Czyli co Wam przyszlo do glowy gdy odkrylyscie powod dlaczego wciaz sie staracie.
Mysli sa tym czego wbrew pozorom wcale nie kontrolujemy. Podaja nam milion rozwiazan i to dzieki naszym zdolnoscia analitycznym i naszym morale podejmujemy decyzje ktore z nich wybierzemy.
Stad pisze o MYSLACH NIEPOUKLADANYCH - tych o ktorych nie wspomnielibyscie Waszym mezom/ zonom / parterom by ich nie urazic/skrzywdzic, a ktore mimo wszystko sie pojawiaja w waszych glowach. Moze i z nienacka. Zaskakujac nas same jak przebiegle, sprytne, perfidne lub amoralne potrafia byc.
U nas okazalo, ze to problem plemnikow. W trakcie rozmowy z mezem dowiedzialam sie ze jak na razie nie chce slyszec o adopcji bo chce miec swoje dzieci (patrz = takie piekne i madre jak on

). Tak wiec idziemy po IUI/ IVF i jak sie nie uda to potem IUI z dawca plemnikow. Dawca plemnikow, wedlug mojego lubego powinnien byc jego wujek - wygladaja jak dwie krople wody tyle ze 10lat roznicy, lub ostatecznie jego ojciec.
Rozmyslajac nad tym wszystkim przyszlo mi miedzy innymi do glowy, ze skoro mam miec syna z jego wujkiem, to taniej finansowo, bilogicznie i nerwowo wyjdzie kupic bilet do Francji, upic sie z nim i go po prostu przeleciec kilkakrotnie w odpowiodnim momencie cyklu... Wujek obecnie wolny strzelec wiec jego rodzinie bym nie zaszkodzila. Pytanie tylko czy za czy bez wiedzy meza/wujka i czy moje malzenstwo by taka zdrade fizyczna przetrwalo.
Przelcenie tescia odrzucilo mnie emocjonalnie, moralnie i fizycznie.
Przeanalizowalam tez w mysli wszystkich moich i meza przyjaciol/kolegow ktorzy mieszkaja daleko a sa fizycznie/ intelektualnie podobni do mojego meza, i czy w odpowiedniej sytuacji udaloby mi sie zaprosic ich do lozka w celu prokreacyjnym ale bez ich zgody na potomstwo. Lub tez oficjalnie ich poprosic o bycie donorem spermy.
Po przeanalizowaniu wszystkich opcji jakie mi przyszly do glowy doszlam do wniosku, ze seks z wujkiem jest najbezpieczniejszy bo dziecie byloby najprawdopodobniej podbone do meza (a to = instynktowi ojcowskiemu i wiekszemu zaangazowaniu w rodzicielstwo) i w razie czego nawet test DNA by nie wykryl ktorego z nich to dziecko. Problem w tym, ze jesli maz i wujek sa do siebie tak podobni to moze byc i tak, ze i wujka plemniki nie sa na tyle dobre by zajsc w ciaze za jednym zamachem. A przeciez nie moge latac do Francji co miesiac
z psychologicznego punktu widzenia wydaje mi sie fascynujace do jakich pomyslow jestem zdolna w sytuacjach krytycznych.
A wy? Macie jakies niepoukladane mysli na sumieniu?