Kupiłam wczoraj majowy "Twój styl". Skusiła mnie okładka z piękną ciężarną Agnieszką Maciąg i tytuł artykułu "Młode matki 40+".
A matka 40+ to właśnie ja! Więc tym chętniej rozpoczęłam lekutrę. Trzy dojarzałe kobiety opowiadają o urokach późnego macierzyństwa. W ciepły radosny sposób. Do czasu...
"... Nigdy nie pomyśleliśmy o in vitro. Podświadomie wykluczyłam tę opcję. Mamy prawo do takich osobistych decyzji. Nie chodzi tylko o kwestię wiary, ale z prostej przyczyny: moje ciało odrzuca wszystko co sztuczne. Nawet tipsy mi się nie trzymają. (śmiech). ..."
Autorką tego rozkosznego porównania jest Dorota Chotecka a nawias to już dzieło pani redaktor.
Jutro planuję napisać do obu Pań list i opowiedzić w nim jak bardzo mnie zraniły. Jestem dojarzałą kobietą która w wieku 43 lat ogromnie pragnie mieć dziecko. W tej chwili w laboratorium jednej z klinik leczenia niepłodności dokonuje się mały cud - moja komórka jajowa łączy się z plemnikiem mojego męża i powstaje moje DZIECKO. Jeśli się uda we wtorek będzie już we mnie.
Nie wiem co jest śmiesznego w tym, że nie mogę mieć dziecka choć bardzo go pragnę. Nie rozumiem jak można je porównać do sztucznych paznokci...
Pomyślałam, że napiszę Wam o tym, bo może chciałybyście podzielić się Waszymi spostrzeżeniami i uczuciami. Jeśli uznacie to za ważne mogłabym załączyć link do tego wątku do mojego listu.
Ściskam Was wszystkie a szczególnie te po 40-stce

Birgi