12.10.11, 13:15
Do napisania tego wątku szykowałam się już dłuższy czas, ale jakoś nie miałam odwagi. Teraz wiem, że bez względu na to jak część osób to odbierze po prostu MUSZĘ to zrobić. Nawet jeżeli to co napiszę pomoże 1 osobie na 1000 wchodzących to fantastycznie.
Zanim skrytykujecie, przeczytajcie do końca.
Jestem osobą, która wierz w Boga, ale nie chodzi do kościoła, zapomina o modlitwie itp itd. Jak chyba większość ludzi dzisiaj w Polsce. Jestem normalną osobą, która przeklina, czasami podniesie głos na rodziców, czasami poplotkuje, skłamie i inne takie. Norma.
Kilkanaście lat temu mieszkała ze mną babcia, która mnie wkurzała, bo słuchała Radia Maryja a że głucha była to do tego baaardzo głośno smile Szczególnie głośno o godz. 15.00. Wtedy ludzie modlili się jakimś różańcem, tylko tyle wiedziałam. Potem, już nie pamiętam w jakich okolicznościach, dowiedziałam się, że jest to Koronka do Miłosierdzia Bożego, którą odmawia się przede wszystkim o 15.00, bo wtedy zmarł Jezus. No i dowiedziałam się, że osoba, która ją odmawia może liczyć na miłosierdzie i wysłuchanie próśb. Ale oczywiście to olałam. Dopiero jak miałam nóż na gardle - matura - zaczęłam się modlić, poskutkowało. Nie będę się wdawać w szczegóły, ale od tej pory jak miałam jakiś naprawdę duży problem to odmawiałam tą modlitwę, Robię tak do dziś. W moim przypadku naprawdę działo się tak, że rzeczy beznadziejne obracały się w cud. Nie można tego inaczej wytłumaczyć. Lada dzień rodzę drugie dziecko, okazało się mój mąż ma teraz bardzo słabe nasienie, sytuacja nieodwracalna. Żadnych szans na wyleczenie. Pozostało IUI. Dawano nam 4-5% szans. Modliłam się, udało się. Jestem w ciąży, za chwilę rodzę. Z pierwszym dzieckiem od początku ciąży były problemy - szpital, bo krwawienia, dwukrotnie, łożysko przodujące (co potwierdzało dwóch niezależnych lekarzy)... Kazano mi jechać do domu i czekać na poronienie, nie dawano żadnych szans na utrzymanie ciąży. Również się modliłam. Nie żebym wierzyła, przecież cuda się nie zdarzają... Jednak po paru dniach poszłam do lekarza po leki, bo mi się skończyły a lekarz powiedział po badaniach, że.... wszystko wróciło do normy, nie ma zagrożenia, nawet łożysko nie jest przodujące.... Patrzył na wyniki ze szpitala i te nowe i nie wierzył... Moja córcia ma dziś 5 lat, jest zdrowym, mądrym, pięknym dzieckiem...
Mój tata z kolei jest już starszym człowiekiem, mdlał, lekarze byli bezsilni, bo powiedzieli, że jego serce bardzo źle pracuje, na rozrusznik się czeka, jest mnóstwo osób, które czekają miesiącami, nawet w gorszym stanie... modliłam się, prfzeniesiono tatę na specjalistyczny oddział jeszcze tego samego dnia, nie wiem jakim cudem i od razu zrobili zabieg...
Jest jeszcze kilka inncy sytuacji... ale nie będę się rozpisywać. Wierzcie lub nie, ja uwierzyłam.
Radzę wszystkim: odmawiajcie tą modlitwę, poczytajcie o niej, to nic nie kosztuje, ale jak jest sytuacja beznadziejna to trzeba się łapać wszystkiego. Może Wam też pomoże, czego Wam życzę. Chciałam się tylko z Wami tym podzielić, bo uznałam, że to mój obowiązek.
Sceptycy mogą "wieszać na mnie psy". Ale co mi tam. Pewnie już tu nie zajrzę. Życzę powodzenia.
Obserwuj wątek
    • nie_diabelek Re: pomoc 12.10.11, 13:38
      Gratuluje dzieciaczków smile
      Ja jakoś nie miałam wiary w moją modlitwę. Wiem że to dziwnie zabrzmi, ale tak było. Za to prosiłam Babcię, żeby się modliła, bo w jej modlitwę wierzę.
      Podejrzewam niestety, że w moim przypadku bez medycyny żadna modlitwa by nie pomogła.

      PS. Skoro "pozostało wam IUI" to plemniki twojego męża wcale nie były takie złe....
      pozdrawiam
    • lili2010 Re: pomoc 13.10.11, 15:21
      to ja mam prośbę w takim razie.... jak to modlenie Tobie tak bardzo pomogło i w tak wielu sytuacjach to bardzo proszę żebyś pomodliła się za mnie żeby i mi pomogło i wszystkim tutaj na tym forum przebywającym, TY zrobisz dobry uczynek i nam będzie o wiele lepiej. Niestety mnie Bóg mimo wielu próśb i modlitw nie słucha. Pozdrawiam.
      • z_oe Re: pomoc 16.10.11, 08:50
        Ja koronki nie odmawialam, bo nawet nie wiem jak to sie robi-nikt mnie nie nauczyl.
        Za to nikt nie jest w stanie policzyc godzin spedzonych an kolanach przed oltarzem dzien w dzien w Kosciele, to byl moj drugi dom i blagalam pol przytomna , zalana lzami Boga i Maryje ,by nie zabierali mi dziecka..niestety 2 razy mnie nie posluchano i moje dzieci odeszly w 8 i 9 miesiacu ciazy.Nie znam cudu modlitwy, znam cud wiary i pokory w sama siebie, wiem,ze nic nie dzieje sie bez przyczyny,co nie znaczy,ze nie modle sie...modle sie ale do mojego taty i moich corek o wstawiennictwo do Pana, bo Ja chyba za daleko jestem i mnie nie slyszy.

        Bo jest napisane- Jezeli Bog jest z Nami to kto w takim razie jest przeciwko Nam? Po kazdej smierci dziecka Bog wystawia Jego matke na probe,ale Ja sie pytam w jakim celu? Co Mu to da? Nie wyrzeklam sie Jego,ale stracilam zaufanie w Jego Milosierdzie...skoro jest taki dobry nie powinien "ruszac" malych dzieci i wyrywac spod matczynej piersi-tak sie nie robi i juz.
        Ale nie mi oceniac..bo kimze Ja .

        Ciesze sie,ze Tobie sie udalo...nie wiadomo czy Koronka pomogla, czy medycyna -jedno jest pewne Wiara Czyni Cuda, i ciesze sie,ze niektore kobiety tego sie trzymaja,by nie zwariowac...kazda metoda jest dobra.
        Pozdrawiam serdecznie
    • chantal10 Re: pomoc 16.10.11, 14:02
      Aha, czyli jak modlę się o 15 to Bóg mnie wysłucha, ale jak o 19 to już nie?
      • carolina01 Re: pomoc 16.10.11, 14:56
        chantal10 napisała:

        > Aha, czyli jak modlę się o 15 to Bóg mnie wysłucha, ale jak o 19 to już nie?

        Oczywiście, że cię wysłucha ale jak Anioł Pański odmawia się o 12, pasterka jest 0 24, to Koronkę tradycyjnie odmawia się o 15- taki zwyczaj po prostu.
        • z_oe Re: pomoc 16.10.11, 18:08
          Nie ma czegos takiego ,ze Bog -oczywiscie,ze wyslucha, bo to oczywiscie to cos decydujacego, ostatecznego,cos pewnego ...a jednak modlitwa to jest male prawdopodobienstwo spelnienia Naszych prosb.,
          Choc nie powiem wiara czyni cuda i wszystko to dzieje sie w Naszej glowie-sila woli, gdy sie sprawdza to mowimy,ze modlitwa pomogla, a gdy sie nie sprawdza co wtedy mowimy? Jestesmy wtedy zle,ze mimo szczerej modlitwy Nas nie wysluchal a inne tak? W czym jestesmy gorsze od innych, gorzej dobieralysmy slowa ,ciszej plakalysmy?
          W programie in-vitro (icisi) wierze w sile luteiny i innych wspomagaczy pozwalalacych "zatrzymac"malenstwo, to jest prawda,bo gdybym je stosowala za 1 podejsciem wchodzilabym juz w 2 kwartal ciazy..niestety nie mialam takiej szansy ,by je stosowac i moje dziecko odeszlo...gdzie wtedy byl Bog?

          Modlitwa to taki dodatek, nie zobowiazujacy,ale niestety nie dziala jak antybiotyk na chorobe.

          Wierze w Boga,ale czasmai mam mysl,ze juz jest zmeczony i zostawil Nas samych sobie...mamy sobie radzic bez tych cudow i nie narzekac .

          • carolina01 Re: pomoc 16.10.11, 18:20
            Zoe tzn. ja miałam na myśli wysłuchanie w sensie samego wysłuchania, a nie wysłuchanie=spełnienie próśb w modlitwach. Mam nadzieję, że jasno to tłumaczę.
            • z_oe Re: pomoc 16.10.11, 18:31
              Jasno ,jasno sie wyrazilas. Nie neguje Twego wpisu i nie wysylam negatywnych fluidkow w Twoja stronesmile
              Chcialam jednak napisac,ze modlitwa to wazny aspekt u osoby wierzacej,ale nie jest wyznacznikiem , bardziej dziala na Nas jako pomoc w walce i nie tracenie wlasnej wiary...bardziej jednak w Naszych sytuacjach polegamy na medycynie nie majac wsparacia ze strony Kosciola .
              Pozdr.Zoe
              • zuzka.82 Re: pomoc 16.10.11, 21:06
                Ja długo zastanawiałam się nad tym, czy w ogóle podchodzić do in vitro właśnie ze względu na zakaz Kościoła, mimo że w naszym przypadku jest to jedyna szansa na posiadanie własnego potomstwa. U męża azoospermia - w nasieniu nie ma plemników, można je uzyskać tylko przez biopsję. Najpierw chciałam podchodzić na cyklu naturalnym, ale lekarze nie dali nam żadnych szans. Zdecydowałam się na ograniczenie ilości komórek do zapłodnienia. Okazało się, że niepotrzebnie, bo z 10 komórek, tylko 5 było dobrych, zapłodniły się 4, a rozwinęły 2. Cały czas dużo się modliłam i byłam przekonana, że to nasze przeznaczenie, że Bóg czuwa nad nami i nie pozwolił, żeby powstało za dużo zarodków, że te dwa są nam przeznaczone. Po pobraniu codziennie (!) chodziłam na mszę modlić się w ich intencji. Nie mam słów, aby opisać szok, jaki przeżyłam, gdy beta nawet nie drgnęła.
                Nigdy nie wyobrażałam sobie, że modlitwa do koncert życzeń, a Bóg ma je wszystkie spełniać, ale z drugiej strony mówił "Proście, a będzie wam dane". Tylko że mi nie było dane. Przez jakiś czas przestałam się modlić - nie wiedziałam jak i o co. Potem znowu zaczęłam, ale to nie było już to co kiedyś. Po prostu nie wiem, w jaki sposób ta modlitwa ma działać skoro raz jest wysłuchiwana a raz nie.
                Za drugim razem się udało, choć modliłam się niewiele. Niedługo jadę na USG sprawdzić, czy są serduszka obu moich dzieciątek. Zostałam jeszcze z dylematem, bo w labie czeka jeszcze 7 zamrożonych. Modlę się znowu - za nie i za te, które rozwijają się we mnie. Ale cały czas nie wiem, jak to jest z tą modlitwą...
              • carolina01 Re: pomoc 16.10.11, 21:56
                z_oe napisała:

                > Chcialam jednak napisac,ze modlitwa to wazny aspekt u osoby wierzacej,ale nie j
                > est wyznacznikiem , bardziej dziala na Nas jako pomoc w walce i nie tracenie wl
                > asnej wiary...bardziej jednak w Naszych sytuacjach polegamy na medycynie nie ma
                > jac wsparacia ze strony Koscio

                w 100% się z tym zgadzam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka