Dodaj do ulubionych

Brak siły do walki

14.10.11, 20:48
Rok temu przeszłam przez procedurę in vitro. Udało się, ale radość trwała 5tyg i ciąża obumarła. Koniec końców pojawiła się depresja i bardzo silna nerwica. Od pół roku jestem na lekach psychotropowych, chodzę na psychoterapię i niby jest lepiej ale ... Moje dwie najbliższe przyjaciółki właśnie zakomunikowały mi radosną nowinę. I nie umiem się z tą informacją uporać. Siedzę pogrążona w apatii i nie mam pojęcia skąd wziąc siły do dalszej walki. Nie mam mrożaków więc muszę zaczynać wszystko od początku. Najpierw jednak czeka mnie zabieg wycięcia zrostów i skupisk endometriozy z macicy. Potem trzeba trochę odczekać i można działać. A mnie na samą myśl aż trzęsie ... Skąd w Was tyle energii, tyle pozytywnych myśli i nadzei ?
Obserwuj wątek
    • miaslo Re: Brak siły do walki 15.10.11, 00:02
      Pytanie jak rozumiem retoryczne sad
      Nie wiem czy mam sile o która pytasz, ale trochę chyba tak. Skąd? Chyba z codzienności. Mam dobre zycie, choć bez dziecka. Są przyjaciele, są znajomi, mam fajna ciekawa prace, męża który czasami daje ciała ale generalnie potrafi sie tez cudnie zaskoczyć. Mam kocie futra w domu -polecam dobrze wchlaniaja łzy smile bardzo bardzo pragnę żeby nam sie udało, szukam innych możliwości np. Adopcja. I próbuje, ale jeśli mi sie nie uda jeśli nic nie wyjdzie, pozbieram sie bo chce mieć nadal dobre zycie, chce cieszyć sie z lata, z wolnych weekendów ze sniadankiem i gazetka, z wyjazdu do rodziców, z wygranych batali w pracy, z kregli ze znajomymi i piwa z mężem smile
      Oczywiście będę ryczec jak bobr jeśli za ok 3 tyg beta będzie zerowa. Będę sie zbierać i składać do kupy przez tygodnie. Dam sobie na to czas i sie zbiore... Musisz dostrzec w swojej codzienności te plusy jest ich na pewno dużo i z nich czerp sile. Piszesz o depresji, nie wiem jak to jest i może moje trywializmy wydają cię sie głupie, przepraszam, i mocno życzę aby siły ci nigdy nie zabrakło!!





    • z_oe Re: Brak siły do walki 15.10.11, 07:59
      Przykro mi,ze Ciebie to spotkalo, tak bardzo boli, gdy sie czyta takie posty az chce sie krzyczec dlaczegoo...
      Zycie nie jest uslane rozami. Sklada sie ono z czesci puzzli,ktore zlozone "do kupy" tworza jedna ,wielka calosc...zwana JA i MOJE zycie

      Stracilam dziecko na ok.2 tyg. przed planowanym terminem. Jeszcze do tej pory zastanawiam sie jak to sie stalo,ze nie zwariowalam, choc bardzo pragnelam by zabraklo mi powietrza,by w glowie powstal taki szum ,by juz nic nie czuc,by wszystko bylo obojetne.
      Ktos to fajnie wymyslil bym zostala o zdrowym rozumie,by czuc nadal bol straty,ale wiem po latach ,ze nic nie dzieje sie bez przyczyny.
      Moje dziecko odeszlo,po tylu miesiacach mieszkania pod moim sercem,ale nauczylo mnie czegos bardzo waznego-POKORY.
      To ona dala mi szacunek do zycia, spokoj wewnetrzny i sile ,by rano wstac z lozka i dziekowac Bogu za deszcz ,za chleb na stole -za kazda moja codziennosc .

      Walcze- bo jakie mam wyjscie? Polozyc sie i czekac na koniec swiata? Patrzec jak zycie przeplywa mi przez palce gdy inni zyja pelna para?
      Poddac sie i plakac kazdego dnia, rwac wlosy z glowy i narzekac,ze inni maja lepiej, inaczej, latwiej.
      Nie ze mna te numery-Ja chce zyc i chce zrobic wszystko,by pomoc memu dziecku sie urodzic.

      Pomysl-tak jak Ja- ,ze to malenstwo czeka na Ciebie , niecierpliwi sie, zamartwia sie ... a Ty nadal sie zastanawiasz.

      Ja mam przeczucie i wierze,ze moje dziecko sie urodzi, tylko wszystko przesuwa sie w czasie. Wierze,ze kazdy czlowiek ma z gory zaplanowana date urodzin, nic nie dzieje sie ot tak, przez przypadek-wiec i moj maluch tez wie kiedy bedzie zdmuchiwal swieczki na torcie urodzinowym- cala magia polega na tym,ze Ja jako Jego mama nie wiem o tym i probuje dalej-to tak jak zdrapki niespodzianki-trafi sie czy sie nie trafi...

      Sile czerp z samej siebie, z marzen w Twoje glowie, wyobraz sobie jaka wspaniala bedziesz mama dla tego malenstwa, wyobraz sobie rozne sytuacje w Waszym codziennym zyciu, jak bedziesz przytulac do piersi w srodku nocy gdy zapragnie Twojej obecnosci i Twego zapachu, Wasze spacery w sloneczny dzien po parku, pierwsze rozbite kolano-jak myslisz kto wtedy bardziej bedzie przezywal-Ty czy Ono,zaplanuj Jego swiat, wyobraz sobie to...tak by Mu sie juz teraz spodobalo byc Twoim dzieckiem .
      Zyj tymi marzeniami, planuj, mysl pozytywnie a zjawi sie..najpiekniejszy prezent Twej pokory, wiary i nadziei-Twoje malenstwo.

      Zycze Ci duzo sily na najblizsze miesiace, wiary,bez ktorej kazda z Nas bylaby wrakiem czlowieka i nadziei,bo bez Niej ani rusz...Naucz sie marzyc pozytywnie, wymagaj od swego zycia tylko to,co najlepsze-bo jestes tego warta i na to zasluzylas.

      Przytulam.
      • szyszunia7777 Re: Brak siły do walki 15.10.11, 09:08
        dziekuje zoe.. to bylo tez do mnie - to co napisalas jest jak lekarstwo - bo dusze mozna uleczyc tylko dobrymi slowami .
        Dziekuje ,ze tu jestes smile
      • k_anilorak Re: Brak siły do walki 15.10.11, 12:37
        z_oe - dziękuję.

        Poryczałam się strasznie.
        Staram się życ codziennością, cieszyć z małych rzeczy żeby potem nie żałować że coś mi umknęło. Przeraża mnie myśl życia bez dzieci. Że za 10 lat będę zgorzkniała, starą bezdizetną babą. Nasza walka trwa już 6 lat. Siły szybko się kończą. Wokół rodzą się dzieci, wszystkim życie się zmienia. Nie ma już spontanicznych wypadów, spotkań przy winie i takiego życia jakie było do tej pory. Rozumiem moich przyjaciół że mają teraz inne priorytety bo dzieci są najważniejsze ale ja nie umiem się odnaleźć w takim życiu. Jak spacer to tylko z dzieckiem, jak rozmowy to tylko o dzieciach.
        Po stracie kupiliśmy psa - zawsze o nim marzyliśmy ale zawsze było coś że nie teraz. A potem opiekowaliśmy się psem kolegi i ja oszalalłam. Przeszukałam wszystkie hodowle i nigdzie nie było psów. Postanowiłam zadzwonić do jednej i spytać kiedy będzie jakiś miot a pni mówi że właśnie ma pieski, świeżo urodzone. I jest teraz z nami kochany, łaciaty ... I czasem sobie myślę że może moje dziecko też gdzieś tam czeka jak ten piesekj. Może urodzi go inna mama. Nie koniecznie ja. Ja chcę się cieszyć macierzyństwem a nie tylko ciążą. Czasem ciężko wstać z łózka. Ciężko odwiedzać koleżanki i czuć zapach maleństwa w ich mieszkaniach ... Żeby tylko ktoś znał odpowiedź na to dlaczego?
        • szyszunia7777 Re: Brak siły do walki 15.10.11, 13:05
          oj jak ja Cie dobrze rozumie ! mysle ,ze powinnas jednak odpuscic sobie kolezanki w ciazy czy tez z dzieciate , jesli jest to dla ciebie problem. To bardzo doluje nie katuj sie tak .Rob to co ci sprawia przyjemnosc i nie zmuszaj sie do spotykania sie z nimi w imie znajomosc. Skup sie na sobie ..to moze troche egoistyczne ..ale coz. Postaraj sie nie myslec w kolko o tym ,ze bedziesz bezdzietna ..ja tez staram sie przestac myslec negatywnie - staram sie wmawiac sobie ,ze jestem b. szczesliwa i to chyba pomalu dziala- a wierz mi mam tez za soba ciezki okres .Teraz wszystko jest w fazie " wszystko mi jedno" byle by tylko przestac cierpiec- bo to nie ma sensu, nie chce cierpiec cale zycie. To w niczym nie pomaga , na pewne rzeczy nie mamy wplywu , to nie nasza wina - ze jest jak jest. Nie mozna sie karac cale zycie - nie warto.
          Zyje sie tylko raz ...tak czy tak. Z dwojga zlego chce byc szczesliwa bezdzietna niz nieszczesliwa.
          pamietaj ,ze nie jestes sama ..takis kobiet jak ja czy ty sa tysiace - nie pozwol sobie czuc sie jak trendowata.
          trzymaj sie !
          sciskam mocno -szyszka
        • miaslo Re: Brak siły do walki 15.10.11, 15:02
          no właśnie...cieszyć sie macierzyństwem a nie ciążą tongue_out pieknie napisane.
          dlatego ja działam na dwoch frontach. dojrzewaliśmy do tej decyzji, nie była ona taka od razu. ale boję się gonienia króliczka w nieskończoność (mowię o in vitro). z drugiej strony próbuję tak długo, bo wierzę, że zaraz za zakrętem... że tym razem się uda. i gdybym terz przestała to byłaby to przedwczesna kapitulacja. a tego nie zrobię.

          • k_anilorak Re: Brak siły do walki 16.10.11, 10:19
            Ja decyzję o in vitro odwlekałam chyba ze 3 lata. Zawsze traktowałam to jako ostaeczność. Wizja że jak wszystko inne zawiedzie to jest jeszcze ivi jakoś mnie motywowała. A teraz zostaje mi tylko kolejne podejście a potem co? Zakładam że do programu podejdziemy jeszcze 2 razy (do trzech razy sztuka). Adopcja ... wydaje mi się że mogłabym pokochać dziecko urodzone przez inną kobietę ale mój mąż absolutnie nie jest na to gotowy. On ma swoje pasje, swoje zainteresowania i generalnie uważa że mógłby żyć bez dzieci bez żadnego problemu. Problem polega na tym, że ja sobie tego nie wyobrażam.
            • audrey2 Re: Brak siły do walki 16.10.11, 12:15
              jak ja Cię dobrze rozumiem...
              jestem na troche wczesniejszym etapie, bo jeszcze nie mialam ivf, ale tez poronilam rok temu
              tez przeraza mnie, ze po in vitro juz nic nie ma, też wyobrazam sobie, ze moglabym adoptowac i byc szczesliwa, ale moj maz nie jest gotowy (moze za kilka lat), tez nie mam sily, tez nie wiem, skad ja czerpac
              nie wyobrazam sobie na dluzsza mete zycia bez dzieci, a przeciez zeby je miec musimy tyle przejsc...
              i tez zaliczylam nerwice
              kilka pomyslow na to, jak sie pozbierac mam i je stosuje
              forum jest fajne i pomocne, ale otwarte, a az tak duzych potrzeb ekshibicjonizmu nie mamwink wiec jesli asz ochote, napisz na priv
              • miaslo Re: Brak siły do walki 16.10.11, 15:49
                Jeśli wasi mężowie jeszcze nie są na to gotowi to zupełnie inna sprawa.o wiele trudniejsza niż u mnie. My już z pełnym przekonaniem wiemy ze jeśli sie nie uda, to jest to innny równie dobry sposób. Choć oczywiście sceptycy mogą zapytać po co próbuje...
                Chce dojść do takiej mojej wew granicy, jest mi tez teraz prościej finansowo. Za pierwszym i drugim razem to były pożyczki, i stres czy wystarczy. Teraz na szczęście jest spokojniej, i to mi tez pomaga psychicznie. No i znowu na dałam optymizmu, ze to ten moment ze sie uda. Bo naprawdę nauczyło mnie to wielkiej pokory.myśle sobie ze taka lekcje po prostu musiałam dostać. Tania nie była w sensie psychicznym, ale może dzięki niej jestem już tak bliksko.... Wiecie czego smile




      • lili2010 Re: Brak siły do walki 17.10.11, 10:28
        z_oe dziękuję Ci za to, ze tak pięknie napisałaś, upłakałam się właśnie w pracy jak bóbr, ale będę Twoje słowa czytać codziennie...podziwiam za Twoją siłę. Ja 9 lat temu byłam bardzo blisko utraty swojej córki bo urodziła się martwa ale na szczęście po wielu trudach udało się ją uratować, 3 lata po porodzie miałam traumę, że nie chcę drugiego dziecka bo chyba kolejnego takie doświadczenia bym nie przeżyła, jakaż byłam głupia....w tej chwili mija ponad 4 lata jak każdego dnia marzę , żeby móc mieć drugie dziecko i móc przeżyć radość narodzin a nie paniczny strach...może Pan Bóg mnie kara za to, ze taka byłam egoistyczna... nie wiem. Ale jesteś moim wielkim guru,że tyle przeżyłaś i tak potrafisz do tego podejść. Dziękuję.
    • alonka7 Re: Brak siły do walki 16.10.11, 17:35
      Po pierwsze ile macie lat? To jest glowny czynnik szansy.
      In vitro niestety nie jest procedura pewna lecz prawdopodbna, a jej wynik zalezy glownie od wieku kobiety.
      Po kilku probach wiekszosc kobiet jednak zachodzi w ciaze.
      Mysle, ze warto sie tego trzymac. MOZE sie udac za pierwszym razem ale raczej sie nie uda - taka jest statystyka. Za to raczej sie uda po trzech razach. To tez statystyka.

      Po drugie najwazniejsze w zyciu jest po prostu zycie. Warto sie rozwijac, budowac- jak bedziecie juz mialy maluchy to wszystko bedzie jak znalazl.

      No i do przodu, niezaleznie od wyniku, do momentu gdy statystyka albo sily beda przeciwko Wam

      Ja staralam sie pozno bo od ok 36 r z. Udalo sie za piata proba... gdy mialam prawie 41 lat.
      Teraz gdy maluch sie do mnie smieje nie pamietam juz lez.

      Dziewczyny - krok po kroku. I kiedys gdzies bedzie Wasz cud. Ja tez nie wierzylam ale szlam.
      • zuzka.82 Re: Brak siły do walki 16.10.11, 21:22
        Jeżeli świadomie nie decydujemy się na bezdzietność, to myślę, że jakieś dziecko jest nam przeznaczone - urodzone przez nas albo przez jakąś inną kobietę, która z różnych względów nie mogła go wychować. Słyszałam, jak jedna mama adopcyjna tłumaczyła swojemu dziecku kwestię adopcji - mówiła mu, że po prostu trafiło nie do tego brzuszka co trzeba i ona go szukała i szukała aż w końcu znalazła w domu dziecka. Myślę, że każdej z nas jakieś dziecko (dzieci) jest przeznaczone, tylko może nie zawsze trafiają do właściwego brzuszka, ale w końcu je znajdziemy. Tego się trzymam! smile
        • coco7710 Re: Brak siły do walki 17.10.11, 08:50
          k_anilorak...nie ma jasnej odpowiedzi dlaczego...każda porażka kosztuje nas tyle ,że dotykamy dna mówiąc dosłownie ,ale potem dzięki najbliższym i dzięki wierze zaczynamy znowu,podnosimy s i dzięki -alonce , której s udało i innym tu udzielającym s dziewczynom, które sa ,,żywym" przykładem, że udaje s naprawdę udaje s wiec próbuje bo wierzę ,że i mi s uda i chce miec spokój sumienia ,że zrobiłam absolutnie wszystko co w mojej mocy aby s udało....a potem będę trzymała swoje dzieciątko ukochane w ramionach i powiem cichutko...nareszcie jesteś bo tak długo czekałam na Ciebie...i warto dla takich chwil...sa przede mną tego jestem pewna!!!I tego TObie życzę...
      • k_anilorak Re: Brak siły do walki 17.10.11, 08:58
        Ja mam już albo tylko 30 wiosen. Wczoraj byłam u mamy się wypłakać. Każda kolejna ciąża koleżanki to dla mnie tydzień w dołku. Mam rozumie, wspiera. Wczoraj mnie mocno przytuliła i powiedziała: Kochanie ty jesteś taka młodziutka, jesteś jeszcze takim dzieciakiem. Na wszytko przyjdzie czas, musisz się uspokoić, wyciszyć. Będziesz wspaniałą mamą, bez względu na to czy urodzisz czy adpotujesz. Myśl pozytywnie i nie patrz na upływający czas tylko na to że jeszcze tyle czasu przed tobą. Kochana mama. Ale wiem że jak pojechałam do siebie to mam została sama i na pewno płakała - bardzo przeżywa to że nie może mi w żaden sposób pomóc.
        Statystyki - ja byłam w ciązy za pierwszym razem. Kokleżanka jest w ciąży po pierwszym podjeściu... Ja zakładam że podchodzimy do programu 3 razy a potem bedzie czas na bardzo poważne rozmowy ...ale mam nadzieję że jednak się uda.
        • coco7710 Re: Brak siły do walki 17.10.11, 09:11
          kochana a ja +4 wczoraj urodziny obchodziłam a tydzień temu kolejna nie udana próbę IVF zaliczyłam...dasz radę wstań i powiedz sobie dość walczę dalej mimo wszystko, nie wolno s poddawać bo tak najprościej, bo będziesz cudną mama i w to trzeba wierzyć najwidoczniej tak mialo być ,że odeszła od Ciebie ta kruszyna ,ale czeka na Ciebie na pewno, pomalutku pozbierasz s....daj sobie czas...a ciężarne koleżanki-odsuń s troszkę i schowaj od ich towarzystwa póki nie dojdziesz do siebie i nie będziesz silniejsza...
    • alonka7 Re: Brak siły do walki 17.10.11, 10:44
      Dziewczyny: jakie Wy jestescie mlodziutkie.
      Do przodu - kroczek po kroczku!!!
      Macie wszelkie szanse. Na prawde.
      Ale tez rozwijajcie sie, miejcie zainteresowania, pasje, przyjaciol. Wasze maluchy tego Waszego potencjalu beda potrzebowac!!!
    • alatoja Re: Brak siły do walki 17.10.11, 12:26
      Nie poddawajcie sie dziewczyny, odczekajcie troche, jezeli potrzebujecie czasu na pozbieranie sie i probujcie dalej, mnie udalo sie in vitro za 3 razem (a w sumie 5 transfer), a znam dziewczyne, ktorej udal sie 9 transfer. Na poczatku wydaje sie, ze cos jest ostatecznoscia, a potem okazuje sie, ze mozna znacznie wiecej zniesc i znacznie wiecej z siebie dac w drodze do macierzynstwa. Kazda z nas ma o wiele wiecej sily niz sadzi.
      Moje patenty na codziennosc to byly: zdystansowanie sie od zaciazonych kolezanek, czy swiezo upieczonych matek (kazdej zyczylam duzo radosci i szczescia, ale ja bylam na innym etapie), sprawianie sobie w miare mozliwosci tyle przyjemnosci ile sie da, nagroda za kazdy nieudany transfer planowana wczesniej (wyjazd, super prezent). Nie walkowalam tego tematu z mezem za duzo, zeby obsesyjna walka o dziecko nie przytloczyla naszej codziennosci (wystarczyla mi swiadomosc, ze jest obok i mnie wspiera), organizowalam sobie duzo zajec, praktycznie nigdy nie wzielam zwolenienia z pracy po transferze, bo wiedzialam, ze gonitwa mysli mnie wykonczy (no ale to ostatnie to indywidualna sprawa).
      Pamietajcie, ze predzej czy pozniej wiekszosci z Was sie uda.
    • santa26 Re: Brak siły do walki 17.10.11, 19:56
      nie dziwie ci się też mi juz brak sił do walki po 4 operacjach zrostach na jajnikach torbiele zrosty na jajowodach itd....wczoraj koleżanka mi powiedziała ze jest w ciąży ja piernicze cieszyć się czy ryczeć sama nie wiem kochać dzieci czy nie nawidzić za to że ja nie mogę ich mieć wiem jak się czujesz kurde nawet nie stać na sna invitro jaka masakra już mi isę niechce wychodzić z domu patrzeć na te dumne matki które patrzą na mnie z takim żalem jak by wiedziały....
      • k_anilorak Re: Brak siły do walki 17.10.11, 20:44
        santa26 - ja mam endometriozę, zrosty na macicy, niedrożne jajowody, hormony pomieszane i poplątane. 2 histero i laparoskopia za mną. W przyszłym tygodniu idę do lekarza umówić się na kolejną operację wycięcia zrostów... Na samą myśl robię się nerwowa. Ale iśc muszę bo jak nie powycinam to potem nie będzie już czego ratować. Moje dwie najbliższe przyjaciółki są w ciąży. Każdego tego newsa przeryczałam. Mam być matką chrzestną jednego z maleństw. Z jednej storny bardzo chcę a z drugiej nie wiem czy podołam. Kiedyś to jeszcze było tak że i moje przyjaciółki nie miały dzieci i torche mnie wspierały a jak chodza z brzuchem to słyszę że panikuję, że skoro im sie udało to mnie też się uda. Że histeryzuję, bo nic nie jest przesądzone ... Niby rozumieją i wspierają ale ... chociaz jakbym miała maleństwo w brzuchu to pewnie dzisiaj też bym tak mówiła.
        in vitro to bardzo duży koszt. Zdaję sobie sprawę że nie każdego na to stać. Przykre jest to że z powodu pieniędzy wiele par na może nawet dać sobie tej szansy.
        • santa26 Re: Brak siły do walki 18.10.11, 01:17
          tak łatwo mówic koleżanką bo mają,lub nosza w brzuszkach,tezmiałam być u siostry chrzesną odmówiłam wiem nie można dziecku odmawiać ale jednak.......ja maialam wyciete pól jelita lat 8.15 lat jak mi jajowodów plastyke robili wyrostek wycieli i torbiele najajnikach,16 guz na piersi i teraz miałam wyciete jajowody torbiele na jajnikachi większość jajników ach niewiem jak dalej zyc mam męża ale ranie go silniejsze to odemnie nie panuje nad sobą ja tule zniosłami jakoś więcej boje się ż enie udzwignę
          • k_anilorak Re: Brak siły do walki 18.10.11, 13:19
            santa_26 - ściskam. Myślałaś o psychoterapii? Ja chodzę już ponad pół roku. Na początku myślałam, że to pic na wodę, fotomontarz. Ale teraz powoli widzę efekty. Co prawda poprawa nastąpiła w sferach życia niezwiązanych z macierzyństwem ale mam nadzieję, że na to też przyjdzie pora.
            • santa26 Re: Brak siły do walki 18.10.11, 17:03
              nie na psychoterapie nie chodzę,jakoś tak podchodzę do tego bardziej sceptycznie by się tam udać.Ale coraz bardziej doskwiera mi brak dziecka nawet z mężem nie gadam o tym bo jak tylko zaczne temat zaraz ryczę ach jakie te życie okropne jest 11 lat w związku i 5 lat po ślubie i lipa nioe mogę dać mężowi dziecka co za porażka
              • agaa66 Re: Brak siły do walki 19.10.11, 08:47
                Jejku, myślałam, że tylko ja jestem taka okropna. Nie długo to już nie będę utrzymywała kontaktu z żadną koleżanką bo........... wszystkie mają dzieci.
                Dobijają mnie spotkania z nimi bo gadają tylko o dzieciach, wózkach, nosidełkach, gotowaniu wody na mleko - czy przegotowywać czy nie itd. Na początku miałam łzy w oczach na takich spotkaniach, starałam się nie słuchać, zająć czymś innym, a teraz to już mnie po prostu wnerwia, irytuje - bo ile można gadać o tym samym. - no i unikam spotkań z nimi.
                Czy już tak zawsze będzie?
                • alatoja Re: Brak siły do walki 19.10.11, 09:16
                  Nie, to sie zmieni jak ci sie w koncu uda. Ja jak zaciazylam odezwalam sie do tych wszystkich ignorowanych przeze mnie lasek i przeprosilam, ze sie nie odzywalam, ale nie bylam w stanie, bo mialam problemy z zajsciem w ciaze, mysle, ze zrozumialy, trzeba byc potworem zeby tego nie zrozumiec. A jezeli ktoras ma do mnie zal to trudno, staram sie otaczac ludzmi z dobra energia dla mnie, a nie takimi, ktorzy zle mi zyczasmile.
                  • agaa66 Re: Brak siły do walki 19.10.11, 10:39
                    Też tak sobie myślę. Tylko co będzie jak mi się nigdy nie uda?
                    • k_anilorak Re: Brak siły do walki 19.10.11, 10:54
                      Nie można mysleć że się nigdy nie uda. Chociaż ja też tak bardzo często myślę. Po co walczyć skoro i tak się nie uda? Po co się starać, szargac nerwy, wydawać tysiące na leczenie skoro i tak nic z tego nie będzie. Uadje sie - tylko nie mnie. Udaje się wszystkim wokół. Z moich koleżanek z problemami tylko je jestem bezdzietna. A walcze najdłuzej, przeszłam najwięcej. Im się udało więc czmu ma się nie udac mnie. A z drugiej strony może limit szczęścia wykorzystały one i dla mnie już nic nie zostało? Tyle pytań bez odpowiedzi. Tyle złudnych nadziei, łez ... Czasami nie da się już unieść więcej a jednak ciągle tu jesteśmy, ciągle walczymy. Tylko ile można? Kiedy jest ten moment że trzeba sie przed soba przyznac że już dosyć. Że to koniec i że trzeba się pogodzić z losem....
                      • edytka8080 Re: Brak siły do walki 19.10.11, 12:36
                        dziewczyny ja wlacze 10 długich lat 2 inseminacje i 4 in vitra i 1 krio wszystko nie udane wydane kupe kasy jeżdziłam po 850km przez tyle lat ale się nie poddaje chodż czasami mam juz dość ale co mi pozostaje innego musze walczyć o maleństwo lecze sie u imunologa prof Tchórzeskiego w Łodzi i planuje zmienić klinike i walczyć dalej puki mam jeszcze siły do walki
                    • alatoja Re: Brak siły do walki 19.10.11, 12:38
                      W koncu w taki czy inny sposob Ci sie uda. Nawet jezeli nie uda ci sie z invitro (a masz duze szanse, ze sie uda, bo wiekszosci sie w koncu udaje) to z moze z kom. dawczyni, a moze z darowanym zarodkiem, a moze zdecydujesz sie na adopcje, a moze jak przestaniesz walczyc to zajdziesz naturalnie. Sporo dziewczyn w pare lat po in vitro zachodzi naturalnie w ciaze. Natura lubi platac figle. A w koncu zyja tez wsrod nas ludzie, ktorzy potomstwa nie maja, a potrafia byc szczesliwi.
                      Abstrahujac od konkretnie twojej przyczyny braku ciazy, chce powiedziec, ze w taki czy inny sposob, predzej czy pozniej, twoje zycie sie zmieni i ustabilizuje. Czlowiek nie jest stworzony do zycia latami w bolu i sam sobie przesuwa granice tego, na co jest w stanie sie zdecydowac, zeby zmienic ten stan rzeczy. Kiedys in vitro wydawalo mi sie kosmosem, a teraz postrzegam je jak bulke z maslem. Czy gdyby mi nie wyszlo 10 razy i dalsze proby nie mialyby juz sensu zdecydowalabym sie na adopcje - pewnie tak. Na razie nie zakladaj, ze ci sie nie uda, tylko walcz, dopoki masz czas, zdrowie i pieniadze. Drog do macierzynstwa i szczescia jest wiecej niz jedna. I predzej czy pozniej wszystkie nieplodne pary, ktoras z tych drog wybieraja. Pomysl sobie, ze za pare lat bedziesz szczesliwa mamusia, a to w jaki sposob do tego dotarlas bedzie mialo juz drugorzedne znaczenie.
                      • pigulka1 Re: Brak siły do walki 19.10.11, 14:20
                        Rok temu i ja zaczynałam przygodę z in vitro - miałam pełno sił i wierzyłam, że się uda, no bo czemu miałoby się nie udać? Po drugiej próbie dotarło do mnie, że być może to ja jestem tą statystyczną osobą, której nie dane będzie zajść w ciążę. Przepłakałam wiele nocy, nadal nie jest łatwo, ale powoli myślę, że może trzeba odnaleźć inną drogę do macierzyństwa. Jak mam gorszy dzień, to nadal płaczę widząc matki z wózkami. I nie jest mi łatwo przyjmować informacje o ciążach u znajomych i w rodzinie. Zdecydowaliśmy się na adopcję, złożyliśmy dokumenty, teraz czekamy. I jak jest mi tak bardzo źle, to staram się myśleć o różnych, absurdalnych plusach nie bycia w ciąży - nie będę miała rozstępów, nie przytyję 20 kg(a tyję baaardzo łatwosmile, nie będzie mnie bolał kręgosłup, nie będę na diecie podczas karmienia piesią, nie będę musiała rodzić - ktoś inny zrobi to wszystko za mnie. Wierzę, że kiedyś będę tulić moje maleństwo, że w końcu się odnajdziemy.
                        • santa26 Re: Brak siły do walki 19.10.11, 15:18
                          no właśnie tak łatwo się mówi zaadoptować,po pierwsze trzeba mieć warunki do tego i oboje muszą pracować,aja niestety z tego względu że jestem po 4 operacjach mam 26 lat,i nadal coś mi się tam dzieje to nie mogę pracowac.Adopcja dla bogaczy,którzy maja i spełniają te warunki wyżej wymienione niestety,ale też chciała bym poczuć pod sercem rosnące dziecko zobaczyć jak to jest jak kopie poczuć ruchy jego...tu nie chodzi tylko oto by dziecko było i koniec,tu chodzi o to przezywanie jak mąż głaska cie po brzuszku słucha co tam się dzieje z maleństwem wtedy to jest takie piękne spełnienie dla kobiety kobieta czuje się wyjatkowo traktowana
                          • misskaffee Re: Brak siły do walki 20.10.11, 19:26
                            Ja piszę z perspektywy mamy. Udało nam się w końcu po pięciu latach walki. Ryczałam wiele razy, słysząc o ciążach koleżanek czy w rodzinie. Potem już nie płakałam, ale bolało chyba jeszcze bardziej. Były dni, kiedy czułam, że nie mam siły i chęci na to wszystko. A potem przychodził nowy dzień i jednak szłam na kolejne usg i ciągle miałam nadzieję.
                            Wiele myślałam i wiedziałam (i wiem), że ważniejsze jest macierzyństwo niż ciąża. Myślałam o adopcji, ale bałam się, że jeśli nigdy nie poczuję jak to jest jak rośnie brzuch, jak dziecko się rusza, jak to jest urodzić, to nigdy tego bólu się nie pozbędę. Przeżyłam kilka nieudanych iui, jedno nieudane icsi oraz poronienie. I w końcu się udało. Byłam w ciąży i było bardzo ciężko. Prawie całą ciążę przeleżałam w nerwach (bałam się, że się nie uda i o to, że dziecko będzie miało wadę genetyczną). I nagle zupełnie nieistotne stało się to, na co tak czekałam: nie pokazywałam rosnącego brzucha, bo leżałam, mąż nie głaskał, bo nie można było, na usg nie chodziłam z oczekiwaniem, że zobaczę dzidziusia, ale ze strachem, że coś będzie nie tak. Czekałam, ale i płakałam, że może się nie uda... Dziś mam synka. Warto było przeżyć tę trudną ciążę i bardzo traumatyczny poród. Wiem, że łatwo mi mówić, bo w końcu mam dziecko. Ale wiem, że ciąża to tylko droga do najważniejszego. Wiem też, że gdybym to czytała jeszcze w zeszłym roku, to pewnie i tak bym nie uwierzyła - tak bardzo chciałam być w ciąży. A dziś nie chcę już tej ciąży pamiętać, jest ważna, bo dzięki niej mam synka i tyle. Życzę Wam wszystkim ciąży i dziecka. Z mojego wieloletniego śledzenia tematu wynika, że jednak zdecydowanej większości się udaje. Ale ciąża nie zawsze jest taka jak na reklamach. Liczy się dziecko. I właśnie dla niego trzeba tej siły w sobie wciąż szukać.
                            • audrey2 Re: Brak siły do walki 20.10.11, 22:10
                              czyli- Twoim zdaniem- ważne jest dziecko i macierzyństwo, niekoniecznie biologiczne?
                              od jakiegoś czasu tak myślę; matką się jest, dziecka bio lub nie, po prostu
                              ale może się mylę, bo to ciągle teoria dla mnie
                              • santa26 Re: Brak siły do walki 20.10.11, 22:38
                                w sumie nie ważne kto urodzi dziecko tzn czy zaadoptujesz czy ty urodzisz je ważne kto je wychowamDla nie których ważne jest by chodzić z brzuszkiem itp dla nie których nie jest to takie ważne a ważne poprostu by miec dziecko.
                                • k_anilorak Re: Brak siły do walki 21.10.11, 09:27
                                  Każda z nas tutaj chciałaby być w ciąży. Wiedzieć jak to jest, czuć ruchy dziecka itd. Ale jeśli ta dorga jest taka ciągle pod górę i nie ma szans żeby na tę górę dotrzeć to szuka się pozytywów takiej sytuacji i chyba o to chodziło tej, która pisze że nie będzie mieć rozstępów. Ja też myślę o adpocji, nie iwem czy kiedykolwiek się na to zdecyduję ale myślę o tym. I myślę że to bedzie nawet fajnie bo dziecko się od razu pojawi i od razu będę mogła je tulić i nie będę musiała czekać 9 miesięcy aż będzie. Ale oczywiście wolałabym czekać, głaskać się po rosnącym brzuchu, tyć, mieć nudności itd. Jednak jeśli nie będzie mi to nigdy dane to na pewno będę to sobie przekładać na pozytywy.
                                  • audrey2 Re: Brak siły do walki 21.10.11, 14:06
                                    tez mi przyszlo do glowy, ze ktokolwiek napisal o rozstepach mogl miec cos zupelnie innego niz santa odczytala
                                    nie widac kto siedz po drugiej stronie kabla i w jakim stanie emcojonalnym jest
                                    moze dziewczyna sie ironicznie pocieszala piszac o tym, ze nie bedzie miala rozstepow
                              • k_anilorak Re: Brak siły do walki 21.10.11, 14:30
                                Chcemy być w ciązy czy mieć dziecko? Ja w ciąży byłam a dziecka nadal nie mam. Żeby miec dziecko to trzeba być w ciąży. Ale niekoniecznie. Można mieć dziecko które dla nas a nie za nas urodzi inna kobieta. Wydaje mi się że jeśli wszystko zawodzi, nie można być w ciąży i wydać na świat malucha i rozważa się adopcję to to jest wtedy celem. Znam kilka osób które adoptowały i tworzą teraz bardzo szczęśliwe rodziny. Odpuścili lekarzy, badania itd. SKupili się na tym, żeby być dobrymi rodzicami, żeby umieć rpzekazać swoją miłość. Nie każdy jest do tego zdolny, nie wiem czy ja bym była. Ale to dziecko jest celem a droga która nas tam zaprowadzi się nie liczy.
                                W miarę rozrastania sie tego wątku mam jakoś więcej nadzei i siły. Dziękuję dziewczyny.
                            • santa26 Re: Brak siły do walki 20.10.11, 22:52
                              najbardziej jest to wkurzające jak tu ktoś napisał nie pamiętam kto że zaadoptuje dziecko i przy najmiej nie będzie miała roztępów nie miała przytyje itp,no sorry ale jeśli by mogła mieć dziecko naturalnie to co być też tak to przeżywała?wydaje mi się że jeśli kocha się i chce się mieć dziecko to takich rzeczy sie nie mówi raczej,więc ok zaadoptujesz i co powiesz dziecku potem że fajnie nawet że nie mogłaś naturalnie zajść w ciąże bo rostępów nie masz masz figurę nie przytyłaś te 40 kg czy też diety nie musiałaś mieć?no może nie wszystkie kobiety myślą jak ja ale dlaczego tu jesteśmy?przecież gdyby było tak prosto mówić o adopcji to poco te żale tu wylewamy?przecież właśnie chodzi oto że większość chodzi żeby nosić dziecko pod sercem czuć,widzieć na usg,a ty tu piszesz że rostępów nie będziesz mieć,to na dziecku ci zależy czy po prostu chcesz być mamą top model?
                              • misskaffee Re: Brak siły do walki 21.10.11, 19:11
                                Tak, uważam, że liczy się macierzyństwo. Po prostu. Droga do niego też jest ważna oczywiście, ale nie najważniejsza. Ja mam już dziecko (i rozstępy wink), ale bardzo chciałabym mieć jeszcze co najmniej jedno. I nie wie, czy będzie mi dane po raz kolejny być w ciąży. Myślę więc ciągle także o adopcji. Dziś - już z perspektywy matki, która urodziła dziecko - wiem na 100%, że nie ciąża się liczy ale dziecko. A od czasu kiedy jestem mamą na myśl o adopcji wkurza mnie tylko to, że matka biologiczna nie będzie dbała o dziecko w czasie ciąży, co później może odbić się na zdrowiu takiego malucha. Bo dla swojego (biologicznego czy nie) dziecka chcemy jak najlepiej i straszna jest dla mnie myśl, że ktoś mógł nie kochać swojego (później mojego) dziecka.
                                • audrey2 Re: Brak siły do walki 21.10.11, 21:59
                                  wydaje mi się, ze bardzo dobrze Cię rozumiem
                                  nie tylko ciąża i to jak się matka bio zachowuje, ale wszystko, czego doświadcza dziecko zanim trafi do rodziny adopcyjnej
                                  im starsze, tym więcej przeszło, a niestety zdaje się, że zupełnych maluchów jest bardzo niewiele
                                  i tej historii dziecka się bardzo boję i tego jak bysmy się w takiej sytuacji poradzli
    • kotki_trzy Re: Brak siły do walki 21.10.11, 22:36
      Witajcie, od jakiegoś czasu obserwuję Wasze rozmowy, mimo, że nie włączam się zbyt często (właściwie to pierwszy raz się odważyłam napisać). Ja jestem mamą, mimo, że z problemami ( w pierwszej ciąży urodziłam w 25 tygodniu, a potem patrzyłam bezradnie jak moje dzieci umierają w inkubatorach), później, choć w wielkim strachu udało mi się ciąże donosić. Nie o sobie chciałam jednak pisać... W trakcie, gdy my pobieraliśmy się nasi przyjaciele, borykali się z tym samym problemem, z którym Wy i również my teraz się borykamy. Jako, że mają wykształcenie medyczne bardzo szybko wzięli się za leczenie i okazało się że zostało im in vitro, na które z różnych względów nie zdecydowali się. Została tylko adopcja, tylko albo aż...
      Dziś mają wspaniałe dzieciaki, które chodzą już do szkoły;nigdy, naprawdę nigdy nie patrzyliśmy na nie inaczej niż na biologiczne dzieci innych naszych znajomych, bo to są ich dzieci, kochane, szczęśliwe, przeżywające radości i smutki tak samo, jak wszystkie inne dzieciaki.
      Dziś z perspektywy kilku, nawet kilkunastu lat wszystko wydaje się takie proste i oczywiste, oni sami nie wyobrażają sobie już innego życia, są spełnieni jako rodzice, mimo, że przed laty, też nie jedną noc przepłakali w poduszki.
    • k_anilorak Re: Brak siły do walki 26.10.11, 19:50
      Bilans ostatnich 3 tygodni ... wśród najbliższych przyjaciół ciąże. Także w najbliższym otoczeniu 3 babki z brzuchem ... nie mam siły. Nie umiem się cieszyć, zareagować pozytywnie i im pogratulować. Tak łatwo to wszystkim wokół przychodzi. I to klepanie po ramieniu - wam też się kiedyś uda, będzie dobrze, ułoży się.
      • santa26 Re: Brak siły do walki 26.10.11, 20:25
        wcale ci sie nie dziwie ,mam tak samo każdy że kiedyś się wam uda itp ta jasne im odpowiadam jak mogę zajść w ciąże bez jajowodów,a oni ze invitro no jasne a pieniadze z nieba spadną pozatym siły psychiczne również trzeba mieć na invitro to nie takie proste jak się innym wydaje,potem odpowiadaja to sobie zaadoptujecie ja piernicze ja chce w brzuszku nisić malenstwo a nie borykac się z procedurami przez ok rok biurokracja itp masakra mi juz nawet niechce sie wychodzic na ulice czy do marketu zlowieszcze spojrzenia dumnych matek inni cpają chleją i mają a my normalne zadbane kobiety nie mamy co za sprawiedliwosć do dupy z takim zyciem
      • audrey2 Re: Brak siły do walki 26.10.11, 20:49
        kanilorak, bardzo, bardzo mi przykro
        wiem dokładnie, jak się czujesz
        może trzeba by chłopinę wziąć na bok, pewnie więcej niż raz czy dwa i łopatologicznie wyjaśnić, jak się czujesz
        moze dotrze i pomyślicie o adopcji?
        jedną z najgorszych rzeczy w niepłodności jest jej kompletna nieprzewidywalność i nasz brak wpływu
        czekamy bezczynnie, bo z różnych powodów na przykład trzeba przeczekać cykl, czy pięć
        w adopcji chociaż ten element jest ograniczony, chyba ciśnienie trochę spada i wraca poczucie, ze coś się dzieje
        nie wiem, tak sobie tłumaczę...
    • dankaroza Re: Brak siły do walki 26.10.11, 21:54
      Czytam te wszystkie posty i postanowiłam dodać Wam otuchy w walce o maleństwo , nie traćcie nadziei! Moja droga wygladal podobnie 2 laparoskopie, 10 inseminacji, 2 in vitro i nic . Dzieci rodziły koleżanki, kuzynki , pacjentki bo żeby było jeszcze trudniej jestem położną. Nie mogłam więc zaszyć się gdzieś z dala od dzieci ich słodkiego zapachu ... było mi bardzo ciężko przepłakałam niejeden dzień i wiele bezsennych nocy...Mam endometroizę 4 stopnia niski progesteron podwyższoną prolaktynę nadczynność tarczycy.Podchodząc 2 raz do in vitro mieliśmy napisane podanie do ośrodka adopcyjnego, po 10 miesiącach urodził się nasz piękny synek - nasze dziecko z chmur wyśnione wymarzone wyczekane .Byliśmy przeszczęśliwi , i tak już miało zostać a tu po 3 urodzinach synka okazalo się że jestem w ciąży! Nawet mój lekarz prowadzący stwiedził że to cud.Córeczka przyszła na świat po 10 latach od 1 laparoskopii, jest skutkiem ubocznym mojego licencjatu z położnictwa smile Nie traćcie nadziei ale też nie skupiajcie się tylko na leczeniu żyjcie w miarę normalnie bo gdzieś przecież czeka Wasze dziecko ,które chce mieć szcześliwych rodziców!
      • k_anilorak Re: Brak siły do walki 27.10.11, 09:03
        Miło czytać takie posty dodające otuchy.
        Ja rozważam adopcję, bo nie wyobrażam sobie życia bez dzieci. Mam jakies takie poczucie że coś się będzie działo i że maleństwo prędzej czy później trafi do nas. A z leczeniem jest różnie. Póki co odwiedziłam moją klinikę. Wyszłam z plikiem recept. W listopadzie histero i zobaczymy co tam w środku siedzi. Potem lekarz podejmie decyzję co dalej ze mną zrobić. Jestem przerażona ale też pełna nadziei.
        Najgorsze będzię to że koleżankom beda rosły brzuchy a ja będe się borykać z tym wszystkim.
        • pigulka1 Re: Brak siły do walki 27.10.11, 16:34
          Widzę, że mój post został trochę źle zrozumiany. Ja po prostu nie mam już sił walczyć o ciążę i uwierzcie mi, decyzja o adopcji też nie była łatwa. Po wielu nieprzespanych nocach i wiadrach wylanych łez doszłam do wniosku, że zwariuję, jeśli nie spojrzę na to wszystko z innej perspektywy. I całe to gadanie o rozstępach o przytyciu to taka moja prywatna próba wytłumaczenia sobie, że ciąża może nigdy mnie nie dotyczyć i że trzeba nauczyć się z tym żyć. A tak jest mi najłatwiej - poszukać czegoś dobrego - może absurdalnie i płytko, ale zawsze to jakieś plusy, które pozwalają mi zdobyć sie na uśmiech. Bo jeśli nie mogę zmienić rzeczywistości to pozostało mi tylko ją oswoić. Więc przepraszam, jeśli kogoś uraziłam - ja mam po prostu dość zamartwiania się bo to i tak nic nie da. Teraz czekam z nadzieją na moją inną drogę do bycia mamą. I pewnie jeszcze nie raz mocniej zabije mi serce na widok kobiety w ciąży. I nadal zazdroszczę wszystkim , którym się udaje.
    • santa26 bo prawdziwa rozpacz siedzi jak dziecko w kącie... 02.11.11, 19:49
      witam was,mam pytanie może urządził ybyśmy jakieś spotkanko o ile jesteście z poznania pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka