Dodaj do ulubionych

niepłodna = WINNA, bzdura

05.08.11, 18:56
Pytacie często jak sobie radzić z otoczeniem. Jak? Należy popracować przede wszystkim nad własną samooceną, dopóki Ty sama o sobie nie myślisz jako o chorej/ułomnej/niezdolnej/wybrakowanej dopóty nie będzie problemów z otoczeniem. Należy afirmować SWOJE życie, nie porównywać się z innymi, żyć SWOIM życiem i wiedzieć/być przekonanym o tym, że Twoje życie, mimo iż teraz skoncentrowane na trudnym często leczeniu niepłodnosci nie jest wcale ani gorsze ani lepsze od życia dzieciatych koleżanek, jest TWOIM życiem, i tylko od Ciebie będzie zależeć czy będziesz chodzić opłotkami jak zaszczuty pies widząc wszędzie cieżarne kobiety, czy dumnie, z podniesioną głową w dużym skupieniu na SOBIE, SWOIM ZWIĄZKU i SWOIM życiu będziesz przechodziła przez tę drogę.
Dziewczyny, zacznijcie się skupiać na sobie, dbajcie o swoje związki aby problem niepłodności nie przesłonił Wam radości z tego co JUŻ MACIE , a macie bardzo wiele - dobre związki i pewnie można znaleźć milion innych pozytywów. Szukajcie w sobie siły aby nie wstydzić się tego przez co przechodzicie, bo to nie jest nasza wina, nie można niepłodności łączyć z WINĄ, jeśli ktoś pyta należy do takich pytań podchodzić ze spokojem i wyrozumiałoscią. To TYLKO NASZE LĘKI, niska samoocena i strach powoduje że czujemy się zaszczute, trzeba zacząć zmieniać świat od siebie i swojej drogi.

I co ważne, pamietajcie że poczucie szczęiscia nie moze być uzależniane od tego co będzie czy było, ale to szczęscie same mozemy budowac już tu i teraz. Przykład? Mowisz sobie że będziesz szczęśliwa dopiero jak zostaniesz mamą, zostajesz nią mija kilka lat i znowu jestes nieszczęsliwa bo chcesz być ZNOWU mamą, kiedys, kilka lat wstecz uzależnoałaś swoje poczucie szczęscia od tego czy będziesz żoną, czy znajdziesz tego jedynego, teraz go masz i nadal CZEGOŚ BRAKUJE.
JEśli tak bedziemy podchodzić do życia, to zawsze będziemy nieszczęsliwe, smutne i zaszczute, trzeba nauczyć się walczyć o swoje marzenia ale jednocześnie dostrzegać piekno drogi, piekno partnerstwa i piękno otaczajacego nas świata inaczej nasze życie zamieni się w koszmar, zaczniemy widziec wszędzie dzieciate pary, skupimy się na minusach, zdepcemy swoje poczucie wartości do poziomu ZEROWEGO i zniszczymy to co już mamy, a nawet jak osiągniemy TO SWOJE UPRAGNIONE szczęscie, to często stracimy wiele po drodze....
Obserwuj wątek
    • aasb Re: niepłodna = WINNA, bzdura 05.08.11, 20:26
      Fiona, bardzo fajnie to wszystko napisałaś i jest w tym dużo prawdy...
      Ja jednak mimo dość dobrej samooceny, świadomości tego co mam i umiejętności cieszenia się z tego co mnie otacza czasem czuję się winna.
      Kiedy wokół słyszę "masz już 30 lat, jesteście 9 lat po ślubie, macie stabilną sytuacje na co Wy czekacie..." nie wiem co mam powiedzieć. Nie chce każdemu opowiadać o swoich przejściach, o staraniach, oczekiwaniu i rozczarowaniu.
      Niewiele też osób to by zrozumiało. W naszym kraju to nadal temat tabu i bardzo trudny do akceptacji przez otoczenie.
      Ja ostatnio usłyszałam, że stawiam na karierę zamiast pomyśleć o dziecku.
      I co wtedy powiedzieć takiej osobie? Że to nie prawda, że owszem praca jest ważna, ale rodzina ważniejsza, że to nie tak.
      Nie chodzę załamana, przygnębiona, nie łkam po kątach, nie szukam pocieszenia. Rozpoczynam dzień od uśmiechu i wiary, że każdy dzień będzie dobry. Nie nakręcam się na to, że jestem inna, że być może nigdy nie uda mi się poczuć smaku macierzyństwa, jestem spełniona w moim życiu.
      To niestety często otoczenie nas tak postrzega, co jest bardzo smutne...
      • fiona68 Re: niepłodna = WINNA, bzdura 05.08.11, 21:53
        aasb napisała:


        > Kiedy wokół słyszę "masz już 30 lat, jesteście 9 lat po ślubie, macie stabilną
        > sytuacje na co Wy czekacie..." nie wiem co mam powiedzieć. Nie chce każdemu opo
        > wiadać o swoich przejściach, o staraniach, oczekiwaniu i rozczarowaniu.
        > Niewiele też osób to by zrozumiało. W naszym kraju to nadal temat tabu i bardz
        > o trudny do akceptacji przez otoczenie.

        W tym własnie sęk, powinnaś zrozumieć/powinniście zrozumieć, że NIC NIE MUSISZ, nie musisz iść utartym wzorcem spełniając oczekiwania otoczenia, nie musisz więc kończyć studiów, brać ślubu i rodzić dzieci, co najwyżej MOŻESZ, a to ogromna różnica, jeśli ktoś próbuje Ci powiedzieć co POWINNAŚ robić teraz ze swoim życiem, to ze spokojem mu odpowiedź że NIC nie MUSISZ, co najwyżej MOŻESZ i to Ty o tym zdecydujesz, bo to Twoje życie i jeśli nie będziesz się sugerować w życiu swoimi marzeniami i pragnieniami a będziesz TYLKO realizować oczekiwania innych, to zawsze będziesz nieszczęśliwa, zawsze znajdzie się ktoś kto na kolejnym etapie Twojego życia będzie Ci wyznaczał cele/wzorce i będzie powodował, ze będziesz nieszczęśliwa.

        NIE można uzależniać swojego poczucia spełnienia i szczęścia od dzieci, męża, pieniędzy i piętnastu kilogramów na minusie, szczęście ma być w nas, nie można dawać się zaszczuć i pozwolić sobie aby to inni narzucali nam WZORCE, to my mamy tworzyć własną śnieżkę i zauważać jej piękno na każdym etapie, nawet najtrudniejszym. I wiecie co wówczas? będziecie postrzegane jako silne, mądre kobiety, które emanują pięknem, wewnętrzną siła, są interesujące i same tworzą wzorce dla innych - nawet dla Tych wszystkich, często pozornie szczęśliwych dzieciatych. Bo przecież jest miliony ludzi z dziećmi tak bardzo nieszczęśliwych, narzekających i smutnych na co dzień.

        Afirmujcie więc swoją drogę, dostrzegajcie siłę i piękno w sobie, nie dawajcie sobie wmówić że jesteście gorsze i pamiętajcie, ze wzorce są dla słabych ludzi, oni realizując je często są o wiele bardziej nieszczęśliwi niż my (np. dzieci niewyczekane, z przypadku = wielkie narzekanie i smutek, mało takich znamy?), a my NIC NIE MUSIMY, CO NAJWYŻEJ MOŻEMY! A to ogromna różnica. Tak żyjąc, tak krocząc przez życie nawet borykając się z tą trudną droga jaką jest niepłodność, będziemy postrzegane przez innych z czasem jako WZORZEC a nie jako ofiara losu.

        Wierzcie w siebie, twórzcie swoje własne wzorce i noście głowę wysoko!


        • aasb Re: niepłodna = WINNA, bzdura 05.08.11, 22:12
          fiona68
          cała zabawa polega na tym, że ja wiem, że nie muszę i nie idę przez życie z prądem.
          Poza tym jestem naprawdę spełnioną i szczęśliwą kobietą.
          Nie reaguję paniką, żalem czy agresją na takie zapytania.
          Radzę sobie z tym (w miarę, czasem tylko się zawieszę), ale nie lubię jak ktoś mnie ocenia...
          I wkurza mnie, że nie ważne jak bardzo człowiek może być spełniony, szczęśliwy to wszyscy chcą go wpychać w te same ramy.

          Poza tym, że zgadzam się z Tobą, z tym co piszesz to musimy pamiętać, że żyjemy w społeczeństwie i jakoś musimy reagować. Nie możemy być zaszczute, ale nie musimy każdemu mówić o naszych problemach. (choć swoją drogą zastanawiające jest, że jak ludzie mówią np. o problemach gastrycznych to jest ok, ale już problem niepłodności wywołuje krępujące milczenie).
          Problem to edukacja w naszym kraju i podejście do kilku kwestii, na szczęście jak wiele tematów tak i ten staje się coraz bardziej otwarty, a dzięki mediom i takim jak my ludzie dowiadują się o co w tym chodzi i że ci których dotyka ten problem nie są trędowaci smile
    • teligo Re: niepłodna = WINNA, bzdura 05.08.11, 21:19
      Popieram każde słowo!!! Świetnie napisane.
    • melisa.1 Re: niepłodna = WINNA, bzdura 06.08.11, 15:56
      Ja też się zgadzam z tym co napisałas, ale trochę to jednak brzmi jak teoria z jakiegos poradnika jakich pełno w księgarniach (należy, powinno się, pamiętajcie, ze, itp...). Od przeczytania do realizacji baaaardzo długa droga. Nigdy nie czulam się winna, nigdy jak ulomna czy wybrakowana, ale nic na to nie poradzę, ze czułam się nieszczęśliwa... Poczucie szczęścia/nieszczęścia to nie jest dla mnie coś nad czym można popracować i to się zmieni, jak sobie wmówię, ze jestem szczęśliwa mimo to czy tamto, to naprawde będę. Ale zastrzegam, że mówię za siebie.
      • venilia Re: niepłodna = WINNA, bzdura 06.08.11, 19:54
        Ja się zgodzę z Melisą.smile
        U mnie poczucie nieszczęścia czy niespełnienia wynika nie z tego, że muszę, a nie mogę, ale z tego,że chcę, a nie mogę. I wiem,że powinnam, należałoby, trzeba... A życie swoje.
        • zosia9 Re: niepłodna = WINNA, bzdura 07.08.11, 22:05
          Co odpowiadać w takim wypadku jak mówicie. Powiedzieć obiektywną prawdę. Czyli że pytanie jakie zadali jest pytaniem osobistym i nie jest to ich sprawa. Zobaczysz reakcjewink i jedno jest pewne nikt już o nic nie zapytawink
          Mnie pytają kiedy będzie kolejne dziecko, bo mam jedno, a powinnam mieć dwójkę. A ja sie zawsze pytam kto twierdzi że powinnam?smile
          Ja mówiłam o chorobie w trakcie leczenia. I na kolejną uwagę że nam się zachciewa czegoś tam, bo nie mam dzieci, powiedzialam że w kolejnym miesiącu podchodzę do in vitro. Koleżanka zgłupiała i nie wiedziała jak sie zachowaćwink
          • julka_81 Re: niepłodna = dumna wojowniczka :) 18.08.11, 22:07
            Moze i masz troche racji, ale wiesz ja uwazam, ze tu chodzi o inny problem. Nie chodzi o srodowisko tylko o wlasne marzenia. To nie presja otoczenia tylko chec maciezynstwa i wlasna bezradnosc boli najbardziej. I nie chodzi tu o "musze" tylko "pragne". Ja nie tracilam nigdy radosci z tego co mam i codziennie to doceniam. Jest tyle rzeczy z ktorych codziennie sie ciesze i z ktorych jestem tak dumna, ze prawie sie z tym obnosze smile. Ale i codziennie mysle tez o swoich marzeniach. Tych spelnionych i tych jeszcze nie do konca. I pragne z calego serca byc mama, daltego czasem bywalo ciezko i bardzo bolalo jak innym spelnialy sie "moje marzenia". To chyba bardzo naturalne i ludzkie w takiej sytuacji byc zazdrosnym. Zwlaszcza, ze innym przychodzi to tak latwo, a my musimy o to walczyc. Z otoczeniem tez z czasem nauczylam sobie radzic. W naszym otoczeniu rodzina i wszyscy przyjaciele i zyczliwi znajomi wiedza, ze sami nie damy rady i korzystamy z pomocy. Uwierz, to byla najlepsza decyzja jaka moglismy podjac. Dopinguja nam od samego poczatku na kazdym etapie staran, dzwonia, martwia sie, trzymaja kciuki, modla sie. Takie zachowanie otoczenia daje ogromne wparcie! Na poczatku nie chcielismy wszystkim sie "chwalic", ale jak uslyszalam od wlasnej mamy jak jej sie pochwalilam, ze kupujemy drugiego kota "o to sie pewnie malych kociaczkow predzej doczekam niz wnukow" najpierw mnie to strasznie zabolalo, a potem stwierdzilam, przeciez ona nie jest swiadoma naszej desperackiej walki o powiekszenie naszego szczescia i nie jest niczemu winna. Wkrotce zaczelismy uswiadamiac nasze otoczenie o naszej sytuacji. Niekorych to martwilo, innych zatykalo, ale w koncu rozmowa przeistaczla sie w taka jak np. o ciazy. Jest ryzyko, ze sie nie uda, ale jakie to wielkie szczescie, ze teraz moga nam pomoc, bo 40 lat temu tak by nie bylo. Wiesz wszystko zalezy od tego jak Ty do tego podchodzisz. Ja nie robie z siebie ofiary tylko wojownika i pokazuje, ze zrobimy wszystko, zeby sie udalo.
            Na glupie docinki tez sa sposoby. Kolega w pracy ostatnio zapytal jak rozwijaja sie palny maciezynskie, bo jak sami nie dajemy rady to on moze pomoc... Odpowiedzialam mu, ze pomoc to my juz profesjonalna mamy i jego amatorskiej nie potrzebujemy wink zamkna sie od razu i wiecej na ten temat nie odezwal. Kiedys glupia gowniara, ktora dopiero poszla na swoje i wszytkiego sie dopiero dorabiala (dopiero co zrobila prawko) zapytala: skoro tak lubisz dzieci dlaczego sobie "nie zrobisz" to zapytalam: dlaczego nie masz samochodu? Glupio sie spojrzala, nie rozumiejac pytania, po czym ja szybciutko dodalam: to po ch... ci prawko? Tez temat sie szybciutko skonczyl wink. Na chamskie odzywki czasem trzeba chamsko zareagowac, ale naszczescie nie zdarzaja sie one czesto. Trzeba podniesc glowe i byc dumniy z tego do czego sie dazy, bo wiele ludzi wysiadlo by w polowie drogi wink
            Nie czuje sie winna, czuje sie wyjatkowa, bo walcze ze wszystkich sil o swoje marzenie, ktore po ISCI od 7 tygodni zamieszkalo w moim brzuszku smile.
            Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci w walce o szczescie
            • ana_pe Re: niepłodna = dumna wojowniczka :) 19.08.11, 20:19
              amen
              pozdrawiam ciepło i zycze Ci spokojnej ciazy
              • lamciad Re: niepłodna = dumna wojowniczka :) 22.08.11, 12:25
                Zgadzam się w 100% i z fioną i z julką - obie wypowiedzi to taka kwintesencja moich odczuć na temat niepłodności. Po pierwsze pamiętać,że życie jest tylko jedno i czy to z pomoca medycyny czy bez to też swojego rodzaju "traf" czy się w ciąże zajdzie i donosi czy też nie,po drugie ROZMAWIAJMY na ten tamat,nie bójmy się,to że społeczeństwo reaguje tak a nie inaczej to własnie konsekwencja tego,że na pytanie:kiedy dzieci?zamiast odpowiedzieć zgodnie z prawdą to każdy kombinuje.A naprawdę ludzie w dzisiejszych czasach potrafią wspaniale podejść do problemu,ci co nie wiedzą "z czym to się je" poprostu milczą i więcej głupich pytań nie zadają,a ci bardziej wyedukowani w tym kierunku wspierają.

                U nas problem lezy po stronie męskiej i w zyciu by mi nie przyszło do głowy,żeby winić męża! Baaaa,nawet czasami żartujemy sobie w towarzystwie,że seks z moim mężem to przynajmniej bezpieczny,bo alimentów płacić nie trzebawink I żeby pozostac nadal w związku dwójki kochających się ludzi to zamiast w ten weekend podchodzić do trzeciej IUI to postanowiliśmy wyjechac do spasmile))
    • franulina Re: niepłodna = WINNA, bzdura 22.08.11, 20:55
      My z mężem postanowiliśmy mówić wszystkim jasno o naszych staraniach. Ktokolwiek pytał lub robił aluzje - natychmiast był informowany w czym rzecz. Tak samo teraz, kiedy jestem (w końcu, w końcu!) w ciąży, nie ukrywamy, że dziecko poczęło się metodą in vitro. To zupełnie inaczej ustawia relacje - zamiast głupiej ciekawości, jeszcze głupszej mściwej satysfakcji czy innych paskudnych ludzkich reakcji mamy wokół dużo ciepła i wsparcia. A, no i nikt nie robi min jak mówimy, że nie będziemy chrzcić dziecka wink
      Tak sobie myślę, że pytanie o planowane potomstwo nie jest niczym specjalnie niegrzecznym. Jeśli jest zadane w odpowiednim kontekście, oczywiście. Reakcja "lękowo-wycofująca się" jest wówczas fatalna - przypisujemy innym intencje, których nie mieli, tylko dlatego, że sami się oskarżamy. Postawienie sprawy jasno naprawdę ustawia wszystko w zupełnie innym świetle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka