Dodaj do ulubionych

Pytanie o doświadczenia z In vitro

30.04.11, 19:05
Witam. Wszystkie osoby walczące o spełnienie tego samego marzenia. Czas mija a efektów nie widać. Zatem podjęliśmy decyzję w sierpniu podchodzimy do In vitro. Mam mieszane uczucia z jednej strony nadzieja z drugiej strach co kiedy to co miało być ostatecznością nie odniesie skutku i kasy też szkoda . Chciałam zapytać się osób które już przeszły tę drogę. Jak to wygląda z perspektywy pacjenta. Kiedy trzeba zacząć się przygotowywać ( nam lekarz powiedział kiedyś że miesiąc przed trzeba przyjść ) Jakie badania trzeba przejść? Czy to bolesny zabieg? Jakieś praktyczne rady ???? Bardzo o nie proszę . Nawet nie wiem o co mogłabym zapytać słabo znam temat mimo wiadomości z broszurek to teoria jedno a życie drugie. Z niecierpliwością i zaciekawieniem czekam na opisy waszych cennych doświadczeń.
Obserwuj wątek
    • szyszunia7777 Re: Pytanie o doświadczenia z In vitro 30.04.11, 19:16
      czesc natka ! witaj w klubie smile

      ja wlasnie jestem podczas leczenia ivf i obecnie czekam juz tylko na wynik . Mysle ,ze nalepiej bedzie jesli poczytasz troche watkow typu : marcowe ivf lub kwietniowe ivf - w kwietniowym jest miedzy innymi troche o mnie. Wlasciwie co miesiac dziewczyny otwieraja nowy watek wtedy gdy zaczynaja leczenie . To prawdziwa kopalnia wiedzy smile

      pozdrawiam i zycze powodzenia !
    • rewolka404 Re: Pytanie o doświadczenia z In vitro 30.04.11, 19:46
      zalezy od protokolu. Ja zawsze szlam krotki, wiec przygotowan teoretycznie zero. Na poczatku cyklu stymulacja i po ok. 10 dniach punkcja. Ta wymaga narkozy, bolu nie odczuwasz zbyt wiele, chyba ze sie nabawisz hiperstymulacji, ale juz lekarzy w tym glowa, zeby Cie w nia nie wpedzic. Badania uzaleznone od kliniki. A kasy szkoda tylko jak sie nie udaje a kiedys sie uda smile
    • karrotka3 Re: Pytanie o doświadczenia z In vitro 01.05.11, 10:12
      Hej,
      Nie taki diabel straszny jak go maluja. Ja tez bylam przerazona wszystkim na poczatku, szczegolnie zastrzykami ale to naprawde nic strasznego. Chyba w tym wszystkim to najgorsze jest czekanie ok.2 tygodnie na wynik po transferze no i koszty, szczegolnie gdy sie nie udaje, nie ma sie mrozaczkow i trzeba zaczynac wszystko od nowa. Ja jestem wlasnie po dwoch nieudanych podejsciach i za kazdym razem zero mrozaczkow. Jednak gdy sie kiedys uda w co chce jeszcze wierzyc to bede pewna ze warto bylo odmowic sobie wielu rzeczy dla tego upragnionego celu! Najwazniejsze to wybor kliniki i lekarza, wtedy juz samo sie potoczy. Kazda klinika wymaga troche innych badan wiec to juz lekarz Ci wszystko zleci. Pozdrawiam i zycze szybkiego spelnienia marzenia!
    • norkana Re: Pytanie o doświadczenia z In vitro 02.05.11, 08:19
      w cyklu w którym decydujesz się do in vitro, tzn od pierwszego dnia miesiączki lekarz może przypisać leki na stymulację wzrostu pęcherzyków. Przeważnie są to zastrzyki - jeden dziennie przez parę dni (jak zaczniesz je sama robić, uwierz, nie będziesz już chciała żeby robił to kto inny hihihi żadne tam pielęgniarki ...), potem są wizyty kontrolne sprawdzające przyrost i ilość pęcherzyków, na koniec jeden inny zastrzyk na dojrzewanie pęcherzyków. Antybiotyk przed i po zabiegu w tabletkach - na uniknięcie powikłań. Potem po 36 godzinach od tego ostatniego zastrzyku przychodzi się na pobranie komórek. Przygotowanie jak do operacji - czyli nic nie można jeść i pić (nawet wody!) ustaloną ilość godzin przed zabiegiem. Przychodzi się do sali zabiegowej, wpinają wenflon i podają narkozę (rewelacyjne uczucie zasypiania w sekundę) Potem pobudka, i można iść do domku. Ja po tym zabiegu byłam trochę skołowana i cały dzień pobolewał brzuch jak przy @. Żadnego stresu i jakichśtam dramatów. Bardzo fajnie przeprowadzony zabieg.
      Po pobraniu komórek i oczywiście spermy w tym samym czasie - następuje zapładnianie, część komórek zapładnia się sama (plemnik ma sam wejść do komórki), część łączona jest przez embriologa czyli plemnik jest do tej komórki wkładany - dla pewności że któreś komórki się połączą. Następnie czekanie na efekty - tutaj jest różnie. Im więcej komórek masz tym większa szansa na udane zarodki. Po dwóch do 5 dni przychodzi się na podanie zarodka. Ilość do wyboru przez pacjenta i lekarza. Dostaje się do tego leki hormonalne w większych ilościach.
      I czekanie na wynik około 11 dnia po trasferze.
      Koszty : zastrzyki około 90zł za sztukę, tabletki razem około 100zł, transfer 1 500, mrożenie zarodków opcjonalnie.
      Ja miałam duże obawy które okazały się bezpodstawne. żadnych efektów ubocznych po lekach. zabiegi przeprowadzone w na prawdę komfortowych warunkach. a co do ryzyka że się nie uda ? cóż kto nie próbuje ten się nie dowie. jednym pisane dłuższe czekanie innym krótsze - widziałam dziewczynę w dniu swojego podejścia do in vitro, która wyszła z gabinetu z cudownym zdjęciem usg bijącego serduszka - lekarz powiedział mi potem "jej udało się za pierwszym razem"
      jeśli masz szczegółowe pytania - pisz na adres gazetowy, odpowiem na wszystkie.
      • aasb Re: Pytanie o doświadczenia z In vitro 04.05.11, 21:15
        Norkana, a czy podanie zarodków odbywa się w podobny sposób jak podczas inseminacji?
        Jakie ogólne koszty poniosłaś i gdzie?
        Bo nas będzie to kosztować ok 10 - 11 tys.
        A z tego co napisałaś w poście wynika że trochę mniej zapłaciłaś.
        Dzięki za odpowiedź.
        • in-vitro Re: Pytanie o doświadczenia z In vitro 13.05.11, 11:54
          Witam wszystkie dziewczyny ,które sa przed i po.Ja będę miała transfer w poniedziałek 16.05.11r niemoge się już doczekać.Zanim postanowiliśmy podjąć leczenie miałam rożne mysli,bałam się niepowodzenia gdyż wśród moich znajomych jest kilka par ,którym się nieudało,pozatym niemam zbyt postępowych rodziców i balam się braku zrozumienia.Ostateczną decyzję podjęłam za namową teściowej i potem wszystko zrozumiałam ,że to mój czas, że liczę się tylko ja i wszelkie wątpliwości rozwiały się w dniu gdy ujżałam piękną córeczkę mojej przyjaciólki ,obie dlugo już walczyłyśmy o potomstwo jej udało sie i może mi też, już osiem lat mija to ostatni dzwonek na bycie mamą!Cały progam przeszliśmy bezbłędnie starałam się wszystko notować i być konsekwentną.Dostałam ,aż 35 dawek gonalu 75mg i jeszcze genopeptyl też w zastrzyku,ale to nic.Miałam 7 komórek pobrano mi je w srodę i wszystkie zapłodnione dziela się do poniedziałku.Moja rada to konsekwencja we wszystkim ,o wszystko co przyszlo mi do glowy pytałam lekarza,poddawałam się wszystkim zalecenią juz w ostatniej fazie bywałam w klinice raz w tyg a miałam do niej 200km,prawie za kazdym razem przyjmowałmnie inny lekarz,najgorsze to czekanie ,pomimo wszystko warto!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka