baby1982
11.05.11, 19:41
Cześć dziewczyny, bardzo długo byłam obecna na tym forum. Jakś czas temu czynnie się udzielałam, później już biernie podczytywałam. Wielu z Was udało się do tego czasu zajść w ciążę, inne walczą.
Moja historia z niepłodnością zaczęła się w 2005r. Najpier PCO, hiperprolaktynemia, stymulacja Clo itd. Efektów nie było. Zdecydowaliśmy się z mężem na IUI, obie nieudane. Przyszedł czas na laparoskopię: diagnoza endometrioza IIstopnia. Kolejna IUI nieudana.
Staraliśmy się naturalnie, z lekką stymulacją. Niestety Clo doprowadziło do ogromnej torbieli, która spowodowała skręcenie jajnika i w efekcie usunięto mi prawy jajnik i jajowód.
Szok, złość, rozpacz. Wszystkie emocje, o których dobrze wiecie.
W 2010r podeszliśmy z mężem do in vitro. Podano nam dwa zarodki i znowu porażka...potem problemy z tarczycą, leczenie sterydami.
Od stycznia byłam bez leków, a 24 kwietnia zobaczyłąm na teście II kreski. Szok, niedowierzanie. Po 6 latach starań, braku nadziei, morza wylanych łez udało się zupełnie naturalnie. Widziałam już na usg nasz CUD, ma 7 tygodni.
Udaje się, choć ja sama w to nie wierzyłam.
Dziękuję wszystkim , które były ze mną na tym forum. Starającym się życzę powodzenia i trzymam kciuki.
Pozdrawiam
Ania