ????
            • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 06.03.01, 13:56
              Dziewczyny! Ja też nie chciałam wierzyć, że in - vitro
              uda się w moim przypadku. Za pierwszym razem stał się
              cud! urodziłam zdrową śliczną córeczkę. To prawda, że
              to bardzo dużo kosztuje - nie tylko pieniędzy, ale
              również nadziei itp...ale warto. Bałam się
              potwornie.Polecam wypróbowaną placówkę w Warszawie
              Novum. Mają duże sukcesy. Służę radą i pomocą bo szlak
              mam już przetarty! POWODZENIA.
              • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 06.03.01, 20:03
                mama. Co do NOVUM, to mam nie najlepsze wspomnienia. Przed próbą in-vitro
                (nieudaną zresztą) w Białymstoku byliśmy z mężem w Novum trzy razy i niestety
                miałam wrażenie,że najbardziej lekarzom zależy na pieniążkach, a nie na
                rozwiązaniu mojego problemu. Jako, że nie ma ewidentnej przyczyny niepłodności
                w naszym małżeństwie odmówiono mi podejścia od razu do zabiegu in-vitro--
                stawiano przede mną lata leczenia, kolejne inseminacje(zupełnie bez sensu-
                jestem przed trzydziestką i nie mam czasu na lata leczenia, a kilka inseminacji
                też już przeszłam). Zdenerwowana i zdeterminowana pojechałam do Białegostoku-
                obecnie jest to najlepszy ośrodek tego typu w Polsce, nikt nic mi nie
                sugerował, przejrzeli wyniki i bez problemu przystąpiłam do programu. Niestety
                nie udało się, ale kolejną próbę też tam przeprowadzę.
                • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 10.03.01, 01:04
                  Iwonko to ja rozpoczelam te dyskusje na temat invitro, jak najbardziej jestem
                  za tym aby probowac wszystkiego czego sie da aby miec dziecko. W naszym
                  przypadku podobnie jak w twoim lekarze nie potrafia wskazac przyczyny
                  nieplodnosci, jeden z lekarzy stwierdzil nawet ze wszystko u mnie gra jak w
                  szwajcarskim zegarku... i nic. Dlatego postanowilismy zdecydowac sie na
                  invitro.Piszesz ze bedziesz probowac w Bialymstoku - napisz mi prosze jakie
                  wyniki badan trzeba miec zeby kwalifikowac sie do invitro {mam hsg, badanie
                  nasienia meza,}
                  Trzymam za ciebie kciuki - z pozdrowieniami Ewa.
                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 11.03.01, 22:44
                    Co do wyników, to weź wszystkie jakie masz. Ja miałm
                    kilka wyników męża, HSG, HSC, USG, badania na
                    przeciwciała przeciwplemnikowe (mąż ma takie
                    przeciwciała, co może, ale nie musi być przyczyną
                    naszych niepowodzeń).
                    Oni u siebie jeszcze Wam powtórzą USG i badanie
                    nasienia.
                    Teraz jeszcze mam dodatkowo wynik laparoskopii-no
                    wiesz dałam się pokroić, żeby wyjaśnić czy coś może u
                    mnie nie jest w porządku(oczywiście wszystko jest
                    OK), ale ten wynik ich nie będzie obchodził, bo do in-
                    vitro jest zbędny-wystarczy im HSG, żeby zobaczyć jak
                    wygląda macica.
                    Pewnie chciałabyś wiedzieć ile mnie to kosztowało-coś
                    około 6000 zł z groszami. W tą sumę wchodziło
                    1700-leki
                    850-konsultacje
                    600-mikromanipulacja
                    1000-transfer
                    1300-pobyt w Białymstoku+podróże.
                    Jeszcze raz pozdrawiam.
              • Gość: Pedagog Re: niepłodność - pomoc IP: 212.191.70.* 16.03.01, 19:28
                Temat wzbudzil niezwykle zainteresowanie pan. Jest
                spora liczba malzenstw bezdzietnych. W mlodym wieku
                czesto nie przeszkadza to malzonkom, ale nie da sie
                ukryc, ze malzenstwo bezdzietne jest zwiazkiem dosc
                smutnym dla obojga partnerow , zwlaszcza gdy patrzy
                sie juz z perspektywy wieku i ma sie za soba wiecej
                niz przed soba. Jest na to rada praktyczna , choc
                osobom wierzacym moze wydac sie nie do przyjecia :
                mlodzi zanim zdecyduja sie na malzenstwo czyli slub
                niech sprobuja, czy sa zdolni do posiadania
                potomstwa. Panna mloda w ciazy to w naszych czasach
                nic gorszacego. A i ksiadz udzieli rozgrzeszenia , bo
                to tylko grzech powszedni a nie glowny ani
                smiertelny. A jak sie urodzi zdrowy niemowlak to i
                tak wszyscy zapomna i wybacza. Nieplodnosc nie
                jest dolegliwoscia bezwgledna . Kobieta nie mogaca
                zajsc w ciaze z jednym mezczyzna czesto zachodzi z
                innym. Czyli : dziewczyny patrzcie trzezwo! Co z
                tego , ze chlopak przystojny, madry czy z innymi
                zaletami ? Jesli nic z nim nie wychodzi to
                zamienic na innego ! A nawet jesli by nie chcial
                sie potem zenic to mozna go scigac o alimenty i
                bedzie placil , jesli nie on to jego rodzice. Mam
                swoje lata i dobrze wam radze. Moja pasierbica
                posluchala mojej rady i jest zadowolona, ma zdrowego
                syna i dobrego meza.
                • Gość: Hathor Do Pedagoda IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 17.03.01, 21:48
                  Sprowadzanie czegos tak pieknego, jak zwiazek dwojga ludzi, do prokreacji jest
                  sprowadzeniem samego czlowieka do poziomu zwierzecia, ktorego glownym celem
                  jest posiadanie potomstwa w celu przedluzenia gatunku. Wstyd Panie Pedagogu !!!!
                • Gość: AGA Re: niepłodność - pomoc IP: 195.116.107.* 10.04.01, 07:49
                  do Pedagoga. A co z tymi dziewczynami, ktore nie moga zajsc w ciaze ani z
                  jednym, ani z drugim ? czy one nie maja prawa do milosci i musa byc odrzucone,
                  jako osoby drugiej kategorii ? Ty Peragogu, chyba jestes mezczyzna i na prawde
                  nie rozumiesz wszystkiego, co czuja kobiety (i te z dziecmi, i te ktore maja
                  problemy).
            • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 06.03.01, 19:52
              Hathor. Miło mi, że ktoś chce mówić o in-vitro, tym bardziej, że w Polsce uważa
              się, że jest to niemoralne i grzeszne. Rodzina, znajomi, nikt nie wie, że
              jeździmy na in-vitro.
              Tobie Hathor życzę powodzenia!!!
              • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 07.03.01, 08:08
                Iwona. Mam wrażenie, że trafiłaś do złego lekarza w
                Novum. Polecam dr. Wojewódzkiego. Jednak jeżeli
                zdecydowałaś się na Białystok też Zyczę Ci powodzenia
                bo warto!!!
                • Gość: Ala Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.122.* 07.03.01, 09:46
                  Dziewczyny, nie załamujcie się, trochę optymizmu,
                  wiary i jednocześnie poczucia że jeśli się nie uda to
                  trudno.

                  Dlaczego to napisałam?, bo lekarze nie umieją tego
                  wytłumaczyć ale kobiety nie mogące zajść w ciążę
                  przez lata po np. adopcji rodza własne dzieci.
                  Organizm nie jest wtedy nastawiony tylko na
                  rozmnażanie , odpoczywa i nagle błysk. Dziecko, a
                  włsciwie dwoje dzieci - własne i wybrane.

                  Jednocześnie chce napisać że warto żyć i nie pytajcie
                  jak przeżyć. In vitro nie jest gzrechem, ale takie
                  myśli są.
                • Gość: Maja Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.178.* 07.03.01, 09:47
                  Ja tez mam zle doswiadczenia z Novum. Przez pare
                  miesiecy bralam hormony stymulujace owulacje -
                  estrogeny, tylko, ze nie podawano mi hormonów drugiej
                  fazy cyklu. Efekt - czulam sie fatalnie! W koncu
                  jednak zaszlam w ciaze. I wtedy zdazylo sie
                  najgorsze. Podczas wizyty kontrolnej, pani dr.
                  stwierdzila, ze ciaza jest obumarla i ze za pare dni
                  poronie. Bylam w szoku i niezdolna do wyduszenia
                  slowa. Pani dr. natomiast zimno cos mi tam zapisala,
                  na to wparowala pielegniarka z jakimis papierami,
                  zadzwonil telefon... A ja siedzialam jak skamieniala.
                  Potem zaplacilam, wyszlam i nikt nawet nie zapytal
                  jak sie czuje - a przeciez moglam sie rzucic pod
                  samochód - bo nawet taki pomysl mi przyszedl do
                  glowy. Oto brak elementarnych ludzkich uczuc i przede
                  wszystkim wiedzy, bo byl to klasyczny przypadek szoku
                  pourazowego, gdzie pozostawienie pacjenta samemu
                  sobie jest zbrodnia. Ja musialam wrócic sama
                  samochodem do domu 30 Km od Warszawy. Nie wiem jak to
                  zrobilam. Pies z kulawa noga sie nie zainteresowal
                  pacjentka, która zaplacila za wizyte i wyszla!
                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 07.03.01, 10:06
                    Maja. mam wrażenie że wiem do której PANI DOKTOR
                    trafiłaś. nikomu jej nie polecę bo miałam przyjemność
                    na szczęście tylko raz po pobraniu jajeczek. była
                    oschła niegrzeczna i nie chciała mi odpowiedzieć na
                    zadane pytania dla niej może proste ale wtedy dla mnie
                    cenne i potrzebne. zraziłam sie do niej i choćby nie
                    wiem co nigdy do niej nie pójdę. natomiast po zabiegu
                    pielęgniarki i lekarze tzn dr. Lewandowski i
                    anestezjolog obecny przy zabiegu wykazali wiele
                    zainteresowania moją osobą. jest to bardzo budujące.
                    zmień lekarza. dodam jeszcze, że nigdy nie miałam
                    odczucia, że tam ktoś wyłudza ode mnie pieniądze.
                    miałam "przyjemność" leczyć się u wielu lekarzy z
                    których większość specjalizowała się w wyłudzaniu
                    pieniędzy. O Novum tego powiedzieć nie mogę.
                    • Gość: ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.lodz.ppp.tpnet.pl 07.03.01, 11:37
                      Ja dałam sobie spokój z leczeniem niepłodności.Po
                      tych wszystkich lekarstwach dostałam zapalenia jelita
                      grubego i leczyłam się z niego przez 4 miesiące.
                      Apotem cieszyłam się,że mogę wszystko jeść i nic mnie
                      nie boli,nie miałam ochoty poddawać się kuracją by
                      mieć dziecko.Daliśmy sobie spokój z tym tematem i
                      zaczęliśmy normalnie żyć-kochalśmy się kiedy mieliśmy
                      na to ochotę nie myśląc kiedy jest "najlepszy
                      dzień",skoncentrowaliśmy się na innych sprawach.
                      I niedawno okazało się,że jestem w..
                • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 07.03.01, 18:45
                  mama. Byłam u dwóch lekarzy w Novum-u kobiety( nie pamiętam nazwiska)i u
                  doktora Wojewódzkiego-zaproponował mi inseminację, na którą zresztą już nie
                  pojechałam, bo się wkurzyłam. Już na dzień dobry każdemu z nich mówiłam, że
                  wiem, czego chcę spróbować: in-vitro, a oni mi na to,że jeżeli nie ma przyczyny
                  niepłodności to do in-vitro jeszcze długa droga i takie tam ple, ple, ple.
                  Wiem, że Novum ma dobre rezultaty szczególnie w in-vitro, tyle,że cięko się
                  tego u nich doprosić, a leczenia progesteronem, estrogenami, klomifenem,
                  gonadotropinami, już wszystkiego próbowałam u siebie nie musząc jeździć 350
                  kilometrów.
                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 08.03.01, 10:56
                    Iwona, błagam Cię nie rezygnuj. ja jak podchodziłam do
                    programu in-vitro, bardzo sceptycznie odnosiłam się do
                    rezultatów. rozmawiałam z dziewczynami, które
                    kilkakrotnie podchodziły i przyjeżdżały setki
                    kilometrów. wiem jakie to uciążliwe, ale zapewniam Cię
                    WARTO!!!!!
                • Gość: A Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 14.03.01, 16:41
                  Też leczę się w Novum. Jeśli chodzi o dr. Wojewódzkiego to mam jak najgorsze
                  wspomnienia - bezduszny arogancki palant. Np. od razu, bez żadnych badań
                  stwierdził, że na pewno nie mam owulacji (???) i zapisał mi lek z
                  komentarzem "I tak to pani nic nie pomoże" itd itd. Pomogło, tylko, że okazało
                  się, że to mój mąż ma problem, a nie ja, i zupełnie niepotrzebnie brałam
                  nieobojętny przecież dla organizmu lek. Poza tym stwierdził, że jestem za gruba
                  (???) i na in vitro liczyć nie mogę, bo on nie będzie psuć statystyk
                  kliniki. "Chyba, że chce pani wyrzucić w błoto sto milionów". O badaniach,
                  ktore zrobiłam na zlecenie swojego ginekologa powiedział, że są bez sensu i
                  kazał wszystkie powtórzyć (oczywiście, wyniki wyszły takie same, za to musiałam
                  podwójnie zaplacić).. Polecam dr Taszycką. Ma serce.
                  • Gość: mama Re: nieplodnosc - pomoc IP: *.kir.com.pl 15.03.01, 12:07
                    no widzisz, a na mnie dr. Taszycka / na moich
                    kole?ankach te?/ zrobi3a z3e wra?enie. A co do tuszy,
                    to nie obra?aj sij bo niejednokrotnie s3ysza3am opinij,
                    ?e tj?sze kobiety maj1 mniejsze szanse. s3ysza3am jak
                    wielu kobietom mswili to lekarze i nie uwa?am, ?e to
                    z3o6liwo6f z ich strony.
                    • Gość: A Re: nieplodnosc - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 15.03.01, 14:52
                      mama, wszystko OK, tylko że ja nie mam nadwagi (165/62 kg), jestem za to mocno
                      zbudowana, bo przez całe życie uprawiałam sport. Wiem, że nadmiar tłuszczu
                      szkodzi w tych sprawach, ja mam 21% tłuszczu, podobno kobieta musi mieć koło
                      20% żeby w ogóle zacząć jajeczkować. Co ty na to?
                      • Gość: mama Re: nieplodnosc - pomoc IP: *.kir.com.pl 15.03.01, 16:00
                        ok. nie będę polemizowała. każdy ma inne odczucia Ty
                        też masz takie prawo. ja bylam zadowolona z
                        Wojewodzkiego. wielu lekarzy przetestowalam i do niego
                        pojde po raz kolejny. natomiast Taszycka nie potrafila
                        odpowiedziec mi na proste pytania /moze nie chciala/
                        nie wnikam . przy tym byla opryskliwa. ja zycze Ci
                        powodzenia. zadowolenie z lekarza to polowa sukcesu.
                        czy juz kiedys probowalas in vitro? Pozdrawaiam
                  • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 15.03.01, 22:52
                    Problemy A jak sadze wynikaja jak sadze z faktu, ktorego wielu lekarzy nie
                    docenia - psychicznego obciazenia jakim jest brak dziecka. Oczekujemy od nich
                    tego czego powinnysmy oczekiwac od lekarza - wsparcia fizycznego i
                    psychicznego. Latwo naruszyc delikatna psychike kobiety, ktora nie moze zajsc w
                    ciaze, gdy wszyscy dookola bebnia o nie chcianych ciazach.

                    Od lekarza wymagamy takze "czulosci", ktora pomoze przejsc przez trudne chwile.
                    Niestety nie kazdy specialista od in vitro jest tez dobrym psychologiem. I
                    skutkiem tego moze byc tak rozny odbior przez A i Mame tego samego lekarza.
                    Trzeba trafic albo miec w zanadrzu wlasnego ginekologa czy psychologa, ktory
                    bedzie nas w tych chwilach wspomagal. Niestety w zadnej z istniejacych klinik
                    nie jest zatrudniony psycholog, dlatego dobrze ze mozemy wylac swoje zale na
                    forum. Nie chcialabym tu brzmiec jak alfa i omega, ale wiem jak bardzo w tym
                    procesie istotne jest zaufanie, ze to co nam robia na naszych cialach, a czego
                    nie widzimy (kto mi udowodni ze pobrano 5 komorek a nie 10 albo ze zaplodnily
                    sie 3 a nie 7, ze transferuja mi 2 zarodki a nie zwykla wode) jest prawdziwe.
                    Poprawcie mnie jezeli tak nie jest !!!!
              • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.4.* 07.03.01, 18:00
                Iwona - nie zamykaj sie przed tymi, ktorzy Ci moga
                pomoc. Ja tez trzymam w tajemnicy nasze proby in
                vitro ale juz teraz (czyli od niedawna) wiedza o nich
                nasi najblizsi (rodzice)oraz grastka naprawde dobrych
                przyjaciol. Dzieki ich zdroworozsadkowemu podejsciu
                odzyskuje radosc zycia, nadzieje i sily do dalszych
                prob. Takze dzieki tym wszystkim przemilym listom od
                dziewczyn, ktorym sie udalo i maja dzidziusia -)))
                (naturalnie czy tez sztucznie). Niestety, przyczyna
                nieplodnosci w moim malzenstwie wyklucza cud (b.
                slabe nasienie meza - choc nigdy nie mowię nigdy).
                Zaloz sobie konto internatowe na www.sekretykobiet.pl
                i napisz do mnie: invitro@sekretna.pl, kiedy bedziesz
                potrzebowac. Wiem co znaczy samotnosc w tej
                konkeretnej sprawie...
                • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 08.03.01, 10:50
                  Hathor. Twój ostatni list jest budujący. w moim
                  przypadku zajście w ciążę również uniemożliwiało słabe
                  bardzo!!! nasienie męża. w tym momencie lekarz nawet
                  nie zaproponował mi inseminacji tylko od razu in
                  vitro. udało się. chociaż wcześniej miałam inseminację
                  i nie udaną /zanim trafiałam do Novum/. To co napiszę
                  jest może nie do wiary, ale są kobiety, których
                  mężowie nie mają w ogóle plemników i też mają szanse
                  zostać matkami. w takim wypadku lekarz jednocześnie
                  pobiera od męża komórki plemnikotwórcze (niestety za
                  pomocą zabiegu) a kobiecie nkomórki jajowe, które są
                  później łączone. wiem, że takie kobiety są więc nie
                  załamujcie się.
                  • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.3.* 08.03.01, 22:16
                    Dzieki za cieple slowa, tym bardziej wlewasz nadzieje
                    w moje serce bo Tobie sie udalo. Wierze ze i mnie sie
                    uda, jedyne z czym mam problem to poczucie
                    bezsilnosci wobec natury i samego zabiegu.
                    Opowiedz mi prosze jak dawalas sobie rade zaraz po
                    transferze i jeszcze pozniej gdy juz wiesz ze jestes
                    w ciazy ale ciagle jest ryzyko. Bylas na
                    zwolnieniu ?? Pracowalas, co sie dzialo ??? jak sobie
                    radzic z niepewnoscia i strachem. Napisz do mnie
                    prosze!!!
                    • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 09.03.01, 10:01
                      Cieszę się, że moje słowa podniosły Cię na duchu.
                      trzymam kciuki i wierzę głęboko, że uda się. Ja jak
                      juz wcześniej pisałam, podchodziłam do tematu bardzo
                      sceptycznie. kiedy przyszedł moment /po dwóch
                      tygodniach/ kiedy miałam zrobić próbę ciążową -
                      poprostu bałam się pójść do łazienki.... a jak już ją
                      zrobiłam......dopiero po kilku minutach miałam odwagę
                      pójść i zobaczyć wynik. Najgorsze jednak było dla mnie
                      pobranie jajeczek a w zasadzie moment kiedy "puściło"
                      znieczulenie. bardzo mnie bolało. to był piątek. w
                      sobotę z trwogą dzwoniłam czy i ile komórek się
                      połączyło. a w poniedziałek miałam wyznaczoną datę
                      transferu. To już była betka w porównaniu z tym co
                      wczesniej przeszłam. cały czas jednak towarzyszyła mi
                      niepewność: uda się czy nie - z przewagą nie! Później
                      byłam dwa tygodnie na zwolnieniu. leżałam pokotem w
                      łóżku i biegałam tylko siusiu. po dwóch tygodniach
                      zrobiłam test. nie wierzyłam, kiedy zobaczyłam dwie
                      kreseczki. zadzwoniłam do męża i do dr.
                      Lewandowskjiego, który natychmiast kazał mi do siebie
                      przyjechać. wyściskał jak by conajmniej było to jego
                      dziecko /poniekąd tak jest/. zrobiłam test na hcg
                      który definitywnie rozwiał moje wątpliwości. po
                      kolejnych dwóch tygodniach poszłam na usg gdzie już
                      było widać ziarenko wielkości łebka od szpilki z
                      BIJĄCYM SERDUSZKIEM. w tym momencie dotarło do mnie,
                      że TAM jest dziecko żywe!!!! no i później leki leki
                      leki usg itp... bardzo o siebie dbałam. nic nie
                      dźwigałam nie wolno było się kąpać w wannie - tylko
                      prysznic i to nie za gorący. już nie pamiętam czy było
                      to w 3 czy 4 miesiącu dr. Lewandowski powiedział, że
                      coś mu się nie podoba....oszalałam z rozpaczy. dał mi
                      70% szans na urodzenie zdrowego dzidziusia. wtedy to
                      było dla mnie dużo a zarazem mało. po dwóch tygodniach
                      poszłam na usg kolejne do dr Roszkowskiego, który
                      znowu szczęśliwie rozwiał moje wątpliwości. do pracy
                      chodziłam, chociaż dość długo byłam na zwolnieniu.
                      później tzn od 7 m-ca leżałam w szpitalu bo miałam
                      łożysko przodujące. poród odbył się w 39 tygodniu
                      ciąży przez cesarskie cięcie. jeśli masz jakieś
                      pytania wątpliwości zawsze możesz się do mnie zwrócić.
                      pomogę. ważne jest w tym całym zamieszaniu aby
                      pozytywnie się nastawić. ja będę jeszcze raz próbowała
                      bo mam jeszcze w zapasie 7 zarodków. może około maja
                      zacznę......mogę na ten temat pisać i mówić całemu
                      światu, bo to co dokonała medycyna można nazwać mianem
                      cudu. czy Ty jesteś z Warszawy? czekam na wiadomość od
                      Ciebie. serdecznie pozdrawiam.
                    • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 09.03.01, 10:52
                      Hathor, nie pisałaś gdzie podchodziłaś do in vitro.
                      napisz. napisz także jakie były Twoje wrażenia w tym
                      temacie. pozdrawiam
                      • Gość: KaCha Re: niepłodność - pomoc IP: 192.168.1.75, 157.25.128.* 09.03.01, 15:43
                        Też jestem po in-vitro (pierwsze - w grudniu 2000). Nieudanym. Teraz
                        rozmrożenie czterech zarodków nie udało się - nie przeżyły. Dowiedziałam się o
                        tym wczoraj. Ale już w poniedziałek idę do Novum rozpisać sobie nowy cykl
                        stymulacji. Muszę mieć nadzieję, bo inaczej albo zwariuję, albo po latach będę
                        sobie wyrzucać, że nie zrobiłam wszystkiego. Dziękuję Bogu, że dał mi i mojemu
                        mężowi dobrze płatną pracę i przechodzę to leczenie bezstresowo bez główkowania
                        skąd wziąć pieniądze? Gdzie jest nasze w 99,9% katolickie i prorodzinne
                        państwo? Czemu nie ma przynajmniej dofinansowania zabiegu? Czemu wszystkie leki
                        stymulujące są pełnopłatne?
                        Adopcja? Być może po tej drugiej próbie. Co mnie powstrzymuje? Grono
                        ewentualnych "życzliwych dewotek" z otoczenia, po ingerencji których dzieciak z
                        rykiem wróci do domu, przerażony: bo mamo ja nie jestem twój!
                        Wszystkie niepowodzenia: poronienia (w ciągu 9-ciu latach małżeństwa przeszłam
                        8 poronień), inseminacje, szczepienia w Łodzi (bo mój organizm odrzuca ciążę),
                        itp. - przechodziłam dołkami psychicznymi. Ostatnio stwierdziłam: nie myśleć,
                        zająć się czymś i jak najszybciej wrócić do pracy. Nie dyskutuje o tym, co się
                        stało ani z mężem, ani z moją Rodziną (nota bene: stanowią dla mnie silną
                        podporę psychiczną - wtedy kiedy tego chcę i potrzebuję), bo oni wiedzą, że im
                        szybciej przestanę o tym myśleć, tym szybciej będę gotowa do następnej próby.
                        Wszystkie kobiety z problemami z zajściem w ciążę: trzymajcie się i miejcie
                        nadzieję!
                        • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 10.03.01, 00:50
                          Tak sie sklada za to ja rozpoczelam te dyskusje na temat invitro itd.
                          Caly czas czytam nowe wiadomosci od kolejnych kobiet i jestem bardzo zaskoczona
                          ze jest nas az tyle. z drugiej strony ciesze sie ze nie jestem sama z takim
                          problem. Tylko kiedy czytam o kilku nieudanych próbach invitro coraz bardziej
                          sie boje - zbieramy pieniadze na pierwszy zabieg i pewnie zadluzymy sie po
                          uszy, boje sie tego ze jesli teraz nic z tego nie wyjdzie to przez kolejne
                          trzy lata bedziemy splacac dlugi i dalej marzyc o dziecku...po jaka cholere sa
                          te kasy chorych?
                          Wybieramy sie do Białegostoku, czy ktoras z was tam byla? Jak tam jest, jacy są
                          lekarze?
                          Ewa
                          • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 11.03.01, 22:25
                            Do Ewy. Byłam w Białymstoku na in-vitro i chociaż się
                            nie udało, to i tak polecam. Sama również tam jadę na
                            jesień(no wiesz trzeba zebrać pieniążki). Lekarze są
                            OK-przynajmniej Ci z którymi ja się zetknęłam(dr
                            Domitrz, doc.Wołczyński, dr Szamatowicz-młody, bo
                            jest jeszcze jego ojciec). Do Białegostoku na
                            pierwszą wizytę trzeba zabrać wszystkie Wasze wyniki.
                            Lekarz je obejrzy, zaleci zrobienie jeszcze jakichś
                            wyników u nich i zaproponuje tok postępowania. Jeżeli
                            zdecydujecie się od razu na in-vitro, to lekarz może
                            kazać Wam przyjechać jeszcze raz lub od razu wypisać
                            recepty na leki, ale ostrzegam, że może ich w ogóle
                            nie być w Twoim mieście, albo da Wam leki, za które
                            trzeba im zapłacić, a które niestety są bardzo drogie
                            i trzeba je przewozić w lodówce-Decapeptyl(ja kupiłam
                            sobie taką przewoźną lodówkę-termos).
                            Wszystko wytłumaczą, dadzą kartę stymulacji, gdzie
                            też jest wszystko opisane.
                            Życzę powodzenia.
                      • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 10.03.01, 15:45
                        Jestem z Krakowa, ktory (z calym szacunkiem do tego
                        miasta) jest pod wzgledem nieplodnosci...zacofany.
                        Problemem bylo wszystko, od zastrzykow po zrobienie
                        wlasciwego usg (kazdy lekarz widzial inne pecherzyki
                        i inna ich wielkosc)- dlugo by opowiadac. Oba in
                        vitro robilam w Consilium w W-wie, czego ostatecznie
                        nie polecam, byc moze bardziej z powodow osobistych-
                        zrazilam sie. Teraz wybieram sie do Bialegostoku - na
                        caly okres stymulacji i przynajmniej krotki okres po
                        transferze. Chce to zrobic na spokojnie, zastrzyki u
                        usg na miejscu bez ryzyka, ze w ciagu paru godzin
                        musze dojechac do W-wy i bez pracy zawodowej na
                        glowie. Przy okazji bede miala zasluzony urlop - bez
                        tlumaczenia dlaczego mam zwolnienie ginekologiczne po
                        raz 3.
                        Poza tym w domu swiruje - podziwiam Cie Mamo, ze
                        wyleżałas 2 tygodnie. Ja wprawdzie też niby leżalam -
                        ale okropnie znosilam ten stan podniecenia (nadzieji
                        i niepewnosci zarazem). Dodatkowo, jestem bardzo
                        aktywna zarowno zawodowo jak i prywatnie. Nakaz
                        leżenia przez 2 tygodnie byl jak zamkniecie w klatce.
                        Planowalam czytanie (co uwielbiam), spacery i inne
                        przyjemnosci. Nic nie moglam robic tylko lezalam,
                        cala sztywna, bojac sie poruszyc. To byl koszmar - bo
                        nie spodziewalam sie tego. Wszystkie moje kolezanki
                        co normalnie zachodza w ciazę, normalnie egzystuja -
                        ja sie czulam nagle odcieta od wszystkiego. Teraz
                        wiem juz że jest to naturalny stan, który przechodzi
                        każda kobieta po in vitro. Wtedy myslałam, że
                        zwariowalam. Dlatego cudownie, że możemy sie
                        podzielic swoimi doświadzczeniami - może kolejnej
                        dziewczynie to pomoże. Ewa - nie poddawaj sie,
                        upewnij sie tylko, że to ostatnia deska ratunku. To
                        trudny zabieg - ogromne psychiczne obciazenie dla
                        kobiety, materialne dla portfela, ale jak sama
                        widzisz warto. Ale sie rozpislam - dziewczyny,
                        zalozylam specjalne konto e-mailowe
                        invitro@sekretna.pl - jezeli chcecie sie osobiscie ze
                        mna skontaktowac. Po paru latach milczenia, teraz
                        chce mowić, nikt nas nie zrozumie tak jak my siebie
                        nawzajem. Pozdrawiam wszystkie probujace i te ktorym
                        sie udalo !!!!
                        • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 12.03.01, 08:10
                          Witam Hator po krótkiej przerwie. szkoda że nie od
                          razu podeszłaś w Novum. oni się specjalizują w tym
                          natomiast Consilium niestety nie jest to taka
                          prestiżowa placówka. moja koleżanka podchodziłą w
                          Białymstoku 11 razy niestety bezskutecznie. z tego co
                          mówiła to pobieranie jajeczek /żeby było taniej / jest
                          bez znieczulenia ogólnego. określiła to jako horror.
                          cały czas polecam klinikę Novum. tam robią w
                          znieczuleniu i profesjonalnie. współpracują z kliniką
                          o tym profilu w Essen. niestety zabieg nie jest tani
                          /in vitro wtedy gdy robiłam ja - 4 tys zł ,
                          mikromanipulacja 500 zł, leki ok. 3 tys zł/. i jeszcze
                          jedna ważna uwaga!!! samo in vitro w Twoim przypadku
                          może nic nie dać. z tego co wiem słabe nasienie męża
                          kwalifikuje do mikromanipulacji. ja właśnie miałam
                          taki zabieg. ponieważ była to w zasadzie główna
                          przyczyna prawdopodobnie dlatego udało się za
                          pierwszym razem. ja też jestem bardzo aktywna i
                          leżenie było dla mnie czymś potwornym, ale mając w
                          świadomości to po co leżę.......bardzo ułatwiało
                          monotonię.
                          • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: *.wroclaw.ppp.tpnet.pl 12.03.01, 11:58
                            Co do Białegostoku, to mama ma rację pobieranie
                            komórek jest bardzo bolesne, ale można dopłacić ok
                            100 zł.i pobierają wtedy komórki w znieczuleniu.
                            Ja osobiście też znam osoby, którym w Białymstoku
                            udało się za pierwszym razem, no i jest o wiele,
                            wiele taniej niż w Novum. Poza tym Białystok robi in-
                            vitro już od 14 lat, także mają bardzo duże
                            doświadczenie, a kobiety jeżdżą tam po kolejne dzieci.
                            Oczywiście wybór placówki należy do samej
                            zainteresowanej.
                            • Gość: mam Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 12.03.01, 14:47
                              całkowicie się z Tobą zgadzam Iwona. myślę, że gdybym
                              mieszkała w Białymstoku, albo w Warszawie nie byłoby
                              Novum, pewnie i ja bym tam trafiła. stało się jednak
                              inaczej. mieszkam w Warszawie i na miejscu mam dobrą
                              klinikę. zdania na ten temat są bardzo różne - cel
                              jeden! wszystkim dziewczynom, i tym które podchodzą w
                              Warszawie i tym z Białegostoku i innych placówek życzę
                              tego szczęścia, które mnie spotkało. pozdrawiam
                              • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 12.03.01, 17:16
                                Dzieki za słowa otuchy. Każda dziewczyna, której się udało jest najlepszym
                                przykładem, że trzeba próbować.
                                PS Ja jestem z południa Polski, ale u nas nie ma żadnego dobrego ośrodka tego
                                typu.
                                • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 12.03.01, 21:52
                                  Iwona, wybieram sie juz za miesiac do Bialegostoku, powiedzieli mi przez
                                  telefon, ze mozna przyjechac i od razu zostac, przez cala stymulacje do
                                  transferu. Jak Ty sobie poradzilas logistycznie (rozumiem ze mieszkasz blizej
                                  Krakowa niz Bialegostoku - jak dlugo zostaliscie w Bialymstoku, gdzie
                                  spaliscie, gdzie robilas zastrzyki (ja bralam Humegon do tej pory), usg, po ilu
                                  dniach od pobrania jest transfer, do ktorego konkretnie lekarza sie zglosic ?
                                  I co pozniej, po transferze - wrocilas do domu -zwolnienie czy praca.
                                  Prosze o wszystkie informacje , jakie pamietasz.
                                  Dzieki i pozdrawiam,
                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 13.03.01, 20:27
                                    Hathor. Do Białegostoku pojechałam miesiąc przed stymulacją po recepty
                                    i "rozpiskę" cyklu. Następnie od pierwszego dnia cyklu brałam Decapeptyl, od
                                    trzeciego Metrodin i tak wszystko do ósmego dnia cyklu-wszystko w domu.
                                    Dziewiątego dnia cyklu trzeba się zgłosić o 8.00 do szpitala w Białymstoku na
                                    badanie estradiolu, a po południu na usg i tak co dzień aż do punkcji. Potem za
                                    dwa dni transfer (po Pregnylu) i jakieś dwa dni należy zostać w Białymstoku aby
                                    odpocząć-no wiesz bolą jajniki. Na pobyt w Białymstoku dają zwolnienie
                                    lekarskie jeśli chcesz. A potem do domu i czekasz prawie dwa tygodnie do testu.
                                    Następnie dzwonisz do nich i powiadamiasz ich o wyniku testu oraz możesz się
                                    dowiedzieć czy przeżyły w chodowli nadliczbowe zarodki, do zamrożenia.
                                    Co do lekarza, to jadąc tam możesz sobie wybrać u kogo chcesz być, chyba, że
                                    nie będzie tego, którego chcesz, to trafiasz do tego, który jest, ale w trakcie
                                    stymulacji i tak możesz trafić czasem nie na "swojego", bo oni wszyscy zajmują
                                    się tym samym. Nie ma tego jednego jedynego, który robi in-vitro tak jak w
                                    Novum. Ja chciałam być u doc Wołczyńskiego, nawet dzwoniłam wcześniej kiedy
                                    będzie, ale jak zajechałam okazało się, że nagle wyjechał i trafiłam do dr
                                    Domitrza-on współpracuje z dr Wołczyńskim-mają wspólny prywatny gabinet i
                                    przymują rotacyjnie-jeden w jeden dzień drugi w następny. Wiesz tam jest taki
                                    hurt, że w zasadzie nie ma znaczenia do kogo trafiasz, bo najczęściej komórki
                                    pobiera jeszcze kto inny.
                                    Wiesz oni mają taki przerób, że czy to świątek czy piątek, to co dzień
                                    transferują trzem do dziewięciu pacjentkom. Ale przy tym wszystkim są całkiem
                                    mili.
                                    Kolejny problem, to zakwaterowanie. Ja jechałam w ciemno. W rejestracji, tam
                                    gdzie Cię będą przyjmować jest mnóstwo ofert zakwaterowania, to sobie coś
                                    wybierzesz. Zresztą jak zajedziesz do Białegostoku, to będziesz miała wrażenie,
                                    że to miasto to wielka fabryka dzieci.
                                    A kiedy chcesz tam jechać. Oni robią in-vitro tylko od września do czerwca we
                                    wszystkie dni nawet niedziele i święta. W lipcu i sierpniu przygotowują sprzęt
                                    do nowego "sezonu" i "wybierają" urlopy.
                                    Powodzenia!
                                • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 13.03.01, 14:58
                                  Iwona, kiedy ja wysiadywałam swoje chwile w klinice
                                  rozmawiałam z wieloma dziewczynami. wśród nich były
                                  panie z Katowic Bielska Białej, Wrocławia, Kielc a
                                  nawet.......z Anglii i skośnoocy /chyba Japończycy/.
                                  wiem że to jest uciążliwe ale WARTO!!!!! nawet kosztem
                                  przyjeżdżania kilka razy w tygodniu do Warszawy. a może
                                  masz się u gogo zatrzymać? są pokoje do
                                  wynajęcia....itp....piszę o Warszawie bo tutaj masz
                                  chyba najbliżej. pozdrawiam i życzę wytrwałości.
                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 13.03.01, 20:36
                                    Dzięki Ci mama za słowa otuchy. Faktycznie z Katowic mam bliżej do Warszawy,
                                    ale na razie pozostanę przy Białymstoku-tam też przyjeżdżają ludzie z całej
                                    Europy. Jak tam byłam ww wrześniu to była tam i Niemka i "dobrze postawiona"
                                    Rosjanka. Z Czech też tam przyjeżdżają.
                                    Może kiedyś spróbuję Novum (chociaż nie mam najlepszych wspomnień z tej
                                    przychodni). Odpukać obym nie musiała.
                                    Pozdrawiam!
                                    • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 14.03.01, 12:21
                                      Dziewczyny, nie nadazam za Wami - jeden dzien mnie nie bylo i tyle informacji !!
                                      Cudownie - dzieki Iwona za wszystkie szczegoly, wybieram sie dokladnie za
                                      miesiac (jak moj cykl nie splata figla) wiec beda okolice Wielkanocy. Moze sie
                                      dolaczysz - planuje tam zostac przez 2-3 tygodnie. Zawsze przyjemniej w grupie
                                      znajomych. Zachecam jak dasz rade.
                                      • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 14.03.01, 17:38
                                        Sorry, ale wybieram się dopiero na jesień-no wiesz finanse.
                                        Jak wrócisz, to podziel się z nami swoimi wrażeniami.
                                        • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 14.03.01, 20:21
                                          Moze zabrzmie cynicznie ale jezeli to tylko finanse to Ci zazdroszcze, ja przez
                                          pół roku nie mogłam nawet myslec o kolejnym zabiegu bez fontanny łez. Fontanna
                                          na szczescie wyschla i mam nadzieje ze utrzymam ten stan luzactwa bo jak nie to
                                          pewnie sie spotkamy jesienia w Bialymstoku. Swoja droga skoro jestes z Katowic
                                          to czy masz jakie doswiadczenia z tajemniczym dr Horakiem i jego klinika.
                                          Bylismy tam z wizyta w nadzieji ze bedzie nam blizej ale okazalo sie ze na in
                                          vitro trzeba tam czekac 1-2 lata, a caly zabieg jest owiany lekka mgielka
                                          tajemniczosci, generalnie nie budzi sympatii.
                                          • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 18.03.01, 11:27
                                            nie miałam okazji spotkać się z tajemniczym dr Horakiem. Przed decyzją o in-
                                            vitro obdzwoniłam wszyskie ale to wszystkie ośrodki w Polsce, o każdym z nich
                                            poczytałam w internecie oraz rozmawiałam z wieloma lekarzami i najpierw
                                            zdecydowałam się na Novum, gdzie mnie dosłownie mówiąc "olali", a potem od razu
                                            na Białystok. A co do formy psychicznej, to lepiej nie pytaj. Zaraz po zabiegu
                                            in-vitro, gdy dowiedziałam się,że nic z tego nie wyszło od razu chciałam
                                            próbować jeszcze raz. Oczywiście nie wolno tak raz za razem, no i jeszcze
                                            trzeba mieć na to pieniądze. Należę do osób bardzo niecierpliwych.
                                            Pzdrowionka.
                                            • Gość: Joanna Re: niepłodność - pomoc IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.01, 18:43
                                              Jestem po 4 nieudanych zabiegach ICSI. Wiem jak taki zabieg potrafi psychicznie
                                              "zniszczyc". Z doswiadczenia wiem ze wymiana slow i przezyc z osobami o tych
                                              samych problemach bardzo pomaga.
                                              Nastepna probe chce podjac w kwietniu albo w maju w Pradze. Jesli ktos tez
                                              rozpoczyna terapie w najblizszym czasie to razem bedzie razniej i mozemy sie
                                              nawzajem wymieniac informacjami.
                                              Tym razem chcielibysmy transfer zarodkow w stadium blastocysty.
                                              Czy polskie kiliniki tez to wykonuja?
                                              Wszystkim ktorzy zdecydowali sie na takie leczenie zycze powodzenia.
                                              • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 18.03.01, 21:25
                                                W Polsce Białystok proponuje transfer zarodków w etapie blastocysty (pod
                                                warunkiem, że zapłodni się duża ikość komórek i będzie co hodować). Ja też
                                                chciałabym tym razem, aby tranferowano mi blastocysty.
                                                Poprzednim razem były tylko trzy zarodki, dwa mi podali(4-ro komórkowe, jeden
                                                pozostawili do hodowli, a potem do zamrożenia, ale niestety obumarł.
                                                Powodzenia!
                                                ps gdzie robiłaś poprzednie cztery próby?-też w Pradze?
                                                • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 19.03.01, 21:49
                                                  Najpierw sie upewniam- transfer blastocytow jest to 4-5 dniach a nie po 2 ?
                                                  Jesli tak to ja tak wlasnie mialam w Consilium, po 3 komorki po 4-5 dniach
                                                  (2krotnie i bez rezultatu). Wyczytalam na jakis angielskojezycznych www ze to
                                                  jest standard na zachodzie i podobno daje lepsze rezultaty. Jednak jak moj
                                                  przyklad wskazuje, rezultat nie zalezy niestety tylko od techniki. Ale faktem
                                                  jest ze kliniki zachodnie chwala sie 40% skutecznoscia podczas gdy nasz
                                                  najlepszy w Polsce Bialystok mowi o 20-25%. Inne kliniki nie prowadza
                                                  statystyk, co niestety potwierdza ich slabosc. Niestety co bysmy nie
                                                  powiedzialy o tym zabiegu jest to "produkcja" a mistrzem jest ten co ma wprawe.
                                                  Poza tym ktora z nas ma pewnosci, ze nie transferowano jej tylko nadzieji, bo
                                                  zaden zarodek nie przezyl. Bo ja nie choc widzialam te komorki pod mikroskopem.
                                                  Sorry, jezeli troche brzmie malo optymistycznie, bo wolalabym sama siebie
                                                  przekonac, ze to wszystko ma sens. Pozdrawiam
                                                  • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 20.03.01, 13:38
                                                    Przeczytałam wszystkie Wasze listy. Dzieki, ze jestescie. Jestem wlasnie po
                                                    drugiej probie in-vitro w Bialymstoku (lecze sie u prof.Szamatowicza w
                                                    Medgynie). Mimo, ze obie proby nie powiodly sie na Bialystok zlego slowa nie
                                                    moge powiedziec, za to nasluchalam sie o Novum rzeczy przeroznych w tym ani
                                                    jednej pozytywnej. Wsrod warszawskich dobrych lekarzy tez nie maja dobrej
                                                    opinii i mowi sie, ze dobrzy lekarze stamtad odchodza. Mieszkam w Warszawie,
                                                    ale do Novum nie pojde, mimo, ze w Bialymstoku musze dodatkowo placic za
                                                    noclegi.
                                                    Ja po kazdej probie lezalam prawie bez ruchu, choc zdaniem lekarzy to nie ma
                                                    znaczenia. Obciazenie psychiczne jest jednak straszne. Poniewaz u mnie nie ma
                                                    zadnych medycznych przyczyn, coraz czesciej mysle o jakiejs psychologicznej
                                                    terapii, ktora pomogla by mi odblokowac moj organizm i to ciagle myslenie o
                                                    dziecku. Czy ktoras z Was slyszla o czyms takim ? Slyszalam tez o badaniu na
                                                    przeciwciala w organizmie. Na czym to polega, co ma na celu i jakie sa efekty ?
                                                    Pomysl Hathor z grupa wsparcia jest swietny. Moze wszystkie razem cos
                                                    wymyslimy ? Pozdrawiam. Bacha
                                                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 20.03.01, 13:52
                                                    Widzę, że grono powiększa się. W Twoim przypadku wydaje
                                                    mi się, że przyczyna leży w Twoim wnętrzu. Za bardzo
                                                    nastawiasz się psychicznie i to może powodowac blokade.
                                                    nic nie piszesz czy Twoj maz jest plodny. Teraz okazuje
                                                    sie ze w wielu przypadkach wina lezy po stronie meza.
                                                    Jeśli możesz to napisz cos o Novum. Jestem ciekawa
                                                    jakie sa opinie. Ja tam przeszłam udaną próbę in vitro
                                                    i urodziłam dzieki temu dziecko. Zamierzam skorzystać
                                                    jeszcze raz. Do tej pory nie mogę powiedziec o
                                                    lekarzach tam pracujących z którymi miałam stycznosc
                                                    nic zlego. z malymi wyjatkami.Jestem jednak ciekawa
                                                    Twojej opinii. pozdrawiam i więcej optymizmu
                                                  • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 20.03.01, 14:12
                                                    O optymizm trudno, ale dzieki. Moj maz jak na in-vitro jest bardzo O.K., ale
                                                    masz racje, ze chyba cos siedzi we mnie. Musze sie z tym uporac, bo zwariuje.
                                                    Do Novum od poczatku nie mialam przekonania, bo zrobilam wywiad wsrod lekarzy.
                                                    Ci co zwodzili mnie latami mowili o Novum dobrze, ale mam dobrego ginekologa -
                                                    Pania profesor, ktora bez owijania w bawelne i wyciagania pieniedzy
                                                    zaproponowala mi in-vitro, ale jesli w ogole to w Bialymstoku u
                                                    prof.Szamatowicza. Mowila tez o tym, ze u niej na oddziale bardzo czesto
                                                    trafiaja sie przypadki z Novum wlasnie z ciaza pozamaciczna. To mnie nie
                                                    zniechecilo i wybralam sie tam, ale na wizyte nie poszlam, bo zobaczylam, ze
                                                    przyjmuja tam lekarze medycyny i ewentualnie doktorzy, a ja mam uraz i wierze
                                                    tylko w doswaidczonych lekarzy. Wszyscy inni do tej pory wyciagneli ode mnie
                                                    bez skrupulow kupe kasy. I nic nie poradzili. Na poczatku marca po raz drugi
                                                    bylam w Bialymstoku i w klinice prof. Szamatowicza spotkalam dwie dziewczyny po
                                                    Novum z jak najgorszymi odczuciami. Przyznaje jednak, ze duzo zalezy od
                                                    zaufania do lekarza - w koncu w tym przypadku trzeba komus zaufac. Jesli Twoje
                                                    odczucia, no i efekty sa pozytywne to nie zrazaj sie tym co pisza inni (w tym
                                                    ja). To co wiem na pewno to to, ze Bialystok jest tanszy (z wyjatkiem Kriobanku
                                                    w Bialymstoku. Caly zabieg, wraz ze stymulacja, lekami i zakwaterowaniem (w
                                                    super warunkach) kosztowal mnie w tym roku ok. 7 tys. zl Pieniadze sa jednak w
                                                    tym przypadku najmniej wazne i to co nmie przekonuje to doswiadczenie lekarzy i
                                                    calego osrodka, ich zdrowe do tego podejscie i dobra atmosfera. Zazdroszcze Ci
                                                    pozytywnego efektu. Pozdrawiam. Bacha
                                                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 20.03.01, 15:04
                                                    nie zrażaj sie do mlodych lekarzy. oni sie szkola a
                                                    profesorowie niejednokrotnie poprzestają na wiedzy,
                                                    ktora nabyli wiele lat temu. pytam o Novum, bo tam za
                                                    pierwszym razem mnie sie udalo. rozmawialam z wieloma
                                                    lekarzami naciagaczami zanim tam trafilam - dlatego
                                                    ciekawia mnie opinie na temat Novum. opowiadali
                                                    totalne, jak sie pozniej okazalo bzdury. rozmawialam
                                                    tez z dziewczyna ktora podchodzila w Bialymstoku ,
                                                    razem mialysmy zabieg - i nie byla zachwycona
                                                    Bialymstokiem. zdania jak widac sa podzielone. mysle ze
                                                    w Twoim przypadku wina lezy po stronie psychiki. masz
                                                    zbyt duze obciazenie psychiczne. wyluzuj sie i
                                                    powodzenia. ja bede tez probowala jeszcze raz. mam
                                                    kilka zarodkow w zapasie.
                                                  • Gość: Paulina Re: niepłodność - pomoc IP: *.tek.com 20.03.01, 15:05
                                                    Szanowne moje Panie,

                                                    Napewno widzialyscie moj temat dot. leczenia hormonalnego. Pisze wlasnie prace
                                                    magisterska na temat osobowosci kobiety probujacej zajsc w ciaze leczac sie
                                                    hormonalnie. Niestety mam ograniczone dostep do takich osob, gdyz jest to temat
                                                    dosyc mocno intymny i nie kazdy chce o tym glosno rozmawiac. Mam prosbe, jezeli
                                                    ktorakolwiek z pan bylaby w stanie pomoc mi i opowiedziec na kilka pytan (2
                                                    kwestionariusze) prosilabym o kontakt email: paulina.pabisiak@tek.com
                                                    A moze znaja Panie osrodki, gdzie moglabym sie zglosic z podobna prosba? Wiem,
                                                    ze jest to temat drazliwy dlatego nikogo nie chce do niczego zmuszac. Wszystkie
                                                    badania sa anonimowe. Z gory dziekuje i zycze duzo szczescia. Paulina
                                                  • Gość: Zosia Re: niepłodność - pomoc IP: 195.82.160.174, 212.106.159.* 09.04.01, 23:35
                                                    Cześć dziewczyny!
                                                    Przeczytałam dzisiaj wszystkie Wasze listy, bo od
                                                    półtora roku też borykamy się z problemem "dzidziuś".
                                                    Mam wrażenie, że nasza droga do sukcesu przebiega
                                                    trochę inaczej, więc chciałabym się z Wami podzielić
                                                    wrażeniami. Po trzech nieudanych inseminacjach, mój
                                                    lekarz podał mi adres kliniki w Łodzi "Gameta". Na jej
                                                    stronie (www.nieplodnosc.pl) wyczytałam, że przyjmuje
                                                    tam profesor immunologii rozrodu. Mój mąż od dawna ma
                                                    problemy z układem odpornościowym, więc pojechaliśmy
                                                    prosto do niego. Tymczasem on w ogole nie
                                                    zainteresował się wynikami męża, tylko zlecił mi
                                                    wykonanie serii testów odpornościowych. Wydawało mi
                                                    się to idiotyczne, bo jestem zdrowa jak koń i nie
                                                    podejrzewałam u siebie zaburzeń immunologicznych.
                                                    Okazało się, że mam przeciwciała antyplemnikowe w
                                                    ilości powyżej 250 (norma: poniżej 70). Stało się
                                                    ewidentne, że tu pies pogrzebany. Przepisał mi sterydy
                                                    i po miesiącu nie mogłam uwierzyć własnym oczom:
                                                    antyplemniki w normie!!! Teraz profesor zabrał się do
                                                    dalszych szczepień na nieodrzucanie zarodków.
                                                    Oczywiście wszystko są to przygotowania do in vitro.
                                                    Czy któraś z Was miała doświadczenia z Łódzką kliniką
                                                    i z leczeniem niepłodności z punktu widzenia
                                                    immunologii?
                                                    Pozdrawiam, Zosia
                                                  • Gość: AGA Re: niepłodność - pomoc IP: 195.116.107.* 10.04.01, 08:31
                                                    ja mialam kontakt z GAMETA, ale wowczas nie bylo jeszcze prof. Tchorzewskiego;
                                                    sprawy immunnologiczne lecze takze w Lodzi, ale u prof. Malinowskiego (Gynemed,
                                                    w bardzo bliskim sasiedztwie Gamety - podobno to on jest pierwszym specjaista w
                                                    Polsce, ktory opracowal szczepionke na przeciwciala blokujace i odpornosciowe,
                                                    w tym dla par o roznych RH (ja Rh-, maz Rh+);
                                                    co do Gamety, leczylam sie u doc. Radwana przez 1,5 roku; HSG, laparoskopia,
                                                    kilka inseminacji, 2x in vitro; bez powodzenia; oczywiscie nie wiadomo,
                                                    dlaczego sie nie udaje (obecnie lecze sie w Novum, jak na razie tez nic), ale z
                                                    przykroscia musze stwierdzic, ze w Gamecie wiele rzeczy robia bardzo
                                                    instrumentalnie, bez organizacji i niestety bez dokonania wielu badan, ktore
                                                    moga niekiedy wyjasniac problemy i pomoc je przezwyciezyc; doc. Radwan mil
                                                    metode stymulowania "na jedno kopyto" - wszystkie pacjentki dostawaly prawie
                                                    takie same dawki lekow stymulujacych, choc wiadomo, ze kazdy organizm reaguje
                                                    inaczej; w efekcie, za pierwszym razem "wyprodukowal" 15 komorek, ale tylko w
                                                    dwoch byly jajeczka; za drugim razem bylo lepiej (7 z 10). W NOvum podejscie
                                                    bylo bardziej indywidualne (dodatkowo lekarze podeszli do tego ambicjonalnie "w
                                                    Gamecie nie wyszlo, ale chcielibysmy zeby u nas sie udalo")- udalo sie pozyskac
                                                    17 komorek z jajeczkami; dwie "podarowalam" innej parze, 8 obumarlo przy
                                                    zwyklym zaplodnieniu (okazalo sie, ze nasieniu byly jakies bakterie), 7
                                                    zaplodniono metoda mikromanipulacji; niestety "wykorzystalam" juz wszystkie i
                                                    bede probowac dalej; caly czas mysle, ze warto i staram sie nie zrazac
                                                    niepowodzeniami - w koncu statystycznie jest 25-30% sukcesow (dokladnie tak jak
                                                    w przypadky drogi naturalnej); zaczynam podchodzic do tego "rutynowo", co
                                                    pozwala mi zmniejszyc obciazenie psychiczne i stres zwiazane z niepowodzeniami
                                                    (choc nadal najgorszy jest moment, kiedy musze robic test ciazowy). Pozdrawiwam
                                                    wszystkich.
                                                  • Gość: Hathor Re: niepłodność - do Bachy IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 20.03.01, 21:28
                                                    Psyche rzecz najwazniejsze - koniecznie idz do psychologa, nawet sie nie
                                                    zastanawiaj. Tylko zaufanego !!!!!! Zly moze niezle popsuc. W Krakowie moglabym
                                                    pomoc ale o W-we musze sie dowiedziec. Dam znac jak bede cos wiedziec - to
                                                    potrwa pare dni, w miedzyczasie szukaj na wlasna reke. W ktorys "Wysokich
                                                    obcasach" wypowiadala sie p. psycholog znajaca temat i chyba z W-wy (byl caly
                                                    artykul na ten temat -niestety zginal mi). Zadzwon do Gazety Wyborczej i popros
                                                    o ten artykul. A poza tym pisz i mow o tym - na tym forum wszystkie Cie
                                                    rozumiemy i czujemy to samo - BEZSILNOSC !?!
                                                  • Gość: Bacha Re: do Hathor IP: 195.205.13.* 21.03.01, 09:57
                                                    Dzieki za wsparcie. Od rana szukam tego artykulu. Do wieczora pewnie znajde. To
                                                    ze jest nas tak duzo z jednej strony mnie pociesza, a z drugiej przeraza. Temat
                                                    i problem jest powazny choc traktowany jak tabu, nawet przez sluzbe zdrowia.
                                                    Moglybysmy zaczac cos robic, by przynajmniej zaczeto odpowiedzialanie traktowac
                                                    problem. O depresji w koncu tez sie dlugo nic nie mowilo. Przeciez nie szukamy
                                                    wspolczucia tylko pomocy. Ale i tak dobrze, ze Was znalazlam bo przynajmniej
                                                    nikt nie robi duzych oczu ze zdziwienia i nie patrzy z politowaniem. Ja jestem
                                                    dosc silna, ale obawiam sie, ze jest duzo dziewczyn, ktore ze strachu przed
                                                    otoczeniem boja sie w ogole o tym rozmawiac. Dobra, biore sie za szukanie...
                                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 20.03.01, 20:13
                                                    My z mężem robiliśmy badania na przeciwciała przeciwplemnikowe-tzn takie
                                                    przeciwciała, które zabijają plemniki. Ja nie mam żadnych przeciwciał we krwi-
                                                    czyli nie unicestwiam plemników i mogą sobie one swobodnie dopłynąć do komórki
                                                    jajowej, ale co z tego?
                                                    Mój mąż też nie ma przeciwciał we krwi, natomiast ma przeciwciała w spermie-sam
                                                    zabija swoje komórki-to tak w uproszczeniu. Jego plemniki, a dokładnie 55%
                                                    plemników są oblepione przeciwciałami i unieruchamiają je.
                                                    Spojrzyj na wynik swojego męża, jeżeli w pozycji aglutynacja jest + lub ++ lub
                                                    +++, jest bardzo prawdopodobne, że może je mieć. Jednak lepiej wykonać
                                                    specjalistyczne badanie.
                                                    Przeciwciała obniżają płodność, ale nie zawsze są przyczyną niepłodności.
                                                  • Gość: Bacha Re: niepłodność - do Iwony IP: 195.205.13.* 21.03.01, 10:06
                                                    Dzieki za odpowiedz, ale czy w takim razie warto w ogole robic te badania ? Co
                                                    sie robi w przypadku, gdy mam takie przeciwciala ? Pytam bo mam cala teczke
                                                    roznych badan, ktore nic nie wniosly do sprawy. A czy Tobie w czyms pomogly ?
                                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - do Bachy IP: 212.160.79.* 22.03.01, 19:33
                                                    Nie wiem, czy warto robić, myśmy zrobili-ale powiem Ci
                                                    szczerze niewiele ginekologów wie cokolwiek o
                                                    przeciwciałach-leczyć ich też specjalnie skutecznie
                                                    się nie da. Jedno wiem na pewno do in-vitro nie są
                                                    przeszkodą.
                                                • Gość: Joanna Re: niepłodność - pomoc IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.01, 22:51
                                                  Te 4 proby robilam w Duesseldorfie. Z kliniki jestem bardzo zadowolona ale
                                                  prawo tutaj zabrania transferowania embrionow w stadium Blastozysty oraz
                                                  badania genetcznego. Poza tam koszty so tez ogromne.
                                                  Dlatego zdecydowalam sie na Pronatal w Pradze oni wspolpracoja z klinika tutaj.
                                                  Lekarze sa tam bardzo mili i zostawiaja sobie duzo czasu na rozmowe. Ja bylam
                                                  tam 14.03.01 i jestem zadowolona.
                                                  Klinika ta jest takze polecana na niemieckim forum.
                                                  Dzisiaj mialam Laparaskopie i jutro dowiem sie o wynikach. Jezeli wszystko
                                                  bedzie OK to koncem kwietnia chce zaczac nastepna probe.
                                                  Stymulacje bede robila tutaj a punkcje i transfer w Pradze.
                                                  Pozdrawiam
                                                  Joanna
                                        • Gość: Tido Re: niepłodność - pomoc IP: *.MS1.srv.t-online.de 08.05.01, 20:23
                                          Dziewczyny, opowiem wam moja historie. Po slubie chcielismy miec slicznego dzidziusia. Niestety
                                          nie wychodzilo. Wkoncu udalismy sie na badania. Okazalo sie , ze ja mam niedorozwoj macicy, a moj
                                          maz ma bardzo slabe nasienie. Zajsc w ciaze moglam, ale kwestia bylo donoszenie tej ciazy. dawali
                                          gora 3 miesiace. Zdecydowalismy sie na in-vitro. Mielismy juz nawet termin. I pewnego pieknego
                                          dnia, po porannym sexie poszlismy do wesolego miasteczka. Jezdzilam na kolejce wagonikowej.
                                          wielka predkosc i prawie caly czas do gory nogami. po jakims czasie nie dostawalam miesiaczki.
                                          Bylam zalamana, bo myslalam, ze to znowu kwestia mojego niedorozwoju( czasami krwawilam non
                                          stop 2-m-ce, a potem zatrzymywal sie na tyle samo. Balam sie isc do mojego ginekologa, bo balam
                                          sie znow kuracji hormonalenej, ktora bardzo zle znosil moj organizm, a po za tym , balam sie, ze
                                          bedzie mialo to ujemny wplyw na zaplodnienie in-vitro. Okazalo sie, ze jestem w ciazy. Nie wierzylam.
                                          bylam taka szczesliwa. matka natura sama zrobila nam niespodzianke. Mamy sliczna coreczke,
                                          podobna do tatusia jak dwie krople wody. Maz chodzi dumny i po za Klaudia swiata nie widzi.
                                          Jestesmy szczesliwi. Chce miec drugie dziecko, i chyba bede probowala znow na karuzeli.
            • Gość: dona Re: niepłodność - pomoc IP: 62.4.207.* 22.04.01, 22:15
              Nawet nie wiecie jak sie ucieszylam znajdujac przez przypadek ta strone
              internetowa.Mam 28 lat od 10 lat mieszkam w Belgi w tym momencie jestem po 2
              nie udanych probach insyminacji i jednym IVF a ostatnio proba odmrozonych
              embrionow zakonczyla sie kleskom.Bylam strasznie zrospaczona ale na szczescie
              mialam obok meza ktory bardzo mi pomogl w tym strasznym okresie.Nawet sobie nie
              wyobrazalam ze Invitro jest tak ciezkie emocjonalnie jak i fizycznie.W Belgi
              jest bardzo duzo klinik i duzo stron poswieconych nieplodnosci a takze
              programow,ale w Holandi jeszcze wiecej jest strona internetowa w ktorej
              znajduje sie chat i mozna sobie pogadac i wyzalic sie a to pomaga .Jest tam
              mnostwo kobiet ale tez duzo panow ktozy otwarcie mowia o tym problemie .Jestem
              codziennym bywalcem na tej stronie wspieramy sie na wzajem i oplakujemy
              niepowodzenia.Brdzo sie ciesze ze z moimi Rodaczkami moge sie na ten temat
              komfrontowac.A tak na marginesie HATHAR*** ja mieszkalam w Krakowie jestem
              rodowita Krakowianka moja rodzina mieszka tam jeszcze.Buziaczki dla wszystkich
              i z calego serca zycze wam pozytywnych wunikow nie jestescie same z tym
              problemem .DO uslyszenia Dona
            • Gość: dona Re: niepłodność - pomoc IP: 62.4.207.* 22.04.01, 22:18
              Nawet nie wiecie jak sie ucieszylam znajdujac przez przypadek ta strone
              internetowa.Mam 28 lat od 10 lat mieszkam w Belgi w tym momencie jestem po 2
              nie udanych probach insyminacji i jednym IVF a ostatnio proba odmrozonych
              embrionow zakonczyla sie kleskom.Bylam strasznie zrospaczona ale na szczescie
              mialam obok meza ktory bardzo mi pomogl w tym strasznym okresie.Nawet sobie nie
              wyobrazalam ze Invitro jest tak ciezkie emocjonalnie jak i fizycznie.W Belgi
              jest bardzo duzo klinik i duzo stron poswieconych nieplodnosci a takze
              programow,ale w Holandi jeszcze wiecej jest strona internetowa w ktorej
              znajduje sie chat i mozna sobie pogadac i wyzalic sie a to pomaga .Jest tam
              mnostwo kobiet ale tez duzo panow ktozy otwarcie mowia o tym problemie .Jestem
              codziennym bywalcem na tej stronie wspieramy sie na wzajem i oplakujemy
              niepowodzenia.Brdzo sie ciesze ze z moimi Rodaczkami moge sie na ten temat
              komfrontowac.A tak na marginesie HATHAR*** ja mieszkalam w Krakowie jestem
              rodowita Krakowianka moja rodzina mieszka tam jeszcze.Buziaczki dla wszystkich
              i z calego serca zycze wam pozytywnych wunikow nie jestescie same z tym
              problemem .DO uslyszenia Dona
    • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 157.25.192.* 20.03.01, 17:08
      To, co przeczytałam tutaj na temat Novum jest wstrząsające i - niestety -
      potwierdza moje pierwsze wrażenie. Po prostu fabryka do robienia kasy.
      Pozwólcie, że teraz ja się trochę poużalam. Leczę się tam (no, leczę się to
      nieco za dużo powiedziane - przychodzę) od dwóch miesięcy. Pierwsze wrażenie -
      to recepcja, w której siedzą cztery pielęgniarki, ale żadna nie ma przez 10
      minut czasu, żeby przerwać plotki i przyjąć przerażonego (pierwsza wizyta!)
      pacjenta. To, że sugerują płacenie bezpośrednio lekarzom. Już nawet nie chodzi
      mi o to, czy później umyje ręce (zakładam, że tak), ale od razu mam wrażenie,
      że daje się im kasę prosto do kieszeni (jeśli wiecie, co mam na myśli). Dla
      mnie - na szczęście - pieniądze nie stanowią problemu, ale epatowanie mnie na
      każdym kroku okrzykami, jak drogie jest leczenie, wkurza mnie nieludzko. Poza
      tym tak ahistoryjka - badania robione w zeszłym roku pokazywały znacznie
      podwyższony poziom prolaktyny. Pani Dr (wspominana tu zresztą) zapisała mi
      jakiś tydzień temu temu lek na jej obniżenie. Wczoraj byłam na kolejnych
      badaniach i wyszło, że prolaktyna jest PONIŻEJ normy. Kiedy poprosiłam, żeby
      skserowali mi poprzednie wyniki, okazało się, że już tydzień temu (tj. przed
      lekiem) miałam zupełnie dobry poziom. Czyli pani Dr musiała znać te wyniki parę
      godzin po mojej wizycie. Gdyby to zdarzyło się u mojej pani ginekolog, jeszcze
      tego samego dnia zadzwoniłaby do mnie i powiedziała, czy mam brać lek, czy nie.
      A w Novum sama muszę dobijać się do lekarza, który kończy rozmowę "Przecież
      chciała Pani, żeby obniżyć", jakbym to ja była wszystkiemu winna i odkłada
      słuchawkę... Czuję się podstawiona pod ścianą, bo do Białegostoku jeżdzić nie
      możemy ze względu na pracę, a zegar tyka... Mam nadzieję, że zobaczę wreszcie
      te dwie kreeski, i nie będę musiała się z nimi więcej użerać.
      • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 21.03.01, 11:33
        Amal, zmień lekarza w Novum. Wspomniana niejednokrotnie
        Pani "dr" jest niekompetentna. kiedy byłam u niej jeden
        jedyny raz odniosłam wrażenie, że jest kiepskim
        samoukiem.
        • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 21.03.01, 15:30
          mama, ale na którego???? Panią Dr wszyscy mi bardzo polecali, wspominanego tu
          również Dr W skreśliłam przy pierwszej wizycie (sorry, ale mam podobne
          wrażenia, co A) i zmieniłam go na panią Dr, właśnie pod wpływem opinii
          znajmowych... Dodatkowy kłopot ze mną, to 'wyedukowanie', jak z przekąsem
          zauważają lekarze, dużo szukam na sieci, zwłaszcza na amerykańskich stronach,
          ktore są pod tym względem świetne, i spotkałam dotychczas tylko dwóch lekarzy
          (moją panią gin i endokrynologa) którzy się nie oburzali, tylko podejmowali ze
          mną dyskusję na trochę wyższym poziomie szczegółowości. Jestem na kilku listach
          amerykańskich dyskusyjnych 'w tym temacie' i naprawdę informacja otrzymywana
          przez pacjentów w Stanach nie ma nic wspólnego z tym, co mamy tutaj. A nie
          sądzę żeby nasi lekarze byli mniej naumieni. Jak pani Dr przyniosłam wydruk,
          jakie testy rutynowo robi się w Stanach na to co ja mam, i czy ona zamierza je
          wykonać to spojrzała na mnie tak, jakby chciała mnie wyrzucić z gabinetu. O
          jezu, znowu się rozgadałam, zwięzłość to nie jest moja mocna strona smile)
          • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 21.03.01, 16:07
            Amal, myślę, że powinnaś tak jak ja to zrobiłam, nie
            zwracać uwagi na pewne rzeczy, tzn np. gadające
            panienki w recepcji, oschłość lekarzy....itp itd. Ja po
            prostu postawiłam sobie jeden cel i osiągnęłam go.
            podchodziłam do zabiegu w 1998 r. i wtedy nie było tak
            jak teraz widze co dziewczyny pisza. bylam tam kilka
            dni temu i tez spotkalam sie z zyczliwoscia. moim
            lekarzem prowadzacym byl dr Wojewodzki.odpowiadal na
            wszystkie zadane pytania bardzo szczegółowo. nie mam
            wiec do niego zarzutu. jestem osoba ktora zna sie
            troche na medycynie szczegolnie interesuje mnie sprawa
            in vitro wiec mam tez swoje zdanie na ten temat.
            jeszcze raz z czystym sumieniem moge napisac, ze ludzie
            z ktorymi mialam do czynienia we wspomnianej klinice sa
            kompetentni / poza wczesniej wspomnianym wyjatkiem/.
            poza tym jak mi sie cos nie podobalo to wale prosto z
            mostu!!! wcale to nie jest takie glupie. Pozdrawiam.
            nie wykluczone ,ze nie znajac sie tam sie spotkamy.
            zamierzam w okolicach maja sprobowac szczescia po raz
            drugi. pozdrawiam.
      • Gość: Arek Re: niepłodność - pomoc IP: *.pp.rzeszow.pl 21.03.01, 12:03
        Proponuje odwiedzić w Lublinie szpital na Staszica i doktora może już teraz
        profesor nie wiem dokładnie p.Czajkę jest dobry nam z żoną pomógł. Poprostu
        dowiedzcie się czy jeszcze tam przyjmuje bo teraz ja nie wiem ,odkąd urodziło
        się dziecko nie interesuje się tym, ale wiem jedno naprawdę gość się bardzo
        interesował przez cały okres leczenia i ciąży aż do urodzenie i polecając tego
        lekarza mam nadzieję że się nie zmienił w tych głupich czasach .Pa i powodzenia
        • kujta Re: niepłodność - pomoc 21.03.01, 12:57
          Ja także byłam w szpitalu w Lublinie na Staszica. Muszę przyznać, że tak jak
          wszędzie lekarze są tacy sami. Ja leczyłam się u dr Bakalczuka i nie było zbyt
          wielkich efektów wręcz żadnych.
    • Gość: ART Re: niepłodność - pomoc IP: *.pp.rzeszow.pl 21.03.01, 10:11
      Wspułczuje ale musisz napisać przyczynę choroby bo może pomogą Ci zwykłe zioła
      moia żona też miała problem lekarze nie dawali nadziei ale przez przpadek
      trafiłem na zestaw ziół używała ich i urodziła piękną córeczkę .Życzę
      powodzenia i pamiętaj nie zawsze lekarstwa są jedyną drogą a lekarze często się
      mylą zbyt często a ty jesteś jeszcze młoda więc wszystko przed Tobą. Nam się
      udało i Wam się uda.
      • Gość: Lila Re: niepłodność - pomoc do Art IP: *.tek.com 21.03.01, 12:14
        Czesc Art,
        moze napisac co t oza ziola i w czym pomogly Twojej,
        zonie?
        • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc do Art IP: 195.205.13.* 21.03.01, 13:11
          Jakie zioła ? Podaj więcej informacji, choć może w Waszej sytuacji to był
          akurat przypadek. Ja byłam u bioenergoterapeuty, który miał być skuteczny w
          200% i nic. Pytał nawt czy wolę chłopca czy dziewczynkę. To może zabawne, że
          rozsądny człowiek ucieka się do zabobonów, ale jeśli miałyby pomóc to czemu
          nie.
          • Gość: Hathor Re: niepłodność - ksiazka IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 24.03.01, 12:03
            Cos malo sie ostatnio odzywacie wiec powiem Wam, ze
            kupilam przez Internet ksiazke pt. Niepłodność, pod
            red prof. Szamatowicza. Pisze w niej ponad 20 lekarzy
            (wiekszosc pewnie znacie z Białegostoku lub Novum) i
            choc jest skierowana do lekarzy to da sie zrozumiec.
            zacytuje Wam tylko fragment niewielkiego rodzialu o
            psyche w leczeniu nieplodnosci. "Straty poniesione z
            powodu braku dziecka sa porownywalne ze stratami
            ponoszonymi w przypadku smierci bliskiej osoby lub
            rozwodu". Kobiety opisuja wtedy swoje zycie "jako
            balansowanie pomiedzy nadzieja i smutkiem". "w
            znacznej czesci leczonych malzenstw stres jest
            skutkiem a nie przyczyna niemoznosci zajscia w ciaze".
            Na razie tyle. Ksiazka jest to kupienia
            www.medbook.com.pl/towar/1453.htm, niestety kosztuje
            ponad 50zl
            • Gość: Bacha Re: niepłodność - ksiazka do Hathor IP: 195.205.13.* 27.03.01, 14:16
              Dzieki za pomysl. Ksiazke zamowilam. Oprocz tej ksiazki znalazlam na stronie
              ksiegarni kilka innych, w ktorych jest cos o nieplodnosci. Wszystkie wypisalam,
              znalazlam tez troche na innych stronach. W zwiazku z tym wybiore sie najpierw
              do biblioteki lekarskiej i zobacze co tam jest. O wynikach poinformuje Cie
              niezwlocznie. Wpadlam na trop artykulu, tego o ktorym mi pisalas. Udaje sie
              wiec na poszukiwania.
              A jak samopoczucie ?
              Pozdrawiam.
              • Gość: Ava Re: niepłodność - ksiazka do Hathor IP: *.poznan.pl 29.04.01, 09:57
                Cieszę się, że Was znalazłam. Siedzę i czytam listy od pczątku dyskusji, ale
                chyba nie dam rady przejrzeć wszystkich. My z mężem walczyliśmy o ciążę ponad 4
                lata. Lekarzy zmieniałam też cztery razy, ale kiedy trafiłam do , jak krążą
                opinie w naszym mieście, najlepszego to postanowiłąm się do niego przyssać z
                całych sił i trwać do skutku. Okazało się, że przyczyna leży i po mojej stronie
                PCO i męża - niska jakość nasienia. Były różne próby, ja przeszłam laparoskopię
                jajników, a potem całą serię inseminacji. I nic. Potem przed ostatnią próbą, a
                przed decyzją o in vitro, lekarz dał nam odpocząć, bo nie czuliśmy się
                najlepiej , a właściwie mąż miał kłopoty ze zdrowiem. Wtedy trafiłam w
                księgarni na taką książkę " Dlaczego nie możemy mieć dzieci?". Przejrzałam,
                nawet nie całą, ale jedno wpadło mi w oko. Pisali tam, że lepsze rezultaty daje
                domowe AIH - no wiecie same sobie to robicie...W szpitalu jest za duży stres i
                zero intymności. Dziewczyny!!!!Jestem w drugiej połowie ciąży i nigdy nie
                czułam się szczęśliwsza, choć przede mną jest parę miesięcy wyczekiwania...
                Pozdrawiam Was i trzymam kciuki za każdą, bo wiem co czujecie. Ze mną nie można
                już było wytrzymać - miałam pretensje do całego świata.
                • Gość: Jagoda Re: niepłodność - do Avy IP: *.ae.poznan.pl 10.08.01, 10:10
                  Ja tez od dluzszego czasu usiluje zajsc w ciaze ... i nic. Czy moglabys mi
                  polecic lekarza, u ktorego sie leczylas w Poznaniu? I dlaczego po usunieciu PCO
                  nie moglasc zajsc w ciaze? Z powodu niskiej jakosci nasienia, czy moze byly
                  inne przyczyny po Twojej stronie? Pytam, bo tez czeka mnie laparoskopia w
                  zwiazku z PCO. Pozdrawiam.
    • Gość: KRYSTYNA Re: niepłodność - pomoc IP: *.022.popsite.net 24.03.01, 22:18
      JA TAK SAMO MAM PROBLEMY Z ZAJSCIEM W CIAZE, MOIM OSTATNIM RATUNKIEM JEST IV
      ZAPLODNIENIE ALBO ADAPCIA DZIECKA, TAKRZE ROZUMIM TWOJE POLORZENIE, JEDNO I
      DRUDIE KOSZTUJE DUZO PIENIEDZY A UBESPIECZENIE NIE CHCE POKRYWAC TEGO,
      SZCZEGULNIE TU W AMERCE.JA BENDE PRUBOWAC IVF PO MIMO WSZYSTKO, CO SWOJE TO
      SWOJE.
    • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc IP: 212.244.46.* 27.03.01, 13:07
      Dyskusja trwa od ponad miesiąca, a ja dopiero teraz tu trafiłam. Mam nadzieję,
      że się do mnie odezwiecie...
      Od czterech lat wraz z mężem walczymy o dziecko... bez skutecznie. Przeszłam
      badania hormonalne, HSG, stymulacje, podawanie nasienia, laparoskopię, znowu
      stymulację (żeby zwiększyć szansę, bo laparoskopia stwierdziła małe ogniska
      endometriozy - które wypalono i "zasuszono" Danazolem), jestem przed ponownym
      podawaniem nasienia, a jeśli nie przyniesie wiadomego efektu - przed in vitro.
      Cztery lata - wiecie co to znaczy, co miesiąc przez te lata pęka mi serce...
      Ile można wytrzymać? Czasem myślę , że łatwiej mi by było, gdybym się z tym
      pogodziła... napewno łatwiej, tylko jak się z tym pogodzić?! Kiedy problem
      zaczynał mnie przerastać postanowiłam się podzielić nim z moimi bliskimi
      znajomymi, to był błąd - oni tego nie rozumieją, a teraz wiem, że jestem
      tematam rozmów w ich kręgach znajomych - bliższych i dalszych (jak ktoś nie ma
      poważnych problemów to musi się karmić cudzymi). Nie mam z kim o tym
      porozmawiać... Już teraz nie mam siły, aby dalej się borykać, mój mąż jednak
      nie odpuszcza - mówi, że dopuki jest nadzieja, trzeba próbować. Ma rację - po
      latach nie wybaczyłabym sobie, że nie spróbowałam wszystkiego...
      Adopcja - brzmi piękinie, pomijając stawiane warunki przyszłym rodzicom, ale
      gdy przychodzi czas na decyzję (zgłosić się do Ośrodka, czy nie) wtedy odchodzi
      gdzieś idylliczny obrazek adoptowanego dziecka, jest pytanie - kogo ja
      adoptuję, czy dam sobie radę?
      Chciałabym należeć do wspomnianej wyżej "organizacji" kobiet "wyczekujących
      dwóch kresek".
      ola
      • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.125.* 27.03.01, 13:15
        witaj Ola, ja czekałam na dzidziusia 14 lat. z małymi
        przerwami. za pomoca lekarzy i metody in vitro udalo mi
        sie za pierwszym razem. Twoj maz ma calkowita racje.
        dopoki jest szansa nalezy probowac. WARTO!!!!! uwierz
        mi. mam cudowna coreczke, ktora przeslonila mi swiat.
        napisz ile masz lat? czy wina lezy po Twojej stronie
        czy tez meza? daj znac gdzie sie leczysz. pozdrawiam
        • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc -do mamy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 13:48
          Czy nigdy nie miałaś wątpliwości... Nie myślałaś, że
          może Ci jest pisane być bezdzietną...
          O winie wolałabym nie mówić, bo jakaż jest w tym moja
          czy męża wina?
          Jeśli chodzi o badania... Mąż nie ma rewelacyjnych
          wyników, ale są w normie. Ja mam (miałam?)
          endometriozę, podobno niewielką, nie wiem czy może być
          przyczyną.
          Leczę się u dr Jędrzejczaka (Klinika Niepłodności i
          Endokrynologii Rozrodu AM w Poznaniu) - mam do niego
          zaufanie... ale zaczynam się niecierpliwić.
          Dr Jędrzejczak uczestniczy w zespole "in vitro" w/w
          Kliniki i jeśli pójdę na ten zabieg to właśnie tam.
          Bałystok jest dla nas za daleko, choć i ja słyszałam o
          nim wiele dobrych rzeczy.
          Pochodzę z rodziny, w której kobiety miały problem
          raczej z płodnością, a nie bezpłodnością i w życiu mi
          nie przyszło do głowy, że u mnie będzie inaczej.
          Wyszłam za mąż w wieku 21 lat i po roku zaczęliśmy się
          starać... aż do tej pory.
          • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc -do Oli IP: 157.25.125.* 27.03.01, 14:05
            nawet nie wiesz ile razy myslalam, ze nie bede miala
            dzieci. po wielu latach chodzenia po lekarzach, ktorzy
            niewiele mi mogli pomoc trafilam w ostatecznosci do
            kliniki specjalizujacej sie w in vitro. tam poddalam
            sie zabiegowi ktory za pierwszym razem sie udal.
            przedtem przeszlam jedna nieudana probe inseminacji. Ty
            jestes jeszcze bardzo mloda. medycyna bardzo idzie do
            przodu. zanim Twoj dzwonek zabrzmi moze sie okazac, ze
            posiadanie dziecka to drobiazg. mam nadzieje ze jednak
            nie bedziesz musiala dlugo czekac i uda Ci sie osiagnac
            ten cel. czego serdecznie Ci zycze.
          • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 27.03.01, 14:09
            Ola, i co zrobilo Ci sie razniej ? Musze Ci powiedziec, ze mi tak. Znalazlam te
            strone przez przypadek zaraz po powrocie z kolejnej proby in-vitro w
            Bialymstoku. Nastroj mialam raczej kiepski, i choc to male pocieszenie, ale od
            tej pory zagladam na Forum i jest mi lepiej. Znajomymi sie nie przejmuj, i tak
            zaczeli by mniej lub bardziej delikatnie pytac. Brak odpowiedzi z Twojej strony
            bylby jeszcze gorsza pozywka dla plotkarzy. A tak moze akurat znajdzie sie ktos
            kto gdzies czegos nowego sie dowie i bedzie mogl pomoc. Ja wlasnie wyszlam z
            takiego zalozenia. Tym bardziej, ze nie mozna wszystkim dookola wymyslac
            historii typu: nie lubie dzieci, albo nie stac mnie na nie. To przeciez
            infantylne no i nieprawdziwe. Posluchaj "mamy" ona jest dobrym przykladem
            skutecznosci in-vitro. Zawsze to milej wiedziec, ze chociaz komus sie udalo.
            POzdrawiam.
            • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc -jesteście kochane IP: 212.244.46.* 27.03.01, 14:45
              Dziękuję, faktycznie mi lepiej...
              Dziekuję za słowa otuchy.
              Ale czy któraś z Was poradziła sobie z tym przemożnym pragnieniem, a później z
              bólem... Obojetnie czy się ma 26 czy 36 lat - zawsze boli. Czy jest jakiś
              sposób uspokojenia duszy? Inaczej - wyluzowania się? Może jakaś terapia...
              • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc -jesteście kochane IP: 157.25.125.* 27.03.01, 14:54
                jesli chodzi o mnie, to mnie pomoglo myslenie. staralam
                sie podchodzic bardzo sceptycznie do proby inseminacji
                i rozczerowalam sie, do proby in vitro podchodzilam
                jeszcze bardziej sceptycznie. nie wierzylam, ze sie
                uda. bardzo pomogla mi moja przyjaciolka. ona wlewala
                we mnie slowa otuchy. poniewaz nie wierzylam w
                powodzenie....mile sie rozczarowalam. zawsze lepiej
                rozczarowac sie mile niz odwrotnie. polecam to dobra
                metoda!
                • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 27.03.01, 15:20
                  Tarapia... Wlasnie jestem na etapie poszukiwania jakiejs psychologicznej metody
                  natretnego niemyslenia o tym. Wyglada na to, ze to moj glowny problem, bo jak
                  na razie lekarze nie wymyslili nic innego. Dobry psycholog bylby wskazany. A
                  juz na pewno przed kolejnym in-vitro. Czasem tez mysle o tym, ze jakas grupowa
                  terapia moglaby pomoc. To Forum to i tak duzo, bo chociaz mozna sie wymienic
                  doswiadczeniami. Gdyby ktos oczywiscie slyszal o jakims dobrym psychologu czy
                  tez innej metodzie na zaprzestanie ciaglego myslenia to jak najbardziej czekam
                  na znak. Pisalam do HAthor, ze wlasnie zaglebiam sie w zdobycie odpoiwedniej
                  bibliografi. Moze w ksiazkach wyczytam cos czego lekarze nie powiedzieli.
                  • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc do Bachy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 15:55
                    Szukasz wiedzy... Robisz dokładnie to co ja, to pomaga, ale nie likwiduje
                    nadziei ani bólu.
                    Na temat cyklu, ciąży wiem niemalże wszystko (służę radą i pomocą każdej mojej
                    ciężarnej koleżance - są zadowolone), na temat endometriozy, pewnie tak samo,
                    również na temat in vitro. Ale co z tego?...
                    Wiesz chyba najlepsze jest właśnie to - dyskusja z "równymi" sobie.
                    • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc do Bachy IP: 157.25.125.* 27.03.01, 16:05
                      doświadczenie nauczylo mnie, ze nikt nie jest w stanie
                      nas zrozumiec oprocz nas samych. i to Forum to swietny
                      psycholog dla naszych nadwrazliwych dusz.
                      • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc do Bachy IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:30
                        Co do pozytywnego działania psychologicznego tegoż forum, to i ja potwierdzam.
                        Czuję się dużo lepiej czytając wszystkie Wasze listy. Tu przynajmniej wiem, że
                        nikt krzywo na mnie nie spojrzy, bo wiecie niektóre starsze "babska" uważają,
                        że np. takie dziecko z probówki jest na pewno jakieś inne, dziwne,
                        niemalże "plastikowe", bo przecież nie zrobione, tylko wyprodukowane.
                        Bardzo mnie to złości.
                        Pożaliłam się trochę, ale mi lepiej!
                        Pozdrawiam.
                • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc -do mamy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 15:33
                  Próbowałam tej metody, ale zawsze zdażyło się coś, po czym wracała nadzieja w
                  powodzenie, np. ostatnio po stymulacji nie wierzyłam, że się uda, ale miałam
                  piękny sen ... jestem w ciąży, rozmawiam o niej z koleżanką (notabene ona
                  niedługo urodzi) i wiedziałam, że tam w środku (we mnie) jest córeczka.
                  Obudziłam się z nadzieją, a następnie stwierdziłam (po paru godzinach), że
                  jednak nie... (dostałam okres).
                  Czy to nie jest szczyt okrucieństwa?!
                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc -do Oli IP: 157.25.125.* 27.03.01, 15:45
                    Ja swoj sen z przed 2 lat pamietam doskonale. snilo mi
                    sie ze pcham dwa wozki. jeden z nich byl pusty. mialam
                    przetransferowane dwa zarodki. przyjal sie jeden....i
                    jak tu nie wierzyc w sny?
                  • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc -do Oli IP: 195.205.13.* 27.03.01, 15:46
                    Wiesz z tym snem to chyba cos jest. Po in-vitro lezalam 2 tygodnie w domu. Pod
                    koniec pierwszego tygodnia mialam sen, ze ze wszystkich dziewczyn ktore mialy
                    transfer tego samego dnia, tylko ja jestem w ciazy. Moja przyjaciolka
                    pocieszyla mnie, ze skoro tak mi sie snilo to juz na pewno nic z tego nie
                    bedzie. Ale ja mialam nadzieje, do konca. Nawet jak zaczal mi sie okres
                    ludzilam sie, ze to tylko na chwile. Coz zycie jest okrutne, a sny wcale nie
                    lepsze.
                    • Gość: ola Re: niepłodność - do Bachy i Mamy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 16:05
                      Dziękuję za rozmowę - jest mi dużo lepiej...
                      Na dziś muszę skończyć...więc do zobaczenia/napisaniasmile (mam nadzieję!).
                • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc -jesteście kochane IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:21
                  Mówisz, że nie wierzyłaś, że się uda in-vitro. Ja jednak myślę, że gdzieś w
                  głębi serca miałaś ogromną nadzieję i nie dopuszczałaś myśli, że będziesz
                  ponownie podchodzić do zabiegu. Tak było ze mną i ze wszystkimi, którym się
                  udało bądź nie. Wiesz, po zabiegu starałam się żyć normalnie, nie leżałam w
                  łóżku, podróżowałam (powrót samochodem do Katowic), robiłam zakupy, gotowałam,
                  spotykałam się z ludźmi---przecież kobiety w ciąży normalnie funkcjonują.
                  Niestety ta "normalność" w niczym nie pomogła i teraz, kiedy będę znów próbować
                  Twoim śladem położę się do łóżka, a wszystko niech się wali i pali, ja
                  przynajmniej będę miała spokojne sumienie, że ze swojej strony zrobiłam
                  wszystko!
                  Pozdrawiam.
      • Gość: Iwona do Oli IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:08
        Ola. Ja też jestem załamana, podobnie, jak ty cztery lata próbujemy z mężem
        (mimo, iż podobno wszystko gra). Przeszłam wszystkie badania HSG,
        histeroskopię, laparoskopię, 5 inseminacji, jedno in-vitro---bez powodzenia
        zresztą. Ale będę próbować do końca, dopóki mi pieniędzy wystarczy i dopóki mój
        organizm będzie mógł produkować komórki jajowe. Powiem Ci szczerze, że dzięki
        temu forum powoli odzyskuję chęć życia, bo wiem, że nie tylko ja cierpię i mam
        się z kim tym podzielić.
        Pozdrawiam.
        • Gość: ola Re: do Iwony IP: 212.244.46.* 28.03.01, 13:19
          Witam! I jestem w szoku, że u Ciebie jest tak podobnie...
          Myślałam, że winni są lekarze, że coś przegapili, że przyczyna tkwi w moim
          organizmie, a nikt tego nie widzi. Kiedy mi lekarz zasugerował, że
          się "zblokowałam", to się wściekłam...(pomyślałam, że wymyśla bo nie ma
          koncepcji leczenia). A może coś w tym jest? Jak myślisz?
          • Gość: Iwona Re: do Oli IP: 212.160.79.* 28.03.01, 18:22
            Być może coś w tym jest, choć nikt nikt tak na prawdę tego nie wie. Ale znam
            małżeństwo, które dopiero po 10 latach doczekało się dziecka-i to drogą
            naturalną. Jak to wytłumaczyć? Ja póki co wolałabym usłyszeć jakieś racjonalne
            fizyczne wytłumaczenie, ale może medycyna jeszcze nie wie wszystkiego o
            ludzkiej płodności. My możemy mieć tylko nadzieję, bo przecież po coś warto żyć.
            Pozdrawiam.
    • Gość: REBAS Re: niepłodność - pomoc - 3 grosze IP: unknown, 62.32.156.* 27.03.01, 16:06
      Czy widzicie ile jest osób biorących udział w tej
      dyskusji.
      To przerażające jak jest to potrzebne to wygadanie się
      lub nawet posłuchanie (czytanie).
      To daje siły. Wszyscy wiemy, że gros problemu siedzi w
      głowie.
      Gdzieś to trzeba wyrzucić.
      Wychodzi na to, że jest to wielka loteria (zwał jak
      zwał). Nie ma żadnych gwarancji.. ale jest nadzieja.
      • Gość: EwaP Re: niepłodność - pomoc - 3 grosze IP: *.cofund.org.pl 27.03.01, 16:50
        Drogie Panie,
        czy pozwolicie, ze dołączę się do Was, od 3 lat próbujemy z mężem tego co i Wy. Zaczęliśmy do badań na
        własną rękę, potem była wizyta w Consylium, z którego uciekliśmy z krzykiem - na początek chcieli zacząć od
        lapoaroskopi, pomimo że poprzednie badania nie wskazywały na taką potrzebę. Potem znajoma lekarka poleciła
        nam Novum. Leczymy się tam 2 lata. Oczywiście wszystko to droga przez piekło; roczne leczenie zakażeń
        nasienia u męża, potem polip u mnie, trzy inseminacje a w trakcie czwartej torbiele, decyzja o in vitro, świetne
        wyniki - 23 komórki, a potem z górki - tylko 8 komórek się zapładnia, 6 degeneruje (nikt nie wie dlaczego), jestem
        mocno przestymulowana ale Doktor po moich prośbach godzi się na transfer 2 zarodków - nic z tego, w
        następnym cyklu ponownie torbiele, potem mimo stymulacji nie ma owulacji dopiero 3 miesiące później jest
        owulacja - radość ale co z tego - żadem z zamrożonych zarodków nie przeżywa rozmrażania - łzy i straszny
        ból, żal, zniechęcenie - ale chyba wszystkie to znacie. Teraz szykujemy się do kolejnej próby, nie wiem co będzie,
        tak trudno mieć nadzieję, w grudniu skończyłam 35 lat - czy jeszcze zdążę??
        EwaP
        • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.125.* 27.03.01, 16:57
          ja dzieki Novum mam dziecko. zdazysz. nie martw sie na
          zapas. moze sie spotkamy w Novum. ja prawdopodobnie w
          maju sprobuje jeszcze raz. jesli uda sie rozmrazanie
          moich 7 dzieciaczkow.
          • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.125.* 27.03.01, 17:05
            czytajac Wasze listy doszłam do wniosku, ze mialam
            wiele szczescia. sama w to nie wierze!
            • Gość: Iwona do Mamy IP: 212.160.79.* 28.03.01, 19:23
              Czy mogę mieć do Ciebie prośbę?
              Jakbyś mogła, to opowiedz, jak wyglądała Twoja stymulacja, jakie leki(nazwy) i
              w jakich dawkach brałaś, o jakich porach dnia, jak się czułaś, jak wyglądał
              transfer(czy przy USG, czy tak "na wyczucie"), i tak w ogóle ile masz lat, bo
              to poniekąd bywa ważne. Jakie badania Ci wykonywano, czy co dzień?, Jakie
              miałaś wyniki?(estradiol,grubość endometrium, ilość komórek, ile się
              zapłodniło, jakiej klasy były embriony,ilo komórkowe Ci tranferowano,dlaczego
              zastosowano ICSI, czy mrożono embriony czy po hodowli blastocysty). Wszystko,
              wszyściusieńko mnie i pewnie nie tylko mnie, ale nas wszystkie interesuje
              (chyba). Jak wyglądał szczęsliwy program-według jakiego protokołu. Czy
              chodziłaś wtedy do pracy?
              Wybacz, że tak natrętnie pytam, ale to dla mnie bardzo ważne.
              Pozdrawiam.






              • Gość: mama Re: do Mamy IP: 157.25.125.* 29.03.01, 11:10
                Moja stymulacja przebiegała wg. /chyba/ długiego
                protokołu. Dokładanie już nie pamiętam, bo było to trzy
                lata temu. Codziennie przez ok miesiąc brałam Synarel
                krople do nosa dwa razy dziennie po jednym psiknięciu
                do dziurek nosa na zmianę. Brałam też pergonal w
                zastrzykach i tu musiałam się zmieścić z zastrzykiem do
                godz. 10.00 /rano/. Scisle przestrzegalam
                obowiazujacych godzin. "Wyprodukowalo" sie 18 komórek
                jajowych z czego 11 zostało zakwalifikowanych do
                zapłodnienia, a zapłodniło się 9. W czasie całej
                stymulacji czułam się dość dobrze /nie liczac obolalych
                posladkow od zastrzykow/. Dopiero w samej końcówce
                stymulacji /cały czas kontrolowanej/ zaczelam czuc
                obciazenie w dole brzucha / 18 duzych komorek/. Kiedu
                dr. Lewandowski uznal, ze juz czas, podano mi pregnyl
                jednorazowo /chyba 1 i 1/2 ampułki/ o godz. 22.00. Na
                zajutrz o 10. 00 rano miałam sie zglosic na pobranie
                komorek na czczo. Pobrano jak juz wczesniej pisalam w
                narkozie pod kontrola usg jajeczka. Zabieg mial miejsce
                w piatek a w poniedziałek mialam transfer. Najpierw
                transwaginalne usg, po ktorym dr. Lewandowski
                stwierdzil ze mam duze szanse /podbudowalo mnie to
                nieco/ ze wzgledu na grube endometrium. Nastepnie po
                rozmowie z dr. Lewandowskim podano mi dwa embriony 8
                komorkowe /najlepsze jakie sie wyhodowaly/. Z czego
                przyjal sie jeden. Pozostale embriony mialy od 7 do 2
                komorek. Po zabiegu nie wolno bylo dzwigac, kapac sie w
                wannie - tylko pod prysznicem i to w wodzie niezbyt
                gorącej. Zalecil mi tez lezenie. Scisle sie stosowalam
                do tych wskazan.Po 2 tygodniach mialam zrobic test.
                około czwartku czyli 1 i 1/2 tygodnia po transferze
                zaczelam miec mdłosci, ale nie wiedzialam czy od ciazy
                czy tez od utrogestanu, ktory bralam dopochwowo /5
                kapsulek dziennie/. w poniedzialek po uplywie 2 tygodni
                zrobilam test.........nie wierzylam wlasnym oczom. maz
                nie chcial wierzyc. OSZALALAM z radosci i zarazem z
                niepokoju. czy uda sie do konca? Mialam wtedy 37 lat.
                Mikromanipulacje mialam z powodu bardzo slabego
                nasienia meza. z tego co wiem to mrozone sa
                niewykorzystane embriony. Do pracy chodzilam z
                przerwami. pierwsze dwa tygodnie w domu, a pozniej
                pracowalam. meczyly mnie mdlosci do 4 miesiaca. pozniej
                jak "reka odjal". ale to nic w porownaniu ze szczesciem
                jakie w sobie nosilam. Od 7 miesiaca ciazy lezalam w
                szpitalu ze wzgledu na lozysko przodujace. porod odbyl
                sie przez cesarskie ciecie w szpitalu brodnowskim. w
                terminie. zapomnialam napisac, ze podcas stymulacji
                srednio co drugi dzien przez ostatnie dwa
                tygodnie chodzilam na badanie krwi na poziom hormonow.
                wszystkim Wam zycze powodzenia. nie wiem Iwona, czy
                napisalam wszystko co Ciebie interesuje. jesli nie
                pytaj bez skrepowania. odpowiem na wszystkie pytania.
                do kogo chodzisz w Novum? pozdrawiam
                • Gość: EwaP Re: do Mamy IP: 194.181.127.* 29.03.01, 12:55
                  Twoja opowieść Mama dużo mi dała. Tak naprawdę to nie wiemy czy nasze wyniki są dobre czy złe, czy jak
                  lekarz nam mówi, że jesteśmy za stare - to na ile to ma wpływ na nasze seanse, czy lepiej mieć dużo komórek
                  czy mniej ale lepszych? Mam koleżankę, która miała dwie próby, za każdym razem produkuje powyżej 20
                  komórek, wszystkie się zapładniają i wszystkie potem rozmrażają. W porównaniu z nią jest u mnie fatalnie (choć
                  do tej pory i tak jej się nie udało). Proszę dziewczyny napiszcie jak to było u Was, dobrze jest wiedzieć jak to było
                  u innych w praktyce a nie tylko znać statystyki.
                  EwaP
                  • Gość: mama Re: do Mamy IP: 157.25.125.* 29.03.01, 13:12
                    do mojej opowiesci moge jeszcze dodac, ze zawsze chcac
                    wiedziec czy moje badania sa prawidlowe, czy
                    kiedykolwiek cos mnie intrygowalo, zawsze pytalam
                    lekarza i konsekwentnie dazylam do otrzymania
                    odpowiedzi. pozniej oczywiscie oblozona fachowa
                    literatura studiowalam to wszystko. polecam dobra
                    metoda!
                • Gość: Iwona Re: do Mamy IP: 212.160.79.* 29.03.01, 18:32
                  Dziękuję za wszystkie informacje. Ja jeżdżę do Białegostoku, a pytałam o to
                  wszystko, ponieważ chciałam porównać metody stosowane w Novum z Białymstokiem.
                  W Białymstoku wyglądało to nieco inaczej. Miałam krótki protkółsurprisedd pierwszego
                  dnia cyklu codziennie Decapeptyl podskórnie, od trzeciego równolegle Metrodin,
                  niestety w niskich dawkach, bo podobno jestem na tyle młoda, że więcej nie
                  trzeba. Niestety przez to urosło tylko 8 komórek-z czego 6 było dojrzałych(tzn
                  nadawały się do zapłodnienia), powstały trzy zarodki-(komórki pobrali we środę,
                  w piątek tranfer dwóch czterokomórkowych-podobno extra jakości klasy A,
                  niestety endometrium miałam dość kiepskie-niecałe 8 mm.Ostatni zarodek hodowali
                  do zamrożenia-obumarł.
                  Nie udało się. Do następnej próby staram się przygotować merytorycznie, bo
                  często nawet niewielkie sugestie od strony pacjentki są cenne dla lekarza w
                  dalszym postępowaniu. Ja kiepsko znosiłam stymulację, myślę, że dlatego, że po
                  przyblokowaniu przysadki byłam zbyt słabo stymulowana-do dziewiątego dnia cyklu
                  miałam okres, a za sześć dni zrobili transfer-z tego pewnie było tak kiepskie
                  endometrium.
                  Jeszcze raz dziękuję za informacje.
                  • Gość: mama Re: do Mamy IP: 157.25.125.* 30.03.01, 08:02
                    dla dopelnienia informacji powiem, ze ja transfer
                    mialam w 33 dniu cyklu. endometrium bylo super.
          • Gość: EwaP Re: niepłodność - pomoc IP: *.cofund.org.pl 27.03.01, 17:06
            Dzięki Mama za pocieszenie, jeśli nic ponownie nie stanie na przeszkodzie to w maju powinnam mieć zabieg, więc
            całkiem możliwe, że się spotkamy. A tak w ogóle to cieszę się, że gdzieś można porozmawiać z tymi 70
            procentami, którym się nie udało, do tej pory w artykułach pisze się głównie o tych szczęśliwcach co mogą
            nazwać się rodzicami, nikt nie wspomina co czują ci podchodzący do kolejnej próby z coraz to mniejszą nadzieją.
            EwaP
            • Gość: Hathor Re: niepłodność - o psychoterapii IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 27.03.01, 19:54

              Nie chcialabyma by to zabrzmialo przemadrzale ale sadze, ze musimy uwierzyc w
              to, ze to czy bedzie dzidzius z in vitro czy nie to nie jest ani nasza zasluga
              ani wina, nie ma tez w tym zaslugi lekarz czy osrodek. I wtedy bedzie nam
              latwiej. Dziecko to dar i oczywiscie im lepiej sie przygotujemy tym lepiej ale
              zadne "cuda" nie sprawia ze bedzie dzidzius, nie ma patentu na to. I w to
              musimy wierzyc aby sie nie dac zwariowac.
              Bacha, pamietam o Tobie, na pewno moge polecic w W-wie Anne Dodziuk z Instytutu
              Psychologii Zdrowia (pisze w Wysokich obcasach), inne kontakty bede miala
              dopiero po weekendzie.

              • Gość: Joanna Re: niepłodność - o psychoterapii IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.01, 17:38
                Hathor zgadzam sie z Toba zupelnie. Natury nie da sie
                oszukac wszystko we wlasciwym czasie i na wlasciwym
                miejscu.Pozostaje nam tylko pozytywnie myslec dalej
                probowac i czekac na sczesliwy los
                Pozdrawiam
                Joanna
        • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc - 3 grosze IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:50
          Pocieszę Cię. W Białymstoku byłam z dziewczyną w twoim wieku, której się udało
          za pierwszym razem. Ja mam prawie 30 lat, a po stymulacji było tylko 8 komórek,
          z czego tylko 3 się zapłodniły (ICSI), dwa transferowali, jeden nie przeżył w
          hodowli. Też mam ...nadzieję.... Czasami nie wiek decyduje o powodzeniu.
          Trzymam kciuki.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 28.03.01, 13:06
            Ciekawa jestem jak przechodzicie nasza wspolna
            terapie. Mi pomaga. Hathor dzieki, zaraz tam dzwonie,
            jak mi sie uda dam Ci znak. Masz calkowita racje, to
            nie jest nasza wina, ze tak sie z nami dzieje. Tak jak
            nie ma w tym zadnej zaslugi, ze ktos moze miec dzieci
            bez liku, wystarczy ze stanie przy facecie. No moze to
            przesada, ale w tym wzgledzie naprawde niewiele od nas
            zalezy. Obserwowalam lekarzy w Bialymstoku, oni sa
            szczerzy w tym co robia. Brak ciazy u nas jest dla
            kazdego z nich porazka, bo kazdy chcialby miec wyniki
            w pracy. Nawet jesli dla nich sprowadza sie to tylko
            do kasy, to i tak robia co moga. Nikt tez nie potrafi
            powiedziec dlaczego nie udaje sie za pierwszym razem a
            udaje sie za piatym - przeciez jestesmy wtedy starsze.
            Czasem tak chyba musi byc, ktos to tak wymyslil, moze
            po to zebysmy inaczej patrzyly na swiat, albo tak
            jak "mama" byly swiadome szczescia, ktore przyjdzie.
            Ale sie zrobilam moralizatorska.
            Pozdrawiam wszystkie, dobrze ze jestescie.
            • Gość: REBAS Re: niepłodność - pomoc IP: unknown, 62.32.156.* 28.03.01, 13:13
              Winy naszej w tym niema na pewna. Ani po stronie Pań
              ani facetów.
              Jednak jest to cholernie niesprawiedliwe….
              Jak słyszę że jest to dar od losu (czy kogo tam
              jeszcze) to ja serdecznie dziękuje za taką
              opiekuńczość.
              • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc IP: 212.244.46.* 28.03.01, 13:33
                Ja też się obraziłam na Pana Boga...
                Obowiązkiem i niezbywalnym prawem każdej żywej istoty (od bakterii po
                człowieka) jest przekazywanie własnych genów (tak z biologicznego punktu
                widzenia), dlatego nie rozumię dlaczego zostało mi to odebrane!
                • Gość: Hathor Re: niepłodność - do Oli i innych zbuntowanych IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 28.03.01, 18:53
                  Ola, Uwierz mi ze przez przeszlam przez wszystkie stany uczuc o jakich na tym
                  forum kiedykolwiek wspomniano - smutek, bol, poczucie niesprawiedliwosci i
                  bezradnosci, bunt, radosc, niecierpliwosc - moglabym tak wymieniac w
                  nieskonczonosc. Przezylam cudowny rok 2000 w ktorym wydarzylo sie 1000
                  wspanialych rzeczy i tylko 2 okropne zabiegi in vitro i wydawalo mi sie ze to
                  byl najgorszy rok w moim zyciu. Nie pamietalam o dobrych rzeczach, ktore mnie
                  spotkaly, tylko o wielkim moim nieszczesciu, ze nie mam dziecka. Jakby to ze
                  ono sie pojawi mialo zmienic moje postrzeganie swiata i moja wiare i uczynic
                  mnie wiecznie szczesliwa. Ach, ile klotni przeprowadzilam z Panem Bogiem,
                  ile "dlaczego ?" wykrzyczalam w niebo. Nie zlicze. Teraz po polrocznej przerwie
                  i terapii wiem ze jestem tu i teraz i jezeli tu u teraz nie bede szczesliwa i w
                  zgodzie z tym co mam i czego nie mam to mam szanse przezyc nastepne 10 lat (mam
                  30 w tej chwili) walczac o ciaze i nie widzac swiata poza nia. Czy tak chce
                  zyc, czy chce mojemu dziecku sprawic prezent w postaci obciazenia, ze tyle sie
                  dla niego nacierpialam a ono jest takie niewdzieczne bo bedzie zyc swoim
                  zyciem. Albo po tych 10 latach stwierdzic, ze dalej cierpie bo nie mam dziecka
                  i tak juz pozostanie do konca moich dni. Brrr....
                  Wiem, ze latwo tak mowic i nie wiem czy to jest droga do dziecka. Na pewno jest
                  to moja droga do szczescia - mojego i mojego meza - bez wzgledu na to czy
                  bedziemy we dwojke czy w innej konfiguracji. Badzcie szczesliwe Dziewczyny tu i
                  teraz.
                  • Gość: ola Re: do Hathor IP: 212.244.46.* 29.03.01, 14:24
                    To co napisałaś ma sens, ale oznacza pogodzenie się z losem i oczekiwanie, że
                    może kiedyś stanie się cud.
                    Ale nie potrafię się z tym pogodzić, jeszcze nie... może kiedyś przyjdzie do
                    mnie taka mądrość życiowa. Przynajmniej byłoby mi łatwiej.
                    • Gość: Ewa Re: do Hathor IP: 194.181.127.* 29.03.01, 14:40
                      Ja tak naprawdę najbardziej boję się tej chwili kiedy będę musiała podjąć decyzję o zaprzestaniu prób, dopóki
                      próbuję jest nadzieja, czy będę potrafiła żyć wiedząc że już nic nie mogę zmienić?
                      EwaP
                      • Gość: mama Re: do Hathor IP: 157.25.125.* 29.03.01, 14:52
                        Ale dlaczego Ty sie zamartwiasz na zapas? Przecież może
                        uda Ci się za pierwszym lub drugim razem i już nie
                        bedziesz musiala sie martwic co bedzie
                        pozniej.......
                        • Gość: Hathor Od Hathor do Oli i Ewy IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 29.03.01, 22:04
                          Pogodzenie sie z sytuacja nie oznacza rezygnacji z marzen ale na pewno w moim
                          przypadku oznacza spokoj i wiecej swiatla w moim zyciu. Tez sie boje i nie chce
                          nawet myslec o tym ze bede musiala zrezygnowac z dalszych prob ale nie pozwole
                          aby chec dziecka doprowadzila do autodestrukcji a w tym kierunku zmierzalam
                          jeszcze pare miesiecy temu. Mamy jeszcze i pare lat przed nami i nauka idzie
                          naprzod i wspieramy sie wzajemnie. Czyz to nie cudowne. Rok temu siedzialam w
                          domu w oczekiwaniu na wynik pierwszego invitro sparalizowana strachem i
                          marzylam o takim forum. Teraz bede siedziec w domu i kazdego dnia pisac jak mi
                          zle albo dobrze wiec glowa do gory, z kazdym dniem coraz wiecej slonca
                          • Gość: ola Re: do Hathor IP: 212.244.46.* 30.03.01, 09:00
                            W jednym muszę przyznać Ci rację - należy dostrzegać inne dobre rzeczy jakie
                            się dzieją w naszym życiu. Robię w tym kierunku postępy... Mam swoje czarne
                            dni - wtedy płaczę i nie wierzę w nic - ani w dziecko, ani w Boga, ani w dobrą
                            naszą przyszłość. Ale w pozostałe dni mam wspaniałego, kochającego męża, mam
                            (od pół roku) dom, o którym zawsze marzyłam. A wczoraj mąż kupił mi
                            wieloczynnościowego robota (robot robi wszystko - od ciasta po frytki), którego
                            od dawna chciałam mieć - i w związku z tym dziś mam dobry chumor!
                            Pozdrawiam!
              • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 28.03.01, 13:34
                Rany Boskie, ja nie mowie, ze to jest dar od losu, bo tego daru wlasnie nie ma.
                Mowie tylko, ze czasem tak jest, ze na to czego sie bardzo, bardzo chce czekac
                trzeba dlugo i cierpliwie. Nie jestem Hindusem i nie mam az takiej pokory, zeby
                twierdzic, ze cierpienie sluzy czlowiekowi. Kazdy ma inny sposob na pocieszanie
                sie. Ja wole myslec, ze tak musi byc, ze czemus to sluzy i ze na pewno doczekam
                sie dzieci, moze na przyklad piecioraczkow wlasnie za to oczekiwanie. I tyle.
                Nie moge walczyc ze wszystkim: z losem, z lekarzami, sama ze soba, bo zwariuje.
                Tez jest we mnie duzo buntu, ze gdzies w patologicznej rodzinie alkoholokow
                rodzi sie jedno dziecko po drugim i wszystkie trafiaja do domu dziecka.
                Tymczasem gdzie nie czytam, to wszedzie pisza, ze alkohol sprzyja nieplodnosci.
                I co ? Mam wrazenie, ze jest wrecz przeciwnie. Ale z doswiadczenia wiem, ze jak
                sie tak bardzo czegos chce, to sie dostaje, tyle ze nie zawsze od razu. Nie
                moge czekac bezczynnie, bo szlag mnie trafia, musze cos robic. Nie moge do
                nastepnego in-vitro czekac bezczynnie, bo tez mi lata leca. Nie moge tez robic
                jednego in-vitro za drugim, bo to nie jest sport, tu sie rekordow nie osiaga. A
                po kazdym zabiegu psychika jest w strzepkach. To tyle, tytulem wyjasnienia.
                • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.122.* 28.03.01, 17:03
                  Od początku śledzę Wasze wypowiedzi. Wasz problem mnie nie dotyczy, ale mam
                  nadzieję, że mnie nie pogonicie. Z uwagą "przysłuchuję" się temu, co piszecie.
                  Sama nie mam dzieci, ale oboje z mężem chcemy bardzo je mieć. Przestałam brać
                  tabletki i teraz będziemy próbować. Mam nadzieję, że się nam uda. Czytając
                  jednak to, co piszecie wiem, że to nie musi być taka prosta sprawa. Trzymam za
                  Was wszystkie kciuki i wierzę, że przyjdzie i dla Was ten szczęśliwy moment już
                  niedługo. Mam nadzieję, że to szczęście spotka również mnie i wszystkie
                  będziemy mogły cieszyć się z posiadania potomstwa.
                  Pozdrawiam gorąco.
                  Ewa
                  • Gość: anna Re: niepłodność - pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.01, 12:47
                    Cieszę się, że znalazłam tą stronę ponieważ dopiero teraz uzmysłowiłam sobie
                    jak poważny to problem i jak wielu z nas dotyczy. Jestem na początku tej drogi,
                    ale wasze doświadczenia pomogą mi mieć wyobrażenie o tym co mnie może czekać.
                    To pozwoli oswoić się z myślami. Staramy się od pół roku, ale wcześniej też
                    szczególnie nie uważaliśmy. Pomimo tego, że lekarze jeszcze nie skierowali nas
                    na żadne badania wysłałam męża do Novum na badania. Okazało się, że on jest
                    prawdopdobnie powodem, a właściwie żylaki. Zaczynamy więc leczenie i bardzo się
                    tego boję. Jutro pierwszy raz ja pójdę do Novum, trzymajcie za mnie kciuki.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: 194.181.127.* 29.03.01, 13:51
                      Aniu, napisz do kogo jesteś zapisana w Novum?, powodzenia i nie zrażaj się naszymi niepowodzeniami, Tobie
                      może się udać. A tak poza tym, to dr Wolski (jak rozumiem Twój mąż leczy się u niego) jest świetnym i bardzo
                      sympatycznym lekarzem, mój mąż leczył się u niego i miał dobre wyniki a sprawa nie była łatwa. Za to nastaw się
                      że leczenie mężczyzny jest długie i dość uciążliwe a na wyniki trzeba czekać miesiącami. Do in vitro jest łatwiej
                      bo u partnera mogą być słabe wyniki, jak mój pierwszy lekarz mówił "wystarczy jeden plemnik, tylko go trzeba
                      złapać za ogonek". Jeszcze raz powodzenia, głowa do góry,
                      EwaP
                    • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 29.03.01, 15:39
                      Anno, czy twój mąż zdecydował się już na zabieg? My jesteśmy dokładnie w tej
                      samej sytuacji, oprócz tego ja mam też pewne problemy hormonalne, ale na
                      szczęście bardzo dobrze reaguję na leki. Też leczymy się w Novum, właśnie dziś
                      dostaniemy wyniki powtórnego badania. Szperałam trochę w internecie, znalazłam
                      informację, że przy żylakach w pierwszym roku po operacji jest
                      49% 'naturalnych' ciąż, a w ciągu dwóch pierwszych lat - 69% (to wszystko nie
                      uwzględnia problemów po stronie kobiety, więc to świetna wiadomość), wyniki
                      nasienia podobno poprawiają się w 80%. Przy tym wszystkim łatwiej znieść
                      perspektywę odłożenia dzidziusia na następne kilka miesięcy (my tak
                      odkładaliśmy i odkładaliśmy, i jak się wreszcie w zeszłym roku zdecydowaliśmy,
                      to się okazało, że i tak samo 'nie pójdzie'). Pozdrawiam i powodzenia.
                      • Gość: EwaP Re: niepłodność - pomoc IP: *.cofund.org.pl 29.03.01, 15:58
                        Dziewczyny, jeśli coś mogę poradzić to zróbcie u męża przez operacją badanie genetyczne CFTR (to sporo
                        kosztuje - ale moim zdaniem warto), jeśli wynik jest dodatni to i tak operacja może niewiele pomóc (mam przykład
                        w rodzinie) i wtedy może trzeba spróbować czegoś innego.
                        EwaP
                        • Gość: REBAS Re: niepłodność - pomoc IP: unknown, 62.32.156.* 29.03.01, 16:17
                          Czegoś innego... naprzykład dawcy.
                          Jest to jakieś wyjście. Bolesne ale może skuteczne.
                          Lepiej 1/2 niż wcale lub loteria (adopcja).
                        • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 29.03.01, 18:42
                          Proszę wytłumacz mi co to za badania genetyczne CFTR i po co się je robi oraz
                          gdzie je można zrobić.
                          Pytam z taką ciekawością, bo u nas niby wszystko w porządku, a może to geny są
                          winne.
                          Czekam na twoją odpowiedź z niecierpliwością.
      • Gość: REBAS Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... IP: unknown, 62.32.156.* 29.03.01, 14:58
        Przekazuje info od gazety (po małej sugestii):

        "Witam,
        w najblizszym czasie (najpozniej w przyszlym tygodniu)
        ruszy forum eksperckie z lekarzem ginekologiem,
        poswiecone leczeniu nieplodnosci i sztucznemu
        zaplodnieniu. Dziekuje za zwrocenie naszej uwagi na
        temat - prosze dalej zagladac na nasze Forum!
        Pozdrawiam

        Marta Sikora
        maas@gazeta.pl
        Projekt Internet, Gazeta Wyborcza"

        Co wy nato ? Czy to może pomóc ? myślę, że nie
        zaszkodzi wysłuchać innych speców.

        • Gość: mama Re: Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... IP: 157.25.125.* 29.03.01, 15:00
          mysle, ze to wspanialy pomysl. ciekawe co na to lekarz.
          • Gość: ola Re: Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... IP: 212.244.46.* 29.03.01, 15:51
            Może być ciekawie, zapowiada się terapia grupowa smile
        • Gość: Bacha Re: Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... IP: 195.205.13.* 29.03.01, 16:39
          To swietna idea. Oprocz lekarza - eksperta od nieplodnosci i sztucznego
          zaplodnienia prosze o dobrego psychologa i reprezentanta z ministerstwa
          zdrowia. Ekspertem od nieplodnosci i sztucznego zaplodnienia jak sie okazuje
          jest niejedna z piszacych tu dziewczyn. Kazda wie bardzo duzo, chyba az za duzo
          jak na przecietna kobiete. Psycholog potrzebny, bo jak na razie same sobie
          udzielamy psychologicznych porad i swiadczymy uslugi terapeutyczne. No i ktos z
          Ministerstwa Zdrowia, bo moze wreszcie tak przy okazji prowadzenia polityki
          prorodzinnej ktos pomyslalby o finansowej stronie leczenia, nie mowiac juz o in-
          vitro. To ewenement w skali europejskiej i niestety bardzo bolacy problem. Ale
          i tak dzieki za zainteresowanie.
          • Gość: Iwona do wszystkich IP: 212.160.79.* 29.03.01, 19:28
            znalazłam coś ciekawego w internecie
            Może Was to zainteresuje


            Dr hab. n. med. Sławomir Wołczyński
            Instytut Położnictwa i Chorób Kobiecych
            Akademii Medycznej w Białymstoku

            HUMANISTYCZNE WARTOŚCI I WSPÓŁCZESNE METODY LECZENIA
            NIEPŁODNOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ

            Na początek spróbujmy zdefiniować co to jest zdrowie.
            Zdrowie zostało określone jako «coś, co doprowadza do
            dobrego samopoczucia w aspekcie fizycznym, psychicznym
            i społecznym», a nie jest to wyłącznie brak chorób.
            Odnosi się to również do procesów związanych z
            rozrodem. A więc taką samą definicję należałoby
            przyjąć w odniesieniu do zdrowia reprodukcyjnego. Jest
            to całokształt zagadnień związanych z funkcjonowaniem
            systemu rozrodczego. Jest to zatem bardzo złożone
            pojęcie, dotyczące najbardziej intymnej strefy
            ludzkiego życia. Jest to pojęcie, mające swoje
            reperkusje w sferze biologicznej, medycznej,
            psychicznej i społecznej.

            Najbardziej elementarnym pragnieniem każdego człowieka
            jest pragnienie posiadania dziecka. Jest to również
            elementarne prawo człowieka, zarówno do zdrowia, jak i
            do wszystkiego, co to zdrowie może zapewnić. Zdrowie
            reprodukcyjne, to, co przyjęto na świecie w
            standardach systemów demokratycznych, obejmuje
            poradnictwo, profilaktykę, edukację. W tym mieszczą
            się takie pojęcia jak zapobieganie i leczenie
            niepłodności, zapobieganie niepożądanej ciąży, opieka
            przed, w trakcie i po porodzie. Również w tym mieszczą
            się bezpieczne zabiegi przerywania ciąży (300 kobiet
            dziennie ginie na świecie z powodu niebezpiecznych
            zabiegów przerywania ciąży). Z tym wiążą się problemy
            dotyczące przekwitania. Prawa reprodukcyjne zostały
            zawarte w prawach człowieka, w ustawodawstwach
            krajowych i dokumentach międzynarodowych. Stanowią
            one - Polska je podpisała - że człowiek ma prawo do
            wolnego decydowania o tym, ile, w jakich odstępach
            czasu chce mieć dzieci, że decyzje w sprawach rozrodu
            powinien podejmować bez dyskryminacji ze względu na
            poglądy, wyznanie, bez przymusu, bez przemocy.
            Jednocześnie Państwo zobowiązuje się do zapewnienia
            najlepszego zdrowia seksualnego i rozrodczego.

            Postawmy pytanie: czy niepłodność jest chorobą? Bo
            jeśli tak, to jest to inna choroba niż pozostałe,
            dotyczy dwojga osób. Kiedy osoby są oddzielnie choroby
            nie ma, tylko wtedy, kiedy są w parze, wtedy jest
            choroba. Każda choroba ma pewne, podstawowe objawy:
            zaczerwienienie, ból, upośledzenie funkcji, itd.
            Tutaj, natomiast, podstawowym objawem jest brak
            dziecka. Wiemy, że bardzo wiele różnych przyczyn
            powoduje to, że ona występuje. Światowa Organizacja
            Zdrowia określiła, że jest to choroba i to choroba
            społeczna, bo właściwie dotyczy bardzo dużej grupy
            ludzi, 12-15% w zależności od populacji, i to w wieku
            rozrodczym, czyli w wieku maksymalnej działalności
            psychofizycznej.

            Do czego doprowadza brak dziecka w sytuacji pary? Do
            bardzo wielu zmian w funkcjonowaniu układu
            partnerskiego. Pojawia się smutek, zawiedzione
            nadzieje, poczucie winy, lata frustracji, wzajemne
            oskarżenia o utratę zrozumienia. W społeczeństwie
            niepłodni uważani są za mniej wartościowych. Państwo
            możecie sobie wyobrazić jakimi epitetami obdarza np.
            teściowa niepłodnego zięcia. Czyli niepłodność jest
            problemem.

            Jak wygląda płodność u człowieka? Człowiek należy do
            gatunku o względnie ograniczonej płodności. Miesięczny
            wskaźnik ciąż wynosi 23 na 100 par, czyli na 100 par
            współżyjących, będziemy mieli tylko 23 ciąże. Dlaczego
            tak jest? Ano dlatego, że 80% zarodków obumiera na
            wczesnym etapie przedimplantacyjnym, lub wczesnym
            postimplantacyjnym. Kiedy dochodzi do ciąży, do
            urodzenia dziecka to my wiemy, że był stosunek,
            plemniki się skapacytowały, uległy przeróżnym
            procesom, było jajeczkowanie, było zapłodnienie,
            dokonał się rozwój zarodka, była implantacja, nie było
            poronienia. Ale wtedy, kiedy ciąży nie ma to już nie
            jesteśmy aż tak mądrzy. Przyczyny niepłodności możemy
            podzielić na przyczyny leżące po stronie kobiety i po
            stronie mężczyzny i szukać przyczyn u obu partnerów.
            Narasta w obecnym czasie problem niepłodności męskiej.
            Jak wygląda leczenie przypadków niepłodności?
            Zaburzenia czynności jajnika stosunkowo dobrze,
            potrafimy je łatwo leczyć (40-50% poddaje się leczeniu
            farmakologicznemu). Czynnik jajowodowy - 10-15%,
            czynnik szyjkowy - 5-10%, czynnik maciczny, oddzielna
            sprawa, ale wyniki też nie najlepsze, endometrioza,
            praktycznie leczenie nie poprawia wyników. U mężczyzn
            leczenie jest skuteczne rzędu 3-5%. To takie bardzo
            wygórowane wyniki.

            Należałoby jednak wrócić do pytania czy niepłodność
            jest chorobą. Bo jak niepłodność jest chorobą, to nie
            ma problemu, należy ją leczyć. Ale niektórzy mówią, że
            nie jest chorobą. Na dziecko należy oczekiwać jako
            na ,,dar Boży''. Skoro nie jest chorobą, to czy należy
            diagnozować. Diagnostyka budzi przecież ogromne
            zastrzeżenia. Pierwsze zasadnicze badanie to badanie
            nasienia, a do badania nasienia trzeba je pobrać, a tu
            nie ma innego sposobu, jak poprzez masturbację. Jeżeli
            nie diagnozować to i nie leczyć banalnych przyczyn
            uniemożliwiających zajście w ciążę. Jeżeli diagnozować
            i leczyć to czy etyczne jest stosowanie w leczeniu
            metod, które nie budzą żadnych zastrzeżeń w wymiarze
            moralnym, tylko mają jeden szkopuł, przynoszą zerowe
            efekty.

            Postawmy inne pytanie: będziemy leczyli do jakiegoś
            etapu, to czy etyczne jest selekcjonowanie pacjentów
            do leczenia? Ze względu na co? Jakie kryterium
            selekcyjne przyjąć? Ze względu na moje poglądy?
            Niestety, postępowanie lekarskie przynosi też swoje
            bardzo ujemne skutki. Wielu pacjentów zbiera tragiczne
            żniwo, gdzie niepłodność jest konsekwencją
            postępowania lekarskiego, czy wręcz błędu lekarskiego.
            Czy takie przypadki należy leczyć? Czy powiedzieć nie,
            bo to jest nieetyczne? Jest to pytanie. A jeżeli np.
            pacjentka straciła trójkę dzieci w wypadku, który
            spowodował pijany kierowca, a ona wcześniej straciła
            płodność na skutek błędu przy operacji wyrostka. To
            należy ją leczyć, czy nie? Zostawić ją z jej dramatem?

            Jak wygląda strategia postępowania z niepłodną parą?
            Na początek należy rozpoznać przyczyny, należy
            skutecznie leczyć. Tym jedynym kryterium leczenia
            niepłodności jest tzw. ,,dziecko zabrane do domu''.
            Ale jeżeli leczyć skutecznie to przy najmniejszych
            kosztach, w najkrótszym czasie i najprostszymi
            sposobami. Techniki rozrodu wspomaganego medycznie
            obejmują bardzo wiele przeróżnych technik:
            inseminację, pozaustrojowe zapłodnienie, i cały szereg
            modyfikacji, takich jak mikroiniekcja plemników do
            komórki jajowej, kokultura, mrożenie zarodków,
            inseminacja nasieniem dawcy, podarowany oocyt,
            podarowany zarodek, matka zastępcza,
            przedimplantacyjna diagnostyka genetyczna. Cały probem
            polega na tym, że bardzo często podkreśla się ten
            nieetyczny wymiar. Większość religii, judaizm,
            buddyzm, islam i większość religii chrześcijańskich
            zaakceptowało metodę leczenia niepłodności techniką
            pozaustrojowego zapłodnienia. Zaakceptowało w myśl
            tego jednego z pierwszych poleceń Boga: «Bądźcie
            płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludniali ziemię i
            uczynili ją sobie poddaną». Kościół katolicki
            sprzeciwił się tej metodzie. Ja nie rozumiem stosunku
            Kościoła katolickiego do tej metody. Przez wiele lat
            podstawowym składnikiem do produkcji lekarstw na
            niepłodność był mocz, zbierany przez zakonnice. W
            latach '50 Papież wyraził na to zgodę i tak naprawdę
            to było impulsem, nie żaden Edwards, tylko właśnie
            uzyskanie gonadotropii menopauzalnych było impulsem do
            leczenia niepłodności. Jeśli to jest takie naganne to
            dlaczego tego nie zablokowano? W '85 odbyło się w
            Rzymie spotkanie Kongregacji Nauki Wiary. Wraz z
            kilkoma innymi występowałem tam jako ekspert. Były
            trzy dni obrad. Wszyscy wyjechali przekonani, że
            metoda została zaakceptowana. Mniej więcej po dwóch
            • Gość: Iwona Re: do wszystkich IP: 212.160.79.* 29.03.01, 19:49
              Aha. Jeszcze jedno.Gdzieś czytałam, że były plany refundacji in-vitro w Polsce
              od 2002 roku, ale wydaje mi się, że to obiecanki cacanki, a my kobiety
              starające się o dziecko jesteśmy najczęściej zmuszone rezygnować z wszystkiego
              i "ciułać" na każdą kolejną próbę in-vitro, mimo,że Państwo nam odciąga na Kasy
              Chorych takie krocie. Co to za niesprawiedliwość. Pijaka, którego znaleziono na
              ulicy wiezie się do szpitala, robi mu się wiele specjalistycznych badań, często
              nawet tomografię komputerową-co jest bardzo drogim badaniem, w obawie, że jeśli
              umrze z winy szpitala, to będzie musiał płacić odszkodowanie, a nam, które na
              to wszystko płacimy odmawia się nawet częściowej refundacji za hormony
              stosowane przy stymulacji. Odmawia się nam nawet zrobienia zastrzyku w
              państwowej placówce w swoim mieście, bo skierowanie nie jest z tej placówki,
              tylko np.z Białegostoku. Pytając, to gdzie mam te zastrzyki zrobić otrzymałam
              odpowiedź: "w Białymstoku"-to ja mam na każdy zastrzyk jechać 650 kilometrów???
              I tak oto nawet za głupie podanie zastrzyku trzeba płacić po 20 zł. dwa razy
              dziennie.
              To woła o POMSTĘ DO NIEBA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Mam taką nadzieję, że Gazeta Wyborcza stanie na wysokości zadania i pofatyguje
              się po kogoś z Ministerstwa. Chętnie byśmy wysłuchały, co mają do powiedzenia
              na ten temat. W Niemczech, Czechach, nawet na Węgrzech refunduje się zabiegi in-
              vitro, a w Polsce póki co są to tylko pobożne życzenia kobiet, którym nie dość,
              że się nie pomaga, aby mogły dać Polsce nowego obywatela, który będzie przecież
              kiedyś na panów ministrów pracował, to wręcz utrudnia się jakiekolwiek
              korzystanie z usług medycznych.
              Pozdrawia zbulwerowana dzisiaj Iwona.
              • Gość: Amal Re: do wszystkich IP: 195.94.207.90, 157.25.192.* 30.03.01, 11:27
                Iwona, nie wszędzie refunduje się wszystkie zabiegi, czasem tylko jeden, czasem
                nie więcej niż trzy, np. w Stanach nie ma żadnej refundacji, i nie wszystkie
                prywatne ubezpieczenia medyczne to pokrywają. Nie mówiąc już o tym, że tam jest
                to nieporównanie droższe - kilkadziesiąt tysięcy dolarów za jedną rundę, co dla
                niektórych może być równowartością dwuletnich zarobków. Jestem na kilku
                amerykańskich listach dyskusyjnych (polecam, na niektórych jest ruch kilkaset
                wiadomości dziennie) i babki ciągle to wałkują. Nie chcę mówić, że w Polsce
                jest dobrze - bo jest gorzej niż źle, ale nie wszędzie indziej jest różowo. Ja
                czekam na prywatne ubezpieczenia zdrowotne, ale takie z prawdziwego zdarzenia.
                Od szan. państwa nic nie chcę, obym tylko mogła to w całości odliczyć od
                podatku smile
            • Gość: Amal Re: do wszystkich IP: 195.94.207.90, 157.25.192.* 30.03.01, 11:31
              Dlaczego tylko do cholery 'małżeńskiej'??? W Novum ciągle jakaś panienka pyta
              się ze zdumieniem 'to mąż się inaczej nazywa?' Nawet pani Dr pozwoliła sobie na
              uwagę 'No jeśli jest pani pewna, że to właśnie TEN...' Ciekawe, czy mężatki też
              pyta, czy są pewne, że to właśnie ten... To tak na marginesie
          • Gość: Hathor Re: Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 29.03.01, 21:55
            Bravo Bacha !!!!!
            100% popieram pomysl psychologa - mysle ze pani Dodziuk bedzie tu swietna (to
            uwaga do Gazety Wyborczej) - na te potrzebe wskazuje wiekszosc (bez obrazy)
            opinii tutejszego forum. Dobrze byloby tez zachecic naszych mezow do
            odwiedzenia tego forum, niech i oni wiedza co w naszych duszach piszczy i niech
            nie mysla, ze tylko ja jedna tak reaguje ale MY wszystkie. Moze Panowie sie
            objawia ???
            • Gość: REBAS Re: Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... IP: unknown, 62.32.156.* 30.03.01, 11:46
              Jesteśmy, jesteśmy… to przecież nie tylko problem
              jednej strony.
              Przeżywamy to wspólnie…
              • Gość: Bacha Re: Nareszczie - do REBAS-a i innych IP: 195.205.13.* 30.03.01, 12:16
                REBAS, czy Ty jestes facetem ? To niebywale. Mam nadzieje, ze nie patrzysz na
                nas jak na roztrzesione panny ? Obserwowalam wszystkich Panow w Bialymstoku, za
                kazdym razem zachowywali sie podobnie: spuszczone glowy, ponure miny. Moj maz
                stwierdzil, ze troche sie czuje jak w klubie AA i wszyscy pytaja o to samo: jak
                dlugo czekacie, ile razy probowaliscie, gdzie, za ile itd. Nam kobietom jak
                widac to pomoga, mezczyznom moze potrzebne jest inne podejscie, mniej
                psychoogiczne, bardziej konkretne. Moj maz przed pierwsza proba in-vitro
                wypytywal profesora o ewentualne powiklania przy zabiegu. Wszyscy wiedza, ze
                zawsze cos sie moze zdarzyc, ale bez przesady, on natomiast bardzo dlugo to
                rozwazal i analizowal w obawie, ze cos mi sie moze przytrafic. Kazda forma
                leczenia jest z cala pewnoscia ogromna proba dla kazdej pary. Jest przeciez
                przy tym stres, niepewnosc, lzy. Gdy kobieta placze to nie zawsze trzeba od
                razu szukac ratunku, musi sie po prostu wyplakac i tyle. Facet natomiast widzac
                placzaca kobiete od razu szuka ratunku dla niej, nie wie co robic. CZy Wasze
                opinie sa podobne ? Jak zachowywali sie Wasi partnerzy ? I Ty REBAS - jesli
                jestes facetem ?
                • Gość: REBAS od REBAS-a do innych IP: unknown, 62.32.156.* 30.03.01, 14:36
                  Tak, jestem chyba jeszcze. W trakcie tej całej zabawy
                  to już czasami nie wiem jak się nazywam a co dopiero …
                  Jak każdy facet jestem zdesperowany nie daje rady
                  pomóc najukochańszej osobie.
                  Wiem, że właśnie w tych chwilach należy wykazać się
                  spokojem, opanowaniem, ochroną itp.
                  Tak to prawda ale nie zawsze jest to oczywiste.
                  Wchodzą tu przecież najbardziej podstawowe instynkty –
                  rozmnażanie.
                  Facet, który nie ma potomstwa jest automatycznie
                  wykluczany ze stada.
                  Gros zachowań „męskich” bazuje na pokazywaniu siły
                  witalnej. Duży samochód, wielkie bicepsy , wielki …. A
                  tu doktor Wojewódzki (NOVUM) mówi, że faktor męski
                  jest nie istotny, że zawsze jest dawca. To czasami nie
                  jest łatwe do przełknięcia. Co moja żona ma nosić
                  dziecko kogoś innego. Lwy, przejmując stado zagryzają
                  wszelkie młode.. Wiem nie jesteśmy zwierzakami… ale
                  wcale nam do nich nie jest daleko.
                  Nawet fakt, że obcy facet (instynktownie konkurent)
                  coś majstruje przy mojej żonie nie był tak oczywisty
                  do zaakceptowania.
                  Bawimy się z żoną na tyle długo, że tego typu
                  rozważania są już poza mną. Liczy się tyko cel (choć
                  czasem nie jest łatwo być opoka spokoju)
                  Pogadajcie ze swoimi mężami. Jeśli są szczerzy z wami
                  i sami ze sobą to wam naopowiadają aż hej.

                  hej.
                  • Gość: Amal Re: od REBAS-a do innych IP: 195.94.207.90, 157.25.5.* 30.03.01, 14:49
                    Dr Wojewódzki myli się - można także zrobić to z
                    udziałem dawczyni komórki jajowej (nie wiem tylko, czy
                    w Polsce coś takiego się robi). Ale rozumiem cię
                    doskonale, nie po to jestem właśnie z tym konkretnym
                    facetem, żeby mieć dziecko (choćby tylko w sensie
                    genetycznym) z kimś innym.
                  • Gość: mama Re: od REBAS-a do innych IP: 157.25.125.* 30.03.01, 14:49
                    przeciez w NOVUM praktykuja zaplodnienie in vitro nawet
                    wtedy gdy facet nie ma ani jednego plemnika! pobieraja
                    wtedy komorki plemnikotworcze z najadzrza i dalej cykl
                    jest podobny. facet rownolegle z zona ma robiony
                    zabieg.
                    • Gość: Amal Re: od REBAS-a do innych IP: 195.94.207.90, 157.25.5.* 30.03.01, 14:52
                      Pod warunkiem, że facet ma te komórki. Może nie mieć.
                    • Gość: REBAS Re: od REBAS-a do innych IP: unknown, 62.32.156.* 30.03.01, 14:55
                      Tak, jeśli genetyka jest ok.
                      Poza CFTR ją zapewne inne czynniki po tej stronie
                      włyajace na przykład na przeżywalnośc embrionu, jego
                      zdolność wzrostowe itp. To nie tylko sprawa matki.
                      A najłatwej jest (wg. Wojewódzkiego) wyaliminować
                      podejżany element i zastąpić go innym sprawdzonym
                      Brrrr.
          • Gość: ola Re: Nareszcie(?) IP: 212.244.46.* 30.03.01, 08:46
            I Bacha, i Iwona mają rację.
            Lekarz niewiele tu zmieni - bo wiemy dużo więcej niż niejeden lekarz.
            Dobre źródło wiedzy na temat in vitro znajduje się na stronie
            www.dziecko.sitech.pl - polecam.
            Tak naprawdę to powinnyśmy przekonać do idei świadomego macierzyństwa (to
            znaczy możność decydowania i otrzymania wsparcia od Państwa jeśli chcemy mieć
            dzieci a nie możemy i jeśli nie chcemy - to choćby częścowa refundacja środków
            antykoncepcyjnych) jakąś organizację polityczną, która przforsowałaby tę ideę w
            parlamencie przełożywszy najpierw na ustawę.
          • maas Re: Nareszczie się ktoś nami zaiteresował .... 30.03.01, 15:03
            Witam,

            dziekujemy za wszystkie sugestie! Ciesze sie, ze Forum pomaga Wam rozmawiac i
            wymieniac doswiadczenia. Wkrotce ruszy forum eksperckie zwiazane z tematem
            nieplodnosci. Nie moge jeszcze powiedziec, jakiego specjaliste zaprosimy, ale
            wezmiemy pod uwage Wasze opinie, ktore przekazalam redaktorom dzialu Zdrowie.

            W przypadku forow eksperckich pytania mozna zadawac na nich juz od momentu
            otwarcia forum, a zaproszony ekspert odpowiada na nie z czestotliwoscia
            odpowiednia dla liczby pytan. W najblizszych tygodniach zagladajcie wiec na
            strone glowna Forum, do dzialu "Zapytaj Eksperta".

            Pozdrawiam!

            Marta Sikora
            (redaktor Forum)


            Gość portalu: Bacha napisał(a):

            > To swietna idea. Oprocz lekarza - eksperta od nieplodnosci i sztucznego
            > zaplodnienia prosze o dobrego psychologa i reprezentanta z ministerstwa
            > zdrowia. Ekspertem od nieplodnosci i sztucznego zaplodnienia jak sie okazuje
            > jest niejedna z piszacych tu dziewczyn. Kazda wie bardzo duzo, chyba az za duzo
            >
            > jak na przecietna kobiete. Psycholog potrzebny, bo jak na razie same sobie
            > udzielamy psychologicznych porad i swiadczymy uslugi terapeutyczne. No i ktos z
            >
            > Ministerstwa Zdrowia, bo moze wreszcie tak przy okazji prowadzenia polityki
            > prorodzinnej ktos pomyslalby o finansowej stronie leczenia, nie mowiac juz o in
            > -
            > vitro. To ewenement w skali europejskiej i niestety bardzo bolacy problem. Ale
            > i tak dzieki za zainteresowanie.

        • Gość: REBAS CFRT IP: unknown, 62.32.156.* 30.03.01, 09:30
          CFTR = cystic fibrosis
          gen, który powoduje Mukowiscydozę
          więcej informacji pod adresem www.muko.med.pl
          lub www.mukowiscydoza.pl

          to paskudna sprawa i należy to zweryfikować przed całą
          zabawą.
          • Gość: Iwona Re: CFRT IP: 212.160.79.* 30.03.01, 17:45
            Dziękuję za informacje.
    • Gość: ola Do Bachy IP: 212.244.46.* 30.03.01, 15:58
      Zaczynam się zastanawiać nad in vitro w Białymstoku. Napisz ile dni spędziłaś
      tam, ile razy jeździłaś najpierw na badania, później obserwację cyklu. Jak to
      się odbywa, czy najpierw się umawiałaś telefonicznie na wizytę, czy jechałaś w
      ciemno. Jak wygląda pierwsza wizyta, etc.
      Mam do Białegostoku 365 km (w jedną stronę) i chciałabym jakoś to sobie
      zaplanować.
      • Gość: Bacha Re: Do Oli IP: 195.205.13.* 02.04.01, 16:55
        Juz odpowiadam na wszystkie pytania. Do Bialegostoku masz faktycznie daleko,
        ale spotkalam tam wielku ludzi z bardzo daleka, dla ktorych taka odleglosc nie
        stanowila przeszkod. Ja za namowa opiekujacej sie mna od wielu lat pani
        profesor trafilam do prof. Mariana Szamatowicza, do jego prywatnego gabinetu,
        gdzie oprocz niego przyjmuje syn dr Jacek Szamatowicz. Gabinet nazywa
        sie "Medgyn", miesci sie przy ul.Dabrowskiego 20, telefony: 0-85 652-20-25. Bez
        problemu mozna sie umowic na wizyte. Wizyta kosztuje 80 zl.Wiem jednak, ze
        oprocz profesora wlasciwie wszyscy lekarze zajmujacy sie in-vitro w Klinice w
        Bialymstoku przyjmuja pacjentow. Dr Kuczynski, o ktorym wiele razy byla mowa na
        forum przyjmuje w swojej klinice w Kriobanku (zajrzyj na ich strony
        internetowe),inni z kolei w samej klinice (tez sa w internecie). Roznica jest
        taka, ze w Kriobanku jest dosc drogo, bo za kazde badanie krwi, USG itd placisz
        dodatkowo juz w trakcie trwania programu in-vitro, ale za to maja bardzo
        luksusowe warunki, wlacznie z pokojami goscinnymi.
        Jesli po zapoznaniu sie z Twoja dokumentacja prof. Szmatowicz (u innych jest
        podobnie)od razu zakwalifikuje Cie do programu in-vitro to wyglada to tak, ze
        przepisuje Ci jakis lek, ktory bedzie podstawa programu, pozniej zglaszasz sie
        w wyznaczonym dniu na badanie krwi i USG. Po badaniu prof. wyznacza dzien, w
        ktorym nalezy sie zglosic do niego i byc przygotowanym na pozostanie w
        Bialymstoku, bo badania odbywaja sie codziennie. Gdy juz sie zjawisz chodzisz
        na badania - w Medgynie za nie nie placisz dodatkowo, tylko za caly program,
        ok. 800 zl, no i osobno leki (ceny sa rozne, ale raczej nie wymysla
        najdrozszych). Nie bede Ci pisac o wszystkich cenach, bo to jest naprawde
        bardzo indywidualne, o wszystkich szczegolach mozna sie dowiedziec przez telefon
        (pielegniarka jest bardzo zyczliwa). Kiedy wreszcie wszystkie badania (krew i
        USG) beda wskazywaly na to, ze jestes gotowa dowiesz sie kiedy masz sie zjawic
        w klinice - razem z mezem. Do Kliniki trafiaja wszystkie pacjentki, od
        wszystkich lekarzy przyjmujacych prywatnie, tu placisz 1100 zl. lub wiecej w
        zaleznosci od nasienia meza. Cala procedure zabiegu objasnia Ci na miejscu wiec
        nie bede Ci jej dodatkowo opisywac. Na biezaca dowiadujesz sie o wszystkich
        badaniach. Gdy bedziesz tam na pierwszej wizycie dowiedz sie od razu o noclegi.
        Sa rozne, jest akademik, prywatne kwatery, hotele. Ja bylam w hotelu Pastel, bo
        jest najblizej kliniki, no ale to dodatkowy wydatek. Blisko kliniki jest tez
        jakis hotel pielegniarek czy cos takiego. Trzeba zapytac na Forum kogos innego,
        kto z niego korzystal. atmosfera jest przyjazna, zdziwisz sie tylko jak wiele
        jest tam par. ja za pierwszym razem bylam przerazona ich liczba. Najlepiej wiec
        umowic sie na wizyte. Gdziekolwiek zdecydujesz sie pojechac wszedzie Ci
        wszystko dokladnie wytlumacza i odpowiednio pokieruja. Powiedza Ci tez o
        kosztach. Nie ma wiec na co czekac. Ja z Medgynu jestem zadowolona, choc po
        dwoch razach sie nie udalo. Nie przypisuje jednak winy lekarzom, bo jak sie
        zorientowalas to raczej nie ich wina. POjade tam znowu moze pod koniec roku,
        moze na poczatku przyszlego. Na razie musze troche psychicznie odpoczac. A to
        Forum bardzo mi w tym pomaga. Serdecznie pozdrawiam i bierz sie do roboty.
        • Gość: Hathor Do Bachy IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 02.04.01, 21:33
          Ile kosztowal ten hotel i czy masz na niego jakies namiary (tel). Pojedziemy
          tam 9 dnia cyklu (zaraz po Wielkanocy) i chce pobyc w samym Bialymstoku nie
          dluzej niz to konieczne. Potem udac sie w okoliczna dzicz - czyli do
          Biebrzanskiego Parku Narodowego i tam mam namierzone gospodarstwo
          agroturystyczne. Podczas tej 1no dniowej wizyty zafundowalismy sobie
          Golebiewskiego (taryfa weekendowa 150zl) ale jest to kolos a ja nie gustuje w
          takich. Napisz prosze po ilu dniach mialas transfer ? Bo po moich poprzednich
          doswiadczeniach (12 dni) tak tez sobie planuje miedzy 12 a 14.
          Acha wiem ze ciagle Ci "wisze" kolejnego psychologa w W-wie ale niestety
          opoznienie nie wynika z mojej winy. Choc chyba coraz mniej go potrzebujesz, dla
          pocieszenia Ci powiem, ze choc wydawalo mi sie ze jestem juz spokojna to rano
          podczas robienia zastrzyku (a raczej dyskusji jak go zrobic) nerwy mi puscily.
          Czy mi straczy optymizmu, gdy co krok takie glupoty wytracaja mnie z rownowagi.
          Coraz mniej w to wierze. A moze wlasnie o to chodzi albysmy sie calkiem
          zniechecily ....KOniec juz tych czarnych mysli, herbatka z melisy i do snu.
      • Gość: Hathor Re: Do Oli IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 02.04.01, 21:38
        Ja mam ponad 600km a oni naprawde maja doswiadczenie i
        sa jedyna klinika oprocz Novum, ktora uczciwie podaje
        wyniki - popatrz na wymieniona gdzies strone
        www.dziecko.sitech.pl (gdzies tam sa ich rezlultaty
        rok po roku) w pierwszych latach skutecznosc =10%. A
        teraz zastanow sie ile lat robia in vitro w Poznaniu
        (1 rok ???). No chyba ze chcesz eksperymentowac, ja
        juz to przeszlam w Consilium - nie warto byc krolikiem
        doswiadczalnym.
    • Gość: Krystyna Re: niepłodność - pomoc IP: *.cs.bialystok.pl 30.03.01, 19:23
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Okazuje sie ze w calej Europie tylko w Polsce placi sie za zaplodnienie invitro
      > . Moim zdaniem takie zabiegi powinny byc dofinansowywane przez kasy chorych.
      > Pisze o tym dlatego ze od trzech lat nie moge zajsc w ciaze - invitro jest osta
      > tnia deska ratunku. Jak na ironie losu pracuje w Domu Malego Dziecka i bardzo,
      > bardzo kocham dzieci. Niestac mnie na kredyt - nasza zarobki razem z mezem wyno
      > sza 1200 zl.Jak mam sie pogodzic z takim losem?

      To nie jest ostatnia Twoja deska ratunku.Nie musisz godzic sie z losem, a nawet
      powinnas pomoc sobie sama: zainteresuj sie DIETA OPTYMALNA, wystarczy troche
      dobrej woli i troche czasu i wszystko sie ulozy bez drogich zabiegow in vitro.
      Wprawdzie ten problem mnie nie dotyczy, ale wiem, ze nieplodnosc, zanik
      miesiaczki u dziewczat (wystepujacy czesto razem z bulimia, czy anoreksja)
      depresja, depresja poporodowa, predwczesna menopauza, choroby tarczycy, nerwica,
      agresja itp.biora sie z niedoborow tluszczu zwierzecego w jedzeniu (chormony
      organizm wytwarza z cholesterolu). Pozdrawiam. Krystyna.
      • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc do Krysi IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 31.03.01, 23:52
        Krysiu zacytowałaś mój list; moze napiszesz mi o co chodzi z tą optymalną
        dietą. Pytam bo próbowałam już wszystkiego nawet wizyty u bioenergoterapeuty -
        stwierdził że mam w sobie bardzo dużo energii i kazał mi wsoółżyć z mężem kiedy
        będę bardzo bardzo zmeczona - czyli mam przyjść z pracy wypastować podłogi,
        zrobic pranie, wyprasowac sterte ubran i do roboty... dobre co?
        Przepraszam ale nie wierze w zadne cholerne cuda. Ja po prostu potrzebuje
        pieniedzy na invitro i szlak mnie trafia jak słysze o polityce prorodzinnej.
        Jesli juz nie mamy dzieci to moze powiini nas zwolnic od placenia podatkow.

        DO WSZYSTKICH

        Dziewczyny bardzo wam dziekuje ze jestescie, ze piszecie...
        Niestety nie moge zbyt czesto korzystac z netu, ale jak tylko tu wchodze czytam
        wszystkie listy od poczatku i jest mi troche lzej na sercu.
        Baaaaardzo dziekuje i serdecznie pozdrawiam wszystkie PRZYSZLE MAMY!!!!!!
        Ewa
        • Gość: Krystyna Re: niepłodność - pomoc do Krysi IP: *.cs.bialystok.pl 02.04.01, 15:00
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Krysiu zacytowałaś mój list; moze napiszesz mi o co chodzi z tą optymalną
          > dietą. Pytam bo próbowałam już wszystkiego nawet wizyty u bioenergoterapeuty -
          > stwierdził że mam w sobie bardzo dużo energii i kazał mi wsoółżyć z mężem kiedy
          >
          > będę bardzo bardzo zmeczona - czyli mam przyjść z pracy wypastować podłogi,
          > zrobic pranie, wyprasowac sterte ubran i do roboty... dobre co?
          > Przepraszam ale nie wierze w zadne cholerne cuda. Ja po prostu potrzebuje
          > pieniedzy na invitro i szlak mnie trafia jak słysze o polityce prorodzinnej.
          > Jesli juz nie mamy dzieci to moze powiini nas zwolnic od placenia podatkow.
          >

          Bardzo Ci wspolczuje, ale wiem, ze bardziej niz mojego czy czyjegokolwiek
          wspolczucia potrzebujesz konkretnej pomocy i niekoniecznie pieniedzy na kosztowny
          zabieg.NAJBARDZIEJ CENNA RZECZA JEST WIEDZA, niewiedza kosztuje, za niewiedze
          czlowiek drogo placi. Dieta optymalna, to bardzo rozlegly temat i wymaga czasu na
          czytanie, skupienia i cierpliwe poznawanie tego, co sie czyta. Wszak nawet
          niektorzy lekarze i dietetycy z poznaniem istoty przemian biochemicznych w
          organizmie ludzkim maja klopot, choc sa absolutnie przekonani, ze wszystko wiedza
          najlepiej i do konca.A stan zdrowia spoleczenstwa jest coraz bardziej tragiczny.
          Zajrzyj do watku: Dieta "?" z 28.03.2001 r.- tam sie odezwalam po raz pierwszy i
          30.03.2001 r. wymienilam adresy stron zawierajacych duzo tresci na temat diety
          przywracajacej prawidlowe funkcjonowanie gospodarki hormonalnej miedzy innymi
          zaburzeniami wynikajacymi z niewlasciwej i niedostatecznej diety. To brzmi
          banalnie, ale nie ma i nie bedzie nigdy lepszego sposobu na odzyskanie zdrowia
          jak dieta zawierajaca optymalna proporcje bialka, tluszczu i weglowodanow.Masz na
          prawde ogromna szanse na spelnienie marzen. Serdecznie pozdrawiam. Krystyna.
      • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc IP: 212.244.46.* 02.04.01, 09:52
        Bardzo lubię słuchać (czytać) ludzi, którzy wypowiadają się na jakiś temat nie
        mając o nim najmniejszego pojęcia...
        W ciągu czterech lat starań o dziecko trafiałam do różnych "specjalistów".
        Pierwszy, do którego trafiłam twierdził, że posiada pewne właściwości
        powodujące, że jego pacjentki z takim problemem zachodzą w ciągu trzech
        następnych miesięcy w ciążę. Więc kazał mi czekać, a jak nic nie wyjdzie, to
        miałam przyjść po pół roku. Więcej do tego lekarza nie poszłam. Następny kazał
        obserwować cykl (wykresy temerarury itp). Zrobiłam też badania hormonalne.
        Pomimo dobrych wyników zalecił mi dietę bogatą w tłuszcze zwierzęce. Przytyłam
        3 kilogramy i... zmieniłam lekarza.
        To tyle o cudownych alternatywnych sposobach - skuteczność ich silnie się wiąże
        z wiarą (wiara czyni cuda).
        • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.125.* 02.04.01, 14:55
          ja tez Olu miałam do czynienia ze specjalistami pokroju
          o jakim wspomniałaś. dlatego tez ostatnia deska ratunku
          jaka wykorzystalam zreszta, okazala sie dla mnie
          klinika leczenia nieplodnosci w Warszawie. takich
          miejsc jest w Polsce kilka. nie jest to leczenie tanie,
          ale pracuja tam ludzie ktorzy sie specjalizuja w
          leczeniu nieplodnosci. w Warszawie Novum w Bialymstoku
          wspomniana juz tutaj nie raz klinika i w innych
          miastach. nie trac czasu tak jak ja tracilam u
          niesolidnych lekarzy wyludzaczy pieniedzy /czestokroc/i
          zastanow sie gdzie masz najblizej do takiej
          placowki.pozdrawiam
          • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 02.04.01, 21:10
            Byc moze zbyt mocno chodze po ziemi ale jeszcze nie spotkalam nikogo, kogo by
            taki "cudotworca" wyleczyl w diety cud tez nie wierze, powod -czytaj powyzej.
            Ale ja z innym problemem. Zastanawialam sie co moge napisac o Bialymstoku czego
            o czym nie mowilyscie tu do tej pory. Moje wrazenia po sobotniej wizycie sa
            podobne. Obsluga przemila i szybka, moze nawet zbyt szybka jak na mnie.
            Poniewaz od dzis biore pierwsze zastrzyki na poczatek wpadlam w zly nastroj,
            kiedy pani pielegniarka pol godziny czytala skierowanie po czym oswiadczyla ze
            nic nie moze odczytac i mam czekac na lekarza. Na te okolicznosc postanowilam
            sama sobie robic zastrzyki (podskornie) bo mam dosc. Co za paranoja, ze
            zrobienie zastrzyku urasta do problemu 2 godzinnego. Oczywiscie jak wspominala
            Iwona na panstwowe placowki nie ma co liczyc, ale nie dziwie sie bo na zleceniu
            nie ma pieczatki szpitala tylko prywatnego gabinetu. Pani w koncu po aferze
            zrobila mi zastrzyk rzucajac z pod nosa co to za lekarz ze tak niewyraznie
            pisze. Dobra rada na przyszlosc - zlecenie wypisane na maszynie lub pismem
            technicznym.
            • Gość: Bacha Re: niepłodność - do Hathor IP: 195.205.13.* 03.04.01, 10:32
              Zastrzykami sie nie przejmuj, ja robilam je sobie sama. Najpierw oczywiscie
              chcialam chodzic do pielegniarki, ale przy drugim zastrzyku tak jakos zrobilo
              sie zimno, ze nie chcialo mi sie ruszac z domu. No i wzielam sie na odwage (a
              pod tym wzgledem raczej odwazna nie jestem). Po pierwszym bylo juz lepiej,
              potem to juz rutyna. Po co masz sie jeszcze denerwowac na jakies przemadrzale
              baby, ktore ciagle wypytuja po co i na co i w ogole. Zycia szkoda. Ten zastrzyk
              nie jest tak trudny jak sie wydaje. Kochana, jesli nawet ja sie przemoglam to
              Tobie uda sie tym bardziej. Co do hotelu to mieszkalismy w hotelu Pastel, cen
              nie pamietam, ale chyba jest tanszy od Golebiewskiego (wszystko jest w
              internecie na stronach hoteli). Hotel jest bardzo ladny, czystosc bez zarzutu
              raczej kameralny i przytulny, z restauracja, i znajduje sie zaraz na przeciwko
              kliniki AM. Jest tam tez silownia - wazne byc moze dla faceta, bo przynajmniej
              bedzie mial sie gdzie wyladowac. Z tymi dniami transferu to nie zawsze da sie
              tak wyliczyc. Za pierwszym razem bylo idealnie: 9 dzien wizyta, wyniki byly w
              porzadku, pozniej codziennie badania krwi (poziom estradiolu) i USG, 12 dnia
              pobranie, 14 transfer- jak w zegarku. Za drugim razem - teraz gdy bylam w
              marcu, troche sie to poprzesuwalo, bo mialam za niski poziom estradiolu i
              dodatkowo musialam brac zastrzyki Gonalu F, pobranie odbylo sie w 15 dniu, a
              transfer w 17. Pobyt wiec troche mi sie przedluzyl. To wszystko zalezy od
              wynikow poziomu estradiolu i pecherzykow. Nie denerwuj sie tak, bo to w niczym
              nie pomaga. Sama wiesz. Z nastawieniem tez jest roznie, jednym pomaga skrajny
              pesymizm innym optymizm. Rob tak zeby sobie nie szkodzic a bedzie dobrze. Nerwy
              sa niewskazane zwlaszcza po transferze, nieuwaznie chwycisz cos ciezszego itp.
              i bedziesz sie zamartwiac. Ja tak sobie mysle, ze lepiej sie na zapas nie
              martwic, bo i tak zmartwien jest dosc, moze wiec lepiej przez ten krotki czas
              zwiazany z przygotowaniami i oczekiwaniem na wyniki myslec o tym, ze sie uda,
              bo przeciez kiedys w koncu musi. Ja w kazdym razie bardzo w to wierze, trzymam
              za Ciebie kciuki i bardzo, bardzo bym chciala, zeby Ci sie udalo. Czy po
              powrocie do domu bedziesz chodzic do pracy ?
              Glowa do gory. Pozdrawiam i czekam na wszystkie wiadomosci z przygotowan.
              • Gość: Ola Do Bachy IP: 212.244.46.* 03.04.01, 11:09
                Nie miej mi za złe, ale muszę się zapytać - czy już wiesz?
                Robiłaś test?
                • Gość: Bacha Re: Do Oli IP: 195.205.13.* 03.04.01, 11:44
                  Chodzi Ci o wynik ? Zabieg in-vitro mialam na poczatku marca, transferowano mi
                  trzy zarodki - to duzo, ale sama o nie prosilam, bo poprzdnio byly dwa i bez
                  rezultatu. Lekarz popatrzyl, pomyslal i sie zgodzil, mimo ze trzy transferuje
                  sie kobietom ok.35 roku zycia. No wiec lezalam cierpliwie i czekalam, testu
                  jednak kupic nie zdazylam, bo zaczal mi sie okres. ZGROZA. Wyplakalam wiec
                  wszystkie lzy zalu, bezsilnosci, wscieklosci i smutku. Szybko wrocilam do
                  pracy, zeby nie myslec, no i dalej czegos szukac. Z tego szukania znalazlam
                  Forum i moglam sie troche odstresowac. Nadal szukam psychologa i czekam na
                  ekspertow, ktorzy maja byc, bo jak wiesz napisalam do Pani Marty z Gazety,
                  ktora ktoregos razu obiecala, ze zainteresuje sie tematem. Ogolnie mowiac Forum
                  bardzo mi pomaga, bo jest to jedyne miejsce, gdzie mozna sie wygadac i spotkac
                  ze zrozumieniem. Przyjaciolki sa dobre, ale zwykle mowia, ze wspolczuja, patrza
                  litosciwie itd. A my nie potrzebujemy wspolczucia, bo nie jestesmy ani
                  tredowate ani ulomne. Potrzebujemy skutecznej pomocy i tyle. Mi pomagaja
                  informacje od innych, proponowane na Forum artykuly i ksiazki do przeczytania i
                  ZROZUMIENIE. No ale to tez sprawa indywidualna, bo kazdy jest inny i czego
                  innego potrzebuje. A test - wierze, ze przyjdzie taki dzien, ze bedzie
                  potrzebny.
                  • Gość: Ola Re: Do Bachy IP: 212.244.46.* 03.04.01, 15:05
                    I czemu nas to spotyka?! Bezsilność, prawda? U mnie
                    też kolejna stymulacja nic nie dała (oprócz straconych
                    600,00zł). Właśnie wczoraj się o tym przekonałam i w
                    związku z tym jestem dziś cierpiąca. Wiem, że Twoje
                    rozczarowanie jest większe, ponieważ w jakiś sposób
                    miałaś te dzieci...
                    Zobaczysz, następnym razem będzie inaczej. A ja muszę
                    przejść jeszcze pewną drogę do in vitro (jeszcze
                    inseminacja mnie czeka czyli powtórka z "rozrywki").
                    • Gość: Bacha Re: Do Oli IP: 195.205.13.* 03.04.01, 16:00
                      Czym Cie stymulowali ? Ja na poczatku stycznia zczelam stymulacje Synarelem i
                      wyszla klapa, bo w ogole nie zadzialal. Bardzo sie profesor dziwil, ale dal mi
                      co innego. Coz czasem tak bywa, oprocz kasy szkoda czasu, bo tego juz nikt nie
                      zwroci. POzdrawiam.
                      • Gość: Ola Re: Do Bachy IP: 212.244.46.* 04.04.01, 09:38
                        Ostatnio brałam Humegon (jeden zastrzyk pięćdziesiąt pare zł), a wcześniej -
                        nie pamiętam, bo to było ponad rok temu (przed laparoskopią, po lap. leczyłam
                        się Danazolem, a potem pare miesięcy "inwencji własnej").
            • Gość: Julka Re: niepłodność - pomoc IP: 212.244.180.* 25.05.01, 13:34
              Dziewczyny, dajcie sobie spokój z dietą optymalną, proszę was!!!
              Krystyna i inni "optymalni" wierzą, że ich dieta jest lekiem na całe zło i
              pomaga każdemu - jeśli zajrzycie na jakąkolwiek stronę "optymalnych" lub
              poczytacie o nich na Forum same dojdziecie do podobnych wniosków, nie dajcie
              sobie nic wmówić. Szczerze życzę powodzenia w osiągnięciu upragnionego celu.
    • wrona Re: niepłodność - pomoc 03.04.01, 11:51
      Witam Was Panie po raz pierwszy. Ja i mój mąż jesteśmy na początku drogi w
      walce o dziecko w przychodni "Novum". Już po pierwszej wizycie wróciła mi
      nadzieja, że może nasze życie wreszcie będzie miało sens. Trafiłam do doktora
      Wojewódzkiego, mam wrażenie że jest to człowiek konkretny i wie o co
      chodzi.Trochę przeraża mnie tempo w jakim to wszystko się odbywa.
      Zaczęliśmy w Klinice w Lublinie, bezmyślnie wierząc w fachowść doktora nauk
      medycznych straciliśmy 6 lat na wykonywanie inseminacji (11 razy)bez żadnej
      kontroli, tak na chybił trafił. Przez ten okres pan doktor przypisał mi tylko
      kwas foliowy i czekaliśmy na cud.
      W tej chwili jesem oburzona na samą siebie, że wcześniej nie zmieniłam lekarza,
      pomimo że czułam bezsens tego leczenia. Zmyliły mnie tzw. "dobre rady
      życzliwych", którzy znali renomę tego lekarza z przeszłości. W tej chwili pan
      doktor jest na emeryturze i mam nadzieję, że nie będzie zajmował się leczeniem
      niepłodności prywatnie.
      Smutne jest to, że jesteśmy pozostawione z naszym problemem same sobie. Trudno
      jest się czegoś dowiedzieć z prasy czy z telewizji, nie mówiąc o rodzinie. W
      mojej rodzinie nikt z tym problemem nie miał do czynienia. Dziękuję Wam za tą
      dyskusję. Mam propozycję byśmy zebrały nasze doświdczenia i skierowały je do
      naszej Pani Prezydentowej, która szczyci się działalnością społeczną na rzecz
      kobiet i dzieci. Może będzie miała jakąś możliwość zwrócenia uwagi na nasze
      problemy ludziom na najwyższym szczeblu?
      • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.125.* 03.04.01, 11:58
        nareszcie dobre słowo o Novum. Ja też chodziłam do tej
        kliniki i miałam podobne odczucia do Twoich. Nie
        przerażaj sie szybkością. ja poszłam pierwszy raz 28
        listopada, a 23 marca juz byłam w ciąży. pisz o swoich
        odczuciach w Novum. jestem bardzo tym zainteresowana.
        życzę powodzenia.
      • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 03.04.01, 12:05
        Witamy rowniez, Pani Prezydentowa czy ktokolwiek kazdy pomysl jest dobry.
        Jeszcze troche i bedziemy stanowily niezle lobby. Pozdrawiam.
      • Gość: EwaP Re: niepłodność - pomoc IP: 194.181.127.* 03.04.01, 12:33
        Co do Novum i dr Wojewódzkiego, to też na początku leczenia u niego myślałam że jest za szybki. Ale teraz wiem,
        że to czas jest za szybki a nie on. To, że od dwóch lat nie zmarnowałam ani miesiąca zawdzięczam również
        jemu. Czas leci nieubłaganie i po kilku latach usłyszysz "gdyby Pani przyszła trochę wcześniej....": Zaufaj mu,
        Novum naprawdę jest profesjonalne (przynajmniej w porównaniu z innymi - a mam porównanie). Tak naprawdę to
        wszystkie chciałybyśmy aby lekarze poświęcali nam więcej czasu, cierpliwie tłumaczyli, pocieszali itp. itd. Ale z
        drugiej strony zobaczcie co się dzieje, ile pacjentek jest przyjmowane dziennie - jak wielki jest to problem i jak
        przemilczany przez nasze wspaniałe Państwo. Trzeba być wdzięcznym tym niewielu którzy starają się to robić
        dobrze, że w ogóle są w takiej sytuacji.
        Ja w tej chwili zaczynam kolejne podejście do in vitro w Novum, więc do zobaczenia.
        • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 03.04.01, 19:33
          Bacha masz racje z tymi zastrzykami, zrobilam sobie sama rano i super...
          jeszcze zyje. Koszmar z pielegniarkami polega na tym ze panicznie boja sie
          odpowiedzialnosci. Mnie lekarz przepisal po 1/2 ampulki Decapeptylu a to jest
          jednorazowy zastrzyk, wiec dowiedzialam sie ze nie zrobi mi z tej samej
          ampulki, czyli powinnam do zastrzykow na wstepie doplacic 16x 40zl, dla jej
          komfortu. Komfort stworzylam sobie sama i polecam wszystkim ktorzy jeszcze tego
          nie probowali (oczywiscie zastrzyk podskorny a nie domiesniowy).

          A teraz do Oli- dowiedz sie dokladnie jakie szanse daja Ci inseminacje.
          Osobiscie nie slyszalam o zadnym przypadku ciazy z inseminacji a i doswiaczenie
          Wrony i innych swiadczy o tym ze niekoniecznie jest to najlepsze wyjscie.

          Co do nerwow (ktore jak doswiadczam niewiele maja wspolego z nadzieja)to
          niestety martwienie sie na zapas jest wpisane w moje geny (cala rodzina taka)
          wiec moze ktoras z Was ma jakies sposoby - medytacje, gra w scrabble itd. Do
          konca majowego weekendu jestem na urlopie (najpierw w bialymstoku i okolicach
          potem nad pl morze (lekarz o dziwo zezwolil). Chyba ze bede sie zle czula (oby
          to byly potworne mdlosci !!!!). Wiec pewnie cos do tej pory bede wiedziec czy
          jest dzidzius czy nie.
          • Gość: Ola Re: do Hathor IP: 212.244.46.* 04.04.01, 09:24
            A`propos inseminacji; jest to element, a raczej etap, który muszę przejść w
            drodze do in vitro. Lekarze muszą mieć pewność, że inaczej niż in vitro się nie
            da, więc próbują najpierw alternatywnych sposobów tj. stymulacja i inseminacja.
            Mój mąż też ma nadzieję, że się uda bez in vitro... Ja też bym tak chciała, ale
            czas pokaże. Zgodziłam się na dwie inseminacje, a jeśli nie pomogą - to
            oczywiście idę na zabieg in vitro.
            Nie wiąże nadziei z tym zabiegiem, ale (jak już napisałam) muszę go przejść,
            żeby coś tam udowodnić lekarzom i mojemu mężowi.
            • Gość: Hathor Re: do OLI IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 04.04.01, 21:15
              Rob tak aby dla Ciebie bylo najlepiej - to Ty bierzesz hormony (w koncu
              nieobojetne dla zdrowia w dluzszej perspetywie) - nic wbrew sobie, a juz na
              pewno nie musisz niczego udowadniac lekarzom - oni sa dla Ciebie (za te ogromna
              kase jaka biora) a nie Ty dla nich -
              cokoklwiek zdecydujesz i tak zawsze trzymam kciuki za CIEBIE.
            • Gość: Ava Do Oli IP: *.poznan.pl 29.04.01, 11:45
              Ja też leczyłam się w Poznaniu. I też wydawało mi się, że po inseminacjach się
              raczej nie udaje. Tym bardziej, że nikt nie chciał powiedzieć jakie mają wyniki.
              Przeważnie udawało się dziewczynom zajść w ciąże we własnym łóżku i to po wielu
              latach prób. Ostatnio był wysyp wśród moich znajomych - i to takich gdzie
              mężowie mieli zero plemników.... Słyszałam kiedyś od jednego starszego lekarza,
              że on ma najlepsze wyniki w grudniu...Nie umiał wytłumaczyć jak to jest...Ale
              potwierdza się to w moim przypadku... Samo z siebie po latach przyszło w
              ostatnim miesiącu roku właśnie...Pozdrawiam
          • Gość: Bacha Re: niepłodność - do Hathor IP: 195.205.13.* 04.04.01, 09:47
            To Ci sie szykuja wakacje przy nadzieji. Badz dobrej mysli, co ma byc to
            bedzie. Ja Ci zycze wiec "potwornych mdlosci" i rozowych kresek na tescie. I
            dla poprawy nastroju lepiej martw sie co zrobisz jak jak beda trojaczki.
            Serdecznie pozdrawiam.
      • Gość: Iwona Re: do wrony IP: 212.160.79.* 03.04.01, 19:53
        Popieram Twoją propozycję. Opinia społeczna nic nie wie o problematyce
        niepłodności, a przecież dotyczy to co szóstego małżeństwa. Dla nas kobiet
        pragnących dziecka każda pomoc jest potrzebna, tak psychologiczna, finansowa
        jak i medyczna-a mam tu na myśli dostęp do usług medycznych, który niestety
        jest żaden.
        Pozdrawiam Was wszystkie moje bezsilne koleżanki.
        • Gość: zaza Re: do wrony IP: 213.123.25.* 03.04.01, 22:05
          moja siostra probowala wszystkiego i w Polsce i za granica przez 10 lat i nic.
          zaadoptowali dwojke dzieci i......ciaza ta upragniona. cuda sie zdazaja. trzy
          lata pozniej .....kolejna ciaza blizniaki, Mowie wam ludzie nigdy nic do konca
          nie jest stracone.
      • Gość: Wrona Re: niepłodność - pomoc IP: 195.117.192.* 04.04.01, 08:13
        Podtrzymuję propozycję zwórecia się do Pani J.K. zdobyłam adres do jej fundacji
        http://www.j.kwasniewska.aid.org.pl/html/glowna.html. Zastanawiam się nad
        treścią , bo chciałabym by to brzmiało tak by nie można było przejść obok
        naszego problemu obojętnie. Nie jestem polonistką i jeśli ktoś miałby pomysł ,
        proszę o kontakt.
        Wczoraj byłam u ginekologa w moim rodzinnym miasteczku , chciałam zrobić
        badanie cytologiczne, niestety ginekolog stwierdził, że nie ma na to kontraktu
        i nie zrobi żadnego badania , bo bada tylko kobiety w ciąży. A ja nie mogę
        dostać od niego nawet skierowania do gabinetu zabiegowego na pobranie krwi do
        badań WR,HBS,HCV,HIV."Świetna" jest nasza reforma zdrowia. Wczoraj na badania
        wydałam 700 zł a mieięcznie zarabiam 900 zł.



        • Gość: Ola Re: dot. Prezydentowej IP: 212.244.46.* 04.04.01, 09:07
          Proponuję zamieścić ładny wstęp - celem zainterecowania, a następnie dołączyć
          link do tego forum. Nikt lepiej tego nie opisze...
          • Gość: Bacha Re: dot. Prezydentowej - do wszystkich IP: 195.205.13.* 04.04.01, 09:51
            Co nam szkodzi napisac. Proponuje, by kazda zastanowila sie nad trescia listu,
            a pozniej jakos to polaczymy.
            • Gość: Hathor Re: dot. Prezydentowej - do wszystkich IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 04.04.01, 21:11
              Dlaczego by przy okazji nie wykorzystac profesjonalnego dziennikarza do
              zwrocenia uwagi na nasz problem - oczywiscie dziennikarza, ktory potrafi
              napisac nie tylko o kosztach finansowych (bo one sa ogromne i to jakby nie
              ulega watpliwosci- czytalam juz na ten temat z 5 artykulow) ale o fizycznych i
              psychicznych. O zwodzeniu nas latami roznymi kuracjami, o nieprofesjonalizmie i
              niewiedzy lekarzy domowych i ginekologow, ktorzy nie potrafia postawic
              wlasciwej diagnozy latami, o wykorzystywaniu przez roznych "cudowtworcow".
              Kazda z nas ma swoja historie - pomiedzy 15 lat a 1 rokiem, kiedy
              lekarze "przpisuja" nam urlop i niemyslenie o dziecku, nie uczac nas jak nie
              myslec. A tu kolejny list wskazuje na to, ze mozna sie poddac i wtedy dziecko
              przychodzi. Tylko ze zadna z nas nie chce, nie umie sie poddac, ja np nie moge -
              zaden cud w moim malzenstwie sie nie zdazy - natura wykluczyla nas naturalnego
              maciezynstwa. Ad rem... Mysle tu o Barbarze Pietkiewicz z "Polityki", ktora
              uprawia doskonale dziennikarstwo dotykajac trudnych tematow. Ostatni artykul
              (www.polityka.pl) mowi o tym czy matki schizorfeniczki maja prawo do dzieci.
              Chce sie z nia skontaktowac i zaprosic do naszego forum - co Wy na to ?
              Jedno jest pewne jak rozpetamy te burze to bedziemy sie musialy ujawnic -
              przynajmniej dziennikarzom i prezydentowej. Czy jestesmy gotowe na to ?
              • Gość: Hathor METRODIN - czy ktos potrzebuje ? IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 04.04.01, 21:18
                Dziewczyny mam 10 ampulek Metrodinu, wazne do czerwca tego roku. Z
                przyjemnoscie przekaze je komus kto potrzebuje - prosze o kontakt
                invitro@sekretna.pl
              • Gość: wrona Re: dot. Prezydentowej - do wszystkich IP: 195.117.192.* 05.04.01, 07:13
                Uważam, że to dobry pomysł by zaangażować w naszą akcję dziennikarza, bo zwykły
                list e-mail od anonimowych osób mógłby przejść bez echa, a prasa ma jednak
                większą siłę przebicia. Ale czy ktoś z dziennikarzy będzie chciał nam pomóc tak
                tylko dla samej idei? Jeśli by się udało było by świetnie.
                A swoją drogą możemy wysyłać pojedyncze e-maile na adres Fundacji J.K. może jak
                będzie ich więcej to kogoś zainteresuje.
              • Gość: Bacha Re: dot. Prezydentowej - do wszystkich IP: 195.205.13.* 05.04.01, 09:57
                Hathor, jesli masz tylko czas i mozliwosc to nie ma
                przeszkod bysmy zainteresowaly nasza sprawa
                red.Pietkiewicz. Artykul czytalam, zreszta nie ten
                jeden porusza istostne problemy ludzkiego zycia.
                Faktem jest jednak, ze artykuly, ktore ukazywaly sie
                do tej pory gdziekolwiek na temat in-vitro zawsze
                skupialy sie na promowaniu danej placowki i jej
                skutecznosci, opisywaly te przypadki, ktorym sie
                udalo. Jak jest naprawde same wiemy najlepiej. Z
                ujawnieniem sie nie ma problemu, przynajmniej z mojej
                strony. Zdaje sobie bowiem sprawe, ze zwiazkow z
                podobnym problemem jest duzo duzo wiecej, tylko po
                pierwsze nie kazdy chce o tym mowic, po drugie do
                naszego Forum maja dostep niektorzy, no a po trzecie
                sa pewnie i tacy, ktorzy nawet nie wiedza jak to
                powiedziec, bo presja otoczenia jest silniejsza od ich
                uczuc. Ktos kto nie zaczal sie w ogole tym zajmowac i
                tylko przypuszcza, ze cos jest nie tak nawet nie zdaje
                sobie sprawy, ze nie jest sam. Wiekszosc z nas ma
                podobne doswiadczenia z lekarzami, ktorzy mowia, ze
                wszystko jest OK i ze trzeba cierpliwie czekac, a
                pozniej sie okazuje, ze jest juz bardzo pozno. Ewa,
                ktora zaczela te cala dyskusje pewnie sie nie
                spodziewala takiego odzewu, a niejedna dziewczyna,
                ktorej sie nie udalo po pierwszym zabiegu, a pozniej
                gdzies czyta, ze innym udaje sie to za pierwszym razem
                stracila nadzieje i wiare, ze to w ogole mozliwe.
                Zrobmy wiec cos, bo na pewno nikt inny za nas tego nie
                zrobi. Moze komus pomoze to przelamac psychiczna
                bariere wstydu, niepewnosci i leku i przekona sie ze
                nie jest inny czy gorszy. Dla mnie niewyobrazalne jest
                to, ze w XXI w ludzie lataja w kosmos, a nie potrafia
                sobie poradzic z natura. Zrobmy wiec wszystko, by
                pomoc sobie i nie miec kiedys wyrzutow sumienia, ze
                czegos tam nam sie nie chcialo.
                A tak na marginesie;
                Hathor jak Twoje samopoczucie ? jest piekna wiosna a
                to dobry znak. Trzymajcie sie wszytskie.
                • Gość: Bacha Re: dot. pomocy - do wszystkich IP: 195.205.13.* 05.04.01, 10:21
                  Zapomnialam jeszcze o jednym. Ja mam dostep do redakcji miesiecznika
                  Zwierciadlo, bo firma w ktorej pracuje jest wydawca pisma. To bardzo dobre
                  czasopismo i prezentuje pewien poziom, bez plotek i straganiarstwa. Jesli sie
                  zgodzicie to zaczne dzialac. Pozdrawiam wszystkie.
                  • Gość: EwaP Re: dot. pomocy - do Bachy IP: *.cofund.org.pl 05.04.01, 10:53
                    To dobra propozycja, jeśli rzeczywiście możesz spowodować, że Zwierciadło zainteresuje się tym tematem, to
                    zawsze będzie krok do przodu. Przydałoby się żeby ktoś wreszcie napisał o tych co im się nie udaje a mimo to
                    podchodzą do kolejnej próby po przepłakanych dniach i nieprzespanych nocach. Jeśli którejś się uda to sadzę, że
                    te wszystkie łzy, depresje, baterie leków i kilogramy nadwagi przez nie spowodowane nie mają najmniejszego
                    znaczenia. Ale co jeśli trzeba ponowne wziąć się w garść i zaczynać całą zabawę od nowa?
                    Co do lekarzy, to wynika z naszych listów, że mamy "wspaniały" wybór jak na 40-milionowe społeczeństwo
                    gdzie ten problem dotyczy 20 % małżeństw, a wybór jest Novum czy Białystok - bo cała reszta to mrzonki i
                    stracone lata.
                    Jeśli chodzi o ujawnienie to nie ma najmniejszego problemu, po tych wszystkich badaniach i zabiegach to co to
                    jest publiczne pokazanie twarzy - banał.
                    • Gość: Iwona Re: dot. pomocy - do Bachy IP: 212.160.79.* 05.04.01, 18:33
                      Jeżeli tylko masz taką możliwość, to działaj. Każdy nawet najmniejszy kroczek w
                      tym kierunku jest dla nas opuszczonych przez świat i Pana Boga krokiem
                      siedmiomilowym. Każde echo się liczy. Górnicy, pielęgniarki krzyczeli i
                      dostali, to czemu my mamy być gorsze. Niczego więcej nie chcemy jak tylko prawa
                      do posiadania dziecka-własnego dziecka, bo człowiek chyba powinien mieć takie
                      prawo. Traktuje się ten temat jak temat tabu, a osoby dotknięte przez los
                      brakiem potomstwa jak trędowate.
                      Myślę, że wpadłaś na wspaniały pomysł i będę Cię popierała, jak tylko umiem.
                      Pozdrowienia.
                • Gość: Ola Re: do Bachy i do wszystkich IP: 212.244.46.* 09.04.01, 15:42
                  Dziś ponownie przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Bacha jesteś bardzo konkretną
                  osobą - co podziwiam. MASZ RACJĘ, zgadzam się z Twoim zdaniem.
                  Mam pytanie do WSZYSTKICH.
                  Czy ktoś już coś zrobił w sprawie nagłośnienia problemu?
                  I czy na pewno tego chcemy?
                  Generalnie jest nas prawie 2 miliony, jak ruszymy kamień, może skończyć się
                  lawiną. Chcemy tego? To co nas dotyczy i tak boli może okazać się wkrótce
                  modnym tematem (albo tzw. tematem zastępczym). I co wtedy?
                  Mogę napisać do "Polityki" do red. Pietkiewicz, mogę wysłać maila do p.
                  Prezydentowej. Ale nie wiem czy dałabym zrobić sobie zdjęcie do artykułu lub
                  wystąpić pod prawdziwym nazwiskiem... Chyba nie mam aż takiej odwagi.
                  • Gość: REBAS Do wszystkich IP: unknown, 62.32.156.* 09.04.01, 16:05
                    Pamiętaj, że nie jest to problem wyłącznie kobiet. To
                    problem pary i zawsze powinien być rozpatrywany w
                    kontekście rodziny. Jak widać nasze Prorodzinne
                    Państwo ma nas w …
                    Nie należy się poddawać ani wstydzić. Może jak się
                    potupie to dostęp do lekarzy będzie łatwiejszy, a i
                    ich podejście do tematu należy zmienić.
                    Ja jako facet nie mam nic przeciwko pokazaniu twarzy i
                    ujawnieniu nazwiska jeśli to w choć najmniejszym
                    stopniu komuś pomoże. Pomoże zrozumieć nasz "dramat"
                    bo to jest dramat

                    Napiszcie proszę jak to tematu podchodzą wasi
                    partnerzy.
                  • Gość: Bacha Re: do Oli i do wszystkich IP: 195.205.13.* 09.04.01, 16:38
                    Jesli tak, to lepiej sie zastanowmy, bo zaczac latwo, ale konsekwencje niestety
                    nie musza byc dla nas pomyslne. Moze po prostu zacznijmy od jakiegos
                    kameralnego spotkania z dobrym psychologiem, bo tak sobie mysle, ze jesli nawet
                    problemy sa czysto zdrowotne, anatomiczne itd. to psycholog i tak kazdej z nas
                    jest potrzebny. I po probie in-vitro i przed nia. Te wszystkie nasze lzy, zlosc
                    i smutek z cala pewnoscia oddzialywuja na psychike. Hathor jest przed kolejna
                    proba i miala chwile slabosci nawet przy glupim zastrzyku. To sa wszystko
                    bardzo delikatne sprawy, wymagajace wyczucia. O grupie wsparcia prowadzonej
                    przez psychologa myslalam tez wczesniej, zastanawiajac sie nad tym, co bedzie
                    jesli sie nigdy nie uda, bo i tak przeciez moze byc. A przeciez jest wiele par,
                    ktorym sie to nigdy nie udalo, choc probowaly wiele lat. Niech nie zabrzmi to
                    pesymistycznie, bo i tak dopoki biologia pozwoli probowac bede wszystkiego,
                    tyle tylko, ze przy tym wszystkim nie mozna dac sie zwariowac. 11 prob in-vitro
                    (co sie zdarza) daloby dom kilku dzieciom pokrzywdzonym przez los. Nie oceniam
                    bron boze kobiet, ktore te 11 probe podejmuja, bo pewnie tez przezyly niejedno,
                    zastanawiam sie tylko nad tym, co bedzie jesli nie wyjdzie.
                    Nie musimy nic robic pochopnie, to nie zagadnieniem marketingowe i nikt nas w
                    tym nie wyprzedzi. Lepiej pomyslec i byc na 1000 % przekonanym, ze tak trzeba
                    niz zalowac. Tym bardziej, ze oprocz nas w jakims tam stopniu azangazowac by
                    sie musieli nasi partnerzy. Czy oni tego chca ? Odkad mam to Forum bardzo sie
                    wyciszylam i uspokoilam, wiem, ze nie jestem sama z moim problemem. Z duza tez
                    niecierpliwoscia czekam na kazdy list. Pozdrawiam.
                    • Gość: mama Re: do Oli i do wszystkich IP: 157.25.125.* 10.04.01, 08:33
                      Bacha!!!!! zapewniam Cie ze warto!!!! jezeli Cie stac -
                      to warto. Nie da sie opisac tego szczescia. To trzeba
                      samemu doświadczyć. Nie zastanawiaj sie teraz co bedzie
                      jak Ci sie nie uda za 11 razem. Może uda sie za 3 lub
                      4. a moze wczesniej.
    • Gość: ART Re: niepłodność - pomoc DO PAŃ IP: *.pp.rzeszow.pl 05.04.01, 15:30
      Jeśli chodzi o zioła to proszę spróbować zestawu ziół
      Klimuszki na niepłodność w naszym przypadku to pomogło
      troszkę to było uciążliwe ważenie ,parzenie i
      przeztrzeganie terminu picia ale co tam jak już
      pisałem udało się.Zestaw ziół jest w podany w
      książce "Wróćmy do ziół leczniczych " warto
      spróbować .Dzieciak urodził się dopiero po 4 latach
      małżenistwa i nic nie pomagało totalne załamanie ale
      przez przypadek trafiliśmy na te zioła i
      postanowiliśmy je zastosować trwało około 3 miesięcy.

      ŻYCZĘ POWODZENIA
      • Gość: REBAS ZIOŁA IP: unknown, 62.32.156.* 05.04.01, 15:48
        Nie wszyscy mają 4 lata na zabawę w zioła.
        My bawiliśmy się w zioła tybetańskie.
        Skończyło się alergią i tyle. Na żołądek pomogło, ale
        to wszystko.
        Wychodzimy z założenia, że i diabła wypije, aby coś to
        dało. Zioła ok. ale nie zamiast leczenia. Wspomagać
        można i ziołami, spacerem, spokojem, medytacją i czym
        tach kto sobie życzy.
        Jak ma być to będzie. A jak nie…..?
        • Gość: ART Re: ZIOŁA do REBAS IP: *.pp.rzeszow.pl 05.04.01, 16:10
          Przykro nie masz racji po pierwsze żona uzywała tylko 3 miesiące a ten zestaw
          jest naprawde dobry i skuteczny to nie jest wynalazek. Medycyna nie zawsze jest
          skuteczna i mogę powiedzieć że w naszym przypadku taka nie była.

          Powodzenia
          • Gość: REBAS ZIOŁA do ART IP: unknown, 62.32.156.* 06.04.01, 11:05
            Czy możesz coś więcej opowiedzieć o tych ziołach.
            Nigdy nie wiadomo co nam pomoże. Oczywiście poza
            sukcesem
            • Gość: ART Re: ZIOŁA do REBAS IP: 217.96.9.91, 193.219.28.* 09.04.01, 17:32
              Podaje zestaw ziół na niepłodność ale warto przeczytać wogóle książkę o ziołach
              O.Czesława Klimuszki "Wróćmy do ziół leczniczych" JA przytoczę tylko to co
              napisał na temat niepłodności:
              Przyczyną niepłodności są przeważnie zrosty pozapalne jajowodów, niedorozwój
              narządu płciowego, niewydolność jajeczkowania a także tożsamość układu biegunów
              bioelektrycznych u obu partnerów całkowicie zdrowych.

              Po 50g zół
              1. Szyszka chmielu
              2. Ziele przywrotnika
              3. Ziele krwawnika
              4. Liść ruty
              5. Ziele nostrzyka
              6. Kwiat lawendy
              7. Kłącze tataraku
              8. Kwiat nagietka
              9. Owoc róży
              Pić 3 razy dziennie przed posiłkami po szklance. Przed stosunkiem zrobić
              irygację Vagosanem.

              Wiesz mi przy ziołach naprawdę trzeba unormować styl życia. Ale co tam jak już
              pisałem w naszym przypadku pomogło.Najlepiej zaopatrz się w książkę powinna być
              w księgarniach ja takową posiadam są tam też zestawy ziół na inne choroby.
              Cześć i powodzenia
              • Gość: Hathor W sprawie naglosnienia IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 21:16
                Pamietajcie ze nie musimy sie dac zfotografowac ani podawac prawdziwych
                nazwisk, rozmawiajac z dziennikarzami o naszych problemach i uczuciach z nimi
                zwiazanych. Moim zdaniem sprawe nalezy ruszyc. Sa przeciez stowarzyszenia
                kobiet bitych, dreczonych, anonimowych alkoholikow i wlascicieli neurotycznych
                kotow. Dlaczego ktos nie moglby stowarzyszac malzenstw z problemem
                nieplodnosci. Gdzie mogliby sie zwrocic po wsparcie psychiczne i rade lekarska.
                Anonimowo, bez leku, bez lekcewazenia. Ale bez nas to sie nie stanie, samo sie
                to nie zrobi. Lekarze, ktorzy nas lecza, tez nie za bardzo maja w tym interes.
                Ja niezaleznie napisze do Pietkiewicz od siebie (ale dopiero w przyszlym
                tygodniu, jak juz bede w Bialymstoku - bede miala wtedy wiecej czasu). Mialam
                to juz dawno zrobic - ale wtedy myslalam ze moze to tylko ja tak to przezywam,
                ze inne dziewczyny co robia to 5,7,10 razy to na pewno maja do tego zupelnie
                inne podejscie. Teraz wiem (i za to WAM wszystkim serdecznie dziekuje) ze to
                nie tylko mnie tak bolalo. I wiem ze to boli za kazdym razem i z pelna
                swiadomoscia tego ruszam do kolejnej proby. Jednego dnia jestem spokojna,
                nastepnego cala sztywna z przerazenia. Rozumiem to i akceptuje, mam wsparcie. I
                za kazdym razem bede sie bala i bedzie mi smutno - ale jest to jak pory roku,
                zawsze nam smutno na koniec lata. Ale wracajac do tematu - jezeli ktos moze o
                tym napisac aby przeczytaly to inne malzenstwa to jezeli nam pomaga to forum to
                innym na pewno pomoze artykul z gazety. Ja na razie nie jestem gotowa aby sie
                ujawnic swiatu - ale moge sie kontaktowac za pomoca e-maila czy forum. Moze
                kiedys ....
                Na koniec do Bachy - dotarlam do Wysokich Obcasow z 25/11/00 i tam jest
                wymieniona Anna Kwasniewska - Bieniak, psycholog kliniczny z Ambulatorium
                Psychoanalitycznym. To o niej wlasnie myslalam. Swoja droga to Wyborcza chyba
                zapomniala ze nam cos obiecala ....
                • Gość: Zosia Re: W sprawie naglosnienia IP: 195.82.160.174, 212.106.159.* 09.04.01, 23:43
                  Cześć dziewczyny!
                  Przeczytałam dzisiaj wszystkie Wasze listy, od
                  półtora roku też borykamy się z problemem "dzidziuś".
                  Mam wrażenie, że nasza droga do sukcesu przebiega
                  trochę inaczej, więc chciałabym się z Wami podzielić
                  wrażeniami. Po trzech nieudanych inseminacjach, mój
                  lekarz podał mi adres kliniki w Łodzi "Gameta". Na jej
                  stronie (www.nieplodnosc.pl) wyczytałam, że przyjmuje
                  tam profesor immunologii rozrodu. Mój mąż od dawna ma
                  problemy z układem odpornościowym, więc pojechaliśmy
                  prosto do niego. Tymczasem on w ogole nie
                  zainteresował się wynikami męża, tylko zlecił mi
                  wykonanie serii testów odpornościowych. Wydawało mi
                  się to idiotyczne, bo jestem zdrowa jak koń i nie
                  podejrzewałam u siebie zaburzeń immunologicznych.
                  Okazało się, że mam przeciwciała antyplemnikowe w
                  ilości powyżej 250 (norma: poniżej 70). Stało się
                  ewidentne, że tu pies pogrzebany. Przepisał mi sterydy
                  i po miesiącu nie mogłam uwierzyć własnym oczom:
                  antyplemniki w normie!!! Teraz profesor zabrał się do
                  dalszych szczepień na nieodrzucanie zarodków.
                  Oczywiście wszystko są to przygotowania do in vitro.
                  Czy któraś z Was miała doświadczenia z Łódzką kliniką
                  i z leczeniem niepłodności z punktu widzenia
                  immunologii?
                  Pozdrawiam, Zosia
                  • Gość: Ola Do Zosi IP: 212.244.46.* 10.04.01, 09:51
                    Z kliniką w Łodzi miało doczynienia znajome mi małżeństwo. Też byli szczepieni
                    na przeciwciała, które podobno ona wytwarzała w reakcji na ciążę (roniła każdą
                    ciążę około 3 m-ca). Wydali masę pieniędzy (kilka tysięcy - nie pamiętam
                    dokładnie). Wreszcie usłyszeli, że już mogą się starać. Zaszła w ciąże i
                    cieszyła się nią do 4 m-ca... Okazało się, że jednak nie w tym tkwił problem.
                    Jest nosicielem toksoplazmozy i za każdym razem to ta choroba zabija płód. Ale
                    tego dowiedziała się dopiero w klinice w Poznaniu.
                    Zdania na temat wytwarzania przeciwciał przeciwko nasiemiu są podzielone, a
                    przy in vitro nie mają znaczenia, bo zapłodnienie jest in vitro a nie in vivo.
                    A przeciwciała przeciw ciąży? No cóż... Nie byłaś jeszcze w ciąży - więc nie
                    wiadomo, może i lepiej "chuchać na zimne", niż się później nieprzyjemnie
                    zdziwić.
                  • Gość: EwaP Re: Do Zosi IP: *.cofund.org.pl 10.04.01, 11:33
                    Ja też mam znajomą parę po leczeniu w Łodzi, niby powinno być wszystko OK ale nie jest, są po drugim in vitro z
                    tym samym negatywnym skutkiem, teraz robią badania genetyczne. Ile to jeszcze o niczym nie świadczy może
                    Wam pomogą.
                    • Gość: AGA Re: Do Zosi IP: 195.116.107.* 11.04.01, 14:34
                      Wpisalam sie juz wczesniej, ale dopiero 3 dni temu, dlatego moglas nie zauwazyc
                      mojej opinii, dletgo przytocze ja raz jeszcze tutaj;
                      ja mialam kontakt z GAMETA, ale wowczas nie bylo jeszcze prof. Tchorzewskiego;
                      sprawy immunnologiczne lecze takze w Lodzi, ale u prof. Malinowskiego (Gynemed,
                      w bardzo bliskim sasiedztwie Gamety - podobno to on jest pierwszym specjaista w
                      Polsce, ktory opracowal szczepionke na przeciwciala blokujace i odpornosciowe,
                      w tym dla par o roznych RH (ja Rh-, maz Rh+);
                      co do Gamety, leczylam sie u doc. Radwana przez 1,5 roku; HSG, laparoskopia,
                      kilka inseminacji, 2x in vitro; bez powodzenia; oczywiscie nie wiadomo,
                      dlaczego sie nie udaje (obecnie lecze sie w Novum, jak na razie tez nic), ale z
                      przykroscia musze stwierdzic, ze w Gamecie wiele rzeczy robia bardzo
                      instrumentalnie, bez organizacji i niestety bez dokonania wielu badan, ktore
                      moga niekiedy wyjasniac problemy i pomoc je przezwyciezyc; np. tam nie bylo
                      zadnych badan na toksoplazome, czy badan cytogenetycznych lub np. przeciwciala;
                      w wyniku laparoskopii stwierdzili u mnie endometrioze i to niejako mialo
                      wyjasniac, dlaeczego sa problemy w naturalnym poczeciem; a ze in vitro nie
                      wychodzi - no coz w koncu to tylko 20-30% skutecznosci; doc. Radwan mial
                      metode stymulowania "na jedno kopyto" - wszystkie pacjentki dostawaly prawie
                      takie same dawki lekow stymulujacych, choc wiadomo, ze kazdy organizm reaguje
                      inaczej; w efekcie, za pierwszym razem "wyprodukowalam" 15 komorek, ale tylko w
                      dwoch byly jajeczka; za drugim razem bylo lepiej (7 z 10); oczywiscie ani slowa
                      o "przestymulowaniu" (w Novum mialam np. po przestymulowaniu podawane jakies
                      leki). W NOvum podejscie
                      bylo bardziej indywidualne (dodatkowo lekarze podeszli do tego ambicjonalnie "w
                      Gamecie nie wyszlo, ale chcielibysmy zeby u nas sie udalo")- udalo sie pozyskac
                      17 komorek z jajeczkami; dwie "podarowalam" innej parze, 8 obumarlo przy
                      zwyklym zaplodnieniu (okazalo sie, ze w nasieniu byly jakies bakterie, ale
                      trudno za to winic lekarzy, bo badania bakteriologiczne meza sprzed m-ca byly
                      OK, a po prostu mieslimy pecha i "cos" sie przyplatalo), 7
                      zaplodniono metoda mikromanipulacji; niestety "wykorzystalam" juz wszystkie i
                      bede probowac dalej; caly czas mysle, ze warto i staram sie nie zrazac
                      niepowodzeniami - w koncu statystycznie jest 20-30%sukcesow (dokladnie tak jak
                      w przypadku drogi naturalnej); zaczynam podchodzic do tego "rutynowo", co
                      pozwala mi zmniejszyc obciazenie psychiczne i stres zwiazane z niepowodzeniami
                      (choc nadal najgorszy jest moment, kiedy musze robic test ciazowy).
                      Generalnie nie chce powiedziec, ze Gameta jest beznadziejna; mam wrazenie
                      tylko, ze kilka spraw sie tam zaniedbuje (wg mnie nie wykluczone, ze lekarze
                      chcac oszczedzic dodatkowych kosztow finansoych badan pacjentom, po prostu ich
                      nie zalecaja - choc wg mnie mogliby chociaz informowac, a wybor zostawiac
                      pacjentom). Poandto, koszty zabiegow sa nizsze niż w W-wie, co nie jest bez
                      znaczenia (nawet o polowe). Jak widac z powyszej dyskusji zdania sa bardzo
                      podzielone jesli chodzi o poszczegolne kliniki lub lekarzy, dlatego trudno
                      cokolwiek komus doradzac. Koszty, odleglosc i inne elementy sa z reguly
                      decydujace. Mozna oczywiscie sie "poswiecic" i wziac urlop i jechacnp. do
                      Bialegostoku na stymulacje, tylko jak czesto - po nieudanych probach chce sie
                      powtorzyc ponownie, ale trzeba na to zapracowac (=zarobic) i w koncu nie mozna
                      calego urlopu poswiecac na leczenie, bo naprawde mozna zeswirowac.
                      Pozdrwaiam wszystkich.
                      wszystkich.
                      • Gość: Bacha Re: Do Agi IP: 195.205.13.* 11.04.01, 14:51
                        CZy stwierdzono, ze endometrioza jest przyczyna niemoznosci zajscia w ciaze ?
                        Pytam, bo sama szukam przyczyn. Z tego co wyczytalam robilas wiele badan, ale
                        czy po tych wszystkich ustaleniach lekarze postawili jakas konkretna diagnoze,
                        czy po prostu probuja ? Pozdrawiam
                        • Gość: AGA Re: Do Bachy IP: 195.116.107.* 11.04.01, 14:54
                          podobno endometrioza jest jedna z przyczyn trudnosci zajscia w ciaze i
                          wskazaniem do in vitro; tyle dowiedzialam sie od kilku lekarzy i jakis tam
                          artykulow czytanych jakis czas temu; niestety nie zglebilam tego tematu i
                          mysle, ze kilka innych uczestniczek dyskusji jest zdecydowanie bardziej
                          poinformowanych; pozdrawiam
                        • Gość: Ola Endometrioza IP: 212.244.46.* 12.04.01, 08:33
                          Śluzówka, która złuszcza się co miesiąc wędruje również do jamy brzusznej.
                          Tam "osiada" na różnych organach wewnętrznych, np. na jajnikach, w jajowodach i
                          wtedy powoduje niepłodność. Zachowuje się tak jak śluzówka w macicy - co
                          miesiąc się złuszcza. Niszczy jajniki (jeśli się na nich osadzi),
                          albo "zarastają" jajowody. Przyczyny jej występowania (endometriozy) nie są
                          wyjaśnione, sama choroba może być jedynie zaleczona (nie wyleczona). Ostatnio
                          przyczyn upatruje się w jakimś niedorozwoju immunologicznym, ponieważ u
                          zdrowych kobiet zaobserwowano też przemieszcznie się takiej śluzówki do
                          otrzewnej jednak komórki te były niszczone przez przeciwciała, a u kobiet
                          chorych nie ma tej "samoobrony".
                          To tak wygląda w dużym skrócie i uproszczeniu.
                          Tzw. ogniska endometriozy likwiduje się laparoskopem, a póżniej "zasusza"
                          lekami hormonalnymi wstrzymującymi naturalny cykl. Zalecana jest również ciąża,
                          ale jak tu w nią zajść?
                      • Gość: Zosia Re: Do AGI i do wszystkich IP: *.BMJ.net.pl 11.04.01, 16:41
                        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź - przeczytałam ją już wczoraj, tzn. tę
                        poprzednią, ale dzisiejsza jest bogatsza w informacje. Pierwszy raz wśród
                        listów pojawił sie problem bakterii. My też z bakteriami strasznie walczymy i
                        tracę już nadzieję, że uda się je zwalczyć. Nie wiem kto jest nosicielem,
                        leczyliśmy się oboje, ale ciągle są nawroty. Czy masz jakieś bodatsze
                        doświadczenia w tej kwestii? Czy ktokolwiek ma??? Czym się leczy Twój mąż i czy
                        ma jakieś objawy zabakteriowania? Albo może Ty masz? Przymierzam się do in
                        vitro więc chciałabym się tego pozbyć, tym bardziej, że jest to dość dokuczliwe
                        we współżyciu ( w każdym znaczeniu)
                        pozdrawiam
                        • Gość: AGA Re: Do AGI i do wszystkich IP: 195.116.107.* 12.04.01, 08:34
                          u mnie tez byly czeste nawroty bakterii i wlasciwie
                          nie wiadomo z jakiego powodu; ostatnio bedac u innego
                          ginekologa zauwazyl, ze mam spora nadzerke i
                          zastosowal leczenie farmakologiczne; stwierdzil, ze to
                          mogl byc jeden (moze jedyny ?) powod powtarzajacych
                          sie zapalen; niestety w Novum tylko dr. Taszycka
                          zwrocila uwage na nadzerke (bylo to juz przy
                          transferze; wczesniej prowadzil mnie inny lekarz)
                          sugerujac, ze przed rozpoczeciem kolejnych przygotowan
                          nalezaloby ja zaleczyc; zrobilam to gdzie indziej -
                          akurat moj pracodwca wykupil uslugi medyczne dla
                          pracownikow i mam moliwosc bezplatnego korzystania
                          wlasciwie bez ograniczen; chcialam jednak przy okazji
                          zrocic uwage na jeszcze jeden aspekt leczenia w Novum
                          czy Gamecie - lekarze tam zajmuja sie "tylko"
                          leczeniem nieplodnosci i jak juz podejma decyzje np. o
                          in vitro to badajapecjentke tytlko pod tym katem -
                          poziom hormonow, wzrost komorek itp; nigdy nie pytaja
                          sie czy dolega cos innego, nigdy np. nie zbadaja
                          piersi, ktore przezywaja przeciez "rewolucje
                          hormonalna" przez te wszystkie cykle itd. (o psychice
                          i innych skutkach ubocznych byla juz mowa powyzej,
                          dlatego nie bede sie powtarzac, ale calkowicie sie
                          zgadzam).
                        • Gość: Ola Re: Do AGI I DO ZOSI IP: 212.244.46.* 13.04.01, 13:10
                          Ja również miałam często problemy z zakażeniami, ale najczęściej były to
                          drożdżaki. Po ostatniej kuracji kupiłam "Citrosept" i zastosowałam wg zaleceń w
                          ulotce inforamacyjnej. Odpukać - pół roku spokoju, miewam upławy ale one nie
                          kończą się jak poprzednio zakażeniami, które trzeba było leczyć antybiotykami
                          przez kilka tygodni.
                          Citrosept jest to bardzo gorzki preparat zrobiony z twardych części
                          grapefruita, ma właściwości bakteriobójcze (nie niszczy przy tym naturalnej
                          flory), grzybobójcze, nawet likwiduje niektóre wirusy. Polecam, bo sprawdziłam.
                          Dzieki niemu nie chorowałam na grypę ani żadne inne przeziębienie.
                          Acha jeszcze jedno, stale podwyższona temperatura ciała (np. zapalenie gardła,
                          zapalenie migdałków - tzw. ropne migdały, itp.) też bywa przyczyną niepłodności.
                          • Gość: Zosia Do Oli IP: *.BMJ.net.pl 17.04.01, 10:16
                            Olu, wielkie dzięki za radę. Jak tylko przeczytałam Twój list, pobiegłam do
                            apteki i do dzisiaj zdążyliśmy już wypić pół buteleczki. Czy zastosowałaś
                            kurację jedno czy trzymiesięczną? To już jest chyba ostatnia deska ratunku w
                            walce z drożdżakami i innymi potworami, więc bardzo wierzę, że to działa.
                            Pozdrawiam, Zosia
                            • Gość: Ola Re: Do Zosi IP: 212.244.46.* 18.04.01, 08:40
                              Zastosowaliśmy kurację 3-miesięczną. Mój mąż pod koniec trochę się wyłamał, ale
                              jest o.k. Do tej pory w stanach takich niepewnych (katar albo ból gardła) biorę
                              Citrosept i mi pomaga - nie choruję.
                              Zresztą na pewno czytałaś ulotkę i już wiesz, że ten preparat bardzo podnosi
                              odporność organizmu - a ja potwierdzam.
                              Trzymaj się (trzymajcie się)! Będzie dobrze.
                              • Gość: Zosia Do Oli IP: *.BMJ.net.pl 19.04.01, 09:25
                                Jakimi lekami leczyliście się, czy brałaś Orungal i co zażywał Twój mąż?
                                Przepraszam, że nudzę, ale bardzo mi to dokucza.
                                Pozdrawiam, Zosia
                                • Gość: Ola Re: Do Zosi IP: 212.244.46.* 20.04.01, 12:08
                                  Zosia! Brałam wszystko. Oprócz dostępnych standardowych leków dopochwowych, do
                                  ustnych, miałam robione wg antybiogramu. I tak prędzej czy później wracało.
                                  Najdłuższa przerwa to pół roku... Mam nadzieję pobić teraz swój rekord. Aha,
                                  zwróć uwagę na to, że nadżerka ma tu swój duży "wkład". Właśnie w tym miesiącu
                                  ją likwiduję, jest mała więc wystarczą środki chemiczne, "biorę" Solcogyn (w
                                  cudzysłowiu bo preparat podaje lekarz w ambulatorium).
                                  • Gość: mama Re: Do Zosi IP: 157.25.125.* 23.04.01, 14:31
                                    jeżeli bierzesz antybiotyki polecam zapobiegawczo
                                    również środki grzybobójcze. Wiem z doświadczenia, że
                                    antybiotyki są w wielu przypadkach przyczyną
                                    powstawania drożdżycy i to nie tylko pochwy. Miej wiec
                                    to na uwadze.
                                    • Gość: Zosia Do mamy IP: *.BMJ.net.pl 23.04.01, 17:16
                                      Dzięki za uwagę, jednak ja nie pamiętam kiedy ostatnio brałam antybiotyki. No ,
                                      poza tymi na zwalczenie drożdżaków, ale one chyba nie powodują tego co mają
                                      leczyć...??
                                      • Gość: mama Re: Do mamy IP: 157.25.125.* 24.04.01, 09:38
                                        pierwsze słyszę, aby drożdzaki leczyli antybiotykiem.
                                        Jest lek dość powszechny Orungal i skuteczny doustny.
                                        dopochwowo natomiast polecam pevaryl - bardzo
                                        skuteczny. A do lekarzy mam z natury ograniczone
                                        zaufanie. Życze Ci powodzenia w walce pozdrawiam
                • Gość: Amal Re: W sprawie naglosnienia IP: *.gessel.com.pl 10.04.01, 11:51
                  Hathor - jestem jak najbardziej za, tylko mówcie o parach a nie o małżeństwach.
                  Wiem, wiem, jestem przewrażliwiona na tym punkcie, ale nawet słowo krótsze i
                  łatwiejsze smile
                • Gość: EwaP Re: W sprawie naglosnienia - do Hathor i innych IP: *.cofund.org.pl 10.04.01, 11:53
                  Ja jestem gotowa publicznie pokazać twarz i podać nazwisko, czy to taki wstyd, że walczę o swoje szczęście,
                  że próbuję otrzymać od losu to co inni dostają bez problemu?
                  Kilka lat temu kiedy jeszcze nie myślałam poważnie, że muszę się leczyć i czytałam o in vitro to poruszany był
                  tylko problem moralny a nikt nie pisał o cierpieniach psychicznych i skutkach i niebezpieczeństwach czysto
                  medycznych. W folderku Novum, który dostaje się przed przystąpieniem do programu straszą wszystkimi
                  nieudanymi zabiegami, powikłaniami i niebezpieczeństwami a cały opis kończy się lakonicznym zdaniem
                  "obydwoje partnerzy przed przystąpieniem do próby powinni być w dobrej formie fizycznej i psychicznej" - łatwo
                  powiedzieć, ale jak to zrobić 4 miesiące po poprzednim nieudanym zabiegu, codziennie chodząc do pracy i udając
                  że się żyje "normalnym" życiem a w środku jest tylko jedna myśl, jeden cel? Początkowo reagowałam na ulicy
                  tylko na kobiety w ciąży teraz również na dzieci, przełączam telewizor jak pokazują szczęśliwe tak zwane
                  normalne rodziny - pytanie jak długo to wytrzymam. Teraz modnym tematem jest depresja - a może ktoś by nam
                  pomógł, albo po prostu nie przeszkadzał - zanim w nią wpadniemy?
                • Gość: Bacha Re: W sprawie naglosnienia IP: 195.205.13.* 11.04.01, 14:42
                  Hathor - ja sie zgadzam, mozesz wystepowac rowniez w moim imieniu. Ja z kolei
                  sprobuje w Zwierciadle. Zabiore sie za to zaraz po swietach. Co prawda nie ma
                  sie co ludzic, ze to nagle skaly poruszy,a le moze komus cos uswiadomi. To ze
                  jest nas wiecej to argument dla nas, ze warto sie tym zajac.
                  Rebas, ktoregos razu pytales jak do problemu podchodza nasi partnerzy. Mojemu z
                  cala pewnoscia nie jest lekko, choc on ma dosc zdrowe podejscie. Zrobi tak jak
                  ja tego chce, jesli bede chcial in-vitro do skutku - prosze bardzo, jesli co
                  innego tez. Niby OK, ale z drugiej strony meczy sie z tym bardzo. Kobiety
                  cazsem musza sie po prostu wygadac, pobiadolic, poplakac i juz jest lepiej,
                  czasem to pomaga, czasem nie. Zauwaz, ze na tym Forum wypowiadaja sie raczej
                  dziewczyny - i to juz daje ulge, choc problemu nie rozwiazuje. Mezczyzni gdy
                  maja problem raczej skupiaja sie na sposobach jego rozwiazania niz na omawianiu
                  go. Od pewnego czasu malo na ten temat rozmawiam z moim mezem, bo brak
                  rozwiazania zle na niego wplywa, a samo rozprawianie o tym bardzo go doluje.
                  Dlatego tak mysle, ze potrzebna by byla grupa wsparcia, bo niektorym tez pewnie
                  po prostu chce sie o tym pogadac, posluchac. Mnie to dodaje sily, choc innych
                  tak jak mojego meza moze to po prostu meczyc. Z moich bialostockich obserwacji
                  wynika, ze nie tylko on tak reaguje. Byli tam tacy faceci, ktorzy gdy kobiety
                  lezaly po zabiegu wychodzili np. na papierosa i chetnie gadali (ktory raz,
                  dlaczego itd), a byli tacy, co raczej unikali kontaktu, choc przeciez mieli
                  swiadomosc dlaczego sie tam wszyscy zanlezlismy.
                  CZy ktos oprocz ART-a probowal tych ziol ? Dajcie jakis znak. Pozdrawiam.
                  • Gość: Bacha Re: W sprawie naglosnienia IP: 195.205.13.* 12.04.01, 12:14
                    Wszystkim bardzo polecam artykuł Barbary Pietkiewicz,
                    o której była juz mowa na Forum, w ostatniej Polityce
                    (nr 15 z 14 kwietnia)"Stworzeni jesteśmy do ....". Nie
                    o nas co prawda, ale przezycia bliskie. Ja bym nie
                    miala obaw przed powierzeniem autorce rowniez i naszej
                    sprawy. Pozdrawiam.
                    • Gość: Iwona Re: IP: 212.160.79.* 12.04.01, 17:57
                      Co do podejścia mężczyzn do tematu niepłodności, czy in-vitro, to o swoim mężu
                      mogę powiedzieć tylko tyle, że przeżywa wszystko dużo mniej sponatanicznie ode
                      mnie. Nie wiem, czy się tak mocno nie przejmuje, czy tylko tak się zachowuje,
                      żeby nie było widać, czy się przejmuje. Na zdrowy rozsądek, jak jedno zamartwia
                      się do nieprzytomności, to chyba drugie jednak musi myśleć jakoś przytomnie,
                      żeby w ogóle związek jeszcze miał jakąś przyszłość. Moim zdaniem, jeżeli nie ma
                      się dzieci, to chyba nie ma na dobrą sprawę po co żyć, a raczej dla kogo. Mój
                      mąż stale próbuje mnie z tego stanu depresji jakoś wyprowadzić, ale wydaje mi
                      się, że depresja mogłaby się skończyć dopiero wtedy, gdybym mogła przytulić
                      własne maleństwo. Mam wrażenie, że mężczyźni ten problem przeżywają w zupełnie
                      inny swój własny sposób.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Joanna Re: Re: Do wszystkich-nowe forum IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.01, 22:14
                        znalazlam wlasnie bardzo ciekawa strone internetowa www.dziecko-info.com. Jest
                        tam tez forum dotyczace IVF jesli macie ochote mozemy sie tez tam spotykac i
                        wspolnie podtrzymywac na duchu w naszym upragnionym celu?
                        Strony otwieraja sie bardzo szybko, duzo informacji na temat dzieci, ciazy itp.
                        Moze sie wam spodoba?wink.
                        Ja zaczynam moje 5 inv juz za 2 tygodnie i probuje sie duchowo pod tym wzgledem
                        nastawic. Pozdrawiam was wszystkich i zycze zdrowych swiat i duzo, duzo, duzo
                        "jajeczek"smile.
                        Pozdrawiam Joanna
                        Joanna
                        • Gość: Bacha Re: Re: Do Joanny - nowe forum IP: 195.205.13.* 13.04.01, 09:46
                          My również zapraszamy do nas, na tym forum jest nas juz troche wiecej wiec moze
                          lepiej nie rozdrabniac sie. Uczestniczki z forum, ktore odwiedzasz z cala
                          pewnoscia znajda odpowiedzi na pytania, ktore je nurtuja, bo jak zdazylam sie
                          zorientowac sa mniej wiecej w tym samym miejscu problemu co my. Serdecznie
                          zapraszamy do przylaczenia sie. Pozdrawiam
                        • Gość: EwaP Re: Re: Do wszystkich-Święta IP: *.cofund.org.pl 13.04.01, 10:01
                          Ja już zaczęłam przygotowania do 2 próby, Hathor startuje zaraz po Świętach, Mama rozmraża maluchy w maju -
                          trzymajmy się, którejś z nas powinno się udać, a życzę nam z całego serca żeby wszystkim.
                          Po Świętach z baterią strzykawek i ampułek wybywam na zasłużony odpoczynek, więc do zobaczenia za dwa
                          tygodnie. Życzę wam wszystkim dorodnych jajeczek i spełnienia tego o czym wszystkie marzymy.
                          EwaP
                          • Gość: Bacha Re: Re: Do wszystkich-Święta IP: 195.205.13.* 13.04.01, 11:10
                            Dolaczam sie do zyczen i do spotkania po Swietach.
                            • Gość: Ola Re: Re: Do wszystkich-Święta IP: 212.244.46.* 13.04.01, 12:48
                              Życzę Nam wszystkim, aby Święta te z symbolem płodności - jajkiem, były dla nas
                              prorocze (obyśmy za rok narzekały na nadmiar płodności). Wszystkim podchodzącym
                              do in vitro - życzę co najmniej mendla jajeczek najlepszego sortu.
                              • Gość: Hathor Do wszystkich-Po Świętach a przed Bialymstokiem IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 16.04.01, 19:45
                                Takze pozdrawiam Was serdecznie poswiatecznie- moje jajeczka juz rosna (mam
                                nadzieje) jutro dzien 8 i wyjazd do Bialegostoku. Samopoczucie coraz lepiej,
                                znaczy sie bez specjalnych "dolow" i niepewnosci - w koncu "urodzilimy sie aby
                                zmartwychwstac". Zrozumialam to co przeszlam przez poprzednie zabiegi i teraz
                                gdy mam nawroty tego bolu i niepewnosci to akceptuje je i nie walcze wbrew nim.
                                To trudne i nie zawsze daje efekty ale w glebi duszy po prostu ciesze sie ze
                                mam kolejna szanse i pozwolilam sobie na poczucie bycia najwazniejsza w calym
                                tym zabiegu i przestalam walczyc ze soba (ze niby cos ze mna nie tak), z Bogiem
                                (za co mnie tak doswiadcza) z "opinia publiczna" (mam ich teraz juz gdzies).
                                Nie wiem co z tego bedzie, ale na pewno musze troche sie wreszcie wyspac i
                                popatrzec w niebo - kompletnie bezmyslnie i odnalezc wiosne. Mam nadzieje
                                ze "mysli" nie przytlocza mnie i najwyzej bede miala dluzszy urlop. Nastepny
                                list do Was bedzie z Bialegostoku. Tym dziewczynom, ktore ciagle nie wiedza co
                                sie z nimi dzieje polecam tez ksiazke "Przemoc- uraz psychiczny i powrot do
                                rownowagi" J. Herman - wprawdzie jako case study sa tu przypadki gwaltow i
                                ofiar wojny ale kazda z nas znajdzie tam wytlumaczenie swojego stanu. I byc
                                moze odkryjecie ze to co czujecie to taki tylko malenki uraz ale kazda z nas ma
                                prawo do przezycia go i samodzielnego uleczenia sie i powrotu do harmonii
                                ducha - czego serdecznie zarowno Wam jak i sobie zycze.
                                Acha - jak obiecalam bede pisac do p. Pietkiewicz
                                • Gość: Zosia Re: Do wszystkich-Po Świętach a przed Bialymstokiem IP: *.BMJ.net.pl 17.04.01, 10:05
                                  Powodzenia!!!!
                                  strasznie mocno trzymam kciuki.....
                                  Zosia
                              • Gość: Malina Re: Re: Do wszystkich IP: 157.25.86.* 17.04.01, 16:15
                                Czy jest tu ktos komu udala sie inseminacja?
                                • Gość: Iwona Re: Re: Do Maliny IP: 212.160.79.* 17.04.01, 20:17
                                  Z tego, co mi wiadomo, to nie ma tu takiej, a biorę udział w tym forum niemal
                                  od początku. Ja osobiście miałam równiutko 5 inseminacji - bez efektu, chociaż
                                  jestem podobno zdrowa jak ryba. Na pocieszenie powiem Ci, że znam dziewczynę,
                                  która miała ich około 10-bez rezultatu, a po jakimś czasie zaszła w ciążę
                                  naturalnie. Natura ma tyle tajemnic...
                                  A może właśnie Tobie uda się inseminacja.
                                  Pozdrowionka.
                                  • Gość: Malina Re: Re: Do Iwony IP: 157.25.86.* 18.04.01, 08:37
                                    No to mnie pocieszyłaś! No i co teraz planujesz: siłami natury czy moze in
                                    vitro?
                                    U mnie problemem sa obnizone parametry nasienia meza i mimo, ze twierdza, ze
                                    inseminacja powinna sie udac mamy duze watpliwosci w skutecznosc tej metody.
                                    Jestesmy pacjentami Novum.

                                    Pozdrawiam.
                                    • Gość: Hathor Re: Re: Do Maliny i w ogole IP: *.zetobi.com.pl 18.04.01, 16:01
                                      Jezeli macie srednio do dyspozycji mniej niz 10MM plemnikow lub wiecej ale sa
                                      kiepskiej jakosci to szkoda czasu na inseminaje -Na dodatek trzba byc swiadomym
                                      ze wystepuja spore wahniecia w ilosci i jakosci, wiec trzeba wiecej niz 1
                                      badanie. Mam nadzieje ze pisze trywialy ale ostatnio okazalo sie ze kolezanka
                                      leczaca sie od roku nie miala o tym pojecia.
                                      W ogole pozdrawiam Was z Bialegostoku - Cybercafe na ul. Grochowej 2, jeszcze
                                      minie pare dni do pobrania (na razie 9mm jajeczka). Slonce swieci wiec humor mi
                                      dopisuje, wiosna w koncu dochodzi do glosu. RObimy obchod gdzie tu zamieszkac
                                      ale wybor kiepski i drogi. Spalismy w Pastelu ale 210 zl to lekkie przegiecie
                                      gdy na sniadanie marnie daja, w Golebiewskim wprawdzie drozej ale jest i basen
                                      i sniadania pyszne. Chyba wyniesiemy sie poza Bialystok, w koncu zubry i bagna
                                      biebrzanskie czekaja.
                                      • Gość: Ola Re: i w ogole IP: 212.244.46.* 18.04.01, 16:22
                                        Miałam inseminację przed laparoskopią - dwa razy, teraz przed in vitro też
                                        miałam ją mieć, ale nie byłam do niej przekonana - i zrezygnowałam z tego
                                        zabiegu (szczerze mówiąc to Bacha i Hathor pomogły mi podjąć decyzję), czekam
                                        na in vitro. Ponieważ na czerwiec nie zdąży mnie lekarz przygotować, będę
                                        zaczynała przygotowania po wakacjach (przerwa wakacyjna lipiec-sierpień).
                                        Nie wiem czy słuszną podjęłam decyzję - z mojego punktu widzenia -TAK, ale
                                        przeważnie do in vitro lekarze kwalifikują parę, gdy już miała np. 10 nie
                                        udanych inseminacji.
                                        Malina - to twój wybór, zrób tak jak czujesz - bo to na tobie będą "trenować"
                                        różne konfiguracje stymulowania cyklu.
                                        • Gość: Malina Re: do Oli, do Hathor i pozostalych milusinskich IP: 157.25.86.* 19.04.01, 08:32
                                          Ostatnio przeprowadzilam powazna romowe z pania doktor i mowie jej:
                                          "Pani kochana, ja NIE WIERZE
                                        • Gość: Malina Re: do Oli i Hathor i pozostalych Milusinskich IP: 157.25.86.* 19.04.01, 08:55
                                          Przeprowadzilam ostatnio z Pania Doktor powazna rozmowe i mowie jej:
                                          "Pani Doktor kochana, ja NIE WIERZE w inseminacje. Raz sie nie udalo wiec chyba
                                          nie ma potrzeby probowac. JA CHCE IN VITRO!"
                                          A moja mila (naprawde jest mila) Pani Doktor mowi: "Dziecko kochane, przy
                                          takich parametrach (15MM z tego 50% prawidlowych) nie ma na razie mowy o czyms
                                          bardziej skomplikowanym niz inseminacja. Niech mi Pani uwierzy, ze nie robimy
                                          inseminacji po to, zeby wyciagnac pieniedze. My wiemy, ze to sie UDAJE. A
                                          jezeli druga proba sie nie uda zrobimy Pani bardziej zaawansowane badania tzn.
                                          HSG. "
                                          Ja - "HSG - Boze to pewnie strasznie boli"
                                          Doktorka - "Nie jest zbyt przyjemne ale mozna znieczulic. A na pocieszenie
                                          powiem Pani, ze przed Pania byla pacjentka, ktorej parametry meza byly gorsze
                                          i zaszla w ciaze po drugiej inseminacji".
                                          No i co Wy na to? Chce wierzyc, ze to prawda!!!
                                      • Gość: Ola Re: Re: Do Hathor IP: 212.244.46.* 18.04.01, 16:27
                                        Kochana! Trzymam za Ciebie kciuki - niech rosną jak na drożdżach!
                                        [Skojarzenie stosowne do okoliczności Świąt Wielkanocnych (baby drożdżowe)smile]
                                      • Gość: Bacha Re: do Hathor IP: 195.205.13.* 18.04.01, 17:05
                                        Sprobujcie zapytac po nocleg w Kriobanku. Maja bardzo ladne pokoje. Ja tak
                                        zrobilam w marcu chociaz wcale sie tam nie leczylam. Akurat mieli miejsca wiec
                                        nie robili problemu. Cena przyzwoita, obsluga rewelacja, atmosfera w sam raz.
                                        Lokalizacja tez calkiem niezla, bo mieszcza sie na ul.Stołecznej 11 (w
                                        okolicach Kościoła św.Rocha) telefon: (0-85) 744-13-78, 742-10-56, 746-03-75.
                                        Trzymam za Ciebie kciuki (az trudno mi przez to pracowac). Serdecznie
                                        pozdrawiam i odzywaj sie. Bacha
                                    • Gość: mama Re: Re: Do Iwony IP: 157.25.125.* 23.04.01, 14:47
                                      mnie w Novum powiedzieli, że przy złych parametrach
                                      nasienia męża do inseminacji nie ma co podchodzić bo to
                                      strata czasu i pieniędzy. wcześniej miałam jedną
                                      inseminację ale nie w Novum. Pozdrawiam.,
                                  • Gość: AGA Re: Re: Do Maliny IP: 195.116.107.* 19.04.01, 08:39
                                    ja mialam 4 inseminacje i bez skutku, ale moim znajomym za pierwszym razem
                                    udalo sie; innych par takich nie znam (tzn. nie znam wiecej tych co probowali)
                                    mysle, ze w niektorych przypadkach jest skuteczna, w koncu lekarze nie
                                    probowali by tej metody tylko po to zeby nam przedluzyc dostep do in vitro.
                                    • Gość: Zosia Do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 19.04.01, 09:05
                                      Mój pan doktor też na pocieszenie mi mówił, że przede mną była para której
                                      udała się już pierwsza inseminacja. A nam się niestety nie udała nawet trzecia
                                      próba. Ja też w to niezbyt wierzę. Mam wrażenie, że tym, którym się to udaje,
                                      udałoby się też i bez inseminacji, z tym że trochę poźniej.
                                    • Gość: Malina Re: Re: Do Agi IP: 157.25.86.* 19.04.01, 09:06
                                      Ale czy mialas inseminacje z "winy" meza?
                                      Ciekawa tez jestem jakie mialas robione badania po np. 2 inseminacji.

                                      Pozdrawiam,
                                      Malina
                                      • Gość: Zosia Do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 19.04.01, 09:21
                                        Nie pytana też odpowiem na pytanie skierowane do Agi. Nasze inseminacje też
                                        były niby "z winy męża", a niby dlatego, że ja nie zostałam dokładanie zbadana -
                                        standardowy zestaw hormonów. Dopiero w Łodzi okazało się, że mam przeciwciała
                                        antyplemnikowe, więc inseminacja nie miała prawa się udać. Przed kolejnymi
                                        inseminacjami nie miałam robionych innych badań, tylko mąż został "podleczony".
                                        Ale to wszystko nie działo się w żadnym znanym ośrodku, tylko u zwykłego
                                        ginekologa, który twierdził, że się na tym zna. Więc może gdzieś indziej nie
                                        robią inseminacji w ciemno...
                                        • Gość: Malina Re: Do Zosi i do wszystkich IP: 157.25.86.* 19.04.01, 10:12
                                          Jak wyglada to badanie? Cos mi sie wydaje, ze go nie mialam!
                                          A co u meza bylo "nie tak" i czy jest juz wszystko dobrze?
                                          Jezu! strzelam pytaniami jak z karabinu ale MUSZE to wszystko wiedziec.
                                          Dzieki za wszystkie odpowiedzi.
                                          • Gość: Zosia Do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 19.04.01, 11:49
                                            Nie wiem o które badanie pytasz, więc opiszę Ci wszystkie.
                                            Pisząc o hormonalnych miałam na myśli: FSH,LH, prolaktyna - ja i mąż.
                                            Ponadto mąż miał badane nasienie i wyszło nieciekawie, tzn. mało i słabe. Po
                                            leczeniu lekarz twierdził, że jest trochę lepiej, ale chyba tylko tak na oko, bo
                                            nie dał nam nic na papierze. Natomiast w Łodzi nasieniem męża się nie przejęli
                                            (bo do in vitro jest OK), tylko mnie zrobili badania immunologiczne: przeciwciała
                                            antykardiolipinowe -ACA, antyplemnikowe ASA i IMK-Limfocyty. Ale nie przejmuj
                                            się, że Ty ich nie miałaś. Każdy lekarz ma swojego konika. My akurat trafiliśmy
                                            do immunologa rozrodu, stąd taki profil badań. Podejrzewam, że można zrobić
                                            jeszcze tysiąc różnych badań z których wyniknie tysiąc problemów, które wcale nie
                                            muszą mieć wpływu na płodność, a taki immunolog zacznie je namiętnie leczyć. A
                                            jakie Ty miałaś robione badania?
                                            • Gość: Bacha Re: Do Maliny i innych IP: 195.205.13.* 19.04.01, 12:50
                                              Czy te wszystkie badania Was nie wykanczaja. Przed kazdym kolejnym, wymyslonym
                                              badaniem czuje, ze znowu dostaje jakas szanse, a pozniej okazuje sie, ze na
                                              prozno. Kolejna kasa idzie bez sensu, bo np.badanie potwiedzilo wczesniejsze
                                              przypuszczenia. Najmniej badan ze wszystkich dotychczas odwiedzanych lekarzy
                                              zalecil mi prof. Szamatowicz w Bialymstoku. Choc i tak z dwoch in-vitro nic nie
                                              wyszlo (ale do 5 razy sztuka) to i tak ciesze sie, ze nie wymeczyl mnie
                                              kolejnymi badaniami, ktore nie wnosza nic do sprawy. Przekonalam sie o tym
                                              pozniej, gdy kolejny lekarz zajmujacy sie leczeniem nieplodnosci po zapoznaniu
                                              sie z moimi dotychczasowymi wynikami wzial wielka kartke A4 i zaczal wypisywac
                                              badania, ktore kolejno musze wykonac od USG po laparoskopie. Przy kazdym z nich
                                              zapisal placowke badz lekarza, do ktorego mam sie udac. Poprosilam wiec, by pod
                                              spodem dopisal adnotacje, ze on lekarz taki a taki bezwzglednie zaleca powyzsze
                                              badania jako niezbedne w sprawie, i ze bez tych badan zajscie w ciaze jest
                                              niemozliwe. No i zeby sie podpisal imieniem i nazwiskiem. Zapytal po co mi to,
                                              wiec mu powiedzialam, ze moja historia leczenia trwa siedem lat, ze kazdy ma na
                                              ten temat swoja opinie, ale niestety nikt nie bierze odpowiedzialnosci za
                                              kolejne badania i za to ze rzeczywiscie sa potrzebne. I wyobrazcie sobie, ze
                                              PAn Doktor popatrzyl na swoja kartke, skreslil 3/4 badan, bo nie sa az tak
                                              wazne - powiedzial i tyle. Wiecej do niego nie poszlam, ale mam nauczke, zeby
                                              zanim cokolwiek dodatkowego zrobie przeprowadzic konsultacje z pania profesor -
                                              moim ginekologiem. PO takich wizytach, jak ta u Pana Doktora, czlowiek nabiera
                                              obrzydliwego przekonania, ze w tym wszystkim liczy sie tylko kasa, dla siebie i
                                              kolegow. Nie zdaja sobie sprawy, ze czlowiek znowu robi sobie jakas nadzieje i
                                              ze tak naprawde zaplacil by kazde pieniadze, zeby tylko przyniosly efekt. Co
                                              znamienne im mlodszy stazem lekarz tym stawka za wizyte wyzsza. Zycze Wam
                                              jednak, zebyscie nie mialy takich doswiadczen i zeby lekarz, do ktorego
                                              trafiacie nie zwodzil Was latami wyciagajac kolejne pieniadze i mamiac
                                              nadzieja.
                                              Jesli zas chodzi o inseminacje, to wszedzie pisza, ze dopiero po 10 mozna
                                              stwierdzic, ze pacjentka nadaje sie do in-vitro. Czemu wiec poprzestaja na 3 ?
                                              Czyzby znowu chodzilo o pieniadze ?
                                              • Gość: AGA Re: badania - do Zosi, Maliny,Bachy ... IP: 195.116.107.* 20.04.01, 09:29
                                                Inseminacje robilam w Lodzi (Gameta) – tam w zasadzie poza standardowymi
                                                badaniami (nasienie meza, PCT test, a wczesniej HSG i laparoskopia) nic innego
                                                mi nie polecono, ani przed kolejnymi probami inseminacji, ani przed in vitro.
                                                Co do zakresu badan to niezupelnie zgadzam sie z Bacha. Jak zaczelam
                                                przygotowanie do in vitro w Novum dostalam ich standardowa liste badan – juz
                                                dokladnie nie pamietam co, ale m.in. hormony w roznych fazach cyklu, oczywiscie
                                                bsadanie nasienia, i kilka jeszcze innych z krwi mojej i meza. Ponadto robiono
                                                badanie cytogenetyczne, co jest raczej niezbedne (bardzo pomocne w dostarczeniu
                                                informacji czy nie ma wad genetycznych) w przypadku mikromanipulacji, ktora mi
                                                przeprowadzono mimo, ze wstepnie nie bylo bezposredniego wskazania (od razu
                                                wyjasniam, ze nie dlatego, zeby wyciagnac ode mnie dodatkowa kase – wyszlo to
                                                troche “w nagrode” za to, ze “podarowalam” dwie komorki innej parze i po prostu
                                                czesc moich komorek poddano normalnemu zaplodnieniu, a czesc mikromanipulacji –
                                                za co wzieli polowe ceny, ale dzieki temu okazalo sie, ze mialam 7 embrinow, a
                                                wszystkie z normalnego zaplodnienia obumarly – pisalam o tym wczesniej).
                                                Dodatkowo zrobiono badania na przeciwciala antykardiolipinowe ACA, ktore mam i
                                                z tego powodu obecnie biore leki i zastrzyki. Po nieudanym
                                                transferze “swiezych” embrionow, poradzono mi zebym skonsultowla sie z prof.
                                                Malinowskim z Lodzi – w sprawie uwarunkowan immunologicznych. Po wykonaniu
                                                testow ASA i MLR (to tylko pobranie krwi) okzalo sie, ze wytwarzam przeciwciala
                                                blokujace i odrzucajacve zarodek. Zostalam poddana szczepieniom limfocytami i
                                                poziom tych przeciwcial spadl, dajac nadzieje na mozliwosc ciazy. Mozna
                                                oczywiecie nie wierzyc w skuetcznosc tych szczepien i zadawc sobie ytanie, czy
                                                to mozliwe, zeby w naszym przypadku, kobiet ktore maja problemy, nastapilo
                                                takie nagromadzenie czynnikow negatywnych i utrudniajacych, a u innych
                                                kompletnie nic nie wystepuje. Ale z drugiej strony sa badani, czy ich
                                                rezultaty, ktore w jakis sposob przemawiaja do mojej wyobrazni i przekonuja
                                                mnie, ze trazba podjac jakies dzialania czy leczenie. Jak na razie co prawda,
                                                po dwoch kolejnych transferach zamrozonych embrinow, nie udalo sie, ale bede
                                                podchodzic raz jeszcze do calego zabiegu in vitro z wieksza wiara, ze zrobilam
                                                (w miare) wszystko co bylo mozliwe. Oczywiscie, calkiem prawdopodobne, ze inny
                                                lekarz wymyslilby jeszcze jakies inne dodatkowe badania, i moze wtedy tez bym
                                                sie opamietala, ale jakie jeszcze badania mozna wymyslec ?
                                                Jeszcze a propos sceptycyzmu Zosi – moi znajomi, ktorym udala sie inseminacja
                                                za pierwszym razem, wczesniej leczyli sie przez ponad 6 lat (szczegolow nie
                                                znam, ale wiem, ze mieli negatywny wynik PCT testu i dlatego sprobowano
                                                inseminacji i udalo sie).
                                                Bardzo przepraszam, ze sie tak rozpisalam,ale niestety nie moge korzystac z
                                                internetu na biezaco i jak juz sie dorwe to staram sie nadrobic wszystkie
                                                zalegle wypowiedzi.
                                            • Gość: Iwona Re: Do Maliny IP: 212.160.79.* 19.04.01, 20:32
                                              Droga Malinko. Ja przed inseminacjami miałam robione niemal wszystkie badania:
                                              hormonalne, HSG, HSC, na toksoplazmozę, na przeciwciała antyplemnikowe oprócz
                                              twgo płukano mi jajowody "tak dla lepszej kondycji"---wszystko wyszło OK. Mąż
                                              też miał badania nasienia (niezbyt rewelwcyjne), badania hormonalne, badania na
                                              przeciwciała antyplemnikowe-niestety takowe posiada, ale do inseminacji się
                                              nasienie nadawało. Jak już mówiłam miałam 5 inseminacji i nic. Przy pierwszej
                                              lekarz był niemal przekonany, że się uda, bo wszystko na dobrą sprawę mogłoby
                                              na to wskazywać, ale niestety. Nie to, żebym Ci radziła niepróbować, bo gdyby
                                              tak było sama bym nie próbowała aż 5 razy. Tylko chcę Ci powiedzieć, że teraz z
                                              perspektywy czasu jak pomyślę, ile mnie wymęczyli i ile pieniędzy wyciągnęli,
                                              to żałuję, że się łudziłam, bo czas leci nieubłaganie, a ja już nie mam czasu.
                                              Powiedz, ile masz lat, bo jeżeli jesteś bardzo młoda, to możesz do całej sprawy
                                              podejść trochę spokojniej i próbować jeszcze inseminacje.
                                              • Gość: Malina Re: Do Iwony, do wszystkich IP: 157.25.86.* 20.04.01, 10:30
                                                Jak wiesz po drugiej nieudanej inseminacji (Boze, dopomoz - to juz jutro!) mam
                                                miec robione HSG i cos tam jeszcze. A w zwiazku z tym, ze jestem strasznym
                                                strachulcem chcialabym widziec jak to wyglada, czy boli, co ze znieczuleniem.
                                                Dzieki za wszystkie uwagi.

                                                Malina
                                                • Gość: Joanna Re: Do Iwony, do wszystkich IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.01, 11:27
                                                  Czesc Malina,
                                                  ja mialam robione HSG po 4 negatywnym ivf na wlasna prosbe, bo chociaz u mnie
                                                  wszystko ok ja w zegarku to jednak chcialam sie upewnic czy nie mam zadnych
                                                  innych przyczyn negatywnych zabiegow. HSG mialam robione pod 10 min narkoza
                                                  dozylna i nic nie czulam a tez strasznie sie balam jak Ty. HSG tez wykaonuja
                                                  przy miejscowym znieczuleniu to zalezy juz od kliniki i od lekarza. Nie masz
                                                  czego sie bac to nie takie straszne. Byc moze ze Twoja jutrzejsza inse. sie uda
                                                  i nie bedziesz musiala mie HSG.smile Zycze powodzenia.
                                                  Joanna

                                                  Joanna
                                            • Gość: Malina Re: Do Zosi IP: 157.25.86.* 20.04.01, 10:40
                                              Witaj,
                                              Do tej pory mialam robione hormony (wyszly piekne)
                                              cytologia (j.w)
                                              posiew (j.w)
                                              toksoplazmoza (ok.)
                                              rozyczka (ok.)
                                              100 razy USG (no, troche przesadzilam)aby stwierdzic jak tam moje jajeczko
                                              (jest ksiazkowe: rosnie, peka).
                                              Maz mial robiony posiew i badanie nasienia (tylko raz!!!)i niestety tu upatruja
                                              przyczyny wszystkich naszych nieszczesc. To chyba wszystko. Oczywiscie mam
                                              swiadomosc, ze to zdecydowanie za malo aby stwierdzic, ze winny jest maz a ja
                                              jestem zdrowa szczesciara. Co o tym myslisz?
                                              Malina
                                              • Gość: Zosia Do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 20.04.01, 11:14
                                                Jesteście w takiej sytuacji jak my mniej więcej rok temu, tzn. ja zdrowa jak
                                                ryba, a mąż ze słabym nasieniem, czyli winny. Hurra! Już wszystko jasne i
                                                proste. Nie wiem, co Ci poradzić. Być może u Was jest to rzeczywiście jedyna
                                                przyczyna i kolejna inseminacja może sprawę rozwiązać. Ale z drugiej strony jak
                                                zdążyłaś się na pewno zorientować czytając listy wygląda na to, że jak para ma
                                                problemy z płodnością, to znaczy, że prawdopodobnie ma cały zestaw chorób do
                                                wyleczenia (nieszczęścia chodzą parami)smile)
                                                W moim przypadku sytuację wyjaśniły (i znów naiwna w to wierzę...) badania
                                                immunologiczne, o których poprzednio pisałam - miałam przeciwciała
                                                antyplemnikowe. Po kuracji sterydami już niby ich nie mam, ale rewolucja nie
                                                nastąpiła...
                                                • Gość: Malina Re: Do Zosi IP: 157.25.86.* 23.04.01, 10:54
                                                  Hurra?!?! Jezeli to mialo mnie pocieszyc, ze nieszczescia chodza parami to
                                                  chyba nie jestem zadowolona.
                                                  Wierze, ze jestem zdrowa. I mam nadzieje, ze juz tych nieszczesc wystarczy.
                                                  To, ze moj maz ma problem nie znaczy, ze przeszlo cos na mnie (no wiesz, zeby
                                                  mu nie bylo przykro).
                                                  Czuje sie zdrowa i MUSZE byc zdrowa bo inne myslenie mnie zabije. Koniec,
                                                  kropka.

                                                  Malina
                                                  • Gość: Zosia Do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 23.04.01, 13:22
                                                    Szczerze i z całego serca życzę Ci, żeby tak było. Przepraszam, jeżeli moja
                                                    wypowiedź Cię uraziła czy zdenerwowała - nia miałam takiej intencji. Ja po
                                                    prostu opisałam Ci mój przypadek. Pozdrawiam ,Zosia
                                • Gość: Ava Re: Re: Do wszystkich IP: *.poznan.pl 29.04.01, 12:24
                                  Już pisałam, ale wcześniej... Miałam kilka prób, a w ciążę zaszłam po
                                  własnoręcznie zrobionej w domu... Ale moja koleżanka ze szpitala zaszła po
                                  lekarskiej chyba 8 - mej...Ava
    • sarah Re: niepłodność - pomoc 19.04.01, 21:56
      Ceść malina. Szukasz kogoś komu udała się inseminacja? Mnie się udała. 5 z
      koleji. Właściwie ten ostatni raz spróbowałam tylko żeby nie tracić czasu. Pan
      doktor w Novum stwierdził że skoro 4 poprzednie próby się nie udały to należy
      spróbować in vitro. No i udało się za piątym razem! Było to ponad rok temu.
      Moje słonećko ma pół roku i śpi teraz słodko w łóżeczku. Myślę żę jeżeli lekarz
      proponuje inseminację to warto spróbować. To jednak prostszy zabieg niż in
      vitro, można powtarzać praktycznie każdym kolejnym cyklu, bierze się mniej
      leków, no i kosztuje mniej. Ja jako jedyna zdaje się na tym forum od początku
      pokładałam nadzieję w inseminację i raczej nie bardzo wierzyłam w in vitro.
      moja rada - spróbuj. Sarah
      • Gość: Malina Re: niepłodność - do Sarah IP: 157.25.86.* 20.04.01, 10:22
        To jest cudowna wiadomosc. Dzieki!!!
        Co bylo powodem, ze zaproponowano Wam inseminacje?
        Czy po drugiej inseminacji tez mialas robione te
        straszne badania takie jak HSG itp.?

        Poprawil mi sie humor!!!

        • Gość: Bacha Re: niepłodność - do Maliny IP: 195.205.13.* 20.04.01, 12:32
          Kochana, nie wiem skad u Ciebie taki strach przed HSG,
          jesli w ogole do niego dojdzie, bo przeciez tak jak Ci
          tu wszyscy pisza moze sie uda inseminacja, to o
          badaniu zapomnisz szybciej niz Ci je zrobia. Moze
          troche przesadzilam, nie mniej jednak badanie trwa
          krotko, po badaniu, lepiej zeby ktos przy Tobie byl,
          bo jestes oslabiona (ja zemdlalam). Ale nie czujesz
          bolu, trwa krotko, potem odpoczniesz i tyle. Nie
          nakrecaj sie wiec sama strachem, bo to nic nie da.
          Pamietaj tylko po co to robisz i jaki jest cel. No a
          poza tym, po co martwic sie na zapas. Jesli uda Ci sie
          inseminacja i zobaczysz upragniana "niebieska kreske"
          to jest OK, a pomartwic sie jeszcze zdazysz jesli
          bedzie taka potrzeba. Zycze powodzenia. Bacha
          • Gość: Zosia badania - do wszystkich IP: *.BMJ.net.pl 20.04.01, 13:49
            Tyle miałam różnych badań, ale nie robili mi HSG ani PTC test. Czy możecie mi
            wytłumaczyć, o co w nich chodzi?
            Dziękuję, Zosia
            • Gość: AGA Re: badania - do wszystkich IP: 195.116.107.* 20.04.01, 14:01
              HSG to badanie droznosci jajowodow; jesli sa nie drozne, to jajeczko nie moze
              przebyc naturalnej drogi i spotkac sie z plemnikiem;ja np. HSg mialam robione
              na samym poczatku ustalania przyczyn nieplodnosci;
              PCT test to badanie, ktore przeprowadza sie 8-12 godzin po stosunku; ze sluzu
              kobiety pobiera sie "resztki" nasienia i bada ruchliwosc plemnikow; jesli sa
              bardzo slabe lub jest ich malo, to nigdy nie dojdzie do spotkania z twoja
              komorka; wtedy stosuje sie np. inseminacje, gdzie nasienie podaje sie
              bezposrednio do macicy;
              polecam przy okazji jeden z artykulow zamieszczonych w tematyce "nieplodnosc" w
              tym portalu - jest to powtorzenie w Wysokich Obcasow z ub. roku, ale mozna
              znalezc pare uzytecznych informacji
        • Gość: Sarah Re: niepłodność - do Maliny IP: *.ipartners.pl 20.04.01, 21:37
          Powód dla którego zaproponowano nam inseminację to kiepskie parametry
          nasienia.Po drugiej próbie miałam robione HSG. Bolesne ale da się wytrzymać.Tym
          się kochana nie martw, poród boli dużo bardziej i do tego dłużej trwa!
    • Gość: ewa Re: niepłodność - pomoc IP: 213.25.186.* 20.04.01, 19:22
      Bardzo chętnie z toba o tym porozmawiam mam ten sam problem
      • Gość: Iwona do Zosi i Agi IP: 212.160.79.* 21.04.01, 12:08
        Mam ogromną prośbę-czy mogłybyście mi wytłumaczyć(jako, że jesteście
        już "oblatane" w tej dziedzinie) co to są przeciwciała antykardiolipinowe ACA,
        IMK-Limfocyty oraz co to jest MLR. Czy któreś z tych to przeciwciała blokujące
        i odrzucające zarodek. Mam też prośbę o telefon do Gynemedu do
        prof.Malinowskiego.
        Wiecie, ja na jesień szykuję się do drugiej próby in-vitro---pierwsza nieudana
        i jeżeli wytwarzam jakieś przeciwciała przeciw zarodkowi, to może mogłabym się
        odczulić i może to właśnie jest przyczyną moich niepowodzeń, skoro lekarze do
        tej pory niczego nie wypatrzyli.
        Z góry dziękuję. Pozdrawiam. Iwona
        • Gość: Zosia Do Iwony IP: *.BMJ.net.pl 21.04.01, 15:37
          Iwonko, muszę Cię zmartwić i przyznać się szczerze, że nie wiem, co to są
          przeciwciała ACA i test IMK , z bardzo prostego powodu. Otóż wyniki tych badań
          miałam poprawne, więc nie zainteresowałam się o co chodziło. Natomiast MLR to
          jest mieszana hodowla limfocytów żony i męża i tutaj rzeczywiście chodzi o to,
          aby odczulić kobietę, żeby nie odrzucała limfocytów męża i ostatecznie - zarodka.
          Jeżeli test wypada niepomyślnie, pobierają od męża krew (po badaniach takich
          jakie muszą mieć dawcy krwi. Jeżeli mężowi coś dolega to od trzech dawców)i z
          niej preparują szczepionkę dla kobiety. Mnie najpierw podali taką spreparowaną
          szczepionkę - tak na wszelki wypadek, a dopiero potem posłali na test. Wyników
          jeszcze nie znam. Z argumentacji lekarza zrozumiałam, że jeżeli się tego nie
          sprawdzi to nie ma sensu podchodzenie do in vitro. Test robią w Gynemedzie w
          Łodzi, na wyniki czeka się trzy tygodnie i kosztuje 270zł od pary.
          Oto telefon do Gynemedu: 0-42 645-92-75.
          Mnie leczy prof. Tchórzewski z Gamety (www.nieplodnosc.pl).

          Pozdrawiam, Zosia
          • Gość: Ola Re: Do Iwony IP: 212.244.46.* 23.04.01, 09:35
            Ja mam wątpliwości w stosunku do tych badań. Pisałam wcześniej o znajomej mi
            parze, która też się odczulała, bo podobno koleżanka wytwarzała przeciwciała
            przeciw zarodkowi. No cóż... a pomimo tych przeciwciał bardzo łatwo zachodziła
            w ciążę, którą nosiła przeciętnie 3 miesiące, później roniła. A roniła z innej
            przyczyny, co się okazało dopiero przy ostatniej (bodaj że 5) ciąży. No i co o
            tym sądzić?
            • Gość: Zosia Re: Do Iwony IP: *.BMJ.net.pl 24.04.01, 10:25
              W coś trzeba wierzyć. Każda z nas ma swoją strategię leczenia i raczej chce
              wierzyć, że to właśnie pomoże...
              Olu, przykład pary, o której pisałaś zmobilizował mnie do zbadania u siebie
              toksoplazmozy. Na szczęście jestem zdrowa, więc tym bardziej mam nadzieję, że
              szczepienia pomogą.
              Zosia
    • Gość: ania Re: niepłodność - pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.01, 19:49
      Uważnie czytam całą dyskusję. Już wcześniej pisałam o
      moim problemie, może więc skorzystam z Waszej
      uprzejmości bo widzę, że chętnie dzielicie się swoją
      wiedzą. Może byłyście w podobnej sytacji, więc
      powiecie mi więcej szczegółów. Mój mąż będzie
      operowany w Novum na żylaki powrózka nasiennego, czy
      jest to poważna operacja i czy po niej jest poprawa?
      Czy powinnam już robić sobie badania, czy czekać na
      wyniki zabiegu? A jeśli tak to jakie? Jak mam
      sprawdzić czy ze mną jest OK? Zauważyłam, że z moim
      jajeczkowaniem jest różnie, raz jest, a raz nie ma?

      Z góry dziękuję,
      Ania
      • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.* 23.04.01, 10:28
        Aniu, jedziemy na tym samym wózku, mój partner będzie mieć taką samą operację,
        ja mam PCOS, czyli też nie różowo. Operacja jest raczej zabiegiem (choć pod
        narkozą), na drugi dzień może trochę boleć, ale wystarczy zwykły apap (to wiem
        od kobiet, których faceci mieli coś takiego). Czytałam, że daje bardzo
        pozytywne rezultaty, jakość nasienia poprawia się u 80% mężczyzn (bez względu
        na wiek i inne czynniki, np. hormonalne), nie wiem, kiedy robią u nas powtórne
        badanie nasienia, ale w Stanach jest po 72-78 dniach. Najczęściej poprawia się
        przynajmniej na tyle, że można robić inseminację, gdzieś w Internecie znalazłam
        informację, że wskaźnik naturalnych poczęć w pierwszym roku po operacji to 49%,
        w drugim 69% (również bez uwzględniania problemów po stronei kobiety) czyli
        nieźle. Poza tym w Polsce robi się ją najbardziej tradycyjną metodą (tj.
        skalpelem), która jest najbardziej skuteczna (w porównaniu z laparoskopią i
        terapiami kombinowanymi).
        • Gość: ania Re: niepłodność - pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.01, 10:55
          A co to takiego PCOS?
          • Gość: Malina Re: niepłodność - do Sarah IP: 157.25.86.* 23.04.01, 14:18
            Jak kiepskie?
            A co bylo po tym jak zrobilas HSG?

            Malina
          • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: *.gessel.com.pl 23.04.01, 14:19
            zespół policystycznych jajników.
            • Gość: dona Re: niepłodność - pomoc IP: *.powered-by.skynet.be 23.04.01, 19:48
              aha
    • Gość: vida dobrze ze jestescie IP: 137.99.124.* 24.04.01, 04:36
      Bacha!
      Wielkie dzieki za namiary na wasze forum.Cala noc czytalam wasze
      listy.
      Hathor!
      Tez jestem z Krakowa.Bede miala do ciebie rozne pytania,ale na razie
      nie zawracam ci glowy,tylko trzymam za ciebie kciuki.
      • Gość: Hathor Wiesci z Bialegostoku IP: *.zetobi.com.pl 24.04.01, 14:51
        To straszne co piszecie o tych badaniach i naciaganiu na nie przez lekarzy.
        Sama sie z tym spotkalam w Katowicach (u Horaka) i w Consilium (W-wa). Wlasnie
        ten brak wiedzy (dobrej woli) lekarzy i pacjentow jest przyczyna takiego stanu
        rzeczy. Okropienstwo - to powinna byc rzecz, ktora powinno sie zajac
        Ministerstwo Zdrowia. Tu w Bialymstoku, mozna sie nasluchac o podobnych
        okropienstwach, jak naciaga sie na badania wykonujac je w okrutny, bolesny
        sposob i do tego za ciezkie pieniadze.

        Wlasnie dzisiaj mialam punkcje (Bialystok), lezalam z dziewczynami, ktore
        zadluzyly sie na zabieg (u wszystkich 5 byl to pierwszy raz), oprocz obiazenia
        psychicznego maja powazny zgryz jak zwiazac koniec z koncem, gdy (przecietny
        zabieg kosztuje 5-8 tys.zl). Czulam sie jak burzuj bo stac mnie na 3 zabieg i
        jak tylko zdrowie i psyche pozwoli, bede to robic do skutku. Nie kazdy ma taki
        wybor. Moge miec tylko nadzieje, ze im sie to uda. Jest to tutuaj znakomicie
        zorganizowane, prawdziwa "produkcja" ale tez daje to mozliwosc porozmawiania,
        tak jak my tu to robimy. Wszyscy potwierdzaja ze jest to temat tabu i czasem
        nie wie o zbiegu najblizsza rodzina.

        Na koniec pozytywna wiesc - napislam do p. Pietkiewicz, jeszcze tylko ostatni
        szlif gramatyczno- ortograficzno-styloistyczny i wysylam. List ten porusza
        TYLKO i WYLACZNIE aspekt psychicznej strony zabiegu. Nastepny etap to list do
        Ministerstwa Zdrowia z prosba o regulacje dotyczace klinik in vitro i lekarzy
        specjalizujacych sie w leczeniu nieplodnosci. Jezeli moga byc kampanie na rzecz
        leczenia raka piersi czy AA to dlaczego nie powinno byc akcji EDUKACYJNEJ. Jak
        powinno sie nas leczyc, jakie badania rzeczywiscie wykonywac i jak sie leczych.
        Ale wszystko po koleji. Dajcie znac co myslicie i jak dzialacie - Bacha - co ze
        Zwierciadlem - moze napuscic ich na wszystkie "kliniki" w Polsce, nie tylko
        Novum i Bialystok. Co robia, jakie maja wyniki, jakie sa procedury. W
        Bialymstoku dostaje sie broszure informacyjna, podobno to samo w Novum, jak
        jest gdzie indziej ? Jestem w troche bojowym nastroju, pewnie po znieczuleniu
        Vida, jak masz problem napisz chetnie pomoge, jezeli bede potrafic (na razie
        jestem mocna w "gebie")
        pozdrawiam
        • Gość: Ola Re: Wiesci z Bialegostoku IP: 212.244.46.* 24.04.01, 15:40
          Hathor, świetnie, że jesteś znów z nami, pisz o szczegółach. Nadal kciuki
          trzymamy.
          Jak zwykle uderzyłaś w sedno sprawy. Ja też mam wątpliwości czy to nie jest
          naciąganie nas na te wszystkie badania.
          Jak już pisałam wcześniej nie jest powiedziane, że kobieta z jakimś złym
          parametrem nie jest w stanie urodzić, czy choćby zajść w ciążę.
          Bo jak wyjaśnić, że koleżanka moja mając przeciwciała przeciw zarodkowi
          zachodziła w ciążę (5 razy!), inna z usuniętym jajowodem i innymi problemami
          zaszła po 3 miesiącach, jeszcze inna z problemami hormonalnymi ciągnącymi się
          od wieku dojrzewania, mając 28 lat zaszła w 4 m-cu starań.
          Ja sobie daję trochę przerwy; żadnych badań, żadnych inseminacji i itp. We
          wrześniu in vitro - jak się nie uda (szanse są "duże" 1:5), to może wówczas
          pomyślę o dodatkowych badaniach.
          Hathor bardzo się cieszę, że napisałaś do p. Pietkiewicz. Uważam, że masz tą
          zdolność nazywania rzeczy po imieniu, bez owijania i tego Ci zazdroszczę smile
          Jeśli mogłabym w czymś pomóc, to daj znać.
      • Gość: Hathor Wiesci z Bialegostoku IP: *.zetobi.com.pl 24.04.01, 14:52
        To straszne co piszecie o tych badaniach i naciaganiu na nie przez lekarzy.
        Sama sie z tym spotkalam w Katowicach (u Horaka) i w Consilium (W-wa). Wlasnie
        ten brak wiedzy (dobrej woli) lekarzy i pacjentow jest przyczyna takiego stanu
        rzeczy. Okropienstwo - to powinna byc rzecz, ktora powinno sie zajac
        Ministerstwo Zdrowia. Tu w Bialymstoku, mozna sie nasluchac o podobnych
        okropienstwach, jak naciaga sie na badania wykonujac je w okrutny, bolesny
        sposob i do tego za ciezkie pieniadze.

        Wlasnie dzisiaj mialam punkcje (Bialystok), lezalam z dziewczynami, ktore
        zadluzyly sie na zabieg (u wszystkich 5 byl to pierwszy raz), oprocz obiazenia
        psychicznego maja powazny zgryz jak zwiazac koniec z koncem, gdy (przecietny
        zabieg kosztuje 5-8 tys.zl). Czulam sie jak burzuj bo stac mnie na 3 zabieg i
        jak tylko zdrowie i psyche pozwoli, bede to robic do skutku. Nie kazdy ma taki
        wybor. Moge miec tylko nadzieje, ze im sie to uda. Jest to tutuaj znakomicie
        zorganizowane, prawdziwa "produkcja" ale tez daje to mozliwosc porozmawiania,
        tak jak my tu to robimy. Wszyscy potwierdzaja ze jest to temat tabu i czasem
        nie wie o zbiegu najblizsza rodzina.

        Na koniec pozytywna wiesc - napislam do p. Pietkiewicz, jeszcze tylko ostatni
        szlif gramatyczno- ortograficzno-styloistyczny i wysylam. List ten porusza
        TYLKO i WYLACZNIE aspekt psychicznej strony zabiegu. Nastepny etap to list do
        Ministerstwa Zdrowia z prosba o regulacje dotyczace klinik in vitro i lekarzy
        specjalizujacych sie w leczeniu nieplodnosci. Jezeli moga byc kampanie na rzecz
        leczenia raka piersi czy AA to dlaczego nie powinno byc akcji EDUKACYJNEJ. Jak
        powinno sie nas leczyc, jakie badania rzeczywiscie wykonywac i jak sie leczych.
        Ale wszystko po koleji. Dajcie znac co myslicie i jak dzialacie - Bacha - co ze
        Zwierciadlem - moze napuscic ich na wszystkie "kliniki" w Polsce, nie tylko
        Novum i Bialystok. Co robia, jakie maja wyniki, jakie sa procedury. W
        Bialymstoku dostaje sie broszure informacyjna, podobno to samo w Novum, jak
        jest gdzie indziej ? Jestem w troche bojowym nastroju, pewnie po znieczuleniu
        Vida, jak masz problem napisz chetnie pomoge, jezeli bede potrafic (na razie
        jestem mocna w "gebie")
        pozdrawiam
      • Gość: Hathor Wiesci z Bialegostoku IP: *.zetobi.com.pl 24.04.01, 14:52
        To straszne co piszecie o tych badaniach i naciaganiu na nie przez lekarzy.
        Sama sie z tym spotkalam w Katowicach (u Horaka) i w Consilium (W-wa). Wlasnie
        ten brak wiedzy (dobrej woli) lekarzy i pacjentow jest przyczyna takiego stanu
        rzeczy. Okropienstwo - to powinna byc rzecz, ktora powinno sie zajac
        Ministerstwo Zdrowia. Tu w Bialymstoku, mozna sie nasluchac o podobnych
        okropienstwach, jak naciaga sie na badania wykonujac je w okrutny, bolesny
        sposob i do tego za ciezkie pieniadze.

        Wlasnie dzisiaj mialam punkcje (Bialystok), lezalam z dziewczynami, ktore
        zadluzyly sie na zabieg (u wszystkich 5 byl to pierwszy raz), oprocz obiazenia
        psychicznego maja powazny zgryz jak zwiazac koniec z koncem, gdy (przecietny
        zabieg kosztuje 5-8 tys.zl). Czulam sie jak burzuj bo stac mnie na 3 zabieg i
        jak tylko zdrowie i psyche pozwoli, bede to robic do skutku. Nie kazdy ma taki
        wybor. Moge miec tylko nadzieje, ze im sie to uda. Jest to tutuaj znakomicie
        zorganizowane, prawdziwa "produkcja" ale tez daje to mozliwosc porozmawiania,
        tak jak my tu to robimy. Wszyscy potwierdzaja ze jest to temat tabu i czasem
        nie wie o zbiegu najblizsza rodzina.

        Na koniec pozytywna wiesc - napislam do p. Pietkiewicz, jeszcze tylko ostatni
        szlif gramatyczno- ortograficzno-styloistyczny i wysylam. List ten porusza
        TYLKO i WYLACZNIE aspekt psychicznej strony zabiegu. Nastepny etap to list do
        Ministerstwa Zdrowia z prosba o regulacje dotyczace klinik in vitro i lekarzy
        specjalizujacych sie w leczeniu nieplodnosci. Jezeli moga byc kampanie na rzecz
        leczenia raka piersi czy AA to dlaczego nie powinno byc akcji EDUKACYJNEJ. Jak
        powinno sie nas leczyc, jakie badania rzeczywiscie wykonywac i jak sie leczych.
        Ale wszystko po koleji. Dajcie znac co myslicie i jak dzialacie - Bacha - co ze
        Zwierciadlem - moze napuscic ich na wszystkie "kliniki" w Polsce, nie tylko
        Novum i Bialystok. Co robia, jakie maja wyniki, jakie sa procedury. W
        Bialymstoku dostaje sie broszure informacyjna, podobno to samo w Novum, jak
        jest gdzie indziej ? Jestem w troche bojowym nastroju, pewnie po znieczuleniu
        Vida, jak masz problem napisz chetnie pomoge, jezeli bede potrafic (na razie
        jestem mocna w "gebie")
        pozdrawiam
        • Gość: Bacha Re: Wiesci do Bialegostoku IP: 195.205.13.* 24.04.01, 15:11
          Hathor, jak sie trzymasz ? Widze, ze raczej bojowo. To dobrze. Jak wyniki ? Ile
          pobrali ? Nic nie piszesz. Zwierciadlo pod kontrola. Nie martw sie. Z Polityka
          oczywiscie swietnie. Ja w razie potrzeby jestem do dyspozycji. Czekamy wszyscy
          na wiadomosci od Ciebie. Pozdrawiam. Bacha
          • Gość: Nadzieja Re: Wiesci do Bialegostoku IP: *.BMJ.net.pl 24.04.01, 15:27
            Hathor, z Twoich "Wieści z Białegostoku" zrobiły się trojaczki! Myślę, że to
            dobry znak...
      • Gość: Bacha Re: dobrze ze jestescie IP: 195.205.13.* 24.04.01, 15:26
        Mam nadzieje, ze sie na cos przydamy i ze sie do nas przylaczysz. Nie zalamuj
        sie tylko tylko bierz sie do roboty. Mam nadzieje, ze tamto Forum , na ktorym
        do Ciebie napisalam bylo tylko pomylka lub ewentualnie stanem przejsciowym. Nie
        jestes sama (niestety) wiec moze z nami bedzie Ci razniej. Glowa do gory.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Iwona do Zosi i Agi IP: 212.160.79.* 24.04.01, 19:00
          Wiecie dziewczyny, chyba zdecydowałam się na te badania w Łodzi (ACA, IMK,
          MLR). W końcu co mam do stracenia? No poza jednym dniem urlopu i oczywiście
          pokaźną sumką pieniędzy. Zamierzam najpierw zobić te badania, a dopiero jak mi
          przyślą wyniki do domu, pojechać na konsultacje. Mam wobec tego pytanie kogo mi
          polecacie-lekarza z Gamety czy z Gynemedu? Czy wiecie, jakie powinny być
          prawidłowe wyniki w/w badań? Jeżeli zdarzyłoby się, że będą prawidłowe, to po
          prostu nie chce mi się jechać taki kawał drogi, po to tylko, żeby usłyszeć, że
          wyszły dobrze. W sumie, to sama nie wiem, czy robię dobrze jadąc na te badania
          (podświadomie mam wrażenie, że to tak jak wspomniała Hathor tylko wyciąganie
          pieniędzy), ale takie bezczynne siedzenie i czekanie do jesieni na in-vitro po
          prostu mnie wykańcza. Czuję, że jeżeli czegoś nie robię "w kierunku dziecka" to
          marnuję czas, że coś przegapiłam, że muszę chwytać się wszystkiego, żeby nie
          zwariować.
          Poza tym rozmawiałam z lekarzem prowadzącym z Białegostoku, to odpowiedział mi
          cytuję:"jeżeli pani chce, to może zrobić te badania, ale przeciwciała
          antykardiolipinowe (ACA) bardzo, ale to bardzo rzadko występują i tylko u
          kobiet często roniących lub z przewlekłymi chorobami zakrzepowymi, IMK-
          Limfocyty czy MLR też można zrobić, nawet można szczepić, z tym, że efekt tych
          szczepień tak naprawdę wydaje się być wątpliwy". Obdzwoniłam też laboratorium,
          które te analizy robi, to pani-chyba laborantka mówiła mi znowu, że szczepienia
          są skuteczne aż w 80%. Co Wy na to???
          • Gość: Zosia Do Iwony IP: *.BMJ.net.pl 24.04.01, 20:35

            Mnie leczy tylko prof. Tchórzewski z Gamety, więc nie mam porównania. Ale nie mam
            do niego zastrzeżeń, nawet podał nam swój numer komórki, żeby niepotrzebnie nie
            jeździć do Łodzi z wynikami badań, tylko skonsultować się telefonicznie(mąż
            krzyczy, że nie podał, tylko odczytaliśmy na pieczątce). W każdym razie już to
            kilkakrotnie wykorzystaliśmy i nie buntował się.
            Na wynikach badań podana jest norma, więc widzisz, czy wszystko jest dobrze, czy
            nie. Nie wiem jak wyglądają wyniki MLR - bo jeszcze ich nie mam .
            I nie wiem jaka jest skuteczność szczepień.
            Czy to laboratorium do którego się dodzwoniłaś i wykonuje te testy jest może
            bliżej Śląska niż Łódź? Bo ja nie znalazłam na Śląsku takiego, a wyprawa do Łodzi
            na 15 minut trochę mnie denerwuje.
            Zosia

            • Gość: Iwona Re: Do Zosi IP: 212.160.79.* 24.04.01, 21:30
              To laboratorium jest w Łodzi w Centrum Zdrowia Matki
              Polki i ti oni(tak wywnioskowałam) robią analizy i dla
              Gynemedu i dla Gamety.
            • Gość: Iwona Re: Do Zosi IP: 212.160.79.* 24.04.01, 21:55
              Jeszcze czegoś nie rozumiem. Gameta nie robi badań MLR(robią tylko ACA i IMK),
              a Ty leczysz się u prof.Tchórzewskiego właśnie z Gamety, to gdzie Cię w końcu
              szczepili? Tak pytam, bo jestem trochę sflustrowana tym, że aby zrobić komplet
              wyników trzeba fatygować się do dwóch ośrodków. A swoją drogą to skandal, że na
              Śląsku nigdzie nie robią takich badań, bo mnie również nie uśmiecha się jeździć
              taki kawał drogi do Łodzi.
              Jeszcze jedno pytanie: po co szczepią szczepionkami od dawców, skoro kobieta
              może "zabijać" tylko zarodka zawierającego tylko limfocyty męża a od innych na
              przykład nie?
              Chyba jestem za bardzo dociekliwa i powiem brzydko "upierdliwa". Jeżeli tak, to
              mi powiedz, a nie będę Ci już więcej zawracała głowy.
              Podziękowania za wszystko, o czym mi napisałaś.
              Jeszcze jedno mnie ciekawi (o kurcze znowu zalewam Cię pytaniami)nie myślisz o
              in-vitro? Ile masz lat? Pytam z ciekawości, czy masz jeszcze czas, że tak
              powiem na bawienie się, a raczej kombinowanie co by tu jeszcze mogło pomóc. Ja
              w tej chwili wszystko, co robię robię po to, aby zwiększyć moje szanse
              powodzenia in-vitro(już drugiego) w Białymstoku, a może to tylko złudne
              nadzieje? Przez trzy lata usiłowaliśmy coś robić, coś leczyć, a to wszystko
              okazało się fiaskiem.
              • Gość: Zosia Do Iwony IP: *.BMJ.net.pl 24.04.01, 22:16
                Gameta i Gynemed są oddalone od siebie nawzajem i od CZMP o ok. 200m i
                współpracują ze sobą. Lecząc się w Gamecie, zostałam skierowana na test MLR do
                Gynemedu.
                Szczepionka od dawców jest tylko w przypadku, gdy nie mogą wykorzystać krwi
                Twojego męża. W naszym przypadku tak było, bo okazało się przy badaniach męża, że
                jest on nosicielem cytomegalowirusa i to wyklucza, żeby był dla mnie dawcą. Więc
                dawcy obcy są jedynym rozwiązaniem. Jasne, że skuteczniejsza byłaby szczepionka
                od męża, ale właśnie dlatego tych dawców jest trzech, żeby tych "obcych
                limfocytów" dla mojego organizmu było jak największe spektrum.
                Myślę o in vitro. Te szczepienia to są właśnie przygotowania do tego. Ale mam
                cichą nadzieję...Myślę, że jak wynik MLR będzie dobry, to zdecydujemy się jeszcze
                raz na inseminację (miałam już trzy). Mam 28 lat i teoretycznie jeszcze kilka lat
                mogę się spokojnie leczyć i czekać na cud, ale wiesz jak to jest...
                Wcale nie jesteś "upierdliwa", pytaj o co chcesz, ale tak naprawdę to ja nic
                więcej nie wiem.

          • Gość: Ola Re: do Iwony IP: 212.244.46.* 25.04.01, 08:36
            Iwona skup się na jednym, słuchaj swojego lekarza (z Białegostoku)!
            Nie daj się zwariować!
            • Gość: AGA Re: do Iwony i Zosi i innych IP: 195.116.107.* 25.04.01, 10:42
              Jesli chodzi o przeciwciala antykardiolipinowe to takie badania mozna zrobic w
              roznych laboratoriach (nie wszytskich), ale nie powinno byc problemu, zeby
              znalezc takie w najblizszej okolicy. Ja osobiscie nie wiem, jaka jest
              czestotliwosc wystepowania ACA u kobiet – u mnie wystepuja i jak mi
              wytlumaczyla pani doktor, to rzeczywiscie najczesciej „uwidaczniaja sie” przy
              poronieniach, gdyz powoduja zwiekszenie krzepliwosci i w zwiazku z tym
              mozliwosc powstawania zakrzepów w lozysku, co w efekcie moze prowadzic do
              obumarcia zarodka. Ja co prawda jeszcze nigdy w ciazy nie bylam, ale biore leki
              na obnizenie ACA, bo moze to doprowadzic do poronienia w bardzo wczesnym
              stadium (np. 2 tygodnie po transferze). Mysle, ze opinie lekarzy na temat
              koniecznosci podejmowania badan wynikaja (poza oczywicie wiedza i niewiedza) z
              doswiadczenia praktycznego – jesli dany lekarz mial w sojej praktyce kilka
              przypadkow np. poronien z powodu wysokiego ACA, to z pewnoscia zaleci takie
              badanie, zwlaszcza pacjentce po kilku nieudanych probach wspomagania
              zaplodnienia.
              Jesli chodzi o test MLR – to z tego co wiem, to robi sie go tylko w Gynemedzie
              w Lodzi – podobnie zreszta jak szczepionki na obnizenie poziomu przeciwcial
              blokujacych (podobno prof. Malinowski byl ich „wynalzca” na rynku polskim).
              Glownym powodem opracowania tej szczepionki byly jego badania nad przyczynami
              poronien z „niewyjasnionych” przyczyn, na podstawie ktorych ustalil, ze to
              wlasnie czynniki immunologiczne moga byc ta glowna przyczyna. Podobno,
              skutecznosc tych szczepionek potwierdzaja efekty – 80% kobiet z poprzednimi
              poronieniemi, po szczepionce donosila ciaze (takie statystyki wyczytalam w
              jakims czasopismie i wywiadzie z prof. Malinowskim, wiec ich wiarygodnosc
              pozostawiam do oceny kazdej z was). Ja, jak juz wczesniej pisalam, mialam dwa
              takie szczepienia, po ktorych poziom hamowania cial blokujacych wyniosl 43%
              (przed szczepieniem – brak hamowania; akceptowalny poziom min. 40%), ale
              niestety nie udalo mi sie, mimo ze mialam pozniej dwa transfery zamrozonych
              zarodkow. Obecnie ponownie sie zaszczepilam i czekam na wynik testu
              MLR. „Waznosc” tego szczepienia tez nie jest na zawsze, tzn trzeba je co jakis
              czas ponawiac w zaleznosci od poziomu hamowania (im wyzszy tym lepiej i tym
              rzadziej trzeba to rocic, np. raz na pol roku).
              Co do zasadnosci i koniecznosci takch badan, to kazda musi sobie sama to
              przeanalizowac. Dla mnie nie byl to taki problem, gdyz obecnie mieszkam w W-
              wie, ale moim miastem rodzinnym jest Lodz, wiec nie sa to dla mnie odleglosci i
              mam sie gdzie zatrzymac itd., ale generalnie mysle, ze warto sprobowac. Mnie
              np. przeraza mysl, ze nawet jesli w koncu uda mi sie kiedys zajsc w ciaze, to z
              powodu jakis przeciwcial, moge ja stracic, tak jak dzialo sie to np. w
              przypadku znajomych Oli czy rowniez wielu innych par. Pozdrawaiam.
        • Gość: vida Re: dobrze ze jestescie IP: *.public.uconn.edu 24.04.01, 23:30
          Gość portalu: Bacha napisał(a):

          > Mam nadzieje, ze sie na cos przydamy i ze sie do nas przylaczysz. Nie zalamuj
          > sie tylko tylko bierz sie do roboty. Mam nadzieje, ze tamto Forum , na ktorym
          > do Ciebie napisalam bylo tylko pomylka lub ewentualnie stanem przejsciowym. Nie
          >
          > jestes sama (niestety) wiec moze z nami bedzie Ci razniej. Glowa do gory.
          > Pozdrawiam.

          Wyjasniam:Bacha zciagnela mnie z portalu 'depresja' bo szukalam was
          troche po omacku-ale mialam przeczucie ze jestescie.Nie jest ze mna az
          tak zle (najgorzej chyba bylo na samym poczatku 3 lata temu).
          Moja historia jest bardzo podobna: trzy lata zmarnowane na chodzenie
          po zupelnie niekompetentnych lekarzach -i to w Krakowie,a nie jakims
          malym miasteczku.Od was dowiedzialam sie wiecej niz od wszystkich
          lekarzy razem wzietych.Czy to nie dziwne?
          Dlatego wasz pomysl zeby naglosnic caly problem jest
          znakomity.Dolaczam sie calym sercem.
          Hathor,chcialam cie zapytac czy wiesz cos o Klinice Plodnosci na
          pl.Szczepanskim w Krakowie? I tak na wszelki wypadek o tego
          dobrego psychologa o ktorym pisalas.
          pozdrowienia.
          • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 25.04.01, 09:51
            Boze, ale zamieszalyscie z tymi badaniami, juz nic nie
            rozumiem. Mam skierowanie na badanie przeciwcial i
            wydawalo mi sie wszystko jasne, ale po Waszych
            informacjach nie wiem nic. Wczoraj podjelam decyzje o
            podejsciu do in-vitro po wakacjach (trzeci raz) - Ola
            moze sie spotkamy? No ale do tego czasu trzeba cos
            robic, zeby nie oszalec. Zaczne od ziol, o ktorych
            pisal ART. No i te badania. A swoja droga to
            faktycznie jest tak, ze te wszystkie dolegliwosci,
            ktorych my u siebie sie doszukujemy innym nie
            przeszkadzaja w zajsciu w ciaze. Tylozgiecie macicy
            np. moze byc przyczyna niemoznosci zajcia w ciaze, a z
            drugiej strony co 4 czy 5 kobieta ma tylozgiecie,
            podobnie zreszta z tymi przeciwcialami, o ktorych
            pisala Ola. No i czy nie dziwne, ze zwykle jest tak,
            ze przyczyny znajduje sie po obu stronach. To jakas
            magia przyciagania.
            A ty Vida nie mysl o traceniu nadzieji tylko spokojnie
            i bez nerwow wracaj do mysli o dalszych probach.
            Prosze napiszcie mi wiec po kolei jakie badania
            zwiazane z przeciwcialami powinnam zrobic, ktore sa
            konieczne, a ktore dodatkowe i co dalej.
            Ola, czy spokojnie czekasz do wrzesnia ?
            • Gość: Ola Re: Do Bachy IP: 212.244.46.* 25.04.01, 13:25
              Bacha, ja tylko próbuję nie zwariować. Mam serdecznie dosyć tych wszelkich
              badań, począwszy od HSG, poprzez laparoskopię, USG dopochwowe 3x w miesiącu,
              badania hormonalne etc. Każde badanie wywołuje u mnie nadzieję, że teraz to już
              na pewno znajdą przyczynę i mnie wyleczą, i wszystko będzie dobrze. Tym czasem
              tak się nie dzieje. Badania wykazują jakieś niewielkie braki typu przytkany
              jajnik, który się udrożnił podczas przepłukiwania, jakaś niewielka
              endometrioza, która została wypalona i zaleczona. Jedynie badania hormonalne są
              bardzo dobre.
              Bacha, ja nie chcę już nic więcej wiedzieć, przynajmniej na razie. A poza tym
              kasy mi szkoda i czasu (ja pracuję, mąż prowadzi firmę).
              Każda inseminacja, stymulacja wywołują u mnie stan nadziei i oczekiwania na
              cud, a później przychodzi ten okropny ból, zwątpienie, gniew na
              niesprawiedliwość losu, który daje dzieci takim kobietom jak te, które
              zostawiają je na śmietniku, zabijają, znęcają się fizycznie, a potem
              psychicznie.
              Bacha, ja też (pewnie jak każda uczestniczka forum) będę piła ziółka i czekała
              na wrzesień (i in vitro). A ziółka prawdopodobnie nie pomogą, a i nie
              zaszkodzą, więc co mi szkodzi spróbować alternatywnej terapii. Może mnie trochę
              uspokoją.
              • Gość: Bacha Re: Do Oli IP: 195.205.13.* 25.04.01, 13:54
                Rozumiem, ze we wrzesniu ruszamy do boju. Do tej pory dwa razy probowalam w
                marcu rok po roku. Moze wiec jesien bedzie szczesliwsza niz wiosna. Albo sie
                tylko ludze. Od czytania wszystkich naukowych prac na temat nieplodnosci glowa
                mnie boli, im dalej w las tym gorzej sie czuje. A faktem jest to, ze przychodzi
                taki moment, kiedy kazde kolejne badanie wywoluje wstret. Ja mam troche dosc.
                Pozdrawiam. B.
                • Gość: Ola Re: Do Bachy IP: 212.244.46.* 25.04.01, 14:13
                  Nigdy nie będziesz miała pewności czy zrobiłaś wszystkie badania, czy wiesz
                  wszystko o swoim organizmie. Np. ostatnio gdzieś przeczytałam, że niepłodność
                  mogą powodować braki w organizmie pewnych pierwiastków chemicznych (kurczę nie
                  pamiętam już jakie to są) - czy jakieś labolatorium w kraju wykonuje takie
                  badania? Jeśli nie, to niedługo będą - bo takich ludzi jak my jest dużo,
                  prawdopodobnie będzie więcej, a naciągacze są wszędzie.
                  A prawdą jest to, że bardzo niewiele osób może mieć takie niedobory, bo cała
                  tablica Mendelejewa fruwa w powietrzu, jest w wodzie, glebie, a co za tym
                  idzie - w pożywieniu.
                  Może się mylę... ale na razie olewam wszelkie badania, które nie są potrzebne
                  do in vitro. Bacha, Ty masz inny stosunek do tego, bo przeszłaś 2 próby... ale
                  jak to mówią - do 5 razy sztuka, mam nadzieję, że u ciebie będzie klasycznie -
                  do trzech.
                  • Gość: mama Re: Do Bachy IP: 157.25.125.* 25.04.01, 14:20
                    ja też robiłam przez blisko 14 lat setki r.óżnych
                    badań. Kiedy trafiłam do Novum do dr. Lewandowskiego
                    przy pierwszym USG zapytał mnie czy któryś z lekarzy do
                    tej pory mnie prowadzących powiedział, że mam chory
                    jajnik lewy. Odparłam zgodnie z prawda, że nie. Zaden z
                    lekarzy nie mial zastrzezen do mojego zdrowia. Podczas
                    stymulacji do in vitro w lewym jajniku wyrosły mi tylko
                    2 jajeczka, a w prawym 16. Wniosek jest prosty. Trzeba
                    znaleźć dobrego lekarza, który potrafi odczytać wyniki
                    badań. jestem szcześliwa, ze mam to wszystko za sobą.
                    Pozdrawiam.
                  • Gość: Malina Re: Do wszystkich IP: 157.25.86.* 25.04.01, 14:33
                    Czesc dziewczyny!

                    Moze wiecie co to jest test Friberga?

                    Umowilam sie na HSG ale bede usypiana (no boje sie i juz).
                    Oczywiscie musze znow zrobic kolejne badania i o ile wszystko bedzie dobrze, to
                    gdzies tak w polowie maja, dowiem sie jak wygladaja moje jajowody.
                    Czy wynik jest znany od razu?

                    Zadziwila mnie troche moja p. doktor, ktora chce z powodu HSG odpuscic majowa
                    inseminacje.

                    Acha! jeszcze jedno. Przed pierwszym podejsciem do inseminacji dostalam proszki
                    o nazwie Clostibergeryt (czy cos w tym stylu). Niestety lek ten spowodowal, ze
                    moje jajeczko roslo, roslo a potem zrobila sie torbiel. Od inseminacji
                    odstapiono. Teraz juz nie bore w/w leku. Czy ktoras z Was miala podobne objawy?

                    Pozdrawiam,
                    Malina

                    PS. Szczegolnie mocno pozdrawiam Hathor.
                    • Gość: Bacha Re: Do Maliny IP: 195.205.13.* 25.04.01, 15:17
                      W Warszawie na wynik HSG czeka się z tydzień. Nie wiem jak jest gdzie indziej.
                      Ale sie nakrecilas strachem. Glowa do gory. sa gorsze rzeczy na tym swiecie.
                      Pozdrawiam. B.
                    • Gość: Iwona Re: Do Maliny IP: 212.160.79.* 25.04.01, 16:58
                      Spróbuję Ci odpowiedzieć na Twoje pytania. Co do wyniku HSG ja wiedziałam
                      jeszcze leżąc pod lampą po dwóch błyskach. Wywołali je w ciągu chyba 5 minut,
                      żeby niepotrzebnie mnie nie naświetlać po raz trzeci (bo z reguły robi się
                      właśnie 3 zdjęcia). Niestety nie było wszystko do końca uwidocznione, więc
                      postanowili dorobić jeszcze to trzecie. Wynik wyszedł:jeden jajowód niedrożny-
                      ale to była bzdura, bo w histeroskopii i w laparoskopii okazał się jak
                      najbardziej drożny, a powód takiego wyniku HSG był najprawdopodobniej taki, że
                      tak straszliwie się bałam, bardzo mnie bolało(wręcz wyłam) i byłem
                      zestresowana, że nastąpił zwykły skurcz jajowodu i kontrast nijak nie miał
                      możliwości przejść. Piszę Ci to wszystko, bo negatywny wynik nie zawsze okazuje
                      się negatywny.
                      Co do testu Friberga-to jest to test, który ma na celu określić, czy nie masz
                      przeciwciał antyplemnikowych.
                      Też robiłam ten test w Novum, a informacji zasięgnęłam też w Novum w ich
                      laboratorium. A tak na marginesie, jadąc do Novum już miałam zrobione wyniki na
                      przeciwciała antyplemnikowe w innym ośrodku, a pani doktor, u której byłam na
                      wizycie w Novum była tak niedouczona, że moje wyniki były dla niej czarną
                      magią, dlatego mnie wysłała na test Friberga sama nie wyjaśniając czego dotyczy
                      ( w przeciwnym razie bym nie robiła tego testu!!!). Wynik oczywiście
                      potwierdził poprzedni więc postanowiłam się dowiedzieć, czego tak na prawdę
                      dotyczył, stąd mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie. Tak w ogóle, to trochę
                      nieładnie ze strony lekarzy, że nie wyjaśniają na co kierują, a my biedne
                      musimy same się wszystkiego dowiadywać na własną rękę, otrzymując niestety
                      bardzo skrótowe informacje.
                      • Gość: Bacha Re: Do DONY IP: 195.205.13.* 25.04.01, 17:20
                        Napisz cos wiecej o tym, co sie na ten temat mowi a
                        przede wszystkim co sie w zwiazku z tym robi w Belgii.
                        Czy odsetek udanych prob tez jest tak niski ? Jakie sa
                        koszty, opieka medyczna, zalecane badania. Czekamy z
                        niecierpliwoscia. B.
                      • Gość: Iwona Re: Do Maliny IP: 212.160.79.* 25.04.01, 17:25
                        Zapomniałam Ci jeszcze odpowiedzieć na pytanie dotyczące Clostilbegytu. Jest
                        cytrynian klomifenu, blokujący receptory estrogenowe. Efekt jest taki, że jak
                        bierzesz ten lek, to twój mózg "nie czuje" jak dojrzewa Twoje jajeczko i
                        wytwarza więcej hormonu "popędzającego" wzrost jajeczka (to takie tłumaczenie
                        po chłopsku). Ja jak brałam Clostilbegyt, to aby pęcherzyk z jajeczkiem pękł i
                        właśnie by zmniejszyć ryzyko wystąpienia torbieli dostałam Pregnyl. Pregnyl to
                        hormon ciążowy HCG działający jak LH (stosowany również przy stymulacjach do in-
                        vitro).
                        A tak w ogóle to po tych wszystkich przeróżnistych stymulacjach-akrobacjach
                        teraz też czasem mi się zdarzy, że zrobi się torbiel, ale po miesiączce, a
                        najdalej po dwóch cyklach znika bez śladu, także nie panikuj. Powody do
                        niepokoju można mieć, jeżeli taka torbiel utrzymuje się przez trzy miesiące i
                        się nie zmniejsza.
                        Pozdrawiam.
                        • Gość: vida Re: Do Maliny IP: 137.99.124.* 25.04.01, 21:05
                          Po waszych listach chyba tez zdecyduje sie na Bialystok, we
                          wrzesniu,wiec moze sie spotkamy.
                          Tez bralam Clostilbegyt i czulam sie po nim okropnie (jak popatrzec
                          na liste skutkow ubocznych to wlosy staja deba),ale o tym drugim
                          lekarstwie,ktore nalezy brac rownolegle oczywiscie nikt mi nie
                          powiedzial.
                          Pozdrawiam
    • Gość: dona Re: do Bachy IP: *.powered-by.skynet.be 25.04.01, 21:24
      czesc bacha u mnie wszystko dobrze w nastepnym tygodniu ide do lekarza i
      zaczynam moje 2 invitro ojej za kazdym razem jest mi ciezko a najgirsze jest to
      czekanie na wyniki .Wiec tu w Belgi zaczynam invitro od wachania Suprefact to
      jest hormon wstrzymujacy cykl to musze 5 razy dziennie przez 2 tygodnie a
      pozniej 2 tygodnie zastrzyk hormonu Humegon a nastepnie mam zrobione echo i 24
      godziny przed jajeczkowaniek musze wziasc Pregnyl .Nastepnie ide na caly dzien
      do szpitala i sa jajezka wyciagane , po 2 dniach wiem ile jest zaplodnionych i
      znowu ide na caly dzien do szpitala tam nastepuje wlozenie embrionow i
      2tygodnie dostaje wolne nie wolno mi isc do pracy i musze dopochwowo wkladac
      globulki Progestan 3 razy dziennie 2 tygodnie pozniej pobieraja mi krew i
      patrza czy jestem w ciazy .Reszta embrionow idzie do zamrozenia.I tak to miej
      wiecej wyglada.Ja codziennie jestem ma stronie Holenderskiej w internecie i
      rozmawiam z dziewczynami to jest strona poswiecona bezplodnosci ale raz w
      tygodniu jest zawsze ktos zdobra nowina ze jest w ciazy po 1 lub 2 probie
      invitro lub inseminacji to jest bardzo motywujace pomaga przetrwac naprawde
      musimy uwierzyc ze nam sie tez uda Uwierzcie!!!!!! AHa jesli jest W Belgi 1
      embrion transportowany do macicy to jset 20% szansy , przy 2 25% , 3 30% szansy
      przy odmrozonych embrionach tylko 10%.W Belgi koszty ponosimy sami natomiast
      lekarstwa sa 50% reszta ubezpieczenie caly zabieg kosztuje nas 4.000 zL,icsi
      KOSZTUJE 50.000.w hOLANDI ZABIEGI TE SA DO 3 RAZY BEZPLATNE ZA 4 RAZEM PLACISZ
      SAM. nIE WIEM DLACZRGO W BELGI JEST TO PLATNE? MOZE SIE ZMIENI I MAM NADZIEJE
      ZE W POLSCE TEZ DZIEWCZYNY ZYCZE WAM SUKCESU WSZYSTKIM WAM SIE UDA POZDROWIENIA
      Z BELGI BUZIACZKI DONA DO USLYSZENIA
      • Gość: AGA Re: badania i lekarze - raz jeszcze IP: 195.116.107.* 26.04.01, 08:37
        Przejrzalam raz jeszcze nasze ostatnie wypowiedzi odnosnie badan i opinii co do
        zasadnosci ich przeprowadzania i wykrywania kolejnych potencjalnych problemow.
        Sumujac nasze doswiadczenia (ok. 15 aktywnych uczestnikow forum) wychodzi mi,
        ze zakres badan, ktore sa zalecane przed in vitro (lub w trakcie leczenia
        nieplodnosci ogolem) nie jest wcale taki szeroki. Wiekszosc tych badan wykonuje
        sie przy jednym pobraniu krwi, inne to USG czy ewentualnie jakies drobne
        zabiegi (2, np. HSG + laparoskopia). Nie wszystkie mialysmy zalecane dokladnie
        te same badania, co oczywiste, ale w duzym stopniu sie one pokrywaja. Ja lecze
        sie od ponad 3 lat i stopniowo przechodzilam wiekszosc badan w wyniku
        kolejnych niepowodzen; nie ma chyba sensu robic na poczatku wszystkich
        badan „na zapas”, tylko dlatego, ze inni maja z tym problem. Ja do tej pory
        nigdy nie mialam wrazenia, ze ktos probuje ode mnie „wyciagnac” pieniadze za
        kolejne badania – w Novum, jak dostalam liste koniecznych badan, wiekszosc z
        nich zrobilam poza klinika i wszystkie byly honorowane (podobnie z HSG i
        laparaskopia, ktore mialam robione za darmo w CZMP w Lodzi). Zgadzam sie
        jednoczesnie z opinia, ze niestety nie wszystkie nasze problemy da sie
        wytlumaczyc medycyna, wyniki badan moga byc OK, a i tak ciazy nie ma (i tak sie
        pewnie czesto zdarza), ale dopoki sa jakies racjonalne przeslanki nie powodzen,
        to wg mnie warto probowac je leczyc. Ja w kazdym razie nie mam na razie innego
        pomyslu jak sobie pomoc, wiec biore szczepienia immunologiczne i wybieram sie
        na kolejna, 4 juz, probe in vitro (wlasnie zaczelam brac Suprefact).
        Jeszcze dwa slowa w sprawie lekarzy, w ktorych rece sie dostajemy. Wiele z nas
        ma o nich (niektorych) nie najlepsza opinie – niedouczeni, nieuprzejmi, brak
        podejscia do pacjenta itd. Tez miewam niekiedy takie odczucia, ale „obrazanie”
        sie na nich nic mi nie da – sama sobie in vitro nie zrobie. Zdarzalo mi sie, ze
        przy pierwszym czy drugim kontakie lekarz nie sprawial najlepszego wrazenia,
        ale pozniej okazal sie b. sympatyczny i konkretny. Kazda z nas tez jest inna i
        ma inne oczekiwania wobec lekarzy. Jedynym sposobem na poprawe jakosci uslug
        jest wieksza konkurencja placowek specjalistycznych, ale ja juz chyba w swoim
        wieku rozrodczym tego nie doczekam (mozemy sie pocieszyc, ze 10 lat temu bylo
        zdecydowanie gorzej). Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: Malina Re: do Iwony IP: 157.25.86.* 26.04.01, 08:42
        To jednak chyba dobrze, ze bede miala znieczulenie ogolne. Nie bedzie bolalo
        i nieswiadoma tego co mi robia nie bede sie spinac.

        Nie o to chodzi, ze boje sie torbieli ale o to, ze moja doktorka chce jednak
        sprobowac Clostibergerytu. A jak pokazalo pierwsze jego dawkowanie (w moim
        przypadku), to on nie pomaga ale szkodzi.

        Dzieki,
        Malina
        • Gość: Malina Re: do vida, do wszystkich IP: 157.25.86.* 26.04.01, 09:04
          To drugie lekarstwo to Pregnyl. Jest to szczepionka podawana np. przed
          inseminacja lub przed wspolzyciem. Jego zadaniem jest zadzialanie na jajeczko.

          A swoja droga zawsze mnie dziwi fakt, ze mimo "winy" ze strony meza ja tez
          musze poddawac sie roznym "operacja". Jezeli zalozymy (hipotetycznie), ze ja
          jestem zdrowiutka i gdyby tylko plemniki chcialy pedzic do przodu to nie
          mielibysmy problemu, to po co mi ten Pregnyl, Clostibergeryt itp?
          Zaloze sie, ze niektorym z Was tez to pytanie przychodzi do glowy.

          Ktoras z Was napisala wczoraj o magii przyciagania. A ja mysle sobie, ze to
          jest tak: znaleziono "wine" u mezczyzny, przy okazji bada sie tez kobiete (a
          nuz widelec i jej moze cos dolega) no i cos znajduja (za malo, za duzo
          hormonow, jakas torbiel, jakas endomietrioza.) Acha! czyli obydwoje sa do
          nieczego. Moze i tak, ale gdyby nie bylo np. problemow u mezczyzny to kobieta
          bez problemow (lub z malymi) zaszla by w ciaze i nikt nigdy by sie nie
          dowiedzial, ze cos u niej bylo "nie tak. Bylo ale sie udalo! Cud!

          Trzymajcie sie,
          Malina
    • Gość: Dona Re: DO wszystkich IP: *.powered-by.skynet.be 26.04.01, 20:01
      Hej tutaj Dona z Belgi . Zastanawialam sie nad tym czy nie mogl by istniec chat
      tylko dla osob ktore maja problemy z nieplodnoscia .JA codziennie wcchodze na
      strone intrnetowa w Holandi i mozna sobie pogadac i nowych zeczy sie dowiedziec
      to bardzo pomaga tak strasznie chcialabym sobie z wami pogadac,kazda z nas ma
      taki sam problem .No narazie to wszystko wszystkim zycze sukcesu!!!!!! Dona
      • Gość: Magda Re: DO Donny IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.01, 22:01
        Hai Donna,

        do dzisiaj nawet przez moment nie przyszla mi do glowy, ze bede musiala jechac
        do Belgie na USG w czasie stymulacji. Moj doc w D nie moze mnie przygotowac, bo
        prawo tutaj nie pozwala na PID (badania embrionow na wady genetyczne) i dlatego
        dal mi adres do Leuven. Znasz moze te klinike ?

        Ja tez chetnie poczatowalabym z wami. Jestem na niemieckim forum raz bylam na
        NL ale tam sie nam obwerwalo, ze po niemiecku. A moze sprobujemy przez jakiegos
        messenger? jesli ktos chce to moge go wyslac przez e-mail.
        Pozdrawiam
        Joanna
        • Gość: Joanna sorry,pomylilam imiona ja jestem Joanna nie Magda.b/tekstu;-))) IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.01, 22:12
        • Gość: DONA Re: DO MAGDY IP: *.powered-by.skynet.be 28.04.01, 22:15
          hoi MAGDA. Wiec z tego co wiem czeka cie podroz do belgi z tego co sie
          orientowalam Klinika w Leuven jest jedna z najleprzych na terenie Belgi i
          Holandi sama mialam zamiar przeprowadzic tam invitro ale to troche za daleko
          dla mnie i znalazlam tez dobra klinike blisko mnie.Leuven jest klinika
          Uniwerytecka polecam naprawde.A jesli chocdi o chat chcialabym strasznie
          przesylam ci moj e-meil amka@belgacom.net Przyslij mi adres gdzie mozemy
          sobie porozmawiac.POzdrawiam serdecznie i duzo Sukcesu .Ja za tydzien zaczynam
          2 invitro niestety 1 bylo nie udane pozniej mialam odmrozone embriony
          wstrzykiwane ale tez sie nie udalo zobaczymy , dzisiaj bylam na holenderskim
          chacie i znowu 2 osoby sa w ciazy blizniaczej to naprawde dopinguje. Na razie
          pa Dona,.
    • Gość: DONA Re: niepłodność - pomoc IP: *.powered-by.skynet.be 26.04.01, 20:38
      Moze bysmy sie kiedys spotkali na szacie?
      • Gość: Beata Dla Joanny IP: *.arcor-ip.net 28.04.01, 20:34
        Znalazlam Cie Asiu,niestety uwazam ze struktura tego forum nie jest najlepsza.
        Drogi Webmaster moze da sie cos zmienic?
        Beata z D.
    • Gość: DONA Re: DO Magdy i wszystkich IP: 62.4.207.* 01.05.01, 13:26
      Magda odezwij sie i daj mi prosze adresy gdzie mozemy sobie na chacie
      porozmawiac. Co u reszty slychac? odpisujcie.DONA
    • Gość: vida re-nieplodnosc,pomoc IP: *.public.uconn.edu 02.05.01, 03:34
      Pomysl z chatem jest dobry,tu jest juz tyle listow,ze czasem mozna
      sie pogubic.Choc z drugiej strony to wspaniale,ze tyle ich jest.
      Co z nasza akcja naglosnienia calej sprawy?

      Mam pytanie: czy laparoskopia i przeplukiwanie jajowodow sa
      niezbedne przed in vitro?

      Pozdrowienia dla wszystkich!
      • Gość: mama Re: re-nieplodnosc,pomoc IP: 157.25.125.* 02.05.01, 08:50
        nie, to jest zupełnie zbędne. Przecież jeŻeli jajeczko
        jest normalnie produkowane, następnie pobierane i
        embrion jest transferowany do macicy to cała ta
        skomplikowana naturalna droga jest ominięta. znam
        osobę, która nie miała jajowodów i próbowała in vitro.
        • Gość: vida Re: re-nieplodnosc,pomoc IP: *.public.uconn.edu 02.05.01, 20:41
          Mama,
          Dziekuje,tak tez mi sie wydawalo.
          Niestety wszyscy lekarze z jakimi mialam do czynienia stawiali
          laparoskopie jako glowny punkt wyjscia do jakichkolwiek dalszych
          rozmow (wyglada na to ze to taka rutyna bez wzgledu na to czy jest powod
          czy nie).
    • Gość: Aśka Re: niepłodność - pomoc IP: *.pai.net.pl 02.05.01, 23:25
      Rok temu przeszłam nieudaną próbę zapłodnienia in vitro i ... myślałam, że
      zwariuję! Od tamtej pory moja noga nie przekroczyła progu gabinetu lekarskiego.
      Dopiero tamto przeżycie uświadomiło mi, że posiadanie dziecka stało się moją
      obsesją. Obsesją, która powoli niszczyła mnie i psuła harmonię mojego
      małżeństwa.
      Dopiero wtedy zrozumiałam, dlaczego jeden z lekarzy kazał mi natychmiast
      wyrzucić do kosza moje wykresy temperatur...
      Postanowiłam zdystansować się do swojego problemu i stwierdziłam, że jest to
      chyba jeszcze trudniejsze od zajścia w ciążę. Ale próbuję. I wiecie co? Nie ma
      nic wspanialszego od SEKSU SPONTANICZNEGO W DNI NIEPŁODNE(!).
      Na pewno podejmę jeszcze kiedyś próbę zapłodnienia in vitro, ale zrobię, to gdy
      osiągnę pełnię wewnętrznego spokoju. Bo uważam, że psychika odgrywa tu istotną
      rolę. A na razie łykam witaminy i staram się cieszyć z tego co mi życie daje.
      Czego życzę Wam wszystkim.
      • Gość: vida Re: niepłodność - pomoc IP: *.public.uconn.edu 03.05.01, 23:33
        Masz racje,czesto najgorsza jest presja najblizszego otoczenia.
        Rozni 'zyczliwi' wmawiali mi jaka to musze byc nieszczesliwa.Prawie w
        to uwierzylam.Przestalam dostrzegac i doceniac to ,co bylo dobre w
        moim zyciu.Nietrudno wtedy zepsuc nawet najlepszy zwiazek na
        swiecie.
        Teraz probuje zyc normalnie i cieszyc sie tym, co mam.Nie zgadzam sie,
        zeby to wszystko zrujnowalo moje zycie.



        • Gość: Hathor Re: niepłodność - do wszystkich i do Vidy IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 06.05.01, 13:32
          Wrocilam z „wakacji” w Bialymstoku i oto garsc faktow z mojego 3 podejscia
          Oto one: 19 pobranych jajeczek, 12 zaplodnionych (ICSI), 6 się rozwinelo a
          zaledwie czy tez az 2 bardzo dobre. Lekarz nie potrafi mi wyjasnic co jest
          przyczyna ze tych 12, rozwinela się tylko polowa i to tak slabo. Dosc ze
          transfer mialam po 2 dniach (3 jajeczka) i nie chcieli hodowac ich do
          blastocysty. Dwie uwagi , które nasunely mi się w czasie -po pierwsze hodowanie
          do blastocysty jest albo klopotem albo nie wierza ze to zwieksza szanse (jak
          potwierdza zreszta Joanna i zrodla amerykanskie do których swego czasu
          dotarlam). Twierdza ze czasem (często) jest tak ze zarodek, który nie rozwinal
          by się do blastocysty może rozwinac się w ciele kobiety. I co Wy na to.
          Po drugie - do Bialegostoku jedzie się już na in vitro. Wydaje się ze nic
          innego ich nie interesuje, nie prowadza dociekliwych badan, tylko wala z grubej
          rury. Nie ma dziecka to in vitro. Ale może to tylko zludzenia.
          Vida - o klinice plodnosci na pl Szczepanskim niewiele wiem, nigdy nie bylam.
          Ale jestem w kontakcie e-mailowym z dziewczyna która się tam leczy. W sierpniu
          2000 roku otwarto klinike in vitro w Krakowie - tez nic nie wiem i slyszalam
          takze o lekarzu, który "pokątnie" robi in vitro , choc podobno przy okazji jest
          b. dobrym ginekologiem. Nie wiem co Ci dolega, wiec moje rady sa ograniczone.
          Jeżeli chodzi o psychologa do wolalabym abys do mnie napisala emaila
          (invitro@sekretna.pl). Nie chcialabym aby ta mila pania nekal ktos, kto
          przypadkowo wejdzie na nasze forum (tak jej obiecalam).
          No i czekam cierpliwie, im dalej tym mniej cierpliwie - niestety z rozmow z
          dziewczynami z Bialymstoku nie wylonila mi się jakas recepta na przetrwanie.
          Powtarzam sobie w kolko jak mantre,ze co ma być to będzie i to nie ode mnie
          zalezy. Nie mysle o tym co będzie jutro, wazna jest tu i teraz. Na wszelki
          wypadek trzymam tableki relanium (spokojnie, dostalam w szpitalu) i meza za
          reke. Poza stalym zwyczajem obgryzania paznokci, nie odczuwam specjalnie jakis
          niepokojow i na szczescie moje sny tez sa o czym innym. Oprocz jednego dnia -
          mialam wtedy lekkie zalamanie – zle sny i nieuzasadnione przeczucia ze to już
          koniec i czuje nadchodzaca miesiaczke (dokladnie po 6 dniach od transferu). Od
          tej pory jestem gotowa na wszystko, nadzieja stopniala we mnie prawie do zera,
          pozostalo silne pragnienie aby się udalo. Z jednej strony czuje caly czas
          lekkie mdlosci (bardzo lekkie i chyba raczej z przejedzenia lub nerwow) a z
          drugiej pobolewanie jajnikow dokladnie tak jak przed okresem.
          Ale jest zasadniczo lepiej niż poprzednim razem. Tak wiec nic na sile,
          podchodzcie do in vitro jak będziecie pewne ze macie sile i dystans. Tego Wam
          i sobie z calego serca zycze.
          • Gość: Aśka Re: niepłodność - do wszystkich i do Vidy IP: *.pai.net.pl 06.05.01, 15:35
            No właśnie dlaczego jedne zarodki się rozwijają
            prawidłowo a pozostałe nie. Ja sobie pomyślałam, że
            jak już się zdecyduję na kolejne in vitro, to najpierw
            zrobię badania genetyczne. Może tu jest pies
            pogrzebany.
            • Gość: Iwona do Aśki IP: 212.160.79.* 06.05.01, 15:43
              Zrobisz badania genetyczne (na marginesie nie najtańsze) i co to wniesie do
              sprawy? Jedynym wyjściem i tak będzie in-vitro, gdzie zawsze podają
              tylko "ładne" zarodki, czyli takie, z których prawdopodobnie będą zdrowe dzieci.
              Pozdrawiam.
              PS Poniekąd Cię rozumiem, bo ja też zrobiłam tysiące niepotrzebnych badań i
              pewnie jeszcze parę zrobię, które nic nie wniosą do sprawy.
              • Gość: Aśka Re: do Iwony IP: *.pai.net.pl 06.05.01, 23:36
                Nie uważasz, że jak istnieje konflikt genetyczny, to żadne in vitro nie pomoże?
          • Gość: Iwona do Hathor IP: 212.160.79.* 06.05.01, 15:38
            Miło Cię znów słyszeć na Forum. Dobrze, że jakoś to przeżyłaś i z tego co widzę
            trzymasz się nie najgorzej. Myślę, że to dobry znak, no i te mdłości...
            Powiedz po jakich dawkach jakiego leku takie świetne rezultaty 19 komórek! I
            czy zamrozili Ci jakieś zarodki?
            Nadal trzymam kciuki (bardzo, bardzo mocno).
            Czekam na wiadomość o teście ciążowym (życzę dwóch ślicznych kreseczek).
          • Gość: Dona Re: DO Hathor i wszystkich IP: *.powered-by.skynet.be 06.05.01, 22:36
            CZesc bardzo duzo siedze na chacie Holenderskim i duzo sie nasluchalam ale
            wiekrzosc dziewczyn ktore zaszly w ciaze mialy podobne objawy jak ta wiekrzisci
            sie nawet wydawalo ze dostana okres bo byl to bol przypominajacy zblizajacy
            okres ,a niektore mialy klocie w macicy co sie pozniej okazalo ze zarodek sie
            zagniezdzal i przupuszczalnie z tac te klocia lecz wszystkie te objawy moga sie
            pojawiac przez hormony ,ale mniejmy nadzieje ze u ciebie tak nie bedzie ,ja
            sama przy moim ivf nic nie czulam i tez nie dostalam okresu ale nie stety nie
            bylam w ciazy to progestan wstrzymal moj okres .Wczoraj zaczelam moje 2 ivf
            zaczelam brac suprefact ale jestem od tego hormonu rozdrazniona.Mam nadzieje ze
            sie uda bo zwarjuje najgorsze sa te 2 tygodnie czekania i pobranie krwi a
            pozniej oczekiwanie na telefon i slowa w sluchawce "bardzo nam przykro" to tak
            jakby sie caly swiat zawalil.No dobra dosyc tych negatywnych mysli! trzymam za
            ciebie kciuki i wierze ze Ci sie uda i wszystkim nam tez duzo sukcesu.Dona
            • Gość: vida Re: DO Hathor i wszystkich IP: *.public.uconn.edu 08.05.01, 04:10
              Od razu widac ze sie skonczyl wielki weekend.Milo znow slyszec was
              wszystkie.
              Hathor,dzieki za list,odpisalam juz na twoj adres.
              Jeszcze raz powodzenia!
              • Gość: AGA Re: DO Vidy IP: 195.116.107.* 08.05.01, 07:41
                Jeszcze w sprawie dyskusji sprzed kilku dni.
                Przepraszam, jesli nie doczytalam, ale czy jestes pewna, ze moze ci pomoc tylko
                in vitro ?
                Wg mnie in vitro jest juz „ostatnia deska ratunku”, a ktorej powinno korzystac
                sie jesli wykluczono inne powody nieplodnosci lub ma sie „zaawansowany wiek”,
                np. powyzej 35 lat. Oczywiscie jak pacjentka bardzo chce, to tez mozna to
                rozwazyc, ale nie dziwie sie lekarzom, ze wowczas niechetnie do tego
                podchodza. Posrod tych kilkunastu procent nieplodnych par wielu z nich mozna
                pomoc w prostszy sposob, np. usunac niedroznosc jajowodow (z tego co wiem dosc
                czesto wystepuje), leczyc farmakologicznie jesli hormony i/lubparametry
                nasienia nie sa w porzadku, itd. Oczywiscie wszystkich mozna zakwalifikowac od
                razu do in vitro, ale po co ? Przeciez nie trzeba zaraz robic operacji np. na
                przeszczep nerki, jesli mozna ja leczyc inaczej.
                Jesli jestes juz zakwalifikowana do in vitro i lekarz kaze ci zrobic HSG i
                laparoskopie, to rzeczywiscie to nie ma sensu. Jezeli jednak nigdy takiego
                badania nie mialas, a inne wyniki nie wskazuja bezposrednio na jakas przyczyne
                to moze to ma jakis sens. Jestem bardzo zadowolona, ze mozemy sobie na tym
                forum podzielic sie swoimi doswiadczeniami i wymienic poglady, co mysle, bardzo
                pomaga nam wszystkim. Czasami jednak mam wrazenie, ze zaczynamy sie leczyc
                nawzajem, a nie zawsze te same objawy swiadcza o tej samej chorobie. Jestem
                przekonana, ze wiele lekarzy, z ktorymi mialysmy do czynienia wiedza mniej o
                nieplodnosci niz niektore z nas, ale niektorzy jednak wiedza i warto czasami
                ich posluchac, zanim zaczniemy ich kompletnie krytykowac i dyskwalifikowac.
                Ja tez nie mam pewnosci czy zostalismy (tzn. ja i maz) odpowiednio
                zdiagnozowani i jestesmy dobrze leczeni, ale mysle, ze lekarze tego czasem tez
                do konca nie wiedza, nie dlatego, ze sa niedouczeni, ale dlatego ze to wszystko
                nie jest takie proste i oczywiste nawet dla tych o najwyzszych kwalifikacjach i
                bogatym doswiadczeniu.

                • Gość: Malina Re: Niestety!!! IP: 157.25.86.* 08.05.01, 16:02
                  Tak jak przeczuwalam i druga inseminacja nie przyniosla cudu. Musze przyznac,
                  ze w miare dzielnie znioslam to niepowodzenie.
                  Dzisiaj okazalo sie, ze mam jakies grzyby i musze sie podleczyc.
                  Moze w tym tygodniu uda mi sie zrobic HSG i mam nadzieje, ze przynajmniej tu
                  spotka mnie mila niespodzianka - czyli, ze sa drozne.

                  Hathor! trzymaj sie.

                  Malina
                  • Gość: Iwona do Aśki IP: 212.160.79.* 08.05.01, 16:35
                    Wiesz, badania genetyczne określają, czy nie macie z mężem jakichś "wadliwych"
                    genów, ale to wcale nie znaczy, że te geny znajdują się w każdej komórce
                    rozrodczej. Powiedzmy, że znajdą się w 70% tych komórek, ale z 20% mogą powstać
                    zdrowe zarodki. Zresztą nigdzie nie słyszałam, aby u normalnych zdrowych
                    rodziców jakiekolwiek wady, konflikty genetyczne, czy jak to nazwiesz
                    uniemożliwiały posiadanie zdrowego potomstwa.
                    Głowa do góry. Nie szukaj "dziury w całym", chociaż pewnie wykonanie tych badań
                    uspokoi twoje sumienie, że sprawdziłaś wszystko, co tylko możliwe.
                    A jeszcze jedno, jeżeli mówimy o tym samym, to badanie to nazywa się "badanie
                    cytogenetyczne" i ma raczej zdiagnozować, czy któreś z małżonków nie jest
                    nosicielem genów mogących u przyszłego potomstwa ujawnić się jako jakaś
                    dziedziczna choroba. Wykonuje je się również, jeżeli kobieta już kilka razy
                    poroniła, czy przypadkiem jakaś wada u płodu uwarunkowana genetycznie nie była
                    przyczyną niemożności dalszego rozwoju dziecka(w wyniku czego nastąpiło
                    poronienie).
                    Nie znaczy to wcale, że taka kobieta nie może urodzić w przyszłości zdrowego
                    dziecka, może, ale ma na to mniejsze szanse.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Zosia Do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 08.05.01, 18:38
                      Bardzo Ci współczuję, że nie udała się inseminacja. Ja się zastanawiam nad
                      inseminacją w przyszłym miesiącu - wszystkie wyniki mam już pozytywne a do in
                      vitro jeszcze nie dojrzałam.
                      Ale muszę Cię zmartwić, że grzybów nie da się "podleczyć". One są bardzo
                      sprytne i nie dają się wyplenić w prosty sposób. Mam już w tym doświadczenie a
                      ostatnio odkryłam nową metodę leczenia. Jeżeli jesteś zainteresowana to napisz
                      jakie to grzyby i jakie masz ich objawy, może okaże się, że takie same jak
                      moje, to nie będziesz się musiała niepotrzebnie truć. Pozdrawiam
                  • Gość: Aśka do Iwony i Maliny IP: *.pai.net.pl 08.05.01, 19:19
                    Chyba mnie przekonałaś, Iwonko. Nie będę zakłócać swojego wewnętrznego spokoju
                    kolejnymi badaniami. A za zaoszczędzone pieniądze kupię sobie coś co mi poprawi
                    humor smile. Jeszcze raz dzięki!
                    Malino, mam pewne obawy, którymi muszę się z Tobą podzielić. Ja co prawda już
                    dawno robiłam HSG, ale o ile dobrze pamiętam, przystępując do badania trzeba
                    mieć bardzo dobre wyniki wymazu z pochwy. Ja miałam II stopień, jak mi robili
                    HSG a później podczas laparoskopii wyszło, że mam ostre zapalenie przydatków
                    (nie mówię, że spowodowało to HSG, ale...).
                    Co do grzybów, to miałam takie zabawne zdarzenie: właśnie przed HSG pierwszy
                    wymaz z pochwy wykazał II stopień czystości i lekarz coś tam mi przepisał. Ja
                    oczywiście skrupulatnie przestrzegałam higieny i zaleceń lekarza a nawet sama
                    zarządziłam abstynencję płciową i co? Kolejny wynik: GRZYBY!!! Wnioski
                    wyciągnij sama smile.
                • Gość: vida Re: DO Vidy IP: 137.99.124.* 09.05.01, 00:44
                  Ago,
                  Dziekuje za list.
                  Mam prawie 34 lata i po prostu obawiam sie ze nie mam juz wiele czasu.
                  Poniewaz 'stracilam' juz 3 lata probujac sie bezskutecznie leczyc,nie mam
                  chyba innego wyjscia jak jakies radykalne pociagniecie.Jesli in vitro sie
                  nie uda ,to znaczy inne metody tez by pewnie zawiodly.
                  Gdybym byla mlodsza pewnie moja taktyka bylaby troche inna.
                • Gość: vida Re: DO Vidy IP: 137.99.124.* 09.05.01, 00:44
                  Ago,
                  Dziekuje za list.
                  Mam prawie 34 lata i po prostu obawiam sie ze nie mam juz wiele czasu.
                  Poniewaz 'stracilam' juz 3 lata probujac sie bezskutecznie leczyc,nie mam
                  chyba innego wyjscia jak jakies radykalne pociagniecie.Jesli in vitro sie
                  nie uda ,to znaczy inne metody tez by pewnie zawiodly.
                  Gdybym byla mlodsza pewnie moja taktyka bylaby troche inna.
                  • Gość: Malina Re: Do Zosi IP: 157.25.86.* 09.05.01, 08:50
                    Zosiu,
                    Ostatnie badanie czystosci wykazalo III gr (niestety nie wiem jak sie te grzyby
                    nazywaja). A objawy: swedzi, piecze, szczypie. Ale czasami jest bezobjawowo.
                    Tak bylo trzy m-ce temu. Zrobilam badania i okazalo sie, ze sa grzyby a ja nic
                    nie czulam. Przepisali mi jakies czopi i po kuracji wyszla gr I.

                    Wiem ,ze do HSG musi byc wszystko w porzadku. Dlatego tez badanie zostalo
                    przelozone na przyszly cykl (o grzybach dowiedzialam sie wczoraj).

                    Jezli znasz jakis rewelacyjny sposob na zaleczenie tego to bede wdzieczna za
                    informacje.

                    Malina
                  • Gość: Malina Re: Do Zosi IP: 157.25.86.* 09.05.01, 08:50
                    Zosiu,
                    Ostatnie badanie czystosci wykazalo III gr (niestety nie wiem jak sie te grzyby
                    nazywaja). A objawy: swedzi, piecze, szczypie. Ale czasami jest bezobjawowo.
                    Tak bylo trzy m-ce temu. Zrobilam badania i okazalo sie, ze sa grzyby a ja nic
                    nie czulam. Przepisali mi jakies czopi i po kuracji wyszla gr I.

                    Wiem ,ze do HSG musi byc wszystko w porzadku. Dlatego tez badanie zostalo
                    przelozone na przyszly cykl (o grzybach dowiedzialam sie wczoraj).

                    Jezli znasz jakis rewelacyjny sposob na zaleczenie tego to bede wdzieczna za
                    informacje.

                    Malina
    • Gość: Ola do Hathor IP: 213.76.114.* 09.05.01, 09:21
      Witaj! Umieram z niecierpliwości, żeby się dowiedzieć
      czy Ci się udało... Czuję to tak, jakby o mnie
      chodziło. I ten ścisk żołądka na myśl o ... też czuję.
      Boże! Oby Ci się udało. Właściwie to już się udało lub
      też nie (odpukać) tylko się dowiesz dopiero teraz.
      Ja sobie zrobiłam wakacje (do 20 maja) stąd też moja
      nieobecność na forum. Będę pisać jak tylko dorwę się
      do komputera.
      A` propos chatu, nigdy na nim nie byłam, moim
      pierwszym forum dyskusyjnym jest to i tylko dlatego w
      nim biorę udział, bo rzecz którą porusza jest dla mnie
      ogromnie ważna, tak samo jak Wy - Uczestniczki
      jesteście dla mnie jak balsam na zbolałą duszę.
      Jeśli o mnie chodzi wolałabym nie zmieniać strony
      dyskusyjnej.
      Pozdrawiam Wszystkich! Pa!
      • Gość: AGA Re: do Vidy i wszystkich IP: 195.116.107.* 09.05.01, 10:11
        Rzeczywiscie, wiek nie dziala na nasza korzysc i czasem moze byc bardzo wpadamy
        w panike, ale znam to z autopsji - mam 33 lata i 3 nieudane proby in vitro za
        soba (a wlasciwie 7 transferow, bo tyle udalo sie w sumie uzyskac dobrych
        embrionow). Obecnie podchodze do 4 proby - na razie biore Suprefact, ale jutro
        wybieram sie na pierwsze badanie hormonow i USG, i wkrotce mam nadzieje
        rozpoczecie stymulacji. Pielegniarka, ktora codziennie rano podaje mi zastrzyki
        powiedziala, ze ma szczesliwa reke, bo juz 3 pacjentkom przygotowujacym sie do
        in vitro podawala podobne zastrzyki i wszystkim sie udalo, dlatego mnie tez sie
        na pewno uda (wg jej przepowiedni)- zawsze to troche podnosi na duchu (jak mi
        sie uda, to tez wam polece ta pielegniarke, cha, cha, cha). Trzymajcie sie
        wszystkie.
        P.S. Zastanawiam sie czy nie rozpoczac nowego watku na forum, dokladnie o tej
        samej nazwie, bo na obecny temat jest juz ponad 330 wypowiedzi i coraz trudniej
        (=dluzej) wchodzi sie do dyskusji. Co wy na to ?
        • Gość: Malina Re: do Aski IP: 157.25.86.* 09.05.01, 11:54
          Dzieki za informacje. Moje HSG zostalo przelozone na nastepny cykl.
          Mam nadzieje, ze kolejne badanie pokaze gr.I
          A swoja droga skad to dziadostwo sie bierze?

          Malina
          • Gość: Mag Re: do Maliny IP: *.duke-energy.com 09.05.01, 18:02
            Zyje spokojnie w pochwie w sladowych ilosciach. Jesli flora bakteryjna lub
            kwasnosc pochwy zostaje zachwiana, to te grzyby (wlasciwie sa to drozdze z
            rodziny Candida) po prostu eksploduja. Glowna przyczyna sa - uwaga -
            antybiotyki, zwlaszcza penicylina i jej pochodne przepisywana na np. zapalenie
            bakteryjne gardla. Szkodliwe moze byc rowniez przeplukiwanie pochwy roznymi
            preparatmi chemicznymi. Pomagaja na to czopki zawierajace preparaty
            przeciwdrozdzowe. W Stanach (gdzie mieszkam) taka masc jest dostepna bez
            recepty i nazywa sie Monistat. Niestety, jest to rzecz, ktora pojawia sie od
            czasu do czasu. Jestem calym sercem Wami tutaj, bo sama przeszlam te droge,
            aczkolwiek z pozytywnym skutkiem - mam wspaniale blizniaki. Nie wiem, czy w
            Polsce wykonuje sie takie procedury, ale co dla mnie zapracowalo to GIFT a nie
            IVF. Cztery proby IVF byly nieudane, obie GIFT-u udane, aczkolwiek dopiero z
            drugiej urodzily mi sie dzieci. GIFT to Gamete Intra Fallopian Tube Transfer,
            gdzie zaplodnione jajaczka podzielone juz na 4 komorki (gamety) wstrzykiwane sa
            do jajowodow. To niestety wymaga laparoskopii i pelnego znieczulenia, bo jest
            to operacja. Good luck !
            • Gość: Zosia Re: do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 09.05.01, 19:38
              Te grzyby to najprawdopodobniej Candida, też miałam takie objawy jak Ty jakiś
              rok temu. Lekarze (byłam u urologa, ginekologa i wenerologa) przepisywali nam
              maści (Clotrimazol i in.) i Fluconazole (lek przeciwgrzybiczny). Pomagało,
              owszem ale na jakiś miesiąc i znów to samo. Miesiąc temu poruszyłam ten problem
              na naszym forum i Ola poradziła mi, żebym zażywała Citrosept (wyciąg z
              grejpfruta). W międzyczasie wysłałam męża do urologa, niech teraz on się
              podleczy. Wrócił załamany, że lekarz stwierdził zapalenie prostaty. I zapisał
              antybiotyki, a jakże. Zaczęłam grzebać po sieci i znalazłam opracowanie na
              temat candidy(http://www.abteam.com/znajomi/drozdze.htm) i mam wrażenie, że
              odkryłam Amerykę a wszyscy lekarze, to pacany (sorry). Candida żyje w jelicie
              grubym każdego człowieka,żywi się cukrami uwielbia antybiotyki i w ilości
              naturalanej jest niegroźna, ale w pewnych sytuacjach może się strasznie
              rozprzestrzenić, np. w kuracji antybiotykowej czy przy obniżeniu odporności
              organizmu i opanować inne narządy jak na przykład pochwę czy właśnie prostatę.
              Artykuł jest bardzo długi, nie będę go tutaj streszczać, bo i tak już się
              rozpisałam, ale przedstawiam moje wnioski: aby zwalczyć tę dolegliwość należy
              ograniczyć spożywanie cukru w każdej postaci, pić kefiry z żywymi kulturami
              bakterii, pić dużo niegazowanej wody i szprycować się Citroseptem i czosnkiem
              (też jest grzybobójczy, może być w postaci "aptecznej").
              Stosuję to już ok. 2 tygodnie i mam wrażenie, że nasz stan się poprawił. A
              muszę przyznać, że było już bardzo źle. Każdy stosunek kończył się katastrofą.
              Pozdrawiam i życzę owocnej walki.
              P.S. Swoją drogą dziwię się, że nie wiesz, jaki to grzyb. Na moim wyniku z
              wymazu z pochwy jest to napisane, za to nic nie ma o grupach czystości. Lepiej
              sprawdź to dokładnie, być może w Twoim przypadku leczenie jest prostsze. Takie
              zagrzybienie organizmu może chyba mieć znaczny wpływ na płodność. Jak myślicie?
              • Gość: Zosia Do Oli IP: *.BMJ.net.pl 09.05.01, 19:45
                Właściwie mój poprzedni list powinien być skierowany też do Ciebie, przecież
                bardzo mi pomogłaś z tym Citroseptem. Może tym razem Ty skorzystasz z moich
                rad. Pozdrawiam, Zosia
          • Gość: Aśka do Maliny - HSG cd. IP: *.pai.net.pl 09.05.01, 19:52
            Doradzę Ci jeszcze, żebyś nie poszła na to HSG sama. Jak masz zrosty, to będzie
            bolało, ale okazuje się, że nie tylko. U mnie wykazało drożność i rzeczywiście
            w trakcie badania czułam tylko rozpieranie. Za to pół godziny później... ściany
            chciałam gryźć. U Ciebie może być oczywiście jeszcze inaczej. Moją koleżankę na
            przykład w ogóle nie bolało.
            • Gość: Malina Re: do Aski - HSG cd. IP: 157.25.86.* 10.05.01, 08:28
              Zdecydowalam sie na uspienie na czas zabiegu a wiec ewentualnie moze mnie bolec
              po badaniu. Bedzie ze mna maz. Dzieki za troske.
              Malina
              • Gość: Malina Re: do Mag, do Zosi i do wszystkich IP: 157.25.86.* 10.05.01, 08:48
                Zaraz ide do apteki po Citrosept. Jak pomoze to Bogu dzieki a mysle, ze nie
                zaszkodzi.
                Kiedys pytalam sie jakiegos ginekologa czy te wszystkie grzybki moga utrudniac
                zajscie w ciaze. Odpowiedzial, ze nie. A teraz okazuje sie, ze gdy badanie
                wykazuje ich obecnosc, to nici z inseminacji, nie mozna zrobic HSG i trzeba
                brac (nawet wtedy gdy nic nam nie dokucza) Orungal (maz tez), antybiotyk i
                czopki dopochwowe. Nic z tego nie rozumiem.
                I jeszcze jednego nie rozumiem - czemu wszystkie kremy, proszki, czopki (oprocz
                propolisu, na ktory wiekszosc kobiet jest uczulona) sa na recepte.
                Zarzyla mi sie raz ta przypadlosc w miejscu gdzie nie bylo ginekologa i chyba
                zapamietam to do konca zycia.
                • Gość: AGA Re: do Maliny IP: 217.153.35.* 10.05.01, 13:11
                  Powodzenia w leczeniu, mam nadzieje, ze lekarz ci powiedzial, ze przy okazji
                  powinniscie brac Lakcit lub przynajmniej pic duzo mleka (kefiru, jogurtow itd),
                  bo z tymi antybiotykami jest tak, ze z jednej strony lecza stan zapalny
                  spowodowany jakimis bakteriami, ale z drugiej oslabiaja naturalna flore, ktora
                  broni sie przed innymi bakteriami. Niestety, chyba nikt do tej pory nie
                  wymyslil lepszego leczenia, ale bez odpowiedniej dawki nabiału na odbudowe
                  paleczek kwasu mlekowego mozna sie leczyc czasem w nieskonczonosc. Pozdrawiam
                • Gość: vida Re: do Maliny IP: *.public.uconn.edu 10.05.01, 23:47
                  Wiesz, mnie kiedys radykalnie pomogl lek Gyno-Pevaryl (czopki i
                  masc),to zdaje sie antybiotyk,wiec lepiej zapytaj lekarza co o tym
                  mysli.Pozdrawiam.
    • Gość: Aśka Nadzieja? IP: *.pai.net.pl 10.05.01, 22:38
      Na pewno słyszałyście ostatnio o eksperymentach
      genetycznych Amerykanów. Ciekawa jestem co sądzicie o
      tej metodzie zapłodnienia, w wyniku której dziecko ma
      dwie matki i ojca? Czy gdybyście miały taką możliwość,
      to zdecydowałybyście się na nią?
      • Gość: Mag Re: Nadzieja? IP: *.duke-energy.com 10.05.01, 23:51
        Czy mowisz o eksperymentach z "mieszaniem" materialu genetycznego od starszej i
        mlodszej matki, aby zapewnic lepszy rozwoj komorki? Dla wyjasnienia, takich
        eksperymentow przeprowadzono kilka w USA, ale nie wiem, czy urodzily sie z tego
        dzieci. Jesli to masz na mysli, to ja bym sie raczej na to nie zdecydowala,
        poniewaz tak jak z klonowaniem, nie jest to w pelni etyczne. Nigdy nie wiesz,
        jak taki zmieszany material genetyczny bedzie sie rozwijal, tzn. nawet jesli
        urodzi sie normalnie wygladajace niemowle, to nie wiadomo, jak ekspresja takich
        genow zadziala na dluzsza mete. Wydaje mi sie, ze nie wolno za wszelka cene
        tworzyc malych ludzikow, to nie lalki. Ja juz sie zdecydowalam na rozpoczecie
        procesu adopcji, kiedy okazalo sie, ze bylam w ciazy. W koncu mam wlasne, ale
        lepiej zaadoptowac.
        • Gość: Malina Re: Nadzieja? IP: 157.25.86.* 11.05.01, 11:38
          Nie wiem dokladnie na czym polega to "mieszanie" ale wiem jedno, ze jezeli cos
          moze pomoc to trzeba (mozna) z tego skorzystac. Jestem przeciwna klonowaniu a
          wydaje mi sie, ze "mieszanie" nie ma z tym wiele wspolnego.
          Oczywiscie moj stosounek do tego rodzaju praktyk moglby ulec zmianie gdyby
          okazalo sie, ze jestem w ciazy. Ale nie jestem, dlatego tez kazda medyczna
          nowine, ktora umozliwilaby mi zostanie mama, przyjmuje jaka dobrodziejstwo.
          Pewne jest tez, ze przeogromna chec przytulenia swojego dziecka nie pozbawia
          mnie zdrowego rozsadku. Chce byc w ciazy i chce miec zdrowe dziecko. Tak wiec
          informacje, ze np. dzieki "mieszaniu" zajde w ciaze ale dziecko prawdopodobnie
          bedzie chore, nie wchodzi w rachube.
        • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 11.05.01, 11:40
          Witam Was wszystkie po dluzszej przerwie. Widze, ze nie tracicie zapalu a to
          bardzo podtrzymuje mnie na duchu. Od ostatniej wizyty na Forum moja kondycja
          psychiczna wcale sie nie poprawila, bo nadal jestem w punkcie wyjscia. Co
          robicie w sytuacjach zwatpienia ? Serdecznie Was pozdrawiam. Bacha
          • Gość: Malina Re: do Sarah IP: 157.25.86.* 11.05.01, 12:48
            Sarah,
            Jesli jeszcze nas czytasz to daj znac. Mam do Ciebie
            kilka pytan. Z gory dziekuje.
            Malina
            • Gość: Sarah Do Maliny IP: 172.24.0.* / 213.46.179.* 13.05.01, 21:19
              Cześć Malina
              Sledzę dyskusję w miarę regularnie i cały czas trzymam kciuki żeby wam,
              dziewczyny się udało. Mam nadzieję że na jesieni ktoś będzie trzymał kciuki za
              mnie. Mam zamiar startować po drugie.
              W czym mogę ci pomóc Malina?
      • Gość: AGA Re: Leki do stymulacji i inne IP: 217.153.35.* 11.05.01, 14:36
        Wlasnie bede podchodzic do swojej 4 proby in vitro i po raz pierwzsy bede
        testowac Gonal-F, podobno nowy lek do stymulacji. W ulotkach pisza wiele o jego
        zaletach i rownie wiele dobrego mowia o nim lekarze, ale jest oczywiste, ze lek
        jest obecnie na etapie promocji i koncern Serono wiele robi, zeby go dobrze
        uplasowac. Czy ktoras z was juz go testowala (pytam z ciekawosci, bo i tak bede
        go stosowac)? (U Hathor widzilam wzmianke o tym leku, ale mialam wrazenie, ze
        byl on tylko lekiem wspomagajacym).
        A propos innych lekow. Nie dosc, ze same ponosimy kosztów bardzo drogich
        preparatow, to jeszcze nasze szanowne panstwo zabrania nam ich korzystania. Na
        poczatku roku byl problem z lekami z importu docelowego, w tym z Utogestanem,
        teraz okazalo się, ze zakazano sprowadzania Suprefactu (ktory do tej pory
        stosowalam i na szczescie mam jeszcze zapasik, zeby kontynowac i zakonczyc
        wstepny etap przed stymulacja, ale niestety inne leki np. Synarel na mnie nie
        dzialaly). To jest dopiero granda ! Jak juz uzbieramy „kase” na pelnoplatne
        drogie leki, to wtedy sa one wyprowadzone z legalnego obiegu. Pozdrawiam
        wszystkich decydentow.
        • Gość: mama Re: Leki do stymulacji i inne IP: 157.25.125.* 11.05.01, 14:49
          z doświadczenia wiem, że ceny leków są bardzo różne w
          różnych aptekach. Jeżeli jesteś z Warszawy to wiem, że
          najtaniej jest w aptekach cefarmu ul. Jana Kazimierza -
          najwieksza + hurtowania. Tam też sprowadzają leki na
          zamówienia. Sama kiedyś kupowałam leki do stymulacji i
          korzystałam z tej właśnie apteki. Natomiast najlepiej
          zaopatrzona, ale przy tym najdroższa jest apteka na
          dworcu Centralnym / np. za utrogestan płaciłam w
          cefarmie ok 25 zł, a na dworcu ok 70/. Za to tam można
          kupić leki o każdej porze dnia i nocy. Pozdrawiam
          • Gość: AGA Re: Leki do stymulacji i inne IP: 217.153.35.* 11.05.01, 17:57
            Ceny rzeczywiscie sa rozne, ale np. teraz poinformowano mnie, ze Gonal-F
            sprowadza tylko apteka na Madalinskiego; mozliwe jakas apteka tez moglaby to
            sprowadzic, ale jak sama wiesz czasem kupuje sie po pare ampulek, bo kazda jest
            na wage zlota, i nie ma czasu, zeby apteki dopiero zaczely sprowadzac;
            Ale najgorsze jest to o czym wspominalam, ze juz nie cena jest najwazniejsza,
            tylko w ogole mozliwosc sprowadzenia danego leku z zagranicy; do tej pory
            lekarze jakos sobie z tym radzili i np. wypisywali recepty z data wsteczna,
            kiedy zakaz jeszcze nie obowiazywal, ale ostatnio wlasnie sie okazalo, ze 3
            tygodnie temu moglam kupic Suprefact, a teraz juz jest zakaz importu tego leku.
            • Gość: Ava Re: Leki do stymulacji i inne IP: *.radio-merkury.poznan.pl 12.05.01, 09:27
              Nie wiem jak to jest z lekami do stymulacji, ale np. mojemu mężowi lekarz
              zapisywał medykamenty w ogóle niedostępne w Polsce, niezarejestrowane w naszym
              kraju. Jechaliśmy z receptą do przygranicznego miasta w Niemczech i nie było
              problemu z kupnem. Podobno z tymi niedostępnymi lekami można próbować szczęścia
              w aptekach z darami.
              Co do Gonalu-F, to dwa lata temu, kiedy miałam stymulację mówiono, że to to
              samo co Puregon i równie drogi. Pozdrawiam i powodzenia!
            • Gość: Joanna Re:GonalF IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.01, 11:23
              Jezeli chodzi o ten lek to bralam go juz 98 roku. Ja lepiej reagowalam na
              GonalF (syntetycznie otrzymywany hormon r-hlH) niz na Menogo (otrzymywany z
              moczu kobiet w menopauzie u-hCG ).Z dyskusji na forum niemieckim wiem, ze
              wiekszosc kobiet lepiej znosi Gonal F.
              Kazdy organizm reaguje inaczej na chormony, dlatego podczas stymulacji jesli
              zachodzi potrzeba to leki te mozna takze mieszac razem dla uzyskania lepszej
              stymulacji.
              pozdrawiam
              Joanna
    • Gość: Aśka List do prezydenta IP: *.pai.net.pl 12.05.01, 16:19
      Pomyślałam sobie, że może powinnyśmy rozpocząć starania o refundację kosztów
      leczenia niepłodności. Uczyniłam pierwszy krok w tym kierunku i napisałam list
      do prezydenta. Może gdy prezydent otrzyma wiele takich listów, to nasze
      starania odniosą skutek? Zainteresowanym podaję adres:
      http://www.prezydent.pl/poczta/index.html
      A może ktoś ma jeszcze inny pomysł?
      • Gość: Hathor O zyciu - do Bachy, o Gonalu i rozmrazaniu do Iwony i innych doswiadcz IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.01, 22:14
        Zla wiadomosc to to ze 3 in vitro nie udalo sie, dobra
        ze zyje i mam sie niezle (chodz daleko mi do stanu
        bezkresnej szczesliwosci), druga dobra wiadomosc to ze
        zostala 1 blastocysta zamrozona.
        Bralam GonalF (3amp od 3 do 13 dnia)i moje wyniki
        znacie: 19 komorek z tego 12 zaplodnionych. Problem w
        tym ze nie chca sie dalej rozwijac i stad moja zabawa
        w in vitro ciagle trwa. W Bialymstku lekarze sprzedaja
        leki w swoich gabinetach , gonal jest to 70zl podczas
        gdy w aptece po 225zl. Chodza pogloski ze na Gonal
        ablo sie reaguje b. dobrze albo w ogole. Dodatkowym
        plusem jest to ze kupuje tylko tyle ile potrzebuje, z
        poprzednich in vitro 600 sie przedatowalo a kolejne
        600 udalo mi sie sprzedac. Piechota nie chodzi. Jezeli
        chodzi o psyche to mialam parodniowy kryzys ale
        powtarzam sobie jak mantre ze jestem szczesliwa czy z
        dzieckiem czy bez i dzidzius nie zmieni mojego swiata
        w raj jezeli sama tego nie uczynie. Ponato polecam
        nastepujaca metode: kiedy łza sie Wam w oku kreci gdy
        patrzycie na slodkiego dzidziusia i zapatrzona w niego
        rodzinke,przywolajcie obraz 15-17 letniego
        mlodzienca/dziewczyne, ktore Wam mowia (niby Wam
        rodzicom) ze nic Wam nie zawdzieczaja i zeby nie
        wtracac sie w ich zycie. Moze wystarczy nawet siegnac
        pare lat wstecz i spojrzec w lustro. Na mnie dziala.
        Ale teraz do dziela. POniewaz zostala mi 1
        blastocysta, zbieram wszystkie informacje jak wyglada
        proces rozmnazania. Szczegolnie w Bialymstoku. Primo
        czy moge to zrobic w pierwszym cyklu po in vitro czyli
        juz teraz ? Secundo: mam sie pojawic 12 dnia cyklu bez
        zadnej stymulacji - jak dlugo tam sie zostaje, czy
        moze jest mozliwe aby pojechac na sam transfer.
        Chcialabym to "zalatwic " jak naszybciej bo szanse
        niewielkie a czasu szkoda. Jak bedzie po sprawie to
        nastepna proba na jesien - chyba ze mi po drodze serce
        wysiadzie od tych wrazen. Jak to sie robi zagranica
        (Niemcy - Joanna (czy dostajesz moje emaile ?),Belgia -
        Dona)?.W ogole piszcie co wiecie.
        • Gość: AGA Re: Do Hathor IP: 217.153.35.* 14.05.01, 07:42
          NIe wiem jak wyglada rozmrazanie w Bialymstoku; ja mialam tylko w Gamecie w
          Lodzi i NOvum w W-wie. Generalnie powiedzieli mi, ze w nastepnym cyklu po in
          vitro mozna podchodzic do kolejnego transferu. Jeden warunek - musi byc
          owulacja (stad koniecznosc obecnosci w 11-12 dniu cyklu na USG). Ja raz mialam
          owulacje, raz nie, wiec pozniej na wszelki wypadek kazali mi brac Clostyrbegyt
          (nie pamietam jak to sie pisze) 1/4 tabletki od 5 do 10 dnia cyklu i pozniej
          oczywiscie Pregnyl na 24-48 godz. przed transferem. Po Pregnylu rozmrazali
          embriony i czasem okazywalo sie, ze jakis nie przezyl, dlatego kazali sie
          upewnic, czy mam przyjsc na transfer czy nie. Powodzenia i trzymaj sie mocno !
          • Gość: Malina Re: Do Sarah IP: 157.25.86.* 14.05.01, 09:42
            Witaj Sarah!
            Z Twoich listow wynika, ze mialas robione inseminacje z powodu obnizonych
            parametrow nasienia meza. Czy mozesz mi podac jakie byly te parametry?
            Informacja ta jest dla mnie o tyle istotna, ze chyba jestem juz na etapie
            rezygancji z inseminacji (2 proby nieudane). Wiele osob twierdzi, ze nasienie
            mojego meza jest za slabe do tego zabiegu (oprocz lekarzy z Novum).
            Czy moge liczyc na odpowiedz? Nie ukrywam, ze informacja od Ciebie, moze mi
            pomoc w podjeciu decyzji co mamy dalej robic: probowac inseminacji czy
            zdecydowac sie na in vitro.
            Serdecznie pozdrawiam i dziekuje,
            Malina
            • Gość: Sarah Do Maliny IP: 172.24.0.* / *.chello.pl 15.05.01, 21:21
              Witaj Malina
              Obawiam się że moja odpowiedz ci nie pomoże. Badania męża były natyle złe że
              musieliśmy skorzystać z nasienia dawcy. Mieliśmy do wyboru to albo już tylko
              adopcję.Pozdrawiam.
          • Gość: mama Re: Do AGI IP: 157.25.125.* 14.05.01, 12:50
            Ponieważ przygotowuję się do rozmrażania w Novum
            chciałabym abyś opisała mi krok po kroku jak wygląda ta
            operacja. Mam 7 zarodków. Czy oni rozmrażają wszystkie
            czy sukcesywnie. Czy robi to tylko dr. Lewandowski czy
            może ktoś inny. Jeśli możesz napisz mi wszystko.
            • Gość: Petra Do mama i innych szczęśliwców IP: *.*.*.* 14.05.01, 13:03
              Witaj MAMA

              Mam serdeczną prośbę,
              Czy możesz opisać swoje odczucia pierwszych dni
              pomiędzy transferem a testem?
              Co się wtedy czuje, czy są jakieś oznaki,
              że „zaskoczyło?
              Nasz transfer był 11 dni temu w Novum … teraz siedzimy
              w domu i dostajemy fioła licząc dni, kiedy można
              zrobić test.

              Wiem, że u każdej jest inaczej, ale dobrze posłuchać
              kogoś, kto ma jakiekolwiek doświadczenie.


              Pozdrawiam
              • Gość: mama Re: Do Petry IP: 157.25.125.* 14.05.01, 13:31
                Witam, mam nadzieję, że dołączysz do grona szczęśliwych
                mam. Ja pomiędzy transferem i testem czułam mdłości.
                Nie pamiętam dokładnie czy to było ok 4 czy 7 dni po,
                ale coś w tym czasie. Myślałam, że to z nerwów, bo im
                bliżej testu tym gorzej czułam się psychicznie. Na
                początku w ogóle nie wierzyłam, że uda się. A
                kiedy miałam zrobić test bałam się iść do łazienki.
                Odwlekałam ten moment jak najdłużej. A kiedy zrobiłam
                test - nie wierzyłam własnym oczom......
                Za 3-4 dni i Ty będziesz robiła test. Ciekawa jestem
                jaki wynik....... Napisz koniecznie. Poza tym napisz
                jakie masz odczucia odnośnie Novum. Bardzo mnie to
                interesuje. Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia.
                • Gość: Petra Do mama i innych szczęśliwców 2 IP: *.*.*.* 14.05.01, 15:13
                  Dzięki za info
                  A poza tym. Na początku bebech był spuchnięty po
                  stymulacji (powiększone jajniki), ale teraz z dnia na
                  dzień robi się mniejszy, co doprowadza nas do szału.
                  Literatura podaje, że ok. 6 dnia po transferze powinny
                  pojawić się plamienia, co jest dobrym znakiem – a tu
                  nic i znowu panika, że i tym razem klapa.
                  Głowa pracuje……… od radości do depresji .. ale to
                  wszyscy znamy nie od dziś.
                  O Novum mogę powiedzieć, że jest ok. Wiadomo, że nie
                  mają czasu na ludzkie podejście, ale są dobrymi
                  fachowcami.

                  Test zrobimy 14 dni po transferze to znaczy w
                  poniedziałek 21 maja.
                  • Gość: mama Re: Do Petry IP: 157.25.125.* 14.05.01, 15:18
                    Ja nie miałam żadnego plamienia. Bolał mnie brzuch jak
                    przed miesiączką i później miałam te mdłości. Wszystko.
                    • Gość: Petra Do mama i innych szczęśliwców 3 IP: *.*.*.* 14.05.01, 16:01
                      Przepraszam, że cię tak napastuje, ale to dla mnie
                      ważne.
                      Czy miałaś powiększony brzuch po stymulacji i co się z
                      nim działo dalej?

                      Jest to nasze drugie podejście do invitro z mikro
                      manipulacją.
                      Tym razem z 16 pobranych 11 się zapłodniło 2 wczepiono
                      9 jest zarożonych.
                      Poprzednim razem produkcja była na poziomie dwudziestu
                      paru, ale do mrożenia było tylko 6 a żaden z nich się
                      nie rozmroził.

                      Pozdrawiam

                      • Gość: mama Re: Do mama i innych szczęśliwców 3 IP: 157.25.125.* 15.05.01, 08:45
                        Brzuch mnie bolał /bardzo/ po nakłuciach. Miałam 18
                        jajeczek. 11 było dobrych. 9 się zapłodniło. 7 jest
                        zamrożonych, a dwa miałam wszczepione. z jednego
                        urodziła mi się córeczka. Też miałam mikromanipulację.
                        Dodam, że zabieg w moim przypadku udał się za pierwszym
                        podejściem. Teraz chciałabym odmrozić swoje maleństwa
                        /o ile przeżyły/. Po transferze bolał mnie brzuch
                        najpierw po zabiegu, a w końcówce tych dwóch tygodni
                        bolał mnie tak jak bym za chwilę miała dostać
                        miesiączkę. Bolał mnie też przez kilka dni po tym jak
                        zrobiłam test. Dokładnie nie pamiętam czy brzuch był
                        spuchnięty. Pamiętam tylko, że bardzo mnie bolał. A co
                        mówił Ci dr. Lewandowski przed samym transferem jak
                        robił USG? Czy endometrium było grube?
                        • Gość: Petra Do mama i innych szczęśliwców 4 IP: *.*.*.* 15.05.01, 09:28
                          Dziękuje za odpowiedź.
                          Endometrium było OK.
                          Jeśli pozwolisz mam jeszcze jedno pytanie.
                          W którym dniu od transferu zrobiłaś test. My
                          zrobiliśmy dzisiaj to znaczy w 9 dniu od transferu –
                          wynik negatywny. Mamy jeszcze cień nadziei że za
                          wcześnie i że może następny będzie ok.
                          • Gość: mama Re: Do Petry IP: 157.25.125.* 15.05.01, 09:34
                            ja test robiłam dokładnie 2 tygodnie po transferze.
                            Miałam transfer w poniedziałek i w poniedziałek za dwa
                            tygodnie zrobiłam test. Myślę, że 9 dzień to jeszcze za
                            wcześnie. Poczekaj do 14 dnia spokojnie. Jeśli
                            endometrium jest ok. to i szanse sa ok. Tak
                            przynajmniej mówił mi dr. Lewandowski. Czekam na
                            pozytywną informację od Ciebie za kilka dni. jeśli masz
                            jeszcze jakieś pytania to pytaj. pozdrawiam
                            • Gość: Petra Do MAMA IP: *.*.*.* 15.05.01, 12:54
                              Dziękuje za słowa otuch i informacje.
                              Na razie czekamy ..... nic innego nie pozostaje
                              • Gość: mama Re: Do Petry IP: 157.25.125.* 15.05.01, 13:19
                                z niecierpliwością czekam na wiadomość o wyniku testu.
                                Trzymaj sie!!!!
      • Gość: wrona Re: List do prezydenta IP: 195.117.192.* 14.05.01, 13:27
        Dzień Dobry Drogie Panie.
        Jak wcześniej pisałam postanowiłam napisać do Pani Prezydentowej w sprawie
        nagłośnienia naszego problemu. Odpowiedź jaką otrzymałam, trochę mnie zdołowała.
        Oto odpowiedź, którą dostałam:

        Szanowna Pani,
        >
        > Działalność Pani Jolanty Kwaśniewskiej w ramach własnej
        Fundacji "Porozumienie bez Barier" polega na równoległym prowadzeniu kilku
        programów pomocowych.Środki na programy pochodzą od sponsorów, którzy wybierają
        jeden z nich. Programów jest na tyle dużo, że Pani Prezydentowa nie jest, na
        razie, w stanie poszerzyć swojej aktywności o inne zagadnienia, niewątpliwie
        istotne, którym należałoby poświęcić czas i uwagę. Proponujemy Pani wgląd do
        programów fundacyjnych, których opis można znaleźć na stronie intenetowej
        Fundacji, pod adresem: www.j.kwasniewska.aid.org.pl.
        >
        > Być może w przyszłości, decyzją Rady Fundacji, problem biezpłodności, bądź
        pokrewny, zostanie ujęty w ramy programowe, jako nowy projekt.
        >
        > Aleksandra Jacoby
        > Dyrektor Zespołu Protokolarnego Prezydenta
        >


        • Gość: Malina Re: List do prezydenta cd. IP: 157.25.86.* 14.05.01, 16:23
          Maja nas w nosie. Moze jeszcze jest nas za malo albo za daleko do kolejnej
          kampanii prezydenckiej?
          A moze napiszemy petycje do kas chorych. Chociaz, to chyba glupi pomysl -
          jeszcze nie wszytkie siedziby maja marmurowe posadzki!. Kurde! jak mnie to
          wnerwia.
          Malina
        • Gość: Aśka Re: List do prezydenta - do Wrony i Maliny IP: *.pai.net.pl 14.05.01, 22:54
          Bardzo się cieszę, Wrono, że już podjęłaś pewne kroki, by nam ułatwić życie.
          Liczę, że znajdzie się więcej takich osób jak Ty. Tym bardziej, że jest nas
          naprawdę spora grupa - podobno co siódme małżeństwo ma problemy z zajściem w
          ciążę. Jeżeli co roku przybywa ponad 200 tysięcy małżeństw, to oznacza, że
          takich "problemowych" par - prawie 30 tysięcy!!!
          Ja osobiście nie liczę na cud (przynajmniej nie od razu), ale uważam, że gra
          jest warta świeczki i dotąd będę pisać listy, aż tam "na górze" zrozumieją,
          dlaczego od dłuższego czasu nieprzerwanie maleje liczba urodzeń w naszym kraju.
          • Gość: AGA Re: Do mamy IP: 217.153.35.* 15.05.01, 07:56
            Ja mialam rozmrazanie 2 razy. Poniewaz z reguly podaja 2-3 embriony, to 3
            rozmrazaja – jak wszystkie sa OK, to podaja wszystkie, jak np. jeden obumiera
            lub nie rozwija sie prawidlowo, to tylko 2 (nie wiem co robia jak obumiera
            wiecej, moze rozmrazaja nastepne ?). O ile do in vitro przygotowuje dr.
            Lewndowski, bez wzgledu na to, ktory lekarz do tej pory prowadzil, to do
            transferu przygotowuje lekarz prowadzacy, choc nie kazdy robi transfer – mi
            dwukrotnie robila dr Taszycka (nie wiem czy dr Wojewodzki przeprowadza
            transfery, raz asystowal przy moim , ale moze rowniez robi sam). Cale
            przygotowanie to badanie USG 11-12 dnia cyklu, czy jest owulacja; potem
            ponownie 14-15 dnia (w zaleznosci jakiej wielkosci pecherzyki byly w pierwszym
            badaniu) i potem, jak sa juz dojrzale (ok.2 cm), podaje sie Pregnyl na
            pekniecie. Nastepnie rozmrazaja, prosza o telefon, zeby dowiedziec sie jak sie
            maja embriony po rozmrozeniu i umawiaja na transfer. Rozmrozenia dokonuja w
            laboarotium, w moim przypadku zawsze byla obecna dr Koziol i to ona pokazywala
            zdjecia i opowiadala, jak wygladaja (pewnie zawsze tam jest, bo to
            jej „dzialka”wink.
            Jak pisalam wczesniej musi byc owulacja. Jesli nie ma, albo cos nie tak (np. u
            mnie w jednym cyklu 12 dnia wygladalo wszystko dobrze, a 14 dnia pecherzyki
            zaczely sie dzielic i nie rosly, wiec nie dopuscili mnie do transferu), to
            trzeba probowac w nastepnym cyklu (wowczas ewentualnie stosuja minimalne
            wspomaganie owulacji, jak pisalam poprzednio). Pozniej jak zwykle Utrogestan, a
            dalsza procedure to juz znasz. Pozdrawiam.
            • Gość: mama Re: Do AGI IP: 157.25.125.* 15.05.01, 08:48
              Bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą informację. Już
              teraz wszystko jest jasne.
              • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 15.05.01, 13:38
                O rany, od piatku probuje normalnie dostac sie na Forum i mam klopoty. Czy Wy
                tez ? Ale do rzeczy. Hathor wiesz, ze nie jestes sama. Pewnie malo Cie to
                pociesza, bo jestes wsciekla i rozgoryczona i zastanawiasz sie dlaczego tak sie
                stalo ? Ale wyobraz sobie, ze moj tok rozumowania jest identyczny. Czesto tez
                patrze na mlodziez 16-17 letnia i az mi ciarki przechodza, ze moje dzieci beda
                kiedys takie same. No jesli w ogole beda. Mowiac szczerze mialam jakas
                wewnetrzna nadzieje, ze Tobie sie uda, ze to bedzie cud, ktory da wiare innym
                (podobno wiara czyni cuda, mi sie jednak wydaje, ze to cud daje wiare). Trzymaj
                sie dzielnie i wyplacz lepiej to wszystko, a potem znow zabieraj sie do
                dzialania.
                No, ale ja mam tez dla nas wszystkich dobra wiadomosc. Wczoraj zadzwonila do
                mnie dziennikarka ze Zwierciadla, do ktorej wczesniej pisalam list i
                przekazalam wypowiedzi z naszego Forum. Jest bardzo zainteresowana nami i
                tematem i za dwa tygodnie bedzie kolegium redakcyjne, na ktorym go zaproponuje
                do kolejnego numeru. To chyba dobrze, nie? Pytala mnie tylko czy znajda sie ze
                trzy pary, ktore beda chcialy o tym rozmawiac. Mam wiec konkretne pytanie czy
                nadal podtrzymujecie swoje stanowisko w tej sprawie, ze powinnismy o tym zaczac
                mowic i czy same jestescie tym zainteresowane. Ja mysle, ze warto.
                Do Agi: Synarel na mnie tez nie podzialal, powiedzieli mi, ze to ewenement. A
                jednak nie. Ten lek widocznie tak ma.
                Potwierdzam, ze gonal-F w Bialymstoku u lekarzy kosztuje 70 zl. za ampulke i
                chyba bardziej oplaca sie go stamtad sprowadzic niz przeplacac, zwlaszcza, ze
                to dopiero poczatek kosztow.
                Tymczasem serdecznie pozdrawiam i czekam na wasze stanowisko w sprawie
                Zwierciadla. Bacha.
                • Gość: AGA Re: niepłodność - pomoc IP: 217.153.35.* 15.05.01, 17:02
                  Gonal-F, w W-wie na Madalinskiego, gdzie mnie skierowali z Novum tez ampulka
                  kosztuje 70 zl.
                • Gość: EwaP Re: niepłodność - prasa IP: *.*.*.* 15.05.01, 19:50
                  W kwestii rozgłośnienia, to jesteśmy gotowi (obydwoje)
                  wystąpić publicznie jeśli będzie taka potrzeba, z
                  powodu przeprowadzki mojego biura mam kłopoty z
                  dostępem do internetu więc podaję swój nr telefonu 0
                  602 75 65 87.
                  EwaP + Rebas
                • Gość: AGA Re: niepłodność - pomoc IP: 217.153.35.* 16.05.01, 07:31
                  Jesli chodzi o naglosnienie, ja rowniez bylabym gotowa porozmawiac; przy czym w
                  moim przypadku raczej tylko ja, nie razem z mezem (z roznych powodow;
                  jesli "wystep solo" jest brany pod uwage, zglaszam swoj akces (z niewielkim
                  zastrzezeniem, pewnie tak jak kazdy, tzn. musze wiedziec wczesniej jaka jest
                  kocepcja dziennikarza jesli o prezentacje tego problemu). Pozdrawaiam.
                • Gość: wr Re: niepłodność - pomoc IP: 195.117.192.* 17.05.01, 09:24
                • Gość: wrona Re: niepłodność - pomoc IP: 195.117.192.* 17.05.01, 09:29
                  Jeśli przydam się to mój adres jest następujący: egwrona@poczta.onet.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka